Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 9 stycznia 2008 r.

II CSK 363/07

Wydział II

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt II CSK 363/07

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 9 stycznia 2008 r.

Sąd Najwyższy w składzie

SSN Gerard Bieniek (przewodniczący)

SSN Teresa Bielska-Sobkowicz (sprawozdawca)

SSN Marian Kocon

w sprawie z powództwa L.(...) - Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w W.

przeciwko „T.(...)” - Spółce z ograniczoną odpowiedzialnością w P.

o zaniechanie czynów nieuczciwej konkurencji,

po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 9 stycznia 2008 r.,

skargi kasacyjnej strony powodowej

od wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 6 września 2006 r., sygn. akt I ACa (…)

uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi Apelacyjnemu do

ponownego rozpoznania, pozostawiając temu Sądowi rozstrzygnięcie o kosztach

postępowania kasacyjnego.

2

Uzasadnienie

Powódka L.(…) Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością w W. domagała się

zakazania pozwanej T.(...) Spółce z ograniczoną odpowiedzialnością w P. oferowania,

wprowadzania do obrotu lub magazynowania w tym celu wyrobu czekoladowego

produkowanego i wprowadzonego do obrotu przez pozwaną, w postaci bliżej opisanego

w pozwie, siedzącego (...) o charakterystycznym kształcie i opakowaniu [dalej: (...)

T.(...)]. Nadto powódka żądała zakazania pozwanej używania lub umieszczania (...)

T.(...) lub jego wizerunku w dokumentach handlowych lub reklamie, wycofania (…) już

wprowadzonych do obrotu przez pozwaną, zniszczenia opakowań, projektów opakowań

oraz matryc, form i innych urządzeń przeznaczonych bezpośrednio do wytwarzania

opakowania (...) T.(...), a także trzykrotnego zamieszczenia przez pozwaną w

dziennikach „R.(...)” i „G.(...)”, w odstępach 14-dniowych, oświadczenia określonej treści,

przepraszającego powódkę i klientów powódki za powyższe działania, wyczerpujące

według powódki znamiona czynu nieuczciwej konkurencji.

Wyrokiem z dnia 19 grudnia 2005 r. Sąd Okręgowy w P. oddalił powództwo i orzekł

o kosztach procesu.

Apelacja powódki została oddalona zaskarżonym wyrokiem Sądu Apelacyjnego z

dnia 6 września 2006 r. U podstaw tego rozstrzygnięcia legły następujące ustalenia

faktyczne i ich ocena prawna:

Powódka jest spółką prawa polskiego, której jedynym wspólnikiem jest spółka prawa

szwajcarskiego, C.(…) L.(…) AG. Powódka od 1997 r. dystrybuuje na rynku polskim

czekoladowego (...) wielkanocnego – złotego (...) L.(...). Sprzedaż tego produktu odbywa

się sezonowo, przed każdymi Świętami Wielkanocnymi. Podobne produkty są

sprzedawane zarówno na rynku polskim, jak i niemieckim przez różne podmioty.

Jak wynika z ustaleń faktycznych, (...) L.(…) i (...) T.(...) mają podobną wielkość,

zbliżoną formę, opakowane są w folię aluminiową, posiadają charakterystyczne

elementy zdobnicze, tj. rysunek nosa, wąsów, oczu, uszu i ogonka, zaś jeden z (…)

T.(...) jest także tożsamy kolorystycznie - jego opakowanie ma kolor złoty. Drugi z (…)

różni się kolorem metalizowanej folii, która jest srebrna, a ponadto na opakowaniu

znajduje się wzór imitujący futerko. Oba (…) mają na szyi kokardki, z tym że (...) L.(...)

ma kokardkę wiązaną z tasiemki, natomiast gdy (...) T.(...) – rysunek kokardki

3

nadrukowany na opakowaniu. Na obu porównywanych produktach nadrukowane są

wyraźne oznaczenia producentów.

Nadto Sądy meriti ustaliły, że pomiędzy jedynym wspólnikiem powódki a stroną

pozwaną toczyło się postępowanie przed Sądem Okręgowym w W. – Wydziałem XXII

Sądem Wspólnotowych Znaków Towarowych i Wzorów Przemysłowych o naruszenie

praw ze wspólnotowego znaku towarowego; wyrokiem z dnia 22 września 2005 r., sygn.

XXII WspZT (…) powództwo C.(…) L.(...) AG zostało oddalone.

Powyższe ustalenia, poczynione przez Sąd pierwszej instancji, Sąd Apelacyjny co

do zasady podzielił i przyjął za własne, uzupełniając je tylko o tyle, że stanowisko Sądu

Okręgowego określające wielkość i formę (…) było nieprecyzyjne, należało bowiem

kategorycznie stwierdzić, że wielkość i forma produktów obu stron była taka sama, skoro

pozwana korzystała z takiej samej formy do ich wyrobu. Ostatecznie jednak zewnętrzna

postać produktu pozwanej jest identyczna z postacią produktu powódki; stan faktyczny

w sprawie nie był zresztą sporny.

Dokonując oceny prawnej, Sąd drugiej instancji oddalił zarzut skarżącej naruszenia

art. 3, 10 lub art. 13 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej

konkurencji (tekst jedn.: Dz. U. z 2003 r. Nr 153, poz. 1503 z późn. zm.; dalej: „u.z.n.k.”).

Sąd pierwszej instancji podkreślił bowiem, że przy ocenie, czy doszło do niewolniczego

naśladownictwa produktu, trzeba brać pod uwagę wszystkie elementy słowno-

obrazowo-graficzne. Przedmiotem oceny Sądu Okręgowego była zarówno forma

zewnętrzna, opakowanie, jak i oznaczenie słowne. Skoro zaś Sąd ten uznał, że

elementy obrazowo-przestrzenne nie stanowiły dostatecznych elementów

wyróżniających, a taką rolę przypisał elementowi słownemu, to wyeksponowanie tego

ostatniego elementu było w okolicznościach sprawy w pełni uzasadnione.

Zasadne było także przyjęcie, że forma siedzącego (…) wielkanocnego jest zwykła i

typowa. Powódka nie wykazała, że jest ona charakterystyczna tylko dla jej produktu.

Takie stwierdzenie jest prawdziwe zarówno gdy chodzi o rynek polski, jak i inne rynki,

zaś analogiczny spór jedyny wspólnik powódki miał z jednym z producentów

niemieckich. Sąd drugiej instancji zaznaczył przy tym, że odwołanie się zarówno do

rynku polskiego, jak i europejskiego (niemieckiego) jest uzasadnione. Na marginesie

Sąd zaznaczył, że w jego ocenie siedząca postać (...) jest „bardziej tradycyjna” niż

postać stojąca.

Dalej Sąd Apelacyjny podzielił także pogląd Sądu pierwszej instancji, że

opakowania czekoladowych (…) produkowanych przez strony nie były na tyle

4

charakterystyczne, aby można było opakowanemu produktowi przypisać pochodzenie

od konkretnego producenta. Użycie folii aluminiowej do pakowania wyrobów z czekolady

jest rzeczą powszechną. Podobnie większość (…) wielkanocnych — niezależnie od ich

konkretnej formy - posiada elementy zdobnicze w rodzaju rysunku nosa, wąsów, oczu,

uszu, ogonka czy kokardki. Skoro tego rodzaju produkty kierowane są w dużej mierze

do dzieci, to imitacja postaci zwierzęcia musi być realistyczna. Jednocześnie istotnym

elementem różnicującym wygląd obu produktów był fakt, że (...) L.(…) ma tasiemkę

wiązaną w kokardkę z zawieszonym złotym dzwoneczkiem, natomiast (...) T.(…) ma

kokardkę nadrukowaną.

Sąd Apelacyjny zgodził się zarazem z argumentem, że element słowny znajdujący

się na opakowaniu jest praktycznie jedynym elementem identyfikującym produkt i

opakowanie z danym przedsiębiorstwem. W tym zakresie za trafną uznał ocenę Sądu

pierwszej instancji, że oznaczenia słowne „G.(…) L.(…)” i „T.(...)” w sposób istotny

odróżniają towary powódki i pozwanej.

Ryzyku konfuzji zapobiega udzielenie konsumentom zrozumiałej, jasnej i dostępnej

informacji, stanowiącej warunek niezakłóconego i racjonalnego wyboru. W ślad za

poglądem wyrażonym w wyroku SN z dnia 11 lipca 2002 r., I CKN 1319/00 (OSNC 2003

nr 5, poz. 73) Sąd Apelacyjny przyjął, że jest to poważny instrument, regulujący

działalność wolnego rynku, zapewniający jego przejrzystość oraz ochronę nie tylko

pozycji konsumenta, lecz także interesów konkurentów. Stąd też wyraźne

i wyczerpujące oznaczenie producenta na opakowaniu wyrobu wprowadzanego do

obrotu wyłącza możliwość wprowadzenia w błąd co do tożsamości producenta lub

produktu w rozumieniu art. 13 u.z.n.k. Skoro zaś wykluczona jest możliwość wystąpienia

konfuzji, to zdaniem Sądu nie było potrzeby dokonywania oceny, w jaki sposób

dokonują wyboru konsumenci.

Jedynie uzupełniająco Sąd Apelacyjny zaznaczył, że jak powszechnie wiadomo, na

rynku polskim działa wielu producentów wyrobów czekoladowych, w tym produkujących

wyroby okazjonalne. Mają one często zbliżony kształt lub opakowanie. Skoro w dziale z

wyrobami czekoladowymi przeciętnego sklepu są oferowane produkty niejednokrotnie

pochodzące od kilkunastu czy kilkudziesięciu producentów, to przy zakupie, obok

elementów słowno-obrazowo-graficznych, zyskują także inne elementy, jak rodzaj

wyrobu (np. wykonanie z czekolady gorzkiej, mlecznej, białej, z nadzieniem lub bez, w

całości z czekolady lub z innego materiału w polewie), gramatura (czy wyrób jest cały z

czekolady, czy pusty w środku), smak, przyzwyczajenia konsumenta, prestiż wyrobu i

5

wytwórcy, cena i w konsekwencji także pochodzenie wyrobu od producenta. W

mniejszym stopniu znaczenie ma także kierowanie wyrobów do różnych grup

docelowych konsumentów. Zdaniem Sądu Apelacyjnego nie ulega wątpliwości, że firma

L.(...) jest zaliczana w Polsce do grupy producentów wyrobów ekskluzywnych, „z górnej

półki”, na co jednoznacznie wskazuje wyższa cena w porównaniu z producentami innych

wyrobów czekoladowych, w tym firmy T.(...).

Jeżeli zatem przeciętny konsument na rynku polskim – należycie poinformowany,

uważny i rozsądny – uwzględni powyższe kryteria przy zakupie wyrobów

czekoladowych, ryzyko konfuzji wyrobów stron będzie całkowicie wykluczone. W ocenie

Sądu Apelacyjnego, nie ma w szczególności żadnego niebezpieczeństwa wywołania

przeświadczenia o istnieniu związku gospodarczego albo licencji, co sugeruje strona

skarżąca. Sąd drugiej instancji wskazał, że w dzisiejszej, zglobalizowanej gospodarce

relacje pomiędzy wytwórcami we wszystkich branżach, w tym i w branży spożywczej, są

na tyle skomplikowane, że nie sposób zakładać, aby przeciętny konsument rozważał

okoliczność powiązań gospodarczych przy zakupie wyborów czekoladowych. Bez

znaczenia jest także okoliczność, czy któryś z wyrobów byłby produkowany na licencji.

W konkluzji Sąd Apelacyjny wyraził ocenę, że przeciętny konsument uznałby wyroby

stron za różniące się i pochodzące od różnych producentów, skarżąca nie wykazała

zatem naruszenia art. 10 i 13 ust. 1 u.z.n.k.

W skardze kasacyjnej, opartej wyłącznie na podstawie naruszenia prawa

materialnego (art. 3983

§ 1 pkt 1 k.p.c.), powódka zarzuciła zaskarżonemu wyrokowi

obrazę: 1) art. 3 ust. 1 u.z.n.k. poprzez błędną jego wykładnię, która polegała na

przyjęciu, że działania pozwanej, polegające na tak daleko idącym naśladownictwie

produktu powoda, że powoduje ono brak należytego odstępu pomiędzy produktami, nie

stanowi naruszenia dobrych obyczajów; 2) art. 10 i art. 13 ust. 1 u.z.n.k. poprzez ich

błędną wykładnię, w wyniku której Sąd Apelacyjny przyjął, że ochronie podlega jedynie

specyficzna zdolność odróżniająca; 3) art. 10 i art. 13 ust. 1 u.z.n.k. poprzez ich błędną

wykładnię, która polegała na zaniechaniu zbadania ryzyka konfuzji z punktu widzenia

przeciętnego konsumenta; 4) art. 3 ust. 1, art. 10 oraz art. 13 u.z.n.k. poprzez ich błędną

wykładnię, w wyniku której Sąd drugiej instancji przyjął, iż dla oceny istnienia ryzyka

konfuzji pomiędzy spornymi produktami uwzględnić trzeba produkty występujące na

rynku europejskim, nie zaś występujące na rynku polskim.

W uzasadnieniu podstaw kasacyjnych powódka wskazuje na potrzebę

uwzględnienia uzupełniającej klauzuli dobrych obyczajów w art. 3 ust. 1 u.z.n.k.,

6

wywodząc w szczególności, że za czyn nieuczciwej konkurencji można uznać nawet

działanie przedsiębiorcy niestypizowane w przepisach szczególnych rozdziału 2

wspomnianej ustawy. Naśladownictwo zewnętrznej formy produktu było już określane

jako czyn nieuczciwej konkurencji zarówno w piśmiennictwie, jak i w orzecznictwie Sądu

Najwyższego. Dalej skarżąca podnosi, że niesłusznie Sąd Apelacyjny zawęził znaczenie

„zdolności odróżniającej”, które na tle art. 10 i 13 ust. 1 u.z.n.k. oznacza nie tylko

możliwość przypisania pochodzenia produktu od konkretnego producenta, lecz także

skojarzenie konsumentów, że wszystkie produkty oznaczone znakiem towarowym

zostały wyprodukowane i wprowadzone do obrotu przez uprawnionego z danego znaku

towarowego, który odpowiada za ich jakość.

Skarżąca twierdzi także, że Sąd drugiej instancji zbadał ryzyko konfuzji in abstracto,

a nie w sposób konkretny, poprzez odwołanie się do wzorca przeciętnego konsumenta.

Wreszcie podnosi, że niezbędne było odniesienie się przez Sąd do właściwego rynku,

wyodrębnionego m.in. pod względem geograficznym. W tym przypadku właściwy był

rynek polski, a nie „europejski (niemiecki)”, albowiem konsumenci nabywający tutaj

produkty powódki nie mają możliwości nabywania ani porównywania produktów

sezonowych dostępnych gdzie indziej.

Wskazując na powyższe podstawy kasacyjne i ich uzasadnienie, powódka wnosi o

uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i jego zmianę poprzez uwzględnienie

powództwa w całości, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie

sprawy do ponownego rozpoznania, a także o zasądzenie od pozwanej na rzecz

powódki kosztów procesu.

W odpowiedzi na skargę kasacyjną pozwana wniosła o odrzucenie skargi kasacyjnej

z uwagi na wartość przedmiotu zaskarżenia, względnie o jej oddalenie i zasądzenie

kosztów postępowania kasacyjnego.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

W związku z zarzutem niedopuszczalności skargi kasacyjnej z uwagi na wartość

przedmiotu zaskarżenia nieosiągającą progu określonego w art. 3982

§ 1 k.p.c., trzeba

zwrócić uwagę, że przewidziane w tym przepisie ograniczenia dotyczą jedynie spraw o

prawa majątkowe i nie odnoszą się do spraw mających za przedmiot roszczenia

niemajątkowe, choćby łącznie z nimi dochodzono także wynikających z nich roszczeń

majątkowych. Roszczenie wynikające z ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji

mają zróżnicowany charakter: majątkowy (np. roszczenie o naprawienie wyrządzonej

szkody, wydanie bezpodstawnie uzyskanych korzyści, zakazanie wprowadzania

7

produktów do obrotu), i niemajątkowy (roszczenie o złożenie odpowiedniego

oświadczenia). Z uwagi na ten zróżnicowany charakter, przy łącznym dochodzeniu

roszczeń majątkowych i niemajątkowych ograniczenia dopuszczalności skargi

kasacyjnej nie mają zastosowania.

Rozważając, czy zaskarżony wyrok narusza przytoczone przez skarżącego przepisy

prawa materialnego, należy poczynić następujące uwagi.

Zgodnie z art. 13 ust. 1 uznk, czynem nieuczciwej konkurencji jest naśladownictwo

gotowego produktu, polegające na kopiowaniu za pomocą technicznych środków

reprodukcji zewnętrznej postaci produktu, jeżeli może wprowadzić klientów w błąd co do

tożsamości producenta lub produktu. Z przepisu tego wynika przede wszystkim, że nie

wprowadza on generalnego zakazu naśladownictwa, bowiem zabronione jest tylko takie,

które może rodzić ryzyko konfuzji. Nawet zatem wierne, „niewolnicze” naśladownictwo

nie stanowi czynu nieuczciwej konkurencji, jeżeli przesłanka ta nie jest spełniona (por.

orzeczenie w sprawie klocków „Lego” – wyrok SN z dnia 11 lipca 2002 r., I CKN

1319/00, OSNC 2003, nr 5, poz. 73). Niewątpliwie jednak ocena, czy zachodzi

możliwość wprowadzenia klientów w błąd co do tożsamości producenta lub produktu,

musi być poprzedzona oceną, czy rzeczywiście mamy do czynienia z naśladownictwem

gotowego produktu. Wbrew zarzutom skarżącego, ocena Sądu Apelacyjnego w tym

zakresie jest trafna.

Jak wskazano wyżej, dla zaistnienia czynu nieuczciwej konkurencji określonego w

art. 13 ust. 1 uznk wymagane jest kopiowanie, za pomocą technicznych środków

produkcji, zewnętrznej postaci produktu. Oznacza to, że chodzi o kopiowanie takich

cech produktu, które są dostępne percepcji za pomocą wzroku. Ocenie podlega zatem

wygląd produktu, jego kształt, forma, wielkość, kolorystyka itp. Z niekwestionowanych

ustaleń faktycznych wynika, że kształt, forma i wielkość (...) T.(...) jest taka sama, jak

(…) L.(…), co więcej, produkty te zostały wykonane za pomocą takiej samej formy.

Czekoladowy odlew obu (…) jest więc identyczny. Wbrew jednak stawianym zarzutom,

nie wystarczy to uznania, że pozwany dopuścił się „niewolniczego” naśladownictwa. Nie

można bowiem pominąć faktu, że produkty te nie są dostępne „luzem”, bez opakowania.

Istotne znaczenie dla oceny ich podobieństwa z punktu widzenia art. 13 ust. 1 uznk ma

zatem nie sama wielkość, forma i kształt produktu, lecz te jego cechy w powiązaniu z

opakowaniem, sam produkt bowiem nie odrywa się od opakowania, skoro bez niego w

ogóle nie może być wprowadzony do obrotu. Podlegającym ocenie zatem nie jest sam

produkt, ale produkt w opakowaniu. Opakowaniem tym jest szczelnie przylegająca folia

8

aluminiowa, która także musi podlegać ocenie, zwłaszcza, że zarejestrowany na rzecz

skarżącego znak towarowy obejmuje nie tylko kształt i formę produktu, ale także

kolorystykę i elementy słowno-graficzne użyte na opakowaniu.

Oceniając produkty stron z tego punktu widzenia trzeba wziąć pod uwagę fakt, że

pozwany produkuje (…) wielkanocne w dwóch kolorach – złotym i srebrnym, podczas

gdy produkt skarżącego jest koloru złotego. Srebrny (...) T.(...) na tyle różni się od (…)

L.(...), że o kopiowaniu jego zewnętrznej postaci nie można mówić. Tożsamy jest tylko

kształt, postać, a pozostałe cechy, jak kolor, rozmieszczenie elementów graficznych,

kształt uszu, oczu, pyszczka, ogonka, wydrukowanej na szyi kokardki, są różne.

Nadrukowana wyraźna imitacja futerka również istotnie odróżnia te produkty. Wszystko

to, wraz z wyraźnym oznaczeniem producenta, sprawia, że nie można uznać, że mamy

do czynienia z kopiowaniem zewnętrznej postaci produktu w rozumieniu omawianego

przepisu.

W przypadku złotego (...) T.(...) podobieństwo do (...) L.(...) jest niewątpliwie

większe, jednak i tu różnice są na tyle istotne, by nie można było mówić o wiernym,

„niewolniczym” naśladownictwie. Inny jest bowiem odcień opakowania, inny jest także

kształt oczu, wąsów, pyszczka i dalszych elementów graficznych, cechę odróżniającą

stanowi kokardka i dzwoneczek umieszczony na szyi (…) L.(...) i brak tego elementu w

przypadku (…) T.(...). Zewnętrzna postać obu produktów jest bardzo podobna. Co

prawda, dla zaistnienia deliktu z art. 13 ust. 1 uznk nie jest konieczne, aby skopiowany

produkt był identyczny z oryginałem, wystarczy bowiem stopień podobieństwa tak

wysoki, aby na podstawie całościowego wrażenia nie można było ich odróżnić. W

rozpoznawanej sprawie, mimo niewątpliwego podobieństwa, zachodzą jednak różnice

wystarczające dla uznania, że delikt określony w art. 13 ust. 1 uznk nie zaistniał, co

wyłącza potrzebę badania dalszych przesłanek określonych w tym przepisie.

Powyższe nie oznacza jednak, że należy wykluczyć możliwość popełnienia innych

czynów nieuczciwej konkurencji. Rozważenia w szczególności wymagało, czy sposób

oznaczenia produktów może wprowadzać klientów w błąd co do ich pochodzenia, zatem

czy spełnione są przesłanki deliktu określonego w art. 10 ust. 1 uznk. Nawet bowiem w

wypadku, gdy produkt nie jest wierną imitacją innego produktu, może być podobny w

takim stopniu, że sposób jego oznaczenia (albo brak oznaczenia) może nie być

wystarczający dla odróżnienia produktu od podobnego produktu innego producenta.

Jak trafnie wskazały orzekające w sprawie Sądy, na oznaczenie produktu składają

się zarówno znak towarowy, jak i inne cechy produktu, w tym kształt, forma, kolorystyka,

9

sposób rozmieszczenia elementów graficznych. Przy oznaczaniu produktów

niewątpliwie na pierwsze miejsce wysuwa się znak towarowy, co rodzi pytanie o

stosunek ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. – Prawo ochrony własności przemysłowej

(tekst jedn. Dz. U. z 2003 r., nr 119, poz. 1117 ze zm.; dalej – p.w.p.) do ustawy o

zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, tym bardziej, że ta ostatnia nie zawiera definicji

znaku towarowego. W literaturze przedmiotu podnosi się, że ustawy te określają różny

zakres ochrony. I tak – p.w.p. chroni prawo podmiotowe osoby, która uzyskała

rejestrację znaku towarowego, podczas gdy u.z.n.k. chroni rynek jako całość i ma na

celu zapewnienie swobodnego, niezakłóconego i uczciwego działania konkurencji. Z

uwagi na ten różny zakres ochrony przepisy tych ustaw , gdy chodzi o ochronę znaku

towarowego, nie wyłączają się. Takie stanowisko dominuje też w orzecznictwie Sądu

Najwyższego (por. wyrok z dnia 8 kwietnia 2003 r., IV CKN 22/01, OSP 2004, nr 5, poz.

61, z dnia12 października 2005 r., III CK 160/05, OSNC 2006, nr 6-7, poz. 132 w

sprawie „Braun przeciwko Brown”, wyrok z dnia 20 października 2005 r., II CK 154/05 w

sprawie „Normosan przeciwko Normovit”, nie publ.), jakkolwiek uprzednio uznawano, że

ustawy te wzajemnie wykluczają się (por. wyrok z dnia 26 listopada 1998 r., I CKN

904/97). Podzielając pogląd o przenikaniu się tych ustaw, trzeba podkreślić, że ustawa o

zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, chroniąc rynek jako całość, służy też ochronie

znaków towarowych. Przepisy u.z.n.k. mogą być samodzielną podstawą ochrony, gdy

chodzi o znak towarowy niekorzystający z prawa rejestracji, mogą także uzupełniać

ochronę uzyskiwaną na podstawie p/w/p/, gdy chodzi o znak towarowy zarejestrowany.

W takim wypadku wykładnia przepisów obu ustaw powinna być co najmniej zbliżona, co,

jak trafnie zarzucał skarżący, odnosi się także do rozumienia odróżniającej funkcji

znaku.

Zgodnie z art. 120 ust. 1 p.w.p., podstawową funkcją znaku towarowego jest jego

funkcja odróżniająca towary jednego przedsiębiorstwa od towarów innego

przedsiębiorstwa. Nie jest to funkcja jedyna, jednak jej właśnie przypisuje się znaczenie

zasadnicze. W art. 4 Rozporządzenia Rady WE nr 40/94 z dnia 20 grudnia 1993 r. w

sprawie wspólnotowego znaku towarowego (Dz. U. UE.L. 1994, nr 11, poz. 1 ze zm.),

które również należy brać pod uwagę z uwagi na to, że skarżącemu przysługuje do

złotego (…) L.(…) prawo z rejestracji wspólnotowego znaku towarowego, mowa o

funkcji oznaczania towarów, którą należy ujmować w znaczeniu szerokim, wskazującym

na to, że towary sygnowane określonym znakiem są tego samego pochodzenia,

pochodzą od uprawnionego do nakładania znaku i wprowadzania oznakowanego nim

10

towaru do obrotu. Podkreślał to Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 13

kwietnia 2007 r., I CSK 16/07, dotyczącego tych samych stron, dodając, że nie tylko

elementy słowno-graficzne znaku, ale także inne cechy, jak kształt towaru, jak i jego

opakowania jako element oznaczenia podlegają ocenie przy badaniu funkcji

odróżniającej znaku. Nie powinno ulegać też wątpliwości, że w razie kolizji

kombinowanych znaków obejmujących różne elementy oznaczenia, niezbędna jest

łączna, całościowa ocena wyniku badania podobieństwa towarów i wszystkich jego

oznaczeń dla oceny, czy istnieje ryzyko wprowadzenia klientów w błąd co do

pochodzenia towarów. Orzecznictwo Sądu Najwyższego zgodne jest odnośnie do tego,

że o podobieństwie oznaczeń decydują ich elementy zbieżne, a nie różnice. Istotne

znaczenie ma też jednorodzajowość towarów, które, jak wskazano w cytowanym wyżej

wyroku, wręcz wzmaga ryzyko pomyłki podobnych znaków, a im większe jest

podobieństwo towarów, tym surowiej należy oceniać wymagania co do koniecznych

cech odróżniających konkurujące znaki. W rozpoznawanej sprawie orzekające Sądy

skupiły się jednak na akcentowaniu różnic, a to wobec uznania, że kształt i forma (…)

nie ma cech odróżniających, jako zwykła i typowa, powszechnie stosowana na rynku,

zaś złoty kolor opakowania powszechnie kojarzony jest ze świątecznym nastrojem,

zatem dla odróżnienia produktów wystarczające jest umieszczenie wyraźnego znaku

słownego. O ile tę ocenę można podzielić, gdy chodzi o (...) T.(...) w kolorze srebrnym,

to w wypadku (...) złotego ocena taka jednoznaczna już nie jest. Sąd Apelacyjny nie

wskazał, na czym opierał swoje przekonanie o powszechnej dostępności (…)

wielkanocnych na rynku polskim, gdy wprowadzał je skarżący, nie poddał ocenie w

szczególności jego twierdzenia, że w owym czasie podobnych produktów na rynku

polskim nie było. Poddaje to w wątpliwość ocenę, że forma i kształt (...) jest powszechna

i typowa i dlatego nie ma zdolności odróżniającej. Niezależnie od tego, dla oceny

zdolności odróżniającej należy brać pod uwagę, jak już wyżej wskazano, wszystkie

elementy oznaczenia łącznie, w tym nie tylko formę i kształt, ale także kolorystykę,

rozmieszczenie elementów graficznych, uwzględniając ich podobieństwa raczej niż

różnice. Samo zatem, nawet wyraźne umieszczenie znaku słownego T.(...) na

opakowaniu figurki (...) może nie być wystarczające dla odróżnienia tego oznaczenia od

oznaczenia (…) L.(…), zwłaszcza, że oznaczenie T.(...) znajduje się tylko na jednym

boku (...) i nie jest widoczne, gdy ogląda się go z przodu czy z drugiej strony. Samo

zatem oznaczenie słowne nie może być uznane za wystarczające dla odróżnienia

produktów, a tym samym dla uniknięcia nawet potencjalnego ryzyka wprowadzenia

11

klientów w błąd, zwłaszcza gdy chodzi o produkty jednorodzajowe, których kształt kolor i

inne cechy są bardzo podobne bądź wręcz tożsame. Sąd Apelacyjny uznał, że takie

ryzyko nie istnieje, bowiem konsument dokonujący wyboru kieruje się także innymi

przesłankami, takimi jak waga, smak, rodzaj użytej czekolady itp. Dokonuje zatem

wyboru świadomie, podobnie jak przy wyborze innych produktów spożywczych, jak

kawa, herbata, wędlina itp. Ocenie tej można zarzucić dowolność choćby dlatego, że

produkty spożywcze wymienione przez ten Sąd są produktami stale obecnymi na rynku,

podczas gdy (…) wielkanocne wprowadzane są do obrotu w stosunkowo krótkim okresie

przedświątecznym i nabywane są często w ferworze świątecznych zakupów, co

wzmaga ryzyko konfuzji nawet u świadomego i rozważnego konsumenta, nie mówiąc

już o wyborach dokonywanych przez dzieci, od których trudno oczekiwać kierowania się

racjonalnymi przesłankami przy zakupie świątecznych smakołyków. Nie można też

zgodzić się z oceną, że ryzyko pomyłki wyklucza wprowadzanie obu produktów na rynek

różnymi strumieniami dystrybucji i kierowanie ich do różnych klientów, bowiem (…)

L.(…) są produktami ekskluzywnymi, z tzw. „górnej półki”, ze względu na wyższą cenę

kierowane raczej do ludzi zamożnych. Także i ta ocena razi dowolnością, wbrew

bowiem niej strumienie dystrybucji obu produktów są takie same, trafiają do takich

samych sklepów, a cena nie jest na tyle wysoka, by stanowiła barierę, tym bardziej, że

nie można wykluczyć, iż właśnie ze względu na okres świąteczny konsument zechce

sięgnąć po produkt, o którym sądzi, że jest z górnej półki. Nie wszystkie zatem elementy

zostały uwzględnione przy ocenie, czy oznaczenia (...) L.(...) i złotego (...) T.(...) są na

tyle podobne, by mogły, choćby potencjalnie, wprowadzać klientów w błąd co do ich

pochodzenia, a tym samym, czy wyczerpane zostały przesłanki czynu niedozwolonego

określonego w art. 10 ust. 1 u.z.n.k.

Podzielić należy także zarzuty dotyczące naruszenia art. 3 u.z.n.k. Przepis ten może

być samodzielną podstawą uznania określonego zachowania jako czynu nieuczciwej

konkurencji i to bez względu na to, czy zachowanie to stwarza możliwość wprowadzenia

konsumentów w błąd, m.in. co do pochodzenia towarów. Ustawa nie przewiduje ochrony

wyłącznie w wypadku możliwości wprowadzenia konsumentów w błąd. Przesłanka ta

wymieniona jest w innych przepisów, objętych rozdziałem drugim ustawy, które jednak

nie wyczerpują wszystkich czynów nieuczciwej konkurencji. Generalnie jednak, jak

wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 2 stycznia 2007 r., V CSK 311/06 (w sprawie

„Vegeta przeciwko Kucharek”, Biul. SN 2007, nr 5, poz. 11), nieuczciwe w rozumieniu

u.z.n.k. jest każde zachowanie się przedsiębiorcy (w tym stypizowane w art. 10), które

12

narusza m.in. dobre obyczaje i jeżeli zachowanie takie zagraża lub narusza interes

innego przedsiębiorcy lub klienta, podpada pod art. 3 tej ustawy. Konieczne jest jedynie

wykazanie przez uprawnionego, jaki dobry obyczaj doznał naruszenia, oraz, że

nieprzestrzeganie tego obyczaju zagroziło lub naruszyło interes konkurenta. W sprawie

tej, podobnie jak w wymienionej wyżej sprawie „Braun przeciwko Brown” jednoznacznie

wskazał Sąd Najwyższy, że dla uznania, że doszło do czynu nieuczciwej konkurencji w

rozumieniu art. 3 u.z.n.k. nie jest wymagane, żeby wynikiem podobieństwa między

znakami używanymi przez pozwanego i powoda była możliwość wprowadzenia w błąd

co do pochodzenia towarów, wystarcza samo podobieństwo oznaczeń, jeżeli zagraża

lub narusza interes powoda lub klientów. W rozpoznawanej sprawie, pomimo zarzutów

zgłaszanych w tym zakresie przez skarżącego podnoszonych zarówno przed Sądem

pierwszej jak i drugiej instancji, Sąd Apelacyjny w ogóle nie rozważał, czy doszło do

korzystania przez pozwanego z renomy skarżącego i czy istnieje w związku z tym

zagrożenie interesów klientów. Powoduje to konieczność uchylenia zaskarżonego

wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania.

Wobec powyższego Sąd Najwyższy orzekł, jak w sentencji, na podstawie art. 39815

k.p.c.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.