Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 4 marca 2010 r.

I CSK 291/09

Wydział I

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt I CSK 291/09

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 4 marca 2010 r.

Sąd Najwyższy w składzie:

SSN Krzysztof Pietrzykowski (przewodniczący)

SSN Marek Sychowicz

SSN Katarzyna Tyczka-Rote (sprawozdawca)

w sprawie z powództwa W. B.

przeciwko Telewizji (…) S.A. w W.

o ochronę dóbr osobistych,

po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 4 marca 2010 r.,

skargi kasacyjnej strony pozwanej od wyroku Sądu Apelacyjnego

z dnia 30 grudnia 2008 r., sygn. akt VI ACa (…),

uchyla zaskarżony wyrok w części uwzględniającej apelację powoda (pkt I 1) oraz

orzekającej o kosztach procesu za obie instancje (pkt I 3 i III) i apelację powoda w

tym zakresie oddala, nie obciążając powoda obowiązkiem zwrotu pozwanemu

kosztów postępowania w sprawie.

Uzasadnienie

Powód W. B. wystąpił o ochronę swoich dóbr osobistych przed skutkami

naruszenia spowodowanego treścią materiału wyemitowanego przez pozwanego w

programie „S.(…)” w dniu 9 stycznia 2005 r. Domagał się nakazania pozwanej Telewizji

2

(…) S.A. w W., aby złożyła na początku programu „S.(…)” o godz. 22.15 oświadczenie o

treści wskazanej przez powoda, a także o zasądzenie od niej na rzecz powoda kwoty

1 000 zł tytułem zadośćuczynienia oraz kwoty 1 000 zł na rzecz Domu Dziecka w G.

Sąd Okręgowy w W. oddalił powództwo wyrokiem z dnia 8 listopada 2007 r.

Podstawę rozstrzygnięcia stanowiły następujące ustalenia:

W dniu 9 stycznia 2005 r. w ogólnopolskim programie pozwanej - „S.(…)” został

nadany reportaż poświęcony konfliktowi między Zarządem Spółdzielni Mieszkaniowej

„P.(…)” w O. a członkami tej spółdzielni. Pozwana zdecydowała się na jego

przygotowanie ze względu na szeroki wydźwięk konfliktu oraz powtarzające się sygnały

o nieprawidłowościach w spółdzielni. Dziennikarze zgromadzili bogatą dokumentację, w

tym przeprowadzili szereg wywiadów nie tylko z członkami Spółdzielni. Reportaż składał

się z kilku części wyróżnionych podtytułami: „w.(…)”, „p.(…)”, „w.(…)” i „n.(…)”. W części

oznaczonej podtytułem „w.(…)” poruszony został problem budynku przy ul. D. w O.,

nazywanego przez mieszkańców osiedla „b.(…) p.(…)”, ze względu na status społeczny

mieszkających w nim osób. Lokale mieszkalne, bądź użytkowe w tym bloku zakupili m.

in. syn prezesa zarządu spółdzielni, radny gminy oraz kilku sędziów Sądu Okręgowego

w O., w tym powód. Osoby te zostały wskazane w reportażu imieniem i pierwszą literą

nazwiska, z określeniem pełnionej funkcji, bądź powiązaniem rodzinnym z zarządem.

Powód, podobnie jak pozostali nabywcy lokali w bloku przy ul. D., zapłacił ostatecznie

1511,29 zł za 1 m2

powierzchni mieszkania, przy wstępnym założeniu kosztów na

poziomie 1700 zł ± 10%. W reportażu znalazły się także wypowiedzi prokuratorów,

którzy potwierdzili, że rozliczenie inwestycji przy ul. D. w O. było nieprawidłowe i do

sądu skierowano już akt oskarżenia przeciwko władzom Spółdzielni, zawierający zarzuty

zaniechania kalkulacji prawdziwych kosztów budowy mieszkań w omawianym bloku.

Oskarżenie poparte było opinią biegłego, z której wynika, że rzeczywisty koszt budowy

wniósł 1986,37 zł za 1 m2

. Jednak z nabywcami lokali Spółdzielnia rozliczyła się bez

uwzględnienia w kosztach inwestycji wydatków na nabycie gruntu i opłaty roczne za

jego użytkowanie.

W wyemitowanym materiale poruszono kwestię orzekania przez niektórych

sędziów zamieszkujących w tym bloku w sprawach, w których jedną ze stron była SM

„P.(…)”. Były to sprawy cywilne. Powód nigdy w nich nie orzekał, ponieważ pracuje w

wydziale karnym. Nie sprawował także nadzoru służbowego nad wydziałami cywilnymi

jako wiceprezes Sądu Okręgowego w O. Nie znał osobiście prezesa zarządu

Spółdzielni.

3

Po emisji programu jeden z sędziów mających lokal w tym budynku - orzekający

w sprawach z udziałem Spółdzielni - zrzekł się urzędu sędziego. Informacje o konflikcie

między członkami Spółdzielni „P.(…)” a jej zarządem, o sędziach Sądu Okręgowego w

O. odsuniętych od czynności w związku z powiązaniami z prezesem Spółdzielni i

orzekaniem w postępowaniach, których stroną była Spółdzielnia, mieszkających w

budynku przy ul. D. jak i o zaniżonej cenie lokali w tym budynku pojawiały się w prasie

od 1998 r.

W ocenie Sądu Okręgowego nie doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda,

chociaż bowiem w reportażu była mowa o tym, że trzech sędziów zamieszkujących

„p.(…)” blok wyrokowało w sprawach, w których stroną była Spółdzielnia, jednak nie

wskazywano powoda jako osoby, która prowadziła te sprawy. Celem audycji było

ukazanie podłoża trwającego od lat konfliktu między zarządem a członkami, nie zaś

zdyskredytowanie powoda. Reportaż pozbawiony był komentarza odautorskiego,

przedstawiał opinie środowiska i poglądy członków spółdzielni. Zdaniem Sądu, jego

autorzy nie musieli więc wykazywać, że przytaczane fakty miały miejsce.

Ubocznie Sąd Okręgowy stwierdził, że nawet gdyby przyjąć, że reportaż naruszył

dobra osobiste powoda, to działanie pozwanej nie było bezprawne, gdyż reportaż został

przygotowany w sposób staranny i rzetelny.

W apelacji skarżący zarzucił, że przyjęcie, iż treść reportażu nie naruszyła jego

dóbr osobistych, a dziennikarze zachowali szczególną staranność i rzetelność przy

zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych było błędne. Podniósł także brak

wszechstronnego rozważania materiału dowodowego i pominięcie jego części.

Sąd Apelacyjny w istotnym zakresie uwzględnił apelację i zmienił zaskarżone

orzeczenie w ten sposób, że nakazał pozwanej, aby w terminie 1 miesiąca od

uprawomocnienia się orzeczenia złożyła na własny koszt na początku programu

„Superwizjer" oświadczenie następującej treści: „Telewizja (…) – Spółka Akcyjna

z siedzibą w W. przeprasza Pana W. B. Sędziego Sądu Okręgowego w O. za

naruszenie w wyemitowanym w dniu 9 stycznia 2005 r. programie telewizyjnym „S.(…)”

jego dóbr osobistych poprzez podanie nieprawdziwych, niesprawdzonych zgodnie z

zasadami dziennikarstwa i etyki dziennikarskiej informacji uwłaczających dobremu

imieniu Pana W. B. oraz naruszających jego dobrą sławę, cześć i godność, mogących

go poniżyć w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego do zajmowania

stanowiska sędziego.”. W pozostałym zakresie apelacja została oddalona. Sąd

odwoławczy wyjaśnił, że w sprawie mają zastosowanie przepisy art. 24 k.c. w zw. z art.

4

6 ust. 1 i art. 12 ust. 1 ustawy - Prawo prasowe w zw. z art. 3 ustawy z dnia 29 grudnia

1992 r. o radiofonii i telewizji (tekst jedn.: Dz. U. z 2004 r. Nr 253, poz. 2531). Dokonując

oceny ustalonych faktów stanął na stanowisku, że twierdzenia zawarte w reportażu

naruszały dobra osobiste powoda, a konkretnie jego godność, dobre imię i cześć,

a także mogły go narazić na utratę zaufania niezbędnego do wykonywania pełnionej

funkcji. Sąd Apelacyjny wskazał na fragment nagrania obejmujący ujęcie na liście

nabywców mieszkań w bloku przy ul. D. imienia i pierwszej litery nazwiska powoda z

informacją, że jest sędzią Sądu Okręgowego w O. oraz dwie kolejne wypowiedzi A. T. i

osoby oznaczonej jako X - „A.T.: Sędziowie odwdzięczają się za mieszkania? X:

Prawdopodobnie tak, jeden z sędziów jest stałym bywalcem naszej firmy. A.T.: To jest

sędzia, który mieszka przy ul. D.? X: Tak, on już się pracownikom kłania, bo tak często

jest”. Sąd uznał, że ta część nagrania wywołuje u przeciętnego widza przeświadczenie,

że nabycie przez powoda mieszkania po rzekomo zaniżonej cenie ma wpływ na

wykonywanie przez niego obowiązków sędziego, zwłaszcza w połączeniu z dalszym

fragmentem reportażu, poświeconym temu, że niektórzy sędziowie mieszkający w bloku

przy ul D. orzekają w sprawach, w których stroną jest Spółdzielnia Mieszkaniowa

„P.(…)”. W konsekwencji stawia w złym świetle wszystkich sędziów wymienionych w

nagraniu, jako mieszkańcy tego bloku. Użycie w reportażu tylko imienia i pierwszej litery

nazwiska nie stanowiło przeszkody w zidentyfikowaniu powoda przez szerokie grono

odbiorców programu, skoro jednocześnie podany był jego adres i pełniona funkcja

sędziego Sądu Okręgowego w O.. Reportaż spowodował oddźwięk nie tylko wśród

znajomych powoda. Poseł A. S. na jego podstawie zwrócił się do Ministra

Sprawiedliwości o rozważenie możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności

dyscyplinarnej sędziów Sądu Okręgowego w O., którzy mieli zakupić mieszkania po

cenach odbiegających od rynkowych, argumentując, że sugeruje to możliwość przyjęcia

przez nich korzyści majątkowych za bliżej nieokreślone działania i osłabia zaufanie do

ich bezstronności przy rozpoznawaniu spraw z udziałem Spółdzielni Mieszkaniowej

„P.(…)”.

Sąd Apelacyjny nie podzielił także stanowiska Sądu Okręgowego, że pozwany

obalił domniemania bezprawności, wynikające z art. 24 k.c. Bezprawności naruszenia

dóbr osobistych nie podważył fakt powoływania cudzych wypowiedzi, nawet ze

wskazaniem ich źródła. Wprawdzie zawarte w publikacji informacje dotyczące nabycia

przez powoda mieszkania za zaniżoną cenę były prawdziwe, a interes społeczny

uzasadniał ujawnienie faktów związanych z okolicznościami nabycia przez osoby

5

pełniące odpowiedzialne funkcje społeczne mieszkań za cenę niższą od ceny rynkowej,

jednak prawdziwość tego faktu, nie uprawniała – zdaniem Sądu Apelacyjnego - do

zawarcia w programie sugestii, że sędziowie, a w szczególności powód - „odwdzięczają

się” władzom spółdzielni. Powód wyjaśniał, że pełniona przez niego funkcja nie miała

żadnego wpływu na cenę lokalu i nigdy nie brał udziału w rozstrzyganiu sporu, którego

stroną była Spółdzielnia Mieszkaniowa „P.(…)”. Nawet pozwana nie kwestionowała

faktu, że powód nie orzekał w sprawach związanych ze Spółdzielnią Mieszkaniową i nie

„odwdzięczał się" władzom Spółdzielni. Zdaniem Sądu odwoławczego, ukazane

w reportażu nieprawidłowości w zakresie orzekania w sprawach, w których jedną ze

stron była Spółdzielnia Mieszkaniowa, nie uprawniały do sugerowania, że dotyczą

wszystkich sędziów mieszkających w „p.(…)” bloku, ponieważ nie podlegają oni

odpowiedzialności zbiorowej. Sąd ten odwołał się do stanowiska Europejskiego

Trybunału Praw Człowieka, który wyjaśniał, że krytyka prasowa sądów, sędziów i innych

osób sprawujących wymiar sprawiedliwości, choć może mieć szerszy zakres, niż wobec

osób prywatnych, wymaga jednak zachowania niezbędnej odpowiedzialności

dziennikarskiej i umiaru, by nie podważać zaufania publicznego, koniecznego do

działania wymiaru sprawiedliwości. Obowiązkiem prasy jest prawdziwe przedstawianie

omawianych zjawisk (art. 1 i art. 6 ust. 1 pr. prasowego).

Sąd Apelacyjny zwrócił uwagę na istnienie dwóch stanowisk prawnych

określających podstawy odpowiedzialność dziennikarzy w wypadku opublikowania

informacji nieprawdziwych, naruszających cudze dobra osobiste. Jeden (np. wyrok Sądu

Najwyższego z dnia 14 maja 2003 r., I CKN 463/01, OSP 2004/2/22) przyjmuje, że nie

jest bezprawne podanie informacji nieprawdziwej, jeżeli dziennikarz, występując w

obronie uzasadnionego interesu społecznego, zachował szczególną staranność i

rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiału, gdyż wówczas jego działanie mieści

się w granicach prawa. Drugi pogląd uznaje, że trudności w ustaleniu prawdziwego

stanu rzeczy nie usprawiedliwiają rozpowszechniania jako faktów prawdziwych takich,

które obiektywnie powinny budzić wątpliwość (np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 31

marca 2007 r., I CSK 292/06 niepubl. poza bazą LEX), a postawienie komuś zarzutu

nieprawdziwego, naruszającego jego cześć, jest zawsze działaniem sprzecznym z

zasadami współżycia społecznego i w związku z tym bezprawnym, choćby podyktowane

było dobrą wiarą jego autora i poparte starannością w zbieraniu danych, na których

zarzut się opiera. Sąd Apelacyjny podzielił ten ostatni pogląd. Niezależnie jednak od

tego przyjął, że sugestia, iż sędziowie mieszkający przy ul. D., a więc także powód,

6

„odwdzięczają się” za uzyskanie mieszkania, wykorzystując pełnioną funkcję, nie ma

oparcia w zebranych materiałach, na podstawie których reportaż został opracowany, a

pozwana nie dochowała szczególnej staranności w zbieraniu danych do reportażu,

ponieważ nie podjęła próby uzyskania stanowiska powoda. Zwrócił uwagę, że art. 12

ust. 1 pkt 1 pr. prasowego szczególny nacisk kładzie na obowiązek sprawdzenia

zgodności z prawdą uzyskanych wiadomości, a art. 12 ust. 1 pkt 2 pr. prasowego

zobowiązuje dziennikarza do ochrony dóbr osobistych. Sąd Apelacyjny uznał, że brak

należytej staranności cechował także stawiane pytania i wybór wypowiedzi ujętych w

reportażu. Pytania sugerowały oczekiwane odpowiedzi, a sposób montażu materiału

jednoznacznie wiązał fakt nabycia przez sędziów, w tym powoda, konkretnych lokali ze

sposobem wykonywania przez nich czynności służbowych. Brak należytej staranności

przy zbieraniu materiału i redagowaniu wypowiedzi wyemitowanych w reportażu Sąd

odwoławczy uznał za podstawę przewidzianej w art. 24 § 1 k.c. odpowiedzialności

pozwanej.

Nie zasądził natomiast zadośćuczynienia, ani sumy pieniężnej na cel społeczny,

przyjmując, że wina jedynie nieumyślna (niedbalstwo) pozwanej w połączeniu z faktem

ukazania w reportażu społecznie ważnego problemu i naruszeniem dóbr osobistych

powoda tylko przez nieznaczną część audycji powoduje, iż skutki naruszenia

dostatecznie usunie samo przeproszenie. Treść przeprosin Sąd dostosował do stopnia

naruszenia dóbr osobistych powoda.

Powyższy wyrok pozwana zaskarżyła skargą kasacyjną skierowaną przeciwko

jego części uwzględniającej apelację powoda i orzekającej o kosztach postępowania.

Skarga oparta została na obydwu podstawach z art. 398 § 1 k.p.c.

Podstawa naruszenia prawa materialnego przez jego błędną wykładnię oraz

niewłaściwe zastosowanie ujęta została w zarzutach:

- uchybienia art. 24 § 1 k.c., w zw. z art. 1 pr. pras., art. 6 pr. pras., art. 12 pr. pras.

i art. 41 pr. pras. poprzez przyjęcie, iż bezprawne na gruncie tego przepisu jest

informowanie przez prasę o szczegółach z życia prywatnego, w tym również

dotyczących kwestii zakupu na bardzo preferencyjnych warunkach istotnego

składnika majątkowego, jakim jest mieszkanie, przez osoby wykonujące zawody

zaufania publicznego, w powiązaniu z informacją o reakcjach społecznych, jakie

wywołują budzące uzasadnione podejrzenia inwestycje majątkowe podejmowane

przez takie osoby;

7

- uchybienie art. 24 § 1 k.c. poprzez dokonywanie odrębnej oceny poszczególnych

fragmentów kwestionowanego materiału prasowego bez uwzględnienia, iż

wszystkie jego elementy stanowią integralną całość, a jednym z celów reportażu

było ukazanie nieprawidłowości zaistniałych w spółdzielni mieszkaniowej,

polegających na sprzedaży mieszkań określonym osobom, w tym sędziom,

poniżej wartości rynkowej, jak również społecznego oddźwięku, jaki wywołała ta

sytuacja;

- art. 12 ust. 2 pkt 2 pr.pras. poprzez przyjęcie, iż na gruncie tego przepisu,

dziennikarz obowiązany jest chronić dobra osobiste wszystkich osób

opisywanych w jego publikacjach

- art. 41 w zw. z art. 12 ust 1 pkt 1 pr.pras. poprzez przeniesienie przesłanek

określonych w art. 12 ust 1 pkt 1 na odpowiedzialność określoną w art. 41 pr

pras.

Naruszenie przepisów postępowania, które mogło mieć i – zdaniem skarżącej -

miało istotny wpływ na wynik sprawy, pozwana dostrzegła w pogwałceniu art. 227, art.

316 w zw. z art. 391 § 1 k.p.c., 382 k.p.c. oraz art. 233 k.p.c. poprzez wydanie

rozstrzygnięcia opartego na ustaleniach nie znajdujących oparcia w zebranym materiale

dowodowym oraz dokonanie rażąco wadliwej oceny tego materiału, poprzez uznanie, iż

reporterka przeprowadzająca wywiad sugerowała rozmówcom, iż sędziowie, a więc

również i powód, „odwdzięczają się” władzom spółdzielni, przychylnie orzekając w ich

sprawie.

We wnioskach pozwana wystąpiła o uchylenie zaskarżonego wyroku we

wskazanej części (pkt 1.1 i 3 oraz III) i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania

Sądowi Apelacyjnemu w W.; a na wypadek, gdyby podstawa naruszenia przepisów

postępowania kasacyjnego okazała się nieuzasadniona, domagała się uchylenia tego

orzeczenia w tej części i jego zmiany poprzez orzeczenie przez Sąd Najwyższy, co do

istoty sprawy i oddalenie powództwa w całości. Ponadto wniosła o zasądzenie od

powoda na jej rzecz zwrotu kosztów procesu za wszystkie instancje, oraz kosztów

postępowania kasacyjnego.

Powód wniósł o oddalenie skargi kasacyjnej i przyznanie mu kosztów

postępowania kasacyjnego od strony pozwanej.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Podniesione w skardze zarzuty odnoszące się do naruszenia przepisów

postępowania nie są uzasadnione. Pozwana słusznie zauważa zresztą w uzasadnieniu

8

zarzutu, że nie podważa ustaleń dotyczących faktów, lecz ich interpretację dokonaną w

procesie subsumpcji przez Sąd odwoławczy. Sąd ten uznał, że o nierzetelności

wykorzystania przez pozwaną zgromadzonego materiału dziennikarskiego świadczy

umieszczenie w reportażu skierowanego do nieujawnionej osoby pytania o to, czy

sędziowie odwdzięczają się za mieszkania, które to pytanie – według Sądu II instancji –

narzucało oczekiwaną odpowiedź i niosło w sobie domniemanie, że nabycie mieszkan

miało wpływ na wykonywanie przez sędziów obowiązków służbowych. Stwierdzenie o

sugerującym charakterze wypowiedzi dotyczy pogranicza między ustalonymi faktami –

które stanowił zacytowany dosłownie przez Sąd Apelacyjny fragment reportażu, a

ocenami prawnymi tych faktów. Z jednej strony mieści się w nim pogląd o tym, jak jest

odbierana powyższa wypowiedź, z drugiej elementy rozumowania mającego

doprowadzić do wniosku, że wypowiedź naruszyła obowiązki dziennikarza określone w

art. 12 ust 1 pkt 1 pr. pras. W tego rodzaju sytuacji o zakwalifikowaniu określonej oceny

do sfery faktów bądź do sfery prawa decyduje jej charakter – jeśli jest to ocena będąca

w istocie sprecyzowanym ujęciem treści normy prawnej, egzemplifikującym przypadki

podpadające pod tą normę – zaliczyć ją trzeba do sfery prawa, jeśli natomiast będzie to

wniosek o charakterze domniemania faktycznego – należeć będzie do stanu

faktycznego. W rozpatrywanym wypadku stwierdzenie, że pytanie miało charakter

sugerujący określa formę nierzetelnego wykorzystania materiału przez dziennikarza, a

zatem łączy się z wykładnią art. 12 ust. 1 pkt. 1 pr. pras. Krytyka tej oceny winna zatem

być przeprowadzana w ramach podstawy naruszenia prawa materialnego, a nie prawa

procesowego.

Odpowiedni zarzut pozwana postawiła podważając prawidłowość wykładni art. 24

§ 1 k.c., w zw. z art. 1 pr. pras., art. 6 pr. pras., art. 12 pr. pras. i art. 41 pr. pras. oraz

istnienie podstaw do zastosowania art. 24 § 1 k.c. Z podniesionymi zarzutami trzeba się

zgodzić.

Zgodnie z art. 1 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji jednym z zadań tych mediów

jest dostarczanie informacji (ust. 1). Realizacja tego zadania przebiega, w zakresie

nieuregulowanym w powołanej ustawie, według zasad określonych w prawie prasowym

(art. 3 u.r.t.) i służy wykonaniu gwarantowanego konstytucyjnie prawa obywateli do

uzyskiwania rzetelnych informacji, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki

społecznej (art. 1 pr. pras.). Omawiane zjawiska winny zatem w każdym wypadku być

przedstawiane prawdziwie (art. 6 ust. 1 pr. pras.), a działania dziennikarzy – pozostawać

w granicach prawa i służyć społeczeństwu oraz państwu w sposób zgodny z etyką

9

zawodową i zasadami współżycia społecznego (art. 10 ust. 1 pr. pras.). Konkretyzacją

powyższych obowiązków są powinności dziennikarzy ujęte w art. 12 pr. pras. Dotyczą

one każdego etapu ich pracy. Dziennikarz powinien zachować szczególną staranność i

rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów, zwłaszcza sprawdzić zgodność z

prawda uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło (ust. 1). Powinien także zapewnić

ochronę swoim informatorom działającym w dobrej wierze i innym osobom okazującym

mu zaufanie. Obowiązek roztoczenia ochrony nad osobami, z pomocą których

dziennikarz może realizować swoje zadania obejmuje nie tylko wzgląd na dobra

osobiste takich osób, ale jest szerzej rozumiany – dziennikarz winien mieć na uwadze

także ich interesy (ust. 2). Obowiązek czuwania nad tym, aby nie doszło do

bezprawnego naruszenia dóbr osobistych osób przedstawianych w publikacji wynika

natomiast z norm konstytucyjnych (art. 31 ust. 2 oraz art. 47 Konstytucji RP),

uzupełnionych przepisami ustawowymi. Na gruncie prawa cywilnego ochronę tę

realizuje przede wszystkim art. 24 k.c. ustanawiający domniemanie bezprawności

naruszenia dobra osobistego. Rzeczą naruszyciela, który chce uwolnić się od

odpowiedzialności jest wykazanie, że naruszenie dóbr nie było bezprawne. Artykuł 41

pr. pras. określa wymagania, spełnienie których wyłącza bezprawność działania

dziennikarza w sytuacji, kiedy opublikowany przez niego materiał krytyczny zawartymi w

nim ocenami narusza dobra osobiste danej osoby. Przesłankami zwolnienia od

odpowiedzialności jest w takim wypadku rzetelność publikacji i zgodność zawartych w

niej ocen z zasadami współżycia społecznego. Zakresy regulacji art. 12 ust. 1 pkt 1 pr.

pras. i art. 41 pr. pras. są zatem odmienne. Pierwszy określa zawsze ciążące na

dziennikarzu obowiązki, natomiast drugi wyznacza granice krytyki pozostającej pod

ochroną prawa (a więc pozbawionej piętna bezprawności). Artykuł 41 pr. pras. nie może

być zatem odczytywany, jako umniejszenie obowiązku staranności dziennikarza w

zbieraniu i wykorzystywaniu materiału, bądź złagodzenie wymagań w prawdziwym

przedstawianiu faktów, ani też jako dozwolenie na naruszanie dóbr osobistych,

lecz jedynie jako wytyczenie granic swobody formułowania ujemnych ocen (por. także

wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 lutego 2003 r., IV CKN 1846/00, nie publ.), czyli

wypowiedzi wartościujących.

Skarżąca nie kwestionuje dokonanej przez Sąd Apelacyjny oceny,

że wyemitowany w programie „S.(…)” reportaż naruszył dobra osobiste powoda.

Zwalcza natomiast stanowisko, iż naruszenie to było bezprawne. Uważa bowiem za

błędny pogląd, iż zebrany materiał nie został wykorzystany w sposób staranny, a w

10

szczególności – że autorzy reportażu – nie mając po temu materiału - stworzyli

podejrzenie, iż powód „odwdzięcza się” Spółdzielni (jej władzom) za otrzymane na

preferencyjnych zasadach mieszkanie. Zwraca uwagę, że przedmiotem reportażu były

nieprawidłowości w działaniu spółdzielni i stosunek spółdzielców do tych

nieprawidłowości, w tym przypuszczenia jakie wiążą z krytykowanymi działaniami

prezesa i zarządu. Wątki te stanowiły ważny i aktualny problem społeczny, zostały

rzetelnie przedstawione i muszą być oceniane jako całość, a nie jako osobne, oderwane

od siebie zagadnienia.

Niewątpliwie odtworzenie w reportażu interwencyjnym określonego problemu

społecznego - a za taki uznać należy konflikt pomiędzy zarządem Spółdzielni

Mieszkaniowej „P.(…)”, a członkami tej spółdzielni – wymaga ukazania przyczyn, które

ten konflikt wywołały, co nie jest możliwe bez ujawnienia stanowisk każdej ze stron.

Ponieważ jedną z przyczyn pretensji spółdzielców do zarządu spółdzielni było

przekazanie lokali spółdzielczych - rozliczonych w sposób preferencyjny, nierzetelny i

jednocześnie krzywdzący innych członków - osobom wyróżniającym się statusem

zawodowym lub społecznym, ewentualnie powiązanym z władzami spółdzielni więzami

rodzinnymi, między innymi kilku sędziom, dopuszczalne było nie tylko unaocznienie, kim

są osoby mające prawa do lokali w tak rozliczonym budynku, ale także przedstawienie

ocen i przypuszczeń, jakie taki stan wzbudził w innych spółdzielcach. Przyczyny

podejrzeń, jakie nasuwały się spółdzielcom i znalazły skondensowany wyraz w

wypowiedzi osoby X, wynikały nie tylko z czystych spekulacji, ale były uzupełnione

dalszymi informacjami o rozpoznawaniu przez pewnych sędziów spraw z udziałem

spółdzielni „P.(…)” i nieuwzględnianiu zgłaszanych przez druga stronę wniosków o ich

wyłączenie, o uznawaniu wydawanych przez jednego z sędziów orzeczeń w takich

sprawach za nieprawidłowe w postępowaniu odwoławczym. Nie można pominąć faktu,

rezygnacji jednego sędziego ze stanowiska po ujawnieniu sprawy w mediach.

Informacje były ilustrowane materiałem filmowym. Prawdziwości faktów

przedstawionych w audycji powód nigdy nie zaprzeczał. Zasadnie zatem pozwana

podnosi, że w reportażu przedstawiono fakty i informacje w oparciu o dobrany

wprawdzie, ale rzetelnie oddający istotę problemu materiał. Nie znalazła się w nim co

prawda wypowiedź powoda, ale też nie jego zachowań dotyczyły zarzuty. Aura

wątpliwości, która stała się podstawą przyjęcia przez Sąd Apelacyjny, że dobra osobiste

powoda zostały naruszone, nie wynikła zatem z niestarannego opracowania materiału

przez skarżącą, lecz z niejasnej sytuacji, rodzącej wśród spółdzielców psychologicznie

11

zrozumiałe przypuszczenia co do przyczyn włączenia przez prezesa i zarząd kilku

sędziów do wybranego grona nabywców lokali w budynku przez ul. D. Były to przykre

konsekwencje, w jakie uwikłał się powód, nabywając prawa do lokalu po zaniżonej

cenie. Sąd Najwyższy wyjaśniał już, m. in. w wyroku z dnia 17 kwietnia 2008 r. (I CSK

543/07, OSNC-ZD 2009/2/44), że art. 61 § 1 pkt 2 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r.- Prawo

o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. Nr 98, poz. 1070 ze zm. - dalej: „u.s.p.”)

wymaga, by sędziowie byli osobami o nieskazitelnym charakterze. Ten walor sędziego

oceniać należy nie tylko w odniesieniu do pełnionej funkcji, lecz także w życiu

osobistym. Sędzia powinien postępować godnie i uczciwie w każdej sferze życia,

pozostając poza zakresem wszelkich, najmniejszych nawet wątpliwości co do jego

uczciwości i bezstronności. Nie może więc uczestniczyć w jakichkolwiek niejasnych, czy

wątpliwych transakcjach, a jeśli nabędzie istotne i wartościowe dobro okazyjnie,

powinien umieć wykazać całkowitą legalność i uczciwość całej transakcji. W tym

zakresie wymagania wobec sędziów są znacznie wyższe niż w stosunku do innych osób

pełniących funkcje publiczne. Informowanie społeczeństwa o wypadkach rodzących

uzasadnione podejrzenia i zastrzeżenia oraz o wiążących się z tym wątpliwościach co

do możliwych skutków takich zdarzeń mieści się w granicach prawidłowego wypełniania

przez dziennikarzy ich obowiązków rzetelnego informowania. Sąd Apelacyjny słusznie

przyjął jako wskazówkę w swoich rozważaniach pogląd Europejskiego Trybunału Praw

Człowieka, że krytyka prasowa działania sądów, sędziów i innych osób sprawujących

wymiar sprawiedliwości, choć może uzasadniać szerszy zakres dopuszczalnej krytyki

niż wobec osób prywatnych, jednak wymaga przede wszystkim zachowania niezbędnej

odpowiedzialności dziennikarskiej i umiaru, a krytycyzm nie może przekraczać pewnych

granic i nie może prowadzić do podważania zaufania do wymiaru sprawiedliwości jako

instytucji, która - by móc sprawować funkcje strażnika praworządności musi cieszyć się

zaufaniem społecznym (por. wyrok ETPCz z dnia 11 marca 2003 r., 35640/1997, Lex

79557 oraz z dnia 25 lipca 2001 r., 48898/1999, Lex nr 76132). Jednak w rozpatrywanej

sprawie sposób przedstawienia problemu społecznego, także w jego części związanej z

otrzymaniem przez sędziów, w tym powoda, lokali w „b.(…) p.(…)” i godzących w dobra

osobiste tych sędziów przypuszczeń co do wpływu tego faktu na ich bezstronność

zawodową nie przekraczał granic umiaru. W reportażu zaznaczono, że podejrzenia

spółdzielców (a przynajmniej anonimowego rozmówcy redaktor A. T.) podsycały

zachowania niektórych tylko sędziów, przy czym ich konkretne, krytycznie oceniane

działania były odpowiednio zilustrowane. Umniejszyło to w znacznym stopniu możliwość

12

objęcia podejrzeniami powoda. Pogląd o wątpliwej rozpoznawalności powoda

potwierdza także żądana przez niego formuła przeprosin, w której dążył do uniknięcia

identyfikacji, wnosząc o przeproszenie „Pana W. B.”, bez podania nazwiska powoda.

W rezultacie więc reportaż przedstawiał ważny i bulwersujący problem społeczny,

posługując się rzetelnie zebranymi i zmontowanymi materiałami dającymi prawdziwy

obraz zdarzeń i poglądów spółdzielców. Nie zachodziły zatem uzasadnione podstawy do

zastosowanie art. 24 § 1 k.c. jako podstawy odpowiedzialności pozwanej. Działanie

pozwanej nie było bowiem bezprawne.

Zaskarżony wyrok należało zatem uchylić i orzec co do istoty sprawy na

podstawie art. 39816

k.p.c., ponieważ zachodziły przesłanki przewidziane w tym

przepisie (podstawa naruszenia prawa materialnego okazała się oczywiście

uzasadniona, natomiast podstawa naruszenia przepisów postępowania nie była

zasadna).

Orzeczenie o kosztach procesu uzasadnia art. 102 k.p.c. w zw. z art. 39821

k.p.c. i

art. 391 § 1 k.p.c.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.