Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 4 października 2007 r.

SNO 63/07

Wydział VI

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

WYROK Z DNIA 4 PAŹDZIERNIKA 2007 R.

SNO 63/07

Przewodniczący: sędzia SN Piotr Hofmański.

Sędziowie SN: Tadeusz Wiśniewski, Andrzej Wróbel (sprawozdawca).

S ą d N a j w y ż s z y – S ą d D y s c y p l i n a r n y z udziałem Zastępcy

Rzecznika Dyscyplinarnego dla okręgu Sądu Apelacyjnego – sędziego Sądu

Apelacyjnego oraz protokolanta po rozpoznaniu w dniu 4 października 2007 r. sprawy

sędziów Sądu Okręgowego w związku z odwołaniami Zastępcy Rzecznika

Dyscyplinarnego i Ministra Sprawiedliwości od wyroku Sądu Apelacyjnego – Sądu

Dyscyplinarnego z dnia 2 kwietnia 2007 r., sygn. akt (...)

1. u t r z y m a ł w m o c y zaskarżony w y r o k ;

2. kosztami sądowymi postępowania odwoławczego obciążył Skarb Państwa.

U z a s a d n i e n i e

Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny wyrokiem z dnia 2 kwietnia 2007 r.

uniewinnił sędziów Sądu Okręgowego obwinionych o popełnienie przewinień

dyscyplinarnych z art. 107 § l Prawa o ustroju sądów powszechnych.:

1. sędziego M. J. obwinioną o to, że:

a) dnia 12 września 2002 r. wykonując obowiązki służbowe sędziego

penitencjarnego, złożyła podpis pod podrobionym przez Grażynę G. (zastępcę

kierownika sekretariatu Wydziału V Penitencjarnego Sądu Okręgowego)

postanowieniem o udzieleniu przerwy w odbywaniu kary pozbawienia wolności

skazanego Łukasza U. (w sprawie oznaczonej sygn. V Kow. 1235/2002),

potwierdzając jego wykonalność,

b) dnia 6 grudnia 2002 r. wykonując obowiązki służbowe sędziego

penitencjarnego, złożyła podpis pod podrobionym przez Grażynę G. (zastępcę

kierownika sekretariatu Wydziału V Penitencjarnego Sądu Okręgowego) nakazem

zwolnienia skazanego Pawła S., co spowodowało opuszczenie przez niego jednostki

penitencjarnej pomimo braku ku temu podstaw prawnych, i stanowiącego

przewinienie dyscyplinarne z art. 107 § l Prawa o ustroju sądów powszechnych;

2. sędziego S. K. obwinionego o to, że:

a) dnia 3 grudnia 2002 r. wykonując obowiązki służbowe sędziego

penitencjarnego, złożył podpis pod podrobionym przez Grażynę G. (zastępcę

kierownika sekretariatu Wydziału V Penitencjarnego Sądu Okręgowego)

2

postanowieniem o warunkowym przedterminowym zwolnieniu skazanego Łukasza U.

(w sprawie oznaczonej sygn. VWz 3206/2002), potwierdzając jego wykonalność,

b) dnia 13 grudnia 2002 r. wykonując obowiązki służbowe sędziego

penitencjarnego, złożył podpis pod podrobionym przez Grażynę G. (zastępcę

kierownika sekretariatu Wydziału V Penitencjarnego Sądu Okręgowego) nakazem

zwolnienia skazanego Łukasza U., co spowodowało opuszczenie przez niego jednostki

penitencjarnej pomimo braku ku temu podstaw prawnych

i stanowiącego przewinienie dyscyplinarne z art. 107 § 1 Prawa o ustroju sądów

powszechnych;

3) sędziego M. M., obwinionego o to, że:

a) dnia 22 sierpnia 2002 r. wykonując obowiązki służbowe sędziego

penitencjarnego, złożył podpis pod podrobionym przez Grażynę G. (zastępcę

kierownika sekretariatu Wydziału V Penitencjarnego Sądu Okręgowego)

postanowieniem o warunkowym przedterminowym zwolnieniu skazanego Macieja R.

(w sprawie oznaczonej sygn. VWz.2358/2002), potwierdzając jego wykonalność,

b) dnia 22 sierpnia 2002 r. wykonując obowiązki służbowe sędziego

penitencjarnego, złożył podpis pod podrobionym przez Grażynę G. (zastępcę

kierownika sekretariatu Wydziału V Penitencjarnego Sądu Okręgowego) nakazem

zwolnienia skazanego Macieja R., co spowodowało opuszczenie przez niego jednostki

penitencjarnej pomimo braku ku temu podstaw prawnych i stanowiącego przewinienie

dyscyplinarne z art.107 § 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych.

W ocenie Sądu Dyscyplinarnego wyniki postępowania dowodowego nie

pozwoliły na ustalenie w sposób nie budzący wątpliwości, że obwinieni sędziowie

złożyli podpisy na dokumentach, o jakich mowa we wniosku Rzecznika

Dyscyplinarnego. Dowodami, które – zdaniem Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego –

uzasadniały postawienie sędziom zarzutów była opinia biegłego prof. Mirosława O.

oraz zeznania świadka Grażyny G. Zdaniem Sądu Dyscyplinarnego, dowody te nie są

wystarczające dla przypisania obwinionym popełnienia zarzucanych im czynów.

Biegły prof. Mirosław O., po przeprowadzeniu badań technicznych i

pismoznawczych podpisów, stwierdził w swojej pisemnej opinii w odniesieniu do

wielu badanych podpisów, a w tym do 6 podpisów, o których mowa w zarzutach, iż

brak jest podstaw do wykluczenia ich autentyczności. Składając na rozprawie opinię

uzupełniającą biegły ten wyjaśnił, że sformułowanie o braku podstaw do wykluczenia

autentyczności podpisów oznacza, że „autentyczność podpisów można określić jako

pół na pół” (k. 73). Wynika z tego, iż prawdopodobieństwo, że obwinieni sędziowie

podpisali dokumenty, o których mowa w zarzutach jest takie samo, jak

prawdopodobieństwo, że tego nie zrobili i podpisy ich zostały podrobione. Taka treść

opinii, zdaniem Sądu Dyscyplinarnego, absolutnie nie pozwala na przyjęcie, że

przedmiotowe podpisy zostały złożone przez obwinionych sędziów, tym bardziej że,

3

jak wynika z tej opinii, szereg innych badanych podpisów jest falsyfikatami

uzyskanymi różnymi metodami (np. kopiowanie, podrobienie przez nieustalone

osoby).

Sąd Dyscyplinarny nie znalazł żadnych podstaw do zakwestionowania opinii

biegłego Mirosława O. Opinia ta jest jasna, pełna i zrozumiała. Kwalifikacje biegłego,

jego dorobek naukowy i renoma, przyjęte metody badawcze oraz wyniki tych badań

nie nasuwają żadnych wątpliwości, a wręcz przeciwnie powodują duże zaufanie do

biegłego i jego opinii.

Mając świadomość, że w sprawie Grażyny G. opinię na okoliczność

autentyczności podpisów wydawał biegły Aleksander L., która to opinia częściowo

różni się od opinii Mirosława O., Sąd Dyscyplinarny dopuścił dowód z tej opinii i

zarządził wezwanie tego biegłego na rozprawę. W opinii uzupełniającej biegły

wskazał na różnice w metodach badawczych przyjmowanych przez ekspertów

akademickich (prof. Mirosław O.) i przez środowisko ekspertów policyjnych, z

którego pochodzi biegły Aleksander L. Nie wnikając w różnice w tych metodach

wystarczy stwierdzić, że metoda przyjęta przez Mirosława O. jest bardziej

„rygorystyczna” i przy jej zastosowaniu zachodzi mniejsza możliwość popełnienia

błędu przy pozytywnym wskazywaniu pochodzenia próbki pisma od określonej osoby.

Z tego powodu metoda ta zasługuje na całkowitą akceptację. Po wtóre, biegły

Aleksander L. po zapoznaniu się z opinią Mirosława O. stwierdził, że głównym

przedmiotem jego zainteresowania była „sprawa Grażyny G. i jej grafizm”, to w

zakresie podpisów sędziów mógł dokonać nadinterpretacji. Nie wykluczył, że gdyby

badał tylko i wyłącznie podpisy sędziów pod kątem ich autentyczności, to jego

wnioski mogłyby nie być tak kategoryczne w tej kwestii. Zatem opinia biegłego

Aleksandra L. w najmniejszym stopniu nie podważa opinii Mirosława O.

Drugim dowodem, na którym oparto zarzuty wobec sędziów: M. J., S. K. i M. M.

były wyjaśnienia Grażyny G. złożone w postępowaniu przygotowawczym

prowadzonym w jej sprawie. Sąd Dyscyplinarny rozpoznający ponownie sprawę

uznał, że konieczne jest jej przesłuchanie w charakterze świadka. Po przeprowadzeniu

tego dowodu oceniono, że zeznania Grażyny G. – podobnie jak jej wyjaśnienia – nie

zasługują na wiarę. Świadek ten nadal stara się umniejszyć swoją rolę i udział w

zarzucanych przestępstwach, i gdzie to jest możliwe, zrzucić odpowiedzialność na

inne osoby.

Dla oceny postawy Grażyny G., jej stosunku do sprawy i innych osób oraz

przyjętego sposobu obrony, a przez to dla oceny wiarygodności jej zeznań konieczne

jest krótkie przedstawienie wyjaśnień składanych przez nią we własnej sprawie. I tak,

przesłuchiwana po raz pierwszy (k. 83 akt V Ds. 14/04) przyznaje się do popełnienia

przestępstwa związanego ze skazanym Pawłem S. Jednocześnie wyraża żal z tego

powodu, tylko siebie obwinia za to co zrobiła i zapewnia, że innych przestępstw nie

4

popełniła. Następnie Grażyna G. sporządza listy do prokuratora, współpracownic i

dzieci (k. 236, 237, 239 akt j.w.), w których nie tylko obciąża podwładne, ale twierdzi,

że wszystko robiła pod ich wpływem, i co więcej w liście tym formułuje wyraźne

groźby pod ich adresem. Podczas kolejnego przesłuchania (k. 392 akt j.w.), po

umożliwieniu jej rozmowy z obrońcą, przyznaje się do popełnienia wszystkich

zarzucanych jej przestępstw. Następnie odwołuje te wyjaśnienia (k. 670, 728, 993 akt

j.w.), nie przyznaje się do popełnienia zarzucanych czynów i odmawia składania

wyjaśnień. Postawę taką zajmuje do końca postępowania przygotowawczego.

W ocenie Sądu Dyscyplinarnego, wyjaśnienia Grażyny G. są zmienne, wykrętne

i manipulacyjne. Wyjątkowo cynicznie brzmią groźby pod adresem koleżanek z pracy

kierowane w tym samym czasie, co podjęta decyzja o samobójstwie. Taka postawa w

stosunku do koleżanek i podwładnych wyrażana w czasie, gdy zamierza ona rozstać

się z życiem jest zupełnie niezrozumiała i wskazuje na swoistą „grę”. Zdaniem Sądu

Dyscyplinarnego, przedstawiona wyżej „ewolucja” wyjaśnień Grażyny G.

jednoznacznie świadczy, iż treść składanych wyjaśnień miała na celu tylko

poprawienie jej sytuacji procesowej. W najmniejszym stopniu nie była to postawa

osoby skruszonej, autentycznie żałującej tego, co się stało i jednocześnie pragnącej

wyznać całą prawdę.

Taką samą postawę Grażyna G. prezentowała podczas składania zeznań w

niniejszej sprawie dyscyplinarnej. Nadal nie mówi prawdy, broni się, i gdzie może,

obciąża inne osoby. Dla uzasadnienia tego stanowiska Sąd Dyscyplinarny podniósł

trzy kwestie:

l. Podczas przesłuchania okazano jej podpisy, które miała „wyłudzić” od

sędziów. Grażyna G. w zasadzie bez wątpliwości i natychmiast stwierdzała, że

podpisy zostały złożone przez sędziów. Ta pewność i automatyzm świadka rodzi

poważne wątpliwości. Przecież sprawa karna Grażyny G. dotyczy dużej liczby

podpisów podrobionych różnymi metodami i nieprawdopodobnym jest, aby świadek

zapamiętał, w których sprawach podpisy zostały podrobione, a w których

„wyłudzone”. Ten wspominany automatyzm wskazuje, że świadek potwierdzał

złożenie podpisu przez tego sędziego, którego pieczątka widniała na dokumencie,

przez co tym samym – w jego mniemaniu – odsuwał od siebie podejrzenie

sfałszowania tego podpisu. Zdaniem Sądu Dyscyplinarnego, gdyby Grażyna G. jako

świadek mówiła prawdę i tylko to, co pamięta, to powinna mieć o wiele większe

kłopoty i trudności w rozpoznaniu „wyłudzonych podpisów”, jeżeli spraw z

wyłudzonymi podpisami nie zapamiętała z jakiś szczególnych powodów. Takich

powodów Grażyna G. nie ujawniła, a także Sąd Dyscyplinarny ich nie dostrzegł.

2. Jeszcze wyraźniej brak odpowiedzialności za słowo, co rodzi wątpliwości

odnośnie jej prawdomówności, widoczny jest u Grażyny G., gdy przeanalizuje się jej

wyjaśnienia i zeznania odnośnie sporządzania przez nią fikcyjnych akt. Na

5

wymienioną wyżej okoliczność Grażyna G. składała różnej treści wyjaśnienia,

stwierdzając między innymi, że we wszystkich sprawach, w których doszło do

bezprawnego zwolnienia skazanych z zakładów karnych tworzyła fikcyjne akta, które

później zniszczyła, z wyjątkiem sprawy Macieja K., które zostały odnalezione (k. 411

akt V Ds.14/04). Natomiast na rozprawie dyscyplinarnej jako świadek zeznała, że

tylko w niektórych sprawach tworzyła fikcyjne akta, a w innych sprawach tego nie

robiła. Wobec takiej rozbieżności odczytano jej wyjaśnienia z k. 411 akt

prokuratorskich. Po ujawnieniu tych wyjaśnień Grażyna G. spokojnie i bez oznak

zaskoczenia zeznała, że nie pamięta już jak faktycznie było i „być może faktycznie

było tak, że we wszystkich sprawach zakładałam teczki, bo musiałam te papiery

tworzyć” (k. 183 odw.). Ten fragment zeznań wskazuje wprost, że Grażyna G.

składając zeznania jako świadek w sprawie dyscyplinarnej nie mówiła tego, co

faktycznie pamiętała, ale to co chciała powiedzieć lub wydawało się jej, że pamięta.

Co charakterystyczne, w taki nieodpowiedzialny sposób zeznawała w kwestiach

bardzo istotnych dla odpowiedzialności sędziów, bo brak fikcyjnych akt oznaczał, że

sędziowie stwierdzali wykonalność orzeczenia lub podpisywali nakaz zwolnienia bez

dokumentów niezbędnych do tego, co – przy stwierdzeniu autentyczności podpisów –

zwiększałoby zakres ich odpowiedzialności.

3. Mało prawdopodobnym jest, aby Grażyna G. „wyłudzała” od sędziów

podpisy. Przecież w toku postępowania ustalono, że niektóre podpisy sędziów zostały

sfałszowane poprzez kopiowanie, inne zaś zostały podrobione przez osoby, których

próbki pisma nie badano. Zachodzi zatem pytanie, czym miałaby się kierować

Grażyna G., że na jednych dokumentach fałszowała podpisy sędziów, a na innych

dokumentach chciała mieć ich autentyczne podpisy i dlatego je „wyłudzała”, w

szczególności, że wyłudzenie ma dotyczyć dokumentów wtórnych do orzeczeń.

Przecież każda próba „wyłudzenia” podpisu na nakazie zwolnienia lub podpisu

stwierdzającego wykonalność orzeczenia mogła doprowadzić do ujawnienia przez

sędziego, że faktycznie nie zostało wydane orzeczenie, które miałoby być podstawą do

zwolnienia skazanego z zakładu karnego. Taki sposób działania, jaki przedstawia

Grażyna G., wydaje się być co najmniej „nieostrożny”, nielogiczny, a przez to mało

prawdopodobny.

Na dokonanie ustaleń zgodnych z wnioskiem Rzecznika Dyscyplinarnego nie

pozwalają także wyjaśnienia obwinionych sędziów, którzy, co oczywiste, nie mogli

ani potwierdzić ani zaprzeczyć autentyczności podpisów. Dostrzegając podobieństwo

przedmiotowych podpisów do własnych, ale także kwestionując opinię Aleksandra L.

zażądali nowej opinii. Efektem takiego ich stanowiska było dopuszczenie dowodu z

opinii prof. Mirosława O.

Zdaniem Sądu Dyscyplinarnego, żaden z wyżej przedstawionych dowodów nie

pozwala na jednoznaczne ustalenie, że podpisy, o których mowa we wniosku

6

Rzecznika Dyscyplinarnego, są autentycznymi podpisami obwinionych. Istnieje tylko

takie prawdopodobieństwo określone przez biegłego na 50 %. Prawdopodobieństwa

tego nie zwiększają inne dowody, chociaż i tak nie ma to większego znaczenia, gdyż

dla dokonania w postępowaniu karnym określonych ustaleń konieczne są dowody

pewne i całkowicie wiarygodne. Zachodzi zatem w tej kwestii, zdaniem Sądy

Dyscyplinarnego, uzasadniona wątpliwość, która nie może zostać usunięta na

podstawie znanych możliwych do przeprowadzenia dowodów, a więc wątpliwości te

muszą być rozstrzygnięte na korzyść obwinionych. Konsekwencją powyższego toku

rozumowania jest wyrok uniewinniający.

W tej sytuacji zbędne są, zdaniem Sądu Dyscyplinarnego, dalsze rozważania

obejmujące oceny, czy stwierdzenie wykonalności orzeczenia lub odpisanie nakazu

zwolnienia przez sędziego, który nie wydawał orzeczenia jest obrazą prawa i o jakim

charakterze.

Minister Sprawiedliwości zaskarżył powyższy wyrok Sądu Apelacyjnego – Sądu

Dyscyplinarnego z dnia 2 kwietnia 2007 r., sygn. akt (...), w całości na niekorzyść

obwinionych sędziów Sądu Okręgowego: M. J., S. K. i M. M., zarzucając temu

wyrokowi:

obrazę przepisów postępowania, która miała wpływ na treść orzeczenia

poprzez zaniechanie przeprowadzenia dowodu z opinii zespołu biegłych z zakresu

pisma ręcznego w celu usunięcia wątpliwości co do autorstwa podpisów na

zakwestionowanych dokumentach sądowych, co w konsekwencji doprowadziło do

przedwczesnego przyjęcia, że w sprawie zachodzą nieusuwalne wątpliwości co do

sprawstwa w zakresie zarzucanych im czynów, tj. art. 5 § 2 k.p.k., art. 9 § 1 k.p.k. oraz

art. 201 k.p.k. w zw. z art. 128 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych,

błąd w ustaleniach faktycznych polegający na bezpodstawnym przyjęciu, że

obwinieni nie popełnili zarzucanych im przewinień dyscyplinarnych.

Podnosząc powyższe zarzuty, wniósł o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy

Sądowi Apelacyjnemu – Sądowi Dyscyplinarnemu do ponownego rozpoznania.

Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego zaskarżył powyższy wyrok Sądu

Apelacyjnego – Sądu Dyscyplinarnego z dnia 2 kwietnia 2007 r., sygn. akt (...), w

całości, zarzucając temu wyrokowi:

obrazę przez Sąd pierwszej instancji prawa materialnego – art. 107 § 1

Prawa o ustroju sądów powszechnych – przez błędną jego wykładnię polegającą na

tym, że w wyniku niepoczynienia ustaleń faktycznych Sąd Apelacyjny – Sąd

Dyscyplinarny wyprowadził błędne wnioski prawne, skutkujące wydaniem wyroku

uniewinniającego wobec obwinionych sędziów, pomimo braku ku temu podstaw,

obrazę przepisów prawa procesowego mającą wpływ na treść orzeczenia, a

polegającą na pominięciu przez Sąd pierwszej instancji części dowodów

zgromadzonych w sprawie i w konsekwencji uznaniu, że wniosek dyscyplinarny

7

opierał się tylko na opinii biegłego sądowego prof. Mirosława O. i zeznaniach świadka

Grażyny G. (str. 3 uzasadnienia Sądu pierwszej instancji), a niepoddaniu analizie

wszystkich dowodów zgromadzonych w sprawie, przeprowadzonych w ramach

postępowania z art. 114 § 2 Prawa o ustroju sądów powszechnych,

błąd w części motywacyjnej uzasadnienia Sądu pierwszej instancji (str. 7)

polegający na tym, że przyjęto, iż dowody zebrane w sprawie nie stworzyły podstaw

do przypisania obwinionym zarzucanych im przewinień dyscyplinarnych,

obrazę art. 424 k.p.k. polegającą na niewskazaniu w uzasadnieniu wyroku,

jakie fakty Sąd uznał za udowodnione oraz jakie poczynił ustalenia faktyczne,

obrazę art. 442 §3 k.p.k. poprzez pominięcie wytycznych zawartych w

wyroku Sądu Najwyższego – Sądu Dyscyplinarnego z dnia 2 czerwca 2006 r., SNO

22/06.

Wskazując na powyższe podstawy wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku i

uznanie obwinionych winnymi popełnienia przewinień dyscyplinarnych, określonych

we wniosku o rozpoznanie sprawy dyscyplinarnej i umorzenie postępowania w

zakresie wymierzenia kary dyscyplinarnej, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego

wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Apelacyjnemu – Sądowi Dyscyplinarnemu we

Wrocławiu do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny zważył, co następuje:

1. Odwołania nie mają uzasadnionych podstaw.

2. Nie jest trafny zarzut naruszenia zaskarżonym wyrokiem przepisu art. 442 § 3

k.p.k. poprzez „pominięcie wytycznych zawartych w wyroku Sądu Najwyższego z

dnia 2 czerwca 2006 r., sygn. akt SNO 22/06.” Zważyć bowiem należy, że Sąd

Dyscyplinarny rozpoznając ponownie sprawę uwzględnił wskazania Sądu

Najwyższego co do dalszego postępowania, w tym wskazania co do uzupełnienia

materiału dowodowego. W uzasadnieniu wyroku z dnia 2 czerwca 2006 r. Sąd

Najwyższy uznał między innymi za trafny zarzut obrazy przepisów prawa

procesowego polegający na pominięciu przez Sąd pierwszej instancji części dowodów

zebranych w sprawie, a mianowicie akt śledztwa prokuratora okręgowego w sprawie

Grażyny G. oraz wyroki Sądu Rejonowego z dnia 7 stycznia 2005 r. oraz Sądu

Okręgowego z dnia 22 listopada 2005 r. w sprawie tejże Grażyny G. Sąd Najwyższy

wskazał „przykładowo” na wyjaśnienia Grażyny G., znajdujące się w aktach

Prokuratury Okręgowej, w których opisuje kiedy, od kogo, w jakich sprawach

wyłudziła podpisy pod sfałszowanymi przez siebie dokumentami. Sąd Dyscyplinarny

w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku obszernie odniósł się do tych wyjaśnień, a

ponadto przeprowadził dowód z przesłuchania Grażyny G. jako świadka na wskazane

przez Sąd Najwyższy okoliczności „niezwykle istotne przy ocenie odpowiedzialności

dyscyplinarnej obwinionych”. Sąd Dyscyplinarny ocenił, że zeznania Grażyny G. oraz

8

jej wyjaśnienia nie zasługują na wiarę. Odnośnie do zarzutu niezrealizowania przez

Sąd Dyscyplinarny wskazania Sądu Najwyższego o konieczności uwzględnienia

dowodu z wyżej wymienionych wyroków Sądu Rejonowego i Sądu Okręgowego

należy podnieść, że wskazanie to stało się zbędne w związku z wyjaśnieniem

powyższych okoliczności przez Sąd Dyscyplinarny za pomocą dowodu z wyjaśnień i

zeznań Grażyny G., dowodu z opinii biegłych oraz dowodu z wyjaśnień obwinionych

sędziów (zob. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 27 marca 1996 r., III KRN

206/96, OSNKW 1996, nr 5-6, poz. 27).

3. Nie jest trafny zarzut naruszenia zaskarżonym wyrokiem przepisu art. 201

k.p.k. poprzez zaniechanie przeprowadzenia dowodu z opinii zespołu biegłych z

zakresu pisma ręcznego w celu usunięcia wątpliwości co do autorstwa podpisów na

zakwestionowanych dokumentach sądowych. Podstawą tego zarzutu jest przekonanie

Ministra Sprawiedliwości, że między opinią biegłego Mirosława O. i opinią biegłego

Aleksandra L. zachodzi sprzeczność, o której mowa w art. 201 k.p.k. Tymczasem

uszło uwadze Ministra Sprawiedliwości, że Sąd Dyscyplinarny wezwał obu biegłych

do złożenia na rozprawie opinii uzupełniających celem wyjaśnienia „częściowej

różnicy” w opinii obu biegłych odnośnie do autentyczności podpisów na podrobionych

dokumentach i uznał w granicach swobody jurysdykcyjnej, że „opinia biegłego

Aleksandra L. w najmniejszym stopniu nie podważa opinii Mirosława O.” Sąd

Dyscyplinarny prawidłowo wykorzystał jedną z dwóch przewidzianych przez przepis

art. 201 k.p.k. możliwości usunięcia sprzeczności między opiniami obu biegłych, a

mianowicie wezwał ponownie tych samych biegłych do złożenia opinii

uzupełniających. W sytuacji, gdy „częściowa” sprzeczność między tymi opiniami

została usunięta przez Sąd Dyscyplinarny poprzez ocenę pisemnych opinii biegłych i

ustnych opinii uzupełniających, złożonych na rozprawie przez tych samych biegłych,

niepowołanie przez Sąd nowych biegłych do wydania opinii w przedmiocie

autentyczności podpisów, nie narusza art. 201 k.p.k. (por. niepublikowane

postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 3 kwietnia 2006 r., III KK 294/05).

4. W świetle powyższego nietrafny jest zarzut, że Sąd Dyscyplinarny nie ustalił

stanu faktycznego i przedwcześnie (nie wyczerpując inicjatywy dowodowej) uznał, że

brak jest jakichkolwiek dowodów na to, aby sędziowie złożyli podpisy na

dokumentach, o których mowa we wniosku Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego.

Należy mieć bowiem na uwadze, że Sąd Dyscyplinarny podjął wszelkie dostępne

kroki zmierzające do dokonania jednoznacznych ustaleń faktycznych, a mianowicie

wezwał biegłych na rozprawę celem przedłożenia ustnych opinii uzupełniających,

przeprowadził dowód z wyjaśnień oraz z przesłuchania Grażyny G., oraz dowód z

wyjaśnień obwinionych sędziów i na podstawie oceny tych dowodów uznał, że

zachodzi „w tej kwestii uzasadniona wątpliwość, która nie może zostać usunięta na

podstawie znanych i możliwych do przeprowadzenia dowodów, a więc wątpliwości te

9

muszą być rozstrzygnięte na korzyść obwinionych”. Powyższe zdanie nie może być

interpretowane jako oznaczające niepoczynienie przez Sąd Dyscyplinarny ustaleń

faktycznych, lecz jedynie jako zastosowanie przez Sąd zasady in dubio pro reo ( art. 5

§ 2 k.p.k.). Jeżeli bowiem po wyczerpaniu przez Sąd Dyscyplinarny inicjatywy

dowodowej i zgromadzeniu kompletnego materiału dowodowego oraz braku

uzasadnionej potrzeby uzupełnienia tego materiału o opinie nowych biegłych,

pozostały nadal wątpliwości co do kwestii, czy obwinieni sędziowie złożyli podpisy na

przedmiotowych dokumentach, to ta nie dająca się usunąć wątpliwość trafnie została

rozstrzygnięta przez Sąd Dyscyplinarny na korzyść obwinionych sędziów.

Biorąc powyższe pod rozwagę Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny orzekł jak w

sentencji.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.