Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 23 sierpnia 2007 r.

SNO 41/07

Wydział VI

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

WYROK Z DNIA 23 SIERPNIA 2007 R.

SNO 41/07

Przewodniczący: sędzia SN Krzysztof Cesarz.

Sędziowie SN: Gerard Bieniek, Dorota Rysińska (sprawozdawca).

S ą d N a j w y ż s z y – S ą d D y s c y p l i n a r n y z udziałem Zastępcy

Rzecznika Dyscyplinarnego dla okręgu Sądu Okręgowego – sędziego Sądu

Okręgowego oraz protokolanta po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 23 sierpnia 2007

r. sprawy sędziego Sądu Rejonowego z powodu odwołań obrońcy obwinionej,

Ministra Sprawiedliwości oraz Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego od wyroku Sądu

Apelacyjnego – Sądu Dyscyplinarnego z dnia 19 lutego 2007 r., sygn. akt (...)

1. z m i e n i ł zaskarżony w y r o k w ten sposób, że przyjął, iż przypisane

sędziemu Sądu Rejonowemu przewinienie służbowe z art. 107 § 1 u.s.p. polegało

na tym, że obwiniona w okresie od dnia 4 października 2004 r. do 24 grudnia 2004

r. – a w czasie od dnia 20 grudnia 2004 r. do 24 grudnia 2004 r. bez zgody

przełożonych – przetrzymywała poza budynkiem Sądu Rejonowego akta co

najmniej 38 spraw cywilnych, unikając w tym okresie, i dalej do stycznia 2005 r. –

w trakcie urlopu wypoczynkowego i kolejnych zwolnień lekarskich – kontaktów z

przełożonymi, nie odbierając przy tym korespondencji służbowej, w szczególności

związanej z postępowaniem dyscyplinarnym w sprawie sygn. akt ASD (...);

2. w pozostałej części utrzymał w mocy zaskarżony wyrok.

U z a s a d n i e n i e

Sędzia Sądu Rejonowego została obwiniona o popełnienie dwóch przewinień z

art. 107 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych

(Dz. U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.) opisanych w ten sposób, że:

1. „w okresie od 4 października 2004 r. do stycznia 2005 r., przebywając na

zwolnieniu lekarskim unikała kontaktów z przełożonymi, co uniemożliwiło

doręczenie jej korespondencji służbowej;

2. w okresie od bliżej nieokreślonej daty do dnia 4 października 2004 r. usunęła poza

obręb budynku Sądu akta 199 spraw, które do 24 grudnia 2004 r. przetrzymywała

bez zgody przełożonych w niewiadomych warunkach”.

Po rozpoznaniu sprawy, Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny wyrokiem z dnia

19 lutego 2007 r. uznał obwinioną za winną popełnienia przewinienia służbowego z

art. 107 § 1 u.s.p., polegającą na tym, że „w okresie od bliżej nieokreślonej daty do

dnia 3 grudnia 2004 r. wyniosła z Sądu Rejonowego akta co najmniej 38 spraw

2

cywilnych, które przetrzymywała bez zgody przełożonych do dnia 24 grudnia 2004 r.,

a nadto w okresie od dnia 4 października 2004 r. do stycznia 2005 r. przebywając na

urlopie wypoczynkowym, a następnie zwolnieniu lekarskim, unikała kontaktów z

przełożonymi uniemożliwiając kontakt telefoniczny oraz doręczenie jej

korespondencji służbowej, w szczególności związanej z postępowaniem

dyscyplinarnym”. Za ten czyn, na podstawie art. 109 § 1 pkt 2 ustawy z dnia 27 lipca

2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych, Sąd Apelacyjny wymierzył

obwinionej karę nagany.

Odwołania od tego wyroku złożyli: obrońca obwinionej, Zastępca Rzecznika

Dyscyplinarnego oraz Minister Sprawiedliwości.

Obrońca obwinionej zarzucił:

1. „obrazę prawa materialnego, a to art. 107 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. –

Prawo o ustroju sądów powszechnych przez jego błędną wykładnię, a to wobec

stwierdzenia, iż zachowanie sędziego polegające na nie wskazaniu bezpośredniemu

przełożonemu swych numerów telefonów komórkowych i stacjonarnego, jak również

„nieodebranie” korespondencji – przy braku jednoznacznego ustalenia przyczyn tegoż,

jak również, iż takowymi są brak kontaktów sędziego z przełożonymi w czasie urlopu

wypoczynkowego oraz choroby, a w szczególności „nie świadczenie pracy” w tymże

czasie – stanowią przewinienie dyscyplinarne, nadto iż zabranie z Sądu do domu akt,

celem wykonania czynności w sprawach stanowi takież przewinienie;

2. błąd w ustaleniach faktycznych, popełniony przez ustalenie, iż w wyniku

świadomego zaniechania czynności przez obwinioną w okresie od dnia 5 października

2004 r. do stycznia 2005 r. Prezes Sądu – przełożona obwinionej nie mogła uzyskać

kontaktu z obwinioną, mimo iż prawidłowo wysnute wnioski ze zgromadzonego

materiału dowodowego nie mogły stanowić przesłanki dla takowych ustaleń; a nadto

wobec ustaleń, iż w sprawach w których akta zostały zabrane przez obwinioną

wdrożone jest postępowanie odtworzeniowe z przyczyn leżących po stronie

obwinionej – co miało wpływ na treść wyroku;

3. naruszenie prawa formalnego, a to art. 115 § 3 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. –

Prawo o ustroju sądów powszechnych przez prowadzenie rozprawy pod nieobecność

obwinionej pomimo istnienia przyczyn usprawiedliwiających jej nieobecność; art. 41 i

42 § 4 k.p.k. przez nieuwzględnienie wniosku o wyłączenie sędziego Sądu

Apelacyjnego i pozostawienie bez rozpoznania w części tenże wniosek –pomimo jego

zasadności, a nadto wobec rozpoznania wniosku przez sędziów, których tenże wniosek

dotyczył – co miało wpływ na treść wyroku.”

Skarżący się wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku i uniewinnienie obwinionej

albo jego uchylenie i przekazanie sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego

rozpoznania.

3

Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym zarzucił

orzeczeniu Sądu Apelacyjnego rażącą niewspółmierność wymierzonej kary nagany, w

sytuacji gdy występujące w sprawie liczne okoliczności o niekorzystnej dla

obwinionej wymowie wskazywały na konieczność sięgnięcia po najsurowszą z kar

dyscyplinarnych. Autor tego odwołania wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku przez

orzeczenie w stosunku do obwinionej kary złożenia z urzędu.

Również Minister Sprawiedliwości zarzucił w swoim odwołaniu rażącą

niewspółmierność orzeczonej kary dyscyplinarnej nagany – w stosunku do wagi

przypisanego obwinionej przewinienia dyscyplinarnego. W konkluzji złożył wniosek o

zmianę wyroku w zaskarżonej części i wymierzenie obwinionej kary dyscyplinarnej

przeniesienia na inne miejsce służbowe.

Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny zważył, co następuje:

Złożone środki odwoławcze, z wyjątkiem podzielenia niewielkiego zakresu

argumentacji odwołania obrońcy obwinionej, okazały się niezasadne. Właśnie też

odwołanie obrońcy, jako najdalej idące – w związku z zakwestionowaniem ustaleń o

winie obwinionego sędziego Sądu Rejonowego – wymaga omówienia w pierwszej

kolejności.

Postawienie w tym odwołaniu, równolegle, zarzutu obrazy prawa materialnego

oraz zarzutów błędu w ustaleniach faktycznych orzeczenia i naruszenia tym

orzeczeniem przepisów prawa procesowego, zobowiązuje do rozprawienia się z tymi

zarzutami w kolejności odwrotnej od proponowanej we wniesionym środku

odwoławczym. Za bezprzedmiotowe bowiem należałoby uznać rozważenie kwestii

związanych z oceną prawną zarzucanego zachowania, podnoszonych w odwołaniu, w

wypadku podzielenia zasadności któregokolwiek z innych jego zarzutów.

Analizując zatem, w pierwszej kolejności, zarzuty obrazy przepisów

procesowych w postępowaniu Sądu Apelacyjnego – Sądu Dyscyplinarnego, a

mianowicie unormowania art. 115 § 3 u.s.p. oraz przepisów art. 41 i art. 42 § 4 k.p.k.,

należy stwierdzić, że okazały się one całkowicie nietrafne.

Odnośnie pierwszego z podnoszonych uchybień – wskazującego na

„prowadzenie rozprawy pod nieobecność obwinionej, mimo istnienia przyczyn

usprawiedliwiających jej nieobecność” – wypada podkreślić, że skarżący ograniczył

się w odwołaniu do tego jednego tylko zdania, zaś uzasadnienie środka odwoławczego

nie zawiera jakiegokolwiek umotywowania tego zarzutu. Przekonuje to o tym, że sam

autor środka odwoławczego nie przywiązuje większej wagi do postawionego przez

siebie zarzutu, bowiem nawet nie wskazuje daty rozprawy, na której miało dojść do

przytaczanego uchybienia. Ocenę tę potwierdza analiza przebiegu postępowania w

niniejszej sprawie, która rozpoznawana była na szeregu terminach rozpraw – z

zachowaniem pełnych gwarancji, jakie przewiduje prawo do obrony obwinionego w

4

postępowaniu dyscyplinarnym. Nie można też uznać za naruszający to prawo faktu

poprowadzenia jednej z tych rozpraw tylko przy udziale obrońcy sędziego wówczas,

gdy Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny stwierdził, że złożone przez obwinioną

świadectwo lekarskie nie stanowi wystarczającego usprawiedliwienia jej nieobecności.

Prowadzący rozprawę Sąd Dyscyplinarny ma wszak obowiązek badania rzeczywistych

(a nie pozornych) przyczyn niestawiennictwa obwinionego na rozprawę, i to właśnie w

rozważanej sytuacji uczynił, zwracając m.in. uwagę na treść poprzedzających

rozprawę wniosków sędziego, zmierzających do uniemożliwienia rozpoznania sprawy

na wyznaczonym terminie.

Podobnie należy ocenić zarzut odwołania dotyczący nieprawidłowego

rozpoznania wniosku obwinionej o wyłączenie od rozpoznania sprawy sędziów Sądu

Apelacyjnego w A. Skarżącemu całkowicie umknęło, że – zgodnie z powoływanymi

przezeń przepisami art. 41 i art. 42 k.p.k., mającymi odpowiednie zastosowanie w

postępowaniu dyscyplinarnym na podstawie art. 128 u.s.p. – wniosek o wyłączenie nie

może dotyczyć wszystkich, w ogólności, sędziów danego sądu, lecz musi być

zindywidualizowany co do osoby sędziego i skonkretyzowany co do okoliczności

stanowiących podstawę żądania. Powyższe jasno wynika z cytowanych przepisów,

które nie przewidują możliwości wyłączenia sądu, a do tego, w gruncie rzeczy,

sprowadzał się wniosek złożony przez obwinioną. Zauważyć trzeba, że jako nader

oczywisty jawił się brak jakichkolwiek podstaw do prowadzenia rozważań w kwestii

możliwości odstąpienia od, przyjętej stosownie do art. 110 § 3 u.s.p., miejscowej

właściwości do rozpoznania sprawy dyscyplinarnej przez sąd, w którego okręgu pełni

służbę sędzia objęty tym postępowaniem, a wobec tego potraktowanie wniosku

obwinionej, przez Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny, jako złożonego w odniesieniu

do sędziów składu sądu rozpoznającego sprawę, było w pełni uzasadnione.

Całkowitym więc nieporozumieniem jest twierdzenie obrońcy, że omawiany wniosek

został rozpoznany przez sędziów, których ten wniosek dotyczył, bowiem w celu

rozpoznania tak potraktowanego żądania został wyznaczony (wylosowany) inny skład

Sądu Apelacyjnego – Sądu Dyscyplinarnego, jak przewidują przepisy prawa. Nie

dostrzegając zatem żadnych uchybień w omawianej części postępowania sądu

pierwszej instancji, w tym i w zakresie merytorycznej słuszności rozstrzygnięcia

odmawiającego wyłączenia od orzekania sędziów rozpoznających niniejszą sprawę,

Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny ocenił opisywany zarzut odwołania, jako

oczywiście bezzasadny.

W większości też gołosłowne okazały się argumenty odwołania wykazujące

zarzut błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę zaskarżonego wyroku.

Wbrew twierdzeniom skarżącego, zasadnicza oś ustaleń sądu pierwszej instancji –

istotnych z punktu widzenia treści deliktu służbowego, jakiego popełnienie zostało

przypisane obwinionemu sędziemu – opierała się nie tylko na zeznaniach

5

przesłuchanych w sprawie świadków (zdaniem skarżącego niewiarygodnych), ale

również częściowo na wyjaśnieniach samej obwinionej, nade wszystko, zaś, na treści

zgromadzonych w aktach sprawy dokumentów, których nie sposób kwestionować.

By wymienić tylko kilka z nich, poza sporem zatem musi pozostać, że w dniu 4

października 2004 r. do Sądu Rejonowego zostało dostarczone, w formie faksu,

wezwanie (którego kopia znajduje się w aktach sprawy), kierowane do sędziego Sądu

Rejonowego przez rzecznika dyscyplinarnego, prowadzącego postępowanie w sprawie

sygn. akt ASD (...), którego to wezwania sędzia nie odebrała. Niesporny jest również

fakt, wynikający z dołączonych do akt dokumentów, że od dnia 5 października 2004 r.

sędzia korzystała z 4-dniowego urlopu, a bezpośrednio potem, w okresie od dnia 11

października 2004 r. do stycznia 2005 r. (i później), korzystała z kolejnych zwolnień

lekarskich, wystawianych na różne okresy od kilku do kilkunastu dni. Także ze

znajdujących się w aktach sprawy dokumentów wynika, że w powyższym okresie

trzykrotnie wysyłano do obwinionej pocztą wezwania do stawienia się przed

rzecznikiem dyscyplinarnym we wskazanej wyżej sprawie, których to wezwań

obwiniona nie odebrała. Również dokument w postaci zarządzenia Prezesa Sądu

Rejonowego z dnia 3 grudnia 2004 r. (doręczonego obwinionej w dniu 17 grudnia

2004 r.) stwierdza obiektywny fakt wezwania sędziego do zwrotu znajdujących się w

jej posiadaniu akt spraw, w terminie 3 dni, wraz z ich wyszczególnieniem. Podobne

pismo tegoż Prezesa z dnia 14 grudnia 2004 r., skierowane do Prezesa Sądu

Okręgowego, uwidacznia fakt pozostawania w dyspozycji obwinionej 38 akt spraw o

wymienionych tam sygnaturach.

W powyższym kontekście zwraca uwagę to, że sędzia Sądu Rejonowego w

swych wyjaśnieniach nie kwestionowała faktu, iż w opisanym wyżej czasie faktycznie

pozostawała bez kontaktu z sądem. Potwierdziła, że w okresie wcześniejszym zmieniła

numer telefonu, którym to numerem (zastrzeżonym) Przewodnicząca Wydziału i

Prezes Sądu Rejonowego nie dysponowali. Przyznała też, że sama do przełożonych

nie telefonowała, jak również, że kolejne zwolnienia lekarskie przesyłała pocztą. Nie

przeczyła wreszcie, że w owym okresie przetrzymywała w domu akta, kwestionując

jedynie ich ilość (w zarzucie rzecznika dyscyplinarnego ujęto liczbę 199 spraw, zaś

obwiniona wskazała na ilość około 40 spraw) oraz to, że wyniosła je bez zgody

przełożonych. Na koniec wreszcie potwierdziła, że owe akta zwróciła w dniu 24

grudnia 2004 r., we wczesnych godzinach rannych, pod nieobecność Przewodniczącej

Wydziału i pracowników sekretariatu, nie kontaktując się z nimi.

W świetle tych faktów nie sposób, generalnie rzecz biorąc, odmówić słuszności

stanowisku sądu pierwszej instancji, który odmówił wiary nieprzekonującym

tłumaczeniom obwinionej co do takiego stanu rzeczy, zaś swe ustalenia oparł również

na, współgrających z tymi faktami, zeznaniach świadków: Prezesa Sądu Rejonowego,

Przewodniczącej Wydziału, Kierownika i pracowników sekretariatu oraz obsługi. Z

6

tych zaś dowodów wynika m.in. – czego obrońca nie podważa, a co było

wystarczające dla ocen poczynionych w sprawie – że w dniu 4 października 2004 r.

obwiniona sędzia, będąc poinformowaną, iż tego dnia zostanie jej doręczone

wezwanie w sprawie dyscyplinarnej, opuściła gmach sądu, dalej wynika, że brak

kontaktu z obwinioną i brak wiedzy co do przewidywanego okresu jej choroby

powodował perturbacje w organizacji pracy Wydziału i w toku poszczególnych spraw

z referatu sędziego (co spowodowało konieczność zasięgania takich informacji u

lekarza prowadzącego sędziego, jak również podejmowania innych nadzwyczajnych

działań), wreszcie, że sposób zwrotu akt przez obwinioną (po wskazanym terminie)

uniemożliwiał ustalenie, które faktycznie akta zostały oddane.

W tym świetle twierdzenie autora odwołania, że materiał dowodowy nie dawał

podstaw do ustalenia, iż zachowanie sędziego Sądu Rejonowego stanowiło świadome

zaniechanie kontaktowania się z przełożonymi i przyjmowania korespondencji

służbowej, jawi się jako zupełnie pozbawione racji, co nie zmienia faktu, że pewna

korekta przyjętych w sprawie ustaleń stała się niezbędna.

Dla przytaczanego powyżej zasadniczego ustalenia w sprawie pozostawało bez

znaczenia, czy i z jakich przyczyn numer telefonu sędziego nie był dostępny dla

przełożonych, co było przedmiotem szerokich wypowiedzi obwinionej i

drobiazgowych rozważań Sądu Apelacyjnego – Sądu Dyscyplinarnego, a obecnie jest

przedmiotem krytyki ze strony obrońcy obwinionej. Istotą ustalonego zachowania

sędziego, nie było bowiem „uniemożliwianie kontaktów telefonicznych”, jak ujęto w

opisie przypisanego czynu, lecz unikanie przez obwinioną kontaktów z przełożonymi,

przy tym zwłaszcza, że w jej dyspozycji znajdowały się akta spraw będących w toku,

zaś fakt przedkładania przez nią kolejnych zwolnień lekarskich powodował, że

przełożeni nie mieli wiedzy , kiedy będzie ona w stanie wrócić do pełnienia

obowiązków. Sytuacja ta nie tylko, że nie pozwalała na przyjęcie przez sędziego

biernej postawy i choćby oczekiwania przez nią na kontakt ze strony sądu (przy

świadomości co do trudności w jego nawiązaniu), ile – jak ocenił sąd pierwszej

instancji – wymagała od niej aktywności, polegającej na bieżącym informowaniu

przełożonych, na zwrocie akt, na odbiorze wezwań. Takie właśnie ustalenia znalazły

wyraz w motywacyjnej części zaskarżonego wyroku, wobec czego nieprecyzyjne,

przytaczane wyżej określenie sposobu zachowania obwinionej, przyjęte w opisie

przypisanego jej przewinienia, wymagało zmodyfikowania w sposób wskazany

niniejszym orzeczeniem Sądu Najwyższego – Sądu Dyscyplinarnego.

Należy też przyznać rację argumentom obrońcy, że Sąd Apelacyjny – Sąd

Dyscyplinarny niedostatecznie uwzględnił treść nie tylko wyjaśnień obwinionej, ale

również zeznań Przewodniczącej Wydziału co do kwestii jej zezwolenia na

wynoszenie przez sędziów akt spraw poza budynek sądu. Z wypowiedzi Ewy K.

wynika wszak, że w związku z trudnymi warunkami lokalowymi sądu i specyfiką

7

pracy sędziów tolerowała wynoszenie przez nich akt, choć nie na tak długie, jak w

niniejszej sprawie, okresy. Przekonuje to jednak, że w istocie nie sposób uznać, jak

przyjął to sąd pierwszej instancji, iż sędzia Sądu Rejonowego wyniosła i bez zgody

przełożonych przetrzymywała akta w okresie bliżej nieustalonym do dnia 24 grudnia

2004 r. O ile poza dyskusją pozostaje sam fakt przetrzymywania akt przez sędziego w

okresie od dnia 4 października 2004 r. do 24 grudnia 2004 r. – w trakcie jej

nieobecności w pracy i przy braku z nią kontaktu, o tyle przytaczane wcześniej

okoliczności sprawy wskazują, że rzeczywisty brak zgody przełożonych na takie

postępowanie został sędziemu uświadomiony dopiero z dniem 17 grudnia 2004 r., tj. z

dniem doręczenia zarządzenia Prezesa Sądu wzywającego do zwrotu akt wciągu 3 dni.

Ponieważ akt tych sędzia nie zwróciła najpóźniej w dniu 20 grudnia 2004 r., lecz

dopiero dnia 24 grudnia 2004 r., należało uznać bez żadnej wątpliwości, że w tym

właśnie okresie przetrzymywała akta poza gmachem sądu bez zezwolenia

przełożonych, i stosownie do tego ustalenia zmodyfikować opis przypisanego jej

przewinienia.

Bez znaczenia dla rozstrzygnięcia pozostawało natomiast podważane w

odwołaniu stwierdzenie, zawarte w motywach zaskarżonego wyroku, że w 10

sprawach z referatu obwinionego sędziego Sądu Rejonowego, objętych listą z dnia 6

lutego 2006 r., toczy się postępowanie o odtworzenie zaginionych akt. Poza sporem

pozostaje, że przydatność tej listy dla czynienia w sprawie ustaleń Sąd Apelacyjny –

Sąd Dyscyplinarny trafnie odrzucił, przyjmując, w myśl innego wykazu, że obwiniona

przetrzymywała poza budynkiem sądu akta 38 spraw. Rzeczą oczywistą jest zatem, że

za wskazany wyżej fakt obwiniona nie może ponosić, i w istocie nie ponosi,

odpowiedzialności służbowej.

Przeprowadzone przez Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny rozważania w

przedmiocie zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych zaskarżonego wyroku

uprawniają do stwierdzenia z tym większą mocą, że postawiony w odwołaniu zarzut

obrazy prawa materialnego okazał się całkowicie chybiony. Wdawanie się w

rozważania, czy sędzia ma obowiązek służbowy, wynikający z konkretnych aktów

prawnych, udostępnienia przełożonym swojego numeru telefonu, staje się obecnie

bezprzedmiotowe w świetle poczynionych ustaleń, iż nie w tym tkwiła istota

przypisanego sędziemu Sądu Rejonowego przewinienia. Natomiast nie sposób

podzielić zapatrywania skarżącego, że opisywane zaniechania obwinionej mieściły się

w ramach postępowania niesprzecznego z treścią roty sędziowskiego ślubowania (art.

82 § l i 2 i art. 66 u.s.p.), a więc spełniającego znamiona sumiennego wykonywania

przez sędziego obowiązków. Przeciwnie, skoro nie może budzić wątpliwości, że w

obowiązkach sędziego leży dbanie o dobro sądu, jego powagę, a także o układanie

właściwych stosunków ze współpracownikami, nadto zabieganie o prawidłowe

organizowanie swojej pracy i o sprawność będących pod jego kontrolą postępowań,

8

jak również ochrona interesów uczestników postępowania, to staje się oczywiste, że

zachowanie polegające na przetrzymywaniu poza sądem akt spraw będących w toku

(częściowo bez zezwolenia) przy jednoczesnym, przedłużającym się zaniechaniu

kontaktowania się z sądem (w tym nieodbieraniu pism służbowych), te właśnie

obowiązki narusza ze szkodą dla służby sędziego i dla dobra sądu, w którym orzeka.

Niczego w tej ocenie nie zmienia fakt choroby sędziego. Nie sposób przecież

twierdzić, że w czasie niedyspozycji zdrowotnej, sędziego nie obowiązuje złożone

ślubowanie – także w zakresie sumiennego wykonywania obowiązków, o ile ich

realizacja ma się sprowadzać do podjęcia minimalnych działań (udzielenia informacji

telefonicznej co do okresu choroby, zwrócenia przetrzymywanych akt spraw,

odbierania korespondencji służbowej), których spełnienia stan zdrowia nie

uniemożliwia, a których efektem jest uniknięcie dezorganizacji pracy sądu. Za

głębokie nieporozumienie należy zatem uznać stanowisko skarżącego, który takie

oczekiwania wobec sędziego – choćby ich standard był wyższy, niż wobec osób

wykonujących inne zawody – interpretuje jako nieuprawnione (bo „poza czasem

niezbędnym dla wykonywania zadań...”) „nakładanie obowiązku świadczenia pracy i

nieustannej gotowości dla kontaktu z przełożonymi”. Pozostałe argumenty

uzasadnienia tego zarzutu (a także sformułowania zawarte nawet w samej jego treści)

przytaczanej oceny nie podważają, gdyż należy je zaliczyć do kategorii zarzutu

błędów w ustaleniach faktycznych zaskarżonego wyroku, które zostały już wcześniej

omówione. W tych zatem warunkach należy stwierdzić, że ocena prawna zachowania

sędziego Sądu Rejonowego, jako przewinienia dyscyplinarnego określonego w art.

107 § 1 u.s.p., została przeprowadzona przez sąd pierwszej instancji w sposób

niebudzący zastrzeżeń, z uwzględnieniem wszelkich niezbędnych przesłanek

odpowiedzialności za uchybienia w pełnieniu służby sędziowskiej, w tym

wynikających z nieprzestrzegania konkretnych norm zawartych w Zasadach Etyki

Zawodowej Sędziów.

Przechodząc do omówienia środków odwoławczych wniesionych na niekorzyść

obwinionego sędziego Sądu Rejonowego, w zakresie rozstrzygnięcia o wymierzonej

jej karze dyscyplinarnej, Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny ocenił, iż wskazane w

tych odwołaniach zarzuty są niezasadne, zaś końcowe ich wnioski nie zasługują na

uwzględnienie.

W swych ustaleniach faktycznych Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny

przytoczył liczne okoliczności dotyczące szczegółów zachowania obwinionego

sędziego i jego skutków dla prawidłowej pracy sądu oraz jego obrazu w opinii

publicznej, jak również odnoszące się do strony podmiotowej tego zachowania oraz

sylwetki i postawy sędziego, i okolicznościom tym nadał jednoznacznie negatywny

wymiar. W tej sytuacji, nie sposób podzielić prezentowanego w odwołaniach poglądu,

iż poza polem uwagi sądu pierwszej instancji znalazły się tego rodzaju okoliczności,

9

których uwzględnienie mogłoby doprowadzić do wyboru innej kary dyscyplinarnej. W

szczególności nietrafne są te argumenty odwołań, w których wskazuje się na

okoliczności, które w istocie w ogóle nie mogą mieć wpływu na ten wybór, jak choćby

odnoszące się do kwestii zaginięcia akt z referatu sędziego, za co odpowiedzialności

jej nawet nie zarzucono, do braku zgody przełożonych na wynoszenie akt poza

budynek sądu, czy też do braku efektów oddziaływania kary nagany, orzeczonej

wobec obwinionej w innej sprawie dyscyplinarnej, skoro karę tę, za wcześniejsze

przewinienia, orzeczono niemal równocześnie z zapadnięciem orzeczenia w niniejszej

sprawie (w dniu 19 stycznia 2007 r.).

Nie bagatelizując treści wywodów odwołania Ministra Sprawiedliwości,

akcentujących wagę czynu sędziego Sądu Rejonowego – demoralizującego w

skutkach dla innych pracowników sądu i podważającego autorytet sędziego, niezbędny

dla prawidłowego wykonywania obowiązków w dotychczasowym miejscu pełnienia

służby – należy stwierdzić, że wysnuty z nich pogląd o koniecznym wymierzeniu

sędziemu kary przeniesienia na inne miejsce służbowe nie przekonuje. Wszak kara ta

– pomijając tę, która eliminuje sędziego z wykonywania służby – jest karą

najsurowszą, wobec tego jej wymierzenie tym bardziej nie powinno wykraczać poza

cele, jakie kara ta ma osiągnąć. Uwzględniając w niniejszej sprawie także i tę

okoliczność, że charakter obowiązków wykonywanych przez sędziego Sądu

Rejonowego faktycznie uległ już zmianie, w związku z jej przeniesieniem do

orzekania w wydziale karnym (grodzkim), omawiany wniosek odwołania o

zaostrzenie dotychczas wymierzonej kary dyscyplinarnej należy uznać za zbyt daleko

idący.

Tym samym, jako całkowicie chybiony trzeba ocenić, jeszcze dalej idący,

wniosek odwołania rzecznika dyscyplinarnego. Należy przypomnieć, że zasadą

prawidłowego wymiaru kary jest przede wszystkim baczenie, by kara ta nie

przekraczała ustalonego stopnia zawinienia osoby obwinionej o uchybienia

obowiązkom służby sędziowskiej. W sytuacji, gdy delikt służbowy nie stanowi

przestępstwa, nadto gdy w sprawie nie wykazano, by w świetle kilkunastoletniej drogi

służbowej sędziego orzeczenie innego środka dyscyplinarnego miało okazać się

nieskuteczne, sięganie do instrumentu złożenia sędziego z urzędu należałoby uznać

wprost jako nieporozumienie.

Powyższe ważył Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny, a z wywodów jego

wynika, że właśnie okoliczności odnoszące się do charakteru i stopnia nasilenia

uchybień związanych z wykonywaniem przez sędziego obowiązków, jak również z

natężeniem stopnia jej zawinienia i złej woli przy popełnieniu deliktu dyscyplinarnego

przemawiają za wymierzeniem obwinionej surowszej, niż upomnienie kary.

Z tych wszystkich względów Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny orzekł, jak w

wyroku.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.