Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 12 stycznia 2016 r.

I PK 18/15

Wydział I

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt I PK 18/15

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 12 stycznia 2016 r.

Sąd Najwyższy w składzie:

SSN Małgorzata Wrębiakowska-Marzec (przewodniczący)

SSN Zbigniew Hajn

SSN Maciej Pacuda (sprawozdawca)

w sprawie z powództwa M. W.

przeciwko D. K.

o zadośćuczynienie, odszkodowanie za szkodę materialną i rentę wyrównawczą

oraz rentę,

po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Pracy, Ubezpieczeń

Społecznych i Spraw Publicznych w dniu 12 stycznia 2016 r.,

skargi kasacyjnej pozwanego od wyroku Sądu Apelacyjnego w […]

z dnia 17 września 2014 r.,

uchyla zaskarżony wyrok w punkcie 1. w części, w jakiej

oddala apelację pozwanego w zakresie zasądzonych wyrokiem

Sądu pierwszej instancji kwot przekraczających: 43.085,00

(czterdzieści trzy tysiące osiemdziesiąt pięć) zł tytułem

zadośćuczynienia, 352,86 ( trzysta pięćdziesiąt dwa i 86/100) zł

tytułem odszkodowania, łącznie 10.712,54 (dziesięć tysięcy

siedemset dwanaście i 54/100) zł tytułem skapitalizowanej renty

wyrównawczej, łącznie 288,00 (dwieście osiemdziesiąt osiem) zł

tytułem renty na zwiększone potrzeby za okres od grudnia 2009 r.

2

do września 2010 r. oraz w zakresie kwot: łącznie 3.900,00 (trzy

tysiące dziewięćset) zł tytułem renty na zwiększone potrzeby za

okres od października 2010 r. do grudnia 2012 r. i po 150,00 (sto

pięćdziesiąt) zł miesięcznie tytułem renty na zwiększone potrzeby

za okres od stycznia 2013 r. i w tej części przekazuje sprawę do

ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu, pozostawiając

temu Sądowi rozstrzygnięcie o kosztach postępowania

kasacyjnego.

UZASADNIENIE

Powód M. W. w pozwie przeciwko pozwanemu D. K. wniósł ostatecznie o

zasądzenie od pozwanego: kwoty 86.170 zł wraz z ustawowymi odsetkami od dnia

6 sierpnia 2009 r. tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę i cierpienia

fizyczne; kwoty 799,13 zł tytułem odszkodowania za szkodę materialną wraz z

ustawowymi odsetkami liczonymi: co do kwoty 705,72 zł od dnia 6 sierpnia 2009 r.,

a co do kwoty 93,41 zł od daty wniesienia pisma; kwoty 18.492,05 zł wraz z

ustawowymi odsetkami od dnia 6 sierpnia 2009 r. tytułem skapitalizowanej renty

wyrównawczej w wysokości utraconych zarobków za okres od dnia 10 lipca 2008 r.

do dnia 31 listopada 2009 r., a nadto za okres od dnia 1 grudnia 2009 r. do dnia 31

sierpnia 2010 r. miesięcznej renty z powodu utraty zdolności do pracy zarobkowej,

zwiększenia potrzeb i zmniejszenia widoków powodzenia na przyszłość płatnej w

następujących wysokościach: za grudzień 2009 r. w kwocie 1.542,38 zł wraz z

ustawowymi odsetkami liczonymi od dnia 11 stycznia 2010 r., za styczeń 2010 r. w

kwocie 1.542,38 zł wraz z ustawowymi odsetkami liczonymi od dnia 11 lutego 2010

r., za luty 2010 r. w kwocie 3.184,65 zł wraz z ustawowymi odsetkami liczonymi od

dnia 11 marca 2010 r., za marzec 2010 r. w kwocie 3.184,65 zł wraz z ustawowymi

odsetkami liczonymi od dnia 11 kwietnia 2010 r., za kwiecień 2010 r. w kwocie

4.389 zł wraz z ustawowymi odsetkami liczonymi od dnia 11 maja 2010 r., za maj

2010 r. w kwocie 4.068,40 zł wraz z ustawowymi odsetkami liczonymi od dnia 11

czerwca 2010 r., za czerwiec 2010 r. w kwocie 3.743,69 zł wraz z ustawowymi

odsetkami liczonymi od dnia 11 lipca 2010 r., za lipiec 2010 r. w kwocie 3.743,69 zł

3

wraz z ustawowymi odsetkami liczonymi od dnia 11 sierpnia 2010 r., za sierpień

2010 r. w kwocie 3.783,83 zł wraz z ustawowymi odsetkami liczonymi od dnia 11

września 2010 r. oraz kwoty 3.871,74 zł miesięcznie stałej renty z tytułu utraty

zdolności do pracy zarobkowej, zwiększenia potrzeb i zmniejszenia widoków

powodzenia na przyszłość płatnej do 10-go dnia każdego miesiąca wraz z

ustawowymi odsetkami w razie uchybienia terminowi płatności którejkolwiek z rat,

płatnej począwszy od dnia 1 września 2010 r., a także ustalenia odpowiedzialności

pozwanego za wszelkie szkody mogące powstać lub ujawnić się w przyszłości jako

następstwa wypadku z dnia 10 lipca 2008 r.

Sąd Okręgowy w Ł. wyrokiem z dnia 28 grudnia 2012 r. zasądził od

pozwanego D. K. na rzecz powoda M. W.: 1) kwotę 86.170 złotych tytułem

zadośćuczynienia za krzywdę z ustawowymi odsetkami od dnia 6 sierpnia 2009 r.

do dnia zapłaty; 2) kwotę 705,72 zł tytułem odszkodowania z ustawowymi

odsetkami od dnia 6 sierpnia 2009 r. do dnia zapłaty; 3) kwotę 16.448,90 zł tytułem

skapitalizowanej renty wyrównawczej za okres od lipca 2008 r. do sierpnia 2009 r. z

ustawowymi odsetkami od dnia 6 sierpnia 2009 r. do dnia zapłaty; 4) kwotę

3.017,70 zł tytułem skapitalizowanej renty wyrównawczej za okres od września do

listopada 2009 r. z ustawowymi odsetkami od dnia 15 lutego 2010 r. do dnia

zapłaty; 5) kwotę 64 zł miesięcznie tytułem renty na zwiększone potrzeby za okres

od grudnia 2009 r. do września 2010 r. z ustawowymi odsetkami od 5 dnia

każdego miesiąca do dnia zapłaty; 6) kwotę 150 zł miesięcznie tytułem renty na

zwiększone potrzeby za okres od października 2010 r. do grudnia 2012 r. z

ustawowymi odsetkami od 5 dnia każdego miesiąca do dnia zapłaty; 7) kwotę 150

zł miesięcznie tytułem renty na zwiększone potrzeby począwszy od stycznia 2013

r., płatne do 5 dnia każdego miesiąca z ustawowymi odsetkami w przypadku

uchybienia terminowi płatności którejkolwiek z rat; 8) kwotę 1.005,90 zł miesięcznie

tytułem renty wyrównawczej za okres od grudnia 2009 r. do lutego 2010 r. z

ustawowymi odsetkami od 5 dnia każdego miesiąca do dnia zapłaty oraz 9) kwotę

952,59 zł tytułem renty wyrównawczej za marzec 2010 r. z ustawowymi odsetkami

od dnia 5 marca 2010 r. do dnia zapłaty.

Sąd Okręgowy ustalił, że pozwany D. K. od 1999 r. prowadzi na podstawie

wpisu do ewidencji działalność gospodarczą pod firmą Usługi […]z siedzibą w K.

4

Firma zajmuje się usługami elektroenergetycznymi - zakładaniem instalacji

elektroenergetycznych niskiego i średniego napięcia, montowaniem instalacji

wewnętrznych w halach produkcyjnych, zakładaniem instalacji odgromowych.

Na wyposażeniu firmy były trzy samochody, agregaty prądotwórcze i sprzęt

ręczny typu spawarki, wiertarki, szlifierki kątowe.

Powód M. W. został zatrudniony przez pozwanego w dniu 3 marca 2008 r.

na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony na stanowisku elektromontera

w pełnym wymiarze czasu pracy. Powód wykazał swoją zdolność do pracy

zaświadczeniem lekarskim z dnia 3 marca 2008 r., w którym stwierdzono brak

przeciwwskazań zdrowotnych do wykonywania pracy na stanowisku

elektromontera, pracy na wysokości. W dniach 3 i 4 marca 2008 r. powód, w

ramach wstępnego szkolenia z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy, przeszedł

instruktaż ogólny i stanowiskowy na stanowisku elektromontera. Takie szkolenie z

zakresu bhp przechodzi każdy nowozatrudniony pracownik pozwanego. W ramach

szkolenia ogólnego pracownik poznaje zasady bhp przy zakładaniu instalacji

odgromowej, pracy na wysokości oraz zasady bezpiecznego poruszania się po

terenie. Ogólne szkolenie bhp dotyczyło także cięcia drutu, pracowników

przestrzegano co do zachowania przy tej czynności szczególnej ostrożności.

W dniu 9 lipca 2008 r. powód wraz z grupą trzech innych pracowników

pozwanego został oddelegowany do pracy w C. w firmie „S.”, w celu montażu

instalacji odgromowo - piorunochronowej hali.

W dniu 10 lipca 2008 r. powód wraz z M.P. rozwijali na ziemi krążek drutu o

długości około 100-120 metrów. Drut był w zwoju o średnicy około 70-100 cm. Obaj

wymienieni mieli drut wyprostować, odmierzyć odcinek o długości ponad 20 metrów

i pociąć przy pomocy nożyc ręcznych. Kiedy rozwinęli 40-50 metrów drutu, M. P.

wrócił do początku rozwiniętego drutu, a powód dalej go rozwijał. Następnie powód

zostawił krążek z resztą nierozwiniętego drutu i zaczął wracać w stronę M. P., który

był wtedy w odległości około 15 metrów od powoda i przydepnął drut z obu stron, to

jest od strony powoda oraz od strony krążka, schylił się i przeciął go. Wtedy drut od

strony części odciętej wysunął mu się spod nogi, zasprężynował i podniósł się do

góry. Drut zaczął się zwijać i uderzył powoda w lewe oko.

5

Sąd Okręgowy ustalił ponadto, że w czynnościach rozwijania i odcinania

kawałka drutu zawsze brało udział dwóch pracowników pozwanego. Zwykle było

tak, że jeden pracownik obydwiema nogami stawał na drucie i przecinał go

ręcznymi nożycami do cięcia drutu. Drugi koniec drutu był w tym czasie trzymany

przez drugiego pracownika. Specjalnych urządzeń zabezpieczających drut w

trakcie rozwijania i cięcia drutu nie było, pracownicy w trakcie cięcia drutu zwykle

przytrzymywali go nogami. Niekiedy, dla zabezpieczenia drutu przed jego

sprężynowaniem, na końcu drutu był kładziony ciężki przedmiot, np. betonowy

bloczek. Drut można było puścić, gdy przestał sprężynować. Po odcięciu drut

wkładano do urządzenia służącego do jego prostowania. Powód, podobnie jak

pozostali pracownicy pozwanego, pracował w odzieży roboczej, na wyposażeniu

miał rękawice, kask i buty. W firmowym samochodzie znajdowały się także

ogólnodostępne okulary ochronne. Powód przy czynności rozwijania drutu nie

korzystał z okularów ochronnych, okulary były używane tylko przy cięciu szlifierką.

W protokole powypadkowym z dnia 18 lipca 2008 r. zakładowy zespół

powypadkowy uznał zdarzenie z dnia 10 lipca 2008 r. za wypadek przy pracy. Jako

przyczyny zdarzenia wskazał: zaskoczenie niespodziewanym zdarzeniem oraz

niewłaściwą koordynację prac zespołowych.

Z dalszych ustaleń Sądu pierwszej instancji wynika, że w dniach od 10 do 17

lipca 2008 r. powód przebywał w Oddziale Okulistycznym Wojewódzkiego Szpitala

Zespolonego w T. z rozpoznaniem urazu oka lewego.

Stosunek pracy pomiędzy stronami ustał z dniem 5 stycznia 2009 r.

Za okres od dnia 10 lipca 2008 r. do dnia 11 sierpnia 2008 r. pozwany

wypłacił powodowi wynagrodzenie za czas choroby. W okresie od dnia 12 sierpnia

2008 r. do dnia 5 stycznia 2009 r. powód pobierał natomiast zasiłek chorobowy.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych decyzją z dnia 12 lutego 2009 r. ustalił u powoda

35% stałego uszczerbku na zdrowiu wskutek wypadku przy pracy z dnia 10 lipca

2008 r. i w konsekwencji decyzją z dnia 6 marca 2009 r. przyznał powodowi

jednorazowe odszkodowanie w kwocie 18.830 zł. z tytułu 35% trwałego uszczerbku

na zdrowiu. Powód otrzymał ponadto z PZU Życie S.A. w dniu 27 stycznia 2009 r.

odszkodowanie w kwocie 9.800 zł.

6

Zakład Ubezpieczeń Społecznych Decyzją z dnia 22 kwietnia 2009 r. ustalił z

kolei uprawnienia powoda do renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy w

związku z wypadkiem przy pracy na okres od dnia 6 stycznia 2009 r. do dnia 31

marca 2010 r. Rentę od dnia 6 stycznia 2009 r. powód pobierał w wysokości

1.434,45 zł brutto (1.204,35 zł netto).

Kolejną decyzją z dnia 23 kwietnia 2010 r. ZUS odmówił przyznania

powodowi od dnia 1 kwietnia 2010 r. prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy

w związku z wypadkiem przy pracy, a odwołanie wniesione przez powoda od tej

decyzji zostało oddalone wyrokiem Sądu Okręgowego.

Od dnia 10 maja 2010 r. powód jest zarejestrowany w Powiatowym Urzędzie

Pracy w K. jako osoba bezrobotna. Z urzędu pracy otrzymał w tym czasie jedną

ofertę pracy w charakterze sprzątacza w hipermarkecie C. Nie został tam jednak

zatrudniony z uwagi na praktyczną jednooczność.

Sąd Okręgowy ustalił też, że powód w dacie orzekania nie pracował i nie

pobierał zasiłku dla bezrobotnych. Orzeczeniem Powiatowego Zespołu ds.

Orzekania o Niepełnosprawności w K. z dnia 10 marca 2010 r. został zaliczony do

lekkiego stopnia niepełnosprawności od 2008 r. na stałe.

Sąd pierwszej instancji ustalił ponadto, że powód przed zdarzeniem z dnia

10 lipca 2008 r. nie miał kłopotów ze wzrokiem. Po wykonanym zabiegu

chirurgicznego jeszcze przez pewien czas nosił opaskę na oku. Odczuwał i nadal

odczuwa ból oka, a także bóle głowy. Zażywa środki przeciwbólowe, środki

uspokajające oraz krople do oczu. Od czasu wypadku stał się nerwowy. Powód ma

zaburzenia odległości widzenia. Ma również problemy przy chodzeniu, na przykład

idąc „obija się" o szafki. Nie może przebywać w ostrym nasłonecznieniu i w świetle

świetlówki, nie może także wejść na drabinę z uwagi na zawroty głowy.

Z czynnościami z zakresu tzw. samoobsługi nie ma problemów. Kieruje

samochodem osobowym. Po wyjściu ze szpitala powód przyjmował codziennie,

przez trzy tygodnie, leki przeciwbólowe. Obecnie zażywa leki przeciwbólowe w

razie potrzeby. Rozpoczął również leczenie u psychiatry, ponosi koszt wizyty w

wysokości 130 zł raz na kwartał. Na leki przeciwbólowe i uspokajające wydaje

miesięcznie od 40 do 60 zł. Krople do oczu to z kolei wydatek rzędu 20 zł na trzy

miesiące. Aktualnie środków opatrunkowych powód nie stosuje. Używa natomiast

7

okularów fotochromowych, które powinien zmieniać co 2 lata, na ich zakup

wydatkował 159 zł.

Na podstawie opinii biegłej specjalisty chorób oczu Sąd Okręgowy ustalił

zaś, że powód na skutek wypadku przy pracy doznał obrażeń w zakresie narządu

wzroku: urazu przebijającego oka lewego z wypadnięciem tęczówki i ciała

rzęskowego, z wylewem krwi do komory przedniej i ciała szklistego, z

odwarstwieniem siatkówki oka lewego. Aktualnie jest osobą jednooczną, okiem

lewym nie widzi zupełnie. Posługuje się tylko okiem prawym, którym widzi dobrze.

Stopień bólu doznanego w związku z wypadkiem był znaczny. Powód jest

ograniczony w możliwościach zatrudnienia przy pracach na wysokości, przy

maszynach w ruchu ciągłym, z narażeniem na urazy mechaniczne, termiczne,

chemiczne i promieniowanie. Po okresie adaptacji do jednooczności może

pracować w pełnym wymiarze czasu pracy na stanowiskach, gdzie widzenie

obuoczne nie jest zawodowo niezbędne. Jako osoba jednooczna może mieć prawo

jazdy kat. B i T. Wizyty kontrole są wymagane w zależności od subiektywnych

potrzeb. Koszty leczenia odpowiadają załączonym rachunkom. Rokowania co do

odzyskania widzenia oka lewego są niepomyślne. Uszczerbek na zdrowiu powoda

związany z tymi schorzeniami pozostającymi w związku z wypadkiem przy pracy z

dnia 10 lipca 2008 r. wynosi 35%.

Od marca 2011 r. powód był również jeden raz z wizytą u lekarza psychiatry,

więcej z wizyt nie korzystał z powodów finansowych. Występują u niego zaburzenia

depresyjne. Rozpoznano także zaburzenia adaptacyjne w postaci zaburzeń

depresyjnych z przewagą innych zaburzeń emocjonalnych. Wywołują one 10%

uszczerbek na zdrowiu. Z opinii biegłej psychiatry wynika ponadto, że prywatne

leczenie u lekarza psychiatry powód rozpoczął w dniu 13 października 2010 r.

z rozpoznaniem zaburzeń adaptacyjnych, depresyjnych, z przewagą innych

emocji. Po zastosowanych lekach aktualnie stwierdza się u niego poprawę. Koszty

leczenia odpowiadają załączonym rachunkom. Z wizyt u lekarza psychiatry powód

powinien korzystać przynajmniej raz w miesiącu. Koszt wizyty u lekarza psychiatry

to kwota 100-130 zł, a koszt leków około 50 zł miesięcznie.

Na koniec Sąd Okręgowy ustalił, że różnica między dochodami powoda z

tytułu wynagrodzenia za pracę, wynagrodzenia za czas choroby, zasiłku

8

chorobowego, renty z tytułu niezdolności do pracy i zasiłku dla bezrobotnych a

średnim wynagrodzeniem (2.210,25 zł netto, 3.046,25 zł brutto) wyniosła w okresie

od marca do czerwca 2008 r. kwotę 33.967,44 zł netto, 51.744,97 zł brutto. Różnica

między kwotą netto 1.705,90 zł a kwotą netto 2.210,25 zł wyniosła zaś 504,45 zł.

Ustalając stan faktyczny Sąd pierwszej instancji bazował przede wszystkim

na dowodach z dokumentów. Uwzględnił także opinie lekarskie biegłych, specjalisty

do spraw bhp oraz z zakresu rachunkowości, a także zeznania świadków, powoda i

w części zeznania pozwanego.

W tak ustalonym stanie faktycznym Sąd Okręgowy uznał powództwo za

uzasadnione w znacznej części. Jako podstawię odpowiedzialności pozwanego za

szkodę wskazał przepis art. 435 k.c., uznając, że przedsiębiorstwo prowadzone

przez D. K. jest wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody.

Oceniając żądanie zadośćuczynienia pieniężnego na podstawie art. 445 k.c.,

Sąd Okręgowy przyjął, że obrażenia powstałe u powoda wskutek wypadku z dnia

10 lipca 2008 r., długotrwałość i przebieg leczenia, rozmiar cierpień fizycznych i

psychicznych w związku z doznanymi obrażeniami, ustalony przez biegłych lekarzy

procentowy uszczerbek na zdrowiu wynoszący 45%, odczuwane przez powoda

dolegliwości oraz uciążliwości w realizacji podstawowych czynności życia

codziennego, uzasadniają przyznanie mu tytułem zadośćuczynienia pieniężnego

żądanej w pozwie kwoty 86.170 zł. Ustalając powyższą kwotę zadośćuczynienia

Sąd przyjął kwotę 3.000 zł za 1% uszczerbku na zdrowiu.

W zakresie roszczenia o odszkodowanie z art. 444 § 1 zdanie pierwsze k.c.

Sąd pierwszej instancji zważył, że w pełni uzasadnione jest także żądanie zwrotu

poniesionych przez powoda i udokumentowanych wydatków w łącznej wysokości

705,72 zł, na które złożyły się koszty zakupu leków (228,57 zł), koszty dojazdów do

szpitala (318,15 zł) oraz koszty zakupu okularów (159 zł). Odsetki od kwoty

705,72 zł Sąd zasądził od dnia 6 sierpnia 2009 r.

Co do roszczenia o skapitalizowaną rentę oraz płatną miesięcznie stałą rentę

z tytułu utraty zdolności do pracy zarobkowej, zwiększenia potrzeb i zmniejszenia

widoków powodzenia na przyszłość Sąd Okręgowy podniósł natomiast, że w

związku z tym, że z dniem 1 kwietnia 2010 r. M. W. odzyskał zdolność do pracy

zarobkowej, nie było podstaw do ustalenia jego uprawnień do renty wyrównawczej

9

za okres przypadający po dniu 31 marca 2010 r. Powodowi należy się więc renta

wyrównawcza za okres od lipca 2008 r. do marca 2010 r., której wysokość Sąd

pierwszej instancji ustalił jako różnicę między dochodami rzeczywiście przez

powoda uzyskiwanymi, to jest pobieranym w tym okresie wynagrodzeniem za

pracę, wynagrodzeniem za czas choroby, zasiłkiem chorobowym, rentą z tytułu

niezdolności do pracy i zasiłkiem dla bezrobotnych a hipotetycznymi dochodami,

jakie powód osiągałby, gdyby do zdarzenia z dnia 10 lipca 2008 r. nie doszło,

ustalonymi jako średniomiesięczne wynagrodzenie powoda z okresu od marca do

czerwca 2008 r.

W oparciu o opinię biegłego z zakresu rachunkowości Sąd ustalił też, że

kwota renty skapitalizowanej za okres od lipca 2008 r. do sierpnia 2009 r.,

wyliczona jako różnica między dochodami uzyskiwanymi przez powoda w okresie

od lipca 2008 r. do marca 2010 r. a średniomiesięcznym wynagrodzeniem powoda

z okresu od marca do czerwca 2008 r., wyniosła 16.448,90 zł netto. Natomiast

wyliczona kwota renty skapitalizowanej za okres września do 2009 r. do listopada

2009 r., to jest do daty wniesienia pozwu, wyniosła kwotę netto 3.017,70 zł.

Tytułem renty wyrównawczej za okres od grudnia 2009 r. do lutego 2010 r.

Sąd zasądził kwotę 1.005,90 zł miesięcznie. Renta wyrównawcza w miesiącu

marcu 2010 r. wyniosła 952,59 zł (jako różnica w dochodach 448,24 zł + kwota

różnicy 504,45 zł). W pozostałym zakresie roszczenie o rentę skapitalizowaną i o

rentę wyrównawczą Sąd Okręgowy uznał za niezasadne.

Odnosząc się zaś do roszczenia o przyznanie powodowi renty z tytułu

zwiększonych potrzeb, Sąd pierwszej instancji uznał, że powód wymaga

kontynuowania leczenia farmakologicznego, używania okularów fotochromowych,

które powinien zmieniać co dwa lata, wymaga także korzystania z porad lekarza

psychiatry raz w miesiącu. Dlatego też żądanie powoda o rentę z tytułu

zwiększonych potrzeb Sąd uznał za uzasadnione w zakresie kwoty 150 zł

miesięcznie, począwszy od października 2010 r., kiedy to powód rozpoczął

prywatne leczenie psychiatryczne. Na kwotę 150 zł złożyły się koszty wizyty u

lekarza psychiatry - 100 zł oraz koszt zakupu leków - miesięcznie średnio 50 zł.

Tytułem renty z tytułu zwiększonych potrzeb należnej powodowi za okres od

grudnia 2009 r. do września 2010 r. Sąd zasądził miesięcznie kwotę 64 zł, na którą

10

złożył się koszt zakupu leków - średniomiesięcznie 50 zł oraz koszt zakupu

okularów - koszt zakupu leków - średniomiesięcznie około 14 zł. W pozostałym

zakresie, to jest w jakim żądana kwota przekraczała wymienione kwoty, roszczenia

pozwu jako nieuzasadnione zostały oddalone.

Sąd Apelacyjny - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych wyrokiem z dnia

17 września 2014 r. oddalił apelacje obu stron postępowania wniesione od wyroku

Sądu Okręgowego z dnia 28 grudnia 2012 r.

Sąd Apelacyjny stwierdził, że główną przyczyną wypadku było cięcie przez

pracowników drutu naprężonego ze zwoju, podczas gdy metodą bardziej

bezpieczną jest prostowanie drutu przed jego odcięciem ze zwoju. Pozwany nie

ocenił ryzyka i nie opracował instrukcji obejmującej zasady postępowania przy

rozwijaniu drutu, choć miał taki obowiązek, a to ze względu na zagrożenia

występujące podczas tych typowych czynności wykonywanych przez pracowników,

które same w sobie nie stanowiły skomplikowanego procesu technologicznego, pod

warunkiem jednak stosowania metody zmniejszającej ryzyko wypadkowe. Gdyby

pracodawca wywiązał się z tych powinności z zakresu zapewnienia właściwej

organizacji pracy i przestrzegania wymogów bezpieczeństwa pracy, to do wypadku

z przeważającym prawdopodobieństwem by nie doszło.

Sąd Apelacyjny podzielił w całości opinię uzupełniającą biegłego z dziedziny

bhp C. K. jako logiczną, stanowczą, odzwierciedlającą rzetelną wiedzę

specjalistyczną biegłego. Opinia ta koresponduje z niewątpliwie fachową opinią

prywatną dr K. B., która jako dowód z dokumentu złożonego w postępowaniu

apelacyjnym stanowiła pomocnicze źródło wnioskowania o przyczynach wypadku i

ich kwalifikacji.

Natomiast opinię biegłego M. C. Sąd drugiej instancji zaakceptował tylko w

części, gdyż ocena tego biegłego dotycząca wagi przyczyn wypadku po stronie

pracowników, w związku z dokonaną analizą przebiegu wypadku i możliwości jego

uniknięcia, nie zasługuje na aprobatę. Opinię ustną tego biegłego cechowała

chwiejność i zmienność. Nadto nie można było podzielić twierdzeń, że kluczowe

znaczenie dla zaistnienia przedmiotowego wypadku, kreujące znaczący ciężar

odpowiedzialności za wypadek samych pracowników, miała ich samowolna decyzja

o rozciągnięciu drutu na odcinek 40-50 metrów i cięciu go „w połowie”, zamiast

11

rozciągnięcia drutu tylko na odcinek 20 metrów i odcięcia go przy bębnie. Biegły nie

docenił przy tym wagi uchybień pracodawcy.

Zdaniem Sądu drugiej instancji, ma rację biegły C. K., że jeśli drut nie został

najpierw wyprostowany, to istniało takie samo zagrożenie „zasprężynowania”

końcówki drutu odciętego przy zwoju (końcówki odcinka odciętego), jak przy

przecięciu drutu w odległości 20 metrów od zwoju, a zatem przyczynę wypadku

stanowiła wadliwa metoda cięcia drutu nieodprężonego, a nie okoliczność, że drut

ten został rozciągnięty na długość 40-50 metrów i przecięty w połowie. Opinia

biegłego M. C. nie jest w tej kwestii logiczna i przekonująca, toteż w tej części Sąd

uznał ją za nieprzydatną.

Sąd Apelacyjny przypomniał, że powód bezspornie uległ w dniu 10 lipca

2008 r. wypadkowi przy pracy, zdefiniowanemu w art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia

30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy

i chorób zawodowych i otrzymał z tego tytułu należne świadczenia ubezpieczenia

wypadkowego. Dochodząc od pracodawcy roszczeń uzupełniających z tytułu

wypadku przy pracy na podstawie prawa cywilnego pracownik nie może zaś

powoływać się tylko na fakt wypadku stwierdzony odpowiednim protokołem, lecz

musi wykazać wszystkie przesłanki odpowiedzialności cywilnej pozwanego, a więc:

zasadę odpowiedzialności pracodawcy z tytułu konkretnego deliktu (wina),

poniesioną szkodę oraz związek przyczynowy pomiędzy zdarzeniem a szkodą.

Odnosząc się w pierwszym rzędzie do apelacji pracodawcy, jako dalej

idącej, Sąd drugiej instancji poszerzył materiał dowodowy o uzupełniającą opinię

ustną tego biegłego z dziedziny bhp, który opiniował w postępowaniu

pierwszoinstancyjnym oraz o opinię innego biegłego z dziedziny bhp (główną i

uzupełniającą), jak też o dowód z dokumentu w postaci tzw. opinii prywatnej,

opracowanej na zlecenie powoda. Równocześnie jednak Sąd ten zauważył, że

wymienione opinie stanowią jedynie pomocnicze źródło dokonania ustaleń

niezbędnych do oceny zasadności powództwa i apelacji, gdyż co do kwalifikacji

działań i zaniechań pracodawców w aspekcie przestrzegania zasad i przepisów

dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy, sądy pracy wnioskują we własnym

zakresie.

12

Za trafny uznał Sąd Apelacyjny sformułowany w apelacji pozwanego zarzut

obrazy prawa materialnego - art. 435 k.c., przez zastosowanie tej podstawy

prawnej jako źródła deliktowej odpowiedzialności pozwanego oraz zarzut

naruszenia art. 415 k.c., przez jego niezastosowanie. Sąd drugiej instancji uznał

bowiem, że skoro poza drobnym sprzętem instalacyjnym do ręcznego posługiwania

się nim przez pracowników (wiertarki, wkręcarki, obcinarki, urządzenia tnące,

spawarki, prostownice), z maszyn firma pozwanego dysponowała jedynie

dźwigiem, podnośnikiem samochodowym i busem do przewożenia ludzi, to nie

można uznać, że siły przyrody stanowiły siłę napędową tego przedsiębiorstwa jako

całości. W świetle powyższych rozważań właściwą podstawę odpowiedzialności

pozwanego winien stanowić art. 415 k.c. w związku z art. 300 k.p., który statuuje

odpowiedzialność sprawcy za zawinione wyrządzenie szkody. Zgodnie z art. 415

k.c., do przesłanek odpowiedzialności deliktowej należą zaś: zdarzenie, z którym

system prawny wiąże odpowiedzialność na określonej zasadzie oraz szkoda i

związek przyczynowy między owym zdarzeniem a szkodą.

Sąd drugiej instancji powołał się na pogląd judykatury, zgodnie z którym

pracodawca ponosi odpowiedzialność na zasadzie winy - art. 415 k.c. w związku z

art. 300 k.p. - za szkodę doznaną przez pracownika wskutek wypadku przy pracy,

jeśli można uznać, że do zdarzenia doszło w wyniku niedopełnienia ciążących na

pracodawcy obowiązków w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy, oraz

stwierdził, że taka właśnie sytuacja zachodzi w niniejszej sprawie. Pozwany

niespornie nie opracował bowiem instrukcji obejmującej zasady postępowania przy

rozwijaniu drutu, choć miał taki obowiązek, a to ze względu na zagrożenia

występujące podczas tych typowych czynności wykonywanych przez pracowników,

które same w sobie nie stanowiły skomplikowanego procesu technologicznego, pod

warunkiem jednak stosowania metody zmniejszającej ryzyko wypadkowe.

W instrukcji bezpieczeństwa i higieny pracy powinna być ustalona

technologia, czyli sposób postępowania przy czynności, która niesie zagrożenie

wypadkowe, w tym przypadku ze względu na właściwości sprężyste drutu

rozwijanego ze zwoju. Pracodawca nie ocenił także ryzyka zawodowego przy

wykonywaniu czynności prostowania drutu i jego rozwijania ze zwoju. Zaniechanie

tych obowiązków kreuje element bezprawności czynu niedozwolonego. Sąd

13

Apelacyjny podzielił opinię biegłego C. K., że metodą zmniejszającą ryzyko

wypadkowe było cięcie drutu o określonej średnicy (w rozpatrywanym przypadku 8

mm) w stanie „odprężonym”, a nie w stanie „naprężonym”.

Sąd Apelacyjny w pełni zgodził się z opinią biegłego z zakresu bhp C. K., że

sposób prostowania drutu odgromowego przy użyciu prostownicy zapewnia pełne

bezpieczeństwo pracownikom i w przypadku prostownicy z napędem elektrycznym

pozwala bezpiecznie wykonać tę pracę jednoosobowo, a w przypadku prostownicy

z napędem ręcznym (jaką dysponowali pracownicy pozwanego) pozwala na

bezpieczne wykonanie pracy w dwie osoby w ten sposób, że jedna „prowadzi"

wyprostowany drut, a druga napędza prostownicę. Prowadzi to do wniosku, że

praca wykonywana przez powoda w dniu wypadku nie była zorganizowana

prawidłowo, gdyż metoda polegająca na cięciu nieprostowanego drutu ze zwoju

niosła zbyt duże ryzyko wypadkowe, zaś ustalenie technologii wykonywania pracy

w odpowiedni sposób należy do pracodawcy. To właśnie ta nieprawidłowa

technologia w sposób bezpośredni doprowadziła do przedmiotowego wypadku.

Sąd Apelacyjny zwrócił też uwagę, że choć zastosowana przez pracowników

metoda nie była niedopuszczalna (brak winy), to jednak była obciążona zbyt dużym

ryzykiem wypadkowym, ze względu na tzw. czynniki ludzki - i to właśnie ryzyko się

ziściło.

Tym samym, Sąd drugiej instancji uznał, że pozwanemu D. K. można

przypisać bezprawność i winę na gruncie art. 415 k.c. w związku z art. 300 k.p.

Konstatacji tej nie zmienia eksponowana przez pozwanego okoliczność, że wydał

ustne polecenie prostowania drutu przed jego odcięciem ze zwoju i zabezpieczył

pracowników w prostowarkę. Takie ustne polecenie używania prostowarki nie

spełnia bowiem wymogu formalnie prawidłowego ustalenia technologii procesu

niosącego zagrożenie wypadkowe.

Odnosząc się do kolejnych warunków odpowiedzialności deliktowej na

podstawie art. 415 k.c., Sąd Apelacyjny stwierdził, że powód niewątpliwie poniósł i

wykazał szkodę z tytułu wypadku przy pracy. Ujmując bowiem zdarzenie

wypadkowe jako skutek, do którego doprowadza przyczyna bezpośrednia, mająca

czasem wiele przyczyn pośrednich, należy uznać, że bezpośrednią przyczyną

wypadku przy pracy z dnia 10 lipca 2008 r., któremu uległ powód, było wysunięcie

14

się końcówki naprężonego drutu spod podeszwy buta współpracownika M. P. i

uderzenie tej końcówki w oko poszkodowanego, który zaczął zbliżać się do M. P.

od strony zwoju, zaś pośrednie przyczyny sprawcze, opisane wyżej, leżały po

stronie pracodawcy i miały charakter zawiniony. W tej sytuacji pracodawca ponosi

odpowiedzialność odszkodowawczą za skutki wypadku na podstawie art. 415 k.c. w

związku z art. 300 k.p.

Sąd drugiej instancji rozważył ponadto, że art. 362 k.c. daje sądowi

uprawnienie do odpowiedniego zmniejszenia obowiązku naprawienia szkody, gdy

poszkodowany przyczynił się do jej powstania lub zwiększenia rozmiarów

stosownie do okoliczności, a zwłaszcza stopnia winy obu stron. O przyczynieniu

można mówić wtedy, gdy zachowanie poszkodowanego pozostaje w normalnym

związku przyczynowym ze szkodą w rozumieniu art. 361 § 1 k.c. Przyczynienie się

do zdarzenia występuje wówczas, gdy badanie okoliczności stanu faktycznego

prowadzi do wniosku, że bez udziału poszkodowanego szkoda hipotetycznie nie

powstałaby lub nie przybrała rozmiarów, które ostatecznie w rzeczywistości

osiągnęła. Samo przyczynienie ma charakter obiektywny, odnoszący się do czysto

kauzalnych powiązań pomiędzy zachowaniem poszkodowanego a szkodą,

natomiast elementy subiektywne (wina lub nieprawidłowość zachowania) występują

dopiero na etapie miarkowania wysokości świadczenia, jako „stosowne

okoliczności” wskazane w art. 362 k.c.

Uwzględniając ten wywód Sąd Apelacyjny przypomniał, że powód jest

elektrykiem z doświadczeniem zawodowym, podpisał także oświadczenie o odbyciu

szkoleń z zakresu bhp u pozwanego. Dla bezpiecznego wykonania zadania

powierzonego powodowi nie wystarczyło jednak posiadanie wiedzy ogólnej,

wynikającej z zasad ostrożnego zachowania, której można wymagać od każdego

pracownika nawet bez zapoznania z ryzykiem i bez określenia w instrukcji

właściwej technologii pracy. Zdaniem Sądu drugiej instancji, ma dużo racji

pozwany, podnosząc, że powód jako elektryk posiadał tego rodzaju przygotowanie

zawodowe i doświadczenie, które powinno mieć wpływ na wybór odpowiedniej

technologii pracy przy cięciu drutu ze zwoju. Nie ma także w materiale dowodowym

dostatecznych podstaw do ustalenia, że powód nie został przeszkolony z zakresu

bhp i że ta okoliczność miała wpływ na jego zachowanie krytycznego dnia. Mimo to

15

Sąd Apelacyjny nie przychylił się do opinii biegłego z dziedziny bhp M. C., że

pracownicy w pełni zdawali sobie sprawę, iż sposób cięcia naprężonego drutu ze

zwoju jest nieprawidłowy i że to poszkodowany ponosi główną odpowiedzialność za

wypadek, gdyż to on rozwinął drut na długość 40-50 metrów. Okoliczności sprawy

świadczą bowiem, że powód nie zdawał sobie w pełni sprawy z ryzyka i nie miał

pełnej wiedzy o prawidłowym procesie prostowania drutu ze zwoju, gdyż to

pracodawca nie wywiązał się z obowiązku poinformowania pracownika o tym

ryzyku, a nadto pracownik nie został zapoznany z instrukcją obejmującą

bezpieczną technologię cięcia drutu, ponieważ taka w ogóle nie została przez

pracodawcę opracowana. Jednakże mając na uwadze przebieg zdarzenia i ogół

czynników sprawczych nie można pominąć, że powód z racji przygotowania

zawodowego: monter układów elektronicznych i automatyki przemysłowej oraz z

racji praktyki zawodowej i szkoleń bhp musiał posiadać elementarną wiedzę o

sprężystych właściwościach drutu i nawet przy stosowanej metodzie cięcia nie

powinien zbliżać się do miejsca, w którym współpracownik przecinał naprężony

drut. Tymczasem, po rozwinięciu drutu odłożył na ziemi zwój i zamiast tam

pozostać albo oddalić się w drugą stronę, zaczął iść w stronę M. P., który miał

przecież przeciąć naprężony drut, tym samym powód zwiększył ryzyko znalezienia

się w strefie niebezpiecznej.

Biorąc to pod uwagę Sąd Apelacyjny uznał jednak, że decyzja o

ewentualnym zmniejszeniu obowiązku naprawienia szkody z racji przyczynienia

poszkodowanego, podejmowana jest w procesie sędziowskiego wymiaru

odszkodowania. Sąd Apelacyjny nie dopatrzył się zaś w rozpatrywanym przypadku

„stosownych okoliczności” w rozumieniu art. 362 k.c., uzasadniających

zmniejszenie rozmiaru obowiązku naprawienia szkody. Przede wszystkim zaś

pozwany, zastąpiony profesjonalnie, nie zwerbalizował zarzutu naruszenia art. 362

k.c. i nie dokonał żadnej analizy prawnej decyzji Sądu Okręgowego na gruncie

normy regulującej przyczynienie się poszkodowanego do powstania szkody.

W ocenie Sądu drugiej instancji, nie były też trafne apelacyjne zarzuty

naruszenia art. 445 § 1 k.c. i art. 444 § 2 k.c. Przepis art. 445 § 1 k.c. nie daje

bowiem żadnych wskazówek, w jaki sposób określać wysokość zadośćuczynienia

w konkretnych przypadkach, stanowiąc jedynie, że sąd może przyznać

16

poszkodowanemu „odpowiednią sumę”. Uściślenie tej ogólnej wskazówki zostało

pozostawione judykaturze i nauce prawa. Sąd Apelacyjny w pełni przychylił się

natomiast do ugruntowanego stanowiska, że wobec niewymierności szkody

niemajątkowej swoboda sądu orzekającego o zadośćuczynieniu musi być większa

niż w sporach stricte odszkodowawczych (art. 361 § 1 k.c.), nie oznacza to jednak

dowolności orzekania, gdyż sąd powinien kierować się celami i charakterem

zadośćuczynienia, a rozstrzygnięcie musi opierać się na obiektywnych i

sprawdzalnych kryteriach. Zasądzone na podstawie art. 445 § 1 k.c.

zadośćuczynienie powinno mieć niewątpliwie charakter kompensacyjny, a więc

przedstawiać ekonomicznie odczuwalną wartość ekonomiczną w warunkach

gospodarki rynkowej, jednak bez pomijania obiektywnie rozsądnych granic

naprawienia krzywdy, w celu zapobieżenia nieproporcjonalnemu przysporzeniu

majątkowemu. Istotne jest, aby zarówno okoliczności wpływające na wysokość

zadośćuczynienia, jak i kryteria ich oceny były rozważane indywidualnie w związku

z osobą konkretnego pokrzywdzonego.

Procentowo określony uszczerbek na zdrowiu służy przy tym jako

pomocniczy środek ustalania rozmiaru odpowiedniego zadośćuczynienia.

W każdym więc przypadku sąd winien brać pod uwagę takie okoliczności mające

wpływ na skalę doznanej szkody, jak: rozmiar cierpień fizycznych, a więc ból i

długotrwałość leczenia, cierpienia psychiczne, ich intensywność i nieodwracalność,

w tym stopień i trwałość kalectwa, wiek poszkodowanego, skutki uszkodzenia ciała

w zakresie zdolności normalnego funkcjonowania i życiowych perspektyw itp. Nie

jest również wykluczone odwoływanie się pomocniczo do innych judykatów przy

ustalaniu, czy zasądzona suma nie jest rażąco wygórowana lub rażąco niska w

stosunku do kwot zasądzanych w zbliżonych stanach faktycznych przez wzgląd na

postulat jednolitości orzekania, o ile nie stanowi to dodatkowego kryterium

miarkowania zadośćuczynienia i o ile odniesienie takie da się pogodzić z zasadą

indywidualizacji okoliczności, określających rozmiar szkody w stosunku do

konkretnego poszkodowanego. Takie właśnie kryteria wymienił Sąd pierwszej

instancji oraz odniósł je do sytuacji powoda.

Za zupełnie chybiony uznał Sąd Apelacyjny również zarzut apelującego,

jakoby Sąd Okręgowy, zasądzając zadośćuczynienie, naruszył art. 445 § 1 k.c.,

17

ponieważ szkoda została zrekompensowana wypłatą renty z tytułu niezdolności do

pracy w związku z wypadkiem przy pracy. Przyjął bowiem, że zadośćuczynienie

jest świadczeniem jednorazowym rekompensującym doznaną krzywdę, zaś renta z

tytułu niezdolności do pracy jest świadczeniem o charakterze powtarzającym się i

ma związek z utratą zdolności do pracy zarobkowej, toteż renta z tytułu

niezdolności do pracy jest uwzględniana przy określaniu obowiązku naprawienia

szkody na gruncie art. 444 § 2 k.c. Pozwany postawił wprawdzie zarzut obrazy art.

444 § 2 k.c., lecz w innym aspekcie. Zarzut przyznania renty, mimo iż powód

odzyskał zdolność do pracy, jest więc niezrozumiały, gdyż renta została od

pozwanego zasądzona tylko do czasu odzyskania przez powoda zdolności do

pracy.

Sąd Apelacyjny nie dopatrzył się również zasadności apelacji powoda.

Pozwany D. K. wniósł do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną od wyroku

Sądu Apelacyjnego z dnia 17 września 2014 r., zaskarżając ten wyrok w części

zasądzającej: kwotę 43.085 zł odnośnie do zadośćuczynienia; kwotę 288 zł za

okres od dnia 1 grudnia 2009 r. do dnia 1 września 2010 r.; kwotę 3.900 zł za okres

od dnia 1 października 2010 r. do dnia 1 grudnia 2012 r. i od dnia 1 stycznia 2013 r.

na przyszłość; kwotę po 150 zł miesięcznie tytułem renty za zwiększone potrzeby,

kwotę 10.712,54 zł odnośnie do renty wyrównawczej i kwotę 352,86 zł odnośnie do

odszkodowania.

W podstawach zaskarżenia skarżący powołał się na naruszenie prawa

materialnego, a w szczególności:

(-) art. 362 k.c., przez jego niewłaściwe zastosowanie polegające na tym, że

mimo ustalenia, że poszkodowany przyczynił się do zdarzenia w dniu 10 lipca

2008 r., w którym uległ wypadkowi przy pracy, Sąd nie dopatrzył się „stosownych

okoliczności” uzasadniających miarkowanie odszkodowania bez porównania

stopnia winy obu stron, szczególnych okoliczność wypadku oraz wiedzy,

doświadczenia zawodowego i nieprawidłowego zachowania poszkodowanego,

których to okoliczności rozważenie i uwzględnienie dorowadziłoby Sąd do wniosku,

że zasądzoną kwotę odszkodowania należy zmniejszyć do 50% z uwagi na winę

poszkodowanego;

18

(-) art. 445 § 1 k.c., przez jego niewłaściwe zastosowanie i zaakceptowanie

wysokości zasądzonego przez Sąd pierwszej instancji zadośćuczynienia, uznając,

że nie jest wygórowane, mimo iż wypłacone przez ZUS i PZU Życie S.A.

odszkodowanie, które spełnia podstawową funkcję naprawienia szkody, zostało

wypłacone powodowi w kwocie prawie trzykrotnie niższej niż zadośćuczynienie

mające jedynie za zadanie spełniać funkcję łagodzącą doznaną niewymierną

szkodę majątkową, a nadto nie uwzględnił, że powód w momencie orzekania,

zgodnie z orzeczeniem komisji lekarskiej ZUS w Ł. z dnia 6 kwietnia 2010 r., nie

jest niezdolny do pracy i normalnie pracuje, co ma istotny wpływ na wysokość

zadośćuczynienia;

(-) art. 444 § 2 k.c., przez jego niewłaściwe zastosowanie wskutek

zaakceptowania zasady, jak i wysokości zasądzonego przez Sąd pierwszej

instancji w pkt 6 i 7 wyroku z dnia 28 grudnia 2012 r. renty na zwiększone potrzeby

za okres od dnia 1 października 2010 r. „do chwili obecnej”, mimo że powód

pracuje i nie jest niezdolny do pracy;

Ponadto skarżący powołał się na naruszenie przepisów postępowania, które

mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy, to jest:

(-) art. 278 § 1 k.p.c. i art. 391 § 1 k.p.c., polegające na tym, że mimo

dopuszczenia dowodu z opinii biegłego do spraw bhp inż. M. C., Sąd nie podzielił

jego opinii w zakresie postawionych mu pytań, stwierdzając, „że nie zasługuje na

aprobatę" bądź uznając ją za nieprzydatną i sam dokonał ustaleń i oceny materiału

dowodowego w oparciu o opinię biegłego inż. W. K., który sporządzał ją na

potrzeby Sądu pierwszej instancji - co winno skutkować powołaniem innego

biegłego;

(-) art. 278 § 1 k.p.c. w związku z art. 235 § 1 k.p.c. i z art. 391 § 1 k.p.c.,

przez powołanie dowodu z dokumentu prywatnego, opinii dr K. B. i posiłkowanie się

tym dokumentem jako „pomocniczym źródłem wnioskowania" w sprawie, mimo że

takiego dowodu w sprawie Sąd nie dopuścił, a między opiniami biegłych istniały

rozbieżności stanowisk na temat charakteru i stopnia przyczynienia się

poszkodowanego do wypadku.

19

Wskazując na tak sformułowane zarzuty skarżący wniósł o uchylenie

zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Apelacyjnemu do ponownego

rozpoznania, pozostawiając temu Sądowi rozstrzygnięcie o kosztach postępowania.

W uzasadnieniu skargi jej autor zauważył, że Sąd Apelacyjny ustalił, iż

uprzedzanie pokrzywdzonego o ryzyku nastąpiło w formie ustnej. Zdaniem Sądu,

poprzestanie na ustnych wskazówkach nie wystarczało, bo przełożyło się na

nieocenienie stopnia ryzyka wypadkowego przez zatrudnionych pracowników. Sąd

nie docenił jednak fachowości i wiedzy poszkodowanego, a stosowanie się do

obowiązujących instrukcji i ustaleń przez pracowników, pracujących poza siedzibą

firmy i wykonujących prace bez nadzoru zależało od jego woli i chęci.

Zdaniem skarżącego, relacja między brakiem stosownych zapisów w

instrukcjach, które miały jedynie znaczenie formalne, a zachowaniem

wykształconego i dobrego fachowca, powinna być inna. Bo nawet bez stosownych

zapisów doświadczony pracownik ma instynkt samozachowawczy i wiedzę, by nie

wykonywać czynności, mogących spowodować utratę zdrowia. Ocena, że każda ze

stron przyczyniła się w 50% do powstania szkody, jest w tej sytuacji w pełni

uzasadniona

Skarżący stwierdził też, że oceniając stopień winy i zakres naruszeń należy

odwołać się także do opinii biegłego z zakresu bhp M. C., w której biegły ten,

udzielając odpowiedzi na pytania Sądu, wskazał na przypadkowy charakter

zdarzenia i że odpowiedzialność bezpośrednią ponoszą wykonujący tę pracę

pracownicy, w tym także poszkodowany. Według biegłego, stosowana technologia

cięcia drutu nie była zabroniona przez żadne przepisy, wobec czego uznał ją za

prawidłową, choć – w pewnych przypadkach, tj. przy rozwijaniu drutu na nadmierną

długość – ryzykowną.

Powód M. W. w odpowiedzi na skargę kasacyjną pozwanego wniósł o jej

oddalenie.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Skarga kasacyjna pozwanego jest uzasadniona, choć nie wszystkie

sformułowane w niej zarzuty są trafne.

20

Odnosząc się w pierwszej kolejności do zarzutów naruszenia przepisów

postępowania, należy podzielić zapatrywanie skarżącego, że w rozpoznawanej

sprawie doszło do naruszenia art. 278 § 1 k.p.c. w związku z art. 391 § 1 k.p.c.,

polegającego na tym, że mimo niepodzielenia przez Sąd drugiej instancji opinii

biegłego, z której dowód został dopuszczony i przeprowadzony w postępowaniu

drugoinstancyjnym, Sąd ten w istocie poprzestał na dokonaniu ustaleń faktycznych

na podstawie wniosków opinii drugiego biegłego, sporządzonej w postępowaniu

pierwszoinstancyjnym i uzupełnionej w postępowaniu drugoinstancyjnym oraz nie

powołał kolejnego biegłego w celu rozstrzygnięcia istotnych rozbieżności

występujących pomiędzy opiniami dotychczas sporządzonymi w sprawie.

Zgodnie z art. 278 § 1 k.p.c., w przypadkach wymagających wiadomości

specjalnych, po wysłuchaniu wniosków stron co do liczby biegłych i ich wyboru, sąd

może wezwać jednego lub kilku biegłych w celu zasięgnięcia ich opinii. Nie budzi

wątpliwości, że w sprawie, której przedmiotem były liczne roszczenia pracownika

poszkodowanego wskutek wypadku przy pracy, którego sam przebieg nie był

wprawdzie przedmiotem sporu, ale sporne były jego przyczyny oraz analiza

sposobu zachowania się powoda (a także pozwanego) z punktu widzenia zasad

bhp obowiązujących przy wykonywaniu czynności takich, jak realizowane w chwili

zdarzenia, ocena przesłanek warunkujących prawo powoda do dochodzonych

pozwem świadczeń wymagała wiadomości specjalnych, między innymi, biegłego z

zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy. Dowody z takich opinii zostały co prawda

przeprowadzone przez Sądy obu instancji, jednakże konkluzje wynikające z opinii

dwóch biegłych: C. K. i M. C. co do określenia prawidłowych zasad postępowania

przy wykonywaniu prac takich, jakie były udziałem powoda i jego współpracownika,

przyczyn wypadku, któremu powód uległ i zachowań powoda świadczących o jego

ewentualnym przyczynieniu się do zaistnienia tego wypadku, znacznie się od siebie

różniły.

Tymczasem, każde postępowanie sądowe powinno doprowadzić do

wyjaśnienia wszystkich okoliczności, w tym również wątpliwości wynikających z

opinii biegłych. Należy przy tym podkreślić, że wynikające z art. 233 § 1 k.p.c.

uprawnienie sądu orzekającego do oceny wiarygodności i mocy dowodów według

własnego przekonania polega, co do zasady, na tym, że jeżeli istnieją dwa dowody

21

dotyczące tych samych okoliczności, różniące się między sobą istotną treścią, a

jednocześnie przyjęcie jako podstawy ustaleń faktycznych obu tych dowodów jest

niemożliwe z uwagi na istniejące między nimi rozbieżności niedające się usunąć w

drodze logicznego rozumowania, sąd musi przyjąć jako podstawę ustaleń

faktycznych jeden z tych dowodów, co jednocześnie oznacza pozbawienie drugiego

dowodu mocy i wiarygodności. W przypadku jednak, gdy przedmiotem oceny sądu

są zawierające wiadomości specjalne dowody z opinii biegłych, nieprawidłowością

jest oparcie ustaleń na jednej z tych opinii bez wyjaśnienia i rozstrzygnięcia

występujących między nimi sprzeczności. Wymagane jest wówczas wzajemne

ustosunkowanie się autorów sprzecznych opinii do twierdzeń przeciwnych

(por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 czerwca 2013 r., II PK 324/12, LEX nr

1375181). W przypadku, gdy rozbieżność poglądów na kwestie istotne nie wynika z

błędów lub niedokładności występujących w jednej z opinii, argumentacja za

przyjęciem jednego lub drugiego stanowiska wymaga wiedzy fachowej. Jeśli więc

nawet wzajemne ustosunkowanie się przez biegłych (w pisemnych bądź ustnych,

złożonych do protokołu rozprawy, opiniach) nie pozwoli na usunięcie występujących

między nimi rozbieżności (sprzeczności), to dla rozstrzygnięcia sprawy potrzebne

jest zażądanie trzeciej opinii, wydanej przez kolejnego biegłego lub np. instytut

naukowo - badawczy, w celu wyjaśnienia spornej kwestii. Wprawdzie sąd nie ma

obowiązku dopuszczenia dowodu z opinii kolejnych biegłych, czy też z opinii

instytutu w każdym wypadku, gdy złożona opinia jest niekorzystna dla strony, ale

ma obowiązek dopuszczenia takiego dowodu wówczas, gdy zachodzi tego

potrzeba, w szczególności, gdy w sprawie zostały wydane sprzeczne opinie

biegłych (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 lutego 2010 r., II UK 172/09, LEX

nr 584202, czy wyrok z dnia 8 lutego 2002 r., II UKN 112/01, OSNP 2003 nr 23,

poz. 580). Sąd nie powinien bowiem zastępować biegłych, jeżeli chodzi o

uzyskanie wiadomości specjalnych (por. wyrok Sądu Najwyższego z 27

października 2005 r., I UK 37/05, LEX nr 276237). Polemizując z wnioskami

biegłego w sferze wymagającej wiadomości specjalnych, bez zasięgnięcia opinii

innego biegłego lub w drodze uzupełnienia stanowiska biegłych, którzy wydali

odmienne orzeczenie, narusza zatem art. 278 § 1 k.p.c. oraz art. 233 § 1 k.p.c.

(por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 stycznia 2012 r., I UK 235/11, LEX nr

22

1129324). Wprawdzie w okolicznościach niniejszej sprawy Sąd drugiej instancji

częściowo uczynił zadość tym wymogom i wezwał obu biegłych na rozprawę,

jednakże przesłuchał ich oddzielnie, nie doprowadzając tym samym do

skonfrontowania ich poglądów i umożliwienia im wzajemnego ustosunkowania się

do różnic, a nawet zasadniczych sprzeczności wynikających z opinii tych biegłych w

celu ich usunięcia. Sprzeczności te polegały zaś przede wszystkim na różnej

ocenie technologii (techniki) czynności, które miały być wykonywane przez powoda

i jego współpracownika oraz wpływu wyboru jednej z nich na zachowanie się drutu

rozwijanego z bębna (biegli odmiennie ocenili bowiem wpływ na zaistnienie

wypadku przyjętej przez powoda i jego współpracownika kolejności tych czynności

– drut najpierw był rozwijany, a dopiero potem prostowany, podobnie też w różny

sposób ocenili konsekwencje rozwinięcia drutu o większej niż wymagana długości),

a także na różnej ocenie organizacji pracy zastosowanej przez obu wymienionych

pracowników. Ma więc rację skarżący, zarzucając w tym zakresie naruszenie art.

278 § 1 k.p.c. w związku z art. 391 § 1 k.p.c.

Zdaniem Sądu Najwyższego, oparcie przez Sąd Okręgowy ustalenia

odnośnie do przyczyn wypadku przy pracy, któremu uległ powód oraz oceny

zachowania się powoda w kontekście dochowania zasad bhp przy realizacji prac

takich jak wykonywane w chwili tego wypadku na wnioskach wynikających z opinii

jednego biegłego i zdyskwalifikowanie opinii drugiego z biegłych stwierdzeniami, że

„ocena tego biegłego dotycząca wagi przyczyn wypadku po stronie pracowników, w

związku z dokonaną analizą przebiegu wypadku i możliwości jego uniknięcia, nie

zasługuje na aprobatę”, „opinię ustną tego biegłego cechowała chwiejność i

zmienność” oraz że „biegły nie docenił uchybień pracodawcy”, a jego ocena w

kwestii wpływu długości rozwiniętego drutu na „zasprężynowanie” końcówki drutu

odciętego przy zwoju w zestawieniu z dotyczącą tej samej kwestii oceną drugiego

biegłego „nie jest logiczna i przekonująca”, musi też prowadzić do stwierdzenia, że

w tym zakresie podstawa faktyczna wyroku nie została prawidłowo

zrekonstruowana, co uniemożliwia również kontrolę kasacyjną zastosowania w

sprawie przepisów prawa materialnego, a przede wszystkim art. 362 k.c. Nie jest

bowiem możliwa ocena prawidłowości zastosowania tego przepisu, jeśli stan

faktyczny sprawy wskutek opisanych wyżej uchybień nie został ustalony w sposób

23

wystarczający dla rozstrzygnięcia tej sprawy. Z tych samych przyczyn za co

najmniej przedwczesną Sąd Najwyższy uznaje także ocenę sformułowanych w

skardze kasacyjnej zarzutów naruszenia art. 445 § 1 k.c. oraz art. 444 § 2 k.c.

Co do zarzutu naruszenia art. 362 k.c. Sąd Najwyższy stwierdza jednakże, iż

jest on uzasadniony także z tej przyczyny, że Sąd drugiej instancji nie wyjaśnił

przekonująco, dlaczego nie znalazł podstaw do przewidzianego w tym przepisie

odpowiedniego zmniejszenia obowiązku naprawienia szkody, skoro uznał, że

„powód obiektywnie przyczynił się do powstania szkody”. Nie jest bowiem

przekonujące w tym zakresie lakoniczne stwierdzenie, że Sąd ten nie znalazł

„podstaw do miarkowania wysokości świadczeń, a to ze względu na znikome

natężenie winy poszkodowanego w relacji do przyczyn zawinionych przez

pracodawcę w zakresie organizacji pracy”. Sąd Najwyższy dostrzega wprawdzie,

że Sąd Apelacyjny za główną przyczynę wypadku przy pracy, któremu uległ powód,

uznał wadliwą organizację pracy polegającą na posłużeniu się metodą, która przy

braku pełnej koncentracji uwagi pracowników stwarzała nadmierne ryzyko

zaistnienia wypadku, co obciążało pracodawcę i było przez niego zawinione, gdyż

nie dopełnił on swoich obowiązków w zakresie opracowania odpowiedniej pisemnej

instrukcji obejmującej zasady postępowania przy rozwijaniu drutu ze zwoju i jego

prostowaniu oraz nie dokonał oceny ryzyka zawodowego tych czynności, jednakże

Sąd Najwyższy jest zdania, że ma rację skarżący, podnosząc, że uchybienie to

miało głównie formalny charakter. Równie istotne znaczenie miało bowiem, w

ocenie Sądu Najwyższego, zaaprobowane przez Sąd drugiej instancji ustalenie

faktyczne Sądu Okręgowego, iż powód przebył ogólne szkolenie bhp dotyczące

także cięcia drutu, w trakcie którego przestrzegano pracowników co do zachowania

przy tej czynności szczególnej ostrożności, a także wydanie pracownikom przez

skarżącego ustnego polecenia, które nakazywało im prostowanie drutu przed

odcięciem go od zwoju. W tym celu pracownicy zostali zresztą wyposażeni w

prostowarkę. Tymczasem, Sąd drugiej instancji w ogóle nie uwzględnił w swoich

rozważaniach konsekwencji wspomnianego szkolenia bhp, a znaczenie ustnego

polecenia pracodawcy niesłusznie zbagatelizował tylko dlatego, że nie spełniało

ono „wymogu formalnie prawidłowego ustalenia technologii procesu niosącego

zagrożenie wypadkowe”, co „przełożyło się na niedocenienie ryzyka

24

wypadkowego”. Należy jednak przypomnieć, że zgodnie z art. 100 § 1 k.p.

stosowanie się do poleceń przełożonych należy do podstawowych obowiązków

pracowniczych, wobec czego wymaga ponownego rozważenia, w kontekście

zastosowania regulacji art. 362 k.c., jakie znaczenie należy przypisać naruszeniu

przez powoda tego obowiązku oraz w jakiej relacji pozostaje ono z przypisanym

pozwanemu naruszeniem art. 15 k.p., art. 207 k.p., art. 226 k.p. i art. 2374

k.p.,

zwłaszcza w sytuacji, w której – jak Sąd drugiej instancji trafnie zauważył – powód z

racji przygotowania zawodowego, praktyki zawodowej i przebytych szkoleń bhp

musiał posiadać elementarną wiedzę o sprężystych właściwościach drutu i nawet

przy stosowanej metodzie cięcia nie powinien zbliżać się do miejsca, w którym jego

współpracownik przecinał naprężony drut.

Uwzględniając powyższą argumentację, Sąd Najwyższy stoi na stanowisku,

że skarga kasacyjna pozwanego w zakresie zarzutu naruszenia art. 362 k.c.

zasługuje na uwzględnienie również z tej przyczyny.

Za nietrafny Sąd Najwyższy uznaje natomiast zarzut naruszenia art. 278 § 1

k.p.c. w związku z art. 235 § 1 k.p.c. i art. 391 § 1 k.p.c., który skarżący wiąże z

„powołaniem” dowodu z dokumentu prywatnego i posiłkowaniem się tym

dokumentem jako „pomocniczym źródłem wnioskowania” w sprawie, mimo że taki

dowód w sprawie nie został dopuszczony.

Sąd Najwyższy zauważa bowiem, iż Sąd Apelacyjny wyraźnie podkreślił, że

opinia dr K. B. ma charakter prywatny i jako dowód z dokumentu złożonego w

postępowaniu apelacyjnym stanowi jedynie „pomocnicze źródło wnioskowania o

przyczynach wypadku i ich kwalifikacji”. Prawdą jest, że w rozumieniu art. 278 k.p.c.

– co zgodnie przyjmuje się, zarówno w judykaturze, jak i w piśmiennictwie – opinią

biegłego jest tylko opinia złożona przez osobę wyznaczoną przez sąd. Jak wyjaśnił

bowiem Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 29 września 1956 r., 3 CR 121/56

(OSPiKA 1957 r., nr 3, poz. 62) oraz w wyroku z dnia 12 kwietnia 2002 r., I CKN

92/00 (LEX nr 53932), nie może być traktowana jako dowód w procesie opinia

biegłego, choćby był nim stały biegły sądowy, sporządzona na piśmie na polecenie

strony i złożona do akt sądowych. Prywatne ekspertyzy opracowane na zlecenie

stron, czy to w toku procesu, czy jeszcze przed jego wszczęciem należy traktować,

w razie przyjęcia ich przez sąd orzekający, jako wyjaśnienie stanowiące poparcie, z

25

uwzględnieniem wiadomości specjalnych, stanowiska stron. Jeżeli jednak strona

składa pozasądową ekspertyzę z wyraźną intencją potraktowania jej jako dowodu w

sprawie, wówczas istnieją podstawy do przypisania jej rangi dowodu z dokumentu

prywatnego. Jest on wówczas traktowany w ten sposób, że stanowi dowód tego, iż

osoba, która go podpisała, prezentuje pogląd przedstawiony w dokumencie (por.

wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 czerwca 2001 r., I PKN 468/00, OSNP 2003 nr

8, poz. 197). W takiej sytuacji, jeżeli istotnie zachodzi potrzeba wyjaśnienia

okoliczności sprawy z punktu widzenia wymagającego wiadomości specjalnych,

sąd powinien według zasad unormowanych w Kodeksie postępowania cywilnego

dopuścić dowód z opinii biegłego (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 czerwca

1974 r., II CR 260/74, niepublikowany). Sąd Apelacyjny w taki właśnie sposób

postąpił. Z uzasadnienia zaskarżonego wyroku nie wynika natomiast, aby przypisał

kwestionowanej prywatnej opinii walor dowodu z opinii biegłego w rozumieniu art.

278 § 1 k.p.c.

Kierując się przedstawionymi motywami oraz opierając się na treści

art. 39815

§ 1 k.p.c., a w odniesieniu do kosztów postępowania kasacyjnego na

podstawie art. 108 § 2 k.p.c. w związku z art. 39821

k.p.c., Sąd Najwyższy orzekł jak

w sentencji swego wyroku.

kc

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.