Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 26 stycznia 2005 r.

V CK 426/04

Wydział V

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt V CK 426/04

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 26 stycznia 2005 r.

Sąd Najwyższy w składzie :

SSN Lech Walentynowicz (przewodniczący)

SSN Gerard Bieniek

SSN Maria Grzelka (sprawozdawca)

Protokolant Piotr Malczewski

w sprawie z powództwa Danuty W.

przeciwko ING Bankowi Śląskiemu Spółce Akcyjnej o zapłatę,

po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 26 stycznia 2005 r.,

kasacji strony pozwanej

od wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 30 stycznia 2004 r., sygn. akt (...),

I. zmienia zaskarżony wyrok w punkcie 1 (pierwszym)

w części dotyczącej zasądzenia kwoty 19.124,10

(dziewiętnaście tysięcy sto dwadzieścia cztery 10/100)

złotych z odsetkami ustawowymi od dnia 30 grudnia

1994 r. do dnia 24 maja 1999 r. i w części dotyczącej

2

kosztów procesu oraz w punkcie 4 (czwartym) w ten

sposób, że

a) oddala apelację powódki,

b) zasądza od powódki na rzecz pozwanego kwotę 1.800,-

(jeden tysiąc osiemset) złotych tytułem zwrotu kosztów

procesu za instancję apelacyjną,

II. odrzuca kasację w części dotyczącej punktu 5 (piątego)

zaskarżonego wyroku,

III. zasądza od powódki na rzecz pozwanego Banku kwotę

3.840,- (trzy tysiące osiemset czterdzieści) złotych tytułem

zwrotu kosztów procesu za instancję kasacyjną.

Uzasadnienie

Powódka domagała się od pozwanego Banku zapłaty kwoty 36.124,10

złotych tytułem odszkodowania w związku z zawinioną przez pozwanego

niemożnością sprzedania przez nią na giełdzie 170 akcji.

Sąd Okręgowy w K. wyrokiem z dnia 25 marca 2003 r. powództwo oddalił.

Ustalił, że umową nazwaną umową darowizny powódka kupiła od swojej siostry,

pracownicy Banku, 170 akcji wyemitowanych przez pozwanego za cenę po

500.000,- starych złotych każda, a następnie założyła u pozwanego rachunek

inwestycyjny i w dniu 19 stycznia 1994 r. przedłożyła w Banku świadectwo

depozytowe wraz z umową darowizny. W dniu 22 marca 1994 r. w/w akcje zostały

zweryfikowane na rachunku powódki, lecz w dniu 9 czerwca 1994 r., w wyniku

błędu Banku, który podwójnie zapisał akcje zarówno na rachunku powódki jak i jej

siostry zostały one bezprawnie zablokowane w związku z postępowaniem

przygotowawczym prowadzonym przeciwko siostrze powódki, a następnie zdjęte

z rachunku powódki. Ponowne zaksięgowanie akcji na rachunku powódki nastąpiło

3

w dniu 26 września 1997 r., a ich sprzedaż przez powódkę – w dniu 24 maja 1999

r. Uzyskana cena wyniosła 200,- zł za jedną akcję.

Zdaniem Sądu Okręgowego, powództwo podlegało rozpatrzeniu na

podstawie art. 415 k.c.; okazało się bezzasadne wobec niewykazania przez

powódkę szkody. Sąd Okręgowy stwierdził, że powódka nie wskazała, w jakiej

dacie dokonałaby sprzedaży akcji gdyby mogła nimi swobodnie dysponować

w okresie od dnia 22 marca 1994 do dnia 26 września 1997 r., w szczególności, że

uczyniłaby to niezwłocznie po weryfikacji akcji na jej rachunku oraz, jak by się

zachowała w okresie od dnia 22 marca 1994 r., gdyby nie posiadała wówczas tej

wiedzy o kursach akcji i przebiegu operacji giełdowych, którą uzyskała dopiero

później. Ponadto Sąd Okręgowy powołał się na okoliczność, iż w okresie do

26 września 1997 r. maksymalna cena akcji pozwanego Banku na giełdzie wyniosła

300,- złotych a powódka sprzedała swoje akcje za cenę po 200,- złotych, czyli

poniżej możliwej do osiągnięcia w tym okresie ceny maksymalnej, mimo że mogła

w tym czasie swobodnie akcjami dysponować. Stąd, zdaniem Sądu, trudno przyjąć,

że w okresie wcześniejszym powódka byłaby w stanie sprzedać akcje w granicach

ich ceny maksymalnej, według której wyliczyła kwotę odszkodowania. Sąd

Okręgowy uznał za wiarygodne twierdzenie powódki, że kupiła akcje po to, aby je

sprzedać z zyskiem, przyjął jednakże, iż powódka nie udowodniła realnej

możliwości sprzedaży akcji w czasie od 22 marca 1994 do 26 września 1997 r. za

cenę po 400,- złotych; stwierdził też, że ostatecznie powódka swój cel osiągnęła

skoro kupiła akcje po 50,- zł, a sprzedała po 200,- złotych za sztukę.

W wyniku apelacji powódki Sąd Apelacyjny zaskarżonym wyrokiem zmienił

wyrok Sądu pierwszej instancji w ten sposób, że uwzględnił powództwo w kwocie

19.124,10 złotych, a w pozostałej części powództwo oddalił. Sąd Apelacyjny

podzielił stanowisko Sądu Okręgowego odnośnie do winy pozwanego w

zablokowaniu rachunku inwestycyjnego powódki w okresie od dnia 9 czerwca 1994

r. do dnia 26 września 1997 r. oraz co do niemożności dysponowania przez

powódkę akcjami w okresie od dnia 22 marca 1994 r. do dnia 26 września 1997 r.

W szczególności, podzielił ustalenie, że mimo braku formalnego zablokowania

konta powódki w okresie od dnia 22 marca do 9 czerwca 1994 r. również w tym

okresie, z przyczyn zawinionych przez Bank, powódka nie miała dostępu do swoich

4

akcji. Odmiennie jednak ocenił co do zasady spełnienie w rozpoznawanej sprawie

przesłanki powstania szkody oraz jej wykazanie przez powódkę. Powódka od

początku procesu twierdziła, że nabyła akcje w ramach sprzedaży preferencyjnej z

zamiarem ich sprzedania z zyskiem zaraz po weryfikacji, czemu należało dać

wiarę, ponieważ większość osób nabywających akcje pozwanego Banku czyniło to

z takim samym zamiarem. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, w inny sposób niż przez

samo powołanie się na powyższy zamiar powódka nie była w stanie wykazać

swojej szkody. Wobec tego, należało przyjąć, że powódka udowodniła, iż utraciła

korzyść wynikającą z właściwych porównań mających za punkt odniesienia

maksymalny kurs akcji zaraz po ich weryfikacji, tj. w dniu 22 marca 1994 r. Od

żądanej przez powódkę sumy tak obliczonej Sąd Apelacyjny odjął wartość akcji

według maksymalnej ceny możliwej do osiągnięcia po 26 września 1997 r. oraz

wartość pobranej przez powódkę dywidendy i wynikłą z tego różnicę w kwocie

19.124,10 złotych zasądził.

Zaskarżonym wyrokiem Sąd Apelacyjny oddalił ponadto zażalenie

pozwanego na rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego o kosztach procesu.

W kasacji pozwany Bank zaskarżył powyższy wyrok w części zasądzającej

roszczenie główne i koszty procesu oraz co do oddalenia jego zażalenia. Zarzucił

naruszenie prawa materialnego – art. 361 k.c., art. 415 k.c. i art. 354 § 2 k.c. przez

niewłaściwe zastosowanie powyższych przepisów, a ponadto - naruszenie art. 328

§ 2 w zw. z art. 391 k.p.c., art. 386 § 1 i art. 385 k.p.c. oraz art. 382, art. 233 w zw.

z art. 391 k.p.c. Wnosił o zmianę zaskarżonego wyroku i oddalenie apelacji

powódki oraz zasądzenie od powódki na jego rzecz kosztów procesu za wszystkie

instancje lub uchylenie wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Apelacyjnemu do

ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Wykazanie szkody w postaci lucrum cessans z natury rzeczy ma charakter

hipotetyczny. Nie sprzeciwia się to przyjęciu, że szkoda rzeczywiście powstała,

jeżeli zostanie udowodnione tak duże prawdopodobieństwo osiągnięcia korzyści

majątkowej przez poszkodowanego, że rozsądnie rzecz oceniając można

stwierdzić, iż poszkodowany na pewno uzyskałby korzyść, gdyby nie wystąpiło

5

zdarzenie, w związku z którym ten skutek był niemożliwy (por. wyrok SN z dnia

3 października 1979 r. II CR 304/79 – OSNCP 1980, nr 9, poz. 164, wyrok

SN z dnia 28 kwietnia 2004 r. III CK 495/02 nie publ., Biuletyn SN nr 11 z 2004 r.

str. 41, wyrok SN z dnia 27 listopada 2002 r. I CKN 1215/00 – OSP 2004, nr 1,

poz. 3). Poszkodowany w wyniku czynu niedozwolonego powinien wykazać,

że okoliczności, których zaistnienie warunkowało uzyskanie korzyści, zostały

spełnione.

W rozpoznawanej sprawie powódka upatrywała utraconej korzyści w różnicy

pomiędzy kwotą otrzymaną ze sprzedaży akcji w maju 1999 r. a kwotą, jaką

mogłaby uzyskać ze sprzedaży w dniu 22 marca 1994 r. przy czym twierdziła, że

w tym dniu kurs akcji na giełdzie wynosił 425,- złotych (k – 117, k – 213 – 214).

Skoro powódka dochodziła wyrównania korzyści utraconych w konkretnym dniu, to

powinna udowodnić, że na tę datę zostały zrealizowane wszystkie czynności

wymagane do wzięcia udziału jej akcji w sprzedaży giełdowej i że – gdyby nie

zachowanie się pozwanego Banku – jej akcje zostałyby w tym dniu sprzedane.

Wymagało to w pierwszym rzędzie udowodnienia, że powódka śledziła na bieżąco,

sama lub za pośrednictwem maklera, kursy akcji w okresie po ich wyemitowaniu

i dopuszczeniu do publicznego obrotu, że orientowała się w dniu 22 marca 1994 r.,

iż jej akcje zostały zaksięgowane oraz że na giełdzie akcje pozwanego osiągnęły

kurs 425,- zł, że dokonała, względnie zamierzała dokonać, zlecenia na sprzedaż

akcji i na jakich warunkach, że w dniu 22 marca 1994 r. wszystkie akcje pozwanego

Banku zostały sprzedane. Żadnej z powyższych okoliczności powódka nie tylko nie

udowodniła, ale nawet o nich nie twierdziła. Jest przy tym znamienne, że nawet

w piśmie procesowym z dnia 10 października 2002 r. (k – 117) oraz później

w apelacji powódka, sprzecznie z rzeczywistym stanem faktów, twierdziła, że

w dniu 22 marca 1994 r. był najwyższy, dostępny dla niej, kurs akcji pozwanego

Banku, podczas gdy z zestawienia na k – 156 wynika, że w dniu 22 marca 1994 r.

kurs wynosił 428,- złotych i zwyżkował do dnia 24 marca 1994 r., natomiast kwota

425,50 zł dotyczyła kursu w dniu 28 marca 1994 r. Powyższe dowodzi, że powódka

nie orientowała się w kursach akcji, co w zestawieniu z brakiem jakichkolwiek

czynności w kierunku zlecenia sprzedaży giełdowej już w pierwszym dniu, gdy

akcje zostały zaksięgowane na rachunku powódki, uniemożliwiało przyjęcie, iż

6

powódka wykazała, że poniosła szkodę. Wbrew stanowisku Sądu Apelacyjnego,

słowne wyrażanie samego zamiaru sprzedaży akcji z maksymalnym zyskiem nie

przesądzało o wykazaniu poniesienia szkody. Twierdzenie to nie musiało zresztą

być nawet udowodnione, ponieważ okolicznością powszechnie znaną (nota bene,

także niezaprzeczaną przez pozwanego) było, że akcje, sprzedawane przez

emitujący Bank na warunkach preferencyjnych własnym pracownikom, były przez

tych pracowników nabywane właśnie w celu sprzedaży z zyskiem; praktycznie

zysk ten zapewniała najniższa nawet cena giełdowa. Udowodnieniu podlegała

natomiast okoliczność, że powódka sprzedałaby akcje w dniu 22 marca 1994 r. i za

cenę po 425 złotych, bo takie były twierdzenia powódki przytoczone na

uzasadnienie żądania pozwu. W związku z takimi twierdzeniami pozwu zbędne były

ustalenia obydwu Sądów co do okresu, w ciągu którego powódka miała konto

zablokowane, względnie nie mogła nim dysponować. Powódka wszakże nie

domagała się odszkodowania obliczonego według najniższego kursu w całym tym

okresie, względnie według kursu przeciętnego, lecz tylko wg kursu dokładnie

wskazanego i wg wskazanej daty.

Na marginesie można zauważyć, że nie wiadomo jaką treść nadał Sąd

Apelacyjny używanym przez siebie określeniom „zaraz po weryfikacji”, skoro nie

odniósł tego do konkretnej daty, zaś z wyliczenia na str. 9 uzasadnienia

zaskarżonego wyroku wynikają dwie różne daty. Wydaje się, że za szkodę Sąd

Apelacyjny uznał utratę szansy uzyskania przez powódkę korzyści majątkowej

z uwagi na zablokowanie akcji przez pozwanego. Uszło uwagi Sądu, że szansę

osiągnięcia zysku ze sprzedaży akcji w publicznym obrocie stwarza nie samo

„swobodne” pozostawanie akcji na koncie, ale podjęcie przez uprawnionego

określonych czynności przewidzianych w przepisach o publicznym obrocie

papierami wartościowymi, a nadto, że o powodzeniu lub niepowodzeniu całej akcji

decydują często okoliczności od uprawnionego niezależne.

Ponadto, zaznaczyć trzeba, że ogólnikowa argumentacja zarówno Sądu pierwszej

instancji jaki i Sądu Apelacyjnego, co do niemożności dysponowania przez

powódkę akcjami w okresie od dnia 22 marca 1994 r. do dnia 9 czerwca 1994 r.

mimo ich niezablokowania, nie przekonuje szczególnie co do dnia 22 marca 1994 r.

Nie wiadomo bowiem, z braku powołania się Sądów na konkretne fakty, dlaczego

7

w dniu 22 marca 1994 r., gdy pozwany Bank zweryfikował akcje na rachunku

powódki, zainteresowana nie mogłaby akcjami dysponować, gdyby się o to zwróciła

i w czym odnośnie do tego dnia wyrażała się wina pozwanego. Wypada powtórzyć,

że tylko ten dzień, w związku z twierdzeniami powódki, był istotny z punktu

widzenia przesłanek przewidzianych w art. 415 k.c.

Reasumując, zaskarżony wyrok narusza art. 361 i art. 415 k.c. oraz art. 233

§ 1 w zw. z art. 391 k.p.c. i art. 382 k.p.c. oraz art. 385 i 386 § 1 k.p.c. przez ich

błędne zastosowanie ze skutkiem dla powódki korzystnym, co pozwany Bank

w kasacji zarzucił zasadnie i w związku z czym Sąd Najwyższy zmienił powyższy

wyrok jak w sentencji (art. 39315

k.p.c.)

Nie był zasadny zarzut naruszenia art. 354 § 2 k.c. W świetle ustalenia Sądu

Apelacyjnego, że powódka złożyła świadectwo depozytowe wraz z umową

darowizny nie może być mowy o braku współdziałania ze strony powódki. Ustalenie

to nie zostało w kasacji wzruszone, bo wymagałoby zarzutów dotyczących prawa

procesowego, a nie prawa materialnego, które – co oczywiste - nie stanowi

podstawy wyjaśnienia faktów. Bezzasadność powyższego zarzutu nie stanowiła

przeszkody do uwzględnienia apelacji jako usprawiedliwionej z innych przyczyn.

W części obejmującej zaskarżenie o kosztach procesu kasacja jako

oczywiście niedopuszczalna podlegała odrzuceniu (art. 3953

k.p.c.). Orzeczenie

Sądu Apelacyjnego o kosztach w pkt 4 uległo natomiast zmianie w wyniku nadania

temu orzeczeniu co do należności głównej innej treści (art. 98 § 1 i art. 108 § 1

k.p.c.).

O kosztach za instancję kasacyjną Sąd Najwyższy orzekł także na podstawie

art. 98 § 1 i 108 § 1 k.p.c.

/tp/

8

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.