Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Uchwała · 25 czerwca 2003 r.

III CZP 14/03

Wydział III

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Uchwała z dnia 25 czerwca 2003 r., III CZP 14/03

Sędzia SN Jacek Gudowski (przewodniczący, sprawozdawca)

Sędzia SN Tadeusz Domińczyk

Sędzia SN Zbigniew Strus

Sąd Najwyższy w sprawie z wniosku Leszka W. przy uczestnictwie Elżbiety

Jadwigi W., Andrzeja Łukasza W., Andrzeja Mieszka W. i Joanny Kai B. o

stwierdzenie nabycia spadku, po rozstrzygnięciu w Izbie Cywilnej na posiedzeniu

jawnym w dniu 25 czerwca 2003 r., przy udziale prokuratora Prokuratury Krajowej

Iwony Kaszczyszyn, zagadnienia prawnego przedstawionego przez Sąd Okręgowy

w Warszawie postanowieniem z dnia 19 grudnia 2002 r.:

"Czy notariusz, w wykonaniu zobowiązania nałożonego na niego przez sąd

rozpoznający sprawę o stwierdzenie nabycia spadku ma obowiązek złożyć

testament, który został odwołany ?"

podjął uchwałę:

Przewidziany w art. 646 k.p.c. obowiązek złożenia testamentu w sądzie

spadku dotyczy również notariusza i obejmuje każdy testament, także

testament odwołany.

Uzasadnienie

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi, rozpoznający sprawę o stwierdzenie

nabycia spadku po Stanisławie W., zmarłym dnia 1 kwietnia 2001 r. w W.,

powziąwszy wiadomość o testamentach sporządzonych przez spadkodawcę przed

notariuszem Haliną S., zobowiązał ją do złożenia wszystkich tych testamentów,

także odwołanych przez testatora. Notariusz nie zastosowała się do zarządzenia

Sądu i – odmawiając złożenia testamentów – oświadczyła, że „Prawo o notariacie

nie przewiduje takiej możliwości, a notariusz może być jedynie słuchany jako

świadek z zachowaniem warunków tam przewidzianych”. Stwierdziła również, że

„notariusz doręcza sądowi jedynie testament co do którego nie posiada informacji o

odwołaniu, po przedstawieniu skróconego aktu zgonu jedynie na podstawie art. 646

k.p.c.”

Odpowiadając na powtórne wezwanie Sądu, notariusz Halina S. ponownie

odmówiła złożenia testamentów Stanisława W. W tej sytuacji Sąd Rejonowy –

postanowieniem z dnia 30 kwietnia 2002 r. – nałożył na notariusz Halinę S., na

podstawie art. 646 § 1 i 2 k.p.c., grzywnę w wysokości tysiąca zł.

Rozpoznając zażalenie na to postanowienie, Sąd Okręgowy w Warszawie

przedstawił Sądowi Najwyższemu do rozstrzygnięcia przytoczone na wstępie

zagadnienie prawne.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Z art. 21 ust. 1 Konstytucji, ulokowanego w rozdziale pt. „Rzeczpospolita”,

zawierającego przepisy wyrażające podstawowe zasady ustrojowe, wynika, że

Rzeczpospolita chroni prawo dziedziczenia na równi z prawem własności.

Potwierdza to art. 64 ust. 1, zgodnie z którym każdy – oprócz prawa do własności i

innych praw majątkowych – ma także prawo dziedziczenia. Oznacza to, że

dziedziczenie, obejmujące m.in. określone ustawą przejście praw i obowiązków

majątkowych przysługujących osobie fizycznej do chwili jej śmierci na inną osobę

lub osoby, pozostaje pod szczególną ochroną prawa (art. 64 ust. 2) i z tego względu

ma także walor prawa publicznego. Ujmując tę kwestię bardziej ogólnie, prawo

dziedziczenia zaliczyć należy do konstytucyjnych praw podmiotowych o charakterze

powszechnym.

Konstytucyjne gwarancje ochrony prawa dziedziczenia znajdują rozwinięcie w

ustawach, także w przepisach o charakterze formalnym, regulujących całokształt

zagadnień dotyczących stwierdzenia nabycia spadku. Wśród tych przepisów na

czoło wysuwają się art. 670 i 677 k.p.c., z których wynika, że sąd spadku z urzędu

bada, kto jest spadkobiercą oraz czy w skład spadku wchodzi gospodarstwo rolne,

a następnie stwierdza nabycie spadku przez spadkobierców, choćby były nimi inne

osoby niż te, które zostały wskazane przez uczestników postępowania. Jednym z

podstawowych obowiązków sądu jest także ustalenie, czy spadkodawca pozostawił

testament oraz wezwanie do jego złożenia przez każdą osobę, co do której będzie

uprawdopodobnione, że testament u niej się znajduje. Jest oczywiste, że ujawnienie

testamentu (wszystkich testamentów, jeżeli spadkodawca sporządził ich więcej)

stanowi, zważywszy na treść art. 941 i nast. w związku z art. 1025 § 1 k.c.,

bezwzględny warunek prawidłowego orzeczenia o stwierdzeniu nabycia spadku.

Istotne dopełnienie obowiązku sądu w zakresie ustalenia, czy spadkodawca

pozostawił testament, a w konsekwencji, czy jest to testament ważny i jaka jest jego

treść, stanowią przepisy art. 646-654 k.p.c.

Zgodnie z art. 646 k.p.c., osoba, u której znajduje się testament, obowiązana

jest złożyć go w sądzie spadku, gdy dowie się o śmierci spadkodawcy. Już z

brzmienia tego przepisu jasno wynika, że ustawa, posługując się ogólnym pojęciem

„osoba”, nie przewiduje żadnego podmiotowego ograniczenia, co oznacza, iż

obowiązek złożenia testamentu w sądzie spadku dotyczy każdego, a więc

wszystkich osób fizycznych i prawnych mających – na jakiejkolwiek podstawie –

testament w swoim władaniu. Nie może być wątpliwości co do tego, że obowiązek

ten dotyczy także notariusza, niezależnie od tego, czy dysponuje testamentem

sporządzonym w formie aktu notarialnego, czy innym, przyjętym tylko na

przechowanie, podobnie jak przewodniczącego zarządu jednostki samorządu

terytorialnego, sekretarza powiatu lub kierownika urzędu stanu cywilnego (art. 951

k.c.), dowódcy statku (art. 953 k.c.), sędziego wojskowego (art. 954 w związku z § 3

ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Ministra Obrony Narodowej z dnia 30 stycznia 1965 r. w

sprawie testamentów wojskowych, Dz.U. Nr 7, poz. 38) albo świadka lub osoby

trzeciej spisującej testament szczególny (art. 952 § 2 k.c.) itd. W związku z tym

trafnie podnosi się w piśmiennictwie prawniczym, że obowiązek, o którym mowa,

ma charakter powszechny i bezwzględny, a jego spełnienie służy prawidłowemu

orzeczeniu przez sąd o stwierdzeniu nabycia spadku.

Wbrew sugestiom wyrażonym w zażaleniu przez notariusz Halinę S., w art.

646 k.p.c. nie sposób doszukać się również jakichkolwiek ograniczeń

przedmiotowych, a w szczególności podstaw do twierdzenia, że złożeniu w sądzie

spadku nie podlega testament odwołany lub nieważny. W tej kwestii w judykaturze

utrwalił się pogląd, że otwarcie i ogłoszenie testamentu nie może być uzależniane

od jego uprzedniej kontroli pod kątem ważności lub skuteczności, w związku z czym

przyjmuje się, także w piśmiennictwie, iż otwarciu i ogłoszeniu, a tym samym –

wcześniejszemu złożeniu w sądzie spadku, podlega każdy testament spadkobiercy,

choćby był odwołany lub nieważny (por. np. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia

21 lipca 1951 r., C 691/51, „Państwo i Prawo” 1952, nr 1, s. 145). Na uzasadnienie

tego poglądu można przytoczyć wiele argumentów, wystarczy jednak stwierdzić

tylko, że zarówno nieważność testamentu, jak i skuteczność oraz zakres jego

odwołania mogą być ustalone w sposób miarodajny wyłącznie przez sąd (por.

uchwałę składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 30 grudnia 1968 r., III

CZP 103/68, OSNCP 1969, nr 5, poz. 85).

Oczywiście, przeciwko przedstawionej wykładni nie może przemawiać fakt, że

w art. 646 k.p.c. ustawodawca użył rzeczownika „testament” w liczbie pojedynczej,

co mogłoby uzasadniać wniosek, iż chodzi o złożenie tylko jednego testamentu, tj.

testamentu ostatniego, ważnego i nieodwołanego. Odrzucając taki sposób

rozumienia omawianego przepisu, należy wskazać na art. 650 k.p.c. wyraźnie

przewidujący sytuację, w której złożono kilka testamentów, a także odwołać się do

powszechnie stosowanej techniki legislacyjnej, polegającej na stosowaniu przy

redagowaniu ustawy – co do zasady – liczby pojedynczej; użycie liczby

pojedynczej, najczęściej przy użyciu figur retorycznych takich, jak np. pars pro toto,

metonimia lub synekdocha, nie oznacza zwężenia semantycznego użytego

określenia (por. też uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego z dnia 29 września

1992 r., III CZP 98/92, OSNCP 1993, nr 3, poz. 35).

Za przedstawioną interpretacją art. 646 k.p.c. przemawiają także argumenty

historyczne, wywodzone zarówno z wykładni obowiązujących w przeszłości

przepisów, jak i poglądów wyrażanych w owym czasie w piśmiennictwie. Zgodnie z

art. 134 rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 27 października

1933 r. – Prawo o notariacie (Dz.U. Nr 84, poz. 609), notariusz działający na

obszarze mocy obowiązującej kodeksu Napoleona, po złożeniu mu wypisu aktu

zejścia testatora, przedstawiał złożony u niego na przechowanie testament

własnoręczny albo mistyczny prezesowi sądu okręgowego celem ogłoszenia. Z

kolei na obszarze byłego zaboru austriackiego, zgodnie z § 61 patentu cesarskiego

z dnia 9 sierpnia 1854 r. o postępowaniu sądowym w sprawach niespornych

(Dziennik Praw Państwa z dnia 22 sierpnia 1854 r., cz. LXXIII, l. 208), testamenty i

kodycyle sporządzone na piśmie musiały być otworzone i ogłoszone natychmiast po

śmierci spadkodawcy, a gdy były ogłoszone już przy spisaniu, należało je „otworzyć

i odczytać”; w tym celu testamenty miały być przedłożone „władzy sądowej”. W

piśmiennictwie podnoszono w owym czasie, że obowiązek przedłożenia i

ogłoszenia dotyczy wszystkich testamentów, choćby były nieważne lub obraźliwe

(„uwłaczające honorowi osób prywatnych, Rządowi a nawet Monarsze”).

Jednoznaczna i wyraźna była także regulacja obowiązująca na Ziemiach

Zachodnich. Stosownie do § 2259 k.c.n., kto miał w posiadaniu testament, który nie

został oddany w przechowanie urzędowe, obowiązany był oddać go „sądowi

spadkowemu” bezzwłocznie po powzięciu wiadomości o śmierci spadkodawcy.

Obowiązek ten dotyczył także „innej władzy” i notariusza, a sąd spadkowy miał

„spowodować oddanie” testamentu, gdy tylko dowiedział się o jego istnieniu.

W toku prac nad unifikacją postępowania niespornego, prowadzonych w

okresie międzywojennym, w ”Projekcie kodeksu postępowania niespornego. Księga

II. Część szczegółowa”, w rozdziale „Postępowanie spadkowe” przyjęto rozwiązanie

bliskie przepisowi § 2259 k.c.n., albowiem zgodnie z art. 39, każdy kto miał w

posiadaniu testament, obowiązany był złożyć go sądowi spadku niezwłocznie, gdy

dowiedział się o śmierci spadkodawcy. Notariusz, sąd oraz „inne urzędy” także

miały obowiązek złożenia testamentu, znajdującego się w ich przechowaniu, przy

czym testament tzw. publiczny notariusz miał składać w wypisie („Projekt księgi

drugiej kodeksu postępowania niespornego. Rozdział o postępowaniu spadkowym”,

Komisja Kodyfikacyjna, Podkomisja Postępowania Niespornego, z. 2, Warszawa

1939, s. 15).

Przepis art. 39 projektu – z niewielkimi zmianami – został recypowany do

dekretu z dnia 8 listopada 1946 r. o postępowaniu spadkowym (Dz.U. Nr 63, poz.

346), natomiast w ustawie z dnia 25 maja 1951 r. – Prawo o notariacie (Dz.U. Nr

36, poz. 276 ze zm.), wprowadzającej głębokie zmiany ustrojowe notariatu (m.in.

utworzono wówczas państwowe biura notarialne), znalazł się art. 53 § 1 i 2, nie

odbiegający zasadniczo od treści art. 90 § 1 i 2 rozporządzenia Prezydenta

Rzeczypospolitej z dnia 27 października 1933 r. Pod rządami wymienionych

przepisów w piśmiennictwie przyjmowano jednoznacznie, że państwowe biura

notarialne (notariusze) mają obowiązek – w razie śmierci spadkodawcy – złożyć

testament (oczywiście w formie wypisu) sądowi spadku.

W świetle powyższego wywodu treść art. 646 k.p.c. przedstawia się jako wynik

harmonijnego rozwoju omawianego unormowania, a fakt, że w jego treści nie

pojawiła się osobna wzmianka dotycząca notariusza, traktować należy jako

osiągnięcie techniki prawodawczej oraz efekt dążenia ustawodawcy do

maksymalnej zwięzłości i syntezy przy redagowaniu normy prawnej (por. art. 637

projektu kodeksu postępowania cywilnego oraz jego uzasadnienie; „Projekt

kodeksu postępowania cywilnego oraz przepisów wprowadzających”, Warszawa

1964, s. 102 i 213).

Odmawiając złożenia testamentów sporządzonych przez spadkodawcę,

notariusz Halina S. powołała się także na przepisy art. 110 § 1 i 2 w związku z art.

112 § 1 ustawy z dnia 14 lutego 1991 r. – Prawo o notariacie (jedn. tekst: Dz.U. z

2002 r. Nr 42, poz. 369) i twierdziła, że – zgodnie z tymi przepisami – wypisy aktów

notarialnych, a więc także sporządzonych w tej formie testamentów, mogą być

wydawane przez notariusza tylko stronom aktu lub osobom, dla których

zastrzeżono w akcie prawo otrzymania wypisu, ewentualnie ich następcom

prawnym lub – za zgodą albo na podstawie orzeczenia sądu okręgowego – także

innym osobom. Argumentację tę notariusz Halina S. powtórzyła w zażaleniu.

Odnosząc się do tego twierdzenia trzeba przede wszystkim podkreślić, że

przeciwstawianie wymienionych przepisów Prawa o notariacie przepisowi art. 646

k.p.c. jest nieporozumieniem, nie wymagającym szerszego omówienia, gdyż nie

może budzić wątpliwości, iż art. 110 Prawa o notariacie dotyczy wyłącznie sytuacji,

w której określona osoba zamierza posłużyć się wypisem aktu notarialnego

(wyciągiem lub odpisem dokumentu) w celu realizacji własnego interesu prawnego,

natomiast art. 646 k.p.c. stanowi prawnoprocesową gwarancję prawidłowego

orzeczenia o dziedziczeniu w ramach sprawowania przez sąd wymiaru

sprawiedliwości (art. 175 ust. 1 i art. 177 Konstytucji). Gdyby zresztą tylko

hipotetycznie przyjąć argumentację przedstawioną w zażaleniu, to należałoby –

konsekwentnie – sformułować absurdalny wniosek, że sąd spadku, celem

uzyskania testamentu pozostającego we władania notariusza, musiałby wcześniej

uzyskać prawomocne postanowienie sądu okręgowego, właściwego według

siedziby kancelarii notariusza (art. 110 § 2 Prawa o notariacie). Taki wniosek

trzeba, oczywiście, odrzucić.

Przy analizie rozstrzyganego zagadnienia prawnego nie może natomiast

schodzić z pola widzenia przepis art. 111 § 2 Prawa o notariacie, zgodnie z którym

w przypadkach prawem przewidzianych przesyła sądom i innym organom

państwowym informacje pisemne o sporządzonych dokumentach i wypisy tych

dokumentów. Poszukując w analizowanym materialne normatywnym elementów

spajających system prawny, trzeba uznać, że wymieniony przepis, odsyłający „do

przypadków prawem przewidzianych”, dotyczy także art. 646 k.p.c., bez wątpienia –

co wykazano – obejmującego również notariusza.

Z tych względów Sąd Najwyższy podjął uchwałę, jak na wstępie (art. 390 § 1

k.p.c.).

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.