Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 23 lipca 2015 r.

I CSK 360/14

Wydział I

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt I CSK 360/14

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 23 lipca 2015 r.

Sąd Najwyższy w składzie:

SSN Jan Górowski (przewodniczący, sprawozdawca)

SSN Antoni Górski

SSN Agnieszka Piotrowska

Protokolant Ewa Krentzel

w sprawie z powództwa M. B.

przeciwko Konwentowi Zakonu […] w W.

o zapłatę,

po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 23 lipca 2015 r.,

skargi kasacyjnej strony pozwanej

od wyroku Sądu Apelacyjnego

z dnia 29 listopada 2013 r.,

1) uchyla zaskarżony wyrok i oddala apelację powoda

2) zasądza od powoda na rzecz pozwanego kwotę 8900

(osiem tysięcy dziewięćset) złotych tytułem kosztów

postępowania kasacyjnego i apelacyjnego.

UZASADNIENIE

2

Powód M.B. wniósł o zasądzenie od pozwanego Konwentu Zakonu […] z

siedzibą w W. kwoty 96.000 zł z ustawowymi odsetkami od dnia wniesienia pozwu,

wskazując jako podstawę swojego żądania fakt korzystania przez pozwanego w

złej wierze i bez tytułu prawnego w okresie od dnia 1 kwietnia 2005 r. do dnia 24

maja 2010 r. z lokalu mieszkalnego, który nabył w drodze dziedziczenia.

Sąd Okręgowy w W. wyrokiem z dnia 11 kwietnia 2012 r. powództwo oddalił.

Ustalił, że M. M. przysługiwało spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu

mieszkalnego nr 67 o powierzchni 45 m2

, położone przy ul. B. […] w W.,

składające się z 2 pokoi, kuchni, łazienki i przedpokoju. W mieszkaniu tym

uprawniona mieszkała samotnie. Cierpiała na poważne dolegliwości zdrowotne

(między innymi na chorobę dróg moczowych) i nie była w stanie samodzielnie się

poruszać. Lokal mieszkalny znajdował się w bardzo złym stanie technicznym i

sanitarnym: brudne ściany i podłogi, insekty, uszkodzone okna i drzwi. Panował

ogólny bałagan i unosił się nieprzyjemny zapach.

W lutym 2004 r. M. M. została przyjęta do Domu Geriatryczno-

Rehabilitacyjnego w W. przy ul. S. […], prowadzonego przez pozwany Konwent

Zakonu. Opieka tu sprawowana spowodowała, że stan zdrowia tej podopiecznej

uległ poprawie (rozpoczęła samodzielne chodzenie), jednak na skutek wypadku do

którego doszło w dniu 17 czerwca 2004 roku doznała złamania szyjki kości udowej

i została przewieziona do szpitala przy ul. S. w W., gdzie zmarła po kilku dniach.

Postanowieniem z dnia 17 listopada 2008 r. Sąd Rejonowy w W. stwierdził,

że spadek po M. M., zmarłej dnia 24 czerwca 2004 r. w W., na podstawie ustawy

nabył w całości siostrzeniec M. B. Ustalił, że spadkodawczyni sporządziła

testament ustny w dniu 17 czerwca 2004 roku, w którym dokonała dyspozycji na

wypadek śmierci w postaci dwóch zapisów: na rzecz pozwanego Konwentu

Zakonu co do lokalu mieszkalnego przy ul. B. […] m. 67 w W. oraz na rzecz

Towarzystwa Miłośników […] w Ż. w odniesieniu do obrazów i rysunków.

Testament został sporządzony w obecności trzech świadków, a jego treść została

dwukrotnie spisana przez jednego z nich.

3

W chwili sporządzania testamentu M. M. nie znajdowała się w stanie

wyłączającym świadome powzięcie decyzji i wyrażenie woli, mogła własnoręcznie

pisać. Sąd Rejonowy uznał za nieważny ten testament ze względu na jego

sporządzenie w warunkach braku obawy rychłej śmierci oraz zaistnienia

szczególnych okoliczności, które uniemożliwiałyby lub bardzo utrudniały

zachowanie przez spadkodawczynię zwykłej formy testamentu. Rzeczywistą

jednak wolą M. M. było przekazanie swego mieszkania na rzecz pozwanego

Konwentu Zakonu. Postanowieniem z dnia 27 maja 2009 r., Sąd Okręgowy w W.

oddalił apelację Konwentu Zakonu od postanowienia o stwierdzeniu nabycia

spadku po tej spadkodawczyni. Postanowieniem z dnia 4 marca 2010 r. I Cz 5/10,

Sąd Najwyższy oddalił zażalenie pozwanego na postanowienie Sądu Okręgowego

w W. z dnia 27 października 2009 r. o odrzuceniu jego skargi kasacyjnej.

Przed śmiercią podopiecznej pozwany podjął czynności zmierzające do

sprzedaży lokalu mieszkalnego przy ul. B. […] m. 67 w W., które miało być

przedmiotem umowy darowizny na jego rzecz. Działający w charakterze

pełnomocnika T. K. otrzymał zaliczkę od potencjalnego nabywcy, która została

zwrócona po śmierci M. M. Pozwany przeprowadził na własny koszt prace

związane z uprzątnięciem tego mieszkania, oraz o charakterze remontowym

(malowanie ścian). Dokonywał płatności należnych świadczeń związanych z jego

użytkowaniem na rzecz Spółdzielni Budowlano-Mieszkaniowej „B.". W sierpniu

2008 roku pozwany udostępnił ten lokal nieodpłatnie, na podstawie umowy swemu

pracownikowi G. W., który zamieszkał w nim i sprawował opiekę nad mieszkaniem

przed nieuprawnionym dostępem osób trzecich.

Pismem z dnia 30 września 2008 r., w odpowiedzi na pismo powoda z dnia

24 września 2008 r. pozwany poinformował powoda, że mieszkanie nie jest

wynajmowane, a pracownik pozwanego sprawuje wyłącznie nadzór nad

mieszkaniem. W piśmie z dnia 25 listopada 2008 r. powód wezwał pozwanego do

zapłaty kwoty 2.500 zł miesięcznie, do dnia 1 grudnia 2008 r., z tytułu zajmowania

lokalu przez pracownika pozwanego, natomiast pismem z dnia 18 września 2009

roku do zapłaty z tego tytułu kwoty 20.000 zł.

4

Pozwem złożonym dnia 9 lipca 2009 r. M. B. wniósł o nakazanie

pozwanemu Konwentowi Zakonu opuszczenie, wraz z rzeczami i osobami prawa

jego reprezentującymi, lokalu mieszkalnego położonego przy ul. B. […] w W.

Pozwany, w piśmie z dnia 12 maja 2010 roku, oświadczył powodowi, że wysłał mu

dwa komplety kluczy do tego mieszkania, płytę obrazującą jego stan oraz

poinformował, że nie jest już w posiadaniu nieruchomości. Pozwany otrzymał

wskazaną korespondencję w dniu 17 maja 2010 r., jednak nie akceptował formy

przekazania lokalu mieszkalnego, domagając się jego protokolarnego wydania.

Wyrokiem z dnia 24 maja 2010 r. Sąd Rejonowy w W. nakazał Konwentowi

Zakonu opuszczenie i opróżnienie lokalu mieszkalnego położonego przy ul. B. […]

w W.

Wyrokiem z dnia 19 września 2011 r. Sąd Okręgowy w W., na skutek

apelacji Konwentu Zakonu od tego orzeczenia eksmisyjnego, zmienił zaskarżony

wyrok w ten sposób, że powództwo oddalił. Podniósł, że w chwili orzekania nie

występowała już przesłanka faktycznego władania spornym lokalem przez

pozwanego. Skuteczny zwrot nieruchomości nastąpił na skutek przesłania

powodowi kluczy, wraz z pismem z dnia 14 maja 2010 r.

Na gruncie tych ustaleń Sąd pierwszej instancji ocenił powództwo jako

nieuzasadnione w świetle unormowań zawartych w art. 1029 § 2 w zw. art. 224

i 225 k.c. Uznał, że w sprawie nie zostało skutecznie zakwestionowane,

iż pozwany posiadał w okresie objętym żądaniem wskazany lokal mieszkalny bez

tytułu prawnego oraz, że pozwany dokonał zwrotu (przeniesienia posiadania)

przedmiotowej nieruchomości na rzecz powoda. Wskazał, że czynność ta została

skutecznie dokonana z chwilą wydania powodowi kompletu kluczy w dniu 17 maja

2010 r.

Zwrócił uwagę, że obowiązek zapłaty wynagrodzenia za korzystanie z rzeczy

ciąży wyłącznie na samoistnym posiadaczu w złej wierze, jak również samoistnym

posiadaczu w dobrej wierze, który dowiedział się o wytoczeniu przeciwko niemu

powództwa o jej wydanie; wykluczył zaś ustawodawca roszczenie o wynagrodzenie

za korzystanie z rzeczy przez posiadacza w dobrej wierze, zanim nie wytoczono

5

przeciwko niemu roszczenia windykacyjnego (ściślej - zanim posiadacz nie

dowiedział się o wytoczeniu powództwa).

Ocenił, że w dacie początkowej objętej żądaniem, tj. w dniu 1 kwietnia

2005 r., pozwanemu przypisać należy dobrą wiarę. Jego zdaniem, podstawą

uzasadnionego okolicznościami przekonania, że służy mu tytuł prawny do

wskazanego mienia, był testament ustny M. M. z dnia 17 czerwca 2004 r., a jego

wyrazem było zainicjowanie przez pozwanego, pismem z dnia 14 lipca 2004 r.,

postępowania o stwierdzenia nabycia spadku na swoją rzecz.

Ocenił, że fakt zgłoszenia się przez powoda w charakterze uczestnika do

postępowania o stwierdzenie nabycia spadku pismem z dnia 29 lipca 2004 r.

I kwestionowanie w jego toku skuteczności testamentu spadkodawczyni po raz

pierwszy pismem z dnia 15 marca 2005 r., nie skutkowało utratą dobrej wiary przez

pozwanego. Jego zdaniem, stało się to dopiero w chwili prawomocnego

przesądzenia przez Sąd o zasadności tych zarzutów. Zauważył, że wiedza

o wytoczeniu przeciwko posiadaczowi powództwa windykacyjnego prowadzi do

zrównania (w analizowanym zakresie) sytuacji posiadacza w dobrej wierze

z posiadaczem w złej wierze. Wyraził pogląd, że zawisłość postępowania

cywilnego, także w innym przedmiocie niż wydanie rzeczy, może również

prowadzić do skutku silniejszego (utraty dobrej wiary przez posiadacza), jednak

jedynie na ogólnych zasadach, a zatem jeżeli dostarcza mu dostatecznie

wiarygodnych informacji o braku tytułu prawnego do danego mienia.

Jego zdaniem, jednak wykazane w sprawie fakty, a w szczególności

konieczność stwierdzenia braku przesłanki obawy rychłej śmierci spadkodawczyni

przy pomocy opinii biegłego dawały podstawę do wniosku, że wbrew stanowisku

powoda z dniem 15 marca 2005 r. nie doszło do utraty dobrej wiary przez

pozwanego. Nie nastąpiło to także przez fakt odrzucenia przez Zakon propozycji

ugodowej złożonej przez powoda, zmierzającej do dokonania podziału masy

spadkowej pomiędzy stronami. Przeciwnie, ten akt woli świadczy o przekonaniu

pozwanego, że przysługuje mu tytuł prawny do przedmiotowego mienia, które

w ocenie Sądu Okręgowego było w jego ówczesnym stanie wiedzy uzasadnione.

6

W rezultacie uznał, że dopiero od daty wydania postanowienia Sądu

Okręgowego w W. z dnia 27 maja 2009 r., kiedy to uprawomocniło się orzeczenie o

nabyciu spadku po M. M. przez M. B., można było uznać, że pozwany uzyskał

wiedzę, iż nie służy mu prawo do lokalu, a zatem o niezgodności swego

posiadania ze stanem prawnym, co wyłącza istnienie dobrej wiary po jego stronie.

Niewątpliwie bowiem wiedza o wydaniu prawomocnego orzeczenia,

w którym stwierdzony zostaje fakt nabycia spadku przez inny, niż pozwany

podmiot stwarza dostatecznie silną podstawę do zmiany przeświadczenia,

że przysługuje mu określone prawo do rzeczy, a zatem nie jest już ono

usprawiedliwione okolicznościami. Z tych względów uznał, że od dnia 1 kwietnia

2005 r. do dnia 27 maja 2009 r. pozwany posiadał sporny lokal mieszkalny

w dobrej wierze, a zatem nie jest obowiązany - w myśl powołanych uregulowań -

do zapłaty wynagrodzenia za korzystanie z tego mieszkania w tym czasie.

Nie uwzględnił jednak powództwa także i w dalszej części, gdyż ocenił,

że w okolicznościach sprawy roszczenie powoda musi być uznane za nadużycie

prawa podmiotowego i jako takie nie zasługuje na ochronę. Podniósł, że faktem

notoryjnym jest misja realizowana przez pozwany Zakon. Jest to między innymi

posługa chorym i ubogim w ramach utworzonych szpitali, domów opieki, jadłodajni

czy ośrodków pomocy środowiskowej. Istotnym więc obszarem jego aktywności

jest zatem pomoc osobom, które z różnych, nierzadko niezależnych od siebie

przyczyn znalazły się w trudnym położeniu osobistym oraz zdrowotnym i nie

potrafią samodzielnie zapewnić sobie warunków godnej egzystencji. Jedną z form

pomocy dla osób potrzebujących jest Zakład Opieki Zdrowotnej Dom Geriatryczno-

Rehabilitacyjny w W. przy ul. S. [...], działający od 1 stycznia 1991 r., z którego

opieki korzysta aktualnie 85 pensjonariuszy. Jednym z nich była na ostatnim etapie

życia M. M.

Podniósł, że znajdowała się ona u schyłku swego życia w krytycznym

położeniu, w którym potrzeba udzielenia opieki i troski ze strony innych osób jawiła

się jako niezbędna. Zaawansowany wiek i dolegliwości zdrowotne sprawiły, że nie

była ona w stanie samodzielnie radzić sobie z trudami codziennej egzystencji.

Potwierdzeniem tego były dramatyczne warunki bytowe panujące w mieszkaniu,

7

w którym przebywała (insekty, nieprzyjemny zapach, ogólny nieład). Nie może

zatem dziwić, że zwróciła się o pomoc do pozwanego i uzyskała ją bezinteresownie

w oczekiwanym wymiarze, co skutkowało między innymi poprawą jej stanu zdrowia.

W tej sytuacji uznał, że sporządzenie testamentu na rzecz Zakonu było gestem

stanowiącym wyraz nie tylko swoistej odpłaty, ale również (a może przede

wszystkim) wdzięczności, podziękowania za udzieloną opiekę i troskę. Podkreślił,

że nie budzi wątpliwości, iż rzeczywistą wolą spadkodawczyni było przekazanie

pozwanemu własnościowego mieszkania z uwagi na przedstawione powyżej

szlachetne motywy, a nie została ona urzeczywistniona wyłącznie na skutek braku

przesłanki do sporządzenia testamentu w formie szczególnej.

Wskazał, że wsparciu udzielanemu przez pozwanego nie towarzyszyły

podobne starania ze strony najbliższych M. M., w tym powoda. Jego zdaniem,

uwaga ta jest aktualna nie tylko w odniesieniu do tych form pomocy, której

udzielenie wymaga fachowej wiedzy i doświadczenia (opieka medyczna,

rehabilitacja), czy nadzwyczajnego poświęcenia (czasu, sił bądź środków

finansowych), ale także gestów będących przejawem zwykłego zainteresowania

i troski o los członka, rodziny (odwiedziny, kontakt telefoniczny, czy pomoc

w zakupach), nierzadko najbardziej wyczekiwanych, w szczególności przez

samotne osoby w podeszłym wieku. W oparciu o niezaprzeczone twierdzenia

pozwanego stwierdził, że tego rodzaju oznak życzliwości M. M. nie miała okazji

doświadczyć ze strony powoda za swego życia.

Podniósł, że rozważając zastosowanie art. 5 k.c., nie można abstrahować

również od faktu, że korzystanie przez pozwanego z lokalu mieszkalnego nigdy nie

przybrało waloru komercyjnego i nie stanowiło źródła jakiegokolwiek dochodu dla

niego, a nieodpłatne udostępnienie go swemu pracownikowi miało na celu ochronę

mienia przed nieuprawnioną ingerencją osób trzecich. Zważył także, że pozwany

wykazał się należytą dbałością o mieszkanie i poczynił istotne staranie mające na

celu przywrócenie go właściwego stanu technicznego (uprzątnięcie śmieci,

odmalowanie) oraz ponosił ciężary finansowe związane z korzystaniem z lokalu.

Podkreślił, że działalność prowadzona przez pozwany Zakon, realizuje

szczytne i ważnie społeczne cele, a przede wszystkim niesie realną pomoc

8

osobom znajdującym się dramatycznym położeniu życiowym. Realizuje on przy

tym swą misję charytatywno-opiekuńczą z darowizn, ofiar i dochodów

uzyskiwanych z prowadzonej apteki i przychodni lekarskiej, które nie wystarczają

na pokrycie kosztów świadczonej pomocy. Zauważył, że prowadzenie Domu

Geriatryczno-Rehabiltacyjnego przynosi stratę w wysokości około 50.000 zł

miesięcznie i pozwany jest zmuszony zaciągać zobowiązania kredytowe celem

zapewnienia istnienia tej placówki. Z tego względu doszedł do wniosku,

że zasądzenie świadczenia objętego żądaniem skutkowałoby ograniczeniem

zakresu działalności charytatywnej pozwanego (np. poprzez zamknięcie jadłodajni,

która wydaje około 200 posiłków dziennie dla osób ubogich, redukcję świadczeń

udzielanych przez Dom Geriatryczno-Rehabiltacyjny czy zmniejszenie

zatrudnionego personelu) i koniecznością pozyskania środków finansowych na

warunkach komercyjnych, a zatem w sposób bezpośredni godziłoby w możliwość

urzeczywistnienia misji realizowanej przez Zakon .

W końcu podniósł, że wobec braku podstaw do uwzględnienia

dochodzonego przez powoda roszczenia, nie zaktualizowała się także konieczność

badania, czy objęta zarzutem potrącenia wierzytelność uległa kompensacie.

Na skutek apelacji powoda Sąd Apelacyjny wyrokiem z dnia 29 listopada

2013 r. zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że zasadził od pozwanego na

rzecz powoda kwotę 70 000 zł wraz z ustawowymi odsetkami od dnia 1 marca

2011 r. do dnia zapłaty oraz orzekł o kosztach procesu.

Podniósł, że nie można podzielić stanowiska, iż pozwany wywodząc swoje

prawo do spornego lokalu z nieważnego testamentu ustnego pozostawał w dobrej

wierze aż do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy o stwierdzenie nabycia

spadku, gdyż Sąd Okręgowy dokonując takiej oceny pominął istotne okoliczności

towarzyszące samemu aktowi testowania przez M. M., które już wówczas powinny

wzbudzić u pozwanego uzasadnione wątpliwości co do skuteczności

sporządzonego testamentu. Miał na uwadze przede wszystkim to, że zasadniczą

i podstawową formą testowania jest sporządzenie testamentu własnoręcznego

(holograficznego) i jego zdaniem świadomość takiej formy testowania najbardziej

jest w społeczeństwie rozpowszechniona. Podkreślił, że nie istniała żadna ze

9

szczególnych okoliczności, która uzasadniałaby sporządzenie przez M. M.

testamentu w formie szczególnej. Zdarzenie w postaci złamania nogi przez

spadkodawczynię nie uzasadniało, ani niemożności (znacznego utrudnienia)

sporządzenia przez nią testamentu własnoręcznego, ani też nie skutkowało

obiektywnie istniejącą obawą rychłej śmierci spadkodawczyni.

Uznał, że w tych okolicznościach strona pozwana powołując się na

testament ustny, jako podstawę, z której wywodziła swój tytuł prawny do lokalu

i oceniając te fakty rozsądnie, powinna powziąć co najmniej poważne wątpliwości

co do skuteczności sporządzonego testamentu, a tym samym istnienia

przysługującego jej prawa do lokalu. W szczególności, w sytuacji, gdy jak to miało

miejsce w omawianym wypadku, spadkobierca ustawowy zakwestionował przed

sądem spadkowym ważność testamentu ustnego, wskazując na brak obawy rychłej

śmierci po stronie spadkodawczyni oraz brak okoliczności wyłączających lub

znacznie utrudniających zachowanie zwykłej formy testamentu.

Zwrócił uwagę, że postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku ma

charakter deklaratywny, a co istotniejsze, z uzasadnienia postanowienia wydanego

w sprawie spadkowej wynikało, iż w jej toku nie zostały ujawnione żadne nowe

okoliczności, nieznane w chwili testowania przez M. M., które uzasadniałyby

odmienną ocenę ważności sporządzonego testamentu ustnego. Racjonalna

i rozsądna ocena okoliczności faktycznych towarzyszących testowaniu przez M. M.

powinna wzbudzić u pozwanego uzasadnione wątpliwości co do ważności

testamentu ustnego i tym samym skuteczności wywodzonego z niego prawa do

lokalu. Z tych względów podzielił stanowisko powoda, że przypisanie złej wiary

pozwanemu, jako posiadaczowi spornego lokalu, możliwe było co najmniej od

momentu zakwestionowania przez spadkobiercę ustawowego praw spadkowych

pozwanego Konwentu.

Jako zasadny uznał także zarzut naruszenia art. 5 k.c. przez błędne

zastosowanie w sprawie konstrukcji nadużycia prawa podmiotowego. Podniósł, że

dokonanej przez Sąd Okręgowy oceny nie uzasadnia w szczególności mocno

akcentowana przez sąd pierwszej instancji społecznie użyteczna działalność

prowadzona przez pozwany Zakon, gdyż okoliczności podmiotowe dotyczące

10

pozwanego pozostają bez żadnego związku z działaniem powoda polegającym na

„czynieniu użytku" z przysługującego mu prawa podmiotowego, a tym samym są

nieistotne z punktu widzenia kryteriów stosowania omawianej klauzuli generalnej.

Wyraził pogląd, że wywód Sądu Okręgowego w tym zakresie budzi uzasadnione

wątpliwości, co do zgodności z konstytucyjną zasadą równości wobec prawa (art.

32 ust. 1 Konstytucji). Zgodził się z poglądem zaprezentowanym w doktrynie, że

klauzula zawarta w art. 5 k.c. nie jest ogólną normą kompetencyjną upoważniającą

sędziego do dokonywania korekty obowiązujących przepisów prawa w każdym

wypadku, gdy uzna on rezultat stosowania tych przepisów za niesłuszny

i niesprawiedliwy.

Nie podzielił podniesionej argumentacji Sądu Okręgowego w zakresie

odwołania się do nagannego zachowania powoda w stosunku do zmarłej

spadkodawczyni (brak pomocy i wsparcia M. M. w chorobie). Jego zdaniem,

okoliczności dotyczące wzajemnych relacji pomiędzy spadkodawcą a uprawnionym

do spadku mogłyby stanowić przedmiot rozważań na gruncie prawa spadkowego,

w szczególności w kontekście instytucji wydziedziczenia, czy uznania za

niegodnego dziedziczenia; fakty te pozostają natomiast irrelewantne w kontekście

domagania się przez uprawnionego do rzeczy od podmiotu, któremu żadne prawo

nie służy, wynagrodzenia za bezumowne z niej korzystanie.

W tym stanie rzeczy uznał za konieczne uzupełnienie postępowania

dowodowego przez dopuszczenie z urzędu dowodu z opinii biegłego z zakresu

wyceny nieruchomości. Na jej podstawie ustalił wysokość czynszu możliwego do

uzyskania przez uprawnionego z wynajmu spornego lokalu. Oceniając, że strona

pozwana posiadała sporny lokal w złej wierze co najmniej od momentu

zakwestionowania przez spadkobiercę ustawowego praw spadkowych pozwanego

i podniesienia okoliczności wskazujących na nieważność testamentu ustnego, co

nastąpiło w pismach procesowych z dnia 15 marca 2005 r. i z dnia 3 sierpnia

2005 r., złożonych w postępowaniu spadkowym i doręczonych stronie pozwanej

odpowiednio w dniach 4 i 17 sierpnia 2005, przyjął, że roszczenie powoda

o wynagrodzenie za korzystanie z tego lokalu jest zasadne za okres od dnia

17 sierpnia 2005 r. do dnia 17 maja 2010 r., a jego wartość wynosi 87.680 zł.

Zważywszy jednak, że zgodnie z art. 378 § 1 k.p.c. Sąd Apelacyjny rozpoznaje

11

sprawę w granicach zaskarżenia, a powód zaskarżył wyrok do kwoty 70.000 zł.,

uwzględnił powództwo w tym zakresie.

Za bezzasadny uznał podniesiony przez stronę pozwaną zarzut potrącenia

w związku z nakładami poniesionymi na sporny lokal. Zgodnie bowiem z art. 226

§ 2 w zw. z art. 1029 § 2 k.c. samoistny posiadacz w złej wierze może żądać

jedynie zwrotu nakładów koniecznych i to tylko w granicach bezpodstawnego

wzbogacenia uprawnionego. Jego zdaniem, poniesienie tego typu nakładów nie

zostało przez pozwanego wykazane. Nie zaliczają się do nich, ani nakłady

poczynione przez pozwanego na remont lokalu (nakłady użyteczne), ani też opłaty

ponoszone przez pozwanego na rzecz spółdzielni mieszkaniowej w okresie,

w którym pozwany korzystał z tego lokalu (brak wzbogacenia po stronie

uprawnionego).

W skardze kasacyjnej pozwany Konwent Zakonu zarzucił naruszenie prawa

materialnego tj. art. 7 w zw. z art. 225 i w zw. z art. 952 § 1 k.c. przez błędną

wykładnię i niewłaściwe zastosowanie oraz art. 5 k.c. przez błędną wykładnię i jego

niezastosowania, a także naruszenie przepisów postępowania tj. art. 328 § 2 k.p.c.

przez brak kategorycznego określenia momentu, od którego Pozwany posiadał

nieruchomość w złej wierze i art. 378 § 1 k.p.c. przez zaniechanie dokonania

własnych ustaleń faktycznych, pomimo zakwestionowania ustaleń Sądu pierwszej

instancji istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy. Wniósł o uchylenie zaskarżonego

wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania, albo oddalenie apelacji.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

W orzecznictwie utrwalony jest pogląd, że obraza art. 328 § 2 k.p.c. w zw.

z art. 391 § 1 k.p.c. może stanowić usprawiedliwioną podstawę skargi kasacyjnej

wtedy, gdy uzasadnienie zaskarżonego wyroku nie zawiera wszystkich koniecznych

elementów, bądź zawiera tak kardynalne braki, które uniemożliwiają kontrolę

kasacyjną (por. np. orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 8 października 1997 r.,

I CKN 312/97, z 19 lutego 2002 r., IV CKN 718/00, z dnia 18 marca 2003 r.,

IV CKN 11862/00, z dnia 20 lutego 2003 r., I CKN 65/01, z dnia 22 maja 2003 r.,

12

II CKN 121/01, niepubl. i z dnia 10 listopada 1998 r., III CKN 792/98,OSNC 1999,

nr 4, poz. 83).

Do tej kategorii braków nie można zakwalifikować podniesionego przez

pozwanego uchybienia sprowadzającego się do nieprecyzyjnego określenia

terminu, od którego Sąd Apelacyjny przyjął, że pozwany korzystał z lokalu

spadkodawczyni w złej wierze. Tymczasem, jak wynika z dalszej części

uzasadnienia Sąd ten uznał za uzasadnione roszczenie powoda od dnia

17 sierpnia 2005 r., a więc musiała to być data doręczenia Zakonowi pisma M. B. z

dnia 3 sierpnia 2005 r. W tym stanie rzeczy skarżący nie ma nawet interesu do

wykazywania jakoby nastąpiło to wcześniej, tj. na skutek doręczenia mu pisma

powoda z dnia 15 marca 2005 r.

Rozpoznanie sprawy w granicach apelacji oznacza zarówno zakaz

wykraczania przez sąd drugiej instancji poza te granice, ale też nakaz wzięcia pod

uwagę i rozważenia wszystkich podniesionych w apelacji zarzutów i wniosków.

Z ustanowionego w art. 378 § 1 k.p.c. obowiązku rozpoznania sprawy w granicach

apelacji nie wynika jednak konieczność osobnego omówienia przez sąd

w uzasadnieniu wyroku każdego argumentu podniesionego w apelacji. Za

wystarczające należy uznać odniesienie się do sformułowanych w apelacji

zarzutów i wniosków w sposób wskazujący na to, że zostały one przez sąd drugiej

instancji w całości rozważone przed wydaniem orzeczenia (por. np. wyrok Sądu

Najwyższego z dnia 4 września 2014 r., II CSK 478/13, LEX nr 1545029).

W tym stanie rzeczy należało dojść do wniosku, że naruszenie art. 378 § 1

k.p.c. skarżący całkowicie błędnie uzasadnił, skoro nie wskazał ani jednego zarzutu

apelacyjnego, którego nie rozpoznałby Sąd Apelacyjny. Innymi słowy, motywy

podniesione w tej części skargi kasacyjnej nie podpadają pod hipotezę normy

wynikającej z tego przepisu. Wskazywane tu braki mogłyby świadczyć

o niedostatku uzasadnienia, niemniej aby ewentualnie takie uchybienie, gdyby

nawet było istotne, mogło przynieść oczekiwany przez skarżącego efekt, oprócz

powołania obrazy art. 328 § 2 k.p.c. powinien być wskazany w skardze kasacyjnej

art. 391 § 1 k.p.c. Na marginesie należy zauważyć, że w istocie przytoczone przez

Sądy meriti dla rozstrzygnięcia sprawy fakty nie były sporne, lecz zostały odmiennie

13

ocenione z punku widzenia mogących mieć w sprawie zastosowanie norm

prawnych wynikających z powołanych artykułów kodeksu cywilnego, co stanowi

zagadnienie nie z zakresu prawa procesowego, lecz materialnego. Kwestia złej czy

dobrej wiary jest zagadnieniem prawnym, a nie ustaleniem faktycznym; Sąd

Najwyższy nie jest więc związany oceną sądu apelacyjnego w tej materii (por.

orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 2 sierpnia 1935 r., CII, 658/35, RPEiZ 1936,

nr 3, s. 639).

Wobec więc niezasadności podstawy naruszenia prawa procesowego,

należało przystąpić do rozważenia podniesionej w skardze kasacyjnej obrazy

prawa materialnego, tj. w pierwszej kolejności art. 952 § 1 w zw. z art. 225 i w zw.

z art. 7 k.c. Trzeba zgodzić się z Sądem Apelacyjnym, że dobra wiara oznacza

błędne, ale w danych okolicznościach usprawiedliwione przekonanie o istnieniu

określonego prawa podmiotowego lub stosunku prawnego. W dobrej wierze jest

więc ten, kto powołując się na przysługujące mu prawo błędnie przypuszcza,

że prawo to mu przysługuje, jeśli tylko owo błędne przypuszczenie w danych

okolicznościach sprawy uznać należy za usprawiedliwione. Z kolei w złej wierze jest

ten, kto powołując się na przysługujące mu prawo wie, że prawo to mu nie

przysługuje albo też ten, kto wprawdzie nie ma świadomości co do

nieprzysługiwania mu określonego prawa, jednakże jego niewiedza nie jest

usprawiedliwiona w świetle okoliczności danej sprawy. Tym samym, dobrą wiarę

wyłącza zarówno pozytywna wiedza o braku przysługującego prawa, jak i brak

takiej wiedzy wynikający z braku należytej staranności, a więc niedbalstwa.

O dobrej lub złej wierze decydują konkretne okoliczności danej sprawy i na

ich podstawie należy badać stan świadomości konkretnego posiadacza, w tym

również wypełnienie obowiązku dołożenia należytej staranności. Dobrą wiarę

posiadacza wyłącza ujawnienie takich okoliczności, które u przeciętnego człowieka

powinny wzbudzić poważne wątpliwości, że nie przysługuje mu prawo do

korzystania z rzeczy w dotychczasowym zakresie. Zła wiara wiąże się bowiem

z powzięciem przez posiadacza informacji, które - racjonalnie ocenione - powinny

wzbudzić w nim uzasadnione podejrzenie, że nie przysługuje mu takie prawo do

władania rzeczą, jakie faktycznie wykonuje (por. np. wyroki Sądu Najwyższego

z 28 grudnia 1979 r., II CR 471/79, OSNC 1980, nr 6, poz. 127; z dnia 6 maja

14

2009 r., II CSK 594/08, LEX nr 510969, z dnia 13 stycznia 2010 r., II CSK 374/09,

LEX nr 677771 i z dnia 11 sierpnia 2011 r., I CSK 642/10, LEX nr 960517).

Wprawdzie Sąd Apelacyjny dokonał prawidłowej wykładni pojęcia dobrej

wiary, niemniej niewłaściwie ją zastosował do w istocie niespornego w tym zakresie

stanu faktycznego sprawy. Obowiązek zapłaty wynagrodzenia za korzystanie

z rzeczy w tym wypadku lokalu ciąży wyłącznie na samoistnym jego posiadaczu

w złej wierze, jak również na samoistnym posiadaczu w dobrej wierze, który

dowiedział się o wytoczeniu przeciwko niemu powództwa o jego wydanie.

Niewątpliwie pozwany obejmując lokal M. M. w związku ze sporządzeniem przez

nią testamentu ustnego w czerwcu 2004 r. nabył go we władanie w dobrej wierze,

co nawet nie kwestionował powód, skoro dochodził wynagrodzenia od dnia 1

kwietnia 2005 r. Zasadniczym więc zagadnieniem, jakie wystąpiło w sprawie, a co

do którego stanowiska nie tylko stron, ale i Sądów meriti różniły się, była

odpowiedź na pytanie, od kiedy pozwany Zakon należało uznać za władającego

lokalem w złej wierze. Powołana w skardze kasacyjnej zasada mala fides

superveniens non nocet ma zastosowanie do zasiedzenia, gdyż następcza zła

wiara nie wydłuża terminu do tego pierwotnego sposobu nabycia prawa własności,

natomiast na gruncie roszczeń uzupełniających z chwilą, od kiedy posiadacz

rzeczy staje się władającym w złej wierze powstaje obowiązek płacenia

właścicielowi wynagrodzenia za jej korzystanie.

Należało więc rozstrzygnąć, czy podniesienie przez powoda –

w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku, w piśmie procesowym

doręczonym pozwanemu w dniu 17 sierpnia 2005 r., będącemu w tamtej sprawie

wnioskodawcą – zarzutu, że w chwili testowania spadkodawczyni nie zachodziła

obawa jej rychłej śmierci i nie występowały szczególne okoliczności

uniemożliwiające lub bardzo utrudniające sporządzenie testamentu zwykłego,

stanowiło ujawnienie takich faktów, które u przeciętnego człowieka powinny

wzbudzić poważne wątpliwości, iż nie przysługuje mu prawo do korzystania

z lokalu. Jeśli jednak wziąć pod uwagę, że w podeszłym wieku spadkodawczyni

już przed znalezieniem się w lutym 2004 r. w Domu Geriatryczno-Rehabilitacyjnym

pozwanego cierpiała na poważne schorzenia, wykluczające nawet samodzielne

poruszanie się, i co prawda jej stan zdrowia na skutek leczenia w tej placówce

15

uległ poprawie, gdyż odzyskała zdolność do poruszania się, lecz ustny testament

sporządziła po wypadku w dniu 17 czerwca 2004 r., w którym doznała złamania

szyjki kości udowej i przewieziona została do szpitala, gdzie zmarła po kilku dniach,

to niewątpliwie wywiedziony w świetle tych faktów przez Sąd Apelacyjny wniosek

o powstaniu u pozwanego na skutek doręczenia tego pisma procesowego złej

wiary był bezpodstawny.

W tych okolicznościach, jak trafnie podniósł Sąd Okręgowy, aby wyjaśnić,

czy wystąpiły negatywne przesłanki sporządzenia testamentu ustnego konieczne

były wiadomości specjalne, które z samego założenia nie występują u przeciętnego

człowieka. Są znane tylko fachowcom, a więc z reguły nie są dostępne

przeciętnemu ogółowi (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 stycznia 2010 r.,

II CSK 374/09, LEX nr 677771). Aby je mieć należy zdobyć wykształcenie

specjalne w danej dziedziny wiedzy, albo wykonywać zawód w określonej

specjalności i uzyskać w nim poważne doświadczenie i umiejętności. Przekazana

więc przez powoda w piśmie doręczonym pozwanemu w dniu 17 sierpnia 2005 r.

informacja, - racjonalnie oceniona według kryterium obiektywnego nie wywołała

u pozwanego uzasadnionego podejrzenia, że nie przysługuje mu takie prawo do

władania mieszkaniem, jakie faktycznie wtedy wykonywał.

Poza tym, Sąd Apelacyjny pominął istnienie domniemania dobrej wiary (art.

7 k.c.). Trafnie skarżący podniósł, że może być ono dopiero obalone przez

wykazanie, że stan faktyczny jest inny, niż domniemanie nakazuje uznawać. Skoro

pozwany objął we władanie przedmiotowy lokal w dobrej wierze, to do wykazania

przekształcenia się tego władztwa w posiadanie w złej wierze niezbędne było

przeprowadzenie dowodu przeciwieństwa. Poddanie w wątpliwość stanu dobrej

wiary nie pozwala jeszcze nawet sądowi na dokonanie ustalenia innego, niż

nakazane domniemaniem ustalenie dobrej wiary. Domniemanie zawarte w art. 7

k.c. nakazuje zatem rozstrzygnąć na korzyść dobrej wiary sytuację, gdy

zgromadzony i prawidłowo oceniony materiał dowodowy nie wystarcza do

usunięcia niepewności co do dobrej lub złej wiary. W sprawie o stwierdzenie

nabycia spadu taki dowód przeciwieństwa został dopiero przeprowadzony o wiele

później (po dniu 17 sierpnia 2005 r.) opiniami trzech biegłych sądowych

i ekspertyzą Instytutu naukowo badawczego Uniwersytetu Medycznego, Katedry

16

Psychiatrii, Kliniki Psychiatrii Wieku Podeszłego i Zaburzeń Psychicznych. O

obaleniu więc domniemania posiadania lokalu przez pozwanego w dobrej wierze

na skutek tylko zakwestionowania przez spadkobiercę przesłanki ważności

testamentu ustnego w postaci braku obawy rychłej śmierci w zasygnalizowanych

okolicznościach sprawy mowy być nie może.

Za przyjętym kierunkiem wykładni przemawia treść wskazanego także

w skardze kasacyjnej art. 224 § 2 k.c. Skoro bowiem ustawodawca wprowadził ten

przepis do systemu prawnego, to miał na uwadze, że samo wystąpienie przez

uprawnionego z powództwem o wydanie rzeczy i tym samym podniesione w takim

pozwie okoliczności nie przesądzają o wyłączeniu dobrej wiary posiadacza.

W przeciwnym wypadku unormowanie to stanowiłoby normę pustą, gdyż taki stan

rzeczy podpadałby pod hipotezę normy zawartej w art. 225 k.c. Z tych względów

nie można było odeprzeć zarzutu obrazy art. 7 w zw. z art. 225 i w zw. z art. 952

§ 1 k.c. Pozwany władał więc spornym lokalem w dobrej wierze, także po dniu

17 sierpnia 2005 r., a Sąd Rejonowy, jak wynika z ustaleń, wydał postanowienie

o stwierdzeniu nabycia spadku po M. M. przez powoda w dniu 17 listopada 2008 r.

Bezpodstawnie więc powód zarzucił, że pozwany władał lokalem będąc

zobowiązanym do płacenia wynagrodzenia przez wiele lat, skoro pozostając

w dobrej wierze nie miał tego obowiązku ( por. art. 224 § 1 k.c.).

Ustawodawca wprowadził unormowanie zawarte w art. 5 k.c. po to, aby nie

dochodziło do wydawania rozstrzygnięć formalnie zgodnych z prawem, ale nie do

zaakceptowania z punku widzenia ogólne akceptowanych w społeczeństwie,

wykształconych reguł postępowania. Zasady współżycia społecznego rozumiane

są jako obowiązujące w stosunkach między ludźmi reguły postępowania, które za

podstawę mają uzasadnienie aksjologiczne (ocenne), a nie tetyczne (prawne).

Odwołują się one do powszechnie uznawanych w całym społeczeństwie lub

w danej grupie społecznej wartości i ocen właściwego, przyzwoitego, rzetelnego,

lojalnego czy uczciwego zachowania. Zasady te obejmują nie tylko reguły moralne,

ale także obyczajowe. Artykuł 5 k.c. jest wyrazem tzw. wewnętrznej teorii nadużycia

prawa podmiotowego, stosownie do której - najogólniej rzecz ujmując -

wykonywanie prawa podmiotowego w sposób sprzeczny z ustanowionymi w nim

17

kryteriami oceny jest bezprawne i z tego względu nie korzysta z ochrony.

O nadużyciu prawa podmiotowego decydują obiektywne kryteria oceny.

Odniesienie zasad współżycia społecznego do konkretnego przypadku

polega na wyznaczaniu granic i podstaw udziału oceny sędziowskiej całokształtu

okoliczności sprawy (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 listopada 1967 r.,

I Pr 415/67, OSP 1968, nr 10, poz. 210). Choć norma zamieszczona w art. 5 k.c.

ma charakter całkowicie wyjątkowy, to przy ocenie, czy wykonywanie prawa nie

narusza zasad współżycia społecznego należy brać pod uwagę całokształt

okoliczności konkretnego przypadku, a nie tyko niektóre z nich. Miały więc

znaczenie z punkty widzenia stosowania w sprawie art. 5 k.c. okoliczności

podniesione przez Sąd Okręgowy, a zdyskredytowane (uznane za nieistotne) przez

Sąd Apelacyjny (por. odpowiednio np. uzasadnienie uchwały składu siedmiu

sędziów Sądu Najwyższego z dnia 10 października 1983 r., III CZP 35/83, OSNC

1984, nr 6, poz. 86). Innymi słowy, wbrew stanowisku powoda istotne były nie tylko

fakty dotyczące bezpośredniego stosunku prawnego, jaki zaistniał pomiędzy

stronami, ale i okoliczności, które miały związek z jego powstaniem, np. dlaczego

spadkodawczyni nie chciała, aby tytułem do dziedziczenia po niej była ustawa, lecz

nieskutecznym testamentem przeznaczyła mieszkanie dla pozwanego.

Podniesione w uzasadnieniu zaskarżonego skargą kasacyjną wyroku

argumenty mające uzasadniać brak podstaw do stosowania w sprawie art 5 k.c.,

nie są trafne. Niezasadne jest odwołanie się przez Sąd Apelacyjny, w ślad za

zarzutem apelacyjnym, do wyrażonej w Konstytucji (art. 32 ust.1) zasady równości.

Jej naruszenie mogłoby wchodzić w rachubę, jeżeli w sprawie byłoby podnoszone,

że gdyby doszło do odwrócenia ról procesowych stron, ich pozycja, z punktu

widzenia wyniku sprawy. byłaby różna. Należy pamiętać, że art. 64 Konstytucji

chroni zarówno własność, jak inne prawa majątkowe. W ustępie trzecim tego

artykułu zostało jednak unormowane ograniczenie tego prawa w drodze ustawy.

Między innymi jest nim unormowanie zawarte w art 5 k.c., przy czym nie narusza

ono istoty prawa własności.

Wbrew stanowisku Sądu Apelacyjnego, w sprawie należało rozważyć

całokształt postępowania obu stron procesu wobec spadkodawczyni M. M. i wziąć

18

pod rozwagę naganne zaniechanie udzielenia przez powoda ciotce wsparcia i

opieki; naruszył on przez to wykształconą i niebudzącą w społeczeństwie regułę

powinności udzielenia pomocy najbliższym członkom rodziny, znajdującym się w

beznadziejnej sytuacji życiowej. Wynikające z ustaleń fakty dotyczące tej relacji,

wbrew poglądowi powoda uzasadniały zastosowanie art. 5 k.c.

Skoro więc siostrzeniec nie zaopiekował się ciężko chorą, będącą w bardzo

podeszłym wieku bliską krewną M. M., ani nawet nie skontaktował się z nią, gdy

pozostawała bez pomocy „przykuta” do łóżka w swym mieszkaniu, w warunkach

urągających dla normalnego poziomu życia i wtedy pomoc znalazła w Domu

Geriatryczno-Rehabilitacyjnym, jej rzeczywistą wolą było rozporządzenie

mieszkaniem na rzecz pozwanego, który na skutek objęcia lokalu w posiadanie nie

uzyskał żadnego dochodu, lecz poniósł opłaty na rzecz spółdzielni i uporządkował

oraz odmalował to mieszkanie, to należało dojść do wniosku, że udzielenie w tych

warunkach powodowi ochrony, co do roszczenia za pozostały okres stanowiłoby

nadużycie prawa podmiotowego.

W tym stanie rzeczy, na podstawie art 39816

k.p.c. orzeczono, jak w sentencji.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.