Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 18 lipca 2000 r.

IV CKN 81/00

Wydział IV

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Wyrok z dnia 18 lipca 2000 r., IV CKN 81/00

Komisant prowadzący handel używanymi samochodami może

skutecznie powołać się na umowne wyłączenie odpowiedzialności za wadę

prawną sprzedawanego samochodu wtedy, gdy sprawdzenie autentyczności

numerów i dokumentacji samochodu przyjmowanego do sprzedaży

komisowej odbyło się z zachowaniem staranności przewidzianej w art. 355 § 2

k.c.

Przewodniczący: Sędzia SN Zbigniew Strus

Sędziowie SN: Antoni Górski (sprawozdawca) Hubert Wrzeszcz

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 18 lipca 2000 r. na rozprawie sprawy z

powództwa Kaliny i Arnolda małżonków P. przeciwko Jarosławowi T. o zapłatę, na

skutek kasacji powodów od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Bydgoszczy z dnia 18

grudnia 1997 r.,

uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Okręgowemu w

Bydgoszczy do ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania

kasacyjnego.

Uzasadnienie

Powodowie domagali się zasądzenia od pozwanego kwoty 12 400 zł tytułem

zwrotu ceny zakupionego w prowadzonym przez niego komisie używanego

samochodu fso polonez 1,5. Jak się bowiem okazało, pojazd ten pochodził z

kradzieży, został odebrany im przez policję i przekazany ubezpieczycielowi, który

wypłacił właścicielowi odszkodowanie.

Pozwany wnosił o oddalenie powództwa powołując się na to, że w sposób

wyraźny w umowie sprzedaży wyłączył swoją odpowiedzialność za wady prawne

samochodu (art. 770 zdanie pierwsze k.c.).

Sąd Rejonowy w Bydgoszczy wyrokiem z 20 listopada 1997 r. oddalił

powództwo. Uznał, że wyłączenie odpowiedzialności komisanta za wady prawne

sprzedawanego samochodu było skuteczne. Pozwany w tym zakresie dopełnił

należytej staranności, upewniając się telefonicznie w policji, że przyjmowany do

sprzedaży komisowej pojazd nie figuruje w wykazie samochodów skradzionych.

Zaproponował też powodom możliwość zbadania samochodu przez rzeczoznawcę

– na ich koszt, na co oni jednak nie wyrazili zgody. Dlatego też roszczenie

powodów, wynikające z tytułu rękojmi za wady prawne, podlegało oddaleniu jako

niezasadne. Jednocześnie Sąd odrzucił, jako nieudowodnione i bezpodstawne, ich

sugestie, że komisant współpracował z osobami, które zamieszane były w kradzież

i pośrednictwo w sprzedaży samochodu.

Apelacja powodów od tego orzeczenia została oddalona wyrokiem Sądu

Wojewódzkiego w Bydgoszczy z dnia 18 grudnia 1997 r.

Sąd ten podzielił ustalenia Sądu pierwszej instancji i jego oceny prawne

przyjętego stanu faktycznego. Odrzucił, jako bezpodstawne, wątpliwości powodów

co do sprecyzowania roli, w jakiej występował pozwany przy transakcji sprzedaży

samochodu – komisanta, czy też przedstawiciela lub pełnomocnika osoby

przekazującej samochód do sprzedaży, którą według dokumentacji miał być Hubert

J.

Uznając, że strony łączyła umowa komisu, Sąd Wojewódzki zaakcentował

okoliczność, iż przerobienie numerów w sprzedawanym samochodzie zostało

dokonane w sposób profesjonalny, tak że przy oględzinach było ono niemożliwe do

ujawnienia. Według danych pochodzących z Prokuratury w Płocku, przebitki te

zostały wykryte dopiero po przeprowadzeniu badań specjalistycznych. Daje to

podstawę do zwolnienia pozwanego jako komisanta od odpowiedzialności za wady

prawne sprzedawanego pojazdu, także przy uwzględnieniu treści zdania drugiego

art. 770 k.c. W tym stanie rzeczy Sąd Wojewódzki pominął wnioskowane w

postępowaniu apelacyjnym przez stronę powodową dowody jako bezprzedmiotowe,

a jednocześnie spóźnione (art. 381 k.p.c.).

Wyrok Sądu Wojewódzkiego zaskarżyli powodowie kasacją opartą na obu

podstawach z art. 3931

k.p.c. W ramach podstawy prawnomaterialnej zarzucili

naruszenie art. 765 i 770 k.c. przez błędne uznanie, że pozwany jako komisant

dołożył należytej staranności i nie mógł dowiedzieć się o wadzie prawnej

sprzedawanego samochodu. Jednocześnie poddali w wątpliwość prawidłowość

kwalifikacji prawnej umowy stron jako umowy komisu. W ramach podstawy

naruszenia prawa procesowego powodowie zarzucili uchybienie przepisom art. 381

i 382 k.p.c. oraz art. 316 § 2 w związku z art. 391 k.p.c., polegające na dokonaniu

błędnych i jednocześnie nie dość stanowczych ustaleń oraz na bezpodstawnym

pominięciu zgłoszonych w postępowaniu apelacyjnym wniosków dowodowych. Z

tych względów wnosili o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do

ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Powodowie w kasacji powracają do dwóch kwestii, mimo że w sposób przekonujący

zostały one ustalone i wyjaśnione przez Sąd Wojewódzki. Pierwsza z nich dotyczy

kwalifikacji prawnej łączącej strony umowy. Już Sąd Rejonowy uznał za

bezpodstawne wątpliwości powodów, czy zawarta przez nich umowa była

sprzedażą komisową. Sąd ten w szczególności wskazał, że pozwany występował w

tej umowie w charakterze komisanta i „nie było żadnej osoby trzeciej, która mogłaby

ingerować w stosunki między stronami”. Tę ocenę prawną zaaprobował Sąd

Wojewódzki, trafnie wytykając powodom brak konsekwencji w ich stanowisku,

wyrażający się w tym, że z jednej strony występują oni z roszczeniem opartym na

umowie komisowej, a potem, w trakcie procesu, sami zaczynają podważać swoje

twierdzenia. W każdym razie, zgłoszenie tych wątpliwości także w skardze

kasacyjnej było bezskuteczne, co oznacza, że roszczenie powodów trafnie zostało

zakwalifikowane do rozpoznania w ramach przepisów regulujących umowę komisu.

Druga kwestia dotyczyła złej wiary pozwanego, a nawet podejrzeń powodów o

ewentualną zmowę czy współpracę pozwanego ze złodziejami lub paserem

samochodowym. Te sugestie powodów zostały przez Sądy odrzucone jako

nieudowodnione. W postępowaniu apelacyjnym powodowie złożyli wprawdzie

wnioski dowodowe, które miały wykazać, że w rzeczywistości samochód do

sprzedaży komisowej oddał świadek Henryk O., czemu on zeznając przed sądem

zaprzeczył, ale Sąd Wojewódzki trafnie przyjął, iż nawet gdyby uznać, że tak

w istocie było, to z tego faktu nie można jeszcze wyciągać wniosków co do

ewentualnej odpowiedzialności deliktowej pozwanego jako pomocnika złodzieja lub

pasera. Dlatego też ten wątek deliktowy w sprawie został słusznie pominięty jako

nieudowodniony i podnoszenie go w kasacji jest bezskuteczne.

W tym stanie rzeczy podstawowym problemem w sprawie pozostaje

rozstrzygnięcie, czy pozwany jako komisant ponosi odpowiedzialność za wadę

prawną samochodu według art. 770 zdanie drugie k.c., a więc czy „z łatwością mógł

się o niej dowiedzieć”.

Zgodnie z treścią art. 765 k.c., komisant przyjmuje zlecenia prowadzenia

kupna lub sprzedaży rzeczy ruchomych w zakresie działalności swego

przedsiębiorstwa. W związku z tym miarę dopełnienia przez niego staranności przy

sprawdzaniu rzeczy przyjmowanych w komis należy wyprowadzać z treści art. 355

§ 2 k.p.c. Według tego przepisu, należytą staranność dłużnika w zakresie

prowadzonej przez niego działalności gospodarczej określa się przy uwzględnieniu

zawodowego charakteru tej działalności. Chodzi zatem o staranność wymaganą od

profesjonalisty (por. wyrok z dnia 24 czerwca 1997 r., II CKN 224/97, OSNC 1998,

nr 1, poz. 8, w którym Sąd Najwyższy uznał, że komisanta obowiązuje w świetle art.

770 zdanie 2 k.c. należyta staranność określona rodzajem prowadzonej działalności

gospodarczej).

Sąd Wojewódzki uznał, że pozwany dochował takiej staranności, gdyż

pracownik pozwanego sprawdzał przyjmowany do sprzedaży komisowej samochód

i nie zauważył żadnych śladów przerobienia numerów. Jak się potem okazało,

sfałszowanie ich można było ustalić dopiero po przeprowadzeniu wnikliwych badań.

Miarę staranności pozwanego w tym zakresie dopełniają w ocenie Sądu uzyskanie

informacji z Komendy Wojewódzkiej Policji w B., że przyjmowany do sprzedaży

komisowej samochód nie figuruje w wykazie pojazdów skradzionych oraz to, że

zaproponowano powodom sprawdzenie pojazdu przez rzeczoznawcę, jednakże ze

względu na to, że badanie miało się odbyć na ich koszt, nie przystali na to.

Trafność tych ocen budzi uzasadnione wątpliwości. W judykaturze ostatnich

lat daje się zaobserwować, aprobowaną w doktrynie, tendencję do zaostrzenia

wymogów wobec komisantów zajmujących się handlem samochodami. I tak, o ile

jeszcze w uchwale z dnia 30 maja 1996 r., III CZP 42/96 (OSNC 1996, nr 10, poz.

128) Sąd Najwyższy przyjął, że do odpowiedzialności komisanta nie ma

zastosowania art. 575 k.c., jeżeli na mocy art. 770 k.c. wyłączył on swoją

odpowiedzialność za wady sprzedawanej rzeczy, to w powołanym wyżej wyroku z

dnia 24 czerwca 1997 r. Sąd Najwyższy uznał, że, prowadząc komisową sprzedaż

używanych samochodów, komisant musi liczyć się ze zjawiskiem wprowadzenia do

obrotu pojazdów kradzionych i dlatego zobowiązany jest do dokładnego

sprawdzania numerów identyfikacyjnych oraz dokumentów przyjmowanego do

sprzedaży pojazdu. Z kolei, w uzasadnieniu wyroku z dnia 15 maja 1997 r., II CKN

168/97 (OSNC 1997, nr 10, poz. 158) Sąd Najwyższy przyjął, że komisant,

prowadząc komis samochodowy, powinien sam mieć wiedzę w zakresie badania

autentyczności numerów fabrycznych pojazdów, a w razie jej braku, zatrudniać w

tym celu profesjonalistów. Sąd Najwyższy w składzie rozpoznającym niniejszą

sprawę podziela ten kierunek wykładni art. 770 zdanie drugie k.c.

Warto w tym miejscu wskazać, że nagminność kradzieży samochodów stała

się podstawową przyczyną zaostrzenia przez sądy kryteriów dopełnienia dobrej

wiary u nabywcy używanych samochodów kupowanych na giełdzie. Zgodnie z

uchwałą składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 30 marca 1992 r., III

CZP 18/92 (OSNCP 1992, nr 9, poz. 144), której nadano moc zasady prawnej,

nabywca używanego samochodu powinien zachować stosownie do okoliczności

szczególną ostrożność w celu upewnienia się, czy samochód nie pochodzi z

kradzieży. Nałożenie zwiększonych wymagań w tym zakresie na zwykłego nabywcę

samochodu (konsumenta) uzasadnia tym bardziej zaostrzenie kryteriów wobec

komisantów – osób fizycznych i prawnych zajmujących się zawodowo handlem

samochodami. Trudno zatem zgodzić się z odmiennym, liberalnym podejściem,

jakie w tej kwestii przyjęły Sądy w niniejszej sprawie w stosunku do pozwanego.

Aprobata takiej praktyki oznacza w istocie przerzucenie ryzyka prowadzonej

działalności gospodarczej przez komisanta na konsumenta, co jest niesłuszne i

niedopuszczalne. (...) Dlatego komisant prowadzący handel używanymi

samochodami może skutecznie powołać się na dopuszczalną w świetle art. 770 k.c.

umowę wyłączenia odpowiedzialności za wadę prawną sprzedanego samochodu

wtedy, kiedy sprawdzenie autentyczności numerów i dokumentacji przyjętego do

sprzedaży komisowej samochodu odbyło się na poziomie profesjonalnym. Stopień

niezbędnej staranności w tym zakresie określa art. 355 § 2 k.c., wedle którego

należy oceniać spełnienie tych wymogów przez komisanta in concreto. Ogólnie

można jednak przyjąć, że komisant dopełni należytej staranności, kiedy sam, mając

odpowiednie kwalifikacje, sprawdzi samochód przed przyjęciem do sprzedaży

komisowej, lub też zleci przeprowadzenie tej czynności innej osobie fachowej.

Trzeba przy tym zachować w tych ocenach należyty umiar i realizm. Jeśli bowiem

wykrycie fałszerstwa byłoby możliwe dopiero w wyniku przeprowadzenia

specjalistycznych badań laboratoryjnych, to ich brak nie może obciążać komisanta,

gdyż nie sposób uznać wtedy, że o takiej wadzie komisant mógł się z łatwością

dowiedzieć (art. 770 zdanie drugie k.c.). Chodzi tu bowiem o „łatwość” dla

przeciętnego profesjonalisty, a nie o spełnienie wymogu badań wysoko

specjalistycznych.

Odnosząc powyższe rozważania do sprawy niniejszej, nie można zgodzić się

ze stanowiskiem Sądu Wojewódzkiego, że pozwany dopełnił wymagania

staranności komisanta przewidziane w art. 770 k.c. W szczególności nie sposób

uznać, że wystarczającym aktem tej staranności było zaproponowanie powodom

przez pozwanego możliwości skontrolowania pojazdu przez rzeczoznawcę, kontrola

fachowa powinna być bowiem rutynowym zabiegiem przed przyjęciem samochodu

do sprzedaży komisowej. W sprawie brakuje ustaleń i oceny, czy gdyby dokonano

takiego sprawdzenia, mogłoby ono ujawnić fakt przerobienia numerów fabrycznych

pojazdu. Sąd powołał się wprawdzie na stwierdzenie zawarte w uzasadnieniu

postanowienia prokuratora, że sfałszowanie tych numerów wykryto po

przeprowadzeniu badań specjalistycznych, nie wiadomo jednak, czy były one

konieczne do ujawnienia tych przeróbek, czy też, gdyby pojazd został

skontrolowany przed przyjęciem do komisu przez osobę fachową, mogłaby ona je

wówczas wykryć. Oznacza to, że zarzut naruszenia art. 770 zdanie drugie k.c. jest

uzasadniony.

Wątpliwe jest także zachowanie przez pozwanego drugiego z przyjętych przez

Sąd Wojewódzki kryteriów należytej staranności. Wedle ustaleń tego Sądu,

pozwany miał informować się w policji przed przyjęciem samochodu, czy nie

figuruje on na liście pojazdów skradzionych. Powodowie przedstawili jednak w

postępowaniu apelacyjnym pismo Komendy Wojewódzkiej w B. z dnia 17 czerwca

1997 r., negujące tę okoliczność. Wbrew obowiązkowi z art. 382 k.p.c., Sąd nie

rozważył tego dowodu, co niewątpliwie stanowi naruszenie wymienionego przepisu,

trafnie wytknięte w kasacji.

W tym stanie rzeczy Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok, przekazując

sprawę do ponownego rozpoznania (art. 39313

k.p.c.).

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.