Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 30 października 2013 r.

II KK 130/13

Wydział II

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt II KK 130/13

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 30 października 2013 r.

Sąd Najwyższy w składzie:

SSN Stanisław Zabłocki (przewodniczący)

SSN Dorota Rysińska (sprawozdawca)

SSN Włodzimierz Wróbel

Protokolant Anna Janczak

przy udziale prokuratora Prokuratury Generalnej Beaty Mik,

w sprawie A. B.

skazanego z art. 148 § 1 kk

po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie

w dniu 30 października 2013 r.,

kasacji, wniesionej przez obrońcę skazanego

od wyroku Sądu Apelacyjnego w […]

z dnia 7 lutego 2013 r.,

zmieniającego wyrok Sądu Okręgowego w P.

z dnia 8 października 2012 r.,

uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę do

ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w

postępowaniu odwoławczym.

2

UZASADNIENIE

Wyrokiem Sądu Okręgowego w P. z dnia 8 października 2012 r. A. B. został

uznany winnym zabójstwa z zamiarem ewentualnym J. S., popełnionego w ten

sposób, iż oskarżony uderzał go wielokrotnie pięściami, a także kopał obutymi

nogami po całym ciele oraz deptał po jego klatce piersiowej, co doprowadziło do

śmierci pokrzywdzonego, na co A. B. się godził i wymierzono mu karę 14 lat

pozbawienia wolności. Od tego wyroku obrońca oskarżonego wniósł apelację

podnosząc szereg zarzutów, obejmujących m.in. naruszenie przepisów art. 193

k.p.k., art., 2 § 2 k.p.k., art. 4 k.p.k., art. 5 § 2 k.p.k., art. 6 k.p.k., art. 7 k.p.k., art. 74

k.p.k., art. 175 § 1 k.p.k. oraz art. 46 k.k., w tym także przez przyjęcie, że oskarżony

mógł przewidzieć tragiczne skutki zdarzenia oraz przez pominięcie wyjaśnień

oskarżonego wykluczających „deptanie", co - zdaniem skarżącego - miało wpływ na

bezzasadne przypisanie zamiaru ewentualnego zabójstwa, na niewłaściwe

odrzucenie działania w granicach obrony koniecznej, a także na rażącą

niewspółmierność kary.

Wyrokiem Sądu Apelacyjnego z dnia 7 lutego 2013 r. orzeczenie powyższe

zostało zmienione w ten sposób, że z opisu czynu przypisanego oskarżonemu

wyeliminowano zwrot „depcząc po jego klatce piersiowej" oraz złagodzono karę

pozbawienia wolności do 11 lat.

Od tego prawomocnego wyroku obrońca skazanego wniósł kasację,

zarzucając mu rażące naruszenie prawa, które miało istotny wpływ na treść wyroku,

a mianowicie:

„I. a) art. 433 § 2 k.p.k. i art. 457 § 3 k.p.k. wynikłe z braku rzetelnego

odniesienia się do tego zarzutu apelacji, który eksponował rażącą obrazę art.

193 § 1 k.p.k. w tym sprzecznego z zasadami wiedzy odkodowania treści

istotnego dowodu (z billingu telefonicznego) i ujawnienia takiego oczywiście

błędnego stanowiska dopiero w pisemnych motywach wyroku, co doprowadziło

do naruszenia zasady gwarancyjnej art. 6 k.p.k. w postaci pozbawienia prawa

do obrony materialnej,

b) art. 193 § 1 k.p.k. w zw. z art. 7 k.p.k. wynikłe z wyrażenia przez Sąd

odwoławczy, dopiero w części motywacyjnej, identycznego i sprzecznego z

zasadami wiedzy poglądu o dowodowej wartości billingu telefonicznego bez

zasięgnięcia opinii biegłego kryminalistyka (cyfrowa łączność telefoniczna),

3

co także doprowadziło do naruszenia zasady gwarancyjnej art. 6 k.p.k. w

postaci pozbawienia prawa do obrony materialnej, przy czym zasadnicza

istotność wymaganych wiadomości specjalnych odnosiła się zarówno do

metody ustalania czasu, jak i w efekcie miejsca zdarzeń oraz innych

możliwości odniesienia przez pokrzywdzonego części obrażeń ciała, które to

okoliczności aktualnie stanowią pełną i dowolną fikcję,

II. art. 433 § 2 k.p.k. przez nieustosunkowanie się do niektórych zarzutów i

wniosków apelacji, wynikłe z pomijania niektórych z nich lub istotnych części

innych zarzutów oraz w zw. z art. 457 § 3 k.p.k. wskutek braku rzetelnego

wskazania, dlaczego wnioski i zarzuty apelacji zostały uznane za niezasadne, a

odnosi się to do choćby kwestii sposobu kształtowania ustaleń warunkujących

właściwą kwalifikację prawną i czyn przypisany lub sposobu dokonywania

ustaleń odnośnie kontratypu obrony koniecznej, szczególnie gdy doszło do

defiguracji jej znamion".

Podnosząc powyższe zarzuty, skarżący wniósł o uchylenie wyroków sądów

obu instancji i o przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w P. do ponownego

rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Zasadny okazał się podniesiony w kasacji zarzut naruszenia art. 433 § 2

k.p.k. w związku z art. 457 § 3 k.p.k. przez brak dochowania standardu kontroli

apelacyjnej.

Przypisanie sprawcy realizacji znamion zabójstwa z art. 148 § 1 k.k.

wymagało od Sądu dokonania stosownych ustaleń w zakresie strony podmiotowej.

Sąd uznał, że sprawca działał z zamiarem ewentualnym, który definiowany jest w

kodeksie karnym jako przewidywanie możliwości popełnienia czynu

wyczerpującego znamiona czynu zabronionego i godzenie się na to (art. 9 § 1 k.k.).

Ponieważ, zgodnie z art. 9 § 2 k.k., nieumyślność również może polegać na

przewidywaniu możliwości wyczerpania znamion typu czynu zabronionego, w

drodze zabiegów interpretacyjnych konieczne jest wytyczenie granicy pomiędzy

zamiarem ewentualnym a tzw. świadomą nieumyślnością. Istotne znaczenie ma w

tym zakresie treść art. 28 § 1 k.k., który stanowi, że nie popełnia umyślnie czynu

zabronionego, kto pozostaje w błędzie co do okoliczności stanowiącej jego znamię.

4

W przypadku przestępstw skutkowych, a do takich należy czyn zabroniony

opisany w art. 148 § 1 k.k., znamię czynności wykonawczej wyrażone zostało

czasownikiem „zabija". Czasownik ten tradycyjnie wyraża zarówno element natury

przedmiotowej (powodowanie śmierci) jak i podmiotowej (umyślne działanie lub

zaniechanie). Pomijając element podmiotowy, należy uznać, że czasownik „zabija"

ma tożsamy zakres znaczeniowy z terminem „powoduje śmierć", użytym np. w art.

155 k.k. Dla przyjęcia umyślnej realizacji znamion czynu zabronionego z art. 148 §

1k.k. konieczne jest więc, aby sprawca nie działał w błędzie co do tego, że jego

zachowanie jest „powodowaniem śmierci" człowieka.

Jak wynika z ugruntowanego już orzecznictwa Sądu Najwyższego oraz

powszechnie wyrażanego w literaturze prawa karnego przekonania, nie każde

kauzalne powiązanie badanego zachowania ze skutkiem realizuje znamię

„powodowania skutku", wyrażone w sposób bezpośredni lub pośredni w różnych

typach czynów zabronionych (por. m.in.: postanowienie SN z dnia 15 lutego 2012 r.

II KK 193/12 Bi ul. SN 2012/9/11, wyrok SN z dnia 8 marca 2000 r., III KKN 231/98,

OSNKW 2000, z. 5-6, poz. 45; wyrok SN z dnia 1 grudnia 2000 r., IV KKN 509/98,

OSNKW 2001, z. 5-6, poz. 45; wyrok SN z dnia 9 maja 2002 r., V KK 21/02, LEX nr

54393; wyrok SN z dnia 3 października 2006 r., IV KK 290/06, R-OSNKW 2006,

poz. 1866; wyrok SN z dnia 30 sierpnia 2008 r., IV KK 187/11, LEX nr 950442,

postanowienie SN z dnia 3 czerwca 2004 r. V KK 37/04 Biul.SN 2004/8/12, wyrok

SN z dnia 3 października 2006 r. IV KK 290/06 OSNwSK 2006/1/1866, wyrok SN z

dnia 1 grudnia 2000 r. IV KKN 509/98 , Biul.SN 2001/3/16, postanowienie SN z

dnia 12 stycznia 2010 r. , IV KK 225/09, Prok.i Pr.-wkł. 2010/7-8/1, wyrok SN z dnia

4 lipca 2013, III KK 33/13 niepubl. wyrok SN z dnia 9 maja 2013 r., V KK 342/12

niepubl.; w literaturze przedmiotu por. m.in.: M. Bielski, Kryteria obiektywnego

przypisania skutku na tle współczesnej polskiej dogmatyki prawa karnego, w:

Państwo prawa i prawo karne. Księga Jubileuszowa Profesora Andrzeja Zolla, red.

P. Kardas, T. Sroka, W. Wróbel, tom II, s. 503-528, J. Giezek, Przyczynowość oraz

przypisanie skutku w prawie karnym, Wrocław 1994, P. Kardas, Przypisanie skutku

przy przestępnym współdziałaniu (w:) red. J. Majewski, Podstawy

odpowiedzialności za przestępstwo skutkowe, KPP 2004, nr 4; J. Majewski,

Prawnokarne przypisanie skutku przy zaniechaniu. [Zagadnienia węzłowe], Kraków

5

1997). Zachowanie uruchamiające ciąg kauzalny zakończony skutkiem tylko

wówczas może być określone jako prawnokarne „powodowanie śmierci", jeżeli

spełnia dodatkowe kryteria, w szczególności, jeżeli w chwili jego podejmowania

(wg. ocen ex ante) zachowanie to łączyło się z wysokim prawdopodobieństwem

wystąpienia skutku na drodze, na której skutek ten następnie faktycznie się

zrealizował (M. Bielski, Prawnokarne przypisanie skutku w postaci konkretnego

narażenia na niebezpieczeństwo - uwagi na marginesie postanowienia SN z dnia 3

czerwca 2004, V KK 37/04, PS 2005, nr 4, s. 123). Oceny tej dokonuje się w

oparciu o wiedzę i doświadczenie modelowego obywatela, z uwzględnieniem

przypadków, w których wiedza i doświadczenie sprawcy przekracza tak

wyznaczone kompetencje wzorca normatywnego. Należy przy tym mieć na

uwadze, że dla odpowiedzialności za przestępstwo skutkowe samo ustalenie, że

czyn łączył się z wysokim prawdopodobieństwem wystąpienia tego skutku, nie jest

oczywiście warunkiem wystarczającym, ale ma charakter warunku koniecznego,

przynajmniej przy przestępstwach z działania (nieco odmiennie kształtują się

kryteria obiektywnego przypisania w odniesieniu do przestępstw materialnych

popełnionych w formie zaniechania). Prowadzi to do wniosku, że znamię czynności

wykonawczej „powodowania śmierci" w formie działania obejmuje tylko takie

zachowania, które według oceny ex ante łączyły się z wysokim

prawdopodobieństwem uruchomienia konkretnego przebiegu przyczynowego

(kauzalnego), zakończonego śmiercią człowieka.

Przenosząc te ustalenia na grunt art. 9 § 1 k.k. w związku z art. 28 § 1 k.k.

należy stwierdzić, że błąd sprawcy w postaci nieświadomości co do stopnia

prawdopodobieństwa wystąpienia skutku pozostającego w związku kauzalnym z

podjętym przez niego zachowaniem, wyklucza przyjęcie umyślności. Dla przyjęcia

umyślności, także w postaci zamiaru ewentualnego, konieczne jest posiadanie

przez sprawcę pełnej świadomości tego, że podjęte przez niego zachowanie łączy

się co najmniej z wysokim prawdopodobieństwem wystąpienia skutku na drodze,

na której ten skutek faktycznie się zrealizował (por. K. Buchała, Problemy zamiaru

wynikowego, PiP 1960, nr 4-5, s. 718; tegoż, Prawo karne materialne, Warszawa

1989, s. 311 i n.; A. Zoll (w:) Kodeks karny. Część ogólna. Komentarz, T.1,

Warszawa 2007, teza 20 in fine do art. 9). Nie jest zatem wystarczające dla

6

przyjęcia umyślności jedynie ustalenie, że sprawca „przewidywał możliwość

wystąpienia skutku", bowiem takie ustalenie obejmuje także sytuację, gdy sprawca

co prawda przewiduje określone prawdopodobieństwo zrealizowania skutku, ale

pozostaje w błędzie co do stopnia tego prawdopodobieństwa, nie szacując go jako

wysokiego. Z uwagi na treść art. 28 § 1 k.k. zachodzi więc konieczność pogłębionej

interpretacji użytego w art. 9 § 1 in fine k.k. sformułowania „przewidywał możliwość

wystąpienia skutku", uwzględniającej mianowicie warunki obiektywnego

przypisywania skutku w prawie karnym.

Dopiero w przypadku ustalenia, że sprawca przewidywał wysokie

prawdopodobieństwo wystąpienia skutku, konieczne jest nadto zweryfikowanie

drugiej przesłanki zamiaru ewentualnego, jaką jest „godzenie się" na realizację

znamion typu czynu zabronionego. Pominięcie tej kolejności może prowadzić do

niejednoznacznych konkluzji w przypadku stosowania tzw. koncepcji obojętności

woli w powiązaniu z koncepcją obiektywnej manifestacji (którą zdaje się preferować

zarówno Sąd I instancji jak i Sąd Apelacyjny w zaskarżonym wyroku). Brak bowiem

podjęcia przez sprawcę środków mających na celu zapobieżenie popełnienia czynu

zabronionego może wynikać z błędu co do oceny stopnia prawdopodobieństwa

wystąpienia skutku. Skoro sprawca, przewidując możliwość wystąpienie skutku,

sądzi jednak, że nie jest to prawdopodobne w stopniu wysokim, nie ma też

podstaw do podejmowania działań w celu zapobieżenia temu skutkowi. Nie można

takiego stanu psychicznego określać mianem godzenia się, bowiem założeniem

koncepcji obiektywnej manifestacji jest stwierdzenie, że sprawca mimo

świadomości wysokiego prawdopodobieństwa wystąpienia skutku, nie robi nic, aby

do tego skutku nie doszło. Podobnie na gruncie koncepcji obojętności woli,

prawnokarna relewantność tej obojętności „występuje (...) wyłącznie na podłożu

świadomości" (por. M. Małecki: Kryteria przypisania zamiaru wynikowego - uwagi

na marginesie wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 29 kwietnia 2013 r., II

AKa 62/13,e-CZPK, www.czpk.pl, poz. 18/2013 - trafnie autor ten wskazuje, że

„umyślna obojętność jest przez sprawcę wybrana, zaś obojętność nieumyślna, z

powodu niedoboru informacji w świadomości człowieka, zostaje mu ontologicznie

narzucona").

7

W sprawie będącej przedmiotem rozpoznania Sądu Najwyższego, Sąd I

instancji wniosek o działaniu sprawcy z zamiarem ewentualnym wyprowadził z

okoliczności natury przedmiotowej, to jest ze sposobu zadawania ciosów „na oślep",

atakowania rękami i nogami, bicia leżącego i niebroniącego się człowieka,

zadawania ciosów „bez kontroli", „gdzie popadnie", czy też ze znacznej siły ciosów.

Należy przy tym mieć na uwadze, że wnioskowania te oparte były na dokonanych

ustaleniach faktycznych, w tym przyjęciu, że sprawca „deptał po klatce piersiowej"

pokrzywdzonego. Odwołując się do tych okoliczności Sąd I instancji stwierdził, że

oskarżony „przewidywał, że może spowodować śmierć pokrzywdzonego" (s. 27

uzasadnienia wyroku), „przewidywał, że może doprowadzić do zgonu

pokrzywdzonego" (s. 28 uzasadnienia wyroku), „doskonale zdawał sobie sprawę z

ewentualnych następstw" (jw). Brak było jednak w tych ustaleniach

jednoznacznego stwierdzenia, że oskarżony przewidywał wysokie

prawdopodobieństwo nastąpienia śmierci.

Wnioskowanie Sądu I instancji zostało zakwestionowane w apelacji przez

obrońcę oskarżonego, co obligowało Sąd Apelacyjny do przeprowadzenia

szczególnie wnikliwej kontroli odwoławczej w tym zakresie. Sąd Odwoławczy uznał

za zasadne zakwestionowanie faktu deptania przez oskarżonego po klatce

piersiowej pokrzywdzonego i na obecnym etapie postępowania - z uwagi na

kierunek nadzwyczajnego środka zaskarżenia i reguły działania bezpośredniego,

ale i pośredniego, zakazu reformationis in peius - ustalenie takie jest wiążące. Tym

samym zakres zachowań przypisanych A. B. został ograniczony do zadawania

ciosów ręką w okolice głowy oraz zadawania ciosów i kopnięć w tułów

pokrzywdzonego. Sąd Odwoławczy nie odniósł się jednak w sposób bezpośredni

do tego, czy w ramach akceptowanych ustaleń faktycznych zasadny jest wniosek o

przewidywaniu przez oskarżonego wysokiego prawdopodobieństwa wystąpienia

skutku śmiertelnego, wskazując jedynie, że „słusznie czyn, jakiego dopuścił się

oskarżony został zakwalifikowany przez Sąd mertiti jako zabójstwo z zamiarem

ewentualnym" (s. 9 uzasadnienia wyroku), z czego należy wnosić, że zaakceptował

przekonanie Sądu I instancji, zgodnie z którym ustalenie samego przewidywania

przez sprawcę możliwości wystąpienia skutku, bez względu na stopień

prawdopodobieństwa jego wystąpienia, jest wystarczające dla przyjęcia zamiaru

8

ewentualnego. Uzasadnienie wyroku Sądu odwoławczego nie daje jednak

odpowiedzi na pytanie, czy wskazane w tym uzasadnieniu okoliczności dotyczące

sposobu działania oskarżonego (zadawanie silnych ciosów, wielokrotne uderzenia

pięściami i kopanie, które w przypadku ciosów zadanych w tułów nastąpiły, kiedy

ofiara była w pozycji leżącej, z pominięciem deptania po klatce piersiowej, które to

ustalenie - jak już wspomniano - Sąd Odwoławczy odrzucił) stanowiły dla Sądu

samodzielną i wystarczającą podstawę wysnucia wniosku, że oskarżony w ogóle

przewidywał „jakieś" prawdopodobieństwo wystąpienia skutku śmiertelnego w

wyniku zadawania ciosów, czy też że było to przewidywanie wysokiego

prawdopodobieństwa wystąpienia takiego skutku.

Brak takiego jednoznacznego ustalenia, a tym samym brak odniesienia się

do zarzutów podniesionych w apelacji, czyni uzasadnionym twierdzenie, że

kontrola odwoławcza nie spełniła standardu określonego w art. 433 § 2 k.p.k. w

związku z art. 457 § 3 k.p.k.

Należy przy tym mieć na uwadze, że wnioskowanie o treści przeżyć

psychicznych sprawcy czynu zabronionego z okoliczności o charakterze

przedmiotowym musi mieć charakter kompleksowy i nie może być arbitralne,

bowiem wówczas doszłoby do naruszenia dyrektyw wynikających z art. 7 k.p.k.

Dopuszczalność wyżej wskazanego wnioskowania, którym posłużyły się oba sądy,

oparta jest na przekonaniu, że to, co jest przewidywalne dla zwykłego

(modelowego) obywatela, powinno być także przewidywalne dla samego sprawcy.

Jeżeli więc w stanie faktycznym nie zachodzą szczególne okoliczności o

charakterze podmiotowym lub przedmiotowym, można z tego wyciągnąć wniosek,

że sprawca faktycznie przewidywał to, co na jego miejscu przewidywalne byłoby

dla modelowego obywatela. Poprawność opisanego wnioskowania w perspektywie

art. 7 k.p.k. warunkowana jest wszakże, w sposób oczywisty, dwoma założeniami:

odtwarzany przez sąd wzorzec normatywny „modelowego obywatela" nie ma

charakteru arbitralnego, ale znajduje oparcie w pewnym przyjmowanym i

akceptowanym standardzie, a ponadto, że wszelkie występujące w stanie

faktycznym okoliczności odbiegające od owego standardu zostały przez Sąd

uwzględnione i odpowiednio ocenione.

9

Respektowanie pierwszego założenia przejawia się w tym, że standard

przewidywania musi być odtwarzany w kontekście dotychczasowego orzecznictwa

sądów w podobnych sprawach. Wydaje się, że wymaganiu temu chciał sprostać

Sąd meriti, ale odwołał się do dwóch orzeczeń sądowych, z których jedno w

sposób generalny wskazywało jedynie, jakie okoliczności należy brać pod uwagę

dokonując wnioskowań o treści przeżyć psychicznych sprawcy z chwili czynu, zaś

drugie opisywało sprawę, w której wniosek o przewidywaniu skutku śmiertelnego

wyprowadzono z innego zestawu okoliczności niż te, które ostatecznie ustalono w

rozpoznawanej sprawie. W szczególności, w powołanej przez Sąd meriti sprawie

wskazano na uderzenia zadane „w ważne dla życia człowieka organy", a ponadto

na „deptanie i kolankowanie" ofiary. Ten drugi sposób działania nie został jednak

przypisany A. B. Natomiast zarówno Sąd meriti, jak i Sąd Odwoławczy, pominęły

szereg innych orzeczeń, w których przy tym samym zestawie okoliczności, które

zostały ustalone w niniejszej sprawie, przyjmowano kwalifikację z art. 156 § 3 k.k.,

art., 158 § 3 lub art. 156 § 1 k.k.

Analiza aktualnego i powszechnie dostępnego orzecznictwo Sądu

Najwyższego i sądów powszechnych (por. zwłaszcza bogatą i wciąż

rozbudowywaną bazę wyroków na stronie www Ministerstwa Sprawiedliwości

http://orzeczenia.ms.gov.pl) w sprawach podobnych do tej, która była przedmiotem

rozstrzygnięcia Sądu Apelacyjnego (chodzi o sprawy, w których przyjęto

kwalifikację prawną zachowań sprawców w oparciu o art. 156 § 3 k.k., 13 § 1 k.k. w

zw. z art. 148 § 1 k.k. w zw. z art. 156 § 3 k.k., bądź 148 § 1 k.k.) pozwala -

zdaniem Sądu Najwyższego - na dość precyzyjną rekonstrukcję oceny standardu

postrzegania konsekwencji swoich zachowań przez sprawców posługujących się

przemocą. Jest to istotne zwłaszcza w sytuacji, w której ocena zamiaru sprawcy

jest wypadkową analizy szeregu przesłanek o charakterze stricte przedmiotowym.

Zatem w przypadkach, gdy sprawca posługuje się nożem lub innym podobnie

niebezpiecznym narzędziem (tasakiem, młotkiem, łopatą itp.) dla oceny jego

przeżyć psychicznych kluczowe znaczenie mają - wedle orzecznictwa -

następujące czynniki: wielkość narzędzia (długość ostrza), ilość zadanych ciosów,

umiejscowienie ran kłutych, zadanie ciosu w plecy, czy też rzut takim narzędziem z

bliskiej odległości w głowę ofiary. Gdy wykazane zostaje w sprawie, że zadano

10

jeden lub więcej ciosów nożem o długim ostrzu lub innym ciężkim metalowym

przedmiotem, sądy - przywołując wzór rozsądnego dorosłego człowieka z nawet

przeciętnym doświadczeniem życiowym oraz o przeciętnym ilorazie inteligencji -

akcentują, że takie modus operandi musi powodować w świadomości sprawcy

daleko idące przypuszczenie (a im natężenie analizowanych czynników jest

większe - wręcz pewność), że rezultat tego typu działań będzie miał charakter

zejścia śmiertelnego ofiary (por. m.in. wyrok SA w Łodzi z dnia 17 września 2013r.,

sygn. akt II AKa 141/13, wyrok SA w Lodzi z dnia 4 czerwca 2013 r., sygn. akt II

AKa 88/13, wyrok SA w Łodzi z dnia 11 kwietnia 2013 r., sygn. akt II AKa 40/13,

wyrok SA w Szczecinie z dnia 6 czerwca 2013 r., sygn. akt II AKa 96/13, wyrok SA

w Białymstoku z dnia 5 marca 2013 r., sygn. akt II AKa 33/13, wyrok SA w

Gdańsku z dnia 18 kwietnia 2013 r., sygn. akt II AKa 92/13, wyrok SA w Gdańsku z

dnia 15 maja 2013 r., sygn. akt II AKa 130/13, wyrok SA w Gdańsku z dnia 26

czerwca 2013 r., sygn. akt II AKa 190/13).

Jednak w przypadkach, gdy nie dochodzi do użycia wyżej opisanej kategorii

niebezpiecznych narzędzi (lub ewentualnie zadano jeden cios, lecz z niewielką siłą,

bądź nożem o krótkim ostrzu), rekonstrukcja stopnia uświadamiania sobie skali

niebezpieczeństwa i potencjalnych konsekwencji wypływających z przyjętego przez

sprawcę sposobu działania nie prowadzi w tak jasny i niebudzący wątpliwości

sposób każdorazowo do uznania, że ów sprawca dostrzegał wysokie

prawdopodobieństwo nastąpienia skutku śmiertelnego i godził się na nie.

Zadawanie ciosów rękami lub/i nogami ofierze stojącej, bądź leżącej, musi być - jak

wynika z orzecznictwa - analizowane z odniesieniem do następujących czynników:

siły i ilości uderzeń, obucia stopy w but ciężki, koncentrowania ciosów w okolicach

głowy (potylicy, skroni), czy też wywierania gwałtownego nacisku na tchawicę

(górne drogi oddechowe). Podobnie, lokalizacja ciosów ma niebagatelne znaczenie;

kolokwialnie rzecz ujmując same „klasyczne uderzenia" w szczękę czy nos, bądź

tułów, nie uzasadniają jeszcze - w orzecznictwie sądowym - wniosku o

przewidywalności wysokiego prawdopodobieństwa wystąpienia dalej idących

skutków niż uszczerbek na zdrowiu. Uznaje się, że dopiero ciosy kierowane z dużą

siłą, bądź wielokrotnie w okolice np. potylicy powinny już wzbudzać u sprawcy

racjonalne przypuszczenie, iż może dojść do śmierci ( tak m.in. wyrok SO w

11

Olsztynie z dnia 12 września 2013 r., sygn. akt II K 106/13). W orzecznictwie

pojawia się, na opisanie tego rodzaju modus operandi sprawcy, istotny w

rozważanej perspektywie zwrot „w powszechnym odbiorze „zabójcze" zachowanie"

(tak np. SA we Wrocławiu w wyroku z dnia 12 lipca 2013 r., sygn. akt II AKa

188/12). W sprawach, w których sprawca (lub sprawcy w konfiguracji

wieloosobowej) bez używania niebezpiecznych przedmiotów zadawał szereg

ciosów, w tym wielokrotnie kopiąc ofiarę po całym ciele i w ten sposób doprowadził

do skutku śmiertelnego, kwalifikacja prawna zachowania była z reguły ustalana w

oparciu o art. 156 § 3 k.k. bądź art. 158 § 3 k.k., nie zawsze nawet przy przyjęciu

zamiaru bezpośredniego co do spowodowania tzw. ciężkich obrażeń (tak m.in.

wyrok SA w Lodzi z dnia 14 lutego 2013 r., sygn. akt II AKa 299/12, wyrok SA w

Lodzi z dnia 29 listopada 2013 r., sygn. akt II AKa 239/12, wyrok SA w Łodzi z dnia

29 stycznia 2013 r., sygn. akt II AKa 1/13, wyrok SA w Lodzi z dnia 10 września

2013 r., sygn. akt II AKa 121/13, wyrok SA we Wrocławiu z dnia 22 lutego 2012 r.,

sygn. akt II AKa 27/12, wyrok SA z dnia 31 stycznia 2012 r., sygn. akt II AKa

400/11, wyrok SA w Lublinie z dnia 4 czerwca 2013 r., sygn. akt II AKa 48/13).

Analiza orzecznictwa (w tym, w szczególności, wyroków wydanych w ostatnim

okresie przez Sąd Apelacyjny w Łodzi) prowadzi do konkluzji, że w sprawach o

podobnym przebiegu wyjątkiem jest przyjmowanie zamiaru ewentualnego w

odniesieniu do skutku śmiertelnego. Oznaczałoby to, że sądy analizując

okoliczności przedmiotowe w zakresie rekonstrukcji stopnia uświadamianego

prawdopodobieństwa wystąpienia opisanego powyżej skutku, w sytuacjach

analogicznych do rozpatrywanej zdają się posługiwać standardem innym, niż sądy

w niniejszej sprawie. W tym kontekście nasuwa się zatem wątpliwość związana z

metodologią oceny stanu faktycznego przyjętą przez Sąd Apelacyjny w […].

Przepis art. 7 k.p.k. określając co prawda zasadę swobodnej oceny

dowodów, nie zezwala jednak na arbitralne prowadzenie wnioskowań, zwłaszcza w

tych przypadkach, w których miałyby one prowadzić do rażącego naruszenia

zasady równości. W perspektywie celów odpowiedzialności karnej i jej

konstytucyjnych uwarunkowań nie jest bowiem dopuszczalne, aby w oparciu o ten

sam zestaw przesłanek w jednych sprawach sprawcy byli skazywani za zbrodnię

zabójstwa, w innych zaś sprawach za występek umyślnego spowodowania

12

ciężkiego uszczerbku na zdrowiu znamienny spowodowaniem nieumyślnego

skutku śmiertelnego. Należy przy tym pamiętać, że sam tylko fakt wystąpienia

skutku nie może mieć znaczenia dla ustalenia treści przeżyć psychicznych sprawcy

decydujących o przyjęciu umyślności lub nieumyślności. Owo ustalenie, nawet

jeżeli jest oparte na okolicznościach o charakterze przedmiotowym, musi zachować

swoją aktualność bez względu na to, czy skutek ostatecznie wystąpił, czy też nie.

Daje to podstawę do skonstruowania pomocniczej metody wnioskowania w

sprawach dotyczących przestępstw skutkowych, w których zachodzi konieczność

odróżnienia zamiaru ewentualnego od świadomej nieumyślności. Należy bowiem

sprawdzić, czy w przypadku, gdyby skutek jednak nie nastąpił, dokonane ustalenia

i wnioskowania stanowiłyby wystarczającą podstawę do skazania sprawcy za

usiłowanie popełnienia przestępstwa skutkowego z zamiarem ewentualnym. Także

i w tym wypadku owo pomocnicze rozumowanie musi odwoływać się do sposobu

wnioskowania przyjmowanego w orzecznictwie w podobnych sprawach.

Oczywiście, w ramach swoich kompetencji orzeczniczych, rozstrzygając

konkretną sprawę, sąd może przeprowadzać własne wnioskowania o stronie

podmiotowej czynu zabronionego (o treści przeżyć psychicznych sprawcy)

odwołując się do okoliczności przedmiotowych, w tym w szczególności do sposobu

działania sprawcy. Jeżeli jednak wnioskowania te miałyby odbiegać od

przyjmowanego w orzecznictwie standardu, sąd, chcąc pozostać w granicach

wyznaczonych przez art. 7 k.p.k., musi wskazać takie okoliczności, decydujące o

„odmienności" badanego stanu faktycznego, które w sposób uzasadniony

pozwalałyby od owego standardu odstąpić.

Równocześnie w sprawach, w których w oparciu o przyjmowany standard

wnioskowania o treści przeżyć psychicznych z przesłanek natury przedmiotowej,

zachodzą okoliczności, które świadczą o tym, że sprawca ze względu na swoją

wiedzę, stan psychiczny czy doświadczenie, odbiega od przyjętego wzorca

„dobrego obywatela", sąd zobowiązany jest do tych okoliczności się odnieść.

Takiego odniesienia w sprawie będącej przedmiotem rozpoznania zabrakło:

dotyczy to w szczególności młodego wieku oskarżonego oraz szczególnej sytuacji

motywacyjnej wynikającej z wcześniejszego ataku pokrzywdzonego i

spowodowanego tym zdenerwowania (które nie jest, oczywiście, tożsame z silnym

13

wzburzeniem ale ma znaczenie w perspektywie cech wzorca normatywnego

przyjmowanego za podstawę wnioskowania o tym, co powinien przewidywać

sprawca). Sąd powinien także ocenić znaczenie takich okoliczności jak sportowe

(miękkie) obuwie, które miał na sobie sprawca w czasie czynu, ustalony przez sąd

dynamiczny i gwałtowny przebieg zajścia (s. 14 uzasadnienia Sądu meriti), który ze

swojej istoty może wpływać na racjonalność ocen i stopień prognozowania

konsekwencji podejmowanych działań, czy powiązanie obrażeń decydujących o

mechanizmie zejścia śmiertelnego z poszczególnymi fazami działania oskarżonego.

Dopiero wszechstronna analiza i ocena tych wszystkich okoliczności pozwoli

odpowiedzieć na pytanie, czy zasadnym było wnioskowanie o przewidywaniu przez

oskarżonego wysokiego stopnia prawdopodobieństwa wystąpienia skutku w

postaci śmierci pokrzywdzonego.

Zasadny okazał się także zarzut naruszenia standardu kontroli odwoławczej

w odniesieniu do poruszonej w apelacji kwestii oceny działania oskarżonego w

perspektywie znamion obrony koniecznej. Sąd Apelacyjny w sposób zdecydowany

odrzucił możliwość takiej oceny stwierdzając, że „brak działania pokrzywdzonego w

ramach obrony koniecznej należy odnieść do całego zdarzenia" (s. 11

uzasadnienia wyroku Sądu Odwoławczego). Sąd ten odrzucił także możliwość

oceny zachowania oskarżonego w perspektywie ewentualnego przekroczenia

granic obrony koniecznej (j.w., s. 10). Sąd ad quem swoje stanowisko

argumentował tym, że w chwili rozpoczęcia zadawania ciosów pokrzywdzonemu

zachowanie oskarżonego „podyktowane było odwetem w związku z wcześniejszym

uderzeniem go w tył głowy, co spowodowało upadek", tymczasem warunkiem

przyjęcia obrony koniecznej jest „wola obrony". Sąd ten skonstatował ponadto, że

w momencie rozpoczęcia zadawania przez oskarżonego ciosów „nie odpierał już

bezpośredniego, bezprawnego zamachu na siebie" (j.w., s. 10).

Twierdzenie o braku „bezpośredniego, bezprawnego zamachu" na

pokrzywdzonego pozbawione jest uzasadnienia. Tymczasem w apelacji obrońcy

oskarżonego wskazano, że A. B. został zaatakowany przez pokrzywdzonego (co

jest bezsporne). Sąd nie podał jednak argumentów przekonujących o tym, że w

momencie podnoszenia się przez oskarżonego z ziemi, po zadaniu mu ciosu przez

pokrzywdzonego, niebezpieczeństwo zadawania dalszych ciosów już ustało, a tym

14

samym nie zachodził bezpośredni zamach. Należy przy tym pamiętać, że to nie na

oskarżonym ciąży obowiązek udowodnienia, że zostały spełnione znamiona obrony

koniecznej lub zachodzi przypadek przekroczenia granic tej obrony, ale to

prokurator, a następnie sąd musi wykazać, że twierdzenia takie na gruncie danego

stanu faktycznego są bezpodstawne.

Brak jest także szerszego uzasadnienia dla dokonanego przez Sąd

odwoławczy ustalenia, co do sfery motywacyjnej oskarżonego („zachowanie

podyktowane odwetem"), przy czym należy podkreślić, że ustalenia takiego nie

poczynił także w sprawie Sąd pierwszej instancji.

Tymczasem kwestia oceny zachowania oskarżonego, choćby tylko w

pierwszej fazie zajścia, w perspektywie obrony koniecznej oraz przekroczenia

granic obrony koniecznej ma istotne znaczenie w perspektywie oceny motywacji

sprawcy, a także ustalenia, które z zachowań podjętych przez oskarżonego mogą

być przyjęte za podstawę przypisania mu odpowiedzialności karnej za skutek. Jest

to istotne z uwagi na fakt, że Sąd I instancji uznał za przyczynę śmierci

pokrzywdzonego wstrząs pourazowy spowodowany opisanymi w wyroku

obrażeniami, a więc zarówno obrażeniami głowy, jak i tułowia. Niczego nie

przesądzając, zauważyć należy, że w przypadku uznania, iż w pierwszej fazie

zajścia (zadania ciosu pięściami w głowę) działania oskarżonego mogły być

jeszcze objęte zakresem obrony koniecznej (z uwagi na niebezpieczeństwo

ponowienia zamachu przez pokrzywdzonego), konieczne byłoby ustalenie, czy

ciosy zadane już po tym jak zamach ustał i spowodowane nimi obrażenia, byłyby

wystarczające do nastąpienia śmierci w mechanizmie wstrząsu pourazowego.

Ewentualne przyjęcie przekroczenia granic obrony koniecznej miałoby natomiast

znaczenie w perspektywie wymiaru kary.

Mając na względzie powyższe okoliczności należało uchylić zaskarżony

wyrok Sądu Apelacyjnego i przekazać sprawę do ponownego rozpoznania w

postępowaniu odwoławczym, co czyni zbytecznym merytoryczne ustosunkowanie

się do kwestii podniesionej w pkt l a oraz b kasacji, dotyczącej braku rzetelnego

odniesienia się przez Sąd Odwoławczy do podniesionej w apelacji kwestii

naruszenia art. 193 § 1 k.k. w zw. z art. 6 k.p.k. Do zarzutu tego bowiem Sąd

Odwoławczy powróci, ponownie rozpoznając sprawę. Niezależnie od tego, Sąd ad

15

quem zobligowany będzie przede wszystkim do rzetelnego ustosunkowania się do

zarzutów dotyczących przypisania sprawcy działania z zamiarem ewentualnym,

mając na względzie wskazane wyżej kryteria dotyczące sposobu wnioskowania z

okoliczności natury przedmiotowej o przewidywaniu przez oskarżonego wysokiego

prawdopodobieństwa spowodowania skutku oraz z odniesieniem się do

przyjmowanych w orzecznictwie sądowym kryteriów przewidywalności w

podobnych stanach faktycznych oraz z uwzględnieniem wszystkich okoliczności

sprawy. Konieczne będzie także pogłębione ustosunkowanie się przez Sąd

Apelacyjny do zarzutów apelacji dotyczących odrzucenia przez Sąd I instancji

możliwości przyjęcia, że przynajmniej w początkowej fazie zdarzenia oskarżony

działał w ramach obrony koniecznej, bądź w warunkach przekroczenia jej granic,

mając na względzie obowiązek uzasadnienia powodów odrzucenia możliwości

zastosowania obu tych instytucji w rozpoznawanej sprawie.

16

UZASADNIENIE

Zdania odrębnego od wyroku Sądu Najwyższego z dnia 30 października 2013

r., w sprawie II KK 130/13, oraz od jego uzasadnienia.

1. W pierwszej kolejności za niezbędne uważam podanie powodów złożenia

zdania odrębnego także od uzasadnienia wydanego przez Sąd Najwyższy wyroku.

Mianowicie, nie mogę zgodzić się z wyrażonym w tym uzasadnieniu poglądem o

zbyteczności merytorycznego ustosunkowania się przez Sąd kasacyjny do kwestii

podniesionej w pkt. I a oraz I b skargi kasacyjnej, dotyczącej, jak ujęto w

uzasadnieniu wyroku SN (s. 13), braku rzetelnego odniesienia się przez Sąd

odwoławczy do podniesionej w apelacji kwestii naruszenia art. 193 § 1 k.p.k. w zw.

z art. 6 k.p.k. Ujęcie to nie odpowiada bowiem ani brzmieniu tych zarzutów, ani

rzeczywistej ich treści, wynikającej z uzasadnienia kasacji.

Obrazę przytaczanych przepisów prawa skarżący wysunął w dwóch

odrębnych punktach skargi. W pkt. I a obrazę tę ujął w ramy uchybienia przepisom

art. 433 § 2 k.p.k. i art. 457 § 3 k.p.k. W pkt. I b natomiast, połączył ją z

naruszeniem art. 7 k.p.k. i podniósł nie brak zachowania standardu należytej

kontroli odwoławczej przytoczonej kwestii, jak przyjęto w uzasadnieniu wyroku SN,

lecz uchybienie odnoszące się wprost do własnych ocen Sądu Apelacyjnego,

wyrażonych w odniesieniu do dowodowej wartości bilingu telefonicznego

(analizowanego bez zasięgnięcia opinii biegłego kryminalistyka), a w konsekwencji

przyjęcie prze ten Sąd wadliwej „metody ustalania czasu, jak i w efekcie miejsca

zdarzeń oraz innych możliwości odniesienia przez pokrzywdzonego obrażeń ciała,

które to okoliczności aktualnie stanowią pełną i dowolną fikcję". Uznanie na tym tle

przez Sąd kasacyjny za zbyteczne zajęcia merytorycznego stanowiska, zwłaszcza

w odniesieniu do zarzutu z pkt. I b, i stwierdzenie, że Sąd odwoławczy powróci „do

tego zarzutu" przy ponownym rozpoznaniu sprawy, nie tylko odbiega od

oczekiwanej precyzji, ale wręcz nie jest do końca zrozumiałe - także w świetle

dyspozycji art. 518 k.p.k. w zw. z art. 436 k.p.k., których to przepisów zresztą nie

przytoczono.

Nie jest rolą sporządzającej niniejsze votum separatum uzupełnianie

uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego o analizę przytoczonych powyżej

zarzutów kasacyjnych. Za wystarczające w tym miejscu uważam więc jedynie

17

wyrażenie swojego stanowiska co do oczywistej bezzasadności obu tych zarzutów,

wobec jednoznacznej - w moim przekonaniu - oceny, że do żadnego z

podnoszonych w nich naruszeń prawa procesowego nie doszło. Za konieczne

natomiast uważam podkreślenie, że zwłaszcza zarzut z pkt. I b skargi kasacyjnej

(podnoszący m.in. naruszenie art. 7 k.p.k.) został wysunięty w sposób

instrumentalny. Nawet już pobieżna lektura uzasadnienia kasacji dostarcza

bowiem wyraźnych argumentów do stwierdzenia, że pod pretekstem podniesienia

rażącego naruszenia prawa, wymuszonego dyspozycją art. 523 § 1 k.p.k., stawia

się w tej skardze zarzut błędu w ustaleniach faktycznych zaskarżonego wyroku,

uzasadniany jedynie własnymi założeniami dowodowymi i interpretacyjnymi

skarżącego (co do dowodu z bilingów, oględzin miejsca i śladów przestępstwa,

zeznań poszczególnych świadków, co do treści wyjaśnień oskarżonego oraz opinii

biegłego lekarza medycyny sądowej). Istotne przy tym jest to (co już częściowo

wynika z samego ujęcia zarzutu z pkt. I b), że w myśl tychże założeń autor kasacji

kontestuje przytłaczającą wprost większość ustalonych w sprawie faktów, które

legły u podstaw wyrokowania, a których w ramach niniejszego wywodu nie sposób

przytoczyć w całości. Należy więc tylko w skrócie podać, że w skardze zwalcza się

ustalenia co do czasu zdarzenia będącego przedmiotem osądu, czasokresu tego

zdarzenia, jego miejsca - „z wykluczeniem, co podkreśla autor skargi sytuacji

fizycznego starcia pokrzywdzonego z innymi osobami, w innym miejscu oraz bez

udziału skazanego, a ponadto bez ustalenia, czy i jakie uszczerbki na zdrowiu, w

tych innych okolicznościach, mógł ponieść pokrzywdzony a wreszcie - co

najbardziej istotne, z punktu widzenia powodów złożenia zdania odrębnego od

wydanego wyroku - ustalenia co do przebiegu i okoliczności samego starcia

oskarżonego z pokrzywdzonym. W tym ostatnim zakresie warto zwrócić uwagę na

kwestionowanie przez skarżącego (co można wiązać z preferowaną, przytaczaną

wyżej wersją o doznaniu przez pokrzywdzonego obrażeń nie tylko ze strony

oskarżonego, ale jeszcze i w innych okolicznościach) ustaleń dotyczących

dotkliwego bicia przez oskarżonego leżącej ofiary, w tym jej (wielokrotnego)

kopania, a więc przypisywania mu nieistniejących czynności wykonawczych, a

także znacznej siły zadawanych przez niego razów. Omawiana kontestacja

dotyczy też faktu braku jakichkolwiek widocznych śladów obrażeń na ciele

18

oskarżonego po zdarzeniu, a także ustalenia o charakterze starcia obu mężczyzn

jako jednostronnego bicia pokrzywdzonego (w odwecie za uderzenie oskarżonego

w głowę), gdy - jak twierdzi skarżący - pominięto, iż starcie to nie miało takiego

charakteru aż do czasu opadnięcia pokrzywdzonego na kolana, a nawet dalej, "do

czasu, gdy leżał ...

skulony... (...)". Co równie istotne, owe zarzuty błędów w ustaleniach faktycznych

autor kasacji artykułuje, moim zdaniem, również (w ślad za apelacją) „pod

szyldem", podnoszonych w pkt. I a (także w pkt. II) skargi, naruszeń art. 433 § 2

k.p.k. i art. 457 § 3 k.p.k., jak też wskazywanego w jej uzasadnieniu uchybienia

przepisom art. 424 § 1 k.p.k., art. 168 k.p.k., art. 6 k.p.k., art. 7 k.p.k., a także art. 4

k.p.k. Zarzucając Sądowi Apelacyjnemu niedochowanie standardu kontroli

odwoławczej, skarżący w istocie forsuje polemiczną, w stosunku do stanowiska

zajętego przez ten Sąd w odpowiedzi na zarzuty apelacji, perspektywę spojrzenia

na stan dowodowy sprawy i ustalone na jego podstawie fakty.

2. Nie można więc moim zdaniem wykluczyć, że zajęte w wyroku Sądu

Najwyższego stanowisko, podzielające trafność zarzutu kasacji wysuwającego

naruszenie art. 433 § 2 k.p.k. w zw. z art. 457 § 3 k.p.k., wynikało także i z uznania

za zbyteczne rozważenia zarzutów kasacyjnych wymienionych w poprzedzającym

punkcie. Ich analiza pozwala zaś na uzmysłowienie nie tylko ich rzeczywistej

intencji, niemieszczącej się w ramach postępowania kasacyjnego, ale przede

wszystkim tych wszystkich kontestowanych nieskutecznie faktów, które legły u

podstaw zaskarżonego kasacją wyroku. Chodzi tu przy tym zarówno o okoliczności

składające się na ustalenie, że oskarżony A. B. był jedynym sprawcą

spowodowania śmierci pokrzywdzonego J. S., jak i o fakty, które przesądziły o

wykluczeniu działania oskarżonego w warunkach obrony koniecznej oraz stanowiły

o stwierdzeniu, iż oskarżony, działając w przypisany mu sposób, powodując u

pokrzywdzonego konkretne obrażenia ciała (nieprzytoczone zresztą w

uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego nawet w tradycyjnej formie, w tzw. części

historycznej) przewidywał śmierć ofiary i na skutek ten godził się.

3. W pełni podzielam obszerne i wartościowe rozważania teoretyczne

przeprowadzone w uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego na tle unormowań art.

9 § 1 i 2 k.k. oraz art. 28 § 1 k.k. w odniesieniu do opisanego w art. 148 § 1 k.k.

19

przestępstwa skutkowego. Nie zgadzam się natomiast ze stanowiskiem, że Sąd

Apelacyjny nie dochował standardu kontroli odwoławczej w zakresie ustaleń co do

strony podmiotowej przypisanego sprawcy zabójstwa, także według teoretycznego

modelu oceny zamiaru ewentualnego, zaprezentowanego w wywodzie Sądu

Najwyższego. Jakkolwiek z tego ostatniego punktu widzenia - a nie w relacji do

rozpoznawanego przez Sąd Apelacyjny środka odwoławczego - rozważania Sądu

zawierają pewne mankamenty, to jednak nie takie, które wskazywałyby na

naruszenie, i to rażące, przepisów art. 433 § 2 w zw. z art. 457 § 3 k.p.k., i to

jeszcze w stopniu przesądzającym o istotności wpływu tych niedostatków na treść

zapadłego wyroku i konieczności jego uchylenia.

a) Przyjmowany w orzecznictwie sądowym standard oceny zdarzeń, w

których zbliżone - jak wskazuje Sąd Najwyższy - okoliczności przedmiotowe

stanowiły podstawę oceny strony podmiotowej działania na płaszczyźnie art. 156 §

3 k.k., bądź art. 158 § 3 k.k. może stanowić, rzecz jasna, pewien pomocniczy punkt

odniesienia w rozstrzyganiu. Traktowanie go jednak, co wynika z uzasadnienia SN,

jako wzorca dokonania w niniejszej sprawie oceny mieszczącej się w granicach art.

7 k.p.k., uważam za zbyt daleko idące. Sformułowane wymaganie, by Sąd, chcąc

pozostać w granicach wyznaczonych przez art. 7 k.p.k., musiał podać takie

okoliczności, decydujące o „odmienności" badanego stanu faktycznego, które w

sposób uzasadniony pozwalałyby na odstąpienie od owego standardu, wydaje się

być przy tym założeniem tyleż nierealnym (idealistycznym), co nie do końca

uzasadnionym. Według zasady wynikającej z art. 8 § 1 k.p.k. sąd karny

samodzielnie wszak rozstrzyga wszelkie zagadnienia faktyczne i prawne oraz nie

jest związany rozstrzygnięciem innego sądu lub organu. W myśl zaś art. 7 k.p.k.,

kształtuje swe przekonanie (co do okoliczności tej, a nie innej sprawy) na

podstawie wszystkich przeprowadzonych dowodów, ocenianych zgodnie z

regułami określonymi tym przepisem. W dokonywaniu oceny stanu świadomości i

woli zrealizowania znamion zabójstwa przez konkretnego sprawcę, nie do

przecenienia jest zatem poruszanie się w określonych realiach danej sprawy (w

całokształcie ujawnionych okoliczności).

b) Uważna lektura uzasadnienia drugoinstancyjnego prowadzi do wniosku,

że w ramach wyznaczonych dla kontroli odwoławczej Sąd Apelacyjny sprostał

20

wykazaniu trafności przyjętego w sprawie stanowiska w omawianej kwestii.

Wprawdzie, jak wytknął Sąd Najwyższy, Sąd ten nie wskazał „bezpośrednio", czy

w ramach akceptowanych ustaleń faktycznych (okoliczności natury przedmiotowej)

zasadny jest wniosek o przewidywaniu przez oskarżonego wysokiego

prawdopodobieństwa wystąpienia skutku śmiertelnego jego działania, ale pogląd

taki wynika w niewątpliwy sposób z całości analizowanego wywodu. Rzecz

przecież nie w tym, by krytykować (choćby słusznie) posługiwanie się przez Sąd I

instancji niezbyt precyzyjnymi określeniami (np. „przewidywał, że może

doprowadzić do zgonu i godził się na to - bił z zamiarem, co będzie to będzie,

nawet śmierć pokrzywdzonego" bez jednoznacznego stwierdzenia o

przewidywaniu wysokiego prawdopodobieństwa spowodowania śmierci), lecz w

tym, jakie okoliczności zdecydowały o ostatecznie wywiedzionej w sprawie

konkluzji. Podważając tę konkluzję w zakresie okoliczności związanych z

przebiegiem zdarzenia, Sąd Najwyższy uznał, że Sąd II instancji nie przywiązał

dostatecznej wagi do faktu wyeliminowania w swym orzeczeniu, z przypisanego

czynu, zachowania oskarżonego polegającego na deptaniu po klatce piersiowej

ofiary oraz do umiejscowienia zadawanych jej ciosów (w tułów), a ponadto, iż nie

uwzględnił, że sprawca miał na sobie sportowe (miękkie) obuwie, a przebieg

zdarzenia był dynamiczny i gwałtowny. Bez wdawania się w polemikę, czy i w jakim

stopniu okoliczności te zostały w rozważaniach Sądów uwzględnione (a w tym

właśnie tkwi sedno wniesionej kasacji), nie sposób przede wszystkim nie zauważyć

ich nie dość istotnego, by co do ich części nie powiedzieć, żadnego znaczenia w

relacji do pozostałych faktów.

Dynamiczny i gwałtowny charakter zajścia ustalono wszak w związku ze

stwierdzeniem (s. 14 uzasadnienia Sądu I instancji), że pokrzywdzony w jego

trakcie został praktycznie pozbawiony odzieży w wyniku działania (tylko)

oskarżonego (który przyznał, że w czasie bicia zerwał z pokrzywdzonego koszulę).

Jednocześnie ustalono, że w przebiegu zdarzenia A. B. przystąpił do dotkliwego

bicia J. S., polegającego na wielokrotnym zadawaniu mu silnych ciosów pięściami i

nogami - w głowę i zwłaszcza w tułów. W myśl tych ustaleń kopał on

pokrzywdzonego (po całym ciele) także wtedy, gdy najpierw opadł on na kolana, a

następnie znajdował się w pozycji leżącej, nieruchomy i bezradny, do czasu, gdy

21

„leżał na ziemi skulony". Siłę zadawanych uderzeń („bicie bez umiaru, kontroli,

gdzie popadnie, bez względu na skutek" - s. 27 uzasadnienia Sądu Okręgowego)

obrazowały odniesione przez pokrzywdzonego uszkodzenia ciała (by wymienić tu

przede wszystkim): rozległe obrażenia w obrębie tkanek miękkich i kości twarzy, w

tym złamania nosa i żuchwy (z wypadnięciem na zewnątrz nie tylko zębów, ale

fragmentu kości żuchwy), wylewy krwawe podpajeczynówkowe na sklepieniu

półkul i w podstawie półkuli prawej, złamanie poprzeczne mostka i licznych (po

kilka sąsiadujących) żeber po obu stronach klatki piersiowej (także z niewielkimi

rozerwaniami i krwiakiem lewej jamy opłucnej), podbiegnięcia krwawe w obrębie

torebek obu nerek, a wreszcie pęknięcie wątroby i śledziony (również liczne

wylewy krwawe na twarzy i tułowiu, w tym sińce w obrębie prącia). Fakty te

ustalono na podstawie własnych wyjaśnień A. B. oraz na podstawie

niekwestionowanej opinii biegłego lekarza medycyny sądowej, który opisując

mechanizm powstania obrażeń, podkreślał właśnie siłę (i rozległość) zadawanych

ofierze razów - zarówno w głowę (choćby w żuchwę), jak i w tułów, a zwłaszcza w

brzuch i w klatkę piersiową, gdzie się koncentrowały, powodując utratę

przytomności pokrzywdzonego. Biegły przy tym stwierdził wprost, że przy

niemożności jednoznacznego przyjęcia, iż obrażenia klatki piersiowej powstały w

wyniku kolankowania (co odrzucił już Sąd I instancji) lub deptania (co wyeliminował

Sąd odwoławczy), to nie rodzaj obuwia miał znaczenie dla powstałych obrażeń,

lecz siła zadanych uderzeń, a niewątpliwe kopanie ofiary ujmuje też czynność

polegającą na uderzaniu leżącego z góry, piętą. Przysłowiową „kropkę nad i"

stanowi tu stwierdzenie, że tak scharakteryzowana siła ciosów była sprawcy

doskonale znana, podobnie jak wielokrotność zadawania tych ciosów („na oślep")

w głowę i zwłaszcza w brzuch oraz w klatkę piersiową („po całym ciele"), gdzie

znajdują się ważne dla życia organy. Skoro więc to m.in. ta właśnie okoliczność

(siła i sposób zadawania obrażeń oraz ich umiejscowienie) legła u podstawy

ostatecznej konkluzji Sądu odwoławczego, to nie sposób uznać jej za wadliwą z

punktu widzenia oceny przewidywania przez sprawcę (ex ante) wysokiego

prawdopodobieństwa nastąpienia śmierci ofiary. Niezależnie wszak od określonej

fachowo, w ślad za opinią biegłego, przyczyny śmierci (wstrząsu pourazowego -

krwotocznego z niewydolnością krążeniową i oddechową) była ona typowym w

22

tych warunkach skutkiem. W istocie bowiem, jak ustalono, szanse pokrzywdzonego

na przeżycie były niewielkie, nawet w wypadku udzielenia mu pomocy, gdy jeszcze

żył, a jego śmierć nastąpiła „niemal na miejscu" (między zakończeniem zajścia a

stwierdzeniem zgonu przez lekarza karetki pogotowia, przed jej przybyciem, nie

upłynęła więcej niż godzina). W sprawie uwzględniano jednak i to, że po

zakończeniu działania, oskarżony pozostawił pobitą z taką intensywnością,

nieprzytomną (nagą) ofiarę na odludziu, w lesie, w godzinach nocnych.

c) Powyższe nie oznacza, że inne okoliczności sprawy pozostawały poza

polem uwagi Sądu odwoławczego, kontrolującego wyniki badania stanu

świadomości i woli oskarżonego. Ponownie też (w nawiązaniu do wywodu SN),

uważna lektura obu uzasadnień przekonuje, że w orbicie rozważań Sądów leżały

okoliczności odnoszące się do samego sprawcy. Przedmiotem uwagi była treść

opinii sądowo- psychiatrycznej i psychologicznej o oskarżonym, która nie dawała

żadnych podstaw do uznania, że poziom jego inteligencji odbiega od normy, bądź

by znajdował się on w stanie psychicznym wyłączającym lub ograniczającym jego

zdolność rozpoznania znaczenia podjętego przez siebie działania. Nie sposób tej

okoliczności nie odnieść do predyspozycji oskarżonego w zakresie przewidzenia

konsekwencji jego działania, przypomnianego powyżej. Nie umknął też Sądowi

odwoławczemu młody wiek oskarżonego, który legł u podstaw złagodzenia

wymierzonej mu kary, oraz cechy jego osobowości, wykazane we wspomnianej

opinii psychiatrycznej (s. 11 uzasadnienia Sądu Apelacyjnego). Zauważono przy

tym, że w trakcie czynu oskarżony znajdował się w stanie nietrzeźwości, który to

stan, z jednej strony - co oczywiste - ogranicza racjonalność prognozowania

skutków podejmowanych działań, z drugiej jednak - co równie oczywiste i było

przedmiotem badania - rozluźnia hamulce działania, pozbawia je umiaru, wzmaga

agresję. Sąd odwoławczy sprecyzował wreszcie ocenę Sądu I instancji co do

psychicznej motywacji sprawcy, wskazując jednoznacznie na odwetową etiologię

podjęcia przez niego działania oraz na jego obojętność na los ofiary, także po

czynie.

Nie mogę zatem zgodzić się z poglądem wyrażonym przez pozostałych

członków składu orzekającego Sądu Najwyższego, że wnioskowanie w sprawie o

pełnej świadomości oskarżonego co do wysokiego prawdopodobieństwa

23

nastąpienia śmiertelnego skutku podjętych przez niego działań oraz o jego zgodzie

na ten skutek nie zostało poprzedzone wykazaniem wszystkich niezbędnych ku

temu okoliczności i że wymaga - w celu zapewnienia właściwego standardu

kontroli odwoławczej - ponownej (poszerzonej) ich analizy, i to w zakresie

wszystkich bez mała faktów, których błąd w ustaleniu (jak będący tego

konsekwencją, błąd w ustaleniu zamiaru sprawcy) zarzucał obrońca w kasacji.

4. W nawiązaniu, nie sposób nie podkreślić, że zarzut naruszenia art. 433 §

2 k.p.k. w zw. z art. 457 § 3 k.p.k. w zakresie kontroli odwoławczej podważanego w

apelacji ustalenia o braku znamion obrony koniecznej w działaniu oskarżonego,

stanowi najbardziej dobitny przykład sformułowania w kasacji rzeczywistego

zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych zaskarżonego orzeczenia. Nie inaczej

bowiem należy traktować gołosłowne, moim zdaniem, zanegowanie

fundamentalnego stwierdzenia Sądu Apelacyjnego, według którego przystąpienie

przez oskarżonego do bicia pokrzywdzonego było podyktowane chęcią odwetu za

otrzymane od niego wcześniej uderzenie w głowę, nie zaś wolą obrony przed jego

atakiem, którego w chwili podjęcia tego działania nie było. Gołosłowne po pierwsze

dlatego, że nie do podzielenia jest argument skarżącego (a za nim ocena SN),

jakoby Sąd odwoławczy dokonał w omawianym zakresie diametralnej zmiany

stanowiska Sądu I instancji. Prawdą jest, że stanowisko to było lapidarne i bez

wątpienia wymagało uszczegółowienia. Sąd meriti stwierdził jednak (s. 29), że po

zadaniu jednego lekkiego uderzenia, pokrzywdzony „nie kontynuował ataku", a

„oskarżony nie bronił się, bo nie miał przed czym, to on atakował, a pokrzywdzony

nie miał możliwości się bronić z uwagi na stan nietrzeźwości, a następnie z uwagi

na doznane obrażenia nie był już w stanie także i z tego powodu odpierać ciosów

oskarżonego". W tej sytuacji, stwierdzenie przez Sąd Apelacyjny, że z momentem

rozpoczęcia zadawania pokrzywdzonemu ciosów, oskarżonemu nie przyświecała

wola obrony, a jego zachowanie podyktowane było odwetem, w niczym przyjętych

ustaleń nie zmieniło, lecz stanowiło niezbędne doprecyzowanie nadmiernie

lakonicznej oceny Sądu I instancji. Gołosłowność stanowiska skarżącego wynika

zaś przede wszystkim z tego, nie znajduje ono żadnego pokrycia w ustaleniach

faktycznych sprawy, przyjętych - co istotne - na podstawie wyjaśnień oskarżonego

(k. 103), potwierdzonych w pewnym zakresie innymi dowodami (opinią biegłego

24

lekarza medycyny sądowej co do obrażeń pokrzywdzonego, oględzinami i

materiałem fotograficznym, stwierdzającymi brak na ciele oskarżonego

jakichkolwiek wprost śladów, w i tym świadczących o jakimkolwiek wzajemnym

„ścieraniu się" obu uczestników zdarzenia). Faktem jest, że oskarżony, zaczepiony

przez pijanego, bełkoczącego pokrzywdzonego o papierosa, został przez niego

uderzony w tył głowy. Ustalono jednak zarazem, że był to atak „jednorazowy"

(który ustał). Oskarżony natomiast, po upadku na ręce i podniesieniu się, „bardzo

tym zdenerwowany", zaczął bić pokrzywdzonego w opisywany już sposób. Żadna

okoliczność, jak ustalono, nie świadczyła przy tym, by oskarżony, przystępując do

bicia J. S. - poza owym silnym zdenerwowaniem, sprowokowanym uprzednim

zachowaniem pokrzywdzonego - odczuwał z jego strony stan jakiegokolwiek

zagrożenia lub obawę (choćby nawet w związku z jakąkolwiek groźbą słowną), że

wcześniejszy na niego atak będzie ponowiony. Nic też wreszcie nie wskazywało na

to, jak dalej ustalono, by odpieranie zamachu lub jakiegokolwiek jego

niebezpieczeństwa w ogóle wówczas zaistniało w świadomości oskarżonego oraz

by w biciu pokrzywdzonego - jak podsumował Sąd Apelacyjny - przyświecała mu

wola obrony. Brak w tym zakresie świadomości oskarżonego wynikał wprost z

podawanych przez niego okoliczności zajścia i był w pełni uzasadniony, skoro

jedyna akcja pokrzywdzonego, poza pierwotnym pojedynczym uderzeniem

oskarżonego, ograniczyła się do (obronnego, jak przyjęto) złapania go za koszulkę

wówczas, gdy pokrzywdzony był już bity pięściami, a jeszcze stał, a co Sąd

Apelacyjny skwitował stwierdzeniem, że brak obrony koniecznej ze strony

oskarżonego (omyłkowo podano „pokrzywdzonego") dotyczył całego zdarzenia. Za

zupełnie nieuzasadnione uważam więc przeciwne stanowisko kasacji, w myśl

którego w działaniu oskarżonego należy dopatrzyć się znamion obrony koniecznej,

ewentualnie, jak wywodził obrońca - od momentu, gdy pokrzywdzony, „opadł na

kolana, a następnie leżał i kiedy to nastąpiło jedno kopnięcie o nieustalonych

skutkach" - przekroczenia jej granic co do intensywności (by już tu pominąć

stwierdzenie o „trudnym do jednoznacznego wykluczenia dalszego trwania

zamachu ze strony pokrzywdzonego, aż do czasu, gdy leżał... skulony”).

Stanowisko takie razi brakiem respektu dla poczynionych w sprawie ustaleń, i to

nie tylko w kwestii samego braku znamion obrony koniecznej w działaniu sprawcy,

25

ale i wprost co do sposobu jego działania - jako jednostronnego dotkliwego bicia

ofiary, także w fazie prowadzącej do jej „opadnięcia" na kolana, o czym była mowa

w punktach poprzedzających.

Skoro zatem konstytutywnym elementem obrony koniecznej jest

świadomość i wola sprawcy zachowania się w ramach tego kontratypu, skoro

niezbędnym elementem podmiotowym obrony koniecznej jest, aby akcja

broniącego się wynikała ze świadomości, że odpiera on zamach i podyktowana

była wolą obrony, a nie wolą odwzajemnienia krzywdy i odwetem (zob. wyroki SN:

z dnia 30 grudnia 1972 r., Rw 1312/72, OSNKW 1973, z. 5, poz. 69 i z dnia 19

lutego 1997 r., IV KKN 292/96, OSNPK 1997, z. 7-8, poz. 1) - a wystąpienie tego

konstytutywnego elementu zostało w sprawie wykluczone na podstawie prawidłowo

ustalonych faktów - to nie było, w moim przekonaniu, podstaw do stwierdzenia

naruszenia standardu kontroli odwoławczej w omawianej kwestii i konieczności

pogłębionego ustosunkowania się do zarzutów apelacji, jak uznał Sąd Najwyższy.

4. Zestawienie motywów zaskarżonego wyroku Sądu Apelacyjnego z

treścią rozpoznawanego środka odwoławczego przekonuje, w mojej ocenie, że

Sąd ten, pomimo sygnalizowanych w kasacji opuszczeń w cytowaniu zarzutów

apelacyjnych w części historycznej, odniósł się wyczerpująco do istoty każdego z

nich. Przedstawił też klarowną argumentację co do merytorycznej zmiany

zaskarżonego wyroku Sądu I instancji (przy respektowaniu treści art. 5 § 2 k.p.k.),

jak również uzasadniającą zaakceptowanie pozostałych, poczynionych przez Sąd I

instancji ustaleń faktycznych dotyczących przebiegu zdarzenia, zachowania

oskarżonego (w tym sposobu jego działania wobec ofiary) - z doprecyzowaniem

pewnych elementów ustalonego stanu sprawy oraz stanowiska w zakresie oceny

zamiaru towarzyszącego zachowaniu oskarżonego. Moim zdaniem więc - podobnie

jak w ocenie prokuratora sporządzającego pisemną odpowiedź na kasację oraz

oskarżyciela występującego na rozprawie kasacyjnej - rozważany zarzut

naruszenia art. 433 § 2 k.p.k. w zw. z art. 457 § 2 k.p.k. okazał się całkowicie

chybiony, a całość skargi kasacyjnej bezzasadna w stopniu oczywistym.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.