Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 13 października 2010 r.

I CSK 693/09

Wydział I

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt I CSK 693/09

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 13 października 2010 r.

Sąd Najwyższy w składzie :

SSN Tadeusz Wiśniewski (przewodniczący)

SSA Jan Kremer

SSN Katarzyna Tyczka-Rote (sprawozdawca)

w sprawie z powództwa K. G.

przeciwko B. K.

o ochronę dóbr osobistych,

po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej

w dniu 13 października 2010 r.,

skargi kasacyjnej pozwanego od wyroku Sądu Apelacyjnego

z dnia 17 czerwca 2009 r.,

uchyla zaskarżony wyrok w punktach I, II, III i zmienia wyrok

Sądu Okręgowego z dnia 28 lutego 2007 r. w punktach 1,2 i 5 w

ten sposób, że oddala powództwo w stosunku do pozwanego B.

K., zasądzając od powoda na rzecz tego pozwanego kwotę 3150

(trzy tysiące sto pięćdziesiąt) zł tytułem zwrotu kosztów procesu

przed Sądami powszechnymi oraz przed Sądem Najwyższym.

Uzasadnienie

2

Wyrokiem z 17 czerwca 2009 r. Sąd Apelacyjny zmienił częściowo

orzeczenie Sądu Okręgowego z 28 lutego 2007 r., wydane w sprawie z powództwa

K. G. przeciwko G. G. (redaktorowi naczelnemu dziennika „[…].") i B. K. o ochronę

dóbr osobistych. Sąd Okręgowy uwzględnił powództwo w całości w stosunku do

pozwanego B. K., zobowiązując go do opublikowania na swój koszt w określonym

terminie w ogólnopolskim sobotnio-niedzielnym wydaniu dziennika „[…].” na

pierwszej stronie oświadczenia następującej treści: „B. K. wyraża ubolewanie z

powodu naruszenia dobrego imienia K. G. przez to, że w wydaniu „[…].” Z [...]., nr

[...],w artykule pt: „Rosyjski kapitał przejmuje polskie interesy …. Pośrednik z X..”,

jako autor tego artykułu przedstawił nieprawdziwe informacje, jakoby K. G. był

związany z bardzo tajemniczą i znajdującą się w zainteresowaniu generalnego

inspektora informacji finansowej firmą A., pośredniczył w przesłaniu przez firmę A.

zapytania ofertowego do firmy Y. i brał udział w interesach prowadzonych przez

firmę A.”. Zmiana dokonana przez Sąd drugiej instancji polegała na nadaniu

oświadczeniu, do opublikowania którego został zobowiązany pozwany, brzmienia:

„B. K. wyraża ubolewanie z powodu naruszenia dobrego imienia K. G. przez to, że

w wydaniu „[…].” z [...],nr [...],w artykule pt.: „Rosyjski kapitał przejmuje polskie

interesy …. Pośrednik z X.”, jako autor tego artykułu przedstawił nieprawdziwą

informację, jakoby K. G. brał udział w interesach prowadzonych przez firmę A. "

oraz na zastąpieniu dotychczasowego orzeczenia o kosztach procesu

rozstrzygnięciem znoszącym te koszty wzajemnie między stronami. W pozostałej

części powództwo zostało oddalone, podobnie jak dalej idące żądania apelacji

pozwanego B. K.

Podstawę rozstrzygnięcia stanowiły następujące fakty:

We wskazanym w wyroku artykule autorstwa pozwanego B. K., już

w zapowiedzi na tytułowej stronie wymienione zostało nazwisko powoda, byłego

szefa X. Publikacja przedstawiała proces prywatyzacji […] spółki G. zajmującej się

wydobyciem ropy naftowej z Morza Bałtyckiego, w której wiodącą rolę odgrywały

3

dwie polskie firmy naftowe – udziałowcy tej spółki. Autor artykułu zaliczył tą

inwestycję do największych polskich przedsięwzięć. Wskazał też, że rosyjski kapitał

potajemnie przejął kontrolę nad tą inwestycją, czemu nie zdołały zapobiec

monitorujące ją polskie służby specjalne. Ich rola była przy tym niejasna, bo na

handlu ropą miliony złotych zarobiła spółka związana z byłym szefem X.

W artykule zawarte były informacje, że ropę dostarczała do polskich rafinerii

tajemnicza firma A. , prowadzona przez J. B., która osiągnęła z tego tytułu duże

zyski, niekoniecznie mające odbicie w ilości ropy, jaka trafiała do krajowych

odbiorców. Autor odwołał się do dokumentu A. , stanowiącego zapytanie ofertowe,

które, według piszącego, zostało przekazane do Y. za pośrednictwem byłego szefa

X. K. G., którego nazwisko znajduje się w nagłówku tego dokumentu. Dziennikarz

stwierdził, że wynika z tego jednoznacznie, iż powód brał udział w interesach

prowadzonych przez A. Podmiot ten nazwał „bardzo tajemniczą firmą” i wskazał, że

jego działalnością interesuje się generalny inspektor informacji finansowej.

Przytoczył też wypowiedź J. B., że nigdy nie płacił powodowi, ale ten zgodził się

pomóc mu w kilku sprawach oraz wypowiedź powoda, który temu zaprzeczył

stwierdzając, że zna J. B., ale nie ma nic wspólnego z jego firmą oraz stwierdził, że

każdy może wykorzystać jego nazwisko, a on nie odpowiada za to, że ktoś, gdzieś

się nim posługuje.

Powód raz, dwa razy w miesiącu gra w tenisa z J. B. Poza tym nie utrzymuje

i nie utrzymywał z nim innych kontaktów. Wiedział, że J. B. zajmuje się handlem

materiałami ropopochodnymi i dlatego przekazał mu uzyskany przypadkowo numer

telefonu do pracownika firmy Y. P., sugerując J. B. skontaktowanie się z nim, gdyż

mógł on mieć jakąś ofertę. Powód jednocześnie upoważnił J. B. do powołania się

na jego nazwisko przy kierowaniu oferty do Y. A. jest firmą kanadyjską, w której J.

B. jest pełnomocnikiem na Polskę. Przedmiotem jej działalności jest sprowadzanie

produktów naftowych i ropy z Litwy, Kaliningradu i Białorusi. J. B. wspomniał

powodowi, że jego firma jest zainteresowana nawiązaniem kontaktu z nowym

dostawcą oleju napędowego. Po uzyskaniu od powoda wizytówki z danymi

pracownika Y.,firma A., w której imieniu podpisany był J. B., wystosowała w dniu

25 stycznia 2002 r. Do Y. zapytanie ofertowe w sprawie możliwości dostaw oleju

napędowego. W prawej górnej części tego pisma widnieje imię i nazwisko powoda

4

poprzedzone skrótem „u.s.f.”, oznaczającym w języku angielskim skrót

sformułowania „korzystając z uprzejmości" („using sombody's favour”). Podanie

nazwiska powoda miało służyć zainteresowaniu Y. P. ofertą A. J. B. nie

poinformował powoda o wysłaniu tej oferty.

Po opublikowaniu artykułu powód czuł się pokrzywdzony faktem łączenia

jego nazwiska z niejasnymi powiązaniami finansowymi z przemysłem naftowym

kontrolowanym przez służby specjalne oraz sugerowanego pośredniczenia

w kontaktach z rosyjskim kapitałem naftowym. Jako członek wielu organizacji

wojskowych, stowarzyszeń i fundacji musiał tłumaczyć się ich władzom i członkom,

dlaczego jego nazwisko padło w artykule w takim kontekście. Redakcja „[…].”

odmówiła mu umieszczenia sprostowania powołując się na niespełnienie wymogów

art. 31 i nast. pr. pras.

Sąd Okręgowy uznał, że publikacja zawierała treści naruszające dobre imię

powoda poprzez przypisanie mu pośredniczenia w transakcjach zagranicznych

firm zarabiających miliony na handlu z rosyjską spółką Y., co do której z kolei

sugerowano, że jest powiązana z rosyjskimi służbami specjalnymi. Powoda, jako

byłego szefa X., stawiało to w niekorzystnym świetle domysłów sugerujących jego

co najmniej naganny moralnie, głębszy udział w tych powiązaniach i interesach niż

on i J. B. chcieli ujawnić. Narażało go na kompromitację w środowisku zawodowym

i towarzyskim oraz na utratę zaufania potrzebnego do sprawowania wielu funkcji

społecznych. Sąd pierwszej instancji ocenił, że pozwany nie udowodnił, iż podane

przez niego w artykule informacje dotyczące powiązań powoda z firmą A. były

prawdziwe, bowiem poza dokumentem „zapytanie ofertowe” nie przedstawił

żadnych innych dowodów w tym zakresie, a formułowanie tak daleko idących

wniosków o „pośredniczeniu” powoda w kontaktach handlowych A. z Y. na

podstawie jednego tylko dokumentu – zapytania ofertowego z dnia 25 stycznia

2002 r. oraz o „związaniu” spółki A. z „byłym szefem X.”, na podstawie luźnej

znajomości powoda z pełnomocnikiem tej firmy – było nieuprawnione i świadczyło o

braku rzetelności dziennikarskiej przy wykorzystaniu zebranych materiałów. W

rezultacie Sąd Okręgowy uznał, że działania pozwanego, nawet jeśli uznać je za

służące interesowi publicznemu, były bezprawne, bowiem pozwany podał

informacje nieprawdziwe i nie zachował należytej staranności ani rzetelności przy

5

wykorzystaniu zebranego materiału, zaś przedstawiona w artykule krytyka nie była

ani rzeczowa, ani rzetelna.

Poglądy powyższe podzielił Sąd Apelacyjny rozpoznając po raz pierwszy

apelacje pozwanego B. K. od powyższego wyroku.

Wyrok Sądu Apelacyjnego uchylił Sąd Najwyższy wyrokiem z 17 grudnia

2008 r. na skutek skargi kasacyjnej pozwanego. Poza przesądzeniem kwestii, co

można potraktować jako jeden materiał prasowy, a w konsekwencji – że sporna

publikacja (pomimo rozdzielenia jej na dwie części umieszczone na pierwszej

stronie i wewnątrz numeru gazety) stanowiła jeden artykuł – Sąd Najwyższy uznał

za zasadny zarzut naruszenia art. 24 § 1 k.c. przez przyjęcie, że pozwany naruszył

dobra osobiste powoda w wyniku podania w artykule nieprawdy dotyczącej

pośredniczenia powoda w przesłaniu zapytania ofertowego przez firmę A. do firmy

Y. i powiązań z firmą A. oraz nakazanie w związku z tym pozwanemu

zamieszczenia w opublikowanym przeproszeniu wyrazów ubolewania za

przekazanie tych nieprawdziwych informacji i ocen. Sąd kasacyjny wyjaśnił,

wskazując na swoje stanowisko zajęte w uchwale składu siedmiu sędziów z dnia

18 lutego 2005 r. III CZP 53/04 (OSNC z 2005 r., nr 7-8, poz. 114) oraz

w wyrokach z dnia 9 czerwca 2005 r. (III CK 622/04, nie publ.) i z dnia 6 grudnia

2005 r. (l CK 204/05, nie publ.), że bezprawność naruszenia dobra osobistego

przez publikację prasową uchyla wykazanie przez dziennikarza, iż podane przez

niego fakty są prawdziwe, a publikując je działał w obronie społecznie

uzasadnionego interesu publicznego, zaś jeżeli fakty okazały się nieprawdziwe –

wykazanie, że przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych zachował

szczególną staranność i rzetelność. Dotyczy to przede wszystkim sytuacji, gdy

dziennikarz nie jest w stanie sam ustalić prawdziwości określonego faktu, bowiem

mogą o tym orzec tylko uprawnione organy państwowe po przeprowadzeniu

stosownego dochodzenia, a interes społeczny wymaga ujawnienia tego faktu.

W odniesieniu do ocen, które nie podlegają weryfikacji według kryterium prawdy

i fałszu, dziennikarz powinien wykazać, że wyrażona przez niego opinia czy ocena

została oparta na źródłach zebranych i wykorzystanych ze szczególną

starannością, dających podstawy do jej wyrażenia. Dziennikarz powinien sprawdzić

wiarygodność informacji we wszystkich dostępnych źródłach, zweryfikować ją

6

w możliwie najbardziej wszechstronny sposób i umożliwić osobie zainteresowanej

wypowiedzenie się w tym przedmiocie, a także przedstawić jej stanowisko (por.

wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 kwietnia 2008 r. I CSK 543/07). Nie musi

jednak uwierzyć w jej wersję, ani podzielić jej stanowiska, ma prawo podejść do

niego krytycznie i rozsądnie je oceniając, przedstawić własną wersję.

Odnosząc te reguły do okoliczności faktycznych niniejszej sprawy Sąd

Najwyższy ocenił, że ochrona społecznie uzasadnionego interesu wymagała

ujawnienia przez dziennikarza dokumentu w postaci zapytania ofertowego firmy A.

z dnia 25 stycznia 2002 r. skierowanego do firmy Y., na którym widniało nazwisko

byłego szefa X., jako osoby, z której uprzejmości korzysta oferent zwracając się do

kontrahenta o nawiązanie współpracy handlowej. Takie wykorzystanie nazwiska

byłego szefa X. oznacza bowiem, że na tyle dobrze zna on osoby prowadzące

interesy firmy Y. i jest tak wysoko przez nie ceniony, że powołanie się na niego,

przez przedstawiciela innej firmy naftowej przy składaniu oferty współpracy, może

zapewnić przyjęcie tej oferty. Jednocześnie świadczy też o tym, że były szef X.

pozostaje z przedstawicielami firmy A. w tak dobrych stosunkach, że chce im

pomóc przy nawiązaniu współpracy z firmą Y., udzielając zgody na powołanie się

na niego w kontaktach handlowych. Tego rodzaju stosunki byłego szefa X.

z zagranicznymi firmami mogą budzić uzasadniony niepokój i wymagają

publicznego ujawnienia oraz wyjaśnienia. Z punktu widzenia opisywanego

w artykule pozwanego zagrożenia polskich interesów naftowych przez firmy

rosyjskie i rosyjskie służby specjalne oraz sugerowanej zbyt małej aktywności

w tym względzie polskich służb specjalnych, opisane wyżej zapytanie ofertowe

było dokumentem prawdziwym, o istotnym znaczeniu i interes społeczny

uzasadniał jego ujawnienie. Wyciągnięte przez pozwanego na jego podstawie

wnioski, iż były szef X. pośredniczył (w potocznym rozumieniu) w przesłaniu przez

firmę A. zapytania ofertowego do firmy Y. i pozostawał w związkach z obiema

firmami nie były więc dowolne ani nieuzasadnione, a pozwany ujawniając ten fakt i

wyprowadzając z niego taki wniosek nie działał bezprawnie w rozumieniu art. 24

k.c.

Sąd Apelacyjny ponownie rozpoznając spór uwzględnił poglądy prawne

zawarte w uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego w ten sposób, że uznał za

7

trafny zarzut naruszenia art. 24 § 1 k. c. przez przyjęcie, iż pozwany B. K. naruszył

dobra osobiste powoda w wyniku podania w artykule nieprawdy dotyczącej

pośredniczenia powoda w przesłaniu zapytania ofertowego przez firmę A. do firmy

Y. i powiązań z firmą A. oraz nakazanie w związku z tym pozwanemu

zamieszczenia w opublikowanym przeproszeniu wyrazów ubolewania za

przekazanie tych nieprawdziwych informacji i ocen. Zdaniem Sądu odwoławczego,

o pośredniczeniu można mówić nawet w sytuacji, gdyby powód nie znał nazwy

firmy, którą reprezentował J. B., gdyż godząc się na pomoc tej osobie - powód

godził się także na pomoc w nawiązaniu kontaktu handlowego z firmą Y. firmie,

którą ta osoba reprezentowała.

Sąd drugiej instancji uznał natomiast, że pozwany B. K. naruszył dobra

osobiste powoda w wyniku podania w artykule nieprawdy o braniu przez powoda

udziału w interesach prowadzonych przez firmę A. Zdaniem tego Sądu, robienie

interesów jest czymś więcej niż pośredniczeniem i związkiem z firmami, w

szczególności gdy czynności te miały cechy grzecznościowej, koleżeńskiej czy

towarzyskiej przysługi. Powołując się na zawartą w Słowniku języka polskiego pod

red. prof. dr Mieczysława Szymczaka (Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa

1992 r.) definicję słowa interes, rozumiany jako „pożytek, korzyść, zysk, rzecz

opłacalna, przedsięwzięcie przynosząc korzyść, transakcja handlowa" i znaczenie

określenia „ubić interes” ujmowanego jako równoznaczne sformułowaniu

„przeprowadzić, sfinalizować korzystną transakcję”, oraz na przyjętą interpretację

zwrotu „zrobić interes na czymś, na kimś” jako „mieć zysk z czegoś, wykorzystać

kogoś, zarobić na czymś, na kimś”, Sąd Apelacyjny stwierdził, że z materiału

dowodowego nie wynika, aby kontakty powoda z J. B. były formą prowadzenia

przez powoda interesów z firmą A., rozumianych jako droga do osiągnięcia przez

powoda korzyści majątkowych aktualnie bądź w przyszłości. Z ustaleń tego Sądu

wynika, że powód nie wiedział nawet, pod jaka firmą działa spółka, którą

reprezentuje J. B. Zdaniem tego Sądu, pozwany w artykule przedstawił informacje

uzyskane od powoda i J. B. w sposób niezgodny z ich intencją, bowiem sugerował

powiązania biznesowe, którym obydwaj przeczyli.

W konsekwencji Sąd Apelacyjny przychylił się do stanowiska, że pozwany

podał nieprawdziwą informację, iż powód uczestniczył w interesach prowadzonych

8

przez firmę A. i nie wykazał, że opublikowanie tej informacji było wynikiem analizy

rzetelnie i starannie zebranego i wykorzystanego materiału. Jego działanie w tym

zakresie było więc bezprawne, naruszało dobre imię powoda i uzasadniało

uwzględnienie żądań powoda w części dotyczącej publikacji powyższej informacji

na podstawie art. 23 k.c. i art. 24 § 1 k.c. w zw. z art. 12 ust. 1 pkt 1 i art. 38 ust. 1

ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. prawo prasowe (Dz. U. Nr 5 poz. 24 z późń. zm.).

Pozwany złożył skargę kasacyjną od powyższego wyroku zaskarżając go

w części uwzględniającej powództwo, oddalającej apelację pozwanego

i orzekającej o kosztach procesu. Skargę oparł na podstawie naruszenie prawa

materialnego – art. 24 § 1 k.c. przez jego niewłaściwe zastosowanie polegające na:

- nakazaniu pozwanemu „wyrażenia ubolewania z powodu naruszenia dobrego

imienia K. G.” przez podanie „nieprawdziwej informacji”, jakoby K. G. „brał udział

w interesach prowadzonych przez firmę A.”, pomimo iż stwierdzenie to było

całkowicie uprawnione w świetle ustaleń faktycznych przyjętych przez Sąd

Apelacyjny;

- przyjęciu, iż sformułowanie, że powód brał udział w interesach prowadzonych

przez firmę A. oznacza, że powód robił (prowadził) interesy z firmą A.;

- zastosowaniu tego przepisu, mimo że działanie pozwanego nie nosiło cech

bezprawności.

We wnioskach skarżący domagał się uchylenia wyroku Sądu Apelacyjnego

w zaskarżonej części i przekazania sprawy w tym zakresie do ponownego

rozpoznania Sądowi drugiej instancji z pozostawieniem mu rozstrzygnięcia

o kosztach postępowania kasacyjnego przez zasądzenie ich od powoda na rzecz

pozwanego według norm przepisanych; względnie uchylenia zaskarżonego wyroku

we wskazanej części i orzeczenia co do istoty sprawy przez zmianę wyroku Sądu

Okręgowego z dnia 28 lutego 2007 r. i oddalenie powództwa w całości oraz

rozstrzygnięcie o kosztach postępowania kasacyjnego oraz o kosztach

postępowania przed sądami powszechnymi.

Powód wniósł o oddalenie skargi kasacyjnej i zasądzenie na jego rzecz od

powoda kosztów postępowania kasacyjnego.

9

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Zarzutom skarżącego nie można odmówić słuszności. Sąd Apelacyjny

zastosował art. 24 § 1 k.c. w wyniku błędnej oceny, że ustalone fakty wskazywały

na nieprawdziwość zamieszczonej w artykule informacji, iż powód „brał udział

w interesach prowadzonych przez A.”. Dokonując interpretacji treści niesionej

przez tą informację, Sąd Apelacyjny odwołał się do słownikowego znaczenia słowa

„interes” oraz związków frazeologicznych „ubić interes" czy „zrobić interes”. Na tej

podstawie stwierdził, że powód nie zrobił, ani nie ubił interesu na skutek

grzecznościowego pośredniczenia w kontaktach między firmą reprezentowaną

przez J. B. a firmą „Y.”, gdyż jego działanie nie było nakierowane na korzyści

majątkowe. Tymczasem informacja ujęta w artykule nie dotyczyła robienia

interesów przez powoda, lecz tego, że brał on udział w interesach prowadzonych

przez A. Pozwany wywiódł ten wniosek z faktów, które Sąd Apelacyjny uznał za

dowiedzione – że powód zezwolił J. B. na powołanie się na siebie przy składaniu

oferty i że uczynił to, aby mu pomóc w uzyskaniu zamówienia od firmy „Y.”. Takie

określenie roli powoda w procedurze ofertowej uznać należy za uzasadnione.

Powód wskazał J. B. konkretną osobę, z którą powinien się skontaktować w firmie

„Y.”, wręczył mu jej wizytówkę i upoważnił do zaznaczenia przy nawiązywaniu

kontaktu, że J. B. (a tym samym reprezentowana przez niego firma) jest z

powodem w jakiś sposób powiązany, a powód popiera starania zawarte w ofercie.

Tak tylko można odczytać zezwolenie na powołanie się przez J. B. na powoda przy

nawiązywaniu kontaktów handlowych z „Y.”, co zostało szeroko omówione w

uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego uchylającego poprzednie orzeczenie

Sądu Apelacyjnego w niniejszej sprawie. Włączając swój autorytet i wpływy w firmie

Y. w proces starań firmy reprezentowanej przez J. B. o zawarcie umowy i to

niewątpliwie w celu ułatwienia jej osiągnięcia pozytywnego rezultatu, związanego z

oczekiwaniem zysków – powód wziął udział w interesach firmy A. (nawet jeśli nie

znał nazwy tej firmy i identyfikował ją wyłącznie poprzez osobę J. B.). Stwierdzenie,

które Sąd Apelacyjny uznał za nieprawdziwe odpowiadało zatem rzeczywistości.

Kwestia, czy rola, jaką odegrał powód wiązała się z korzyściami także dla niego,

została w artykule poruszona jedynie przy okazji zacytowania wypowiedzi J. B., że

nigdy nie płacił powodowi, co w połączeniu z informacją, że obydwaj panowie

10

znają się ze wspólnej gry w tenisa i przyjaźnią się nie wykracza poza fakty, które

wynikały z materiały zgromadzonego przez pozwanego. W konsekwencji zgodzić

się należy z pozwanym, że podane w publikacji informacje, które powód wskazał

jako naruszające jego dobra osobiste, były prawdziwe, a ich ujawnienia wymagał

interes społeczny, bowiem – jak wyjaśnił Sąd Najwyższy rozpoznając poprzednią

skargę kasacyjną pozwanego w tej sprawie – stosunki byłego szefa X. z

zagranicznymi firmami mogą budzić uzasadniony niepokój i wymagają publicznego

ujawnienia oraz wyjaśnienia, zwłaszcza, że pojawiają się w sytuacji sugerującej

zagrożenie polskich interesów naftowych przez firmy rosyjskie i rosyjskie służby

specjalne oraz zbyt małą aktywności polskich służb specjalnych w ochronie tych

interesów.

Opublikowanie artykułu pozwanego nie nosiło więc znamion bezprawności

i nie uzasadniało nałożenia nań obowiązków przewidzianych w art. 24 § 1 k.c.

Zastosowanie powołanego przepisu w okolicznościach rozpatrywanej sprawy było

nieprawidłowe. Ponieważ skarga kasacyjna opierała się jedynie na podstawie

naruszenia prawa materialnego, a podstawa ta okazała się oczywiście uzasadniona

– zachodziły przesłanki umożliwiające zastosowanie art. 39816

k.p.c. i – po

uchyleniu zaskarżonego orzeczenia – wydania rozstrzygnięcia reformatoryjnego,

uwzględniającego w całości apelację pozwanego B. K.

Orzeczenie o kosztach procesu uzasadnia art. 98 § 1 i 3 k.p.c. w zw. z art.

391 § 1 k.p.c. i art. 39821

k.p.c.

11

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.