Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Uchwała · 28 października 2008 r.

SNO 83/08

Wydział VI

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

UCHWAŁA Z DNIA 28 PAŹDZIERNIKA 2008 R.

SNO 83/08

Przewodniczący: sędzia SN Jarosław Matras.

Sędziowie SN: Zbigniew Myszka (sprawozdawca), Henryk Pietrzkowski.

S ą d N a j w y ż s z y  S ą d D y s c y p l i n a r n y w sprawie z wniosku

oskarżyciela prywatnego Mirosława P. w przedmiocie zezwolenia na pociągnięcie do

odpowiedzialności karnej sędziego Sądu Okręgowego po rozpoznaniu w dniu 28

października 2008 r. zażalenia obrońcy obwinionego i pełnomocnika oskarżyciela

prywatnego na uchwałę Sądu Apelacyjnego – Sądu Dyscyplinarnego z dnia 20 maja

2008 r., sygn. akt (...), w przedmiocie zezwolenia na pociągnięcie do

odpowiedzialności karnej

u c h w a l i ł :

1 . u c h y l i ł zaskarżoną u c h w a ł ę w p k t . I i o d m ó w i ł

z e z w o l e n i a n a p o c i ą g n i ę c i e d o o d p o w i e d z i a l n o ś c i

k a r n e j s ę d z i e g o S ą d u O k r ę g o w e g o z o s k a r ż e n i a

p r y w a t n e g o M i r o s ł a w a P . z a c z y n z a r t . 2 1 2 § 1 k . k .

opisany w pkt. I tej uchwały, a t a k ż e u c h y l i ł j e j p k t I I I ;

2 . u t r z y m a ł w m o c y zaskarżoną u c h w a ł ę w p o z o s t a ł e j

c z ę ś c i ;

3. przyznał adwokatowi R. R. od Skarbu Państwa, Sądu Apelacyjnego kwotę 439,20

zł (czterysta trzydzieści dziewięć złotych i 20/100), w tym 22 % należnego podatku

VAT, tytułem kosztów nieopłaconej pomocy prawnej – za sporządzenie zażalenia;

4. przyznał adwokatowi Ł. L. od Skarbu Państwa – Sądu Najwyższego kwotę 732 zł

(siedemset trzydzieści dwa), w tym 22 % należnego podatku VAT, tytułem

kosztów nieopłaconej pomocy prawnej za udział w postępowaniu przed Sądem

Najwyższym;

5. wydatkami postępowania obciążył Skarb Państwa.

U z a s a d n i e n i e

Sąd Apelacyjny – Sąd Dyscyplinarny uchwałą z dnia 20 maja 2008 r. zezwolił

oskarżycielowi prywatnemu Mirosławowi P. na pociągnięcie do odpowiedzialności

karnej sędziego Sądu Okręgowego w A. Wydział V Karny Zamiejscowy w B. za czyn

zabroniony, polegający na tym, że: w dniu 20 czerwca 2005 r. w B. w piśmie

skierowanym do Prezesa Sądu Okręgowego w A. pomówił Mirosława P. o

wypowiedzenie przez niego słów „sędzio P., ty bandyto”, które to określenie nie

2

zostało przez Mirosława P. użyte w dniu 8 czerwca 2005 r. w budynku Sądu

Okręgowego w A. Wydział V Karny Zamiejscowy w B., czym naraził go na poniżenie

w opinii publicznej, tj. o przestępstwo z art. 212 § 1 k.k. (pkt I); „odmówił wnioskowi

pełnomocnika oskarżyciela prywatnego Mirosława P.” na pociągnięcie sędziego Sądu

Okręgowego w A. do odpowiedzialności karnej za czyny zabronione, polegające na

tym, że: w dniach 23 września 2005 r. i 28 kwietnia 2006 r. w A. pomówił Mirosława

P. o popełnienie przestępstw z art. 190 k.k. i 226 k.k., to jest za przestępstwo z art. 212

§ 1 k.k. oraz że w dniu 8 czerwca 2005 r. w A. znieważył Mirosława P. słowami

powszechnie uznawanymi za obelżywe, to jest za przestępstwo z art. 216 k.k. (pkt II);

zawiesił sędziego Sądu Okręgowego w czynnościach służbowych i obniżył wysokość

jego wynagrodzenia na czas trwania tego zawieszenia o 25 % (pkt III); zasądził od

Skarbu Państwa na rzecz adwokata R. R. kwotę 2 342,40 zł tytułem pomocy prawnej

udzielonej z urzędu oskarżycielowi prywatnemu przed Sądem Apelacyjnym – Sądem

Dyscyplinarnym i Sądem Najwyższym – Sądem Dyscyplinarnym (pkt IV) oraz

obciążył Skarb Państwa kosztami postępowania w przedmiocie zezwolenia na

pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego (pkt V).

W sprawie tej ustalono, że dnia 31 stycznia 2007 r. w Sądzie Rejonowym w C.

został zarejestrowany prywatny akt oskarżenia Mirosława P. przeciwko sędziemu

Sądu Okręgowego w A. oraz innym osobom. Z uwagi na immunitet sędziowski

konieczne było uzyskanie zezwolenia właściwego sądu dyscyplinarnego na

pociągnięcie tego sędziego do odpowiedzialności karnej. W dniu 7 sierpnia 2007 r.

wyznaczony z urzędu pełnomocnik oskarżyciela prywatnego złożył w Sądzie

Apelacyjnym – Sądzie Dyscyplinarnym wniosek o zezwolenie na pociągnięcie do

odpowiedzialności karnej sędziego Sądu Okręgowego za to, że:

- w dniach 20 czerwca 2005 r., 23 września 2005 r. i 28 kwietnia 2006 r. w A.

pomówił Mirosława P. o popełnienie przestępstwa z art. 190 k.k. oraz z art.

226 k.k., tj. za przestępstwo z art. 212 § 1 k.k.;

- w dniu 8 czerwca 2005 r. w A. znieważył Mirosława P. słowami powszechnie

uznanymi za obelżywe, tj. za przestępstwo z art. 216 k.k.

Uchwałą z dnia 8 października 2007 r. Sąd Apelacyjny  Sąd Dyscyplinarny

odmówił oskarżycielowi prywatnemu wydania zezwolenia na pociągnięcie sędziego

Sądu Okręgowego do odpowiedzialności karnej za wszystkie zarzucane mu czyny

zabronione. W związku z zażaleniem pełnomocnika Mirosława P., uchwałą z dnia 13

marca 2008 r. Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny uchylił opisaną wyżej uchwałę i

przekazał sprawę Sądowi Apelacyjnemu  Sądowi Dyscyplinarnemu do ponownego

rozpoznania. Po ponownym rozpoznaniu sprawy i przeprowadzeniu postępowania

wyjaśniającego Sąd Apelacyjny  Sąd Dyscyplinarny ustalił następujący stan

faktyczny.

3

W dniu 8 czerwca 2005 r. obwiniony uczestniczył jako wotant w sprawie, w

której składowi sądzącemu przewodniczył sędzia Sądu Okręgowego X. Y. W składzie

tym zasiadał również jako ławnik T. Z. Po godzinie 1400

, po zakończeniu rozprawy

obwiniony sędzia wraz z tym ławnikiem przeszedł do znajdującego się na parterze

budynku sądu swojego gabinetu, sąsiadującego z pokojem dla doprowadzonych. Tam

obwiniony i T. Z. rozmawiali o następnej sprawie, w której mieli orzekać. Z uwagi na

to, iż obwiniony nie posiadał samochodu, to korzystał z uprzejmości T. Z., który

zamieszkiwał w tej samej miejscowości co obwiniony. Również tego dnia T. Z. miał

zawieźć obwinionego sędziego do C.

W tym czasie, w pokoju dla doprowadzonych, z aktami sprawy zapoznawał się

Mirosław P. Nie był on wówczas tymczasowo aresztowany, ale z uwagi na fakt, iż w

sądzie brak było wolnych pomieszczeń zapoznawał się z aktami w pokoju dla

doprowadzonych pod nadzorem funkcjonariusza policji sądowej S. P. Ponieważ

oskarżyciel prywatny był stroną bardzo uciążliwą i znaną pracownikom sądu z

„niekonwencjonalnych zachowań”, to policjant miał szczególne baczenie, aby

zapoznanie się z aktami odbywało się w sposób prawidłowy. W pewnym momencie

obwiniony sędzia wyszedł ze swojego gabinetu, wszedł do pokoju dla

doprowadzonych i rozpoczął rozmowę z siedzącym tam oskarżycielem prywatnym.

Mirosław P. zeznawał, iż nie mógł zrozumieć obwinionego, który wypowiadał się w

sposób „bełkotliwy”. W związku z tym Mirosław P. wyjął ze swojej aktówki dyktafon

i rozpoczął rejestrację zdarzenia. Treść tej rozmowy została odtworzona na

posiedzeniu Sądu Dyscyplinarnego w dniu 20 maja 2008 r. i jest ona zbieżna z treścią

notatki urzędowej znajdującej się w aktach Ko 548/05 Prokuratury Rejonowej w B. Z

treści zapisu wynika, że rozmowa ta miała charakter chaotyczny. Między innymi

obwiniony na pytanie oskarżyciela prywatnego o nazwisko funkcjonariusza policji

sądowej asystującego przy czytaniu akt odpowiadał dwukrotnie „Władek K.”. W

trakcie tej rozmowy obwiniony zadawał oskarżycielowi prywatnemu pytania „jest Pan

mężczyzną?”, jak również prosił oskarżyciela prywatnego aby z nim porozmawiał. Do

wymiany zdań doszło na holu sądowym i jej treść została również zarejestrowana

przez oskarżyciela prywatnego. W trakcie tej rozmowy na miejsce zdarzenia przyszedł

sędzia X. Y., który jednak nie włączył się do niej. Kiedy obaj mężczyźni przebywali

na holu, z gabinetu obwinionego wyszedł ławnik T. Z., dając obwinionemu sędziemu

znaki, iż należy udać się do zaparkowanego obok budynku sądu samochodu. Po

pewnym czasie obwiniony opuścił budynek sądu i razem z T. Z. udał się do miejsca

zamieszkania. W tym czasie oskarżyciel prywatny zadzwonił po policję oraz usiłował

skontaktować się z miejscową prokuraturą, ponieważ w jego przekonaniu obwiniony

znajdował się pod wpływem alkoholu. Po interwencji w Komendzie Powiatowej

Policji w B. do Sądu przyjechał patrol policji, który nie zastał już w budynku nikogo z

4

sędziów. Dwie pracownice obsługi zostały zbadane alkomatem na zawartość alkoholu,

które dało wynik negatywny.

W dniu 14 czerwca 2005 r. Prezes Sądu Okręgowego w A. zwrócił się do

obwinionego o złożenie oświadczenia na temat zajścia z dnia 8 czerwca 2005 r. W

dniu 20 czerwca 2005 r. obwiniony sędzia złożył na ręce Prezesa Sądu oświadczenie,

w którym opisał przebieg zdarzenia z dnia 8 czerwca 2005 r. W oświadczeniu tym

zostało użyte przez niego następujące sformułowanie: „około godziny 15:15/20

wychodziłem z gabinetu i przed drzwiami spotkałem znanego mi z widzenia

Mirosława P. Coś krzyczał, a do mnie powiedział o sędzia bandyta”. Następnie w dniu

22 czerwca 2005 r. Kolegium Sądu Okręgowego w A. wyraziło opinię, że brak jest

podstaw do zarządzenia przerwy w czynnościach służbowych sędziego Sądu

Okręgowego.

Na wniosek Prezesa Sądu Okręgowego w A. z dnia 27 czerwca 2005 r. Zastępca

Rzecznika Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym wszczęła postępowanie

wyjaśniające dotyczące zajścia. W związku z tym postępowaniem obwiniony złożył

wyjaśnienia w dniu 23 września 2005 r., podczas których stwierdził, że „po godzinie

1500

udałem się do toalety, gdy wychodziłem z gabinetu z pokoju aresztowego

sąsiadującego z moim gabinetem wyszedł Mirosław P., który na mój widok obraził

mnie słowami: „sędzio P., ty bandyto”.

Na rozprawie przed Sądem Apelacyjnym  Sądem Dyscyplinarnym obwiniony

odmówił składania wyjaśnień. Po odczytaniu w trybie art. 389 § 1 k.p.k. wyjaśnień

złożonych w dniu 23 września 2005 r., podtrzymał je w całości. W dalszych

wyjaśnieniach, które złożył po odczytaniu wyjaśnień z postępowania wyjaśniającego

nie wspomniał już, że Mirosław P. krytycznego dnia zwrócił się do niego słowami

„sędzio P., ty bandyto”.

Mirosław P. nie znał treści powyższych wyjaśnień, gdyż nie był stroną

postępowania wyjaśniającego ani dyscyplinarnego. Jednakże w trakcie toczącego się

w Prokuraturze Okręgowej w A. postępowania w sprawie Ds. 364/06/F, toczącego się

z jego doniesienia, Mirosław P. zwrócił się o umożliwienie zapoznania się z aktami

postępowania wyjaśniającego i dyscyplinarnego obwinionego sędziego. W dniu 4

stycznia 2007 r. asesor tej Prokuratury przesłała te akta do Aresztu Śledczego, w

którym przebywał wówczas oskarżyciel prywatny. W aktach tych znajdowały się

kserokopie wszystkich protokołów z akt o sygn. ASD (...) Sądu Apelacyjnego – Sądu

Dyscyplinarnego. Pismem z dnia 22 stycznia 2007 r. Areszt Śledczy zwrócił akta do

Prokuratury po zapoznaniu się z ich treścią przez Mirosława P.

W takim stanie faktycznym Sąd Dyscyplinarny wskazał, że wobec tego, iż

wniosek oskarżyciela prywatnego o zezwolenie na pociągnięcie obwinionego do

odpowiedzialności karnej nie zawierał w zasadzie żadnych dowodów należało

przeprowadzić postępowanie dowodowe w zakresie okoliczności incydentu z dnia 8

5

czerwca 2005 r., jak również na okoliczność składania przez obwinionego wyjaśnień

w postępowaniu dyscyplinarnym, celem ustalenia, czy w rozumieniu art. 80 § 2c

ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. Nr 98,

poz. 1070, powoływanej dalej jako p.u.s.p.) zachodziło dostatecznie uzasadnione

podejrzenie popełnienia przez sędziego przestępstw opisanych we wniosku

oskarżyciela prywatnego. Sąd podkreślił przy tym, że dokonana ocena dowodów nie

ma charakteru ostatecznego ani przesądzającego o winie bądź niewinności

obwinionego, ale zostanie przeprowadzona jedynie na użytek niniejszego

postępowania. Szeroki zakres postępowania wyjaśniającego przeprowadzanego przez

Sąd Dyscyplinarny pozwalał na ustalenie negatywnych przesłanek procesowych (art.

17 k.p.k.) w odniesieniu do części zarzutów opisanych we wniosku oskarżyciela

prywatnego. W szczególności dotyczyło to zarzutu popełnienia przez obwinionego w

dniu 8 czerwca 2005 r. czynu z art. 216 k.k. W zakresie tego czynu doszło, zdaniem

Sądu, do przedawnienia jego karalności w rozumieniu art. 101 § 2 k.k. i art. 104 § 1

k.k., gdyż oskarżyciel złożył prywatny akt oskarżenia po upływie roku (tj. w dniu 23

stycznia 2007 r.) od chwili, w której uzyskał wiadomość o zachowaniu obwinionego,

które miało wyczerpywać znamiona występku z art. 216 k.k. Wobec tego brak było

podstaw do zezwolenia na pociągnięcie obwinionego do odpowiedzialności karnej za

ten czyn (pkt II uchwały).

Rozpoznając pozostałe zarzuty dotyczące wydarzeń z dnia 23 września 2005 r. i

z dnia 28 kwietnia 2006 r. Sąd Dyscyplinarny uznał, że fakt złożenia przez

obwinionego wyjaśnień, w których zostało zawarte stwierdzenie, iż oskarżyciel

prywatny zwrócił się do niego słowami „sędzio P., ty bandyto” nie nasuwa

jakichkolwiek wątpliwości. Niemniej jednak, w ocenie Sądu, złożenie tego rodzaju

wyjaśnień nie może być uznane za wyczerpujące znamiona czynu z art. 212 § 1 k.k.,

ponieważ nastąpiło ono w ramach uprawnień procesowych obwinionego, o których

mowa w rozdziale 8 Kodeksu karnego i brak jest podstaw do uznania, aby wyjaśnienia

składane przed Zastępcą Rzecznika Dyscyplinarnego zmierzały wyłącznie do

poniżenia oskarżyciela prywatnego. Przeciwnie, ich celem było przede wszystkim

uniknięcie odpowiedzialności dyscyplinarnej przez obwinionego sędziego. Ta sama

sytuacja dotyczyła podtrzymania przez obwinionego wyjaśnień złożonych uprzednio

na rozprawie przed Sądem Apelacyjnym – Sądem Dyscyplinarnym w dniu 26 kwietnia

2006 r. Ponadto obwiniony, składając wyjaśnienia na tej rozprawie, nie powtórzył

słów: „sędzio P., ty bandyto”. Wobec tego Sąd dyscyplinarny pierwszej instancji

uznał, że czyny z dnia 23 września 2005 r. i 28 kwietnia 2006 r. nie zawierają znamion

czynu zabronionego, zatem brak jest podstaw do uwzględnienia wniosku oskarżyciela

prywatnego o zezwolenie na pociągnięcie obwinionego do odpowiedzialności karnej

także w tym zakresie.

6

Równocześnie w oparciu o zeznania świadków Sąd ten stwierdził, że istnieje

duże prawdopodobieństwo, iż dnia 8 czerwca 2005 r. oskarżyciel prywatny nie użył

przypisywanych mu przez obwinionego słów „sędzio P., ty bandyto”. Świadek S. P.

nigdy bowiem nie zeznał, aby tego rodzaju określenie padło z ust Mirosława P. Z

kolei, zeznania ławnika T. Z. nie zasługują na uwzględnienie w tej części, kiedy mówił

on o wypowiedzeniu pod adresem obwinionego cytowanych obraźliwych słów. Było

bowiem mało prawdopodobne, aby mógł on słyszeć to, co działo się w pomieszczeniu

obok. Sąd dał natomiast wiarę zeznaniom oskarżyciela prywatnego, który jest

wprawdzie „osobą nie do końca wiarygodną”, ale w ocenie Sądu Dyscyplinarnego

jego zeznania odnośnie do „pierwszej nierejestrowanej fazy rozmowy” zasługiwały na

uwzględnienie. Ich wiarygodność potwierdza fakt, że oskarżyciel prywatny

zareagował na treść wyjaśnień obwinionego niezwłocznie po tym, jak zapoznał się z

kserokopiami akt postępowania dyscyplinarnego przeciwko obwinionemu sędziemu.

Sąd nie dał wiary oświadczeniom obwinionego co do tego, że oskarżyciel prywatny

„krytycznego” dnia zwrócił się do niego słowami „sędzio P., ty bandyto”. Zdaniem

Sądu, obwiniony składając tego rodzaju oświadczenie miał na celu pomniejszenie

swojej odpowiedzialności dyscyplinarnej za zachowanie stanowiące uchybienie

godności sędziego i usiłował zasugerować, że późniejsza rozmowa z oskarżycielem

prywatnym była wynikiem prowokacyjnego zachowania tego ostatniego. W

konsekwencji Sąd dyscyplinarny pierwszej instancji uznał za uprawdopodobniony

fakt, że składając oświadczenie co do przebiegu zajścia w dniu 8 czerwca 2005 r.

obwiniony powiedział nieprawdę o zachowaniu Mirosława P., co mogło narazić tego

oskarżyciela prywatnego na poniżenie w opinii publicznej, pomimo iż były to

wypowiedzi niepubliczne. Sąd powstrzymał się od dalszej oceny charakteru określeń

użytych przez obwinionego pod adresem oskarżyciela prywatnego pod kątem

wszystkich przesłanek wyczerpania przez niego swoim zachowaniem znamion

występku z art. 212 § 1 k.k., gdyż należy to do sądu rozstrzygającego o

odpowiedzialności karnej obwinionego. Niemniej jednak Sąd Dyscyplinarny

stwierdził, że mimo stosunkowo niewielkiego stopnia społecznej szkodliwości tego

czynu, z uwagi na wykształcenie prawnicze i wykonywanie zawodu sędziego,

obwiniony zdawał sobie sprawę z treści napisanego przez niego oświadczenia i musiał

w pełni rozumieć jego konsekwencje. Posiadał też pełną świadomość odnośnie faktu,

że złożone oświadczenie jest nieprawdziwe. W sytuacji zatem, gdy wnioskodawca

uprawdopodobnił fakt popełnienia przestępstwa przez sędziego, tak jak to miało

miejsce w rozpoznawanej sprawie, a nie zachodzą przesłanki wskazujące na

występowanie okoliczności wyłączających odpowiedzialność karną, a stopień

społecznej szkodliwości czynu jest wyższy od znikomego, to powinnością Sądu

dyscyplinarnego, zgodnie z art. 80 § 2c p.u.s.p., było wydanie uchwały zezwalającej

na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej. Wobec znacznego stopnia

7

prawdopodobieństwa dopuszczenia się przez obwinionego zarzucanego mu czynu w

rozumieniu art. 82 § 2c p.u.s.p. Sąd Dyscyplinarny zezwolił na pociągnięcie sędziego

do odpowiedzialności karnej za czyn opisany w pkt. I sentencji uchwały. Jednocześnie

Sąd Dyscyplinarny zmienił częściowo opis tego czynu, albowiem sformułowanie

zawarte we wniosku oskarżyciela prywatnego, iż obwiniony pomówił go o popełnienie

przestępstwa z art. 190 k.k. oraz art. 226 k.k. jest „nieprecyzyjne i nie wynika z niego

prawnokarna ocena zachowania obwinionego”.

Zażalenie na uchwałę wniosły obie strony.

Pełnomocnik obwinionego zaskarżył powyższą uchwałę w pkt. I, zarzucając: 1)

błąd w ustaleniach faktycznych polegający na przyjęciu, że obwiniony w piśmie

skierowanym do Prezesa Sądu Okręgowego w A. z dnia 20 czerwca 2005 r. napisał

„sędzio P., ty bandyto”, gdy tymczasem faktycznie takie słowa nie zostały napisane, 2)

obrazę prawa materialnego polegającą na przyjęciu, że treść pisma z dnia 20 czerwca

2005 r. wyczerpuje znamiona występku z art. 212 § 1 k.k., gdy tymczasem z treści tego

pisma jednoznacznie i bezspornie wynika, że nie wyczerpuje ono dyspozycji art. 212 §

1 k.k. Obwiniony sędzia Sądu Okręgowego twierdzi, że w pisemnych wyjaśnieniach,

złożonych w odpowiedzi na wezwanie Prezesa Sądu Okręgowego z dnia 14 czerwca

2005 r. odnośnie przebiegu zdarzenia mającego miejsce w dniu 8 czerwca 2005 r.,

zacytował między innymi słowa jakich użył również pod jego adresem Mirosław P., a

brzmiące „o sędzia  bandyta”. Ustalenia Sądu pierwszej instancji, jakoby obwiniony

użył w tym oświadczeniu słów „sędzio P., ty bandyto”, będące podstawą pkt. I

zaskarżonej uchwały nie znajdują potwierdzenia w zebranym w sprawie materiale

dowodowym. W konsekwencji Sąd dyscyplinarny z nieistniejącego dowodu wyciągnął

błędne wnioski i oparł wyrażenie zgody na pociągnięcie obwinionego do

odpowiedzialności na „nieużytych przez sędziego słowach”. Ponadto z zeznań

świadków, ławnika T. Z., a przede wszystkim funkcjonariusza policji S. P.

jednoznacznie wynikało, że w pierwszej fazie zajścia Mirosław P. wyrażał się w

formie bezosobowej o sędziach, że są bandytami. Zdaniem obwinionego, nie sposób

zgodzić się z dokonaną przez Sąd oceną zeznań świadka T. Z. jako niezasługujących na

uwzględnienie z tego względu, że przebywając w innym pomieszczeniu nie mógł

słyszeć tych obraźliwych słów, skoro przebywał on w gabinecie obwinionego, który

graniczy z pokojem dla zatrzymanych, w obu tych pomieszczeniach otwarte były

drzwi, a pomiędzy nimi jest odległość około 2 metrów. Bezsporne jest, że świadek T.

Z. siedział w gabinecie obwinionego przy drzwiach, które jeszcze były otwarte.

Jednocześnie obwiniony podkreślił, że użyte przez niego w pisemnych wyjaśnieniach

sformułowanie nie było zniesławiające dla oskarżyciela prywatnego Mirosława P.,

który epitetu bandyta użył nie tylko wobec obwinionego, ale także wobec innych

sędziów. Zdanie relacji Prezesowi Sądu Okręgowego o prawdziwym przebiegu zajścia

w żadnym razie nie mogło stanowić przestępstwa zniesławienia oskarżyciela

8

prywatnego, skoro ten nie wypiera się tych słów, zaprzeczając jedynie, że użył

nazwiska P. Odmienna interpretacja treści złożonych przez obwinionego wyjaśnień

stanowiłaby ograniczenie jego konstytucyjnego prawa do obrony. Ponadto obwiniony

jako sędzia z wieloletnim stażem zdawał sobie sprawę z faktu, że nie przystoi mu, z

racji wykonywanej funkcji, prowadzić rozmowy z Mirosławem P., o którego

zachowaniu i tendencji do znieważania pracowników szeroko pojętego wymiaru

sprawiedliwości wiedział wcześniej” i mógł spodziewać się, że jego przełożony

zainicjuje wobec niego postępowanie dyscyplinarne. „Z tego też względu treść

pisemnych wyjaśnień korzystać musi z ochrony wolności wypowiedzi oraz prawa do

obrony jak to słusznie przyjął Sąd pierwszej instancji w przypadku pozostałych

zarzutów formułowanych przez pełnomocnika oskarżyciela prywatnego”. Pisemne

wyjaśnienia nie mogą być bowiem oceniane na niekorzyść obwinionego, w oderwaniu

od jego wyjaśnień składanych w dalszym etapie postępowania. Analogicznie osoba

przesłuchana w charakterze świadka, a później podejrzanego w tej samej sprawie nie

powinna ponosić odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. Zdaniem

obwinionego, oskarżyciel prywatny w żadnym wypadku nie czuł się pomówiony

treścią tych wyjaśnień, skoro początkowo złożył zawiadomienie o popełnieniu

przestępstwa groźby karalnej, które to postępowanie zostało umorzone przez

Prokuraturę Rejonową w B., a oskarżyciel prywatny nie zaskarżył tego postanowienia.

W konsekwencji obwiniony wniósł o uchylenie uchwały w pkt. I i nie uwzględnienie

wniosku pełnomocnika oskarżyciela prywatnego.

W zażaleniu oskarżyciela prywatnego zaskarżono powyższą uchwałę w pkt. II,

zarzucając naruszenie: 1) art. 80 § 2c p.u.s.p., polegające na odmowie zezwolenia

oskarżycielowi prywatnemu na pociągnięcie obwinionego do odpowiedzialności karnej

za przestępstwa z art. 212 § 1 k.k. i art. 216 k.k., popełnione w dniach 8 czerwca 2005 r.,

23 września 2005 r. i 28 kwietnia 2006 r., pomimo dostatecznie uzasadnionego

podejrzenia popełnienia wymienionych czynów, 2) art. 4, art. 7 i art. 366 § 1 k.p.k.

polegające na zaniechaniu ustalenia wszystkich istotnych okoliczności faktycznych

sprawy, dotyczących czynu popełnionego przez obwinionego w dniu 8 czerwca 2005

r., 3) art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k. oraz art. 7 k.p.k. polegające na braku dostatecznego

uzasadnienia uchwały w zaskarżonej części i ogólnikowym stwierdzeniu, że

wyjaśnienia obwinionego złożone w dniu 23 września 2005 r. i 28 kwietnia 2006 r.

mogące poniżyć oskarżyciela prywatnego, stanowiły realizację uprawnień

obwinionego, a także 4) błąd w ustaleniach faktycznych polegający na przyjęciu, że

czyny obwinionego popełnione w dniach 23 września 2005 r. i 28 kwietnia 2006 r.,

polegające na użyciu wypowiedzi i sformułowań mogących poniżyć oskarżyciela

prywatnego w opinii publicznej, nie zawierają znamion czynu zabronionego z art. 212

§ 1 k.k.

9

W zażaleniu oskarżyciel prywatny podniósł, że Sąd Dyscyplinarny nie był

upoważniony do badania kwestii ewentualnego przedawnienia karalności przestępstwa

zarzucanego sędziemu, gdyż wykracza to poza dyspozycję art. 80 § 2c u.s.p. Przepis

ten zezwala i jednocześnie zobowiązuje sąd dyscyplinarny do dokonania ustaleń

jedynie w zakresie istnienia dostatecznie uzasadnionego podejrzenia popełnienia przez

sędziego przestępstwa. Tym samym Sąd Dyscyplinarny nie był upoważniony do

dokonywania ustaleń w zakresie istnienia negatywnych przesłanek procesowych z art.

17 k.p.k. Istnienie negatywnej przesłanki procesowej nie jest wymienione w żadnym z

przepisów p.u.s.p. jako podstawa odmowy udzielenia zezwolenia na pociągnięcie

sędziego do odpowiedzialności karnej. Kwestia ta powinna podlegać badaniu dopiero

we właściwym procesie karnym, a nie swoistym w postępowaniu przedprocesowym,

jakim jest postępowanie prowadzone na podstawie art. 80 i nast. p.u.s.p. Tym samym

Sąd Dyscyplinarny naruszył art. 4, art. 7 i art. 366 § 1 k.p.k.

Oskarżyciel prywatny wskazał też, że skoro fakt złożenia przez obwinionego

wyjaśnień zawierających pomówienie oskarżyciela prywatnego o znieważenie sędziego

słowami „sędzio P., ty bandyto” nie budził żadnych wątpliwości Sądu

Dyscyplinarnego, to powinno to implikować wydanie uchwały zezwalającej na

pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej za przestępstwo z art. 212 § 1 k.k.

Pomówienie każdej osoby o popełnienie przestępstwa znieważenia funkcjonariusza

publicznego wyczerpuje bowiem znamiona przestępstwa z tego przepisu. Mimo to Sąd

Dyscyplinarny odmówił wydania takiego zezwolenia, uznając, że złożenie wyjaśnień

przez obwinionego nastąpiło w ramach jego uprawnień procesowych, jednakże bez

wskazania „jakie uprawnienia procesowe dają obwinionemu możliwość bezkarnego

pomawiania innych osób o popełnienie przestępstwa”. Zdaniem oskarżyciela

prywatnego, „z tytułu prawa do obrony” nie można legalizować wypowiedzi

oskarżonego (obwinionego) spełniających znamiona czynu zabronionego, choćby

zmierzały one do uniknięcia lub złagodzenia odpowiedzialności za przestępstwo.

Biorąc pod uwagę wykształcenie i stanowisko obwinionego nie można uznać, aby

składanie przez niego wyjaśnień zawierających elementy pomówienia można było

zalegalizować uprawnieniami procesowymi obwinionego i jego chęcią uniknięcia

odpowiedzialności dyscyplinarnej. Skoro fakt złożenia takich wyjaśnień nie budził

wątpliwości, to  zdaniem oskarżyciela prywatnego  należało jedynie dokonać ich

oceny pod kątem istnienia dostatecznie uzasadnionego podejrzenia popełnienia

przestępstwa z art. 212 § 1 k.k. i na tej podstawie udzielić zezwolenia na pociągnięcie

sędziego do odpowiedzialności karnej za popełnienie tego przestępstwa. W

konsekwencji oskarżyciel prywatny wniósł o uchylenie uchwały Sądu Apelacyjnego 

Sądu Dyscyplinarnego w zaskarżonej części i przekazanie sprawy w tej części do

ponownego rozpoznania temu Sądowi oraz o zasądzenie od Skarbu Państwa na rzecz

pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego zwrotu kosztów pomocy prawnej udzielonej z

10

urzędu w postępowaniu przed Sądem Najwyższym, które nie zostały pokryte przez

oskarżyciela prywatnego w żadnej części.

Sąd Najwyższy  Sąd Dyscyplinarny zważył, co następuje:

W rozpoznawanej sprawie najbardziej istotne było podłoże wniosku Mirosława

P. o zezwolenie na pociągnięcie sędziego Sądu Okręgowego w A. do

odpowiedzialności karnej za czyny ścigane z oskarżenia prywatnego, które wynikło z

zażądania od obwinionego sędziego przez Prezesa Sądu Okręgowego w A. złożenia

wyjaśnień co do przebiegu incydentu, do jakiego doszło w dniu 8 czerwca 2005 r.

pomiędzy obwinionym sędzią a oskarżycielem prywatnym, który w tym dniu pod

nadzorem funkcjonariusza policji zapoznawał się z aktami sprawy w pokoju dla

doprowadzonych. W pisemnym oświadczeniu, którego wyłącznym adresatem był

Prezes tego Sądu Okręgowego, obwiniony sędzia (w ramach przyjętej koncepcji

usprawiedliwienia swojego nieroztropnego i nieodpowiedzialnego wejścia w

pozasłużbowy konflikt z oskarżycielem prywatnym, który w okręgu tego Sądu był

powszechnie znany nie tylko jako uczestnik licznych procesów karnych i strona spraw

cywilnych, ale także osoba składająca wielokrotnie i uporczywie liczne zawiadomienia

o popełnieniu przestępstw przez sędziów, prokuratorów i funkcjonariuszy policji),

utrzymywał, iż Mirosław P. sprowokował go sformułowaniem: „o, sędzia  bandyta”.

W ocenie składu orzekającego Sądu Najwyższego  Sądu Dyscyplinarnego, nie

powinno być żadnych wątpliwości, że tego rodzaju pisemne sformułowanie sędziego

Sądu Okręgowego, którego jedynym adresatem i odbiorcą był Prezes Sądu

Okręgowego w A., nie nosiło znamion przestępstwa pomówienia z art. 212 § 1 k.k.,

ponieważ obwiniony nie zmierzał, ani też nie godził się na to, że treść jego wyjaśnień

narazi oskarżyciela prywatnego na poniżenie w opinii publicznej. Co więcej, realizując

obowiązek – nałożony zarządzeniem Prezesa Sądu – przedstawił przebieg zdarzenia ze

świadomością iż czyni to w ramach postępowania służbowego i z przeświadczeniem –

co wynikało ze specyfiki tego postępowania – że informacja ta nie może zostać

przekazana osobom trzecim, a więc i Mirosławowi P. Już w tym miejscu trzeba

wskazać, że Mirosławowi P. sformułowanie to posłużyło za pretekst do uruchomienia

kolejnej fazy prowadzonej przezeń patologicznej wręcz krucjaty przeciwko

reprezentantom wymiaru sprawiedliwości. O skali tego typu zachowań może

świadczyć pismo Prokuratury Okręgowej w A. do Prezesa Sądu Okręgowego w A. (k.

227), z którego wynika, że tenże oskarżyciel prywatny w latach 2006 – 2007 łącznie

aż 146 zawiadamiał o popełnieniu przestępstw, a na przykład w krótkim okresie od

dnia 1 stycznia do 13 lutego 2008 r. złożył dalszych 25 zawiadomień o popełnieniu

przestępstw przez sędziów, prokuratorów i funkcjonariuszy policji.

To wstępnie zarysowane podłoże sprawy Sąd Najwyższy-Sąd Dyscyplinarny

uznał za jej podstawowy aspekt warunkujący i przesądzający o prawidłowym

11

osądzeniu wniosku oskarżyciela prywatnego, konstatując, że w utrwalonej judykaturze

(por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 grudnia 2000 r., IV KKN 331/00, LEX nr

51135; wyrok SN z dnia 23 maja 2002 r., V KKN 435/00, Lex nr 53916), przyjmuje

się, iż nie stanowią przestępstwa zniesławienia różnego rodzaju wypowiedzi

dokonywane w ramach przysługujących jednostce uprawnień, w tym między innymi

oświadczenia składane w uzasadnieniu lub obronie jej praw. W konsekwencji użycie

przez obwinionego sędziego, kontestowanego przez oskarżyciela prywatnego,

sformułowania nie nosiło znamion czynu zabronionego ściganego z oskarżenia

prywatnego nie dlatego, że jego adresatem nie był oskarżyciel prywatny Mirosław P.,

do którego przekaz ten – nota bene – sporządzony na potrzeby postępowania

służbowego (w fazie przed postępowaniem dyscyplinarnym), nie powinien w ogóle

trafić, ale przede wszystkim dlatego, że złożenie wyjaśnień było efektem polecenia

służbowego, a „zawartość” tego pisma miała na celu przedstawienie „obrazu”

zdarzenia pod kątem etyczności zachowania sędziego, a nie ze świadomością

poniżenia drugiej strony konfliktu. Co więcej, skoro Sąd pierwszej instancji słusznie

dostrzega, że w ramach postępowania dyscyplinarnego tenże sędzia mógł przedstawiać

te same wyjaśnienia w ramach swego prawa do obrony, to uznanie, iż bezprawnym – z

uwagi na treść – jest złożenie tych wyjaśnień na etapie niejawnego postępowania

służbowego, musiałoby skutkować przyjęciem istnienia prawa od odmowy złożenia

takich wyjaśnień z uwagi na brak obowiązku dostarczenia dowodów na swoją

niekorzyść (zakaz nemo se ipsum accusare tenetur). Odpowiedzialność karna za

zniesławienie nie wchodziła także w rachubę w sytuacji, w której przypisanie

oskarżycielowi prywatnemu, w istocie, kłamstwa co do użytych słów i tak nie było już

w stanie narazić na poniżenie Mirosława P., w jego środowisku (osób karanych,

mających konflikt z prawem). Tak więc nie został spełniony także konieczny, od

strony normatywnej przestępstwa stypizowanego z art. 212 § 1 k.k., skutek rozumiany

jako realne niebezpieczeństwo pogorszenia w „odbiorze społecznym” (osób w kręgu

których dana osoba przebywa) ukształtowanej co do niego opinii (por. np. J.

Raglewski w: Kodeks karny. Część szczególna, t. II, red. A. Zoll, 2006, s. 786 – 787 i

wskazane tam judykaty SN).

W tym kontekście jurydycznym wypada wskazać, jak swoją opinię i postrzeganie

siebie, określa sam oskarżyciel prywatny w swych wypowiedziach formułowanych

wobec reprezentantów wymiaru sprawiedliwości, z których jako oczywiście skrajne

Sąd Najwyższy  Sąd Dyscyplinarny zacytował jedynie dla przykładu sformułowania

zawarte: 1) w korespondencji elektronicznej kierowanej do obwinionego sędziego:

„SN zmasakrował krętactwa immunitetowej sitwy z SA K.(...)”, „oferował mi pan

usługi własnej żony do „pozaprocesowego” wygrania sprawy  IV Nsm 186/04”;

„pikuje pan na dno”; „wasza J.(...) mafia  pikuje na bagniste dno”; SSR H. „(z J.)

pójdzie siedzieć za skur... popełnione na moją szkodę”; „pana los zależy ode mnie, i de

12

facto  jest już przesądzony” lub „waszą jedyną szansą jest poza procesowe

zadośćuczynienie mi, za wyrządzoną krzywdę. Wasz los jest ciągle w waszych

rękach” (k. 208  209 akt), oraz 2) w protokole przyjęcia od Mirosława P. ustnego

zawiadomienia o przestępstwie: „SSA K. działając w charakterze oskarżyciela i

doskonale zdając sobie sprawę z „pier... bzdur” przez P. (…) nie uczyniła tego celowo,

ponieważ działając w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze sitwy, była w

zmowie z obwinionym P. i sprowadziła proces przed SA K. do farsy, licząc na to, że

nigdy nie pozna zawartości akt ASD (...)”; „P. jest moralnie upośledzonym durniem”

lub „totalnie zdeprawowanym immunitetowym przestępcą, ochranianym przez

podobną sobie bandę immunitetów”. Tego rodzaju obraźliwe i oszczercze

sformułowania o naturze oczywiście kryminogennej, w których Mirosław P. jawi się

jako osoba uporczywie, wielokrotnie i prowokacyjnie obrażająca, zniesławiająca,

bezprawnie grożąca lub pomawiająca przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości

(sędziów i pracowników sądów lub prokuratorów) o zachowania niegodne lub

sprzeczne z prawem, posługując się sformułowaniami i zwrotami godzącymi w ich

dobra osobiste, powszechnie uznawanymi za obraźliwe, a wręcz noszącymi znamiona

przestępstw, które mogą podważać zaufanie do bezstronności pomawianych osób,

poniżyć je w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego do pełnienia

służby lub pracy w wymiarze sprawiedliwości, sprawiały, iż w analizowanym zakresie

w oświadczeniu sędziego Sądu Okręgowego nie wystąpiły konieczne znamiona

rzekomego pomówienia Mirosława P. Kończąc ten wątek podkreślić trzeba jeszcze

raz, iż zachowanie obwinionego sędziego nie wypełniło znamion przestępstwa z art.

212 § 1 k.k. nie tylko z powodu okoliczności złożenia kwestionowanego

oświadczenia, ale także z niemożności przypisania mu działania umyślnego z

zamiarem zniesławienia Mirosława P. oraz braku koniecznego znamienia skutku, tj.

narażenia na poniżenie w opinii społecznej.

Z tych wszystkich powodów, nie tylko ze względu na nieuprawnione ujawnienie

pisma obwinionego sędziego oskarżycielowi prywatnemu oraz bezzasadne

umożliwienie mu dostępu do akt postępowania dyscyplinarnego, w którym nie brał

udziału, Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny uznał, iż zachowanie obwinionego

sędziego nie realizuje kompletu znamion przestępstwa określonego w art. 212 § 1 k.k.

Również dalsze zarzuty oskarżyciela prywatnego odnosiły się do kontestowania

uprawnionego sposobu obrony obwinionego sędziego w postępowaniu

dyscyplinarnym, w którym sędzia ten za nieroztropny i nieodpowiedzialny udział w

incydencie z oskarżycielem prywatnym, zakwalifikowany jako dyscyplinarne

uchybienie godności sprawowanego urzędu sędziego, został prawomocnie ukarany

naganą. W tym zakresie Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny odrzucił koncepcję,

według której obwiniony sędzia mógł wszelkimi sposobami bronić się w sprawie

dyscyplinarnej, dotyczącej naruszenia godności sprawowanego przezeń urzędu

13

sędziego, natomiast jakoby nie może korzystać z przyjętej linii obrony w

postępowaniu o zezwolenie na pociągniecie go do odpowiedzialności karnej za czyny

ścigane z oskarżenia prywatnego. Tymczasem obwiniony sędzia, tak jak każdy

obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, może w postępowaniu o charakterze karnym

korzystać z konstytucyjnego prawa do obrony (art. 42 ust. 2 Konstytucji RP), a swymi

wypowiedziami poza te ramy – niezbędne dla efektownego korzystania z tego prawa –

nie wyszedł.

W konsekwencji powyższego oraz odnosząc się w szczególności do zarzutów

zażalenia pełnomocników oskarżyciela prywatnego, Sąd Najwyższy-Sąd

Dyscyplinarny uznał za trafne stanowisko Sądu pierwszej instancji, iż wydanie

uchwały zezwalającej na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej za czyny

ścigane z oskarżenia prywatnego staje się oczywiście bezprzedmiotowe po upływie

okresu karalności zarzucanych czynów, co dotyczyło samego zdarzenia w dniu 8

czerwca 2005 r. (art. 17 pkt 6 k.p.k. z art. 101 § 1 pkt 4 k.k. w związku z art. 128

p.u.s.p.), a orzeczenie w tym zakresie nie wykracza poza kompetencję sądu

dyscyplinarnego (art. 80 § 2c i art. 128 p.u.s.p.). Zważywszy również na to, pozostałe

czyny zarzucane obwinionemu z oskarżenia prywatnego (20 września 2005 r. i 28

kwietnia 2005 r.) nie zawierały znamion przestępstwa pomówienia, skoro realizowane

były – co trafnie wywiódł Sąd pierwszej instancji – w granicach obrony interesów

obwinionego sędziego w postępowaniu dyscyplinarnym (art. 17 pkt. 1 i 2 k.p.k. w

związku z art. 128 p.u.s.p.), to staje się oczywiste, że zarzuty zażalenia pełnomocnika

oskarżyciela prywatnego mogły zostać uwzględnione, a szersze wywody są zbędne z

uwagi na przekonywujące stanowisko zaprezentowane w tym zakresie w uzasadnieniu

uchwały (str. 10 – 12).

Nawet gdyby hipotetyczne założyć, że okoliczności sprawy wymagałyby

odniesienia się do występków obwinionego sędziego (taką kwalifikację skład

orzekający Sądu NajwyższegoSądu Dyscyplinarnego wyżej zdyskwalifikował), to

zgromadzony  stosownie do zaleceń Sądu Najwyższego-Sądu Dyscyplinarnego

zawartych w uchwale z dnia 13 marca 2008 r., SNO 11/08  materiał dowodowy

wykluczał racjonalne przyjęcie, aby radykalnie rozbieżne stanowisko oskarżyciela

prywatnego (do którego twierdzeń należało podchodzić z najdalej posuniętą

ostrożnością i rozwagą ze względu na jego subiektywne poczucie osobistego

„pokrzywdzenia” przez wymiar sprawiedliwości, któremu towarzyszy widoczna co

najmniej prima facie, bo nieskrywana „prywatna wojna” Mirosława P. z

pracownikami wymiaru sprawiedliwości, który „ze stawiania zarzutów przeciwko

przedstawicielom szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości uczynił sobie

prawie sens swojego życia”)  od wersji obwinionego sędziego Sądu Okręgowego, co

do zdarzenia w dniu 8 czerwca 2005 r. miałoby być materiałem dowodowym

14

wystarczającym do ustalenia dostatecznie uzasadnionego podejrzenia dopuszczenia się

zarzucanego sędziemu występku, o zezwolenie którego na ściganie z oskarżenia

prywatnego wnosił Mirosław P. Warto bowiem wskazać, iż poza częścią jego

wyjaśnień i to dotyczących, jak to ujął Sąd dyscyplinarny pierwszej instancji,

„nierejestrowanej fazy rozmowy”, (podkreślenie SN), żadne inne środki dowodowe

nie potwierdziły dopuszczenia się popełnienia przez obwinionego sędziego

przestępstw ściganych z oskarżenia prywatnego (por. uchwałę Sądu Najwyższego –

Sądu Dyscyplinarnego z dnia 8 maja 2002 r., SNO 8/02, OSNKW 2002 nr 9-10, poz.

85).

Łącznie powyższe okoliczności przemawiały kategorycznie przeciwko

zezwoleniu na pociągnięcie sędziego Sądu Okręgowego do odpowiedzialności karnej

za przypisywane mu przez oskarżyciela prywatnego czyny, a na tle tej sprawy Sąd

Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny wyraził pogląd, iż uczestnik licznych procesów

karnych i cywilnych, o którym powszechnie wiadomo, że w publicznych

wypowiedziach uporczywie, wielokrotnie i prowokacyjnie obraża, zniesławia lub

pomawia reprezentantów wymiaru sprawiedliwości (sędziów i pracowników sądów

lub prokuratorów) o zachowania niegodne lub sprzeczne z prawem, posługując się

sformułowaniami i zwrotami godzącymi w ich dobra osobiste, powszechnie

uznawanymi za obraźliwe, a wręcz noszącymi znamiona przestępstw, które mogą

podważać zaufanie do ich bezstronności, poniżyć w opinii publicznej lub narazić na

utratę zaufania potrzebnego do pełnienia służby lub pracy w wymiarze

sprawiedliwości, powinien liczyć się z tym, że jego zachowanie będzie także

wyznacznikiem możności poniżenia go w opinii społecznej, określonej przez pryzmat

najbliższego środowiska. Takie rozstrzygnięcie nie oznacza – rzecz jasna – aprobaty

dla zachowania sędziego, który nieroztropnie i nieodpowiedzialnie wszedł z taką

osobą w pozasłużbowy konflikt, uchybiający godności sprawowanego urzędu

sędziego, za co został zresztą prawomocnie ukarany karą nagany [wyrokiem Sądu

Apelacyjnego – Sądu Dyscyplinarnego z dnia 28 kwietnia 2006 r., sygn. akt ASD

(...)].

Już na marginesie podkreślić wypada, iż osobiste frustracje Mirosława P.

związane z nieprawidłowym w jego subiektywnym odbiorze i ocenie osądzaniem

spraw przez organy wymiaru sprawiedliwości, przybrały formę „prywatnej krucjaty”

przeciwko reprezentantom lub pracownikom wymiaru sprawiedliwości i to

prowadzonej za pomocą metod oczywiście nagannych, niedozwolonych lub

jednoznacznie bezprawnych. Oprócz wskazanych wcześniej argumentów prawnych

podkreślić należy, że oparte na takim materiale dowodowym zezwolenie godziłoby

bowiem już w samą istotę i powagę służby sędziowskiej oraz w instytucję immunitetu

sędziowskiego, a ponadto naruszałoby godność obwinionego sędziego oraz mogło

prowadzić do potencjalnego uruchomienia niekontrolowanej spirali wzajemnych

15

oskarżeń, zważywszy chociażby na nieprawdopodobnie absurdalne pomówienie przez

Mirosława P. sędziego Sądu Okręgowego, zawarte we wniosku o zezwolenie na

pociągnięcie obwinionego do odpowiedzialności karnej, który jakoby miał grozić

„Mirosławowi P. pozbawieniem go życia”.

Mając powyższe na uwadze, Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny orzekł jak w

sentencji uchwały, pozostając w przekonaniu, że ocena sposobu sprawowania urzędu

przez sędziego Sądu Okręgowego będzie sprawiedliwie osądzona w sprawach czynów

ściganych z oskarżenia publicznego, w których zezwolono na pociągnięcie go

odpowiedzialności karnej.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.