Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 19 marca 2014 r.

III KK 405/13

Wydział III

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt III KK 405/13

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 19 marca 2014 r.

Sąd Najwyższy w składzie:

SSN Stanisław Zabłocki (przewodniczący)

SSN Piotr Hofmański

SSN Zbigniew Puszkarski (sprawozdawca)

Protokolant Anna Korzeniecka-Plewka

przy udziale prokuratora Prokuratury Generalnej Beaty Mik ,

w sprawie T. G.

skazanego z art. 200 § 1 k.k..

po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie

w dniu 19 marca 2014 r.,

kasacji, wniesionej przez obrońcę skazanego

od wyroku Sądu Okręgowego w G.

z dnia 29 kwietnia 2013 r.,

zmieniającego wyrok Sądu Rejonowego w G.

z dnia 15 marca 2011 r.,

1. uchyla zaskarżony wyrok i sprawę przekazuje do

ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym Sądowi

Okręgowemu w G.;

2. nakazuje zwrócić skazanemu uiszczoną opłatę od kasacji.

2

UZASADNIENIE

W marcu 1997 r. prokurator wniósł do Sądu Rejonowego w G. akt

oskarżenia przeciwko T. G., któremu zarzucił popełnienie w latach 1995-1996 na

szkodę wielu małoletnich 22 przestępstw, z których większość zakwalifikował z art.

176 w zb. z art. 177 w zw. z art. 10 § 2 i w zw. z art. 58, a inne z art. 176 lub z art.

177 wtedy obowiązującego Kodeksu karnego z 1969 r. W sprawie zapadło szereg

wyroków sądu I oraz sądu II instancji, ale też wyrok Sądu Najwyższego, a to:

- wyrok Sądu Rejonowego w G. z dnia 5 listopada 1999 r., mocą którego

oskarżony został skazany za 7 przestępstw oraz uniewinniony od popełnienia

pozostałych zarzucanych mu czynów;

- wyrok Sądu Okręgowego w G. z dnia 11 kwietnia 2000 r., uchylający, w części

skazującej, powyższy wyrok i przekazujący w tym zakresie sprawę do ponownego

rozpoznania sądowi I instancji;

- wyrok Sądu Rejonowego w G. z dnia 2 marca 2007 r., uniewinniający

oskarżonego od popełnienia zarzucanych mu czynów;

- wyrok Sądu Okręgowego w G. z dnia 14 września 2007 r., uchylający powyższy

wyrok i przekazujący w tym zakresie sprawę do ponownego rozpoznania sądowi I

instancji;

- wyrok Sądu Rejonowego w G. z dnia 15 marca 2011 r., sygn. IX K …/08, mocą

którego oskarżony został skazany za 4 przestępstwa popełnione na szkodę

niemających ukończonych 15 lat pokrzywdzonych: […], zakwalifikowane, przy

zastosowaniu art. 4 § 1 k.k., z art. 200 § 1 k.k., w brzmieniu wprowadzonym ustawą

z dnia 18 marca 2004 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny, ustawy – Kodeks

postępowania karnego oraz ustawy – Kodeks wykroczeń (Dz. U. Nr 69, poz. 626),

przy czym przestępstwa popełnione na szkodę […] zostały zakwalifikowane z art.

200 § 1 k.k. w zw. z art. 12 k.k. Uznając, że przypisane oskarżonemu czyny

stanowią ciąg przestępstw, przy zastosowaniu art. 91 § 1 k.k. na mocy art. 200 § 1

k.k. w brzmieniu jak wyżej, Sąd wymierzył oskarżonemu karę 2 lat pozbawienia

wolności, natomiast uniewinnił go od popełnienia pozostałych 3 ciążących na nim

(na tym etapie procesu) czynów.

Apelację od tego wyroku, zaskarżając go w części skazującej, wniósł

obrońca oskarżonego. Podniósł zarzuty:

1. obrazy przepisów postępowania przez:

3

- dowolną ocenę wiarygodności zeznań przesłuchanych w niniejszej sprawie

świadków,

- dowolną ocenę opinii sądowo-psychologicznych opracowanych w sprawie

przez biegłą B. Ś.,

- naruszenie art. 196 k.p.k. polegające na dopuszczeniu występowania

wymienionej wyżej biegłej w charakterze biegłego i świadka,

- prowadzenie rozprawy w dniach 14 września 2010 r. i w dniu 8 grudnia 2010 r.

w dalszym ciągu, pomimo braku ku temu podstaw,

- sporządzenie uzasadnienia wyroku w sposób sprzeczny z treścią art. 424

k.p.k.;

2. sprzeczności opisu czynu z przyjętą kwalifikacją prawną i wewnętrzne

sprzeczności w opisie czynów przypisanych oskarżonemu;

3. błędu w ustaleniach faktycznych przez dokonanie tych ustaleń w sposób

sprzeczny z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego, w tym,

błędne oznaczenie czasu przestępstw i wewnętrzne sprzeczności w opisie

czynu;

4. nieskorzystania, pomimo wyjątkowej zawiłości sprawy, z określonej w art. 28 §

3 k.p.k. możliwości rozpoznania sprawy w składzie trzech sędziów.

Obrońca wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku przez uniewinnienie

oskarżonego od popełnienia przypisanych mu czynów, ewentualnie o uchylenie

wyroku w zaskarżonej części i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania

sądowi I instancji.

Osobistą apelację złożył też oskarżony, który zapewniając o swojej

niewinności i określając wyrok jako „absurdalny i rażąco krzywdzący”, zwrócił się o

„pełne uniewinnienie” od postawionych mu zarzutów.

W dalszym toku postępowania zapadły:

- wyrok Sądu Okręgowego w G. z dnia 8 grudnia 2011 r., wydany po

rozpoznaniu powyższych apelacji, utrzymujący w mocy wyrok sądu I instancji;

- wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2013 r., sygn. III KK 180/12,

uchylający wyrok Sądu odwoławczego i przekazujący sprawę temu Sądowi do

ponownego rozpoznania;

4

- wyrok Sądu Okręgowego w G. z dnia 29 kwietnia 2013 r., sygn. V Ka …/13,

zmieniający wyrok Sądu Rejonowego w G. z dnia 15 marca 2011 r., sygn. IX

K …/08, w ten sposób, że T. G. został uznany za winnego popełnienia szczegółowo

opisanych trzech czynów na szkodę […] (w przypadku dwóch ostatnich

pokrzywdzonych przyjęto, że zaistniało jedno przestępstwo), a w pozostałym

zakresie, obejmującym kwalifikację prawną czynów oraz wymiar kary, zaskarżony

wyrok utrzymano w mocy.

Kasację od prawomocnego wyroku Sądu odwoławczego wniósł obrońca

aktualnie skazanego T. G. Zaskarżył wyrok w całości, zarzucając (numeracja

nadana przez SN):

„1. rażące naruszenie art 433 § 1 i 2 k.p.k. i 457 § 3 k.p.k. przez

nierozważenie w toku kontroli apelacyjnej wyroku, iż art. 200 k.k. w wersji

uchwalonej ustawą z dnia 18 marca 2004 roku o zmianie ustawy - Kodeks karny,

ustawy - Kodeks postępowania karnego oraz ustawy - Kodeks wykroczeń nie miał

paragrafu 1, a jedynie art. 200 k.k. Stąd przyjęcie jako podstawy prawnej

kwalifikacji i jako podstawy skazania art. 200 § 1 k.k. i innych jest rażąco błędne;

2. rażące naruszenie art. 413 § 2 ust. 1 k.p.k. i art. 424 § 1 k.p.k. w zw. z

art.458 k.p.k., przez sporządzenie opisu czynów przypisanych oskarżonemu, w

związku ze zmianą w tym zakresie wyroku, w sposób niedokładny, niezgodnie ze

wskazanym przepisem art. 413 k.p.k. przez niewskazanie w opisie czynu tych

ustawowych znamion przestępstwa jakie wypełniło zachowanie oskarżonego i bez

wskazania, którą z form przestępstwa przewidzianego w art. 200 k.k. przypisano

oskarżonemu, a także przez sporządzenie uzasadnienia, w części dotyczącej

zmiany wyroku, w sposób niezgodny ze wskazanym przepisem art. 424 k.p.k., w

szczególności przez brak ustaleń i rzetelnego uzasadnienia stanowiska w zakresie

dokonanych zmian w opisie czynów a poprzestanie w tym zakresie na

lakonicznych, poczynionych w oderwaniu od materiału dowodowego uwagach,

które to rażące uchybienia miały istotny wpływ na treść rozstrzygnięcia;

3. rażące naruszenie przepisów art. 433 § 2 k.p.k. i art 457 § 3 k.p.k. przez

błędne uznanie, iż w sprawie nie doszło do naruszenia art. 196 k.p.k., przez

uznanie opinii B. Ś. za dowody w sprawie i błędne uznanie przez sąd odwoławczy,

5

iż przesłuchanie B. Ś. nie miało charakteru zeznań w charakterze świadka, które to

naruszenie prawa miało istotny wpływ na treść orzeczenia;

4. rażące naruszenie prawa, art. 433 § 2 k.p.k. i art. 457 przez mało wnikliwe,

powierzchowne i schematyczne rozważenie zarzutów apelacji obrońcy i T. G.

odnoszących się do dowolnej oceny wiarygodności dowodów przez sąd I instancji,

w tym w szczególności zeznań świadków i opinii biegłej B. Ś. /niezależnie w

stosunku do jej opinii od zarzutu naruszenia art. 196 § 1 i 2 k.p.k./ i zastąpienie w

istotnych fragmentach rozważań sądu odwoławczego dosłownym lub niemal

dosłownym zacytowaniem treści uzasadnienia poprzedniego wyroku sądu

odwoławczego, które to naruszenie prawa miało niewątpliwie istotny wpływ na

treść orzeczenia;

5. rażące naruszenie przepisów art. 433 § 2 k.p.k. i art. 457 § 3 k.p.k. przez

uznanie w trakcie kontroli apelacyjnej wyroku sądu I instancji, iż sporządzone przez

sąd I instancji uzasadnienie jest zgodne z art. 424 § 1 i 2 k.p.k., i bardzo lakoniczne

i powierzchowne uzasadnienie tego stanowiska, które to naruszenie miało istotny

wpływ na treść orzeczenia.”

Podnosząc powyższe zarzuty, obrońca wniósł o uchylenie zaskarżonego

wyroku oraz poprzedzającego go wyroku Sądu Rejonowego w G. i przekazanie

sprawy temu Sądowi do ponownego rozpoznania, ewentualnie o uchylenie

zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w G. do

ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.

W odpowiedzi na kasację prokurator Prokuratury Okręgowej w G. wniósł o

oddalenie kasacji jako oczywiście bezzasadnej. Inne stanowisko zajęła na

rozprawie prokurator Prokuratury Generalnej, która podzielając zarzuty kasacji, z

wyjątkiem zarzutu naruszenia art. 196 § 1 k.p.k., wniosła o uchylenie zaskarżonego

wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi odwoławczemu.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje.

Przedstawiony na wstępie przebieg postępowania sądowego w

przedmiotowej sprawie, trwającego od wniesienia przez prokuratora aktu

oskarżenia do wydania zaskarżonego kasacją wyroku z górą 16 lat, niewątpliwie

świadczy o tym, że sprawa nasuwa trudności w rozpoznaniu, co jednak nie

usprawiedliwia wyjątkowej długotrwałości postępowania, rodzącej różnorakie

6

negatywne następstwa, w tym dla wizerunku wymiaru sprawiedliwości. Zwrócił na

to uwagę Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 23 stycznia 2013 r., jednak

przekazane przezeń spostrzeżenia i zalecenia co do dalszego toku postępowania

nie były w pełni respektowane przez Sąd odwoławczy, co doprowadziło do

kolejnego uchylenia wydanego przez ten Sąd wyroku. Należało bowiem podzielić

pogląd zaprezentowany przez strony na rozprawie kasacyjnej, iż wyrok jest

dotknięty rażącym naruszeniem prawa, które mogło mieć istotny wpływ na jego

treść, chociaż nie w takim stopniu, jak widziały to strony.

Ma rację skarżący, że nie jest prawidłowe powołanie przez Sąd I instancji art.

200 § 1 k.k. jako podstawy prawnej skazania T. G., skoro w zastosowanej przez

Sąd wersji przepisu, uchwalonej ustawą z dnia 18 marca 2004 r. o zmianie ustawy

– Kodeks karny (…), art. 200 k.k. nie był podzielony na jednostki redakcyjne

oznaczone paragrafami. Nie jest jednak zasadne twierdzenie, że nieskorygowanie

tego uchybienia przez Sąd skutkowało rażące naruszenie przepisów wskazanych w

1. zarzucie kasacji. Jest przy tym znamienne, iż skarżący, inaczej niż w przypadku

pozostałych zarzutów, nie twierdził, że chodzi o uchybienie mogące mieć istotny

wpływ na treść orzeczenia, co w świetle art. 523 § 1 k.p.k. jest warunkiem

skuteczności kasacji. Istotnie, nie sposób bowiem wykazać, zwłaszcza rozpatrując

kwestię przez pryzmat interesu skazanego, że jego sytuacja prawna byłaby inna

(korzystniejsza), gdyby w wyroku prawidłowo powołano faktycznie zastosowany

przepis. Wymaga również zauważenia, że w sytuacji, gdy żadna z wniesionych

apelacji nie sygnalizowała wspomnianej nieprawidłowości, nie jest zasadne

twierdzenie, iż Sąd ad quem naruszył art. 433 § 2 k.p.k., mówiący o obowiązku

rozważenia wszystkich wniosków i zarzutów wskazanych w środku odwoławczym,

jak też art. 457 § 3 k.p.k., obligujący do podania m.in., dlaczego zarzuty i wnioski

apelacji zostały uznane za zasadne albo za niezasadne. Co prawda, skarżący

wskazał też na naruszenie art. 433 § 1 k.p.k. nakazującego, o ile ustawa to

przewiduje, rozpoznanie sprawy w zakresie szerszym niż nakazywałyby to granice

środka odwoławczego, jednak w żaden sposób nie uzasadnił, dlaczego przepis ten

uznaje za naruszony. W grę mógłby ewentualnie wchodzić obowiązek postąpienia

przez Sąd Okręgowy po myśli art. 455 k.p.k., jednak nasuwa się pytanie, czy w

rozumieniu tego przepisu „błędną kwalifikacją prawną” jest powołanie w podstawie

7

prawnej skazania przepisu co do zasady prawidłowego (tak czy inaczej chodzi o art.

200 k.k.), ale w postaci, która w ustawie nie występuje. Pojęcie błędnej kwalifikacji

zakłada bowiem, że sąd czyn „kwalifikował”, czyli rozważał, zastosowanie których

przepisów prawa będzie prawidłowe, a ostatecznie wybrał przepis niewłaściwy,

niekiedy korzystniejszy, bądź mniej korzystny dla skazanego, od tego, który

powinien zastosować (zob. art. 455 zd. drugie k.p.k.). Tak rozpatrując omawiany

przypadek, wypada przyjąć, że wskazanie przez sąd orzekający nieistniejącego w

tekście zastosowanej ustawy „art. 200 § 1 k.k.”, zamiast art. 200 k.k., nie było

równoznaczne z błędną kwalifikacją prawną czynu. Rzecz należy postrzegać w

kategoriach oczywistej omyłki pisarskiej, która powinna zostać sprostowana przez

Sąd odwoławczy (art. 105 § 1 i 2 k.p.k.).

Nie znalazł też potwierdzenia 2. zarzut kasacji, chociaż i w tym przypadku

skarżący nie bez racji wskazał, iż orzeczenie Sądu Okręgowego nasuwa

zastrzeżenia, jednak w mniejszym stopniu prawnej natury. Zamiast drastyczne

szczegóły przedstawić w uzasadnieniu wyroku, zastosowano bowiem kazuistyczne,

naturalistyczne opisy czynów, w dodatku częściowo niejasne (np. stwierdzenie, że

skazany „prowokował do wkładania członka do buzi” nie mówi, czy był on stroną

aktywną czy bierną). Wychodząc poza zastrzeżenia obrońcy można też zauważyć,

że stwierdzenie, iż czyn na szkodę D. K. i J. K. miał miejsce „w nieustalonym dniu w

okresie zimowym w roku 1996” nie daje jasności, czy chodzi o początek, czy o

koniec roku, skoro w obu wypadkach występuje pora zimowa (w istocie ustalono,

że zdarzenia miało miejsce na początku roku). Z uwagi na realia sprawy, opisy

przypisanych skazanemu czynów rzeczywiście powinny w większym stopniu

nawiązywać do treści (brzmienia) zastosowanego przepisu, zwłaszcza w zakresie

zawartych w nim ustawowych znamion czynu, do których należy „obcowanie

płciowe z małoletnim poniżej lat 15”, względnie „dopuszczenie się wobec takiej

osoby innej czynności seksualnej lub doprowadzenie ją do poddania się takim

czynnościom albo ich wykonania”. Nie prowadzi to jednak do wniosku, że doszło do

rażącego naruszenia art. 413 § 2 pkt 1 k.p.k., mogącego mieć wpływ na treść

orzeczenia, co znowu należy rozpatrywać w kontekście interesu skazanego.

Obrońca nie twierdził przecież, że przyjęte przez Sąd ad quem opisy czynów nie

odpowiadały ich ustawowym znamionom, a przez to skazanemu przypisano czyny,

8

które nie są czynami zabronionymi. Jeżeli natomiast sprzeciw skarżącego budzi

niewprowadzenie do opisów czynów takich sformułowań ustawowych, jak

„obcowanie płciowe”, względnie „inna czynność seksualna”, to należy stwierdzić, że

opisane zachowania skazanego w pełni tym sformułowaniom odpowiadają. Wszak

„odbywanie stosunków doodbytniczych” to nic innego jak obcowanie płciowe, zaś

„sprowokowanie do dotykania swoich genitaliów” trzeba uważać za doprowadzenie

do wykonania innej niż obcowanie płciowe czynności seksualnej. Sąd Najwyższy

niejednokrotnie zwracał uwagę, że przepis art. 413 § 2 pkt 1 k.p.k. nie wprowadza

wymogu użycia w opisie czynu słów ustawy nazywających poszczególne znamiona

przestępstwa. Chodzi natomiast o to, aby opis ów odpowiadał znaczeniu

wszystkich znamion ustawowych konkretnego przestępstwa (zob. np. wyrok z dnia

24.06.2013 r., V KK 435/12, LEX nr 1331400 i powołane tam orzecznictwo).

Optując za używaniem przez sądy przy redagowaniu orzeczeń sformułowań

ustawowych, nie można zatem przyjąć, że użycie, jak w tym wypadku, sformułowań

ekwiwalentnych, niepozostawiających wątpliwości co do istoty zachowania sprawcy,

otworzyło obrońcy drogę do skutecznego zaskarżenia wyroku. Nie otworzyło też

takiej drogi wprowadzenie do opisu czynów dodatkowych elementów, zbędnych z

punktu widzenia konieczności oddania ustawowych znamion czynu zabronionego i

zalecanej zwięzłości orzeczenia. Ma rację skarżący, że takim zbędnym elementem

było zamieszczenie przez Sąd Okręgowy w opisie przypisanych skazanemu

czynów stwierdzenia, iż określonych zachowań dopuszczał się w obecności

wskazanych imiennie małoletnich. Zapewne wynikło to z przeniesienia do opisów

czynów fragmentów opisów zawartych w akcie oskarżenia, tam jednak były one

konieczne w sytuacji, gdy w ramach kwalifikacji prawnej oskarżyciel publiczny

powołał przepis art. 177 d.k.k., mówiący o dopuszczeniu się przez sprawcę czynu

nierządnego w obecności osoby poniżej lat 15. Sąd ad quem, nie ingerując w

przyjętą przez Sąd I instancji kwalifikację prawną czynów przypisanych skazanemu,

powinien dostrzec, iż tenże Sąd wyraźnie zaznaczył, że eliminuje kwalifikację z art.

177 d.k.k., a w konsekwencji powinien pominąć w opisie czynów elementy

nawiązujące do jego treści. Powyższe nieprawidłowości skłaniają do stwierdzenia,

że wytykając Sądowi Rejonowemu, iż „źle zredagował opisy czynów”, m.in. poprzez

„użycie znamion ze starej ustawy”, Sąd odwoławczy sam nie skorygował w pełni

9

zaistniałych nieprawidłowości. Jak jednak zaznaczono, i to uchybienie nie ma rangi

uzasadniającej uchylenie wyroku.

Wobec tego, że w ramach tego samego zarzutu wskazano też na naruszenie

przez Sąd odwoławczy art. 424 § 1 k.p.k. (w zw. z art. 458 k.p.k.) należy na wstępie

zaznaczyć, że ma rację skarżący, iż w tym fragmencie, który odnosi się zmian

poczynionych w wyroku Sądu I instancji, uzasadnienie wyroku Sądu odwoławczego

powinno mieć cechy uzasadnienia pierwszoinstancyjnego, o których mowa w art.

424 § 1 k.p.k. Należy jednak mieć na względzie, że zmiany te miały charakter

bardziej porządkujący niż merytoryczny; bazując na poczynionych przez Sąd meriti

ustaleniach faktycznych, dostosowywały opisy czynów do przyjętej przez ten Sąd

kwalifikacji prawnej. Uzasadnienie wyroku nie musiało zatem, jak chce skarżący,

szczegółowo „wskazywać fakty, jakie Sąd uznał za udowodnione i poczynione na

ich podstawie ustalenia i analizę materiału dowodowego”, zwłaszcza że przyczyną

zmiany wyroku Sądu a quo była konieczność respektowania znanych stronom

zaleceń przekazanych przez Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 23

stycznia 2013 r. Nie znaczy to, że przedmiotowe uzasadnienie nie zyskałoby na

jakości, gdyby było w odpowiednich partiach bardziej rozbudowane, jednak

skarżący zgłaszając zastrzeżenia odnośnie do nadmiernej zwięzłości motywów,

które nie są przecież zupełnie lakoniczne (zob. zwł. wywody na s. 20-21

maszynopisu), nie twierdził, że są one całkowicie niezrozumiałe. Trzeba też mieć

na uwadze, iż w sytuacji, gdy uzasadnienie wyroku jest sporządzane po jego

wydaniu, praktycznie nie da się wykazać, że naruszenie przepisu regulującego co

uzasadnienie powinno zawierać, mogło mieć wpływ na treść wyroku. Może

natomiast prowadzić do wniosku, że sąd nieprawidłowo wydał wyrok (zob. np.

wyrok SN z dnia 15.01.2014 r., V KK 229/13, Prok. i Pr. z 2014 r., nr 4, wkł. poz.

19). Zatem, jeśli pominąć podstawową z punktu widzenia obrony samą kwestię

zasadności skazania T. G., nie ma powodów, by uznać, że podniesione przez

obrońcę w ramach omawianego zarzutu niedostatki uzasadnienia wyroku prowadzą

do wniosku, że wadliwy jest sam wyrok. Nasuwa się też uwaga, że w niektórych

aspektach zastrzeżenia obrońcy zostały wysunięte bez należytego rozważenia, czy

rzeczywiście przemawia za tym interes skazanego, np. w kwestii uzasadnienia

zastosowania do oceny prawnej zachowania skazanego unormowania z art. 12 k.k.

10

(wszak skutkowało to skazaniem go za jeden tylko czyn zabroniony), czy uznania

za jedno przestępstwo zachowania na szkodę D. K. i J. K., potraktowanego przez

Sąd a quo jako dwa przestępstwa.

Nie była też zasadna ujęta w 3. zarzucie kasacji teza skarżącego o rażącym

naruszeniu przez Sąd Okręgowy przepisów art. 433 § 2 i art. 457 § 3 k.p.k.,

wysunięta w związku z nie podzieleniem przez ten Sąd zarzutu obrazy art. 196 § 1

k.p.k., postawionego na tle roli pełnionej w procesie przez psycholog B. Ś. Sąd

odwoławczy, mając w tym względzie na uwadze spostrzeżenia poczynione przez

Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 23 stycznia 2013 r., przekonująco

wykazał (zob. zwł. s. 16-17 uzasadnienia), że niezależnie od nomenklatury

stosowanej przez Sąd Rejonowy, występowała ona w charakterze biegłej, bowiem

jej kolejne przesłuchania miały związek tylko ze sporządzonymi przez nią opiniami.

W szczególności wobec podniesienia wątpliwości co do ich wartości merytorycznej i

rzetelności, zmierzały do wyjaśnienia okoliczności warunkujących sporządzenie

opinii, w pierwszej kolejności uczestniczenia biegłej w przesłuchaniu małoletnich

świadków. Jak to stwierdził Sąd Okręgowy, wspomniana biegła z pewnością nie

przekazywała depozycji właściwych świadkowi, w tym na temat zdarzeń, będących

przedmiotem zarzutów, natomiast wypowiadała się odnośnie do czynności, jakie

wykonywała w związku z wydawanymi opiniami. Nietrafnie zatem skarżący starał

się wykazać, iż status B. Ś. jako świadka wynikał z faktu, że jej przesłuchanie

„dotyczyło okoliczności faktycznych dotyczących czynności w jakich ona

uczestniczyła i jakich była świadkiem”, mianowicie sposobu przesłuchania i

sposobu zeznawania dzieci. Takie ujęcie zagadnienia słusznie zostało uznane

przez Sąd odwoławczy za nieprawidłowe; wszak z natury rzeczy biegły, o którym

mowa w art. 192 § 2 k.p.k., jest obecny przy przesłuchaniu świadka i ma wiedzę na

temat przebiegu tej czynności, jednak nie znaczy to, że traci swój status zawsze

wtedy, gdy – jak w niniejszej sprawie – sąd nazwie go świadkiem i wezwie do

przekazania tej wiedzy. Byłoby tak, co wskazał Sąd Najwyższy w uzasadnieniu

wskazanego wcześniej wyroku, gdyby biegła została przesłuchana na okoliczność

zdarzeń, których dotyczyły postawione w sprawie zarzuty lub treści składanych

przez świadków zeznań, przy której to czynności była obecna. Tymczasem

wysłuchanie biegłej zmierzało jedynie do usunięcia zgłoszonych przez stronę

11

wątpliwości odnośnie do sporządzonych przez nią opinii, co przywiodło Sąd

Okręgowy do słusznego wniosku, że rolę w procesie wymienionej osoby należy

oceniać „w kontekście tego, co do czego wypowiadała się B. Ś., a nie w kontekście

tego jak jej rolę nazwano”. Wniosek ten znajduje zresztą wsparcie w treści art. 118

§ 2 k.p.k. stanowiącego, że niewłaściwe oznaczenie czynności procesowej (Sąd

meriti sugerował, jakoby przesłuchiwał B. Ś. w charakterze świadka), nie pozbawia

czynności znaczenia prawnego. Na marginesie można zauważyć, że stawiając

przedmiotowy zarzut, skarżący niezasadnie wymienił jako naruszony art. 433 § 2

k.p.k. O obrazie tego przepisu można by mówić wtedy, gdyby Sąd odwoławczy w

ogóle nie rozważył postawionego w apelacji zarzutu obrazy art. 196 k.p.k., na co

przecież w kasacji nie wskazano (zob. np. wyrok SN z dnia 14.02.2013 r., II KK

127/12, LEX nr 1277698; postanowienie SN z dnia 10.10.2013 r., V KK 237/13,

LEX nr 1396496).

Powyższa uwaga odnosi się również do zarzutu 5. kasacji, w którym jako

naruszony przez Sąd ad quem skarżący wskazał m.in. art. 433 § 2 k.p.k., chociaż i

w tym wypadku nie twierdził, że odpowiednie zarzuty apelacji znalazły się poza

polem widzenia tego Sądu. Zarzut ten należało ocenić jako niezasadny, bowiem nie

znalazła potwierdzenia zawarta w nim teza, iż Sąd odwoławczy z rażącą obrazą art.

457 § 3 k.p.k. „bardzo lakonicznie i powierzchownie” przedstawił swoje stanowisko,

iż sporządzone przez Sąd I instancji uzasadnienie wyroku odpowiada wymaganiom

art. 424 § 1 i 2 k.p.k. Odpowiednia część motywów zaskarżonego kasacją wyroku

chociaż nie jest zbyt rozbudowana (zob. s. 18 in fine -19 maszynopisu), to jednak

wystarczająco tłumaczy, dlaczego nie został uwzględniony dotyczący tego

zagadnienia zarzut apelacji. Sąd Okręgowy przedstawił wykształcone przez

praktykę sądową modelowe zasady sporządzania uzasadnień wyroku sądu I

instancji, w szczególności jakie, z respektowaniem wymogów art. 424 § 1 i 2 k.p.k.,

elementy składowe prawidłowo sporządzone uzasadnienie powinno zawierać i

stwierdził, że uzasadnienie zaskarżonego apelacją wyroku spełnia wymogi

wymienionego przepisu. Autor kasacji przyznał, że „obrońca oskarżonego

powołując w zarzutach apelacji zarzut obrazy przepisów postępowania przez

sporządzenie opinii (tak w tekście, powinno być – uzasadnienia /uw. SN/)

sprzecznie z treścią art. 424 k.p.k., nie wskazał w apelacji o jakie konkretne

12

uchybienia w tym zakresie chodzi”. W takim razie Sąd odwoławczy, nie wiedząc,

dlaczego skarżący uzasadnienie wyroku uważa za wadliwe, miał utrudnioną

możliwość odniesienia się do zarzutu. Nasuwa się spostrzeżenie, że sposób, w jaki

to uczynił, został dostosowany do stopnia szczegółowości zarzutu. Wypada przy

tym wyrazić zdziwienie, że obrońca, który jest zarówno autorem apelacji, jak i

kasacji, dopiero w tej drugiej skardze sprecyzował w czym upatruje

nieprawidłowości uzasadnienia wyroku Sądu a quo, wskazując zresztą na wady,

które nie można uznać za szczególnie poważne.

Powodem uwzględnienia kasacji było podzielenie poglądu wyrażonego przez

obrońcę w ramach zarzutu 4., iż Sąd odwoławczy z rażącym naruszeniem art. 457

§ 3 k.p.k. mało wnikliwie rozważył zarzuty apelacji odnoszące się do oceny

dowodów przeprowadzonej przez Sąd I instancji oraz sporządził uzasadnienie

wydanego przez siebie wyroku w sposób wskazujący na, ujmując rzecz nader

oględnie, daleko posuniętą nieuwagę. W tym wypadku, co zostanie później

wykazane, nie bez powodu skarżący wytknął też naruszenie art. 433 § 2 k.p.k.

Chociaż nie wszystkie wysunięte przez obrońcę zastrzeżenia przekonują o

niedostatkach kontroli instancyjnej wyroku wydanego przez Sąd Rejonowy, w

pierwszej kolejności należy stwierdzić, że zasadniczą krytykę musi nasuwać

podniesione w kasacji uchybienie, godzące też w powagę wymiaru sprawiedliwości,

polegające na wprowadzeniu w końcowej partii uzasadnienia, które przed

podpisaniem było przecież poddane oglądowi nie tylko sędziego sprawozdawcy,

jako danych oskarżonego imienia i nazwiska innej osoby (jest mowa o M. C.), i to

ze wskazaniem, w kontekście oceny prawidłowości orzeczenia o karze, że Sąd I

instancji „zasadnie wyeksponował fakt dotychczasowej karalności oskarżonego”. W

rzeczywistości tego faktu Sąd meriti nie wyeksponował, przeciwnie – zwrócił uwagę,

że T. G. jest człowiekiem niekaranym za przestępstwo (s. 37 uzasadnienia).

Przypominając wcześniejsze stwierdzenie zawarte w niniejszym

uzasadnieniu, iż nieprawidłowości zaistniałe w uzasadnieniu wyroku nasuwają

wątpliwości co do prawidłowości tegoż wyroku, trzeba wskazać, że wymienione

uchybienia sprawiają, iż trudno jest bronić poglądu, że kontrola instancyjna

zaskarżonego apelacjami wyroku była, przynajmniej gdy chodzi o orzeczenie o

karze, w pełni prawidłowa. Z kolei zdanie mówiące (s. 22 uzasadnienia), że

13

„kontrola odwoławcza nie doprowadziła do wniosku, iż Sąd I instancji w

przeprowadzonym przez siebie postępowaniu nie naruszył w jakimś istotnym

stopniu przepisy postępowania karnego (…)” zaprzecza wcześniejszym wywodom,

wskazującym na prawidłowość procedowania tego Sądu. Zapewne, przytoczone

sformułowanie jest efektem niewychwyconej omyłki pisarskiej, nasuwa się jednak

uwaga, iż dodatkowo świadczy to, że wymagana staranność w sporządzeniu części

motywacyjnej wyroku nie została dochowana.

Za uchyleniem zaskarżonego wyroku przemawiały też inne względy, niż

wskazana wątpliwość co do prawidłowości kontroli orzeczenia o karze. Obrońca

zasadnie wskazał, że uzasadnienie zaskarżonego wyroku w znacznych

fragmentach pokrywa się z uzasadnieniem wyroku Sądu Okręgowego uchylonego

przez Sąd Najwyższy wyrokiem z dnia 23 stycznia 2013 r. Takie postąpienie Sądu

ad quem nie zasługiwałoby na krytykę, gdyby chodziło tylko o powielenie części

historycznej, przedstawiającej dotychczasowy przebieg postępowania, czy zarzuty i

argumentację apelacji (na marginesie można zauważyć, że i część historyczna nie

jest bez zarzutu, skoro na s. 10 uzasadnienia jest mowa o wniesieniu przez

obrońcę kasacji od „powyższego wyroku”, bez wskazania o jaki wyrok chodzi).

Rzecz jednak w tym, że doszło do dosłownego powtórzenia również niemałych

fragmentów części analitycznej, odnoszącej się do podniesionych w apelacjach

zarzutów wadliwej oceny dowodów, co sugeruje niesamodzielność ocen ostatnio

orzekającego Sądu odwoławczego, a więc pozorne przeprowadzenie kontroli

instancyjnej wyroku. Negatywne odczucia w tym względzie nasila fakt powtórzenia

nawet zwykłych błędów pisarskich. Nawet jednak, gdyby przyjąć, że doszło do

dopuszczalnego podzielenia ocen poprzedniego składu orzekającego, tyle że w

uzasadnieniu wyroku aktualnie zaskarżonego kasacją zabrakło sformułowań

wyraźnie na to wskazujących (np. „sąd w pełni podziela stanowisko wyrażone przez

poprzedni skład orzekający, że …”), trudno przyjąć, iż do wszystkich istotnych

zastrzeżeń podniesionych w apelacjach, zwłaszcza w apelacji obrońcy, Sąd

odwoławczy odniósł się w sposób w pełni przekonujący. Dotyczy to choćby

eksponowanego przez skarżącego argumentu, że T. G. nie miał na ciele tatuażu,

czy nawet śladu po nim, zatem nie mógł być sprawcą, u którego pokrzywdzeni ten

charakterystyczny szczegół wyglądu widzieli, zaś przyjęcie przez Sąd meriti, że w

14

takim razie oskarżony miał tatuaż malowany (zmywalny) a nie trwały, jest dowolne.

Stanowisko Sądu Okręgowego jest w tej kwestii co najmniej niejasne. Organ

orzekający nie odniósł się w sposób klarowny do zarzutu, natomiast przedstawił

uwagi, które wydają się mało zborne. Wspomniał o zwyczaju marynarzy ozdabiania

się tatuażami i zaznaczył, że oskarżony dawniej pracował na statku, później zaś

stwierdził, że „oskarżonego opisywali chłopcy, dzieci, które na pewno między sobą

opowiadały o ‘Panu T.’, który daje im zarobić. Gdyby tatuaże miały być cechą

rzeczywistą, kolejni świadkowie zeznawali by na ich temat jednoznacznie, a nie w

sposób tak odmienny, np. co do ich ilości. W tym wypadku sąd rejonowy dokonał

oceny tych zeznań, uznając, że nie była to okoliczność wykluczająca wiarygodność

dowodów, na podstawie których sąd poczynił ustalenia co do tego, że oskarżony

był sprawcą przypisanych mu czynów” (s. 15 uzasadnienia). Trudno w oparciu o ten

wywód wywnioskować, dlaczego Sąd odwoławczy uznał za celowe nawiązać do

wspomnianej praktyki marynarzy, chociaż oskarżony nie zastosował się do niej i

wspomniał w tym kontekście o wzajemnych rozmowach dzieci na temat mężczyzny,

który przekazuje im pieniądze; z drugiej strony widać, iż dostrzegając

niejednoznaczność zeznań świadków na temat tatuaży przyjął, że nie były one

cechą rzeczywistą oskarżonego. Nie wiadomo, czy ma to znaczyć, iż w ocenie

Sądu ad quem T. G. nigdy nie miał żadnych tatuaży, a depozycje na ten temat

małoletnich świadków są wytworem ich fantazji, czy też zgodził się z Sądem I

instancji, że świadkowie rzeczywiście widzieli u oskarżonego tatuaże, które później

zostały bez śladu usunięte. Nie jest też jasne, dlaczego niejednolitość zeznań

świadków co do ilości tatuaży ma świadczyć, że nie były one „rzeczywiste”. W

każdym razie stwierdzenie, że Sąd Rejonowy dokonał oceny zeznań dotyczących

przedmiotowej kwestii i uznał, że nie podważają one wiarygodności dowodów

obciążających oskarżonego jest jedynie wskazaniem na określone postąpienie

Sądu meriti, a nie rzetelnym odniesieniem się do zgłoszonych w apelacji zastrzeżeń.

Wobec tego, że w apelacji obrońca wykazywał na wadliwość oceny zeznań

A. G. m.in. na okoliczność wykonywania w obecności tego małoletniego czynności

seksualnej przez nieustaloną kobietę, Sąd odwoławczy stwierdził, iż „rzeczywiście

zeznania pokrzywdzonego A. G. (…) wymagają wnikliwej analizy, lecz opisy osób,

które miały przebywać w domu oskarżonego (kobieta) nie dyskwalifikują ich jako

15

materiału dowodowego w całości. Sąd rejonowy poddał te zeznania szczegółowej

analizie, wskazując w jakim zakresie znajdują one potwierdzenie w innych

uznanych za wiarygodne źródłach dowodowych”. W związku z tym należy

zauważyć, że wywód ten o tyle nasuwa zastrzeżenia, iż uzasadnienie wyroku Sądu

I instancji w istocie nie zawiera wyodrębnionej argumentacji, wskazującej jakie inne

źródła dowodowe potwierdzają wersję A. G. o kobiecie podejmującej czynności

seksualne. Słuszne byłoby zatem wskazanie tych źródeł przez Sąd Okręgowy.

Obrońca podnosił również kwestię oceny wiarygodności zeznań A. G. przez

pryzmat podanej przez niego informacji o wielokrotnej bytności J. K. w mieszkaniu

oskarżonego. Sąd Okręgowy, chociaż fakt zgłoszenia w tym względzie zastrzeżeń

dwukrotnie odnotował (s. 5 i 12 uzasadnienia), nie przedstawił co do nich żadnych

rozważań, co wypada uznać za znaczące uchybienie, tym bardziej, że na gruncie

tego zagadnienia jest widoczna niekonsekwencja rozumowania Sądu a quo. Z

jednej bowiem strony organ ten zeznania A. G. uznał za wiarygodne, przy czym

„największą wartość dowodową przyznał zeznaniom złożonym przez świadka w

toku śledztwa” (s. 11 uzasadnienia), a więc i zeznaniom z 23 grudnia 1996 r., kiedy

to A. G. twierdził, że „u pana T. w domu był dwa razy z A. S. i więcej razy z J. K.” (k.

178), o czym wiedział też od A. G. i A. S. (zeznania tego świadka również z 23

grudnia 1996 r., k. 180). Z drugiej zaś strony Sąd „za pełnowartościowy materiał

dowodowy” uznał zeznania świadka J. K., zwłaszcza złożone w toku śledztwa i

pierwszy raz na rozprawie (s. 15-16 uzasadnienia). Jest jednak faktem, że świadek

ten jeszcze w toku śledztwa zaprzeczył, by kiedykolwiek był u oskarżonego

(zeznania z dnia 31.01.1997 r., k. 219), co niewątpliwie spowodowało, że już w

akcie oskarżenia nie pojawił się wątek bytności J. K. w domu T. G.

Podważając kluczowe, z punktu widzenia interesu oskarżonego, jego

rozpoznanie przez świadków, obrońca, co także przytoczył Sąd Okręgowy,

podniósł w apelacji, iż A. G. nie był pod tym względem konsekwentny, bowiem gdy

na rozprawie w dniu 8 lipca 1997 r. okazano mu odpowiednie karty z akt sprawy,

wskazał na inną osobę niż oskarżony. Ma rację autor kasacji, że w tym względzie

Sąd II instancji nie zajął żadnego stanowiska, co tak jak poprzednie przemilczenie

wypada potraktować jako rażące naruszenie art. 433 § 2 k.p.k.

16

Wypada też uznać, że nie bez racji skarżący wyraził zastrzeżenia odnośnie

do sposobu potraktowania przez organ ad quem podniesionego w apelacji

zagadnienia wypożyczenia przez oskarżonego kaset video (sąd przyjął, zgodnie z

wersją A. G. i A. S., że było to w ich obecności). Niepotwierdzenie przez

prowadzącą wypożyczalnię O. F. (bądź F. – odmienna pisownia na k. 836),

obecnie S., faktu wypożyczenia kaset przez osobę o danych personalnych

oskarżonego Sąd Rejonowy skwitował uwagami, że „oskarżony mógł być

zarejestrowany na inną osobą lub wypożyczać kasety na syna” oraz „iż fakt, że

świadek, jak zeznała, nie pamięta oskarżonego, aby przychodził do wypożyczalni,

nie oznacza, iż faktycznie tam nie przychodził” (s. 12 i 31 uzasadnienia).

Prawidłowość tego stanowiska potwierdził Sąd odwoławczy, jednak bez rozważenia

wszystkich okoliczności. Niezależnie od sporu, czy zaprzeczenie przez O. F.

bytności oskarżonego w wypożyczalni mogło wynikać z niepamięci świadka

(chociaż ma rację obrońca, że zeznawała stanowczo, nie wskazując na niepamięć

określonych zdarzeń), jest faktem, że wnioskowanie Sądu I instancji nosi cechę

dowolności, skoro nie jest jasne, dlaczego oskarżony w wypożyczalni miałby

ukrywać swoją tożsamość, co byłoby tym bardziej problematyczne, że w takim

wypadku przy zapisywaniu się, kiedy to były szczegółowo sprawdzane dane klienta

(zob. zeznania O. F. - k. 216, 836), musiałby przedstawić fałszywy dokument

tożsamości. Dowolność wnioskowania wynika też z faktu, że wspomniana świadek

wyraźnie zaprzeczyła, odnosząc to wprost do syna T. G., by praktykowała

wypożyczanie kaset innym osobom niż zapisane w wypożyczalni, zwłaszcza

członkom rodziny, na konto osoby zapisanej (k. 836). Inną kwestią jest, czy

wskazany przez O. F. czas rozpoczęcia korzystania z usług wypożyczalni przez

syna oskarżonego (przełom października i listopada 1996 r.) na pewno poprzedzał

ustaloną w sprawie datę wizyt obu chłopców u oskarżonego.

Zarówno A. G., jak i A. S. o swojej bytności z oskarżonym w wypożyczalni

poinformowali w trakcie wizji lokalnych przeprowadzonych 27 listopada 1996 r.

Treść odpowiednich protokołów, oznaczonych jako karty 38-39 oraz 40-41

(niepodpisanych przez świadków i przy braku w dokumentacji fotograficznej

deklarowanych w protokołach zdjęć obrazujących wskazanie przez świadków

wypożyczalni), łączy się z akcentowanymi przez skarżącego wątpliwościami co do

17

udziału biegłej B. Ś. w czynnościach przeprowadzanych z udziałem małoletnich

świadków. Sąd Okręgowy przyjął, że przekonujące jest stanowisko organu a quo, iż

jeżeli biegła podpisała się pod protokołem, to na pewno uczestniczyła w

czynnościach, zaś rodząca wątpliwości zbieżność godzin różnych czynności, w

których według zapisów protokołów biegła uczestniczyła, była efektem błędów i

omyłek. Nie były one jednak „na tyle istotne, by dyskredytować wykonane i opisane

w danych protokołach czynności, a także by wyciągać z tego powodu wnioski jak

obrońca wywodził w apelacji” (s. 18 uzasadnienia). Sprawa nie rysuje się jednak tak

prosto. Poza polem widzenia sądów obu instancji (także i obrońcy) pozostały

wspomniane wizje lokalne, jak to podkreślił Sąd meriti (s. 7 uzasadnienia),

przeprowadzone oddzielnie, przy użyciu różnych samochodów. W protokołach tych

czynności zapisano, że jedna i druga odbyła się 27 listopada 1996 r., od godziny

15.35 do godziny 17.15, zarazem jednak wskazano, że w obu wzięła udział biegła

B. Ś., co ta potwierdziła pieczątką i podpisem. Wskazano też na udział w obu

czynnościach tego samego funkcjonariusza techniki kryminalistycznej. Nasuwa to

poważne wątpliwości co do rzeczywistego przebiegu czynności, w tym myśl, że

wbrew protokolarnemu zapisowi, jednak nie zostały one przeprowadzone

oddzielnie. Znajduje ona wsparcie w środkowym zdjęciu na k. 43 odw., na którym,

jak się wydaje po obejrzeniu zdjęć zrobionych z udziałem A. S. ubranego w

charakterystyczną kurtkę (k. 42, 44 odw.), tenże świadek znajduje się razem z A. G.

Gdyby rzeczywiście tak było, straciłby na znaczeniu wyraźnie eksponowany przez

Sąd I instancji argument, iż zupełnie niezależne przekazanie tożsamych informacji

przez obu chłopców jest dodatkową okolicznością świadczącą o ich wiarygodności,

przemawiającą za odrzuceniem wyjaśnień oskarżonego.

Wydaje się również, że zastanowienia wymaga treść protokołów okazania

oskarżonego małoletnim świadkom w dniu 27 listopada 1996 r. Niektórzy z nich

rozpoznawali T. G. m.in. po zadrapaniach na twarzy (policzkach), co dotyczy np. J.

K. (zob. częściowo niekompletny protokół po k. 32), który wg. Sądu meriti „podczas

zdarzenia widział u T. G. zadrapanie na twarzy” (s. 4 uzasadnienia). Jeżeli przez

zadrapanie rozumieć powierzchowne, znikające po kilku dniach, uszkodzenie

naskórka, to nie jest jasne, dlaczego miałoby się utrzymywać na twarzy

oskarżonego przez wiele miesięcy – od zdarzenia z udziałem J. K., które, jak

18

ustalono (uzasadnienie s. jw.), miało miejsce na początku 1996 r. Uwaga ta

odnosiłaby się również do rozpoznania dokonanego przez A. S., który, jak zdaje się

wynikać z ustaleń faktycznych, widział oskarżonego sporo czasu przed okazaniem,

ale też wspomniał o zadrapaniach na jego twarzy jako jednym z czynników

identyfikujących (protokół k. 32). Być może kluczem do wytłumaczenie tych

wątpliwości jest zapis tego protokołu, mówiący o „czerwonych plamach na twarzy –

zadrapaniach”, zatem mogący sugerować, że nie chodziło o zwykłe zadrapania na

twarzy oskarżonego.

Zapewne, przytoczone wyżej okoliczności nie są bez znaczenia dla oceny

zarzutów obrony dotyczących kwestii związanych z identyfikacją sprawcy, również

w zakresie tych czynów, które miały zostać popełnione w domu oskarżonego. Na

konieczność wnikliwego ich rozważenia, bez popadania w dowolność ocen, zwrócił

uwagę poprzednio wyrokujący skład Sądu Najwyższego, co jednak nie

doprowadziło do rozpoznania sprawy przez Sąd odwoławczy w sposób

pozwalający na oddalenie kasacji. Skutkiem tego było uchylenie wydanego przez

ten Sąd wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w G. do ponownego

rozpoznania w postępowaniu odwoławczym, który uwzględni uwagi i zalecenia

zawarte w niniejszym uzasadnieniu.

W ocenie Sądu Najwyższego nie zachodziła konieczność wydania

orzeczenia o charakterze kasatoryjnym w odniesieniu do wyroku Sądu I instancji.

Bez ograniczania swobody orzekania Sądu odwoławczego, należy zarazem

wyrazić przekonanie, że tego rodzaju, t.j. kasatoryjnego orzeczenia nie powinien

też wydawać ten Sąd – przez wzgląd na długotrwałość dotychczasowego

postępowania, przede wszystkim jednak z powodu wyczerpania możliwości

efektywnego przeprowadzenia postępowania pierwszoinstancyjnego. Nie widać

zresztą przeszkód, by w razie potrzeby Sąd Okręgowy skorzystał z unormowania

art. 452 § 2 k.p.k., bowiem ewentualne przeprowadzenie dowodów (w grę może

wejść uzupełniające przesłuchanie niektórych osób) z pewnością nie będzie

równoznaczne z „przeprowadzeniem na nowo przewodu w całości lub w znacznej

części”.

Decyzja o zwrocie skazanemu uiszczonej opłaty od kasacji znajduje oparcie

w art. 527 § 4 k.p.k.

19

Kierując się przedstawionymi względami, Sąd Najwyższy orzekł jak w

wyroku.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.