Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 15 sierpnia 1998 r.

II UKN 123/98

Wydział II

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Wyrok z dnia 15 lipca 1998 r.

II UKN 123/98

Udział w pogrzebie byłego współpracownika jest wykonywaniem przez

zatrudnionego "czynności w interesie zakładu pracy", a więc doznany podczas

lub w związku z tym wypadek stanowi wypadek przy pracy niezależnie od tego,

czy poszkodowany reprezentował zakład, czy też uczestniczył w ceremonii jako

członek załogi (art. 6 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 12 czerwca 1975 r. o świad-

czeniach z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych, jednolity tekst:

Dz.U. z 1983 r. Nr 30, poz. 144 ze zm.).

Przewodniczący SSN: Teresa Romer , Sędziowie SN: Andrzej Kijowski (spra-

wozdawca), Maria Mańkowska.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu w dniu 15 lipca 1998 r. sprawy z powództwa

Elżbiety M. przeciwko Zakładowi Transportowo - Usługowo - Handlowemu w K. o

uznanie zdarzenia za wypadek przy pracy, na skutek kasacji powódki od wyroku

Sądu Wojewódzkiego-Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Poznaniu z dnia 20

czerwca 1997 r. [...]

z m i e n i ł zaskarżony wyrok w ten sposób, że oddalił apelację.

U z a s a d n i e n i e

Sąd Rejonowy-Sąd Pracy w Kole wyrokiem z dnia 21 kwietnia 1997 r. [...]

uwzględnił powództwo Elżbiety M. przeciwko Zakładowi Transportowo - Usługowo -

Handlowemu w K. i ustalił, że wypadek drogowy, któremu uległa powódka w dniu 23

stycznia 1997 r. o godz. 13

50

jest wypadkiem przy pracy. W motywach tego

rozstrzygnięcia Sąd Pracy powołał się na ustalenie poniższego stanu faktycznego.

Powódka Elżbieta M. jest w pozwanym Zakładzie zatrudniona jako zastępca

kierownika działu przewozów. W dniu 23 stycznia 1997 r. odbywał się pogrzeb Sta-

nisława L. byłego pracownika tego działu. Jego kierownik Ryszard R. nie mógł wziąć

2

udziału w pogrzebie ze względu na służbowy wyjazd, więc uzgodnił, że ona będzie

reprezentować dział w ceremonii pogrzebowej. Uczestnictwo w pogrzebach pracow-

ników oraz byłych pracowników Zakładu jest u pozwanego zwyczajem, praktykowa-

nym z zastrzeżeniem zgłoszenia tego kierownikowi działu oraz zarządcy komisa-

rycznemu.

Do dyspozycji pracowników udających się na cmentarz w dniu 23 stycznia

1997 r. podstawiony był autokar zakładowy, który w poprzednim dniu zapewnił kie-

rownik działu, o czym powódka nie wiedziała i skorzystała z prywatnego samochodu.

O ile jej udział w pogrzebie był przez zarządcę komisarycznego aprobowany, o tyle

środek lokomocji nie stanowił przedmiotu uzgodnień. W trakcie przejazdu doszło

przed cmentarzem do wypadku drogowego, w którym powódka doznała złamania

rzepki prawego kolana, pęknięcia dużego palca u nogi oraz ogólnych potłuczeń.

Dokonując prawnej kwalifikacji tego zdarzenia w świetle przepisów ustawy z

dnia 12 czerwca 1975 r. o świadczeniach z tytułu wypadków przy pracy i chorób za-

wodowych (jednolity tekst: Dz.U. z 1983 r. Nr 30, poz. 144 ze zm.) Sąd Rejonowy

uznał, że jest to zdarzenie spełniające wszystkie trzy przesłanki uznania go za wy-

padek przy pracy w rozumieniu art. 6 ust. 1 ustawy. Nagłość tego zdarzenia i zew-

nętrzność jego przyczyny nie budzą przy tym wątpliwości, wobec czego przedmiotem

sporu pozostaje jedynie kwestia związku z pracą. Wbrew stanowisku strony pozwa-

nej Sąd Rejonowy ocenił, że związek taki występuje, gdyż udanie się w drogę na

cmentarz wynikało z pracy powódki w charakterze zastępcy kierownika działu prze-

wozów. W uzgodnieniu z jego kierownikiem i zarządcą komisarycznym, w których to

uzgodnieniach można by się dopatrywać służbowego polecenia, powódka miała w

pogrzebie Stanisława L. reprezentować dział przewozów, jako macierzysty dział tego

pracownika przed jego śmiercią. Uczestnictwem w pogrzebie powódka nie wypeł-

niała wprawdzie swych normalnych obowiązków pracowniczych, ale nie czyniła tego

również w interesie własnym czy innych osób, tylko działała zgodnie ze związanymi

ze swym zatrudnieniem zasadami współżycia społecznego oraz ustalonymi w zakła-

dzie zwyczajami, które zgodnie z art. 56 KC w związku z art. 300 KP stanowią uzu-

pełnienie treści stosunków prawnych nawiązywanych w drodze czynności prawnych.

Bez wpływu na ocenę związku pomiędzy udziałem w pogrzebie a pracą pozostaje

kwestia korzystania z określonego środka lokomocji, więc nie ma znaczenia, że za-

miast samochodem służbowym poruszała się powódka samochodem prywatnym, co

zresztą nie było przedmiotem żadnych ustaleń z zarządcą komisarycznym.

3

Uwzględniając apelację strony pozwanej Sąd Wojewódzki-Sąd Pracy i Ubez-

pieczeń Społecznych w Poznaniu wyrokiem z dnia 20 czerwca 1997 r. [...] zmienił

zaskarżone orzeczenie i oddalił powództwo. W uzasadnieniu wyroku Sąd Woje-

wódzki podał, że do zakresu pracowniczych czynności powódki nie należało repre-

zentowanie zakładu w pogrzebach zmarłych pracowników. Skoro zatem powódka „w

przerwie świadczenia pracy przedsiębrała czynności, które nie wynikały z jej zatrud-

nienia, to należało uznać, że związek zdarzenia z pracą został zerwany. Bez zna-

czenia są natomiast rozważania Sądu pierwszej instancji, dotyczące zasad współży-

cia społecznego i ustalonych zwyczajów, jako że zgodnie z doktryną i orzecznictwem

Sądu Najwyższego przepis art. 6 ust. 1 pkt 1 ustawy wypadkowej nie podlega wy-

kładni rozszerzającej”.

Wbrew wymaganiom art. 6 KC i art. 232 KPC oraz zasadzie kontradyktoryjno-

ści, powódka nie wykazała też, że jej podróż na pogrzeb była konsekwencją polece-

nia służbowego. Również Sąd Rejonowy „z urzędu nie wykazał tejże kwestii. Ogólni-

kowe (...) stwierdzenie, iż powódka miała reprezentować kierownictwo zakładu pracy

nie wyjaśnia wątpliwości dotyczących istoty sporu”. Co prawda tak właśnie zezna-

wała powódka, ale w materiale sprawy przewijają się też stwierdzenia, że występo-

wała ona do przełożonych z prośbą o umożliwienie udziału w pogrzebie i zgodę taką

uzyskała, co wskazywałoby na wolę przerwania pracy oraz niejako prywatnego

uczestniczenia w pogrzebie zmarłego pracownika. Skoro więc Sąd Rejonowy „nie

ustalił w sposób stanowczy przesłanek wymaganych przez art. 6 ust. 1 pkt 1 ustawy

wypadkowej, powinien był oddalić powództwo. Nie czyniąc tego, a przeciwnie,

uwzględniając roszczenie, nie tylko naruszył zasady logiki, ale także normy prawa

materialnego”.

Kasację od tego wyroku wniósł w imieniu powódki jej pełnomocnik, zarzucając

naruszenie prawa materialnego przez błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie

art. 6 ust. 1 ustawy wypadkowej, jak też mające wpływ na wynik sprawy rażące naru-

szenie przepisów procedury, a szczególnie art. 233 i art. 385 KPC przez dowolną i

nieuzasadnioną ocenę materiału dowodowego stanowiącego podstawę - nie kwes-

tionowanych w apelacji - ustaleń faktycznych orzeczenia pierwszoinstancyjnego, przy

równoczesnym niedokonaniu własnych ustaleń oraz domagając się na tej podstawie

zmiany zaskarżonego rozstrzygnięcia i oddalenia apelacji, względnie uchylenia tego

rozstrzygnięcia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania.

4

W uzasadnieniu skargi podniesiono, że stan faktyczny sprawy podany w poz-

wie był między stronami niesporny, co jasno wynika z pierwszego zdania odpowiedzi

na pozew, a poza tym ustalenia Sądu pierwszej instancji nie zostały w apelacji zak-

westionowane i przedmiotem jedynego jej zarzutu była błędna wykładnia art. 6 ust. 1

ustawy wypadkowej. Sąd drugiej instancji powinien się więc ograniczyć do prawnej

oceny przypadku, podczas gdy uczynił to w sposób ogólnikowy, bez odniesienia się

do orzeczeń przytoczonych w wyroku pierwszoinstancyjnym i powołanych w odpo-

wiedzi na apelację oraz dezawując rozważania Sądu Rejonowego odnośnie do za-

sad współżycia społecznego i ustalonych zwyczajów jedynie w oparciu o niczym nie

skonkretyzowaną tezę, że art. 6 ust. 1 pkt 1 wspomnianej ustawy nie podlega -

zgodnie z doktryną i judykaturą Sądu Najwyższego - wykładni rozszerzającej. Pole

prawnej oceny sprawy zawęził więc Sąd Wojewódzki do art. 6 ust. 1 ustawy, chociaż

rozważania Sądu Rejonowego i apelacji odnosiły się do całego przepisu ust. 1, czyli

również do przepisu pkt 2, który zakresem związku zdarzenia z pracą obejmuje wy-

konywanie przez pracownika czynności w interesie zakładu pracy, nawet bez pole-

cenia. Takie zaś działanie pracownika nie musi się wiązać z jego normalnymi obo-

wiązkami (wyrok S.N. z 11 sierpnia 1994 r., II PRN 1/94, OSNAPiUS 1995, nr 3).

Wspomniany związek nie musi się też przejawiać jako związek przyczynowy w ro-

zumieniu art. 361 KC, wobec czego praca nie musi być przyczyną zdarzenia.

Zachowanie skarżącej leżało w interesie zakładu pracy, skoro na uroczystości

pogrzebu pracownika miała reprezentować kierownictwo działu, o co ją zresztą wy-

raźnie poproszono. Tymczasem Sąd Wojewódzki postawił skarżącej „kuriozalny za-

rzut”, że do zakresu jej obowiązków nie należało reprezentowanie zakładu pracy w

pogrzebach zmarłych pracowników, więc w pogrzebie Stanisława L. uczestniczyła

prywatnie po przerwaniu pracy za zgodą pracodawcy. Jest to ocena bezpodstawna,

gołosłowna, dowolna i nielogiczna, i jako taka nie odpowiada kryteriom oceny swo-

bodnej w rozumieniu art. 233 KPC, stanowiąc jego rażące naruszenie. Uznając, że w

wyroku pierwszoinstancyjnym nie doszło rzekomo do dostatecznego i stanowczego

ustalenia okoliczności sprawy, a mimo to zapadło merytoryczne rozstrzygnięcie, Sąd

Wojewódzki nie uchylił sprawy do ponownego rozpoznania, co jest kolejną sprzecz-

nością w jego rozumowaniu.

Odpowiadając na kasację, strona pozwana wniosła o jej oddalenie, podnosząc

w szczególności, że chociaż udział skarżącej w ceremonii pogrzebu kolegi z pracy

„ma swoją moralną wymowę”, to jednak nawet najszersze pojmowanie „zwykłych

5

czynności” pracownika nie uzasadnia zaliczenia takiego zachowania do czynności

podejmowanych w zakładzie lub poza nim w celu realizacji obowiązku świadczenia

pracy, przygotowania tego świadczenia, czy też niezbędnych dla jego kontynuacji.

Wspominane zachowanie nie było więc realizowaniem zakresu obowiązków skar-

żącej ani też wykonywaniem polecenia służbowego. „Brak też podstaw do przyjęcia

związku pomiędzy udziałem w pogrzebie a działaniem w interesie zakładu”. Poza tym

skarga zawiera „polemikę z ustaleniami Sądu drugiej instancji w zakresie swobodnej

oceny dowodów, a częściowo również zarzut odmiennej oceny dowodów

przeprowadzonych przez Sądy obu instancji” i również z tego względu powinna być

oddalona.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Kasacja jest zasadna, gdyż zaskarżony wyrok został oparty zarówno na błęd-

nej wykładni, jak też na niewłaściwym zastosowaniu art. 6 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy z

dnia 12 czerwca 1975 r. o świadczeniach pieniężnych z tytułu wypadków przy pracy i

chorób zawodowych (jednolity tekst: Dz.U. z 1983 r. Nr 30, poz. 144 ze zm.). Sąd

Wojewódzki oddalił bowiem powództwo w konsekwencji uznania, że w pogrzebie

pracownika działu, w którym skarżąca była zastępcą kierownika, chciała - za zgodą

przełożonych - uczestniczyć niejako prywatnie, gdyż reprezentowanie zakładu pracy

w pogrzebach zmarłych pracowników nie należało do zakresu jej czynności, a zain-

teresowana nie udowodniła (również „Sąd Rejonowy z urzędu nie wykazał tejże

kwestii”), iżby jej podróż na wspomniany pogrzeb odbywała się z polecenia przeło-

żonego. Sporne zdarzenie nie spełnia zatem przesłanek zastosowania art. 6 ust. 1

pkt 1 ustawy i powinno być traktowane jako zaistniałe w trakcie przerwy w pracy i w

warunkach zerwania z nią wszelkiego związku.

Polecenia przełożonych muszą jednak „dotyczyć pracy” i wiążą pracownika o

tyle, o ile nie są sprzeczne z przepisami prawa lub umową o pracę (art. 100 § 1 KP).

Gdyby więc uznać, że polecenie udziału w pogrzebie (o wątpliwościach Sądu Woje-

wódzkiego co do wydania takiego polecenia będzie mowa w dalszej części uzasad-

nienia) jest niesprzeczne z przepisami prawa, to musiałoby ono ex definitione „doty-

czyć pracy” i mieścić się w ramach umownego stosunku pracy przynajmniej w takim

znaczeniu, że aktualizowałoby i konkretyzowało jakąś ogólniejszą - niż obowiązek

świadczenia pracy umówionego rodzaju - powinność pracownika, to znaczy powin-

6

ność dbania o dobro zakładu pracy (art. 100 § 2 pkt 4 KP). W takiej zaś sytuacji nie

miałoby znaczenia, iż „do zakresu czynności powódki nie należało reprezentowanie

zakładu pracy w pogrzebach zmarłych pracowników”, zwłaszcza że Sąd Wojewódzki

miał prawdopodobnie na względzie „jedynie” dołączony do apelacji pisemny „zakres

czynności stanowiska pracy”, a więc dokument, którym pracodawcy dokonują w

praktyce przykładowego wyliczenia czynności składających się na uzgodniony przez

strony rodzaj pracy. Taki charakter ma też „zakres czynności” skarżącej, na co

wskazuje typowa dla podobnych pism klauzula o obowiązku „wykonywania innych

prac zleconych przez bezpośredniego przełożonego”. Jest to zresztą sformułowanie

zbyt szerokie, gdyż przełożony mógłby wykonania czynności wykraczającej poza

umówiony rodzaj pracy zażądać od skarżącej tak czy owak jedynie w granicach jej

obowiązku dbałości o dobro zakładu pracy. Ewentualne uznanie, że wspomniane

dobro może obejmować reprezentowanie zakładu lub jego komórek organizacyjnych

na pogrzebie byłego pracownika czyniłoby też zbędnym badanie kwestii polecenia

takiej reprezentacji, gdyż podczas lub w związku z wykonywaniem „nawet bez pole-

cenia” czynności „w interesie” zakładu pracownik korzysta z wypadkowej ochrony

ubezpieczeniowej na podstawie art. 6 ust. 1 pkt 2 ustawy.

Rozstrzygnięcie przedmiotowej sprawy wymagało więc w pierwszej kolejności

ustalenia zakresu zastosowania normy z art. 6 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy wypadkowej, a

w szczególności odpowiedzenia na pytanie, czy wśród czynności wykonywanych „w

interesie zakładu pracy” mieści się reprezentowanie go na pogrzebie byłego pra-

cownika, w tym zakładowego emeryta lub rencisty. Sąd drugiej instancji ograniczył

się jednak do bardzo pobieżnej interpretacji, by nie powiedzieć „odczytania”, treści

pkt 1 powołanego przepisu i w ogóle nie dostrzegł sformułowanego wyżej pytania,

wobec czego nie mógł na nie odpowiedzieć, a tym bardziej dokonać właściwej sub-

sumpcji ustalonego stanu faktycznego pod normę prawną zakodowaną w art. 6 ust. 1

pkt 1 i 2 ustawy.

Tymczasem zakres zastosowania tej normy obejmuje również czynności zwią-

zane z udziałem pracownika w pogrzebie innego członka załogi, nie wyłączając za-

kładowych emerytów lub rencistów. Wspomniany udział leży bowiem w dobrze poję-

tym „interesie” zakładu pracy, o czym dobitnie świadczy nawet pobieżna obserwacja

zakładowej praktyki. Jej standardem w związku ze śmiercią pracownika (byłego pra-

cownika) jest bowiem - niezależnie od pogrzebów państwowych lub wojskowych -

drukowanie nekrologów oraz zakupywanie okolicznościowych wieńców i wiązanek,

7

składanych na cmentarzu przez przedstawicieli kierownictwa zakładu lub jego komó-

rek organizacyjnych, przy czym udział w ceremonii pogrzebowej dostępny jest w za-

sadzie - tzn. z zastrzeżeniem nieprzerwanego funkcjonowania zakładu - wszystkim

chętnym członkom załogi, którym w razie potrzeby zapewnia się nie tylko płatne

zwolnienie od obowiązków świadczenia pracy, ale także możliwość odbycia drogi do

cmentarza i z powrotem przy pomocy zakładowych środków komunikacyjnych. Róż-

nych form pomocy w związku z pogrzebem - poza wypłatą zasiłku pogrzebowego i

odprawy pośmiertnej - udzielają pracodawcy również najbliższej rodzinie zmarłego.

Formy i stopień zaangażowania zakładu w sprawy pogrzebu pracownika zależą po-

nadto od ustalonych zwyczajów miejscowych, a także od różnych okoliczności kon-

kretnego przypadku, jak np. przyczyna śmierci (zwłaszcza wskutek wypadku przy

pracy lub choroby zawodowej), organizacyjno - finansowe możliwości zakładu, czy

społeczno - zawodowa pozycja byłego pracownika (emeryta lub rencisty).

Motywacji dla takiej postawy pracodawcy oraz członków załogi pracowniczej

należy upatrywać zarówno w respekcie dla norm obyczajowych, a więc powszechnie

przestrzeganych wzorów pewnego zachowania się, które jedynie siłą społecznego

nawyku uznawane są za wiążące, jak też w poszanowaniu norm moralnych, czyli

reguł mających aksjologiczne uzasadnienie w ocenach zachowania jako „dobrego”,

„słusznego”, czy „sprawiedliwego”. Jako dobre i słuszne ocenia się zaś bez wątpienia

- i to w ogólnoludzkiej skali - zachowanie polegające na towarzyszeniu zmarłemu w

jego „ostatniej drodze”, gdyż takie uczczenie jego pamięci, w tym także przez jego

byłego pracodawcę i współtowarzyszy pracy, stanowi - zwłaszcza względem jego

najbliższej rodziny - wyraz międzyludzkiej solidarności, wzajemnej pomocy i życzli-

wości oraz kultury w osobistych kontaktach. Obok normy obyczajowej i moralnej

można by udział w pogrzebie byłego pracownika traktować także jako ostatni przejaw

(refleks) działania normy prawnej, nakazującej pracodawcy „wpływać na kształ-

towanie w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego” (art. 94 pkt 10 KP), a pra-

cownikom - „przestrzeganie” tych zasad w zakładzie (art. 100 § 2 pkt 6 KP). Udzia-

łem w pogrzebie podwładnego i kolegi pracodawca i załoga dają swój wyraz zasa-

dom współżycia społecznego ukształtowanym w danym zakładzie.

Nieprzestrzeganie powyższych norm przez pracodawcę wywoływałoby spo-

łeczne potępienie i zgorszenie, godząc w dobre imię (prestiż, renomę, image) jego

przedsiębiorstwa (firmy), a tym samym w jego „interes” wymieniony w art. 6 ust. 1 pkt

2 ustawy wypadkowej, którego nie można w żadnym razie redukować do interesów

8

czysto majątkowych. Ochrona ubezpieczeniowa przewidziana normą prawną z art. 6

ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy przysługuje zatem również wszystkim pracownikom doznają-

cym wypadku podczas lub w związku z udziałem w pogrzebie współpracownika (za-

kładowego emeryta lub rencisty), niezależnie od tego, czy w pogrzebie uczestniczą

jako członkowie załogi, czy też jako „reprezentanci” zakładu pracy. Wspomniany

udział nie jest - choćby w miejscowości będącej siedzibą zakładu i w godzinach jego

pracy - przedmiotem prawnego obowiązku pracownika. Pracodawca może wszakże

polecić danemu pracownikowi uczestniczenie w ceremonii pogrzebowej w charakte-

rze przedstawiciela (reprezentanta) zakładu pracy, co - pozostając bez wpływu na

ochronę ubezpieczeniową - ma jedynie taki skutek, że ewentualne niewykonanie

polecenia mogłoby być sankcjonowane na płaszczyźnie pracowniczej odpowiedzial-

ności niekompensacyjnej.

Z przeprowadzonych rozważań wynika, że pomimo wyraźnej nieporadności

niektórych fragmentów swego uzasadnienia, wyrok Sądu pierwszej instancji zmierzał

w dobrym oraz rozsądnym kierunku i ostatecznie odpowiada prawu, więc ocenienie

go przez Sąd Wojewódzki jako „naruszającego nie tylko zasady logiki, ale także

normy prawa materialnego” było - delikatnie mówiąc - pochopne, zwłaszcza gdy nie

może się ostać właśnie wyrok Sądu drugiej instancji i podlega on merytorycznej

zmianie bez względu na surowe rygory z art. 395

15

KPC. Przepis ten stanowi bo-

wiem, że Sąd Najwyższy może orzec co do istoty sprawy tylko wtedy, gdy - poza na-

ruszeniem prawa materialnego - nie ma naruszeń istotnych przepisów postępowania,

przy czym jest wówczas związany stanem faktycznym będącym podstawą wydania

zaskarżonego wyroku. Tymczasem Sąd Wojewódzki, rozpoznając apelację nie

kwestionującą ustaleń faktycznych wyroku pierwszoinstancyjnego (nie były one właś-

ciwie przedmiotem sporu), dość dowolnie skorygował ocenę dowodów przeprowa-

dzonych przed Sądem Rejonowym, jakkolwiek niekonsekwentnie nie dokonał wyraź-

nych ustaleń własnych. Nie jest to sytuacja braku „naruszeń istotnych przepisów pos-

tępowania”, co słusznie zarzucił pełnomocnik skarżącej, chociaż w polemicznym

ferworze używa pod adresem wywodów Sądu nieeleganckich określeń „kuriozalna”,

„nielogiczne”, „sprzeczne w rozumowaniu”, co mu - być może - przeszkodziło w peł-

nej konkretyzacji zarzutu, ograniczonego do art. 233 i 385 KPC. Jeśli dodać do tego

brak wspomnianych ustaleń, to sprawa kwalifikowałaby się w zasadzie do ponow-

nego rozpoznania. Rzecz jednak w tym, że ustalenia nad którymi deliberował Sąd

Wojewódzki (pisemny zakres czynności skarżącej oraz kwestia jej służbowego albo

9

prywatnego charakteru uczestnictwa w pogrzebie), nie mają dla rozstrzygnięcia

sprawy żadnego znaczenia. Wystarczą pozostałe ustalenia z wyroku pierwszoins-

tancyjnego, które w postępowaniu apelacyjnym zaakceptowano w dorozumiany spo-

sób.

Z tych względów Sąd Najwyższy na podstawie art. 393

15

KPC orzekł, jak w

sentencji.

========================================

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.