Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 23 stycznia 2003 r.

II CKN 1399/00

Wydział II

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Wyrok z dnia 23 stycznia 2003 r., II CKN 1399/00

Dokonanie tłumaczenia warstwy słownej utworu audiowizualnego nie

stanowi jego opracowania jako całości.

Sędzia SN Henryk Pietrzkowski (przewodniczący)

Sędzia SN Mirosław Bączyk

Sędzia SN Teresa Bielska-Sobkowicz (sprawozdawca)

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa „B.P.”, spółki z ograniczoną

odpowiedzialnością w W. przeciwko „T.” Krystyna T., Wojciech T., spółce jawnej w

W. o zapłatę, i z powództwa wzajemnego „T.” Krystyna T., Wojciech T., spółki

jawnej w W. przeciwko „B.P.”, spółce z ograniczoną odpowiedzialnością w W. o

zapłatę, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 23 stycznia 2003 r. na rozprawie

kasacji pozwanej (powódki wzajemnej) od wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z

dnia 28 kwietnia 2000 r.

oddalił kasację i zasądził od pozwanej (powódki wzajemnej) na rzecz powódki

(pozwanej wzajemnej) kwotę 3000 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania

kasacyjnego.

Uzasadnienie

Wyrokiem z dnia 7 czerwca 1999 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu zasądził od

pozwanej „T.” – Krystyny T. i Wojciecha T. – spółki jawnej w P. na rzecz „B.P.”,

spółki z o.o. w W. kwotę 200 798,31 zł z ustawowymi odsetkami od kwot i dat w

wyroku tym określonych, umorzył postępowanie z powództwa głównego w

pozostałej części, oddalił powództwo wzajemne.

Rozstrzygnięcie to oparte zostało na następujących ustaleniach faktycznych. W

okresie od dnia 23 lutego 1997 r. do dnia 10 lipca 1997 r. pozwana kupiła i odebrała

od powódki, będącej dystrybutorem francuskiej spółki „C.”, materiały biurowe, w tym

1 000 000 sztuk ołówków "E.", produkowanych przez „C.”. Za towary te, które

pozwana sprzedawała odbiorcom detalicznym, nie zapłaciła powódce należności w

kwocie 200 789, 31 zł. W odpowiedzi na pozew zareklamowała wady fizyczne

ołówków i zażądała obniżenia ceny o 95%. Takie same ołówki, różniące się jedynie

kształtem i kolorem, pozwana poprzednio kupowała bezpośrednio od spółki „C.”.

W okresie bezpośredniej współpracy pomiędzy pozwaną a „C.”, spółka ta

przekazała pozwanej kasetę video, na której nagrany był animowany film

reklamujący ołówki "E.", w celu ułatwienia pozwanej promocji w kraju. Na filmie

zobrazowana była fantastyczna postać o dużych zębach, określona w wersji

oryginalnej jako „mordiosaure”. W dosłownym tłumaczeniu na język polski tekst

użyty w tym filmie brzmiał: „C. przedstawia nowe, niedrewniane kredki "E.". "E." –

odporne na wszystkie zęby, nawet na zęby mordiosaure [tekst oryginalny]. Kredki

»E.C.« – talent w koniuszkach palców”. „C.” ustnie upoważniła pozwaną do

korzystania z utworu i sporządzenia jego polskojęzycznej wersji.

Pozwana przetłumaczyła tekst scenariusza i zleciła jego wykonanie w polskiej

wersji językowej aktorowi Zbigniewowi G. Tekst przygotowany przez pozwaną

brzmiał: „E." odporne na działanie wszystkich zębów, nawet zębów »Zębozaurusa«.

Kredki »E.C.« – talent w twoich rękach”. W drugiej wersji zamiast słowa

„Zębozaurus” użyto słowa „Młotozaurus”. Reklamówkę tę pozwana trzykrotnie

wyemitowała w telewizji poznańskiej, po czym zwróciła kasetę z wersją

polskojęzyczną spółce „C.”.

W 1997 r. powódka otrzymała od spółki „C.” tę kasetę do wykorzystania na

terenie Polski i wyemitowała tę reklamę w pierwszym i drugim programie telewizji.

Pozwana pismem z dnia 3 października 1997 r. wezwała powódkę do

zaniechania wykorzystywania reklamy, powołując się na przysługujące jej autorskie

prawa majątkowe.

Sąd Okręgowy uznał za zasadne powództwo główne o zapłatę ceny za nabyty

towar. W ocenie tego Sądu, pozwana znała stan ołówków już w dacie kupna,

wówczas też wiedziała o istnieniu ewentualnych wad fizycznych. W tej sytuacji,

wobec treści art. 567 § 2 k.c., nie przysługuje jej roszczenie z tytułu rękojmi za wady

fizyczne.

Sąd Okręgowy uznał za niezasadne powództwo wzajemne o zasądzenie kwoty

200 000 zł tytułem naprawienia szkody wyrządzonej naruszeniem autorskich praw

majątkowych do filmu reklamowego oraz o zasądzenie 400 000 zł na rzecz

Funduszu Promocji Twórczości. Pozwana dokonała jedynie tłumaczenia wersji

francuskojęzycznej na język polski z wykorzystaniem oryginalnego scenariusza, nie

było to tłumaczenie twórcze. Dokonanie tego tłumaczenia, nawet gdyby je uznać za

twórcze (tej cechy jednak Sąd odmówił), nie czyni z pozwanej producenta czy też

współproducenta w rozumieniu art. 70 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie

autorskim i prawach pokrewnych (jedn. tekst: Dz.U. z 2000 r. Nr 80, poz. 904 –

dalej: "Pr.aut.").

Sąd Apelacyjny w Poznaniu wyrokiem z dnia 28 kwietnia 2000 r. oddalił apelację

pozwanej od powyższego wyroku, przyjmując za własne dokonane ustalenia

faktyczne. Uznał, że roszczenie z tytułu rękojmi za wady fizyczne ołówków wygasło,

nie zostało bowiem zgłoszone w rocznym terminie określonym w art. 568 § 1 k.c.

Pozwana nie wykazała też, by powódka podstępnie zataiła wadę (art. 568 § 2 k.c.).

W ocenie tego Sądu, dokonane przez pozwaną tłumaczenie wersji francuskiej na

polską nie korzysta z ochrony określonej w art. 2 Pr.aut., było bowiem dosłowne i

jedynie przenosiło nieprzetłumaczalny idiom z jednego języka na drugi, wiernie

oddając sens zdań. Było to odtworzenie istniejącego już kształtu artystycznego, a

nie jego opracowanie, nie było więc podstaw do uznania pozwanej za współtwórcę

utworu audiowizualnego, ze względu na brak wkładu twórczego w powstanie dzieła

w rozumieniu art. 69 Pr.aut. Nie można też, zdaniem Sądu, uznać pozwanej za

producenta lub współproducenta tego utworu. Niezależnie od tego, pozwana nie

wykazała faktu poniesienia szkody, co również przemawia za bezzasadnością jej

roszczenia.

Wyrok powyższy zaskarżyła kasacją pozwana, zarzucając naruszenie prawa

materialnego, to jest art. 69 oraz 70 ust. 1 i 2 Pr.aut., polegające na nieprzyznaniu

pozwanej jako współtwórcy i producentowi utworu audiowizualnego ochrony

autorskich praw majątkowych z tytułu naruszenia tych praw przez powódkę.

Zarzucała także naruszenie art. 2 ust. 1, art. 69 i 70 ust. 1 w związku z art. 79 ust. 1

i 2 Pr.aut. polegające na nieprzyznaniu ochrony pozwanej jako współtwórcy utworu

prawa zależnego oraz producenta utworu zależnego, a ponadto naruszenie art. 568

w związku z art. 117 k.c. przez uznanie, że uprawnienia pozwanej z tytułu rękojmi

wygasły. W konkluzji wnosiła o zmianę wyroku oraz uwzględnienie apelacji.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Skarżąca kwestionowała odmowę przyznania jej statusu bądź współtwórcy i

producenta utworu audiowizualnego, bądź też współtwórcy utworu zależnego i

producenta utworu zależnego. Już taka konstrukcja tytułu, z którego wynikają, w

ocenie skarżącej, autorskie prawa majątkowe, jest niekonsekwentna, skarżąca

powinna bowiem jasno sprecyzować, czy uważa się za współtwórcę i producenta

utworu oryginalnego, czy też za współtwórcę i producenta utworu stanowiącego

opracowanie. Utwór oryginalny i jego opracowanie nie są tożsame i inny jest zakres

ochrony autorskich prawa majątkowych.

Przystępując do rozważenia podniesionych zarzutów, należy zwrócić uwagę, że

skarżąca nie sformułowała w kasacji żadnych zarzutów procesowych. Oznacza to

związanie Sądu Najwyższego podstawą faktyczną ustaloną w sprawie i

bezskuteczność uzasadniania zarzutu naruszenia prawa materialnego wadliwością

ustaleń faktycznych. Za ustalone zatem należy przyjąć – wbrew stanowisku

wyrażonemu w uzasadnieniu kasacji – że producentem oryginalnego utworu jest

francuska spółka "C." Z dokonanych w sprawie ustaleń wynika ponadto, że utwór

ten stanowi animowany film reklamowy, składający się z zarejestrowanego na

taśmie magnetowidowej obrazu i warstwy słownej, stanowiącej krótki tekst

reklamujący ołówki "E.". Ustalono także, że tekst ten został przez jednego ze

wspólników skarżącej spółki przetłumaczony, na jej zlecenie nagrano polską wersję

językową i w tej wersji film wyemitowano. Skarżąca zdaje się przyjmować, że

powstały dwa odrębne filmy reklamowe. Odrzucając to twierdzenie, należy zwrócić

uwagę na następujące kwestie.

Nie może budzić wątpliwości, że krótki film reklamowy jest utworem

audiowizualnym w rozumieniu art. 1 ust. 1 pkt 9 Pr.aut. Utwór taki składa się z

warstwy wizualnej i audialnej i stanowi z reguły dzieło zbiorowe. Współtwórcami

takiego utworu są osoby, które wniosły wkład twórczy w jego powstanie, w

szczególności wymienione w art. 69 Pr.aut., jak reżyser, autor scenariusza,

operator obrazu, twórca utworu muzycznego, twórca animacji oraz artyści

wykonawcy. Do żadnej z tych kategorii nie należy pozwana. Nie jest w

szczególności twórcą oryginalnego scenariusza, skoro nie jest kwestionowane, że

istniał scenariusz oryginalny, stworzony w języku francuskim. Przypisywanie sobie

zatem przymiotu współtwórcy utworu oryginalnego nie ma żadnych podstaw.

Za współautora uważa się również producenta, jeżeli jego działalność ma

charakter twórczy, nawet jednak gdy nie można mu roli twórczej przypisać, jego rola

w procesie powstania utworu audiowizualnego jest szczególna. Pojęcie producenta

nie zostało zdefiniowane w ustawie. W literaturze przedmiotu na ogół przyjmuje się,

że producent organizuje i ponosi odpowiedzialność za produkcję filmu, z reguły ją

finansuje i zawiera umowy z twórcami utworu. W art. 70 ust. 1 Pr.aut. ustanowiono

domniemanie nabycia przez producenta – na podstawie umowy o stworzenie

utworu albo umowy o wykorzystanie już istniejącego utworu – wyłącznego prawa

majątkowego do eksploatacji tych utworów w ramach utworu audiowizualnego jako

całości. Skarżąca nie wykazała, by zawierała jakiekolwiek umowy z twórcami

utworu oryginalnego, by organizowała jego produkcję i by można jej było przypisać

jakiekolwiek funkcje właściwe dla producenta takiego utworu.

W dalszej kolejności rozważyć należy zarzut, że może być traktowana co

najmniej jako współtwórca i producent utworu zależnego, a więc zarzut naruszenia

art. 2 ust. 1 w związku z art. 69 i art. 70 Pr.aut. W ocenie Sądu Najwyższego, w

ogóle nie może być mowy o istnieniu opracowania w rozumieniu art. 2 ust. 1 Pr.aut.

Zgodnie z tym przepisem, opracowanie cudzego utworu, w szczególności

tłumaczenie, przeróbka lub adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego, bez

uszczerbku dla prawa pierwotnego. Opracowanie musi mieć charakter twórczy;

rozporządzanie nim i rozpowszechnianie zależy od zezwolenia twórcy utworu

pierwotnego, dlatego prawo to określane jest w ustawie jako zależne (art. 2 ust. 2).

W przypadku utworu audiowizualnego zezwolenia takiego, w granicach określonych

w art. 70 Pr.aut., udziela producent. Z ustaleń dokonanych w sprawie wynika, ze

producent zezwolił jedynie na opracowanie polskojęzycznej wersji scenariusza i

wykorzystanie jej w połączeniu z istniejącym obrazem przez skarżącą. Nie zawarto

w formie pisemnej umowy licencyjnej, zatem już z tego względu po stronie

skarżącej nie powstały autorskie prawa majątkowe do utworu (art. 66 i 67 Pr.aut.).

Prawa autorskie, osobiste i majątkowe, do utworu w postaci opracowania utworu

oryginalnego skarżąca wywodzi z faktu przetłumaczenia scenariusza i zlecenia

nagrania warstwy słownej lektorowi oraz połączenia tak stworzonej warstwy słownej

z obrazem. Oba Sądy odmówiły przyznania tłumaczeniu scenariusza przymiotu

twórczego. Ustalenie w tym zakresie oparte zostało na opinii biegłego sądowego z

dziedziny językoznawstwa, zgodnie z którą tłumaczenie to stanowi jedynie

poprawne odtworzenie w języku polskim wersji francuskojęzycznej. Jak

wspomniano wyżej, skarżąca nie podnosiła w kasacji żadnych zarzutów

procesowych, w szczególności zarzutu naruszenia art. 233 k.p.c., polegającego na

rażąco wadliwej, sprzecznej z zasadami logicznego rozumowania oceny dowodów.

Należy w tej sytuacji podzielić ustalenie, że tłumaczenie nie zawiera elementu

twórczego.

Nawet gdyby jednak uznać tłumaczenie scenariusza za twórcze, uwzględniając

fakt przeniesienia na język polski nieprzetłumaczalnego idiomu „mordiosaure”,

modyfikacji sloganu reklamowego czy też okoliczność, że oryginalna wersja dotyczy

kredek „E.”, podczas gdy przetłumaczona dotyczy ołówków o tej nazwie, to i tak nie

można mówić o powstaniu utworu będącego opracowaniem oryginalnego utworu

audiowizualnego. Skarżąca pomija istnienie i znaczenie art. 71 Pr.aut., dotyczącego

tłumaczeń utworu audiowizualnego na różne wersje językowe i przyznającego

prawo do dokonywania tłumaczeń producentowi, bez potrzeby uzyskiwania zgody

twórców utworu. Z treści tego przepisu wynika zatem, że producentowi przysługuje

prawo dokonywania tłumaczenia warstwy słownej utworu bez względu na to, czy

chodzi o listę dialogową, czy komentarz słowny i czy tłumaczenie przyjmuje formę

napisów, dubbingu czy też wersji lektorskiej. Uprawnienie to jest jednym z

uprawnień wchodzących w zakres normalnej eksploatacji utworu audiowizualnego.

Wątpliwości co do tego, czy dokonanie tłumaczenia warstwy słownej utworu

audiowizualnego jest jego opracowaniem i czy wobec tego wymagana jest zgoda

twórcy scenariusza na wykonywanie autorskich praw zależnych do takiego utworu,

pojawiały się na gruncie nie obowiązującej już ustawy z dnia 10 lipca 1952 r. o

prawie autorskim (Dz.U. Nr 34, poz. 234 ze zm.), która kwestii tej nie regulowała

wyraźnie, a w szczególności nie zawierała odpowiednika art. 71 Pr.aut. Jednak i

wówczas przyjmowano, że łączne zezwolenie producenta i twórców filmu na

opracowanie utworu potrzebne było tylko wtedy, gdy chodziło o przekształcenie

filmu, prowadzące do powstania nowego dzieła, producent zachowywał natomiast

wyłączne prawo udzielania zezwoleń na dokonywanie w filmie takich zmian, które

są konieczne do normalnej eksploatacji filmu, ale nie zmieniają w sposób

zasadniczy jego istoty. Wskazywano, że producent mógł np. zezwolić na dubbing,

na pewną przeróbkę filmu dla celów telewizji, na nieistotne zmiany (np. pewne

skróty) podyktowane gustami publiczności itp. Takie uprawnienia producenta

wynikały z przysługującego mu prawa autorskiego do zwykłej eksploatacji filmu

(por. uzasadnienie uchwały składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 19

lutego 1968 r., III CZP 40/67, OSNC 1969, nr 4, poz. 59). Dubbing ma na celu

umożliwienie przyswojenia utworu publiczności nie znającej języka oryginału, a więc

zakłada przetłumaczenie wersji słownej. Obecnie obowiązująca ustawa w art. 71

nie pozostawia już wątpliwości odnośnie do tego, że dokonanie tłumaczenia

warstwy słownej utworu audiowizualnego nie stanowi jego opracowania jako

całości. Taki pogląd przyjmowany też jest powszechnie w doktrynie.

W konsekwencji powyższych rozważań nie można podzielić zarzutu naruszenia

art. 2 ust. 1 w związku z art. 69 i 70 Pr.aut., skarżąca nie może być więc traktowana

jako współtwórca czy producent opracowania utworu audiowizualnego, skoro

takiego opracowania w ogóle nie ma. Autorskie prawa majątkowe do utworu w

wersji polskojęzycznej zachował producent, czyli spółka "C.", skarżąca zatem nie

ma żadnego tytułu do domagania się odszkodowania za naruszenie nie

przysługujących jej autorskich praw majątkowych. Poza zakresem rozważań

pozostają ewentualne roszczenia skarżącej z tytułu zapłaty za tłumaczenie i

nagranie polskiej wersji językowej, kierowane do producenta, rozpoznawana

bowiem sprawa ich nie dotyczy.

Za nieporozumienie należy uznać zarzut naruszenia art. 568 k.c. w związku z art.

117 k.c., polegającego na uznaniu, że uprawnienia przysługujące skarżącej z tytułu

wad fizycznych kupionych od powoda ołówków wygasły wskutek niezachowania

aktów staranności, ewentualnie polegające na nieuwzględnieniu wniosku o uznanie,

że uprawnienia te nie wygasły pomimo upływu terminu określonego w art. 568 § 1

k.c. W sprawie ustalono, że skarżąca nie zawiadomiła sprzedawcy o istnieniu wad

nabytego towaru, nie zachowała więc aktów staranności o jakich mowa w art. 568 §

3 k.c. Nie może zatem z tej przyczyny podnosić roszczeń z tytułu rękojmi po

upływie rocznego terminu, o jakim mowa w § 1 powołanego przepisu. Termin ten

ma charakter prekluzyjny, co oznacza, że po jego upływie roszczenie wygasa i nie

można go dochodzić. Artykuł 117 k.c. dotyczący terminów przedawnienia, w ogóle

nie ma więc zastosowania.

Z powyższych względów orzeczono, jak w sentencji na podstawie art. 39312

k.p.c.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.