Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 11 września 2003 r.

III CKN 579/01

Wydział III

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Wyrok z dnia 11 września 2003 r., III CKN 579/01

Zleceniobiorca może zgodnie z zasadą swobody umów zobowiązać się

wobec zleceniodawcy do niepodejmowania działań konkurencyjnych w czasie

trwania umowy.

Sędzia SN Maria Grzelka (przewodniczący)

Sędzia SN Gerard Bieniek (sprawozdawca)

Sędzia SN Kazimierz Zawada

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Mariana S. i Zenona S., spółki jawnej

„A." w N.S. przeciwko Grzegorzowi G. o zapłatę, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w

dniu 11 września 2003 r., na rozprawie kasacji pozwanego od wyroku Sądu

Okręgowego w Krakowie z dnia 6 sierpnia 2001 r.

uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi Okręgowemu w Krakowie

do ponownego rozpoznania i orzeczenia o kosztach postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Sąd Rejonowy w Nowym Sączu wyrokiem z dnia 10 kwietnia 2001 r. zasądził

od pozwanego Grzegorza G. na rzecz Mariana S. i Zenona S., jako wspólników

spółki cywilnej „A.”, solidarnie kwotę 30 000 zł.

W sprawie dokonano następujących ustaleń faktycznych:

Powodowie zawarli z pozwanym, działającym jako przedsiębiorca pod firmą

„T.”, umowę zlecenia w dniu 2 sierpnia 1997 r. Na jej podstawie pozwany w zamian

za prowizyjne wynagrodzenie zobowiązał się do prowadzenia działalności

reklamowej na rzecz powodów, a w szczególności do zbierania zamówień na

reklamy firm umieszczane w planach miast i atlasach regionów m.in. w „Atlasie

Bielsko-Białej i okolice”. W umowie zlecenia zamieszczono też postanowienie

zawierające zakaz podejmowania przez pozwanego działań o cechach nieuczciwej

konkurencji wobec zleceniodawców, a w razie naruszenia tego zakazu pozwany

zobowiązał się zapłacić na rzecz powodów kwotę 100 000 zł. Ustalono, że w 1997

r. pozwany uzyskał na rzecz powodów zamówienie o łącznej wartości 347 474,69 zł

i pobrał prowizję w wysokości 63 587,85 zł. Ustalono, że od grudnia 1997 r.

pozwany – podając się za przedstawiciela firmy „Z.” – prowadził też działalność

akwizycyjną polegającą na zbieraniu reklam do „Atlasu Bielsko-Biała i okolice

98/99”. Oferty reklamowe pozwany złożył m.in. prezesom Banków Spółdzielczych w

Z. i B. W 1998 r. Studio Poligraficzne „Z.” w R. wydało „Atlas Bielsko-Biała i okolice

98/99”, w którym znalazły się m.in. reklama Banku Spółdzielczego w Z. i B.

Powodowie oszacowali, że utrata możliwości zamieszczenia podobnych reklam w

wydawnictwie „A.”, spowodowana konkurencyjną działalnością pozwanego, naraziła

ich na szkodę w wysokości 178 547 zł.

Sąd Okręgowy oddalając apelację pozwanego, przyjął za własne ustalenia

faktyczne dokonane przez Sąd pierwszej instancji. (...)

Wyrok Sądu Okręgowego zaskarżył kasacją pozwany. Jako podstawy wskazał

naruszenie art. 3531

, art. 3531

w związku z art. 484 i 58 k.c., art. 6 i 484 § 2 k.c.

Ponadto zarzucił naruszenie art. 382, 227, 217, 381, 232, 245, 299, 303, 233 § 1,

art. 231, 316, 299, 385 i 379 pkt 5 k.p.c. Wniósł o zmianę wyroku przez oddalenie

powództwa względnie jego uchylenie i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu do

ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

W pierwszej kolejności należy ustosunkowanie się do zarzutu nieważności

postępowania z powodu pozbawienia strony możności obrony swych praw (art. 379

pkt 5 k.p.c.). Pozwany uzasadniając ten zarzut podniósł, że pozbawienie możności

obrony jego praw zarówno w postępowaniu przed sądem pierwszej i drugiej

instancji polegało na całkowitym pominięciu wszystkich złożonych przez niego

wniosków dowodowych przez sąd pierwszej instancji i to z tego względu, że sprawa

była rozpoznawana według przepisów o postępowaniu odrębnym w sprawach

gospodarczych, co zostało zaaprobowane przez sąd drugiej instancji, który ponadto

także nie przeprowadził zawnioskowanych w apelacji dowodów. Istotnie Sąd

pierwszej instancji, przyjmując, że sprawa ma charakter gospodarczy, dopuścił i

przeprowadził jedynie dowody z dokumentów, pominął zaś zawnioskowany przez

pozwanego dowód z przesłuchania świadka oraz z przesłuchania stron. Prawdziwe

jest też twierdzenie, że sąd drugiej instancji uznał pominięcie przez sąd pierwszej

instancji dowodów zawnioskowanych przez pozwanego za zgodne z art. 217 § 2

k.p.c. i nie przeprowadził uzupełniającego postępowania dowodowego. Uznając za

prawdziwe to twierdzenie pozwanego, nie można jednak przyjąć, aby

nieuwzględnienie zgłoszonych przez niego wniosków dowodowych można

zakwalifikować jako pozbawienie możności obrony praw.

Ustalona przez Sąd Najwyższy, znajdującą wyraz w licznych orzeczeniach,

wykładnia art. 379 pkt 5 k.p.c., wiąże pozbawienie strony możności obrony swych

praw jedynie z takimi sytuacjami, gdy z powodu wadliwości działań procesowych

sądu lub strony przeciwnej, strona nie mogła brać i nie brała udziału w

postępowaniu lub jego istotnej części. Z taką sytuacją nie mamy do czynienia w

niniejszej sprawie. Pozwany, korzystając z profesjonalnej pomocy radcy prawnego,

brał udział w postępowaniu. Jeśli zaś sąd pierwszej instancji nie uwzględnił

wniosków dowodowych pozwanego wbrew wymaganiom z art. 217 § 2 k.p.c., to w

ramach postępowania odwoławczego ta decyzja sądu była przedmiotem kontroli

instancyjnej, który ustosunkował się do tego zarzutu. Pomijając w tym miejscu fakt,

czy ocena ta była trafna stwierdzić należy, że pozwany miał możność podniesienia

zarzutu naruszenia art. 217 § 2 k.p.c. i z tej możliwości skorzystał. Nie ma więc

mowy o pozbawieniu możności obrony praw i podniesienie zarzutu nieważności

postępowanie jest chybione. Na marginesie należy jedynie zauważyć, że

zastosowanie art. 217 § 2 k.p.c. przez sąd pierwszej instancji w odniesieniu do

wniosków dowodowych pozwanego mogło nastąpić niezależnie od tego, czy

sprawa była rozpoznawana w postępowaniu zwykłym, czy odrębnym.

W kasacji pozwany podnosił zarzut naruszenia art. 217 § 2 w związku z art.

382 k.p.c. Uzasadniając ten zarzut argumentował, że przyjęcie przez Sąd drugiej

instancji za własny stanu faktycznego ustalonego przez Sąd Rejonowy wyłącznie

na podstawie dokumentów, przy jednoczesnej odmowie przeprowadzenia dowodów

osobowych, spowodowało, że istotne dla rozstrzygnięcia sprawy okoliczności

faktyczne nie zostały wyjaśnione. Analiza dowodów zebranych w sprawie nie

pozwala przejść do porządku dziennego nad tym zarzutem.

Niewątpliwie podstawowe znaczenie w sprawie ma treść § 5 umowy zlecenia

zawartej między stronami w dniu 2 sierpnia 1997 r. W postanowieniu tym przyjęto,

że „wykonawca (pozwany) zobowiązuje się do nieczynienia nieuczciwej konkurencji

na rzecz zleceniodawcy (powodów) przez okres trwania niniejszej umowy oraz

przez okres 3 lat od daty jej ustania (ust. 1). Przez nieuczciwą konkurencję, o której

mowa w ust. 1 rozumie się w szczególności: a) prowadzenie na własny rachunek

lub w jakimkolwiek stosunku umownym działalności w zakresie organizacji i

prowadzenia działalności akwizycyjnej i wydawniczej łączonej z pozyskiwaniem

reklam; b) podejmowanie innych działań zagrażających interesowi gospodarczemu

zleceniodawcy w rozumieniu przepisów o nieuczciwej konkurencji”.

Okres obowiązywania umowy strony ustaliły na czas określony od dnia 1 lipca

1997 r. do dnia 31 grudnia 1998 r. Dokonując oceny prawnej tego postanowienia

Sąd Okręgowy uznał, że w ramach swobody zawierania umów i kształtowania ich

treści, strony jako przedsiębiorcy mogły nie tylko wprowadzić takie postanowienia,

dookreślić pojęcie nieuczciwej konkurencji, obwarować naruszenie tego

postanowienia karą umowną, lecz – w sposób domniemany – uznał też, iż

postanowienie § 5 powołanej umowy nie narusza granic swobody zawierania umów

określonych w art. 3531

k.c. Tego poglądu nie można aprobować. Przede

wszystkim inaczej należy ocenić skuteczność zobowiązania pozwanego do

zaniechania podejmowania czynów „nieuczciwej konkurencji” w okresie związania

umową zlecenia z powodami, inaczej zaś zobowiązanie do takiego zachowania

przez okres trzech lat po ustaniu umowy. To drugie zobowiązanie nie jest ważne,

gdyż narusza zasady współżycia społecznego. Nie można bowiem uznać, aby

zgodne było z zasadami współżycia społecznego zobowiązanie zleceniobiorcy do

niepodejmowania działalności konkurencyjnej przez trzy lata po ustaniu umowy, bez

jakiegokolwiek ekwiwalentu. Należy odwołać się do art. 1012

k.p., w którym

przewidziano możliwość zawarcia umowy o zakazie konkurencji po ustaniu

stosunku pracy, jednakże za zapłatą odszkodowania.

Powstaje pytanie, czy zamieszczenie w umowie zlecenia postanowienia

zakazującego podejmowania działalności konkurencyjnej w czasie obowiązywania

umowy jest dopuszczalne i czy nie narusza granic swobody zawierania umów

wynikających z art. 3531

k.c. Na to pytanie należy odpowiedzieć twierdząco.

Wystarczy w tym względzie przywołać treść art. 1011

k.p., który stanowi, że w

zakresie określonym w odrębnej umowie, pracownik nie może prowadzić

działalności konkurencyjnej wobec pracodawcy ani też świadczyć pracy w ramach

stosunku pracy lub na innej podstawie na rzecz podmiotu prowadzącego taką

działalność. Jest to tzw. zakaz konkurencji. Jeśli zatem klauzula w zakresie

konkurencji w okresie trwania umowy dopuszczalna jest w ramach stosunku pracy,

to nie można przyjąć, że wprowadzenie przez strony takiej klauzuli w umowie

zlecenia sprzeciwia się ustawie, zasadom współżycia społecznego lub naturze

stosunku zlecenia. Analiza treści § 5 ust. 1 zdanie pierwsze umowy zawartej przez

strony może wskazywać, że taki był zamiar stron, skoro pozwany zobowiązał się nie

prowadzić na własny rachunek lub w ramach jakiegokolwiek stosunku umownego

działalności akwizycyjnej i wydawniczej, łącznie z pozyskiwaniem reklam. Należy

przy tym podkreślić, że taki zamiar stron oznacza w istocie wprowadzenie umownej

klauzuli konkurencyjnej, a złamanie tego zakazu strony określiły mianem „czynu

nieuczciwej konkurencji”.

Odnosząc te rozważania do stanu faktycznego ustalonego w sprawie należy

podnieść trzy istotne uwagi. Po pierwsze, brak jest w sprawie jednoznacznego

ustalenia, czy pozwany podjął – wbrew zakazowi – działalność konkurencyjną na

rzecz przedsiębiorstwa pod nazwą „Z.” w okresie związania umową z powodami,

czy też po rozwiązaniu tej umowy. Ustalono jedynie, że umowa z powodami była

zawarta na czas określony od dnia 1 lipca 1997 r. do dnia 31 grudnia 1998 r. z

możliwością jej wypowiedzenia z zachowaniem jednomiesięcznego okresu oraz iż

w grudniu 1997 r. podjął działalność akwizycyjną na rzecz przedsiębiorstwa „Z.”, a

od dnia 1 marca 1998 r. podjął w tym przedsiębiorstwie prace jako kierowca. Te

ustalenia mogłyby wskazywać, że pozwany złamał zakaz konkurencji w okresie

związania umową z powodami. Brak jednak ustaleń, czy ta umowa nie była

wcześniej rozwiązana. Biorąc pod uwagę wcześniejsze stwierdzenie, że

wprowadzony do umowy zakaz konkurencji po ustaniu stosunku zlecenia jest

nieważny (sprzeczność z zasadami współżycia społecznego), bezbłędne i pewne

ustalenia okresu złamania przez pozwanego zakazu konkurencji ma podstawowe

znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Po drugie, treść § 5 umowy, w którym strony

odwołują się do przepisów ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji,

nakazywała nie rezygnować z przesłuchania stron dla ustalenia, jaki był zgodny

zamiar stron przy wprowadzeniu tego zapisu. W szczególności należało ustalić, czy

chodziło o klasyczny zakaz konkurencji, czy też o czyny nieuczciwej konkurencji.

Utożsamienie obu tych pojęć nie jest uzasadnione. Po trzecie, zaniechanie

przeprowadzenia dowodów osobowych, zawnioskowanych przez pozwanego nie

było uzasadnione w okolicznościach sprawy i naruszało art. 217 § 2 k.p.c., jeśli

chodzi o pewne i jednoznaczne wyjaśnienia, jakie rzeczywiście działania

podejmował pozwany, które pozostawałyby w kolizji z klauzulą konkurencyjności.

Pozwany od początku procesu zaprzecza, aby jego współpraca z

przedsiębiorstwem „Z.” nosiła cechy działalności konkurencyjnej w stosunku do tych

czynności, do wykonania których zobowiązał się w umowie zlecenia zawartej z

powodami. (...)

Reasumując ten wątek stwierdzić należy, że w świetle tych okoliczności nie

można aprobować poglądu Sądu drugiej instancji, iż odmawiając przeprowadzenia

jakichkolwiek dowodów zawnioskowanych przez pozwanego, Sąd pierwszej

instancji nie naruszył art. 217 § 2 k.p.c. Taki wniosek nie jest uzasadniony, gdyż

wskazane wyżej istotne wątpliwości zaprzeczają stanowisku, że w świetle samych

dokumentów sprawa zastała dostatecznie wyjaśniona.

Jeśli w umowie stron przestrzeganie zakazu konkurencji obwarowano karą

umowną, to uznając co do zasady powództwo za udowodnione, Sąd drugiej

instancji powinien mieć na względzie, że w orzecznictwie Sądu Najwyższego

przyjmuje się, iż żądanie dłużnika oddalenia powództwa zawiera implicite wniosek o

zmniejszenie kary umownej (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 lipca 1998 r., I

CKN 802/97, OSNC 1999, nr 2, poz. 32). Z taką umową mamy do czynienia w

niniejszej sprawie.

Kara umowna może być rażąco wygórowana w momencie jej zastrzegania,

bądź stać się taką w następstwie późniejszych okoliczności (np. gdy szkoda

wierzyciela jest znikoma). Nie jest więc bez znaczenia wysokość szkody

poniesionej przez powodów. Powodowie ocenili ją arbitralnie na 178 547 zł,

uznając, że jest to wartość 72 ogłoszeń reklamowych zamieszczonych w

wydawnictwie „Z.”. Taką wysokość szkody przyjęły też Sądy, ale ustalenie to jest

zupełnie dowolne, jeśli skonfrontować je z faktem, że powodowie wskazują na

cztery działania pozwanego, które mogły spowodować utratę reklam. Jeśli przyjąć

to za wykazane i udowodnione, to według Sądu Okręgowego, ich wartość wynosiła

odpowiednio 2485,01 i 1220 zł. Może to wskazywać, że szkoda powodów była w

istocie znikoma i dochodzenie w tej sytuacji kary umownej w kwocie 30 000 zł

uzasadnia pogląd, iż jest ona rażąco wygórowana. Tej oceny nie zmienia fakt, że

powodowie dochodzą w niniejszym procesie tylko 30 000 zł z zastrzeżonej kwoty

100 000 zł, skoro czynią to celowo ze względu na wysokość wpisu sądowego.

Z tych względów, na podstawie art. 39313

k.p.c., orzeczono, jak w sentencji.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.