Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 7 listopada 2002 r.

II CKN 1293/00

Wydział II

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Wyrok z dnia 7 listopada 2002 r., II CKN 1293/00

Osobie, której dobra osobiste zostały naruszone publikacją prasową,

przysługuje ochrona także wówczas, gdy autor publikacji dochował

staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów

prasowych.

Sędzia SN Gerard Bieniek (przewodniczący, sprawozdawca)

Sędzia SN Teresa Bielska-Sobkowicz

Sędzia SN Maria Grzelka

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Larry’ego M. przeciwko redaktorowi

naczelnemu „G.L.” w Z.G. o ochronę dóbr osobistych, po rozpoznaniu w Izbie

Cywilnej w dniu 7 listopada 2002 r. na rozprawie kasacji pozwanego od wyroku

Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 14 marca 2000 r.

oddalił kasację.

Uzasadnienie

Sąd Okręgowy w Zielonej Górze wyrokiem z dnia 30 czerwca 1999 r.

zobowiązał pozwanego redaktora naczelnego „G.L.” w Z.G. do złożenia na łamach

tej gazety oświadczenia o treści: „»G.L.« przeprasza pana Larry’ego M. za

określenia użyte w artykule pod tytułem »Rasiści Larry’ego« zamieszczonego w

dniach 24/25 maja 1997 r., w szczególności za nazwanie go rasistą” oraz zasądził

od pozwanego na rzecz powoda kwotę 5000 zł. W sprawie tej ustalono następujący

stan faktyczny.

Powód Larry M., afroamerykanin, doktor praw, absolwent Boston College,

decyzją rektora Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Z.G. z dnia 14 października

1996 r. mianowany został na stanowisko starszego wykładowcy w Nauczycielskim

Kolegium Języka Angielskiego. Początkowo prowadził zajęcia „ze słuchania i

mówienia” na III roku studiów, a w drugim semestrze zajęcia z czytania ze

studentami I roku oraz z kultury Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej ze

studentami II roku. Gdy powód zakwestionował dostarczony mu do nauki

podręcznik i materiały dydaktyczne, powierzono mu prowadzenie fakultatywnych

zajęć warsztatowych. To wywołało jego niezadowolenie i w czasie zebrania

pracowniczego stwierdził, że jest traktowany przez dyrektora Kolegium Ryszarda

W. jak „niewolnik”. Wywołało to negatywną reakcję ze strony uczestników zebrania,

a dyrektor Ryszard W. wnioskował o rozwiązanie umowy o pracę z powodem, do

czego jednak nie doszło.

Studenci I i II roku, z którymi powód prowadził zajęcia, wyrażali swoje

niezadowolenie z – ich zdaniem – zaniżanych ocen, a w roku akademickim

1997/1998 zwrócili się do prorektora szkoły o zmianę prowadzącego zajęcia lub

spowodowanie zmiany treści zajęć zarzucając, że w ramach przedmiotu kultura

amerykańska „otrzymują jedynie część informacji dotyczące udziału imigrantów z

Afryki w historii Ameryki”. Zarzuty te były zasadne, w związku z czym powód

przedstawił program zajęć i po jego zaakceptowaniu dalsze zarzuty nie pojawiły się.

Następnie jednak studenci skarżyli się, że powód zarzuca im niski poziom

intelektualny oraz rasizm, wobec czego wezwano go do zaniechania tego rodzaju

praktyk. Larry M. interweniował u prorektora w sprawie zwracania się doń po

imieniu, uznając to za uchybienie ze strony Polaków; czuł się niedowartościowany,

a gdy postawiono mu zarzut niesubordynacji, potraktował go jako przejaw rasizmu.

W magazynie „G.L.” z dnia 24/25 maja 1997 r. opublikowany został artykuł

Grażyny Z. pod tytułem „Rasiści Larry’ego”. Jego autorka, określająca tekst jako

reportaż, napisała go po telefonicznej informacji o zatrudnieniu powoda w Wyższej

Szkoły Pedagogicznej, o jego konfliktach ze studentami oraz o jego rasistowskich i

antysemickich poglądach, a także po rozmowach z dyrektorem kolegium języka

angielskiego Ryszardem W., prorektorem Marią F., kadrową uczelni oraz ze

studentami i pracownikami naukowymi uczelni. Mimo czynionych w tej mierze

starań, powód odmówił dziennikarce wyjaśnień lub wywiadu, a po ukazaniu się

spornego artykułu nie wnioskował o jego sprostowanie.

W ocenie Sądu pierwszej instancji, w następstwie opublikowania artykułu

doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda w postaci „prawa do własnych

poglądów, poczucia bycia afroamerykaninem, wizerunku, godności, dobrego

imienia”, co naraziło go na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu

prawnika, nauczyciela akademickiego i innej działalności. Naruszenie to dokonało

się przez określenie powoda jako „Larry”, czyli po imieniu, użycie w tytule zwrotu

„Rasiści Larry’ego” oraz przez treść artykułu. Tytuł artykułu jest prowokujący,

sugerujący czytelnikowi negatywny stosunek do jego bohatera, artykuł ma

negatywny wydźwięk, wręcz szkalujący powoda, któremu bezpodstawnie zarzucono

głoszenie rasistowskich poglądów. Zdaniem Sądu pierwszej instancji, autorka

artykułu nie dochowała szczególnej staranności przy zbieraniu materiałów

prasowych, nie dokonała weryfikacji prawdziwości uzyskanych wiadomości oraz

przekroczyła granice krytyki opisywanych zjawisk. Artykuł miał negatywny wydźwięk

i wzbudził oburzenie w środowisku akademickim, co uzasadnia odpowiedzialność

strony pozwanej na podstawie art. 24 k.c. w związku z art. 38 i nast. ustawy z dnia

26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe (Dz.U. Nr 5, poz. 24 ze zm. – dalej: "Pr.pras.")

oraz art. 448 k.c.

Sąd Apelacyjny w Poznaniu zmienił zaskarżony wyrok, zobowiązując

pozwanego do złożenia na łamach „G.L.” oświadczenia o treści: „»G.L.« przeprasza

Pana Larry’ego M. za nazwanie go w artykule pod tytułem »Rasiści Larry’ego«,

zamieszczonym w Magazynie z dnia 24/23 maja 1997 r. – rasistą”. Sąd ten uznał,

że nazywając powoda rasistą, dziennikarka – autorka artykułu – wykroczyła poza

granice zgodnego z prawdą relacjonowania faktów i przedstawiła powoda w

negatywnym świetle. W tej sytuacji powodowi przysługiwała ochrona z art. 24 k.c.

Jednocześnie przyjęto, że brak przesłanek, aby powodowi udzielić dalej idącej

ochrony. W szczególności nie jest uzasadnione zobowiązanie pozwanego do

przeproszenia powoda za określenia użyte w kwestionowanym artykule, skoro

powód nie sprecyzował, o jakie konkretnie określenie chodzi (poza określeniem

„rasista”).

Wyrok Sądu Apelacyjnego zaskarżył kasacją pozwany. Jako podstawę

kasacyjną wskazano naruszenie prawa materialnego, tj. art. 24 k.c. przez jego

błędną wykładnię. Wskazując na powyższe, pozwany wniósł o zmianę wyroku przez

oddalenie powództwa.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Jedynym zarzutem sformułowanym w kasacji pozwanego jest naruszenie

przepisu art. 24 k.c. przez błędną wykładnię. Uzasadnienie tego zarzutu sprowadza

się w istocie do tego, że – zdaniem pozwanego – zebrane w sprawie dowody nie

dają podstaw do przyjęcia bezprawności działania autorki publikacji. Już wstępnie

należy zauważyć, że takie uzasadnienie zarzutu błędnej wykładni nie jest

adekwatne do istoty tego zarzutu, nie ulega bowiem wątpliwości, że zarzut błędnej

wykładni przepisu oznacza dwie postacie wadliwości rozumowania sądu

dotyczącego sfery prawnej. Pierwsza postać polega na błędnym przyjęciu, że

istnieje norma prawna faktycznie nie istniejąca lub na zaprzeczeniu istnienia normy

prawnej faktycznie istniejącej, druga natomiast polega na błędnym rozumieniu treści

lub znaczenia normy prawnej. Uzasadnienie podstawy kasacyjnej nie daje podstaw

do przyjęcia tezy, że wnoszący kasację zarzuca Sądowi drugiej instancji błędne

rozumienie treści lub znaczenia przepisu art. 24 § 1 k.c. Przeciwnie, w uzasadnieniu

kasacji przytoczono argumenty, które mają uzasadniać stanowisko, że

postępowanie autorki publikacji nie nosi cech bezprawności. Jest to więc typowy

przykład zarzutu niewłaściwego zastosowania przepisu prawa, a więc błędu

subsumcji. Istota tego błędu polega bądź na tym, że sąd błędnie uznaje istnienie

związku między ustalonym w sprawie stanem faktycznym a hipotezą normy

prawnej, bądź też zaprzecza istnieniu takiego związku. W niniejszej sprawie Sąd

Apelacyjny zastosował art. 24 § 1 k.c., uznając, że ustalony w sprawie stan

faktyczny objęty jest hipotezą art. 24 § 1 k.c., natomiast wnoszący kasację to

zakwestionował twierdząc, iż nie występuje przesłanka bezprawności.

Uzasadniając ten zarzut, pozwany podniósł następujące argumenty: po

pierwsze, bezprawność postępowania autorki publikacji wyłączyło

niezakwestionowanie prawdziwości treści publikacji; po drugie, powód – jako osoba

pokrzywdzona – nie wystąpił o sprostowanie ani nie zgłosił polemiki, a także

odmówił autorce publikacji udzielenia wyjaśnień; po trzecie, użycie w części

wstępnej publikacji zwrotu „nie widzi, że tak mówiąc, sam jest rasistą” nie może być

ocenione w oderwaniu od kontekstu całej publikacji; po czwarte, autorkę publikacji

chroni przed odpowiedzialnością cywilną przepis art. 41 Pr.pras.

Podejmując rozważania dotyczące istnienia lub braku bezprawności w

postępowaniu autorki publikacji, należy zwrócić uwagę, że stosownie do art. 24 §1

k.c. osoba, której cześć została naruszona cudzym działaniem, może żądać

ochrony przed sądem, chyba że to działanie nie jest bezprawne. W przepisie tym

ustawodawca wprowadził domniemanie bezprawności działań naruszających dobra

osobiste. Na gruncie kodeksu cywilnego przyjmuje się obiektywne kryteria

bezprawności. Postawienie komuś zarzutu nieprawdziwego, naruszającego jego

cześć, jest zawsze działaniem sprzecznym z zasadami współżycia społecznego i w

związku z tym bezprawnym, choćby postawienie takiego zarzutu podyktowane było

dobrą wiarą jego autora i poparte starannością w zbieraniu danych, na których

zarzut się opiera. W takim przypadku dobra wiara autora zarzutu wyłącza jedynie

jego winę, natomiast do okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia dóbr

osobistych na ogół zalicza się działanie w ramach porządku prawnego, tj. działanie

dozwolone przez obowiązujące przepisy prawa, wykonywanie prawa

podmiotowego, działanie w obronie uzasadnionego interesu, a w niektórych

przypadkach także zgodę pokrzywdzonego.

Wychodząc z tych założeń, które znajdują wyraz w utrwalonym orzecznictwie

Sądu Najwyższego, należy odnieść się do konkretnych zarzutów pozwanego, a w

szczególności do okoliczności wyłączających – w jego przekonaniu – przesłankę

bezprawności. Przede wszystkim należy zauważyć, że przy formułowaniu tych

zarzutów nie zachowano konsekwencji, z jednej bowiem strony pozwany

zakwestionował sam fakt naruszenia dóbr osobistych, utrzymując, że powoda nie

nazwano „rasistą”, z drugiej zaś twierdził, że treść artykułu jest prawdziwa i jej

prawdziwości nikt nie podważył. Oba te zarzuty są chybione. Zaprzeczenia faktowi

nazwania powoda „rasistą” nie sposób bliżej komentować, jeśli zważyć samą treść

wstępnej części publikacji. Brzmi ona następująco: „Larry wciąż mówi o rasizmie

białych. Rasistą nazywa swego dyrektora i większość Polaków. Uważa, że gnębiący

Murzynów biali są gorszą rasą od czarnych, a Żydów po prostu nie cierpi. Nie widzi,

że tak mówiąc, sam jest rasistą”. Ten fragment, stanowiący swoiste streszczenie

całości, nie pozostawia żadnych wątpliwości, że nazwano powoda wprost „rasistą”.

Użycie tego określenia stanowi – co szeroko i trafnie uzasadnił Sąd drugiej instancji

– oczywiste naruszenie czci i dobrego imienia powoda. Tej oceny w niczym nie

zmienia ani nie osłabia kontekst całej publikacji. Wymowa zacytowanej części

wstępnej publikacji jest jednoznaczna.

Szerszego komentarza nie wymaga także twierdzenie pozwanego, że treść

artykułu jest prawdziwa, co wyłącza bezprawność. W świetle sentencji orzeczenia

Sądu Apelacyjnego nie może być żadnych wątpliwości, że ostatecznie przedmiotem

oceny prawnej nie była treść artykułu, lecz fakt, iż w artykule powoda jednoznacznie

nazwano rasistą. Nie może być więc kwestionowane, że użycie tego określenia daje

powodowi możliwość dochodzenia skutecznej obrony dóbr osobistych. Sąd

Najwyższy wyklucza przy tym możliwość odczytania tego zarzutu kasacji w ten

sposób, że prawdziwe jest twierdzenie, iż powód jest rasistą.

Także pozostałe dwie okoliczności podnoszone w kasacji nie mogą być

uznane za wyłączające bezprawność postępowania autorki publikacji. W

szczególności nie można uznać, że odmowa udzielenia przez powoda wyjaśnień

autorce publikacji i brak jego reakcji przez żądanie sprostowania nie upoważniał

autorki do nazwania powoda „rasistą” lub usprawiedliwiał użycie takiego określenia.

Powód miał bowiem możliwość, a nie obowiązek podjęcia tych działań. Rezygnacja

z tej możliwości nie dawała żadnych podstaw do użycia kwestionowanego

określenia.

W końcu należy odnieść się do przepisów Prawa prasowego, a w

szczególności twierdzenia, że przepis art. 41 tego Prawa wyłącza odpowiedzialność

dziennikarza z tytułu ochrony dóbr osobistych. Podejmując tę kwestię należy przede

wszystkim zwrócić uwagę na przepis art. 12 Pr.pras. Stwierdzono tam, że

dziennikarz jest obowiązany nie tylko zachować szczególną staranność i rzetelność

przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, lecz także chronić dobro

osobiste. Treść tego przepisu rozwinął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 10 września

1999 r., III CKN 939/98 (OSNC 2000, nr 3, poz. 56), stwierdzając, że działanie

dziennikarza zgodnie z obowiązkiem wynikającym z art. 12 ust. 1 Pr.pras., tj. z

zachowaniem szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu oraz

wykorzystywaniu materiałów prasowych, nie może odbierać prawa do, opartego na

art. 24 § 1 k.c., sprostowania nieprawdziwych, naruszających cześć zarzutów. Do

tej tezy należy dodać, że osoba pokrzywdzona może także dochodzić ochrony dóbr

osobistych w drodze cywilnoprawnej. Oznacza to, że naruszenie przez dziennikarza

obowiązku ochrony dóbr osobistych upoważnia osobę pokrzywdzoną – nawet

wówczas, gdy dziennikarz zachował szczególną staranność i rzetelność przy

zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych – do skutecznego poszukiwania

tej ochrony na drodze sądowej. Potwierdza to przepis art. 37 Pr.pras., stanowiąc, że

do odpowiedzialności za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem

materiału prasowego stosuje się zasady ogólne, chyba że ustawa stanowi inaczej.

Tych reguł nie narusza przepis art. 41 Pr.pras., zgodnie bowiem z jego treścią,

publikowanie zgodnych z prawdą i rzetelnych sprawozdań z jawnych posiedzeń

Sejmu i rad narodowych oraz ich organów, a także publikowanie rzetelnych,

zgodnych z zasadami współżycia społecznego ujemnych ocen dzieł naukowych lub

artystycznych albo innej działalności twórczej, zawodowej lub publicznej, pozostaje

pod ochroną prawa. Z przepisu tego w żaden sposób nie można wyprowadzić i

uzasadnić tezy, że zachowanie przez dziennikarza tych wymagań legitymuje go do

naruszenia dóbr osobistych, a z takim naruszeniem mamy bez wątpienia do

czynienia w niniejszej sprawie.

Z tych względów, skoro kasacja nie zawiera usprawiedliwionych podstaw,

należało ją oddalić (art. 39312

k.p.c.).

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.