Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 6 listopada 2014 r.

IV KK 157/14

Wydział IV

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt IV KK 157/14

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 6 listopada 2014 r.

Sąd Najwyższy w składzie:

SSN Wiesław Kozielewicz (przewodniczący)

SSN Zbigniew Puszkarski (sprawozdawca)

SSN Dorota Rysińska

Protokolant Dorota Szczerbiak

przy udziale prokuratora Prokuratury Generalnej Zbigniewa Siejbika

w sprawie A. K.

skazanego z art. 148 § 1 kk

po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie

w dniu 6 listopada 2014 r.,

kasacji wniesionej przez obrońcę skazanego

od wyroku Sądu Apelacyjnego

z dnia 12 grudnia 2013 r.

utrzymującego w mocy wyrok Sądu Okręgowego w K.

z dnia 28 czerwca 2013 r.

uchyla zaskarżony wyrok i sprawę przekazuje do ponownego

rozpoznania w postępowaniu odwoławczym Sądowi

Apelacyjnemu.

2

UZASADNIENIE

A. K. został oskarżony o to, że w dniu 11 listopada 2009 r. w K., działając w

zamiarze pozbawienia życia Ł. L., zadał mu cios nożem w okolicę szyi po stronie

lewej, w wyniku czego spowodował u pokrzywdzonego obrażenia ciała w postaci

rany kłutej w/w okolic ciała, penetrującej do śródpiersia, uszkadzającej naczynia

żylne kąta żylnego lewego, tętnicy szyjnej wspólnej i tchawicy, skutkującej

wystąpieniem krwotoku zewnętrznego i wewnętrznego z masywnym

zachłystywaniem się krwią do dróg oddechowych i miąższu płucnego, czego

następstwem była śmierć pokrzywdzonego, tj. o przestępstwo z art. 148 § 1 k.k.

Pierwszy wyrok w tej sprawie wydał 13 maja 2011 r. Sąd Okręgowy w K.

Uznał A. K. za winnego popełnienia zarzuconego mu czynu, z tym ustaleniem, że

zabójstwa pokrzywdzonego dokonał działając z zamiarem ewentualnym oraz w

warunkach obrony koniecznej, której granice przekroczył, i przyjmując za podstawę

prawną skazania art. 148 § 1 k.k. w zw. z art. 25 § 2 k.k., na mocy tych przepisów,

przy zastosowaniu art. 60 § 1 oraz § 6 pkt 2 k.k., wymierzył mu karę 2 lat i 10

miesięcy pozbawienia wolności.

Po rozpoznaniu apelacji wniesionych na niekorzyść oskarżonego przez

prokuratora i pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego, Sąd Apelacyjny wyrokiem z

dnia 22 listopada 2011 r. uchylił wyrok Sądu pierwszej instancji i sprawę przekazał

temu Sądowi do ponownego rozpoznania.

W ponowionym procesie Sąd Okręgowy w K. wyrokiem z dnia 28 czerwca

2013 r., sygn. akt […], A. K. uznał za winnego popełnienia zarzuconego mu czynu,

z tym, że przyjął, iż działał z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia Ł. L., czym

wyczerpał znamiona zbrodni z art. 148 § 1 k.k. i za to, na mocy tego przepisu,

wymierzył mu karę 9 lat pozbawienia wolności.

Apelację od tego wyroku, zaskarżając go w całości, wniosła obrońca

oskarżonego. Wyrokowi zarzuciła:

„1. Obrazę prawa materialnego, a to:

 art. 25 k.k., poprzez błędną wykładnię jego norm i przyjęcie, że nie można

przyjmować działania w warunkach obrony koniecznej, jeżeli broniący

uprzednio abstrakcyjnie przewidywał zagrożenie i posiadał narzędzie, które

mogłoby służyć takiej obronie.

3

2. Obrazę przepisów postępowania, która miała wpływ na treść wyroku, a w

szczególności:

1) art. 7 k.p.k. poprzez dowolną ocenę materiału dowodowego zgromadzonego

w sprawie, a w szczególności:

 wyjaśnień oskarżonego, w szczególności w zakresie konsekwentnego

zaprzeczania od pierwszego przesłuchania zamiarowi zabójstwa, jak i innych

okoliczności zdarzenia, a to naruszenia nietykalności cielesnej oskarżonego

przez pokrzywdzonego, realnego poczucia zagrożenia oskarżonego,

sposobu zadania niecelowanego ciosu;

 zeznań świadków L. L. i A. M., poprzez odmowę dania im wiary z powodu

wybranych treści ze zmiennych zeznań K. S. oraz rozbieżności tych zeznań,

które świadczą o braku ich ustalania i spontaniczności, a nie kierowania się

przez świadków chęcią wyłączenia odpowiedzialności oskarżonego;

 zeznań świadka K. S., którego Sąd I instancji pomimo licznych sprzeczności

wewnętrznych uznał za wiarygodnego, opierając swe ustalenia nie tylko na

tych twierdzeniach, przy których był konsekwentny;

2) art. 410 k.p.k. poprzez oparcie wyroku nie na całokształcie okoliczności

ujawnionych w toku rozprawy głównej, w szczególności:

 pominięcie treści opinii psychiatrycznych z badania oskarżonego, pomimo

deklarowania, iż Sąd I instancji uznaje je za w pełni wartościowe i wolne od

wad;

 pominięcie wzrostu pokrzywdzonego, ubioru jego i świadka S., jak i

zachowania tegoż świadka, który natarczywie również wpatrywał się w

oskarżonego, panujących warunków atmosferycznych i pory nocnej w

kontekście odbioru zachowania przez oskarżonego oraz okoliczności, iż

pokrzywdzony miał się zbliżyć do oskarżonego na odległość daszka od

czapki;

 pominięcie, iż towarzyszące oskarżonemu dziewczyny też były

przestraszone, a nie tylko sam oskarżony, które to poczucie Sąd I instancji

starał się zdyskredytować;

3) art. 366 § 1 k.p.k. poprzez niewyjaśnienie wszystkich istotnych okoliczności

sprawy, to w szczególności pola widzenia świadka K. S., sposobu

4

wyciągnięcia przedmiotowego noża, kiedy to Sąd, dyskredytując wersję

oskarżonego, dosyć ogólnie i abstrakcyjnie przyjmuje, iż ten w nieokreślony

sposób trzymał nóż w rękawie i w niewiadomy sposób go wyciągnął, nie

ustalając nawet, z którego rękawa;

4) art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k. przez:

 brak w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku wyjaśnienia dokładnego

mechanizmu zadania rany, jej dokładnego przebiegu, wzajemnego

usytuowania uczestników zdarzenia;

 wybiórcze sięganie do zeznań K. S. i czynienie ustaleń w oparciu o nie przy

jednoczesnej sprzeczności z nimi (którą ręką miał zadawać cios oskarżony);

 stosowanie licznych domniemań i rozumowań czysto spekulacyjnych, wobec

których przeciwne tezy są nie mniej uprawnione;

 okoliczność, iż pokrzywdzony „zainicjował” całe zdarzenie w uzasadnieniu

Sądu I instancji pojawia się jedynie w kontekście wymiaru kary, a nie oceny

zachowania oskarżonego przez pryzmat obrony koniecznej;

 mieszanie przez Sąd I instancji sfery realnych zdarzeń z przeżyciami

wewnętrznymi oskarżonego i jego autentyczną interpretacją okoliczności

zdarzenia;

5) art. 442 § 3 k.p.k. poprzez nieuwzględnienie całości wskazań Sądu

Apelacyjnego zawartych w uzasadnieniu wyroku tegoż Sądu z dnia 22

listopada 2011 r. w zakresie konieczności rozważenia:

„czy zachowanie Ł. L. w krytycznym czasie stanowiło bezprawny zamach, o

którym mowa w art. 25 § 1 k.k. rozumiany nie tylko jako zachowanie

związane ze stosowaniem przymusu fizycznego stanowiącego potencjalne

niebezpieczeństwo dla życia ludzkiego, ale również jako zachowanie bierne

bądź jedynie agresja słowna”

i niepoczynienie takich rozważań.

3. Błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, który miał

wpływ na treść wyroku, polegający na:

 przyjęciu, że oskarżony nie słyszał gróźb od pokrzywdzonego;

5

 ustaleniu, że oskarżony nie odczuwał realnej obawy przed pokrzywdzonym,

jego kolegą oraz nie uciekał w przeświadczeniu, iż jeszcze osoby trzecie

mogą wyrządzić mu krzywdę;

 braku ustalenia, że pokrzywdzony naruszył nietykalność cielesną

oskarżonego, zastępował mu drogę i stanowił realną groźbę użycia dalszej

przemocy wobec oskarżonego;

 przyjęciu, iż od strony Ronda […] nie było żadnych osób, które oskarżony

mógł ocenić jako potencjalnych napastników;

 ustaleniu, że oskarżony z premedytacją celował dokładnie w to miejsce, w

które trafił i miał świadomość wysoce prawdopodobnego skutku

śmiertelnego, a nie celował w bark i godził się z ewentualnym zabójstwem

pokrzywdzonego.”

Obrońca wniosła o:

„1. zmianę zaskarżonego wyroku i uniewinnienie w całości oskarżonego w oparciu

o art. 25 § 1 k.k., ewentualnie art. 25 § 3 .k.;

2. wymierzenie oskarżonemu łagodniejszej kary;

3. ewentualnie przekazanie sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania”,

zastrzegając, że nieuwzględnienie wniosków z pkt 1 i 3 czyniłoby aktualną

konieczność zmiany kwalifikacji prawnej przypisanego oskarżonemu czynu na art.

156 § 1 k.k. w zw. z art. 25 § 2 k.k., wyeliminowanie z opisu czynu zamiaru

(ewentualnego) zabójstwa i zastosowanie nadzwyczajnego złagodzenia kary.

Po rozpoznaniu apelacji Sąd Apelacyjny wyrokiem z dnia 12 grudnia 2013 r.,

sygn. akt […], utrzymał w mocy zaskarżony wyrok oraz zwolnił oskarżonego od

kosztów sądowych należnych Skarbowi Państwa za postępowanie odwoławcze.

Kasację od prawomocnego wyroku Sądu drugiej instancji wniosła obrońca

skazanego A. K. Zaskarżyła wyrok w całości, zarzucając rażącą obrazę przepisów

postępowania, która miał wpływ na treść wyroku, a to:

„1. art. 457 § 3 k.p.k. w związku z art. 433 § 2 k.p.k. poprzez nieodniesienie

się przez Sąd II instancji do licznych konkretnych argumentów apelacji

obrońcy, przede wszystkim:

6

 brakach stanu faktycznego przyjętego przez Sąd I instancji i ustaleniu,

że oskarżony atakował nożem trzymając go prawą ręką, na podstawie

zeznań świadka, który mówił o lewej ręce;

 pominięcie argumentacji w zakresie zeznań kierowcy autobusu;

 pominięcie argumentacji obrońcy w zakresie różnych zeznań K. S.,

dowolnego wybrania przez Sąd I instancji ich fragmentów i pominięcie

wzajemnego usytuowania uczestników zdarzeń;

 pominięcie uzasadnienia apelacji, w zakresie zeznań K. S., który

relacjonował o jakichś słowach, które miały mieć sens, a nie brzmieć

>z… Ci?<;

 pominięcie argumentacji apelacji obrońcy, iż Sąd I instancji pominął,

iż biegli psychiatrzy konsekwentnie twierdzili, iż oskarżony realnie

odczuwał obawę o swoje bezpieczeństwo, zdrowie;

 pominięcie uzasadnienia apelacji w zakresie oceny wiarygodności

świadków A. M. i L. L.

2. art. 457 § 3 k.p.k. poprzez sprzeczność logiczną uzasadnienia polegającą na

dyskredytowaniu wersji oskarżonego w oparciu o założenie, że nie podnosił

ręki do góry, aby w kontekście czynności sprawczych i zamiaru oskarżonego

przyjąć, iż rękę podnosił do góry;

3. art. 457 § 3 k.p.k. poprzez nielogiczny wywód w zakresie pierwszych

wyjaśnień oskarżonego, jakoby miały nie korelować z późniejszymi

wyjaśnieniami;

4. obrazę prawa materialnego – art. 148 k.k. poprzez przyjęcie, iż zadanie

jednego ciosu nożem w górną część tułowia nosi znamiona zabijania i

dokonanie takiej oceny z perspektywy konkretnego obrażenia, które do

takiego skutku musiało prowadzić;

5. obrazę art. 25 k.k. poprzez jego błędną wykładnię i przyjęcie, że w każdym

razie natarczywe patrzenie w oczy po złowrogim rozpoznaniu jako

mieszkańca niewłaściwego osiedla, stanięcie bezpośrednio przed

oskarżonym i wyczekiwanie na jego reakcję nie może być uznane za

bezprawny i bezpośredni zamach, a przewidywanie przez oskarżonego

7

możliwości zaczepienia i przygotowanie narzędzia do obrony wyklucza

działanie w warunkach obrony koniecznej”.

Obrońca wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do

ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu.

Prokurator Prokuratury Apelacyjnej w odpowiedzi na kasację wniósł o jej

oddalenie jako oczywiście bezzasadnej i stanowisko to podtrzymał na rozprawie

kasacyjnej prokurator Prokuratury Generalnej.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje.

Chociaż nie wszystkie podniesione w kasacji zarzuty były trafne, należało

podzielić zaprezentowany przez skarżącą pogląd o konieczności uchylenia

zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi

odwoławczemu. W toku przeprowadzonego postępowania Sąd ten zbyt

powierzchownie odniósł się bowiem do części zarzutów zawartych we wniesionej

apelacji, zaś aprobując bez zastrzeżeń wyrok wydany przez Sąd pierwszej instancji

oraz przedstawioną na jego poparcie argumentację nie dostrzegł, że odnośnie do

niektórych istotnych zagadnień nie jest ona w pełni klarowna i przekonująca.

Nie ulega wątpliwości, że kluczowe dla prawidłowej prawnokarnej oceny

zachowania oskarżonego jest rozstrzygnięcie, czy zachodzą warunki dla

postrzegania go w aspekcie obrony koniecznej, również z uwzględnieniem

możliwości przekroczenia jej granic. Prawie wszystkie zarzuty podniesione tak w

zwykłym, jak i nadzwyczajnym środku zaskarżenia, choćby ich sformułowanie nie

było dość precyzyjne, trzeba postrzegać, zwłaszcza w aspekcie przepisu art. 118 §

1 k.p.k., jako zmierzające do wykazania, że nie jest prawidłowy pogląd sądów

orzekających o braku warunków do przyjęcia, że zachowanie oskarżonego należy

postrzegać jako odpowiadające normie art. 25 § 1, względnie § 2 k.k.

Dokonanie tej oceny wydaje się nie być łatwe, o czym świadczą orzeczenia

wydane przez Sąd meriti. Pierwsze z nich opierało się na ustaleniu, że A. K.

odpierał skierowany wobec niego bezpośredni, bezprawny zamach, jednak

zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu, przez

co, ekscesem intensywnym, przekroczył granice obrony koniecznej. Drugie

orzeczenie negowało działanie oskarżonego w obronie koniecznej, jak i

przekroczenie przez niego granic tej obrony, zaś określone zachowanie

8

pokrzywdzonego Sąd uwzględnił jedynie jako okoliczność łagodzącą przy wymiarze

kary (celowe będzie wspomnieć, że prowadząc w tym względzie rozważania,

nieprawidłowo jako okoliczność obciążającą potraktował fakt śmierci

pokrzywdzonego, tj. znamię przypisanego oskarżonemu przestępstwa).

Powinnością Sądu Apelacyjnego było jednak dostrzeżenie, w kontekście treści

wniesionej przez obrońcę apelacji, że Sąd orzekający w pierwszej instancji ważne

elementy rzutujące na ocenę zdarzenia przedstawił i zinterpretował w sposób

nasuwający wątpliwości.

Zakwestionować można już pierwsze, zasadnicze założenie przyjęte przez

Sąd Okręgowy, zaaprobowane przez Sąd drugiej instancji (s. 20-21 uzasadnienia

tego Sądu), że „aby można mówić o działaniu A. K. w warunkach obrony

koniecznej, niezbędne byłoby ustalenie, że faktycznie działał on pod wpływem

obawy o bezpieczeństwo swoje lub kogoś innego, np. swoich koleżanek i odpierał

bezpośredni i bezprawny zamach na siebie lub – w realiach sprawy – na L. L. lub A.

M.” (s. 31 uzasadnienia SO). Założenie to jest przynajmniej nieprecyzyjne; w

świetle art. 25 § 1 k.k. wystarczającym warunkiem uznania, że oskarżony działał w

obronie koniecznej byłoby jedynie ustalenie, że świadomy zaistnienia

bezpośredniego i bezprawnego zamachu na siebie lub inne osoby, zamach ten

odpierał, stosując sposób obrony współmierny do jego niebezpieczeństwa. Nie

byłoby natomiast konieczne ustalenie, że działał pod wpływem obawy o

czyjekolwiek bezpieczeństwo, chociaż wypada zgodzić się, że w sytuacji typowej

taka obawa u podejmującego obronę występuje. Element obawy, czy strachu może

być natomiast istotny w razie ustalenia, że sprawca przekroczył granice obrony

koniecznej, skoro do tej okoliczności wprost nawiązuje art. 25 § 3 k.k. Jedynie na

marginesie można odnotować, że treść tego przepisu zdaje się wskazywać, iż

może być on stosowany w razie przekroczenia przez sprawcę granic obrony

koniecznej w ramach ekscesu intensywnego, a w razie ekscesu ekstensywnego –

w wypadku obrony spóźnionej (defensio subsequens).

Rozważania Sądu a quo co do tego, czy oskarżony odczuwał obawę o

bezpieczeństwo własne lub towarzyszących mu osób oraz obszerne wywody

obrońcy, zmierzające do wykazania, że tak właśnie było, trzeba jednak uznać za

niepozbawione znaczenia, bowiem ta okoliczność rzutuje na odtworzenie procesu

9

motywacyjnego oskarżonego. Uznanie, że wspomnianą obawę A. K. odczuwał,

prowadziłoby bowiem do wniosku, że zachowanie pokrzywdzonego (ewentualnie

też towarzyszącego mu K. S.) postrzegał jako tożsame z zamachem, względnie

jako realne zagrożenie fizyczną napaścią. W razie odrzucenia tezy, że zachowanie

pokrzywdzonego było bezpośrednim zamachem, dalsze rozważania powinny

zmierzać do ustalenia, czy oskarżony miał powody by uznać, iż zamach taki grozi

mu w najbliższej przyszłości, a zadając pokrzywdzonemu uderzenie nożem chciał

do niego nie dopuścić. Nietrudno dostrzec, że w takim wypadku aktualizowałoby się

zagadnienie przekroczenia granic obrony koniecznej, jednak w ramach ekscesu

ekstensywnego, przyjmującego postać obrony przedwczesnej (defensio

antecedens). Nader wyraźnie na potrzebę zbadania zdarzenia również przy

uwzględnieniu tej konstrukcji prawnej, aprobowanej, chociaż niekiedy z

wątpliwościami, w doktrynie i orzecznictwie (zob. M. Szafraniec, Przekroczenie

granic obrony koniecznej w polskim prawie karnym, Zakamycze 2004, s. 106–110,

153–159), wskazał Sąd Apelacyjny w uzasadnieniu wyroku z dnia 22 listopada

2011 r., przypominając, że „eksces ekstensywny występuje nie tylko w sytuacji, w

której działania obronne były podejmowane w czasie, gdy napastnik już nie

kontynuował zamachu, ale także w wypadku, gdy przyszły atakowany w sposób

nieuzasadniony wyprzedził zamach” (k. 1029 akt sprawy).

Sąd Okręgowy w sposób jednoznaczny nie wskazał, jak ocenia postrzeganie

sytuacji przez oskarżonego, w szczególności czy bezpośrednio przed uderzeniem

pokrzywdzonego nożem odczuwał obawę przed fizyczną napaścią oraz czy

niebezpieczeństwo takiej napaści było realne. Co prawda z twierdzenia, iż „jest co

najmniej wątpliwe”, że oskarżony działał pod wpływem obawy o bezpieczeństwo

swoje lub koleżanek i odpierał bezpośredni i bezprawny zamach (s. 31

uzasadnienia) zdaje się wynikać, że Sąd podał w wątpliwość tak odpieranie

zamachu, jak i odczuwanie przez A. K. wspomnianej obawy (inną kwestią jest, że

odnośnie do zagadnień istotnych, w tym tak ważnego, jak odpieranie zamachu,

wszystkie sformułowania powinny wskazywać na poczynienie ustaleń pewnych, a

nie sygnalizować wątpliwości), jednak dalszy wywód kwestię tę pomija. Ogranicza

się bowiem do wykazania, że „nie ma mowy o odpieraniu jakiegokolwiek zamachu”,

a to z tego względu, że nie zasługiwały na wiarę wyjaśnienia oskarżonego w tej

10

części, gdy twierdził, że na zawołanie K. S. biegła w jego kierunku grupa mężczyzn,

na widok której miał „spanikować”. Nasuwa zatem zastrzeżenia stanowcze

twierdzenie Sądu Apelacyjnego, iż „zasadnie Sąd meriti przyjął, że oskarżony nie

odczuwał realnej obawy przed pokrzywdzonym, jego kolegą (…)” oraz że to

stanowisko było oparte na obszernej analizie dowodów. Jedynie hipotetycznie

można przyjąć, że skoro oskarżony podał, iż przestraszył się nadbiegających

mężczyzn, których w rzeczywistości nie było, to Sąd doszedł do przekonania, że i

nieprawdziwe jest też jego twierdzenie, iż doznał uczucia strachu. Wydaje się, że w

ten sposób rozumował też Sąd odwoławczy (zob. s. 21 uzasadnienia). Byłoby to

jednak wnioskowanie dalece uproszczone, trzeba bowiem zwrócić uwagę, że Sąd

pierwszej instancji kilkakrotnie, jednak nie tłumacząc, jak je interpretuje, wskazywał

na okoliczności, które nie sposób uznać za pozbawione znaczenia. W

szczególności odnotował, że:

- oskarżony znalazł się na „niewłaściwym”, z punktu widzenia swoich sympatii

klubowych, osiedlu, a wcześniej z powodu tych sympatii został kilkakrotnie

pobity (s. 29 uzasadnienia);

- zachowanie pokrzywdzonego polegało na „napastliwym w swej wymowie

podejściu do oskarżonego” i należy je ocenić „jednoznacznie negatywnie” (s.

25);

- pokrzywdzony „znajdował się w sytuacji konfrontacyjnej” z oskarżonym (s. 14),

miał miejsce „konflikt” między nimi (s. 39), a „cała sytuacja była niewątpliwie

dynamiczna” (s. 34);

- „oskarżony i jego koleżanki z całą pewnością znajdowali się w stresie” (s. 20),

„oskarżony działał z pewnością w stresie” (s. 34);

- oskarżony zadał cios „pod oczywistym wpływem emocji” (s. 33).

Zarazem jednak Sąd orzekający nie uznał za potrzebne wyjaśnić, jaka była

natura stresu i emocji zaistniałych u oskarżonego, czym były spowodowane, zaś

Sąd ad quem przeszedł nad tym do porządku, powtarzając, że zadał on cios pod

wpływem emocji (s. 12 uzasadnienia). Ewentualne wykazanie, że u podłoża

wspomnianych odczuć oskarżonego nie leżała obawa przed fizyczną agresją ze

strony obu mężczyzn, z pewnością wymagało przeprowadzenia pogłębionej

analizy, uwzględniającej cały kontekst sytuacyjny. W jej ramach nie można by

11

pominąć wypowiedzi A. K., który wyjaśnił, że bał się nie tylko „tych, którzy biegli w

naszą stronę”, ale też „tego chłopaka” (k. 144 akt sprawy), jak też zeznań uznanego

za wiarygodnego świadka S. Wskazał on m.in., że mężczyźni stali bardzo blisko

siebie, prawie stykając się głowami (wypada przyjąć, że to pokrzywdzony podszedł

tak blisko do A. K.) i patrzyli sobie w oczy, a on też podszedł i patrzył oskarżonemu

w oczy (k. 137) oraz że „dziewczyny (…) mówiły nam abyśmy go zostawili” (k. 256).

Ta wypowiedź kobiet może świadczyć, że zachowanie pokrzywdzonego i jego

kolegi postrzegały jako potencjalnie dla oskarżonego niebezpieczne.

Sąd Apelacyjny, podkreślając, że zebrane dowody świadczą, iż oskarżony

nie odczuwał obawy przed Ł. L., szczególną wagę, bo dwukrotnie je przytaczając

(s. 9 i 21 uzasadnienia), nadał tym wyjaśnieniom oskarżonego, w których

powiedział, cyt. „ja właściwie nie wiem dlaczego się tak zachowałem (…) to była

chwila, spanikowałem i tak zrobiłem (…) teraz sobie tak myślę, że może ze strony

tego chłopaka to nie było jakiegoś takiego zagrożenia (...) naprawdę nie wiem,

dlaczego nie odepchnąłem tego chłopaka, tylko go uderzyłem nożem”. Zgłoszone

przez obrońcę w części motywacyjnej kasacji zastrzeżenia odnośnie do interpretacji

tej wypowiedzi są zasadne. W szczególności skarżąca trafnie wskazała, że

poczyniona z dystansu czasowego refleksja oskarżonego na temat zdarzenia nie

powinna determinować ustaleń w zakresie postrzegania przez niego sytuacji w

chwili jej zaistnienia, kiedy to, jak ustalono, pozostawał w stresie i pod wpływem

emocji. Trzeba się również zgodzić z obrońcą, że skoro w przytoczonej wypowiedzi

oskarżony tłumaczył swoje zachowanie „spanikowaniem”, to Sąd ad quem

niesłusznie uznał ją jako jednoznacznie świadczącą, iż „A. K. nie odczuwał realnej

obawy przed Ł. L.”

Wcześniej wspomniano jednak, że dla prawno-karnej oceny zachowania

oskarżonego ma znaczenie nie tyle ustalenie, czy odczuwał on obawę o swoje

bezpieczeństwo, ile ustalenie, czy zachowanie pokrzywdzonego należy traktować

jako zamach już zaistniały lub dające podstawy do przyjęcia, że zachodzi wysokie

prawdopodobieństwo przeprowadzenia zamachu w najbliższej przyszłości oraz jak

sytuację postrzegał oskarżony. Pierwszą ewentualność – zamachu już

rozpoczętego – sądy obu instancji odrzuciły i nie ma powodów by uznać, że

zasadny jest pogląd obrońcy, iż doszło w ten sposób do obrazy art. 25 k.k. (wypada

12

przyjąć, że skarżąca miała na myśli art. 25 § 1 k.k.). Istotnie, zbyt daleko idące

byłoby przyjęcie, że bezpośrednim zamachem ze strony pokrzywdzonego było

bliskie podejście do oskarżonego i patrzenie mu w oczy, i w tym względzie

stanowisko Sądu odwoławczego nie nasuwa zastrzeżeń. Natomiast druga

ewentualność – czy realne było, że za chwilę pokrzywdzony zaatakuje oskarżonego

– której rozważenie, przy uwzględnieniu możliwości zaistnienia ekscesu

ekstensywnego, zalecał, ja wspomniano, Sąd Apelacyjny orzekający w sprawie po

raz pierwszy, znalazła się poza polem widzenia sądów obu instancji. W takim razie

nie można zgodzić się z poglądem Sądu ad quem, że „Sąd orzekający w swoich

rozważaniach uwzględnił całość wskazań Sądu Apelacyjnego, zawartych w

uzasadnieniu poprzedniego wyroku w niniejszej sprawie (…), w szczególności

dokonano wnikliwej analizy problemu obrony koniecznej”. Chociaż i w apelacji

zagadnienie ekscesu ekstensywnego nie było eksponowane, to nie ulega

wątpliwości, że w sytuacji, gdy skarżąca dążyła do wykazania, iż nie jest

prawidłowe postrzeganie zachowania oskarżonego jako niemającego żadnych cech

działania obronnego, Sąd Apelacyjny powinien zwrócić uwagę i na tę okoliczność.

Niewątpliwie, mają tu znaczenie przytoczone wcześniej spostrzeżenia Sądu a quo,

w tym zwłaszcza ustalenie, że pomiędzy mężczyznami zaistniał konflikt, a

pokrzywdzony po „napastliwym w swej wymowie podejściu do oskarżonego”

znajdował się z nim „w sytuacji konfrontacyjnej”. W takim jednak razie, co Sąd

odwoławczy pominął, niezbędne było bliższe wyjaśnienie, co należy przez te

określenia rozumieć, zwłaszcza, czy okoliczność, że mężczyźni znajdowali się w

sytuacji konfrontacyjnej może uzasadniać wniosek, iż zachodziło znaczne

prawdopodobieństwo, że oskarżony zaraz zostanie zaatakowany. W razie

udzielenia pozytywnej odpowiedzi na to pytanie, w dalszej kolejności wypadałoby

rozważyć, czy zadanie przez oskarżonego ciosu nożem może być postrzegane jako

zachowanie wyprzedzające spodziewany ze strony pokrzywdzonego atak, co nie

wyklucza też przyjęcia, że zachowanie to było zarazem za daleko idące pod

względem zastosowanego sposobu obrony.

Nieprzeprowadzenie stosownej w tym względzie analizy każe przyjąć, że

zagadnienie odpowiedzialności karnej oskarżonego nie zostało w sposób

wyczerpujący wyjaśnione przez Sąd pierwszej instancji, zwłaszcza w aspekcie

13

defensio antecedens, wobec czego przedwczesne jest stanowcze twierdzenie tego

Sądu, iż „zadanie ciosu nożem w pokrzywdzonego, nie było żadną akcją obronną, a

po prostu zaplanowaną wcześniej odpowiedzią na zamach, którego oskarżony się

po prostu na tym osiedlu spodziewał” (s. 32-33 uzasadnienia). Cytowane zdanie

skłania nadto do poczynienia kilku uwag. Pierwszej, że Sąd Okręgowy nie wykazał

konsekwencji, odrzucając możliwość potraktowania zachowania oskarżonego jako

akcji obronnej, przy jednoczesnym uznaniu, że zachowanie to było „odpowiedzią na

zamach”, co zdaje się sugerować, że zamach jednak zaistniał. Drugiej, że

zaplanowanie odpowiedzi na spodziewany zamach, w tym nawet zaopatrzenie się

w określone narzędzie, nie wyklucza możliwości uznania, iż zachowanie to miało

cechy akcji obronnej, zwłaszcza że Sąd zauważył, że „oczywiste jest, iż A. K. nie

planował zaatakowania akurat A. K. (oczywisty błąd w tekście; powinno być – Ł. L.),

skoro ten pojawił się na przystanku przypadkowo” (s. 33–34 uzasadnienia).

Wreszcie, że poczynienie wzmianki, iż oskarżony spodziewał się zamachu,

obligowało Sąd meriti do należytego rozważenia, czy owo hipotetyczne

niebezpieczeństwo zamachu nie skonkretyzowało się, obiektywnie i w odczuciu

oskarżonego, w zachowaniu pokrzywdzonego i jego kolegi. Podobnie Sąd

odwoławczy, stojąc na stanowisku, że „zadanie ciosu nożem w pokrzywdzonego,

nie było żadną akcją obronną, a po prostu zaplanowaną wcześniej odpowiedzią na

zaczepkę, której oskarżony się spodziewał” (s. 22 uzasadnienia), nie rozważył, czy

zaczepka, do której oskarżony nie dał żadnego powodu, nie uprawniała go do

wnioskowania, że za chwilę stanie się przedmiotem dalej idącej agresji. Bez tego

przedwczesne było wykluczenie możliwości postrzegania zachowania jako

obronnego, przy pominięciu, że w grę może też wchodzić naruszenie korelacji

czasowej między zamachem i obroną.

Nierozważenie istotnych aspektów przedmiotowego zdarzenia przez Sąd

meriti oraz, mimo to, uznanie przez Sąd odwoławczy wydanego w pierwszej

instancji orzeczenia za całkowicie prawidłowe, nadto zaprezentowanie przez ten

Sąd własnych uwag i ocen, które z przyczyn wyżej przedstawionych nasuwają

zastrzeżenia, przemawiało za uchyleniem zaskarżonego kasacją wyroku i

przekazaniem sprawy Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania, który

uwzględni uwagi zawarte w niniejszym uzasadnieniu. Przy kompletności zebranych

14

dowodów nie jawiło się natomiast jako bezwzględnie konieczne przekazanie

sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi pierwszej instancji, po uchyleniu

również wydanego przezeń wyroku.

Sąd Najwyższy wydał orzeczenie zgodne z wnioskiem kasacji, chociaż

podniesione w tej skardze zarzuty w większości nie wykazywały w sposób celny

zaistniałych rażących naruszeń prawa, mogących mieć istotny wpływ na treść

orzeczenia (art. 523 § 1 k.p.k.). Analiza całej kasacji, zatem i jej części

motywacyjnej, pozwalała jednak przyjąć, przy uwzględnieniu art. 118 § 1 k.p.k.,

że skarżąca sygnalizowała nierozważenie przez sądy orzekające całokształtu

zagadnień związanych z kwestią obrony koniecznej, co rzeczywiście znalazło

potwierdzenie. W tym stanie rzeczy przepis art. 436 k.p.k. pozwala odstąpić od

szczegółowego rozważania zasadności wszystkich zarzutów podniesionych w

kasacji. Można jednak zauważyć, że obrońca, co wcześniej nadmieniono,

zasadnie sygnalizowała zastrzeżenia co do interpretacji przez Sąd ad quem

niektórych wyjaśnień oskarżonego, czy uproszczone podejście, z pominięciem

spostrzeżeń biegłych psychiatrów, do kwestii ewentualnego odczuwania przez

oskarżonego obawy o swoje bezpieczeństwo. Natomiast nie znalazł

potwierdzenia, co również wcześniej wspomniano, zarzut obrazy art. 25 k.k.,

który, podobnie jak zarzut obrazy art. 148 k.k., odnosi się raczej do orzeczenia

Sądu pierwszej instancji, przy czym pierwszy z wymienionych zarzutów był już

podniesiony w apelacji, chociaż w innym nieco ujęciu niż w kasacji. Z kolei

zagadnienie podniesione w zarzucie sygnalizującym obrazę art. 148 k.k. lokuje

się nie w sferze prawa materialnego, ale ustaleń faktycznych. Jest bowiem

oczywiste, że od tych ustaleń, w tym zwłaszcza dotyczących strony

podmiotowej, zależy kwalifikacja prawna czynu, polegającego na „zadaniu

jednego ciosu nożem ogólnie w górną część tułowia”.

Kierując się przedstawionymi względami, Sąd Najwyższy orzekł jak w

wyroku.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.