Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 7 listopada 2007 r.

II CSK 390/07

Wydział II

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt II CSK 390/07

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 7 listopada 2007 r.

Sąd Najwyższy w składzie :

SSN Gerard Bieniek (przewodniczący)

SSN Krzysztof Strzelczyk

SSN Katarzyna Tyczka-Rote (sprawozdawca)

Protokolant Maryla Czajkowska

w sprawie z powództwa T. T.

przeciwko P. Spółce z ograniczoną odpowiedzialnością

z siedzibą w W., M.K. i E. M.

o ochronę dóbr osobistych ,

po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 7 listopada 2007 r.,

skargi kasacyjnej strony pozwanej

od wyroku Sądu Apelacyjnego w […]

z dnia 20 lutego 2007 r.,

oddala skargę kasacyjną.

2

Uzasadnienie

Wyrokiem z 28 kwietnia 2006 roku Sąd Okręgowy w Ł., uwzględniając

powództwo powoda T. T. o ochronę dóbr osobistych, skierowane przeciwko „P.”

spółce z ograniczoną odpowiedzialnością (wydawcy), M. K. (redaktorowi

naczelnemu) i E. M. (autorowi publikacji):

1. nakazał pozwanym opublikowanie na ich koszt na pierwszej stronie

wydania piątkowego „E." w terminie 14 dni od uprawomocnienia się wyroku

oświadczenia: „Wydawca „[…]"spółka z ograniczoną odpowiedzialnością oraz

redaktor naczelny „[…]” wyrażają ubolewanie i przepraszają wymienionego w treści

artykułu opublikowanego w „[…]" z dnia […] r., pt. „[…]" - funkcjonariusza policji,

określanego jako „T.", za podanie nieprawdziwych informacji naruszających jego

dobre imię i podważających zaufanie do wykonywanego przez niego zawodu –

w szczególności, że dorabia sobie do pensji organizowaniem brutalnych walk

w klatkach i bierze w nich udział jako zawodnik oraz sugerowanie, że walki te są

organizowane i „obstawiane” u nielegalnych bukmacherów przez bossów świata

przestępczego”,

2. zasądził od wszystkich pozwanych solidarnie na rzecz Fundacji Pomocy

Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach z siedzibą w W. 10.000 zł, a na

rzecz powoda 40.000 zł tytułem zadośćuczynienia oraz 2.775,- złotych tytułem

zwrotu kosztów procesu.

3. nakazał pozwanym zaniechania dalszego publikowania informacji

nieprawdziwych i naruszających dobre imię powoda oraz podważających zaufanie

niezbędne do wykonywania przez niego zawodu policjanta - w szczególności

dotyczących organizowania przez powoda brutalnych walk w klatce, uczestniczenia

w nich oraz uzyskiwania z tego tytułu korzyści finansowych pochodzących

z nielegalnych źródeł.

W wyniku apelacji pozwanych Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżony wyrok o

tyle, że oddalił powództwo o zasądzenie od pozwanych kwoty 10.000 zł na rzecz

Fundacji Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach, natomiast w

pozostałym zakresie oddalił apelację.

3

Podstawę faktyczną orzeczeń Sądów obydwu instancji stanowiły poniższe

ustalenia:

W dniu 25 czerwca 2004 r. w dyskotece „[…]”z inicjatywy jej właścicieli

została zorganizowana impreza pod nazwą „[…]".

Powód, uprawiający i odnoszący liczne sukcesy w sztuce walki […], na

prośbę organizatorów, zaprosił na „[…]" zawodników z różnych dyscyplin, którzy

mieli wystąpić w walkach i je sędziować. Osoby te przyjechały na własny koszt i nie

otrzymały żadnego wynagrodzenia za udział w imprezie. Powód traktował imprezę

jako okazję do promowania swojej dyscypliny.

„[…]" została zorganizowana jako pokaz, a nie rzeczywiste pojedynki.

Zabezpieczona była pomoc medyczna. Przed jej rozpoczęciem z udziałem

zawodników i sędziów określono obowiązujące w czasie „[…]” reguły, które były

przestrzegane w czasie walk. Zawodnicy mieli zadawać ciosy z umiarkowaną siłą,

zachowywać reguły […] i nie angażować się nadmiernie. O zwycięstwie

decydowała ocena techniki walki. Walki mogły być prowadzone zarówno w pozycji

stojącej, jak i w tzw. parterze i polegały na zadawaniu ciosów, stosowaniu chwytów

oraz dźwigni. Pojedynki odbywały się na tzw. ringu oktagramowym (wyróżniającym

się kształtem i zabezpieczeniem wykonanym z metalowej siatki o wysokości ponad

1,5 metra).

Nagrodą dla zwycięzcy były ufundowane przez sponsorów puchary

i elementy strojów sportowych. Sponsorzy nie finansowali w inny sposób

organizacji „[…]”. Nie przewidziano nagród pieniężnych.

Dochodem organizatora były wpływy ze sprzedaży biletów na „[…]”. Podczas

pokazów funkcjonował w klubie bar i sprzedawano w nim alkohol.

Na plakacie zawiadamiającym o „[…]" zamieszczono za zgodą powoda jego

zdjęcie i informacją, że w oktagramowej klatce zmierzą się najlepsi zawodnicy […] i

innych sztuk walki, a gwiazdą wieczoru będą zdobywca Pucharu Polski […] T. T.

oraz G. J.

[…] w swej pierwotnej postaci było walką wyróżniającą się brakiem

jakichkolwiek ograniczeń. Nazwa ta służyła celom marketingowym, gdyż przyciąga

4

kibiców.

Żaden z uczestników walk nie został znokautowany i nie odniósł

poważniejszej kontuzji. Większość walk kończyła się przed czasem - na skutek

przewagi technicznej jednego z zawodników. Tylko podczas przedostatniej walki

doszło do sytuacji, w której zawodnik upadł na ring z powodu zmęczenia i pojawiło

się u niego krwawienie z nosa. Występ tej pary zawodników trwał jednak przez

pełen zaplanowany czas, a uczestnik, który wcześniej upadł na ring nie doznał

poważnej kontuzji i po zakończeniu występu wykonał jeszcze na ringu salto.

Pojedynki były przedzielane prezentowanymi m. in. przez młodzież

pokazami innych sztuk walki.

Powód uczestniczył w ostatnim pokazowym pojedynku. Ani on, ani jego

przeciwnik nie odnieśli żadnej kontuzji. Nie doszło też do nokautu.

Wśród publiczności „[…]’" przeważali ludzie młodzi, których wygląd nie

wyróżniał się szczególnymi cechami. Niektórzy pili piwo. Podczas pokazowych walk

panowała wrzawa i głośny doping. Na widowni nie robiono zakładów pieniężnych.

Podczas całej imprezy nie doszło do żadnych incydentów, ani sytuacji

stwarzających zagrożenie dla osób w niej uczestniczących lub dla porządku

publicznego.

Pozwany E. M. zainteresował się imprezą po telefonicznej informacji od

funkcjonariusza z pododdziału […] Policji, w którym służy powód, że organizowane

są nielegalnie wolne walki z udziałem powoda, którego personalia oraz stopień

służbowy i pseudonimy podał mu informator. E. M. był na widowni podczas „[…]".

Nie rozmawiał z powodem. Rozmawiał jednak z niektórymi zawodnikami. R. O.

objaśniał mu m.in. reguły walk.

Po imprezie E. M. dowiedział się, że „[…]" spotkała się z dezaprobatą ze

strony władz lokalnych. Urząd Miasta […] interweniował w jej trakcie w obawie, że

stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, a przy tym wykracza poza

zakres działalności „[…]”. Dlatego podczas pokazów w Klubie pojawili się

funkcjonariusze policji, jednak ograniczyli się do rozmowy z jednym z właścicieli i

nie przerwali imprezy. Później organizatorzy złożyli też wyjaśnienia w Urzędzie

Miasta i na tym zakończyły się działania władz.

5

W dniu 2 lipca 2004 roku w „[…]" ukazał się artykuł autorstwa pozwanego E.

M. zatytułowany „[…]!". Na pierwszej stronie dziennika zamieszczono dużych

rozmiarów zwiastun opatrzony nagłówkiem „Policjant z […] walczy za pieniądze w

nielegalnych zawodach". Niżej wyjaśniono, że chodzi o funkcjonariusza mającego

pseudonimy „T." lub „U.", który organizuje brutalne walki w klatce i sam w nich

uczestniczy. Brał też udział w „[…]”i swojego przeciwnika zmiażdżył w kilkanaście

sekund. Zwiastun zilustrowano zdjęciem powoda podczas walki z komentarzem, że

przedstawiony na niej antyterrorysta nie ma sobie równych w walkach, w których

nie obowiązują żadne reguły.

Właściwy artykuł znajdował się na str. […] i miał nagłówek: „[…]".

We wstępie autor stwierdzał, że policjant z pododdziału […], znany jako „T."

lub „U.", dorabia sobie do pensji organizowaniem brutalnych walk w klatkach i

bierze w nich udział jako zawodnik. Sam tekst zaczynał się od informacji, że

tytułowy bohater był ostatnio współorganizatorem „[…]”. Artykuł podzielony został

na kilka podtytułów.

W pierwszym z nich przedstawiono pokrótce przebieg walki, którą powód

stoczył w [...], opisując ją jako szybkie i brutalne zwycięstwo.

Druga część artykułu - zatytułowana „[…]" - zaczynała się od przedstawienia

powoda – autor określił go imieniem „T.", podał jego wiek, fakt pracy w policji, ze

wskazaniem, iż służy w samodzielnym pododdziale […] oraz stopień służbowy.

Wspomniał też, że powód jest jednym z najlepszych zawodników walczących w

klatkach.

Następny akapit rozpoczynał się od stwierdzenia, iż tajemnicą „poliszynela"

jest, że zawodnicy walczący w klatkach za każdy występ otrzymują pieniądze –

autor podał dolną granicę stawek oraz nadmienił, że zwycięstwa opłacane są

oddzielnie.

W kolejnym akapicie autor publikacji wyjaśnił, że interes organizowania walk

w klatkach polega na tym, że walki są obstawiane u nielegalnych bukmacherów

przez półświatek, który do niedawna obstawiał w taki sam sposób walki

organizowane przez kibiców piłkarskich.

6

W dalszej części artykułu wspomniano o reakcji Urzędu Miasta […] na

informację o organizowaniu […].

Ostatni fragment miał podtytuł „[…]". Autor napisał w nim, że „[…]" cieszyła

się dużym powodzeniem i przybyło na nią ponad 300 kibiców z różnych miast, a

wielu z nich jest doskonale znanych policji. W następnym zdaniu stwierdzono, że

impreza ochraniana była m.in. przez funkcjonariuszy pododdziału […].

Artykuł zilustrowano czterema zdjęciami, z których trzy przedstawiały

powoda w trakcie walki, a czwarte prezentowało go przed walką. Na wszystkich

fotografiach zamaskowano część twarzy powoda na wysokości oczu.

Powód nie występował nigdy w zawodach lub pokazach „za pieniądze".

Koledzy w pracy i przełożeni wiedzieli o jego zainteresowaniach sztukami walki.

Wśród znajomych znany był jako „T. ", co jest zdrobnieniem jego imienia. Takiego

pseudonimu używał też jako zawodnik sztuk walki i był pod nim powszechnie znany

wśród innych zawodników i kibiców.

Niektórzy z najbliższych kolegów mogli też nazywać powoda przezwiskiem

„U". Fakt, że powód jest policjantem nie był powszechnie znany w środowisku osób

zainteresowanych sportami walki. Nawet zaś najbliżsi koledzy powoda nie wiedzieli,

że pełni on służbę w jednostce […].

Przed publikacją artykułu pozwany E. M. rozmawiał z Komendantem

Wojewódzkim Policji w […], któremu pokazał zdjęcia z „[…]” i opowiedział w jakich

okolicznościach zostały wykonane. Pod artykułem zamieszczono negatywną opinię

Komendanta o zdarzeniu. Komendant niezwłocznie wszczął postępowanie

wyjaśniające, a następnie administracyjne wobec powoda. Rozkazem z dnia 31

sierpnia 2004 r., opatrzonym rygorem natychmiastowej wykonalności, powód został

zwolniony ze służby z dniem 15 września 2004 r. z uwagi na ważny interes służby.

Rozkaz ten został uchylony przez Komendanta Głównego Policji

17 listopada 2004 r. Po ponownym rozpatrzeniu sprawy Komendant Wojewódzki

Policji w […] decyzją z 25 stycznia 2005 r. umorzył postępowanie, stwierdzając, że

zarzuty postawione powodowi w artykule prasowym nie potwierdziły się i brak

przesłanek do jego zwolnienia ze względu na ważny interes służby. W toku

postępowania przeprowadzono m. in. dowód z opinii biegłego psychologa, który

7

ocenił zachowanie powoda w trakcie „[…]" na podstawie zapisu wideo. Stwierdził

on, że zachowanie powoda zarówno przed walką, jak i na ringu nie uwidaczniało

agresji jako cechy osobowości, było kontrolowane i zgodne z regułami

obowiązującymi zawodników uprawiających tego typu sztuki walki. Po walce powód

nie wykazywał napięcia emocjonalnego.

Zwolnienie powoda ze służby zbulwersowało środowisko policjantów.

Wsparcia udzielił mu związek zawodowy. Nie były natomiast wywierane inne

naciski na Komendanta Wojewódzkiego Policji w […].

Przerwa w służbie spowodowała kłopoty finansowe powoda. Wypłaconą przy

zwolnieniu odprawę spożytkował on na spłatę długów oraz bieżące potrzeby. Po

przywróceniu do służby zmuszony był zwrócić równowartość odprawy, a nie

otrzymał wynagrodzenia za okres pozostawania poza służbą.

We wrześniu 2004 r. powód otrzymał trzy anonimowe telefony z pogróżkami

pod swoim adresem. Rozmówca wiedział kim z zawodu jest powód. Wzbudziło to

obawy powoda o zdrowie oraz mienie swoje i członków rodziny. Powód - jako

czynny sportowiec i trener – podawał swój telefon na wizytówkach.

We wrześniu 2005 r. NSZZ Policjantów przyznał powodowi srebrną Odznakę

Honorową Związku. Zdarzenie to było pretekstem do napisania przez pozwanego

E. M. następnego artykułu p.t. […], opublikowanego w „[…]" z dnia […].

Zarówno sam artykuł, jak i jego zwiastun na pierwszej stronie, poprzedzone

zostały nagłówkiem „[…]". Autor nawiązał w nim do publikacji z dnia […]

podtrzymując sformułowane w nim zarzuty pod adresem powoda. Artykuł

zilustrowano m.in. jednym ze zdjęć wykonanych podczas „[…]". Pozwany nazwał w

nim powoda „zabijaką" i wyraził krytyczny stosunek wobec faktu uhonorowania

funkcjonariusza policji, który został zwolniony ze służby z powodu udziału w walce

w klatce i którego niedawno przywrócono do służby dzięki poparciu związku

zawodowego i kilku posłów […].

Powód nadal pracuje w policji i zarabia 1.700 zł miesięcznie. Nie ma innych

źródeł dochodu.

E. M. uzyskuje miesięcznie dochody w wysokości od 4.000 do 5.000 zł.

8

W ocenie obydwu Sądów publikacje pozwanego E. M. naruszyły dobra

osobiste powoda, podlegające ochronie na podstawie art. 23 k.c. Stwierdzenia o

rzekomym organizowaniu przez niego walk w klatkach za pieniądze i

uczestniczenia w nich oraz sugestie na temat jego powiązań ze światem

przestępczym naruszyły jego dobre imię, cześć i godność. Ponadto - ze względu na

charakter jego zatrudnienia - podważały one zaufanie przełożonych do niego.

Zdaniem Sądów pozwany E. M. uczynił z powoda głównego, negatywnego

bohatera swojego artykułu. Wszelkie wątki poboczne, z pozoru nie odnoszące się

do głównego tematu, zostały wplecione w tekst w taki sposób, aby u przeciętnego

czytelnika wywołać wrażenie, że „[…]” była walką, zorganizowaną dla półświatka,

zaś powód uczestniczył w tym procederze świadomie, czyniąc z niego dodatkowe

źródło swoich dochodów.

W ocenie Sądów treść artykułu naruszyła także poczucie bezpieczeństwa

powoda o zdrowie i mienie własne oraz rodziny. Powód jest dobrze znany

zawodnikom i kibicom sportów walki. W tej sytuacji podanie jego pseudonimu „T.",

którym posługuje się w sporcie i życiu prywatnym, pozwalało szerokiemu kręgowi

odbiorców zidentyfikować kim jest opisywana w artykule osoba. Ujawnienie faktu

pracy w pododdziale […] - z podaniem nawet stopnia służbowego - zdemaskowało

powoda wobec licznego grona anonimowych czytelników. Powód pracował i

pracuje nadal w specjalnej formacji policyjnej, przeznaczonej do zwalczania

najgroźniejszej przestępczości. Upublicznienie tego faktu narażało go na poważne

zagrożenie, nie było zaś konieczne dla osiągnięcia przez pozwanego zamierzonego

efektu publicystycznego.

Sądy uznały, że działanie sprawcy naruszenia dóbr osobistych było

bezprawne. Większość informacji kształtujących negatywny wizerunek powoda była

nieprawdziwa. Pozwany przedstawił charakter „[…]” i jej przebieg w sposób

wypaczony. „[…]” nie była zorganizowanym przez świat przestępczy – w celu

„obstawiania" walczących - pokazem brutalnych walk w klatce, za które zawodnicy

otrzymywali pieniądze. Nie miała też nielegalnego charakteru, ponieważ

obowiązujące przepisy nie określają dyscyplin sportowych, których uprawianie jest

dozwolone lub zabronione. Reakcja władz […] - powodowana enuncjacją prasową -

nie polegała na przerwaniu imprezy. Nie wyciągnięto też żadnych sankcji wobec

9

właścicieli klubu.

Sądy wskazały, że nieprawdziwe były stwierdzenia, że powód organizował

„[…]” i że walkami dorabiał do pensji. Zaproszenie kolegów do udziału w imprezie

nie było tożsame z organizowaniem imprezy. Za udział uczestnicy otrzymali tylko

symboliczne nagrody rzeczowe. Zarzut propagowania przez powoda agresji Sądy

uznały za niezasadny, skoro sporty walki są społecznie akceptowaną formą

aktywności człowieka.

Pozwani bronili się argumentacją, że działali w obronie ważnego interesu

społecznego. Sądy nie podzieliły tego stanowiska przyjmując, że interes taki

istniałby, gdyby opisywane zdarzenia rzeczywiście miały miejsce, tymczasem były

one nieprawdziwym obrazem stworzonym przez pozwanego E. M. Pozwany ten nie

dochował podstawowych obowiązków dziennikarza przewidzianych w art. 12 ust. 1

oraz art. 6 ust. 1 Prawa prasowego, dopuszczając się co najmniej rażącego

niedbalstwa.

Jako podstawa odpowiedzialności redaktora naczelnego gazety wskazany

został art. 24 § 1 k.c. i art. 25 ust. 4 Prawa prasowego, zgodnie z którym odpowiada

on za treść przygotowywanych przez redakcję materiałów prasowych. Jego wina

polegała na rażącym zaniedbaniu obowiązków zawodowych w zakresie kontroli

zgodności z prawdą publikowanych materiałów.

Odpowiedzialność wydawcy Sądy wywiodły z art. 430 k.c. opierając ją na

zasadzie ryzyka. Dziennikarz i redaktor naczelny, którzy przy wykonywaniu

powierzonych im czynności wyrządzili szkodę powodowi, byli podwładnymi

wydawcy w rozumieniu tego przepisu. Solidarna odpowiedzialność pozwanych

wynika z art. 38 Prawa prasowego.

Złożenie oświadczenia o treści i w formie wskazanej w wyroku Sądy uznały

za odpowiednie do usunięcia skutków stwierdzonego naruszenia dóbr osobistych

(art. 24 § 1 zd. drugie k.c.). Zwróciły jednak uwagę, że w tej formie nie można było

unicestwić takich skutków, jak ujawnienie faktu pracy powoda w pododdziale

antyterrorystycznym oraz zwolnienie powoda na pewien czas ze służby.

Żądanie powoda zasądzenia na jego rzecz na podstawie art. 448 k.c.

zadośćuczynienia w kwocie 40.000 zł zostało uwzględnione z uwagi na rodzaj

10

naruszonych dóbr osobistych oraz zakres tego naruszenia, uporczywość działania

sprawcy i rozmiary doznanej krzywdy, związane ze skierowaniem informacji do

bardzo szerokiego kręgu odbiorców obdarzających prasę zaufaniem. Zdaniem

Sądów przejawem oddziaływania publikacji były kroki podjęte w stosunku do

powoda przez Komendanta Wojewódzkiego Policji w […].

Na niekorzyść pozwanych Sądy poczytały opublikowanie w czasie trwania

procesu kolejnego artykułu, zawierającego dalsze nieprawdziwe informacje, jakoby

powoda przywrócono do służby dzięki poparciu związków zawodowych i kilku

posłów, chociaż przyczyną było to, że stawiane mu zarzuty nie potwierdziły się.

Sąd Apelacyjny przeanalizował poglądy wyrażane w orzecznictwie na temat

przesłanek uchylenia się od odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych.

Wskazał, że stanowiska są rozbieżne.

Według jednego z nich konieczne jest wykazanie przez sprawcę

prawdziwości zarzutu, bowiem postawienie komuś zarzutu nieprawdziwego

i naruszającego jego cześć jest zawsze działaniem sprzecznym z zasadami

współżycia społecznego i w związku z tym bezprawnym, nawet jeśli było

podyktowane dobrą wiarą autora i poparte starannością w zbieraniu i sprawdzaniu

danych, na których autor się opierał, gdyż okoliczności te mogą wyłączać tylko jego

winę. Dlatego ryzyko braku możliwości dowiedzenia prawdziwości stawianych

zarzutów zawsze obciąża naruszającego dobra osobiste.

Według drugiej koncepcji możliwe jest wyłączenie odpowiedzialności osoby

naruszającej dobra osobiste w publikacji prasowej pomimo niewykazania

prawdziwości zarzutu, jeżeli dziennikarz dopełnił obowiązków wynikających z art.

12 ust. 1 pkt 1 Prawa prasowego. Sąd Najwyższy dopuścił jako przyczynę

uchylenia bezprawności działanie przez dziennikarza w obronie interesu społecznie

uzasadnionego.

Europejski Trybunał Praw Człowieka – dokonując interpretacji art. 10

Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (sporządzonej

w Rzymie dnia 4 listopada 1950 roku, zmienionej następnie Protokołami Nr 3, 5 i 8

oraz uzupełnionej Protokołem Nr 2 - Dz. U. Nr 61 z 1993 r., poz. 284 z późniejszymi

uzupełnieniami), traktującego prawo do swobody wypowiedzi jako ostoję

11

demokratycznego społeczeństwa, ingerencja w które możliwa jest jedynie dla

ochrony innych istotnych praw i wartości wymienionych w art. 10 ust. 2 Konwencji

z zachowaniem warunków określanych jako legalność, celowość i konieczność -

wyrażał pogląd, że wykazanie prawdziwości zarzutu nie stanowi koniecznej

przesłanki wyłączenia odpowiedzialności dziennikarza. Sąd Apelacyjny zaznaczył

jednak, że mimo, iż prasa odgrywa ważną rolę w społeczeństwie demokratycznym,

to nie może przekraczać pewnych granic, a w szczególności nie może naruszać

dobrego imienia oraz praw innych osób. Obowiązkiem prasy jest przekazywanie

informacji i poglądów we wszystkich sprawach dotyczących interesu publicznego

w sposób odpowiadający jej obowiązkom i odpowiedzialności. W demokratycznym

społeczeństwie wymaga się też, by człowiek stawiany był na pierwszym miejscu,

a zasada praworządności nakazuje traktowanie wszystkich ludzi w sposób równy

wobec prawa zarówno w swoich obowiązkach, jak i prawach.

Prawo do wolności słowa i prawo do ochrony czci są ujęte w Konstytucji

R.P., w umowach międzynarodowych, w art. 24 k.c. oraz art. 1, 6, 12 ust. 1 i art. 41

Prawa prasowego. Jednakowa jest przy tym ranga obu wymienionych praw

i poziom udzielanej im ochrony. Kolizja pomiędzy nimi winna zawsze być

rozwiązywana na tle okoliczności konkretnej sprawy.

Konkludując Sąd Apelacyjny podzielił ocenę Sądu Okręgowego, iż pozwany

E. M. w sposób bezprawny naruszył takie dobra osobiste powoda, jak jego cześć i

godność, poczucie bezpieczeństwa, podważył także zaufanie przełożonych

powoda, niezbędne do wykonywania przez niego zawodu policjanta w szczególnej

jednostce policji. Publikacje jego autorstwa, a w szczególności artykuł z […],

zawierały informacje w znacznej części nieprawdziwe, a przy tym E.M. nie

dochował wymogu szczególnej staranności w zbieraniu i weryfikowaniu uzyskanych

informacji, chociaż był do tego zobligowany treścią art. 12 ust. 1 i art. 6 ust. 1

Prawa prasowego.

Sąd II instancji przychylił się jedynie do zarzutu naruszenia art. 448 k.c.

poprzez jego niewłaściwą wykładnię, opowiadając się za poglądem, że

świadczenia, przewidziane w art. 448 k.c. przysługują się alternatywnie. Z tych też

przyczyn zmienił na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. zaskarżony wyrok w części w ten

12

sposób, że oddalił powództwo o zasądzenie od pozwanych na rzecz Fundacji

Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach kwoty 10.000 zł i nie

obciążył powoda nieuiszczonymi kosztami sądowymi od oddalonej części

powództwa.

Wyrok Sądu Apelacyjnego wszyscy pozwani zaskarżyli skargą kasacyjną

w części oddalającej ich apelację oraz w części zasądzającej zwrot kosztów

procesu.

Skarga kasacyjna oparta została na obydwu podstawach z art. 3983

§ 1

k.p.c.

Podstawa naruszenia prawa materialnego obejmuje zarzuty uchybienia:

- art. 23 i 24 k.c. oraz art. 25 i 27 ustawy z 6 kwietnia 1990 r. o Policji (tekst jedn.:

Dz. U. z 2007 r. nr 43, poz. 277 ze zm.) poprzez wadliwe zinterpretowanie zakresu

ochrony dóbr osobistych pozostającego w służbie funkcjonariusza policji przy

pominięciu podwyższonych kryteriów wymagań stawianych takiemu

funkcjonariuszowi oraz pominięciu wpływu, jaki te podwyższone kryteria wywierają

na sferę jego dóbr osobistych i zakres ich ochrony, a w konsekwencji nie

zastosowaniu powołanych przepisów ustawy o Policji;

- art. 24 § 1 k.c. przez wadliwe jego zastosowanie polegające na uznaniu, że

ogólnikowa treść nakazanego do publikacji oświadczenia, bez skonkretyzowania

odwoływanych (prostowanych) zarzutów zawartych w materiale prasowym, spełnia

kryterium normatywnego określenia użytego w tym przepisie, tj. „oświadczenie

odpowiedniej treści";

- art. 23 i 24 k.c. poprzez wadliwe jego zastosowanie polegające na objęciu

ochroną prawną elementów nie wchodzących w zakres dóbr osobistych, a przez to

pozostających bez związku merytorycznego z zarzutami pozwu;

Podstawa naruszenia prawa procesowego sprecyzowana została w formie

zarzutu uchybienia art. 328 § 2 k.p.c. w związku z art. 391 k.p.c. z uwagi na brak

uzasadnienia w zakresie części rozstrzygnięcia.

Wnioski kasacyjne zmierzają do uchylenia zaskarżonej części wyroku Sądu

Apelacyjnego i przekazania sprawy temu Sądowi do ponownego rozpoznania

13

i rozstrzygnięcia o kosztach postępowania za wszystkie instancje, w tym o kosztach

postępowania kasacyjnego.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

W pierwszej kolejności odnieść się należy do zarzutu naruszenia prawa

procesowego, ujętego przez pozwanych jako zarzut wadliwości uzasadnienia,

poprzez pominięcie w nim przyczyn, dla których Sąd Apelacyjny nie podzielił

podniesionego w apelacji zarzutu niewyjaśnienia istoty sprawy przez Sąd I instancji.

Dopuszczalność tego zarzutu była wielokrotnie przedmiotem rozważań Sądu

Najwyższego, a wnioski sprowadzić można do stwierdzenia, że zarzut naruszenia

art. 328 § 2 w zw. z art. 391 § 1 k.p.c. tylko wtedy może być uwzględniony, kiedy

wadliwość uzasadnienia uniemożliwia przeprowadzenie kontroli kasacyjnej

zaskarżonego orzeczenia (por. np. uzasadnienie wyroków Sądu Najwyższego

z dnia 26 lipca 2007 r., V CSK 115/07, M. Prawn. 2007/17/930, z dnia 4 stycznia

2007 r. V CSK 364/06, Lex nr 238975, czy też z 17 marca 2006 r., I CSK 63/05, Lex

nr 179971).

W rozpatrywanej sprawie sytuacja taka niewątpliwie nie występuje. Zawarty

w apelacji zarzut niewyjaśnienia istoty sprawy pozwani łączyli z przyjętym przez

siebie założeniem, że uczestnictwo policjanta w jakichkolwiek imprezach

polegających na publicznym odbywaniu walk, opartych na stosowania przemocy

fizycznej, pozostaje w niezgodzie zgodzie z wymaganiami stawianymi policjantowi

w przepisach ustawy o Policji. Drugim zagadnieniem, które uzasadniać miało ten

zarzut było nierozważnie przez Sąd Okręgowy, czy prasa ma prawo tropienia,

ujawniania i komentowania zjawisk, które budzą rozbieżne oceny moralne.

Wbrew stanowisku skarżącego Sąd Apelacyjny nie ograniczył się

w uzasadnieniu wyroku jedynie do stwierdzenia, że zarzut nierozpoznania istoty

sprawy jest nieuzasadniony. Zdanie, które powołują skarżący w skardze kasacyjnej

stanowi konkluzję wniosków tego Sądu, ujętych we wcześniejszej części motywów

rozstrzygnięcia. Już na wstępie Sąd Apelacyjny wskazuje na to, że cześć jest

wartością właściwą każdemu człowiekowi i obejmuje wszystkie dziedziny jego

życia. Sąd zwrócił też uwagę, że wypowiedzi zawarte w artykule pozwanego E. M.

z […] zawierają zarzuty niewłaściwego postępowania w płaszczyźnie życia

14

zawodowego i osobistego. Dokonując oceny zasadności postawionych zarzutów

Sąd II instancji „podzielił ocenę Sądu Okręgowego”, że zarzuty wywodzone były z

zdarzeń nieprawdziwie przedstawionych w artykule. Tym samym odniósł się do

argumentacji Sądu I instancji, który zajął się zagadnieniem dopuszczalności

występowania policjanta w imprezie promującej sporty walki. Stwierdził mianowicie,

że sporty walki są społecznie akceptowaną formą aktywności człowieka, a w

działaniach powoda trudno dopatrzeć się elementów nagannych, tak samo jak nie

można zarzucić promowania agresywnych zachowań osobom uprawiającym boks i

występującym w zawodach. Ustalił także, że zgodność udziału powoda w imprezie

z wzorcem, któremu odpowiadać powinno postępowanie policjanta, był poddawany

ocenie w toku postępowania administracyjnego związanego ze zwolnieniem

powoda ze służby. Postępowanie to zostało ostatecznie umorzone wobec

niestwierdzenia, by udział powoda w „[…]” był zachowaniem niewłaściwym dla

policjanta.

Sądy obydwu instancji potwierdzały także prawo dziennikarzy do tropienia

i opisywania zdarzeń mogących bulwersować społeczeństwo. Wymagały jednak, by

odbywało się to z poszanowaniem reguł obowiązujących dziennikarzy – a zatem

z zachowaniem zawodowej staranności i rzetelności w gromadzeniu

i wykorzystywaniu materiałów. Tym samym kwestie, które pozwani uważają za

pominięte w treści uzasadnienia znajdują w nim odbicie w formie pozwalającej nie

tylko na zapoznanie się z konkluzją do jakiej doszedł Sąd Apelacyjny, ale także

z motywami, jakie go do tej konkluzji doprowadziły.

Również podniesione przez pozwanych zarzuty naruszenia prawa

materialnego nie mogą odnieść skutku.

Okoliczności faktyczne stanowiące podstawę udzielenia powodowi ochrony

nie uprawniają do formułowania poglądu wyrażanego przez skarżących, że

występując w […] jako jeden z zawodników w walce prowadzonej na ringu

oktagramowym powód naruszył standardy obowiązujące policjanta, wobec czego

nie może oczekiwać jakiejkolwiek ochrony swoich dóbr, które sam wystawił na

szwank postępując w sposób naganny. Stanowisko skarżących jest z gruntu

niesłuszne. Sprawność fizyczna i znajomość technik walki jest jedną z koniecznych

15

cech, jakimi powinien wykazywać się funkcjonariusz policji, zaś funkcjonariusz

pełniący służbę w […] powinien dysponować sprawnością i umiejętnościami walki

na najwyższym poziomie. Doskonalenie tych kwalifikacji jest jednym z

wyznaczników jego przydatności i skuteczności w akcji, a osiągnięcia sportowe w

tej dziedzinie mogą nawet pełnić rolę prewencyjną. Dlatego sam fakt promowania

przez powoda sztuk walki i uczestniczenie w „[…]”, stanowiącej pokaz różnych

rodzajów tego sportu, nie może być uznane za zachowanie niegodne policjanta,

stanowiące naruszenie złożonego przez niego ślubowania, w którym zobowiązywał

się do strzeżenia m. in. honoru, godności i dobrego imienia służby oraz

przestrzegania zasad etyki zawodowej.

Uchybieniem takim mogłoby stać się organizowanie i uczestnictwo

w walkach prowadzonych w warunkach, jakie - niezgodnie z prawdą - opisał

pozwany E. M. To z powodu podejrzeń o przygotowanie i udział w takich walkach

powód został zwolniony z Policji, zaś po wyjaśnieniu rzeczywistego charakteru

imprezy w […] – przywrócony do służby.

Stanowiące podstawę zaskarżonego wyroku stanowisko, że wskazywane

przez powoda nierzetelne publikacje, podając nieprawdziwe fakty, naruszyły jego

dobra osobiste i konieczne jest udzielenie mu ochrony przed bezprawnym

działaniem pozwanych, było zatem prawidłowe.

Pozwani nie mają też racji, gdy twierdzą, że oświadczenie, jakie mają

opublikować nie odpowiada kryteriom normatywnym art. 24 § 1 k.c. z uwagi na zbyt

ogólnikowy charakter. Zdaniem skarżących brak w nim odniesienia do konkretnych

zarzutów zawartych w materiale prasowym, które podlegają w tej formie odwołaniu.

Tymczasem treść oświadczenia, jaką przyjął Sąd I instancji i zaakceptował Sąd

Apelacyjny, bezpośrednio nawiązuje do tych elementów publikacji, które zraniły

i oburzyły powoda. Pozwani zobowiązali zostali do wyrażenia ubolewania

i przeproszenia powoda „za podanie nieprawdziwych informacji naruszających jego

dobre imię i podważających zaufanie do wykonywanego przez niego zawodu –

w szczególności, że dorabia sobie do pensji organizowaniem brutalnych walk

w klatkach i bierze w nich udział jako zawodnik oraz sugerowanie, że walki te są

organizowane i „obstawiane” u nielegalnych bukmacherów przez bossów świata

16

przestępczego”. Inaczej mówiąc, pozwani mają przeprosić powoda za pomawianie

go, że współdziałając ze światem przestępczym organizuje brutalne walki w

klatkach i uczestniczy w nich w celach zarobkowych, a zatem za te informacje z

opublikowanych artykułów, które tworzyły negatywny obraz powoda, lecz nie

odpowiadały prawdzie.

Również zarzut naruszenia art. 23 i art. 24 k.c. poprzez zastosowanie ich do

okoliczności nie będących dobrami osobistymi powoda nie jest słuszny. Sądy

obydwu instancji nie objęły ochroną „obszarów tematycznych, które pozostają bez

związku z dobrami osobistymi powoda”. W zaskarżonym wyroku trafnie przyjęto, że

dobra osobiste powoda narusza przypisanie mu organizowania i uczestniczenia

w walkach o określonym charakterze – z założenia przewidzianych dla celów

hazardowych, kierowanych do określonego kręgu odbiorców – o przestępczej

proweniencji, w których brutalne pojedynki przeciwnicy toczą dla pieniędzy. Tego

rodzaju sugestie uchybiały czci i dobremu imieniu powoda, a także podważały

zaufanie potrzebne do pełnienia przez niego służby w Policji. Dlatego Sądy

poczyniły ustalenia w kierunku stwierdzenia rzeczywistego charakteru i przebiegu

pokazów w […] - zasad, według jakich toczyły się walki, cech uczestniczącej

publiczności i jej zachowań, sposobu nagradzania zwycięzców. W ten tylko sposób

bowiem można było zweryfikować prawdziwość obrazu odmalowanego przez

pozwanego E. M. w artykule „[…]!”, którego szczegóły, odbiegające od

rzeczywistości w punktach, którym skarżący odmawiają znaczenia dla oceny, czy

dobra osobiste powoda zostały naruszone, spowodowały, że postępowanie powoda

przedstawione w publikacji nabrało charakteru nagannego, niegodnego policjanta i

naraziło go na poważne problemy zawodowe.

Skoro wskazane w skardze kasacyjnej podstawy nie potwierdziły się, skargę

należało oddalić na podstawie art. 39814

k.p.c.

17

kg

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.