Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 24 czerwca 2009 r.

II PK 287/08

Wydział II

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt II PK 287/08

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 24 czerwca 2009 r.

Sąd Najwyższy w składzie :

SSN Zbigniew Myszka (przewodniczący, sprawozdawca)

SSN Jolanta Strusińska-Żukowska

SSN Andrzej Wróbel

w sprawie z powództwa E. B., R. C., I. S.

przeciwko Wojewódzkiemu Szpitalowi Specjalistycznemu w L.

o udzielenie czasu wolnego,

po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Pracy, Ubezpieczeń

Społecznych i Spraw Publicznych w dniu 24 czerwca 2009 r.,

skargi kasacyjnej strony pozwanej od wyroku Sądu Okręgowego Sądu Pracy i

Ubezpieczeń Społecznych w L.

z dnia 26 czerwca 2008 r.,

uchyla zaskarżony wyrok i sprawę przekazuje Sądowi

Okręgowemu - Sądowi Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w L. do

ponownego rozpoznania, pozostawiając temu Sądowi

orzeczenie o kosztach postępowania kasacyjnego.

2

Uzasadnienie

Sąd Okręgowy - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w L. wyrokiem z dnia

26 czerwca 2008 r. oddalił apelację pozwanego Wojewódzkiego Szpitala

Specjalistycznego w L. od wyroku Sądu Rejonowego w L. z dnia 18 marca 2008 r.,

nakazującego pozwanemu udzielenie powódkom […] czasu wolnego od pracy w

wymiarze odpowiednio: 2.671 godzin i 72 minuty, 3.563 godziny i 52 minuty oraz

692 godziny i 8 minut, oddalającego powództwa w pozostałej części oraz

orzekającego o kosztach procesu.

W sprawie tej ustalono, że powódki po zakończonym o godzinie 8.00 rano

dyżurze lekarskim oddziałowym były zwalniane przez ordynatora o godzinie 9.00, z

zachowaniem prawa do wynagrodzenia. W ten sposób udzielany był im częściowo

okres odpoczynku. Świadczyły natomiast pracę na oddziale po zakończonym

dyżurze „karetkowym”. Dyżur ten był w istocie dyżurem „pod telefonem" na

wezwanie, jednakże żadna ze stron nie podnosiła tej okoliczności w zakresie

rozliczenia czasu pracy, tym bardziej że wynagradzany był on jak dyżur

stacjonarny. W okresie od 1 maja 2004 r. do 30 kwietnia 2007 r. na Oddziale

Neonatologicznym pozwanego zatrudnionych było na pełnym etacie 7 lekarzy, którzy

pełnili dyżury medyczne w ilości przeciętnie od 8-9 dyżurów miesięcznie.

Pracodawca nie prowadził ścisłej ewidencji czasu pracy powódek. Pracownicy

podpisywali listy obecności i harmonogramy dyżurów, potwierdzając w ten sposób

obecność w pracy w danym dniu. Przyjętą praktyką było to, że lekarze sami

wpisywali się na listę dyżurów, a ordynator ją zatwierdzał i sprawdzał, czy lekarze

są równo obciążeni dyżurami. Pozwany wypłacał powódkom wynagrodzenie

wynikające z umowy o pracę oraz odrębnie za pełnione dyżury według postanowień

regulaminu wynagradzania zgodnych z ustawą z dnia 30 sierpnia 1991 r. o

zakładach opieki zdrowotnej (jednolity tekst: Dz.U. z 2007 r. Nr 14, poz.89 ze zm.,

zwanej dalej ustawą o z.o.z.). Czas pełnienia dyżuru medycznego nie był wliczany

do czasu pracy.

W tak ustalonym stanie faktycznym, rozpoznając apelację pozwanego, Sąd

Okręgowy w pełni podzielił stanowisko Sądu pierwszej instancji, zgodnie z którym

po dniu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej (tj. po 1 maja 2004 r.) do oceny

roszczeń powódek o udzielenie czasu wolnego mają zastosowanie postanowienia

3

dyrektywy Rady Nr 93/104/WE z dnia 23 listopada 1993 r. (Dz.U.UE. L Nr 307, poz.

18, Dz.U.UE-sp z 2005 r. Nr 2, poz. 197, zwanej dalej dyrektywą 93/104/WE)

dotyczącej niektórych aspektów organizacji czasu pracy oraz dyrektywy Parlamentu

i Rady Nr 2003/88/WE z dnia 4 listopada 2003 r. dotyczącej niektórych aspektów

organizacji czasu pracy (Dz.U.UE. L Nr 299, poz. 9, Dz.U.UE -sp z 2005 r. Nr 4,

poz. 381, zwanej dalej dyrektywą 2003/88/WE), a nie przepisy dotyczące czasu

wolnego lekarzy obowiązujące z dniem 1 stycznia 2008 r. na mocy ustawy z dnia

24 sierpnia 2007 r. o zmianie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej oraz ustawy -

Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz.U. Nr 176, poz. 1240), która w ogóle nie

regulowała kwestii okresów odpoczynku. Przepisy wspomnianych dyrektyw

stanowią, że każdy okres, podczas którego pracownik pracuje, jest do dyspozycji

pracodawcy, wykonuje swoje działania lub spełnia swoje obowiązki zgodnie z

przepisami krajowymi lub praktyką krajową, jest czasem pracy (art. 2). Natomiast

przekroczenie określonej dyrektywami maksymalnej tygodniowej normy godzin

pracy (48 godzin) może być rekompensowane wyłącznie w naturze, przez

zwolnienie pracownika z powinności wykonywania obowiązków pracowniczych w

ściśle określonym wymiarze czasu pracy, nawet jeśli ten ekwiwalentny okres

odpoczynku miałby przypadać na czas objęty ustalonym dla niego rozkładem czasu

pracy w ramach wiążących go w innym okresie rozliczeniowym podstawowych

norm czasu pracy. Co do zasady przewidziana w ustawie o z.o.z. tygodniowa

norma czasu pracy (40 godzin) nie pozostaje w kolizji z regulacjami przytoczonych

dyrektyw, jednak przepisy tej ustawy nie wliczają dyżuru medycznego do czasu

pracy i w tym zakresie mogą powodować skutki uniemożliwiające realizację

bezpośrednio skutecznych przepisów dyrektyw, z których wynika obowiązek

zapewnienia pracownikom odpowiedniego odpoczynku (przerw w pracy). Sąd

Okręgowy powołał się na uchwałę Sądu Najwyższego w składzie powiększonym z

dnia 13 marca 2008 r., I PZP 11/07, zgodnie z którą postanowienia dyrektywy 93/104

(obecnie dyrektywy 2003/88) mogą być bezpośrednio stosowane w stosunkach

pracy w sytuacji, gdy państwo członkowskie nie wdrożyło lub wadliwie wdrożyło jej

postanowienia. Jeżeli chodzi o bezpośrednie zastosowanie postanowień tej

dyrektywy w sytuacji, gdy prawo krajowe nie zalicza w całości do czasu pracy

czasu pełnionego dyżuru w miejscu pracy (a taka sytuacja zaistniała w stanie

4

faktycznym rozpoznawanej sprawy w okresie objętym żądaniami powódek), to

wedle orzecznictwa ETS - art. 6 pkt 2 dyrektywy 93/104, określający maksymalny

tygodniowy wymiar czasu pracy, spełnia wymagane warunki i wywiera bezpośredni

skutek.

Sąd Okręgowy podzielił również stanowisko Sądu pierwszej instancji w

zakresie przyjęcia, że pozwany szpital jest adresatem dyrektyw wspólnotowych,

ponieważ jako publiczny zakład opieki zdrowotnej, a więc podmiot zatrudniający w

sektorze publicznym, należy go uznawać za „emanację państwa".

W skardze kasacyjnej pełnomocnik pozwanego zarzucił naruszenie

przepisów prawa materialnego, w szczególności: 1/ art. 2, art. 3 i art. 5 dyrektywy

93/104/WE oraz art. 2, art. 3, art. 5 i art. 6 dyrektywy 2003/88/WE przez ich błędną

wykładnię polegającą na oderwaniu ich od celu (zamierzonego rezultatu) w

rozumieniu art. 249 Traktatu Ustanawiającego Wspólnoty Europejskiej (TWE) dla

jakiego zostały ustanowione, tj. bezpieczeństwa i ochrony zdrowia w odniesieniu do

organizacji czasu pracy, który to cel został wyrażony w preambułach do tych

dyrektyw, a dodatkowo wynika z art. 1 ust. 1 dyrektywy 2003/88/WE.

Okolicznością uzasadniającą przyjęcie skargi do rozpoznania jest w ocenie

skarżącego jej oczywiste uzasadnienie ze względu na dokonanie przez Sąd

Okręgowy oczywiście wadliwej wykładni norm prawa wspólnotowego w kontekście

ugruntowanego już orzecznictwa Sądu Najwyższego, zaprezentowanego w

uchwałach powiększonego składu z dnia 13 marca 2008 r. sygn. akt I PZP 11/07

oraz z dnia 3 czerwca 2008 r., sygn. akt I PZP 10/07, które rozstrzygnęły i należycie

wyjaśniły wątpliwości co do stosowania powołanych w podstawach skargi norm

prawa wspólnotowego.

W ocenie skarżącego, Sąd Okręgowy dokonał wykładni dyrektyw

wspólnotowych (nie wymieniając przy tym konkretnych przepisów dyrektyw),

normujących niektóre aspekty organizacji czasu pracy w oderwaniu od celu, dla

jakiego zostały ustanowione, a więc orzekał wbrew nakazowi przewidzianemu w

art. 249 zdanie 3 TWE. Celem dyrektyw, określonym w ich preambułach oraz art. 1

ust. 1 dyrektywy 2003/88/WE, jest zapewnienie minimalnych wymagań w zakresie

bezpieczeństwa i ochrony zdrowia w odniesieniu do czasu pracy. Zgodnie z

uchwałą Sądu Najwyższego z dnia 13 marca 2008 r., sygn. akt I PZP 11/07,

5

dyrektywa 2003/88/WE ma charakter prewencyjny, a czas wolny udzielony po

okresach pracy, aby mógł spełnić swą funkcję musi być powiązany z wypoczynkiem

dobowym. Tym samym wyłączona jest możliwość „zasądzania" czasu wolnego za

całe nieprzedawnione okresy przeszłe i to oddalone o miesiące i lata od daty

orzekania. Skoro bowiem powołana dyrektywa ma zapewnić pracownikom ochronę

takich wartości jak bezpieczeństwo i zdrowie, to żadne racje odnośnie do

urzeczywistnienia celu dyrektywy nie przemawiają za tym, aby uwzględnić żądanie

udzielenia pracownikowi czasu wolnego za kilka lat wstecz. Orzeczenie tej treści

pozostawałoby bowiem w sprzeczności z celem dyrektywy (zapewnienie dobowego

odpoczynku bezpośrednio po dyżurze) oraz prewencyjnym charakterem samej

dyrektywy. Tymczasem Sąd Okręgowy, powołując się na treść tej uchwały, w

żaden sposób nie odniósł się do wykładni norm wspólnotowych przeprowadzonej

przez Sąd Najwyższy w zakresie możliwości zasądzania czasu wolnego za okresy

dochodzone przez powódki, choć był z urzędu zobowiązany do dokonania

prawidłowej wykładni i prawidłowego zastosowania prawa materialnego. W ocenie

skarżącego, uszło też uwadze Sądu drugiej instancji, że bezpośrednia skuteczność

dyrektywy dotyczy, zgodnie z art. 249 zdanie 3 TWE „rezultatu, który ma być

osiągnięty". A zatem prawidłowe zastosowanie normy traktatowej powinno

obejmować całą tę normę, tj. uwzględniać przy wykładni dyrektyw cel (rezultat) jaki

miał być osiągnięty, którym było w tej sprawie zagwarantowanie pracownikom

bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, przez zapewnienie dobowego

odpoczynku bezpośrednio po dyżurze. Zasądzenie czasu wolnego za cały trzyletni

okres, pozostaje - zdaniem skarżącego - w całkowitym oderwaniu od celu

dyrektywy i w tym znaczeniu w oczywisty sposób wypacza rezultat, jaki przy jej

zastosowaniu miał zostać osiągnięty. W konsekwencji wniesioną skargę kasacyjną

należy uznać za oczywiście uzasadnioną, bo Sąd drugiej instancji dokonał błędnej

wykładni norm „prawa pochodnego” w oderwaniu od wykładni zawartej w uchwale

składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 13marca 2008 r., I PZP 11/07.

W konsekwencji skarżący wniósł o uchylenie w całości zaskarżonego wyroku

i oddalenie powództw, z jednoczesnym zasądzeniem od powódek na jego rzecz

kosztów procesu zgodnie z załączonym spisem kosztów, ewentualnie o uchylenie

tego wyroku w całości i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w L. do

6

ponownego rozpoznania, a ponadto o zasądzenie od powódek na rzecz

skarżącego kosztów procesu w postępowaniu kasacyjnym według załączonego

spisu kosztów. Jednocześnie skarżący wniósł o rozpoznanie sprawy na

posiedzeniu niejawnym, gdyż w sprawie nie występuje istotne zagadnienie prawne

oraz brak innych względów przemawiających za wyznaczeniem rozprawy, w

szczególności brak konieczności uzyskania stanowiska Prokuratora Generalnego.

Wniósł także o wstrzymanie wykonania zaskarżonego wyroku do czasu ukończenia

postępowania kasacyjnego.

W odpowiedzi na skargę pełnomocnik powódek wniósł o odmowę przyjęcia

skargi kasacyjnej do rozpoznania jako nie zawierającej okoliczności

uzasadniających jej rozpoznanie, a w przypadku jej przyjęcia, o oddalenie skargi na

podstawie art. 39814

k.p.c. i zasądzenie od pozwanego kosztów zastępstwa

procesowego za postępowanie przed Sądem Najwyższym według norm

przepisanych.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Skarga kasacyjna jest usprawiedliwiona, zważywszy że Sąd Najwyższy w

motywach uchwały składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 3 czerwca

2008 r., I PZP 10/07 (OSNP 2008 nr 23-24, poz. 342), wyłożył rozmaite aspekty

skomplikowanej problematyki zapewnienia skuteczności prawa wspólnotowego w

zakresie organizacji czasu pracy, w tym wyraźnie wypowiedział się przeciwko

możliwości nakazywania przez sądy pracodawcom medycznym udzielania wielu

dni, a nawet - jak w rozpoznawanej sprawie - lat czasu wolnego od pracy zamiast

nieudzielonych okresów odpoczynku. Najwyższa instancja sądowa potwierdziła

wprawdzie zasadę wykorzystania okresów nieprzerwanego odpoczynku dobowego

lub tygodniowego w naturze w wymiarze dobowym lub rozliczeniowym okresie

czasu pracy, podkreślając, że ustawodawstwa krajowe państw członkowskich Unii

Europejskiej nie mogą poddać udzielenia pracownikom przewidzianych dyrektywą

okresów odpoczynku żadnym warunkom, ponieważ roszczenie o udzielenie czasu

odpoczynku wynika bezpośrednio z przepisów dyrektywy 2003/88/WE. Wprawdzie

w zakresie niezrealizowanego prawa do odpoczynku dobowego i tygodniowego

przyjmuje się, że odmowa pracodawcy udzielenia odpowiedniego okresu

odpoczynku uzasadnia po stronie pracownika roszczenie o udzielenie

7

kompensacyjnego czasu wolnego wprost na podstawie wymienionych przepisów,

ale odpowiednio i wyłącznie w wymiarze dobowym lub rozliczeniowym czasie

pracy.

Rozważając zagadnienie granic czasowych wykorzystania

niezrealizowanego prawa do odpoczynku dobowego i tygodniowego, Sąd

Najwyższy uznał, iż przepisy prawa nie normują wprost tej kwestii, ale np. w

sprawie Jaeger, ETS, podkreślając znaczenie unormowań dyrektywy dla ochrony

zdrowia i polepszenia warunków pracy pracowników, wielokrotnie akcentował ich

prewencyjny charakter w postaci zmniejszenia, na ile to tylko możliwe,

kumulowania okresów pracy bez stosowania koniecznych okresów odpoczynku (p.

92). Co do zasady okresy odpoczynku muszą zatem przypadać bezpośrednio po

okresach pracy, których wyrównaniu one służą, dla zapobieżenia przemęczeniu i

przeciążeniu pracownika w następstwie kumulacji następujących po sobie okresów

pracy (p. 94). Takie stanowisko Trybunału podważa interpretację dopuszczającą

kumulowanie wszystkich niewykorzystanych przez pracownika okresów

odpoczynku i przyznanie po dłuższym (długim) okresie pracy skumulowanego

czasu wolnego, stanowiącego sumę wszystkich niewykorzystanych okresów

odpoczynku. W konsekwencji przyjmuje się, że w ocenie prawodawcy

europejskiego, okresy odpoczynku dobowego spełniają swoją rolę, o ile będą

rzeczywiście wykorzystywane jako wypoczynek dobowy. Oznacza to, że

sankcjonowanie nieprzestrzegania przez pracodawców reguły odpoczynku

dobowego lub tygodniowego w przyjętym okresie rozliczeniowym, przez

nakazywanie udzielania pracownikom medycznym czasu wolnego za całe okresy

objęte pozwami, ograniczone ewentualnie jedynie okresem przedawnienia,

pozostaje w sprzeczności z celami dyrektyw w sprawie organizacji czasu pracy

oraz orzecznictwem ETS. Prowadziło to do uznania za usprawiedlwione co do

zasady podstaw skargi kasacyjnej pozwanego.

Potwierdzenie trafności takiego stanowiska znajduje wsparcie ze względu na

brak podstaw prawnych do wypłacania wynagrodzenia za „skompensowane

okresy” czasu wolnego, jeżeli zważyć, że czas nieprzerwanego odpoczynku nie jest

czasem pracy, a w konsekwencji także „skompensowany” czas wolny nie może

zostać uznany za czas pracy. Jeżeli zważyć, że zgodnie z art. 80 k.p.

8

wynagrodzenie przysługuje za wykonaną pracę, a za czas niewykonywania pracy

pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia tylko wówczas, gdy przepisy prawa

tak stanowią, to dla wypłaty wynagrodzenia za skumulowany czas nieprzerwanego

odpoczynku dobowego i tygodniowego brakuje wyraźnej podstawy prawnej.

Oznacza to, że przyznane powódkom przez Sądy obu instancji skumulowane

okresy czasu wolnego od pracy jako rekompensaty za nieudzielone okresy

nieprzerwanego odpoczynku nie mogłyby być potraktowane jako okresy płatne, a

równocześnie nie ma także prawnego ani racjonalnego uzasadnienia do uznania

ich jako wielodniowych lub wieloletnich okresów bezpłatnego pozostawania w

niejako zawieszonym stosunku pracy, bo to z pewnością rozmijałoby się z

oczekiwaniami powódek. Wszystko to sprawia, że nakazanie udzielenia powódkom

skumulowanych ilości czasu wolnego do pracy jako sumy niewykorzystanych

okresów dobowego lub tygodniowego odpoczynku, które powinny być

wykorzystanie w naturze w każdej dobie lub okresie rozliczeniowym dla

zrealizowania celu podstawowego wynikającego z prawa wspólnotowego, jakim jest

zagwarantowanie skutecznej ochrony zdrowia pracowników, jest oczywiście

niezgodne z celami dyrektyw prawa wspólnotowego w sprawie niektórych aspektów

organizacji czasu pracy. Wedle prawodawcy europejskiego, przysługujące

pracownikowi okresy nieprzerwanego odpoczynku dobowego lub tygodniowego

spełniają swoją rolę tylko wówczas, gdy będą realnie (rzeczywiście) udzielane i

wykorzystywane w każdej dobie lub przyjętym okresie rozliczeniowym. Skoro

polski ustawodawca wprowadził do krajowego porządku prawnego bezwzględne

nakazy udzielania pracownikom minimalnych okresów dobowego i tygodniowego

odpoczynku (art. 131 § 1 i art. 133 k.p.), to nie mógł ustanowić pozytywnych

przepisów, które sankcjonowałyby naruszenie tych bezwzględnie obowiązujących

nakazów prawa pracy, wedle wykładni, z której wynikałoby, że niezapewnienie

pracownikowi gwarantowanych norm dobowego (w każdej dobie) lub tygodniowego

odpoczynku w przyjętym okresie rozliczeniowym jest zagrożone obowiązkiem

wypłaty adekwatnego wynagrodzenia lub odszkodowania.

Mając na uwadze, że wykładnia i sądowe stosowanie prawa krajowego

powinno zapewniać pełną skuteczność przyznanych pracownikom uprawnień w

prawie wspólnotowym, Sąd Najwyższy wskazywał, iż w Kodeksie pracy

9

ustawodawca krajowy uregulował wprost tylko jeden skutek naruszenia przepisów

o czasie nieprzerwanego odpoczynku, jakim jest sankcja wykroczeniowa z art. 281

pkt 5 k.p., polegająca na możliwości ukarania pracodawcy lub podmiotu

działającego w jego imieniu karą grzywny. Naruszenie podstawowego obowiązku

pracodawcy wobec pracowników, jakim jest ochrona ich zdrowia i życia (art. 207 §

2 k.p.) może ponadto uzasadniać rozwiązanie przez pracownika umowy o pracę

bez wypowiedzenia na podstawie art. 55 §11

k.p. Wreszcie pracownik może

skorzystać z prawa odmowy wykonania polecenia pracodawcy sprzecznego z

prawem świadczenia pracy w przysługujących pracownikowi okresach

nieprzerwanego odpoczynku. Zdając sobie sprawę z ograniczonej przydatności w

praktyce takich środków ochrony pracowniczego prawa do nieprzerwanego

dobowego lub tygodniowego odpoczynku, Sąd Najwyższy uznał, iż nieudzielenie

przez pracodawcę przewidzianych prawem okresów odpoczynku stanowi

naruszenie jego obowiązków ze stosunku pracy. W razie spełnienia przesłanek, w

szczególności zaistnienia po stronie pracownika szkody, pracownik mógłby

wystąpić z roszczeniem odszkodowawczym na podstawie art. 471 k.c. w związku z

art. 300 k.p. Takie niedozwolone zachowanie się pracodawcy, które narusza

przepisy o czasie pracy (art. 132 i 133 k.p.) stanowi równocześnie czyn

niedozwolony w rozumieniu art. 417 k.c., w związku z czym zachodziłby zbieg

odpowiedzialności kontraktowej i deliktowej (art. 443 k.c.). Zważywszy, że przepisy

Kodeksu pracy wprowadzające minimalne normy odpoczynku mają na celu

ochronę zdrowia pracowników, a zdrowie stanowi dobro chronione powszechnie,

wyrządzenie szkody na zdrowiu stanowi czyn niedozwolony, przeto do rozważenia

pozostawałaby również odpowiedzialność Skarbu Państwa za naruszenia prawa

wspólnotowego.

Z punktu widzenia gwarancji zabezpieczenia przestrzegania przez

pracodawców obowiązków w zakresie przestrzegania przepisów o nieprzerwanym

odpoczynku efektywność środka w postaci zastosowania odpowiedzialności

odszkodowawczej jest niewątpliwie ograniczona. Samo nieudzielenie czasu

wolnego nie stanowi szkody, niemniej jednak dopuszczalne byłoby roszczenie o

odszkodowanie w razie wykazania przez pracownika szkody polegającej na utracie

korzyści majątkowych w związku z nieudzieleniem czasu wolnego względnie w

10

razie spowodowania przez to rozstroju zdrowia. Poszukując innych środków

prawnych, na gruncie obowiązującego prawa należałoby rozważyć zastosowalność

środków przewidzianych w razie naruszenia przez pracodawcę dóbr osobistych

pracownika, w tym pracowniczego prawa do zdrowia, które ma charakter prawa

podmiotowego bezwzględnego, co oznacza, że uprawniony może żądać od

każdego podmiotu nienaruszania tej sfery jego dóbr osobistych. Taka ochrona

przewidziana art. 24 k.c. przysługuje nie tylko w razie dokonanego naruszenia, ale

również w razie zagrożenia naruszenia dobra osobistego cudzym działaniem.

Spośród środków ochrony dóbr osobistych istotne znaczenie ma możliwość

dochodzenia przez uprawnionego zadośćuczynienia pieniężnego oraz świadczenia

na określony cel społeczny. Pomijając sporną w doktrynie prawa cywilnego kwestię,

czy dla zasądzenia zadośćuczynienia, jak i świadczenia na cel społeczny nie

wystarczy ustalenie bezprawności naruszenia (zagrożenia) dobra osobistego, ale

konieczne jest ustalenie działania zawinionego, przynajmniej winy nieumyślnej w jej

najlżejszej postaci, istotne jest, iż przesłanką zasądzenia zadośćuczynienia nie jest

powstanie po stronie uprawnionego szkody, jak ma to miejsce w przypadku

odpowiedzialności na podstawie art. 417 i 471 k.c.

Powyższe prowadziło do orzeczenia jak w sentencji w celu rozeznania

roszczeń powódek na gruncie wyżej dokonanych sygnalizacji, co może nastąpić

jednak przy uwzględnieniu reguł z art. 383 k.p.c.

/tp/

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.