Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 4 lipca 2013 r.

II UK 402/12

Wydział II

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt II UK 402/12

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 4 lipca 2013 r.

Sąd Najwyższy w składzie:

SSN Jerzy Kuźniar (przewodniczący, sprawozdawca)

SSN Roman Kuczyński

SSN Jolanta Strusińska-Żukowska

w sprawie z wniosku C. Spółka z o. o. w G.

przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych

z udziałem zainteresowanej J. M.

o ubezpieczenie społeczne,

po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Pracy, Ubezpieczeń

Społecznych i Spraw Publicznych w dniu 4 lipca 2013 r.,

skargi kasacyjnej wnioskodawcy od wyroku Sądu Apelacyjnego w […]

z dnia 24 kwietnia 2012 r.,

oddala skargę kasacyjną.

UZASADNIENIE

Wyrokiem z dnia 24 kwietnia 2012 r., Sąd Apelacyjny oddalił apelację

wnioskodawcy „C.” Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością od wyroku Sądu

Okręgowego – Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w T. z dnia 6 września

2011 r. w sprawie przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych o ubezpieczenie

2

społeczne, przy udziale zainteresowanej J. M., którym oddalono odwołanie

wnioskodawcy od decyzji organu rentowego z dnia 10 września 2010 r.

Powyższą decyzją, pozwany organ rentowy stwierdził, że zainteresowana

nie podlegała obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym tj. emerytalnemu,

rentowym i wypadkowemu z tytułu wykonywania umów zlecenia u wnioskodawcy,

w okresach: od dnia 27 września 2009 r. do dnia 11 października 2009 r., od dnia

14 listopada 2009 r. do dnia 28 listopada 2009 r. oraz od dnia 13 grudnia 2009 r., z

uwagi na fakt, że w wymienionych okresach była zgłoszona do obowiązkowego

ubezpieczenia społecznego z innego tytułu, natomiast zawarte pomiędzy

zainteresowaną a wnioskodawcą umowy, nazwane „umowami o dzieło”, miały

cechy właściwe dla umów zlecenia, a nazwanie ich „umowami o dzieło" miało na

celu wyłącznie obniżenie kosztów prowadzonej przez skarżącego działalności

gospodarczej.

W ustalonym stanie faktycznym sprawy „C.” Spółka z o.o. zajmowała się

działalnością gospodarczą, polegającą na prowadzeniu prywatnych liceów

ogólnokształcących, szkół policealnych oraz gimnazjów dla osób dorosłych - w

kilkudziesięciu miastach w Polsce. Szkoły prowadzone przez Spółkę powstawały na

ogół w budynkach istniejących szkół publicznych. W ramach wykonywania

powyższej działalności gospodarczej Spółka zawarła z zainteresowaną cztery

kontrakty cywilnoprawne nazwane przez strony „umowami o dzieło”. Umowy te

zawarto w dniach: 27 września 2009 r., 11 października 2009 r., 14 listopada 2009 r.

oraz 13 grudnia 2009 r. W treści każdego z wymienionych kontraktów wskazano, że

przedmiotem danej umowy jest wykonanie dzieła polegającego na wykładach z

rachunkowości i analizy ekonomicznej. Na mocy poszczególnych kontraktów

zainteresowana zobowiązała się do wygłoszenia: w przypadku umowy z dnia 27

września 2009 r. - 3 godzin wykładów, w przypadku umowy z dnia 11 października

2009 r. - 6 godzin wykładów, w przypadku umowy z dnia 14 listopada 2009 r. - 9

godzin wykładów, natomiast w przypadku umowy z dnia 13 grudnia 2009 r. - 3

godzin wykładów. W każdej z zawartych umów znalazł się zapis, zgodnie z którym

do wykonania dzieła zamawiający wyda wykonawcy na jego żądanie wszelkie

niezbędne materiały i narzędzia. Wykonawca zobowiązał się, po zakończeniu

dzieła, rozliczyć z otrzymanych materiałów i narzędzi oraz zwrócić te, których nie

3

zużył do wykonania dzieła, najpóźniej w dniu wydania dzieła. W każdym z

kontraktów strony określiły zarówno termin rozpoczęcia jak i ukończenia dzieła. W

przypadku umów z dnia 27 września, 11 października 2009 r. oraz dnia 13 grudnia

2009 r. określono termin wykonania dzieła jako datę pokrywającą się z dniem

zawarcia każdego z tych kontraktów. Z kolei w umowie z dnia 14 listopada 2009 r.

ustalono, że dzieło zostanie wykonane w terminie od dnia 14 listopada 2009 r. do

dnia 28 listopada 2009 r. Odbiór dzieła następować miał w siedzibie

zamawiającego. Za wygłoszenie wykładów zainteresowana otrzymała od Spółki

wynagrodzenie (określone stawką godzinową) w wysokości wskazanej w każdej z

umów, płatne w siedzibie zamawiającego, po wykonaniu dzieła, w terminie 30 dni

od złożenia rachunku przez wykonawcę. Spółka zawarła z zainteresowaną

kontrakty nazwane „umowami o dzieło”, ponieważ – jak twierdziła - chciała

zapewnić zatrudnianym przez siebie nauczycielom duży zakres swobody w

zakresie sposobu wykonywania obowiązków wynikających z każdej z umów. W

praktyce zainteresowana wykonywała zobowiązania wynikające z umów zawartych

ze Spółką w siedzibie szkoły nr […] w K. Ewentualne problemy związane z

wykonywaniem umów zainteresowana zgłaszała w sekretariacie szkoły policealnej

„C.” Zainteresowana była odpowiedzialna za wygłoszenie wykładów, przy czym

dostosowywała się do planu zajęć określonego przez dyrektora szkoły, a więc nie

decydowała samodzielnie, w jakich dniach i godzinach będzie wygłaszać wykłady.

Zainteresowana wygłaszała wykłady kierując się programem nauczania

dopuszczonym przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Na podstawie tego

programu samodzielnie opracowywała w formie pisemnej zestaw zagadnień,

modyfikując program Ministerstwa dla własnych potrzeb. Swój program

zainteresowana na początku semestru przekazywała do sekretariatu szkoły.

Dyrektor szkoły, w której wygłaszała swoje wykłady, nadzorował w luźnej formie

sposób wykonania zobowiązania przez zainteresowaną. Zainteresowana nie miała

wizytacji. Spółka „C.” przekazała zainteresowanej w celu wykonania zawartych

umów jedynie papier, natomiast nie udostępniała sprzętu multimedialnego, ani

pomocy dydaktycznych. Przy wygłaszaniu wykładów zainteresowana korzystała ze

swojego laptopa i rzutnika. Jeśli zainteresowana musiała coś skserować, mogła

skorzystać z kserokopiarki należącej do Spółki. Zainteresowana prowadziła

4

dziennik zajęć, w którym zapisywała tematy oraz obecność słuchaczy. Sprawdzała

także wiedzę słuchaczy, np. poprzez prace kontrolne. W związku ze sprawdzaniem

wiedzy słuchaczy strony nie zawierały odrębnej umowy - z jednym wyjątkiem, kiedy

to Spółka podpisała z zainteresowaną umowę o dzieło dotyczącą przeprowadzenia

egzaminu poprawkowego. Incydentalnie zainteresowana brała udział w radach

pedagogicznych. Po każdym wykonaniu zobowiązania, zainteresowana

przedkładała Spółce rachunek za wykonanie umowy. W okresach, których dotyczą

powołane wyżej umowy, zainteresowana miała inny tytuł ubezpieczenia, była

zatrudniona na podstawie umowy o pracę (od dnia 1 stycznia 2005 r.) przez

„Grupową Praktykę Lekarską [...].” Sp. z o.o., oraz była zatrudniona w ramach

stosunku pracy (od dnia 3 stycznia 2005 r.) przez J. O. prowadzącego pozarolniczą

działalność gospodarczą pod firmą: „Usługi Transportowe” w O. U jednego ze

wspomnianych pracodawców zainteresowana była zatrudniona w pełnym wymiarze

czasu pracy, zaś u drugiego - na 1/4 etatu. Z tytułu obydwu umów osiągnęła

przychód w wysokości co najmniej minimalnego wynagrodzenia za pracę. Po

przeprowadzonej w dniach od 21 kwietnia 2010 r. do 30 czerwca 2010 r. kontroli,

organ rentowy wydał zaskarżoną decyzję, w której stwierdził, że zainteresowana z

tytułu wykonywania umów zlecenia na rzecz „C.” nie podlegała obowiązkowo

ubezpieczeniom: emerytalnemu, rentowym i wypadkowemu w wymienionych wyżej

okresach.

Wyrokiem z dnia 6 września 2011 r. Sąd Okręgowy - Sąd Pracy i

Ubezpieczeń Społecznych oddalił odwołanie wnioskodawcy. W uzasadnieniu Sąd

wskazał, że kontrakty zawarte pomiędzy „C.” Spółką z ograniczoną

odpowiedzialnością a zainteresowaną nosiły cechy umów o świadczenie usług w

rozumieniu przepisu art. 750 k.c. Przedmiotowe kontrakty nie mogły zostać

zakwalifikowane jako umowy zlecenia, gdyż na ich podstawie zainteresowana nie

zobowiązała się do wykonywania na rzecz Spółki czynności prawnych, a jedynie do

dokonywania określonych czynności faktycznych. Wobec powyższego sporne

umowy nie spełniają jednego z podstawowych warunków niezbędnych do bytu

umów zlecenia, określonych przepisem art. 734 k.c. Sposób wykonywania

zobowiązania w ocenie Sądu, przeczy twierdzeniom stron, że zawarte pomiędzy

nimi umowy miały charakter umów o dzieło. Wykonywanie zobowiązania

5

wynikającego z tych umów zmierzało nie tyle do wytworzenia konkretnego, ściśle

zindywidualizowanego dzieła, co miało na celu kształcenie słuchaczy szkół

prowadzonych przez Spółkę. To właśnie temu celowi służyły prace kontrolne,

egzaminy semestralne oraz prowadzenie dziennika zajęć, w związku z czym nie

można w tym przypadku mówić o umowach o dzieło. Ponadto brak jest także

elementu odpowiedzialności zainteresowanej za wykonanie umowy, a sam

„zamawiający” jej nie przewidział zarówno w umowach, jak i w swoim zachowaniu.

W sprawie nie przedłożono również żadnego dowodu co do odbioru dzieła na

zakończenie umów. Poza tym mimo, że zainteresowana korzystała ze swobody

przy określaniu samej treści wykładów, korzystania z pomocy naukowych czy form

przekazu, to jej swoboda była znacznie ograniczona co do miejsca i czasu ich

wygłaszania. Zainteresowana w tym zakresie podlegała bowiem narzuconemu

przez „C.” systemowi nauczania. Także wysokość wynagrodzenia nie odpowiadała

umowie, skoro w ramach wykonywania dzieła zainteresowana została wtórnie

zobowiązana do wykonywania również dalszych, nieuwzględnionych pierwotnie

czynności, co jednak nie wpływało na wysokość wynagrodzenia. W ocenie Sądu

zainteresowana nie została zatrudniona przez Spółkę „C.” na podstawie umowy o

dzieło, lecz w ramach umowy o świadczenie usług w rozumieniu przepisu art. 750

k.c.

Wyrokiem z dnia 24 kwietnia 2012 r., Sąd Apelacyjny oddalił apelację

wnioskodawcy, podzielając i uznając za własne, zarówno ustalenia faktyczne, jak i

ocenę prawną dokonane przez Sąd pierwszej instancji. Sąd wskazał w

uzasadnieniu wyroku, że oceniane umowy nie były umowami o dzieło, gdyż

przedmiot umowy nie stanowił konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu –

dzieła, a tym samym nie ma racji odwołująca się Spółka twierdząc, że rezultatem

było przygotowanie wykładów przez zainteresowaną. Wykonywanie za

wynagrodzeniem określonego rodzaju czynności przez jedną osobę na rzecz

drugiej - w zależności od pozostałych cech zamierzonego stosunku prawnego - co

do zasady może zostać zakwalifikowane w ramach omówionej powyżej zasady

swobody umów jako umowa o pracę, umowa o dzieło, umowa zlecenia bądź też

umowa o świadczenie usług, do której na mocy art. 750 k.c. stosuje się

odpowiednio przepisy o zleceniu. Z okoliczności faktycznych sprawy wynika, że

6

Spółka zawarła umowy nazwane „umowami o dzieło”, których przedmiotem było

wykonanie dzieła polegającego na wykładach z rachunkowości i analizy

ekonomicznej, jednak umowy te nie miały takiego charakteru. W ocenie Sądu

czynności będące przedmiotem spornych umów nie były czynnościami

przynoszącymi konkretny materialny rezultat, możliwy do obiektywnej weryfikacji.

Nie było możliwe określenie - a co więcej nie określają tego poszczególne umowy -

jaka rzecz czy zespół rzeczy miałyby powstać w efekcie wykonywania tychże

czynności (innymi słowy - co miałoby stanowić dzieło). Z materiału dowodowego

nie wynikało także, aby wykonywana praca była poddawana przez zamawiającego

następczej weryfikacji. Skoro natomiast umowa o dzieło jest umową rezultatu, to

wykonawca dzieła musi mieć możliwość przedstawienia finalnego efektu swojej

pracy i za tę pracę winien ponosić osobiście odpowiedzialność. Wątpliwa jest

również kwestia wysokości oraz sposobu wypłacanego zainteresowanej

wynagrodzenia. Podkreślić bowiem trzeba - na co zasadnie zwrócił uwagę Sąd

pierwszej instancji - że zarówno wysokość, jak i termin wypłaty wynagrodzenia za

wykonanie przez interesowną „dzieła", były znane stronom już w momencie

sporządzania umowy, albowiem rachunek, mający stanowić podstawę

wynagrodzenia, był jej integralną częścią. A zatem pomiędzy wysokością

wypłaconego zainteresowanej wynagrodzenia a jakością wykonanego przez nią

dzieła nie było żadnej zależności, co oznaczało, że nawet nieprawidłowe

wykonanie powierzonego dzieła, czy zaniechanie jego wykonania pozostawało bez

wpływu na wysokość wypłaconej następnie zainteresowanej należności. Na

wysokość wynagrodzenia nie miała również wpływu jakość przygotowanych

materiałów, które pod względem merytorycznym nie były poddawane kontroli

skarżącego. Dodać również wypada, że trafną była uwaga Sądu, w zakresie, w

jakim wskazał on, że zainteresowana poza wskazanym w umowie „dziełem”

polegającym na wykładach z rachunkowości i analizy ekonomicznej, wykonywała

również inne czynności, nie wymienione w umowie, tj. prowadzenie dziennika zajęć,

czy udział w radach pedagogicznych, za które nie otrzymywała dodatkowego

wynagrodzenia. Tym samym przeprowadzone postępowanie dowodowe wykazało,

iż rzeczywistą wolą stron nie było zawarcie umowy o dzieło, gdyż celem

podejmowanych czynności nie było osiągnięcie konkretnego rezultatu, który

7

podlegałby ocenie. Była to umowa starannego działania mająca charakter umowy o

świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu.

Powyższy wyrok zaskarżył w całości skargą kasacyjną pełnomocnik

wnioskodawcy i zarzucając naruszenie prawa materialnego – art. 750 k.c. w

związku z art. 734, 737, 740 i art. 741 k.c. poprzez uznanie zawartych pomiędzy

stronami umów za umowy o świadczenie usług, błędną wykładnię art. 65 § 2 oraz

art. 627 i następne k.c. poprzez przyjęcie, że zamiarem stron i celem umowy nie

było wykonanie dzieła o charakterze niematerialnym, a zawierane umowy nie

posiadały cech umowy o dzieło, wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości

a także uchylenie w całości poprzedzającego go wyroku Sądu Okręgowego w T. i

przekazanie sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania,

ewentualnie, o uchylenie zaskarżonych wyroków i orzeczenie co do istoty sprawy.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje.

Stosownie do art. 39813

§ 1 i 2 k.p.c., Sąd Najwyższy rozpoznaje sprawę w

granicach skargi kasacyjnej i jest związany ustaleniami faktycznymi stanowiącymi

podstawę zaskarżonego orzeczenia, jeżeli skarga nie zawiera zarzutu naruszenia

przepisów postępowania – tak jak w rozpoznawanej sprawie, lub gdy zarzut taki

okaże się niezasadny.

W ocenie Sądu Najwyższego, punktem wyjścia do rozważań w przedmiocie

charakteru spornych umów jest określenie charakteru umowy o dzieło. Umowę o

dzieło zdefiniowano w art. 627 k.c. jako zobowiązanie do wykonania oznaczonego

dzieła za wynagrodzeniem. Starania przyjmującego zamówienie w umowie o dzieło

mają doprowadzić w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego

rezultatu, za wynagrodzeniem zależnym od wartości dzieła (art. 628 § 1, art. 629,

art. 632 k.c.). Umowa o dzieło zakłada swobodę i samodzielność w wykonywaniu

dzieła, a jednocześnie nietrwałość stosunku prawnego, gdyż wykonanie dzieła ma

charakter jednorazowy i jest zamknięte terminem wykonania. Przyjmuje się przy

tym, że rezultat, o który umawiają się strony, musi być z góry określony, mieć

samoistny byt oraz być obiektywnie osiągalny i pewny. Wykonanie dzieła

najczęściej przybiera postać wytworzenia rzeczy, czy też dokonania zmian w

8

rzeczy już istniejącej (naprawienie, przerobienie, uzupełnienie). Tego rodzaju

postacie dzieła są rezultatami materialnymi umowy zawartej między stronami,

weryfikowalnymi ze względu na istnienie wad (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia

3 listopada 1999 r., IV CKN 152/00, OSNC 2001 Nr 4, poz. 63). Poza rezultatami

materialnymi istnieją także rezultaty niematerialne, które mogą, ale nie muszą być

ucieleśnione w jakimkolwiek przedmiocie materialnym. W każdym razie takim

rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie jej wynik,

dzieło bowiem musi istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić

je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Pomijając

wątpliwości odnośnie do uznawania za dzieło rezultatów niematerialnych

nieucieleśnionych w rzeczy (por. np. K. Zagrobelny (w:) E. Gniewek, Komentarz,

2006, s. 1039; A. Brzozowski (w:) System prawa prywatnego, t. 7, 2004, s. 329-332;

J. Szczerski (w:) Komentarz, t. II, 1972, s. 1371), wskazać należy, że takim

rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność, a jedynie wynik tej

czynności. Dzieło musi bowiem istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie

tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego

rezultatu (por. A. Brzozowski (w:) K. Pietrzykowski, Komentarz, t. II, 2005, s. 351-

352). Wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności), bez

względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie, jest natomiast cechą

charakterystyczną tak dla umów zlecenia (gdy chodzi o czynności prawne – art.

734 § 1 k.c.), jak i dla umów o świadczenie usług nieuregulowanych innymi

przepisami (gdy chodzi o czynności faktyczne – art. 750 k.c.). W odróżnieniu od

umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (umowie o

świadczenie usług) nie bierze więc na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej

czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na

zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.), podczas gdy odpowiedzialność

strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło niewątpliwie jest

odpowiedzialnością za rezultat. W wypadku umowy o dzieło niezbędne jest zatem,

aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do

konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (por. postanowienie Sądu

Najwyższego z dnia 3 lipca 2012 r., II UK 60/12 – niepublikowane).

9

Z ustaleń faktycznych poczynionych w niniejszej sprawie przez Sąd

Apelacyjny, którymi Sąd Najwyższy jest związany (art. 39813

§ 2 k.p.c.) wynika, że

przedmiotem każdej z umów zawartych przez skarżącego z zainteresowaną było

przeprowadzenie wykładów z rachunkowości i analizy ekonomicznej. Treścią tych

umów nie było zatem osiągnięcie materialnego rezultatu, czy też pomyślnego

wyniku podejmowanych czynności, bo przy tego rodzaju usługach nie jest to

możliwe. Przyjmująca zamówienie zobowiązywała się jedynie do starannego

przeprowadzenia wszystkich czynności niezbędnych do przeprowadzenia

wykładów, nie przyjmując na siebie odpowiedzialności za ich rezultat. Takiemu

zobowiązaniu nie można przypisać cech (essentialiae negotii) umowy o dzieło, a

oczekiwania stron towarzyszące zawieraniu i wykonywaniu umów nazywanych

przez nich umowami o dzieło, mogły się zrealizować wyłącznie jako elementy innej

umowy – umowy zlecenia lub innej umowy o świadczenie usług, regulowane w art.

750 k.c.

Ocenę zawartych umów w kontekście ich efektu - „dzieła”, zawarł w

uzasadnieniu wyroku Sąd drugiej instancji, a Sąd Najwyższy płynące z niej wnioski

w pełni podziela. Orzekające w rozpatrywanej sprawie Sądy obu instancji,

właściwie oceniły, że umowy zawarte przez „C.” Spółkę z o.o. z zainteresowaną w

dniu 27 września 2009 r., 11 października 2009 r., od 14 do 8 listopada 2009 r. oraz

w dniu 13 grudnia 2009 r. nie były umowami o dzieło. Przeprowadzone

postępowanie dowodowe wykazało bowiem, iż rzeczywistą wolą stron nie było

zawarcie umowy o dzieło, gdyż celem podejmowanych czynności nie było

osiągnięcie konkretnego rezultatu, który podlegałby ocenie. Była to umowa

starannego działania mająca charakter umowy o świadczenie usług, do której

stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. Przedmiot spornych umów odpowiadał

w pełni umowom o świadczenie usług, o których mowa w art. 750 k.c., co

prawidłowo ocenił Sąd Apelacyjny. Należy także wskazać, że w wyroku z dnia 6

kwietnia 2011 r., II UK 315/10 (niepublikowany), Sąd Najwyższy przyjął, że Zakład

Ubezpieczeń Społecznych może - wbrew nazwie umowy - zakwalifikować pracę

tłumacza języka obcego jako umowę o świadczenie usług, a nie umowę o dzieło,

gdy oparta jest na długookresowym zatrudnieniu i polega na powtarzalnym

wykonywaniu tłumaczeń dokumentów związanych z bieżącą działalnością firmy, za

10

stałym (miesięcznym) wynagrodzeniem, (podobnie w wyroku z dnia 18 kwietnia

2012 r., II UK 187/11, niepublikowany, w którym przyjęto, że umowy o

przeprowadzenie pełnego szkolenia określonej liczby kandydatów na kierowców

polegają na wykonaniu zobowiązania do starannego przeprowadzenia wszystkich

czynności niezbędnych do dopuszczenia uczestnika kursu do egzaminu

państwowego, bez przyjęcia odpowiedzialności za rezultat, więc przedmiot takich

umów odpowiada w pełni umowom o świadczenie usług, o których mowa w art. 750

k.c.).

Podzielając to stanowisko, Sąd Najwyższy uznał zarzuty podniesione w

skardze w ramach podstawy naruszenia prawa materialnego, za nieuzasadnione.

Z tych motywów orzeczono jak w sentencji, stosownie do art. 39814

k.p.c.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.