Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 30 października 2014 r.

II KK 59/14

Wydział II

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt II KK 59/14

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 30 października 2014 r.

Sąd Najwyższy w składzie:

SSN Stanisław Zabłocki (przewodniczący, sprawozdawca)

SSN Tomasz Grzegorczyk

SSN Michał Laskowski

SSN Roman Sądej

SSN Andrzej Stępka

Protokolant Marta Brylińska

przy udziale prokuratora Prokuratury Generalnej Krzysztofa Parchimowicza

w sprawie M. N.

skazanego z art. 148 § 2 k.k. pkt 1 i 2 k.k. i art. 280 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k.

po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie

w dniu 30 października 2014 r.

kasacji, wniesionej przez obrońcę skazanego

od wyroku Sądu Apelacyjnego w […]

z dnia 30 września 2013 r.,

zmieniającego częściowo wyrok Sądu Okręgowego w W.

z dnia 22 lutego 2013 r.,

1. uchyla zaskarżony wyrok w zaskarżonej części i w tym

zakresie przekazuje sprawę do ponownego rozpoznania

Sądowi Apelacyjnemu;

2. kosztami sądowymi postępowania kasacyjnego obciąża

2

Skarb Państwa.

UZASADNIENIE

M. N. został oskarżony o to, że „w nocy z 15/16.05.2011 roku w B. zabił ze

szczególnym okrucieństwem i w związku z rozbojem, w zamiarze dokonania

kradzieży pieniędzy, bijąc po całym ciele R. S., przypalając jego ciało rozgrzanym

żelazkiem oraz polewając go rozgrzanym woskiem, czym spowodował u

pokrzywdzonego obrażenia ciała m. in. w postaci oparzenia 1/3 powierzchni ciała

skutkujące zgonem, po czym zabrał na jego szkodę pieniądze w kwocie 250 złotych

i telefon komórkowy marki Nokia C6 o wartości około 360 złotych”, tj. o czyn z art.

148 § 2 pkt 1 i 2 k.k.

Sąd Okręgowy w W., wyrokiem z dnia 22 lutego 2013 r., uznał M. F. N. za

winnego tego, że „w nocy z 15 na 16 maja 2011 roku w B., działając w zamiarze

ewentualnym zabicia ze szczególnym okrucieństwem pokrzywdzonego R. S., w

związku z dokonanym na szkodę tej osoby z zamiarem bezpośrednim rozbojem,

szarpał R. S., a po jego przewróceniu na podłogę i przyciśnięciu kolanem do ziemi,

skrępował mu ręce z tyłu i skapywał na niego rozgrzaną stearynę ze świeczki, a

wreszcie, w sposób stanowiący szczególne okrucieństwo oraz bezpośrednio

zagrażający życiu pokrzywdzonego, przypalał jego ciało rozgrzanym żelazkiem w

efekcie czego, między innymi spowodował u tej osoby rozlegle zmiany w

powłokach skóry o charakterze oparzeń termicznych w większości II a miejscami III

stopnia obejmujące łącznie ponad 30% powierzchni ciała które to, wraz z

nakładającymi się skutkami urazów mechanicznych powodującymi obrażenia

tkanek miękkich i kośćca kończyn oraz rusztowania kostnego klatki piersiowej,

doprowadziły do śmierci tej osoby oraz ukradł na jego szkodę pieniądze w kwocie

250 złotych i telefon komórkowy marki Nokia C6 o wartości nie wyższej niż 360

złotych”, tj. czynu z art. 148 § 2 pkt 1 i 2 k.k. i art. 280 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2

k.k. i na podstawie tych przepisów skazał oskarżonego, a na podstawie art. 148 § 2

k.k. w zw. z art. 11 § 3 k.k. wymierzył mu karę dożywotniego pozbawienia wolności.

Ponadto, na podstawie art. 39 pkt. 1 k.k., art. 40 § 1 k.k. i art. 43 § 1 k.k. orzekł

wobec M. N. środek karny pozbawienia praw publicznych na okres 10 lat.

3

Od powyższego wyroku apelacje wnieśli obrońcy oskarżonego – adw. Ł. B. i

adw. O. P.

Adw. Ł. B. sformułował w apelacji zarzuty obrazy przepisów postępowania,

która mogła mieć wpływ na treść wyroku, a mianowicie: art. 5 § 2, art. 7, art. 410,

art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k. - wynikającej z oparcia wyroku na dowodach dla

oskarżonego niekorzystnych, przy jednoczesnym pominięciu dowodów

przemawiających za wyjaśnieniami M. N. - bez należytego przedstawienia takiego

stanowiska w uzasadnieniu wyroku, co w konsekwencji doprowadziło do błędnego

ustalenia okoliczności faktycznych istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, a nadto

polegającej na dokonaniu dowolnych ustaleń, nieuwzględniających zasad

prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego przy

ocenie dowodów obciążających oskarżonego.

Adw. O. P. sformułował w apelacji następujące zarzuty:

1. na podstawie art. 438 pkt 2 k.p.k. - obrazy przepisów postępowania, tj. art. 7,

201, 410 k.p.k. poprzez dowolną ocenę wyjaśnień samego oskarżonego N., jak

również oskarżonej S. oraz niepełnej i niejasnej opinii biegłego medyka W. K., co

przełożyło się na dokonanie przez sąd błędnych ustaleń faktycznych przyjętych za

podstawę wyroku poprzez bezpodstawne przyjęcie, że oskarżony M. N. działał z

zamiarem ewentualnym pozbawienia życia pokrzywdzonego ze szczególnym

okrucieństwem, podczas gdy z treści zebranych dowodów wynika, że ewentualnym

zamiarem oskarżonego było trwałe i istotne zeszpecenie R. S., którego

następstwem była jego śmierć, co w konsekwencji doprowadziło, do błędnego

przyjęcia, że oskarżony swoim zachowaniem wyczerpał dyspozycję art. 148 § 2 pkt

1 i 2 k.k.,

2. na podstawie art. 438 pkt 2 k.p.k. - obrazy przepisów postępowania, tj. art.

424 k.p.k. poprzez brak odniesienia się, dlaczego zachowanie M. N. nie stanowiło

lekkomyślności natomiast zostało uznane za zamiar ewentualny pozbawienia życia

pokrzywdzonego ze szczególnym okrucieństwem - co mogło mieć wpływ na treść

orzeczenia poprzez przypisanie oskarżonemu sprawstwa przestępstwa z art. 148

par 2 pkt 1 i 2 k.k. i nie pozwala na dokonanie w tym zakresie kontroli instancyjnej,

4

3. na podstawie art. 438 pkt 4 k.p.k. - rażącej niewspółmierności kary

dożywotniego pozbawienia wolności, albowiem prawidłowa ocena okoliczności

dotyczących jej wymiaru uzasadniała orzeczenie jej w niższej wysokości,

4. na podstawie art. 438 pkt 1 k.p.k. - obrazy przepisów prawa materialnego, tj.

art. 39 pkt 1 k.k., 40 § 1 i 2 k.k. i art. 43 § 1 k.k. poprzez orzeczenie wobec

oskarżonego M. N. środka karnego w postaci pozbawienia praw publicznych na

okres 10 lat podczas, gdy orzeczenie tego środka jest możliwe w przypadku

skazania z art. 148 § 2 pkt 3 k.k.

Sąd Apelacyjny, wyrokiem z dnia 30 września 2013 r., zmienił zaskarżony

wyrok w stosunku do M. N. jedynie w ten sposób, że uchylił orzeczony wobec niego

na podstawie art. 39 pkt 1 k.k., art. 40 § 1 k.k. i art. 43 § 1 k.k. środek karny w

postaci pozbawienia praw publicznych na dziesięć lat, w pozostałej zaś części

utrzymał go w mocy.

Powyższy wyrok został zaskarżony kasacją przez obrońcę skazanego, który

podniósł następujące zarzuty rażącego naruszenia prawa procesowego, które

mogło mieć istotny wpływ na treść orzeczenia:

- art. 5 § 2, art. 7, art. 410, art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k. – „wynikającego z oparcia

wyroku wyłącznie na dowodach dla oskarżonego niekorzystnych, przy

jednoczesnym pominięciu dowodów przemawiających za niewinnością M. N. - bez

należytego przedstawienia takiego stanowiska w uzasadnieniu wyroku”,

- art. 457 k.p.k. i art. 433 k.p.k. – „przez nieustosunkowanie się Sądu

odwoławczego do wszystkich zarzutów i wniosków zawartych w skardze

apelacyjnej obrońców M. N. co spowodowało niepełne rozpoznanie tego środka

odwoławczego. W szczególności w zakresie wątpliwości podnoszonych przez adw.

O. P. co do opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej”.

Jednocześnie obrońca wskazał na „konieczność przeprowadzenia dowodu z

przesłuchania w charakterze świadków: […] na okoliczność, czy i o jakiej porze

widzieli osobę wychodzącą z domu poszkodowanego w dniu zdarzenia” (już w tym

miejscu wskazać należy, że wniosek ten nie został uwzględniony z przyczyn

podanych w uzasadnieniu postanowienia o jego oddaleniu - zob. protokół rozprawy

kasacyjnej).

5

W konkluzji kasacji obrońca wniósł o „uchylenie zaskarżonego wyroku Sądu

Apelacyjnego oraz wyroku Sądu Okręgowego oraz o przekazanie sprawy M. N. do

ponownego rozpoznania sądowi I instancji”.

W pisemnej odpowiedzi na kasację prokurator Prokuratury Apelacyjnej

wniósł o jej oddalenie, jako oczywiście bezzasadnej.

W trakcie rozprawy kasacyjnej obrońca poparł kasację wraz z jej wnioskami

końcowymi, natomiast prokurator Prokuratury Generalnej podtrzymał stanowisko

sformułowane w pisemnej odpowiedzi na kasację.

Sąd Najwyższy rozpoznając kasację wniesioną w niniejszej sprawie

zważył, co następuje.

Skarga kasacyjna - aczkolwiek skonstruowana niestarannie, fragmentami

wręcz nieporadnie - zasługiwała na uwzględnienie, bowiem oskarżony nie może

ponosić negatywnych konsekwencji braku precyzji działań obrońcy. W sytuacjach

takich jak ta, z którą mamy do czynienia w niniejszej sprawie, niezbędne okazuje

się spojrzenie na treść skonstruowanych zarzutów przez pryzmat treści art. 118 § 1

i 2 k.p.k., które to przepisy stosować należy do wszystkich środków zaskarżenia, a

zatem także do środka o charakterze nadzwyczajnym, jakim jest kasacja, chociaż w

tym ostatnim wypadku - ze względu na to, iż sporządza go tzw. podmiot fachowy -

znacznie rzadziej niż do środka sporządzonego i wniesionego osobiście przez

stronę. Sprawa niniejsza zasługiwała jednak na szczególny stopień staranności i

ostrożności nie tylko z uwagi na rodzaj kary wymierzonej M. N., która jest w

obowiązującym systemie środkiem najsurowszym i wręcz wyjątkowym, mającym

charakter względnie eliminacyjny, ale także ze względu na to, że dożywotnie

pozbawienie wolności orzeczone zostało wobec osoby, której zabójstwo przypisane

zostało nie w formie zamiaru bezpośredniego ale ewentualnego (wynikowego),

która to postać zamiaru moderuje - z uwagi na to, że najtragiczniejszy skutek

przedstawia się dla sprawcy jedynie jako możliwy, ale już nie jako konieczny, czy

wręcz pożądany - od tzw. strony podmiotowej zasadność założenia, iż w sprawie

nastąpiło ekstremalne nagromadzenie okoliczności obciążających. Uwarunkowanie

to powoduje, iż w piśmiennictwie i w orzecznictwie dyskusje wzbudza to, czy w

wypadku przypisania zbrodni zabójstwa w zamiarze ewentualnym wymierzenie kary

dożywotniego pozbawienia wolności jest w ogóle możliwe (zob. szerzej L. Wilk (w:)

6

M. Melezini (red.): System prawa karnego, tom 6: Kary i środki karne. Poddanie

sprawcy próbie, Warszawa 2010, s. 120; tamże dalsza literatura zagadnienia).

Problemu tego Sąd Najwyższy, wydając wyrok w niniejszej sprawie, nie przesądza

ostatecznie, pozostawiając go do rozstrzygnięcia sądowi ad quem. Niewątpliwe jest

jednak to, że powinien on zostać dostrzeżony podczas ponownego rozpoznania

sprawy przez sąd odwoławczy i stosownie do art. 457 § 3 k.p.k. rozważony w

uzasadnieniu wydanego rozstrzygnięcia, czego zabrakło w części motywacyjnej

wyroku zaskarżonego kasacją. W tym miejscu przypomnieć należy, że sąd

kasacyjny nie kontroluje wprawdzie wymiaru kary z punktu widzenia przesłanki

współmierności (lub rażącej jej niewspółmierności), a podmiot wnoszący ten

nadzwyczajny środek zaskarżenia nie może na taką przyczynę jej wniesienia się

powoływać (art. 523 § 1 in fine k.p.k.). Nie oznacza to jednak, iż wymiar kary

pozostaje w każdym wypadku poza jakąkolwiek kontrolą sądu kasacyjnego. W

szczególności jest obowiązkiem sądu kasacyjnego, jeśli autor skargi kasacyjnej

postawi stosowny zarzut, skontrolowanie proceduralnej prawidłowości odniesienia

się przez sąd odwoławczy do zarzutu rażącej niewspółmierności kary zgłoszonego

we wcześniej wniesionym zwykłym środku odwoławczym, a także skontrolowanie

tego, czy przy ustosunkowywaniu się do tak postawionego zarzutu sąd ad quem nie

dopuścił się innych uchybień procesowych, np. naruszając na jakimś odcinku zakaz

przełamywania kierunku wniesionego środka odwoławczego.

W toku zwykłego postępowania odwoławczego jeden z obrońców M. N.

sformułował w apelacji zarzut nawiązujący do treści art. 438 pkt 4 k.p.k. i szeroko

uzasadnił ten zarzut na k. 8-14 części motywacyjnej środka odwoławczego (na k.

10-11 znalazły się także rozważania dotyczące możliwości orzeczenia kary

dożywotniego pozbawienia wolności w razie ustalenia, iż sprawca działał z

zamiarem ewentualnym, do których - jak już to wytknięto wyżej - sąd ad quem w

ogóle nie ustosunkował się). Z kolei, w kasacji sformułowany został zarzut obrazy

art. 457 k.p.k. i art. 433 k.p.k. „przez nieustosunkowanie się Sądu odwoławczego

do wszystkich zarzutów i wniosków zawartych w skardze apelacyjnej (…) co

spowodowało niepełne rozpoznanie tego środka odwoławczego” (oczywiste jest

przy tym, że przez skargę apelacyjną rozumieć należy obie apelacje, wniesione

przez obrońców oskarżonego, nie zaś jedynie apelację wniesioną przez tego z

7

obrońców, który następnie sporządził i podpisał kasację). Wprawdzie w

uzasadnieniu kasacji zarzut naruszenia art. 457 i 433 k.p.k. bardziej wiązany jest z

nieprawidłowym - zdaniem skarżącego - ustosunkowaniem się sądu ad quem

wobec zarzutów zwykłego środka odwoławczego zmierzających do

zakwestionowania przyjęcia przez Sąd Apelacyjny działania oskarżonego z

zamiarem ewentualnym, nie zaś z samym wymiarem kary po przyjęciu w podstawie

faktycznej skazania istnienia zamiaru ewentualnego, niemniej jednak w układzie

takim można odczytać – zgodnie z dyrektywą zawartą w art. 118 § 1 k.p.k. –

intencję zakwestionowania w kasacji także i nieprawidłowego pod względem

procesowym odniesienia się przez sąd odwoławczy do zarzutu „bliżej” idącego

(rozumowanie a maiori ad minus), tym bardziej, że w niektórych fragmentach

uzasadnienia kasacji skarżący już wprost kwestionuje proceduralną prawidłowość

ustalenia okoliczności ważących przy wymiarze kary. Dodać wypada także, że

przynajmniej jeden z zarzutów (ten, który nawiązuje do treści art. 7 k.p.k.)

zawartych w „tiret pierwszym” części dyspozytywnej kasacji może być odczytany

jako odnoszony przez obrońcę nie do wyroku sądu pierwszej instancji (co ze

względu na brzmienie przepisu art. 519 in principio k.p.k. byłoby niedopuszczalne),

ale do wyroku Sądu Apelacyjnego. Sąd ten poczynił bowiem w dwóch istotnych

punktach własne ustalenia faktyczne, z naruszeniem reguł gry procesowej, a

dotyczyły one okoliczności, które niewątpliwie mogły ważyć na decyzji tego Sądu w

płaszczyźnie wymiaru kary. Z niewątpliwym naruszeniem art. 7 k.p.k. Sąd ten

dwukrotnie eksponuje (raz, na k. 12 uzasadnienia – na użytek wykazania, iż

oskarżony swą świadomością obejmował możliwość zgonu pokrzywdzonego, po

raz drugi, na k. 15 uzasadnienia – na użytek wykazania okoliczności obciążającej

przy wymiarze kary) „ponadprzeciętną inteligencję”, oraz „bardzo wysoką

sprawność intelektualną” M. N., gdy tymczasem badania poczynione przez biegłych

lekarzy psychiatrów i psychologa wykazywały, iż jego sprawność umysłowa

znajduje się „na poziomie inteligencji przeciętnej” (k. 544 i k. 559 akt – opinie

specjalistyczne). Tak też, prawidłowo, ustalił to Sąd pierwszej instancji - zob. k. 5

uzasadnienia wyroku tego Sądu - wobec czego, mając na uwadze to, w jakim celu

wykorzystane zostało przez sąd odwoławczy odmienne ustalenie, przyjąć należy,

że doszło także i do naruszenia normy gwarancyjnej, sformułowanej w art. 434 § 1

8

k.p.k. (w tej materii zob. też dalszą część niniejszego uzasadnienia) . Sąd ad quem

eksponuje też, że pokrzywdzony był „poddany wielogodzinnym torturom”, gdy

tymczasem zgodne z wymogami art. 7 k.p.k. byłoby jedynie stwierdzenie, że całość

zdarzenia trwała kilka godzin. Być może taki właśnie miał być sens ustaleń

dokonywanych przez Sąd Apelacyjny, jednakże nie sposób tego domniemywać, tak

jak i nie sposób wykluczyć możliwości wpływu nieprawidłowo dokonanego ustalenia

na wymiar kary. Podkreślić przy tym należy, że przyjęcie w podstawie faktycznej

rozważań sądu odwoławczego ustalenia o poddawaniu pokrzywdzonego przez M.

N. „wielogodzinnym torturom” nastąpiło i w tym wypadku z oczywistym

naruszeniem art. 434 § 1 k.p.k. Tzw. zakaz reformationis in peius dotyczy bowiem

czynienia przez sąd odwoławczy wszelkich zmian na niekorzyść oskarżonego poza

granicami zaskarżenia, a przede wszystkim przy braku środka odwoławczego

wniesionego na jego niekorzyść. Przypomnieć zatem w tym kontekście wypada, że

wyrok sądu pierwszej instancji zaskarżony został wyłącznie na korzyść M. N., zaś

sąd pierwszej instancji przyjął w swych ustaleniach (zob. k. 2 uzasadnienia wyroku

tego sądu), że znęcanie się z użyciem żelazka trwało „kilka minut”. W

konsekwencji, ustalenie o poddawaniu pokrzywdzonego „wielogodzinnym torturom”

i wysnuwanie z odwołaniem się do tak brzmiącego ustalenia negatywnych

wniosków dla oskarżonego narusza zakaz reformationis in peius. Wprawdzie autor

kasacji nie powołał w jej treści wprost art. 434 § 1 k.p.k., jako wzorca naruszeń

procesowych, których dopuścił się Sąd odwoławczy, niemniej jednak na k. 2

uzasadnienia skargi uchybienie takie zostało nader wyraźnie opisane, a zatem

odnośnie tego uchybienia istniały dostateczne podstawy do wzięcia go przez Sąd

Najwyższy pod uwagę, nawet bez odwoływania się do dyrektyw zawartych w

przepisach art. 118 § 1 i 2 k.p.k. W świetle treści art. 526 § 1 k.p.k. istotne jest

bowiem podanie przez stronę, na czym polega zarzucane uchybienie, a nie

odwołanie się do precyzyjnej „kwalifikacji prawnej” podniesionego uchybienia.

Ponownie rozpoznając sprawę w postępowaniu odwoławczym, Sąd

Apelacyjny będzie zatem zobowiązany w pierwszej kolejności do uniknięcia błędów,

które zostały wyżej omówione, a w konsekwencji do rozpoznania wszystkich

zarzutów, zawartych w apelacjach obu obrońców M. N., bez czynienia przy tym –

wobec kierunku wniesionych środków odwoławczych – niekorzystnych dla

9

oskarżonego ustaleń faktycznych, choćby tylko takich, które mogą wpływać na

płaszczyznę wymiaru kary. Niczego zatem nie przesądzając, stwierdzić należy, że

zarówno płaszczyznę podstawy faktycznej mającej uzasadnić przyjętą kwalifikację

prawną, jak i – co może w realiach niniejszej sprawy istotniejsze – podstawy

faktycznej mającej uzasadnić wymiar kary, ukształtować należy bez ustaleń

ułatwiających podejmowanie decyzji niekorzystnych dla oskarżonego, a

odmiennych od przyjętych przez sąd I instancji, w tym przede wszystkim

dotyczących jego predyspozycji intelektualnych oraz czasokresu okrutnego

traktowania pokrzywdzonego.

Sąd Apelacyjny powinien też unikać uproszczeń w rozumowaniu, które

przejawiły się w takich sformułowaniach, jak zawarta np. na k. 9 in fine – 10

uzasadnienia deklaracja, iż „sądy drugiej instancji (…) nie dokonują ponownej

oceny dowodów przeprowadzonych w postępowaniu pierwszoinstancyjnym”, czy

też jak arbitralne, jednozdaniowe stwierdzenie na k. 12 „skoro Sąd meriti ustalił, że

sprawca działał umyślnie w zamiarze ewentualnym, to na gruncie obecnej sprawy

staje się oczywiście zbędnym kontynuowanie rozważań w zakresie działania

nieumyślnego”. Rzecz bowiem w tym, że nawet przy dość jednoznacznej wymowie

dowodów, jeśli ich ocena jest w środku odwoławczym kwestionowana, z funkcji

kontrolnej sądu ad quem wynika obowiązek dokonania ich ponownej oceny w

aspekcie zgłoszonych zarzutów odwoławczych, zaś w wypadku przyjęcia ustalenia,

że czyn został popełniony w zamiarze ewentualnym (wynikowym) obowiązkiem

sądu jest nie tylko ustalenie tzw. elementu kognitywnego w postaci podjęcia przez

sprawcę zachowania ze świadomością oraz z uwzględnieniem (oceną) ryzyka

naruszenia określonego dobra prawnego i nastąpienia określonego skutku, ale

także i tzw. elementu wolicjonalnego, czyli szczególnego nastawienia sprawcy

wobec przewidywanego ryzyka naruszenia dobra prawnego (nastąpienia skutku).

Tym samym w każdym wypadku przyjęcia, iż sprawca działał z zamiarem

ewentualnym niezbędne jest nie tylko przedstawienie argumentów, które

przemawiają za tym, że miał on świadomość nastąpienia skutku, ale także i

argumentów, które doprowadziły sąd do przekonania, iż odrzucić należy działanie w

formie uświadomionej nieostrożności (nazywanej dawniej lekkomyślnością), którą

także charakteryzuje świadomość nastąpienia skutku, ale odmienne nastawienie

10

wolicjonalne. Nie wystarczy w tej mierze odwołanie się do oczywistej wymowy

dokonanych ustaleń, a niezbędna jest dokładna argumentacja, w świetle której

wyjaśnione zostanie, dlaczego sąd przyjął, iż „godzenie się” stanowiło treść

realnego przeżycia psychicznego sprawcy. Tych ostatnich wskazówek nie należy

traktować jako wyraz opowiedzenia się przez sąd kasacyjny za nieprawidłowością

ustaleń dokonywanych w tym zakresie w toku dotychczasowego postępowania, ale

jako zwrócenie uwagi na potrzebę zachowania precyzji w uzasadnianiu zarówno

podstawy faktycznej, jak i podstawy prawnej rozstrzygnięcia, na konieczność

uniknięcia uproszczeń w prowadzonej argumentacji.

W związku z uwzględnieniem kasacji, kosztami sądowymi postępowania

kasacyjnego należało obciążyć Skarb Państwa.

Z wszystkich omówionych wyżej powodów, Sąd Najwyższy orzekł jak w

części dyspozytywnej wyroku.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.