Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 22 lipca 2015 r.

WA 11/15

Wydział Odwoławczo-Kasacyjny

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt: WA 11/15

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 22 lipca 2015 r.

Sąd Najwyższy w składzie:

SSN Wiesław Błuś (przewodniczący)

SSN Marek Pietruszyński

SSN Jerzy Steckiewicz (sprawozdawca)

Protokolant : Anna Krawiec

przy udziale prokuratora Wojskowej Prokuratury Okręgowej w P. delegowanego do

Naczelnej Prokuratury Wojskowej

w sprawie mjr. rez. A. B. oskarżonego z art. 160 § 3 k.k., po rozpoznaniu w Izbie

Wojskowej na rozprawie w dniu 22 lipca 2015 r., apelacji wniesionej przez obrońcę

od wyroku Wojskowego Sądu Okręgowego w W. z dnia 12 marca 2015 r.,

uchyla zaskarżony wyrok i sprawę mjr. rez. A. B. przekazuje

Wojskowemu Sądowi Okręgowemu w W. do ponownego

rozpoznania.

UZASADNIENIE

Wojskowy Sąd Okręgowy wyrokiem z dnia 12 marca 2015 r., uznał mjr. rez.

A. B. za winnego tego, że: „w dniu 30 sierpnia 2005 r. w Wojskowym Instytucie

Medycznym […], pełniąc dyżur lekarski na Szpitalnym Oddziale […], przez co ciążył

na nim obowiązek opieki nad J. G., który jako pacjent został skierowany w tym dniu

2

do Wojskowego Instytutu Medycznego z rozpoznaniem m. inn. nasilenia

niewydolności serca (I- 50), wskutek niezachowania ostrożności wymaganej w

danych okolicznościach, nie wykonał u wskazanego pacjenta wszystkich

niezbędnych badań mających na celu dokonanie pełnej oceny układu krążenia tj.

nie zlecił wykonania EKG oraz stężenia elektrolitów – zwłaszcza potasu w surowicy,

czym naraził go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego

uszczerbku na zdrowie, mimo że możliwość popełnienia takiego czynu w danej

sytuacji mógł przewidzieć”

tj. popełnienia przestępstwa określonego w art. 160 § 3 k.k.

i za to orzekł karę 10 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem pracy na cele

społeczne w wymiarze 20 godzin w stosunku miesięcznym, po czym karę tę

warunkowo zawiesił na okres próby w wymiarze roku.

W 1984 r. stwierdzono u J. G. chorobę niedokrwienną. W roku 2003

utrwalone migotanie przedsionków, narastającą duszność, a w roku następnym –

niewydolność krążenia.

W dniu 30 sierpnia 2005 r. J. G. z powodu krwawienia z dolnego odcinka

przewodu pokarmowego stawił się u lekarza pierwszego kontaktu, dr J. J. Badająca

pacjenta lekarka, obejrzawszy RTG stwierdziła u niego powiększenie sylwetki serca.

Wystawiła skierowanie do szpitala z rozpoznaniem: Nasilenie niewydolności serca I

- 50, stany gorączkowe, krwawienie z przewodu pokarmowego od ok. trzech dni,

utrwalone migotanie przedsionków.

Przesłuchana w toku postępowania karnego śwd. J. J. zeznała, że w chwili

badania stan pacjenta był dobry, poza krwawieniem z odbytu nie uskarżał się na

żadne dolegliwości. Powodem jego wizyty była wyłącznie dolegliwość związana z

układem pokarmowym. Zapis, że stwierdziła u pacjenta powiększenie sylwetki

serca był wynikiem zapoznania się przez nią z wynikiem prześwietlenia klatki

piersiowej, co dowodziło, że cierpi on na przewlekłą niewydolność serca. Świadek

kategorycznie twierdziła, że powodem i podstawą skierowania J. G. do szpitala było

krwawienie z dolnego odcinka przewodu pokarmowego, zaś umieszczenie zapisu,

3

iż stwierdza się również niewydolność serca, miało oddawać obraz ogólnego stanu

zdrowia pacjenta.

Lekarzem przyjmującym J. G. był oskarżony A. B., pełniący wówczas dyżur

w Szpitalnym Oddziale […].

W wywiadzie lekarz badający J. G. usłyszał, że pacjent jest wyłącznie

zaniepokojony krwawieniem, nie uskarżał się na inne dolegliwości, negował

dolegliwości związane z sercem, o których była mowa w skierowaniu wystawionym

przez dr J. J.

Oskarżony zbadał pacjenta pod kątem zgłaszanych dolegliwości. Przypadek

skonsultował z innym lekarzem, zaaplikował odpowiednią maść i zalecił zgłoszenie

się do szpitala.

Pokrzywdzony przewożony samochodem przez rodzinę do miejsca

zamieszkania zasłabł w drodze. Doszło do nagłego zatrzymania krążenia w

mechanizmie migotania komór (śmierć kliniczna). Dowieziony do najbliższego

szpitala J. G. został reanimowany i po około miesiącu wypisany do domu.

W dniu 24 lipca 2006 r. zmarł na nowotwór złośliwy jelita grubego.

W sprawie zostało powołanych kilka zespołów biegłych, których zadaniem

głównym było udzielenie odpowiedzi na pytanie czy postawa oskarżonego lekarza,

którą zaprezentował w dniu 30 sierpnia 2005 r. wobec J. G. była zgodna ze sztuką

lekarską, a w szczególności, czy w przedstawionych wyżej okolicznościach, był on

zobowiązany do przeprowadzenia badań, zwłaszcza EKG oraz czy owe badania

mogły wykazać symptomy grożące pacjentowi bezpośrednim niebezpieczeństwem

utraty życia albo ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu. Innymi słowy, czy oskarżony

naraził J. G. na owe bezpośrednie niebezpieczeństwa.

Pomijając opinię wydaną dla potrzeb postępowania dyscyplinarnego, która,

co należy zauważyć, była dla oskarżonego korzystna i stała się podstawą

umorzenia tego postępowania, dwie dalsze (kilkakrotnie uzupełniane na piśmie i

ustnie na rozprawie), wydane przez Katedrę i Zakład Medycyny Sądowej

4

Uniwersytetu Medycznego oraz Uniwersytet Medyczny w […], różniły się między

sobą diametralnie (szczegóły w dalszej części rozważań).

Od wskazanego wyroku Wojskowego Sądu Okręgowego w W. apelację złożył

obrońca oskarżonego i zarzucił:

- rażącą obrazę art. 5 § 2 k.p.k. i art. 7 k.p.k. przez kategoryczne przyjęcie przez

sąd, że oskarżony nie wykonał, bądź nie zlecił wykonania badań, o których

mowa w zarzucie,

- błąd w ustaleniach faktycznych polegający na uznaniu, iż pomiędzy

zachowaniem oskarżonego, przy przyjęciu, że badań stanu serca pacjenta nie

wykonał, a grożącym niebezpieczeństwem dla jego życia i zdrowia, zachodził

związek przyczynowy. Zdaniem obrońcy, powołującego się na opinie biegłych

pozostające w aktach sprawy, współczesna medycyna nie potrafi przewidzieć

nagłego zatrzymania serca, bowiem jest to zdarzenie nieprzewidywalne.

W uzasadnieniu przedstawionych zarzutów obrońca wskazuje na konkretne

ustalenia potwierdzające je oraz wytyka Sądowi zbyt ogólne i tym samym

nieprzekonujące przyjęcie kwalifikacji prawnej przypisanego czynu.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje.

Wojskowy Sąd Okręgowy w W. prawidłowo ustalił stan faktyczny sprawy i

przekonująco wykazał, że oskarżony nie przeprowadził, ani nie zlecił wykonania

badań serca u J. G. Powołane na tę okoliczność dowody zostały wyczerpująco

uargumentowane (s. 7/8 wyroku). Nie widząc zatem potrzeby powtarzania tych

argumentów wskazać jedynie należy na najważniejszy z nich, a mianowicie brak

jakiejkolwiek dokumentacji wskazującej na przeprowadzenie (zlecenie) badań o

charakterze kardiologicznym.

Należy podkreślić, że nie tylko ustalenie, czy badania były zaordynowane jest

najistotniejszy, a wykazanie, bądź nie, czy powinny one być wykonane.

Okoliczność ta, co jest truizmem, mogła być wyjaśniona wyłącznie przy udziale

biegłych.

5

Biegli, posiadający stosowne kwalifikacje zostali powołani z dwóch ośrodków

uniwersyteckich, jednak wydane przez nich opinie, co wcześniej zasygnalizowano,

różniły się diametralnie prawie we wszystkich kwestiach, przede wszystkim w tych,

które przesądzały o winie, lub niewinności oskarżonego.

I tak, biegli z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu

Medycznego stwierdzili, że oskarżony krytycznego dnia dysponując skierowaniem

wystawionym przez lekarza pierwszego kontaktu, dr J. J., powinien był

obowiązkowo przeprowadzić (zlecić) badanie EKG oraz oceniające stężenie

elektrolitów, zwłaszcza potasu w surowicy. Zdaniem biegłych skoro na skierowaniu

jako pierwsze, a więc w ich ocenie najważniejsze rozpoznanie było wpisane

„nasilona niewydolność krążenia”, to lekarz dyżurny powinien ocenić przede

wszystkim stan zdrowia pacjenta poprzez wszechstronne „badania kardiologiczne”,

głównie badanie EKG.

Prawdopodobieństwo uchwycenia zmian serca w badaniu EKG nie było

zdaniem biegłych duże, jednak mogło wykryć cechy niedokrwienia mięśnia

sercowego lub komorowe zaburzenia rytmu, chociaż i tak nie dawałoby to pewności

zapobieżenia migotania komór.

Nieprzeprowadzenie badania EKG „skutkowało narażeniem J. G. na

bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na

zdrowiu”.

Biegli z Uniwersytetu Medycznego w L. w swojej opinii stwierdzili, że

wykonanie EKG nie było konieczne, bowiem pacjent nie zgłaszał dolegliwości w

klatce piersiowej. Pokrzywdzony przebywając na Izbie Przyjęć nie znajdował się w

takim stanie zdrowia, które stwarzało bezpośrednie zagrożenie dla jego życia. W

ocenie biegłych badania EKG nie wykonuje się u każdego pacjenta z rozpoznaniem

(kiedykolwiek) niewydolności serca, który zgłasza się do lekarza z zupełnie innym

problemem. W przypadku J.G. doszło do zatrzymania krążenia, bez zawału serca.

Było to zjawisko nagłe i niemożliwe do przewidzenia. W tej sytuacji badanie EKG

nie zmieniłoby zaistniałej sytuacji.

6

Biegli z Uniwersytetu Medycznego w L., przeciwnie niż wcześniej powołani

biegli z Ł., nie zgodzili się z poglądem, że kolejność schorzeń uwidoczniona na

skierowaniu determinuje ważność i kolejność badań.

W podsumowaniu opinii biegli z L. nie dopatrzyli się żadnych zaniedbań w

postępowaniu oskarżonego, pod warunkiem, że pacjent nie zgłaszał żadnych

innych dolegliwości, poza krwawieniem z dolnego odcinka przewodu pokarmowego.

Opisane, w niezbędnym zakresie, różnice w treści obu opinii występowały i w

poprzednim postępowaniu, w którym zapadł wyrok uniewinniający oskarżonego.

Został on uchylony wyrokiem Sądu Najwyższego w dniu 11 marca 2014 r. , sygn.

akt WA 1/14 i sprawa przekazana została do ponownego rozpoznania. W

uzasadnieniu orzeczenia Sąd Najwyższy zawarł wskazanie dla Sądu I instancji,

które zgodnie z treścią art. 442 § 3 k.p.k. było dla niego wiążące. Wskazaniem tym

była konieczność wyjaśnienia różnic w załączonych do akt sprawy opiniach w

sposób w jaki reguluje to art. 201 k.p.k., a więc poprzez skonfrontowanie stanowisk

ekspertów lub powołanie innych.

Wskazania tego Wojskowy Sąd Okręgowy nie spełnił. Co prawda zasięgnął

opinii uzupełniającej od biegłych z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej

Uniwersytetu Medycznego w Ł., jednak ekspertom tym zlecił m.inn.

„ustosunkowanie się do tez opinii biegłych specjalistów kardiologii Uniwersytetu

Medycznego w L”. Sąd nie skonfrontował zatem, jak mu wskazano, obu opinii, nie

mówiąc już o powołaniu innych biegłych, a zasięgnął wiadomości specjalnych od

jednego tylko zespołu opiniującego, uznając ich ekspertyzę (nie wiadomo dlaczego)

za przesądzającą i nie podlegającą konfrontacji z inną, odmienną. Sąd może

oczywiście nie zrealizować wskazania sądu odwoławczego, ale jedynie wówczas,

gdy staje się ona zbędna w związku z wyjaśnieniem określonej okoliczności w

sposób niebudzący wątpliwości za pomocą innych dowodów. Sytuacja taka, w

ocenie Sądu Najwyższego nie miała miejsca, z uwagi na wskazane wyżej

wątpliwości, a zatem zaskarżony wyrok należało uchylić i sprawę przekazać

Wojskowemu Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania.

7

Rozpoznając sprawę ponownie Sąd pierwszej instancji powinien możliwie jak

najszerzej skorzystać z uprawnienia, które daje mu art. 442 § 2 k.p.k. i w zasadzie

zaniechać przesłuchiwania świadków, a dowody materialne, ujawnić.

Niezbędne będzie natomiast powołanie innych biegłych, celem wydania

opinii ustosunkowującej się do kwestii, co do których wypowiadali się eksperci,

których opinie są już w aktach sprawy.

Po uzyskaniu nowej opinii Sąd zgodnie z treścią art. 7 k.p.k. dokona jej

oceny w odniesieniu do już opracowanych i wskaże, którą z nich uznaje za

przekonująca, a swój pogląd wszechstronnie i rzetelnie uzasadni.

Mając powyższe okoliczności na uwadze orzeczono, jak na wstępie.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.