Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 12 lipca 2002 r.

V CKN 1095/00

Wydział V

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Wyrok z dnia 12 lipca 2002 r., V CKN 1095/00

Tytuł publikacji prasowej, jako integralna jej część, powinien odpowiadać

obowiązującym zasadom i wymaganiom rzetelnego dziennikarstwa.

Sędzia SN Antoni Górski (przewodniczący, sprawozdawca)

Sędzia SN Jan Górowski

Sędzia SN Elżbieta Skowrońska-Bocian

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Zakładów Produkcyjno-Usługowo-

Handlowych „M.”, S.A. w O. przeciwko Tadeuszowi B., Tadeuszowi G., Jerzemu B. i

Górnośląskiemu Towarzystwu Prasowemu, spółce z o.o. w K. o ochronę dóbr

osobistych, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 12 lipca 2002 r. na rozprawie

kasacji strony powodowej od wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 9

listopada 1999 r.

uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Apelacyjnemu w

Katowicach do ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania

kasacyjnego.

Uzasadnienie

Sąd Okręgowy w Katowicach wyrokiem z dnia 29 czerwca 1998 r.,

uwzględniając powództwo Zakładów Produkcyjno Handlowych „M.” S.A. w O.,

zobowiązał pozwanych do zamieszczenia w „Trybunie Śląskiej” i „Gazecie

Wyborczej” oświadczenia, wyrażającego ubolewanie z powodu opublikowania w nr

(...) „Trybuny Śląskiej” artykułów „Supermarket Auschwitz” oraz „Lagergeszeft”

autorstwa Jerzego B., bezpodstawnie sugerujących, że projektowana przez powoda

inwestycja centrum handlowego w pobliżu obozu jest działaniem nieetycznym,

bezczeszczącym pamięć ofiar tego obozu zagłady oraz do przeproszenia

wszystkich wprowadzonych w błąd tymi informacjami lub dotkniętych ich treścią.

Jednocześnie Sąd zasądził od pozwanych solidarnie na rzecz Polskiego

Czerwonego Krzyża kwotę 10 000 zł tytułem zadośćuczynienia.

Na skutek apelacji pozwanych od tego orzeczenia Sąd Apelacyjny wyrokiem z

dnia 9 listopada 1999 r zmienił je i oddalił powództwo. Wbrew ocenie Sądu

pierwszej instancji uznał, że kwestionowane publikacje są realizacją prawa do

swobodnego wyrażania poglądów i do krytyki prasowej, krytyka zaś zmierzająca do

poprawy rzeczywistości nie jest działaniem bezprawnym, mimo nawet nadmiernej

ekspresyjności opisu i ujemnej oceny, a także zbytniej ostrości sformułowań i

argumentów, zwłaszcza jeśli została podjęta w interesie społecznym. Ogromne

zainteresowanie opinii krajowej i międzynarodowej wywołane tymi artykułami

doprowadziło do zmiany przez władze Oświęcimia koncepcji zagospodarowania

strefy ochronnej wokół obozu, co tylko potwierdza potrzebę i skuteczność

interwencji publicystycznej. Wzgląd na ochronę pamięci ofiar nazizmu

usprawiedliwiał ostrą formę dziennikarską. Z tych przyczyn Sąd Apelacyjny uznał,

że nie doszło do nadużycia prawa do wolności słowa i krytyki prasowej, wobec

czego zmienił orzeczenie Sądu Okręgowego i oddalił powództwo.

Wyrok Sądu Apelacyjnego zaskarżył powód kasacją, zarzucając naruszenie

art. 23 i 24 k.c. w związku z art. 14, 47 i art. 54 Konstytucji oraz art. 10 Europejskiej

Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, i wnosząc o jego zmianę

przez oddalenie apelacji albo o uchylenie i przekazanie sprawy do ponownego

rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Stosownie do treści art. 24 § 1 k.c., w sprawie o ochronę dóbr osobistych sąd

powinien w pierwszym rzędzie ustalić, czy do ich naruszenia doszło i dopiero w

razie pozytywnej odpowiedzi na to pytanie oceniać, czy działanie pozwanego

naruszyciela było bezprawne, mając przy tym na względzie, że powołany przepis

posługuje się konstrukcją domniemania bezprawności, a zatem, że ciężar dowodu

obalenia tego domniemania spoczywa na pozwanym.

Tymczasem w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku nie omówiono odrębnie

obu tych przesłanek ochrony dóbr osobistych. W rezultacie trudno z jego treści

jednoznacznie odczytać, czy przyczyną oddalenia powództwa było to, że

kwestionowana publikacja prasowa nie naruszyła dobrego imienia powoda, czy to,

że istniały okoliczności wyłączające bezprawność działania autora, a w

szczególności prawo do swobody wypowiedzi i do krytyki prasowej, na które

powołuje się Sąd. Utrudnia to kontrolę instancyjną orzeczenia apelacyjnego i

powoduje, że nie można jest odeprzeć podniesionych przeciwko niemu zarzutów

kasacyjnych.

Z treści obu artykułów prasowych wynika, że intencją ich autora było

zakwestionowanie etycznej strony planowanej przez powoda inwestycji, zwłaszcza

zaś zlokalizowania jej w sąsiedztwie obozu oświęcimskiego. Świadczą o tym przede

wszystkim same tytuły publikacji oraz treść następujących po nich odautorskich

komentarzy, zawartych w podtytułach. Wystarczy przywołać brzmienie jednego z

nich: „Supermarket w Oświęcimiu, podobnie jak wcześniej krzyż przy byłym

klasztorze Karmelitanek i sam klasztor, może wywołać kolejny międzynarodowy

skandal ze szkodą dla Polski. Jeżeli zresztą już go nie wywołał”. Dodatkowo taki

odbiór wzmacnia następujący fragment publikacji: „To skandal, robienie interesów

na holocauście i to w takim miejscu – mówią byli więźniowie i kombatanci z całego

świata”. Jednocześnie w tych tekstach zabrakło informacji o tym, że do tej pory na

terenie samego obozu funkcjonują hotel, sklep ze starą odzieżą i gastronomia, po

drugiej zaś stronie ulicy, na miejscu planowanej inwestycji, istniały i istnieją obiekty

handlowe, produkcyjne i usługowe, tyle że o niekorzystnym wyglądzie,

spowodowanym na ogół bardzo złym stanem technicznym. Autor nie przytaczał i

nie rozważał w ogóle argumentacji zwolenników nowej inwestycji, podnoszących

konieczność i celowość uporządkowania pasa miejskiego okołoobozowego oraz

wyprowadzenia z terenu samego obozu działalności gospodarczej, która może nie

licować z powagą tego miejsca, naznaczonego piętnem zbrodni ludobójstwa.

Trudno jest zatem odmówić racji stronie powodowej, zarzucającej mu

jednostronność ujęcia opisywanego tematu, zwłaszcza że dotyka on kwestii bardzo

trudnych, wywołujących zainteresowanie opinii międzynarodowej, angażującej przy

tym nierzadko skrajnie emocjonalne stanowiska. Nie ulega wątpliwości, że przy

poruszaniu tak trudnej i delikatnej materii stawiany dziennikarzowi w art. 12 ust. 1

ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe (Dz.U. Nr 5, poz. 24 ze zm.)

wymóg szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystywaniu

materiałów prasowych, rozumiany w orzecznictwie jako kwalifikowana staranność i

rzetelność (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 sierpnia 1987 r., II CR 269/87,

OSNC 1989, nr 4, poz. 66), jest aktualny. W takim kontekście należy zatem

odpowiedzieć przede wszystkim na pytanie, czy określenie planowanej przez

powoda inwestycji mianem „Supermarket Auschwitz” oraz „Lagergeszeft” mogło

naruszać dobre imię strony powodowej, czy też nie. Brak w zaskarżonym wyroku

jednoznacznej oceny Sądu w tym względzie jest wystarczającym argumentem do

uwzględnienia kasacji, zarzucającej naruszenie art. 23 i art. 24 § 1 k.c.

Pozytywne przesądzenie tej podstawowej kwestii uzasadniać będzie

rozważenie zagadnienia, czy istniały okoliczności usprawiedliwiające treść i

zastosowaną formę publikacji, wyłączające tym samym bezprawność działania

strony pozwanej. Jedna z takich okoliczności wynika, zdaniem Sądu Apelacyjnego,

z treści art. 10 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych

wolności, statuującego prawo do swobody wyrażania opinii oraz do otrzymywania i

przekazywania informacji. Należy jednak przypomnieć, że w uzasadnieniu wyroku z

dnia 11 października 2001 r., II CKN 559/99 (OSNC 2002, nr 6, poz. 82), Sąd

Najwyższy trafnie zwrócił uwagę, iż prawo to nie ma charakteru absolutnego,

podlega bowiem ograniczeniom niezbędnym w demokratycznym społeczeństwie

m.in. ze względu na konieczność ochrony dobrego imienia i praw innych osób.

Dlatego w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przyjmuje się, że

progiem granicznym dla ochrony swobody wypowiedzi jest rzetelność

dziennikarska, zachowanie wymogów dobrej sztuki i etyki zawodowej, natomiast

każdorazowe wyważanie, pomiędzy prawem jednostki a przyczynami ingerencji w

swobodę wypowiedzi, wymaga odniesienia do znaczenia i rangi prawa dla

człowieka oraz rzeczywistych, a nie subiektywnych konieczności leżących u

podstaw tej ingerencji (por. wyrok z dnia 8 lipca 1986 r. w sprawie Lithgow

przeciwko Wielkiej Brytanii). W zaskarżonym wyroku zabrakło dokonania takiej

analizy i oceny zderzenia w konkretnym wypadku obu konkurencyjnych, a

doniosłych społecznie wartości. Stąd też zarzutu kasacji naruszenia art. 10

Konwencji nie można odeprzeć.

Eksponując konstytucyjne zasady wolności prasy (art. 14) oraz prawa do

wolności wyrażania poglądów i zakazu stosowania cenzury prewencyjnej (art. 54),

Sąd Apelacyjny nie rozważył, że ochrona dobrego imienia jest również wartością

konstytucyjną (art. 47), podlegającą odpowiedniej ochronie prawnej, co zawsze

podkreślał w swoim orzecznictwie Sąd Najwyższy. Wystarczy odwołać się do

stanowiska tego Sądu wyrażonego w dwóch orzeczeniach. W wyroku z dnia 19

września 1968 r., II CR 291/68 (OSNCP 1969, nr 11, poz. 200) stwierdził, że krytyka

prasowa jest działaniem pożytecznym i pożądanym, jeżeli została podjęta w

interesie społecznym, jest rzetelna i rzeczowa, a jej celem nie jest tylko dokuczenie

innej osobie. Z kolei w wyroku z dnia 3 grudnia 1986 r., I CR 378/86 (OSNCP 1988,

nr 4, poz. 47) wyjaśnił, że obszar dopuszczalnej krytyki prasowej nie może

wykraczać poza granice zgodnego z prawdą relacjonowania faktów.

W tych ramach równoważenie sprzecznych interesów i wartości stwarza

konieczność określenia granicy pomiędzy prawem do wolności wypowiedzi i do

krytyki prasowej a obszarem ochrony zagrożonych korzystaniem z tych wolności

dóbr osobistych. Należy rozpatrywać także obronę pozwanych, którzy powołują się

na specyficzną rolę i funkcję tytułów prasowych. Tytuły te mają za zadanie

m.in.przyciągnąć uwagę czytelnika, co w przekonaniu strony pozwanej

usprawiedliwia ekspresyjność użytych w kwestionowanych publikacjach

sformułowań. Rozstrzygając tę kwestię trzeba mieć na względzie, że tytuł prasowy

nie jest elementem autonomicznym oderwanym od treści publikacji; pozostając jej

integralną częścią powinien odpowiadać obowiązującym zasadom i wymogom

rzetelnego dziennikarstwa. Niejednokrotnie czytelnik ogranicza swoje

zainteresowanie tylko do brzmienia tytułu, bez poznawania całej treści artykułu, co

powinno skłaniać dziennikarza do większej odpowiedzialności za słowo i do

rezygnacji z epatowania tytułem bez ograniczeń. (...)

Z tych przyczyn Sąd Najwyższy orzekł, jak w sentencji (art. 39313

k.p.c.).

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.