Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 12 stycznia 2011 r.

II PK 186/10

Wydział II

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt II PK 186/10

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 12 stycznia 2011 r.

Sąd Najwyższy w składzie :

SSN Jolanta Strusińska-Żukowska (przewodniczący)

SSN Małgorzata Gersdorf (sprawozdawca)

SSN Zbigniew Korzeniowski

w sprawie z powództwa P. Z.

przeciwko Operator Logistycznych Paliw Płynnych Spółce z ograniczoną

odpowiedzialnością […]

o przywrócenie do pracy,

po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Pracy, Ubezpieczeń

Społecznych i Spraw Publicznych w dniu 12 stycznia 2011 r.,

skargi kasacyjnej strony pozwanej od wyroku Sądu Okręgowego - Sądu Pracy i

Ubezpieczeń Społecznych […]

z dnia 14 kwietnia 2010 r.,

uchyla zaskarżony wyrok i sprawę przekazuje Sądowi

Okręgowemu do ponownego rozpoznania i orzeczenia o

kosztach postępowania kasacyjnego.

2

Uzasadnienie

Powód P. Z. wniósł przeciwko Operatorowi Logistycznemu Paliw Płynnych

Sp. z o.o. pozew o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne, a w przypadku

orzekania po ustaniu okresu wypowiedzenia, o przywrócenie do pracy. Na wypadek

postawienia zarzutu uchybienia terminowi z art. 264 k.p. wniósł o przywrócenie

terminu do wytoczenia powództwa na zasadzie art. 265 k.p., twierdząc że nie

otrzymał od pracodawcy żadnego oświadczenia woli w przedmiocie wypowiedzenia

do 2 lutego 2009 r., kiedy to wręczono mu pismo pracodawcy w dziale kadr. Powód

wskazał również, że sprawuje funkcję radnego Powiatu i z tego tytułu jest chroniony

przed zwolnieniem z pracy.

Powód był zatrudniony w pozwanej Spółce od maja 2008 r. na podstawie

umowy o pracę na czas nieokreślony. Przed rozwiązaniem stosunku pracy pobierał

wynagrodzenie 9.300 zł. W pracy bywał 3 razy w miesiącu. Nie ustalono zakresu

jego obowiązków. Powód był radnym Powiatu oraz pracował jako dyrektor w

delegaturze Urzędu Marszałkowskiego.

Pozwana Spółka w odpowiedzi na pozew wniosła o oddalenie powództwa.

Wyrokiem z 24 listopada 2009 r., Sąd Rejonowy oddalił powództwo. Uznał

bowiem, że powód nie dochował terminu, o którym mowa w art. 264 k.p. W

motywach wyroku Sąd Rejonowy zaznaczył, że już latem 2008 r. powód został

poinformowany, o planowanej redukcji etatów doradców i prawdopodobieństwie

objęcia tą redukcją także jego. Pozwana Spółka wypowiedział powodowi umowę o

pracę 3 grudnia 2008 r. z powodu likwidacji zajmowanego stanowiska. Natomiast

powód złożył pozew do sądu dopiero 5 lutego 2009 r. Wypowiedzenie wysłano na

adres powoda listem poleconym. List był awizowany dwukrotnie, tj. 15 grudnia i 23

grudnia 2008 r. Już jednak 8 grudnia 2008 r. powód dowiedział się w czasie

rozmowy z A. K., że został zwolniony z pracy i zobowiązany do zwrotu samochodu

służbowego i telefonu. W tym dniu powód udał się do sekretarza powiatu z prośbą,

by ten poinformował Spółkę o fakcie objęcia go ex lege ochroną przed zwolnieniem

z pracy z uwagi na piastowanie funkcji radnego. Pismem z 10 grudnia 2008 r. T. K.

– sekretarz Powiatu poinformował prezesa Spółki, że powód jest radnym Powiatu i

z tego powodu możliwości zwolnienia go z pracy doznają ograniczenia. W Wigilię

3

2008 r. powód skontaktował się telefonicznie z prezesem Spółki K.W. z prośbą, by

ten odblokował mu kartę Flota. Na temat wypowiedzenia umowy o pracę nie

rozmawiali. Karta została odblokowana. W okresie od 2 do 23 stycznia 2009 r.

powód przebywał w sanatorium.

Tak ustalony stan faktyczny pozwolił Sądowi Rejonowemu na ocenę, iż

pozew został wniesiony po terminie (dopiero 5 lutego 2009 r.), a Sąd nie znalazł

podstaw do przywrócenia terminu, wskazując, że powód miał świadomość faktu

wypowiedzenia mu umowy o pracę, skoro po rozmowie z A. K. udał się do

sekretarza powiatu z prośbą o interwencję. Ponadto jako osoba wykształcona,

powód powinien zdawać sobie sprawę z tego, że wypowiedzenie umowy zostało

dokonane skutecznie, co powoduje, iż ma on tylko określony termin do wniesienia

odwołania. W konkluzji Sąd uznał, że powód nie odwołał się w terminie ze swej

winy i dlatego powództwo należało oddalić.

Na marginesie dokonanej subsumcji Sąd Rejonowy wyraził przekonanie, że

nawet gdyby ocenić, iż powód wniósł pozew w terminie to i tak jego roszczenie

wymagałoby oddalenia z uwagi na fakt, iż przyczyna wypowiedzenia stosunku

pracy nie była związana z pełnioną funkcją radnego i rada Powiatu nie mogłaby nie

wyrazić zgody na zwolnienie powoda z pracy. Powołując się na wypowiedzi

zawarte w piśmiennictwie, Sąd Rejonowy przyjął, że ochrona stosunku pracy oparta

na innych przesłankach niż wskazane z art. 22 ust. 2 ustawy z 5 czerwca 1998 r. o

samorządzie powiatowym (j.t. Dz.U. z 2001 r., Nr 142, poz. 1592 ze zm.) wykracza

poza cel tego przepisu i stanowiłaby nadużycie kompetencji rad powiatu, co

podlegałoby ocenie sądu przy użyciu właściwych środków prawnych. Zdaniem

Sądu Rejonowego w takim stanie faktycznym nawet niezwrócenie się do rady

Powiatu o zgodę na zwolnienie powoda z pracy z uwagi na likwidację stanowiska

nie mogłoby skutkować przywróceniem powoda do pracy.

Apelację od tego wyroku wywiódł powód. Zarzucił wyrokowi naruszenie art.

265 k.p. oraz art. 22 ust. 2 ustawy o samorządzie powiatowym przez przyjęcie, że

roszczenie powoda o przywrócenie do pracy jest sprzeczne ze społeczno-

gospodarczym przeznaczeniem prawa. Powód zarzuca też naruszenie przez wyrok

sądu pierwszej instancji art. 10 ust. 5 ustawy z 13 marca 2003 r. o szczególnych

4

zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn

niedotyczących pracowników (Dz.U. Nr 90, poz. 844 ze zm.).

Sąd Okręgowy wyrokiem z 14 kwietnia 2010 r., zmienił zaskarżony wyrok w

całości w ten sposób, że przywrócił powoda do pracy i zasądził wynagrodzenie za

cały czas pozostawania powoda bez pracy. W motywach swego rozstrzygnięcia

podkreślił, że sąd pierwszej instancji naruszył art. 265 § 1 k.p. przez jego

niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że uchybienie terminowi złożenia pozwu było

przez powoda zawinione. Całokształt okoliczności spornego przypadku świadczy

bowiem, zdaniem Sądu drugiej instancji, o tym że naruszenie terminu z art. 264 k.p.

było usprawiedliwione. Powód pozostawał do 2 lutego 2009 r. w uzasadnionym

przekonaniu, że zatrudnienie będzie kontynuowane, przynajmniej do chwili

uzyskania przez pracodawcę zgody rady Powiatu na zwolnienie go z pracy.

Dopiero fizyczne wręczenie powodowi pisma zawierającego wypowiedzenie

ostatecznie utwierdziło go w przekonaniu, że pracodawca nie zamierza wycofać się

ze złożonego wcześniej oświadczenia. Miało to miejsce 2 lutego 2009 r. Ponadto

przez styczeń powód przebywał w sanatorium, co uniemożliwiało mu

podejmowanie czynności procesowych. Przywrócenie terminu do złożenia pozwu

nakazuje ocenić prawidłowość dokonanego wypowiedzenia. Biorąc pod uwagę

treść art. 22 ust. 2 ustawy o samorządzie powiatowym, Sąd Okręgowy uznał, że

wypowiedzenie było wadliwe i przywrócił powoda do pracy oraz zasądził

wynagrodzenie za cały czas pozostawania bez pracy. Nie znalazł bowiem żadnych

podstaw dla zastosowania art. 477 1

§ 2 k.p.c. w zw. z art. 45 § 3 k.p i art. 8 k.p.

Wyrok Sądu Okręgowego zaskarżyła skargą kasacyjną pozwana Spółka,

zarzucając mu naruszenie art. 265 § 1 k.p., art. 60 k.c. w zw. z art. 300 k.p., art. 22

ust. 2 ustawy o samorządzie powiatowym, a także naruszenie art. 233 k.p.c.

Sąd Najwyższy zważył , co następuje.

Najważniejsza w sprawie jest ocena, czy doszło do przekroczenia przez

powoda terminu z art. 264 § 1 k.p. i czy była prawna możliwość w omawianym

przypadku do zastosowania instytucji przywrócenia terminu, o której mowa w art.

265 § 1 k.p. Jeśliby bowiem uznać, że termin był zachowany, to wówczas

5

należałoby orzec merytorycznie o roszczeniu powoda, przy uwzględnieniu

obowiązującego prawa, w tym klauzul generalnych i wszystkich okoliczności

spornego przypadku. Jednakże analizując sporny przypadek Sąd Okręgowy

dokonał wadliwej subsumcji art. 265 § 1 k.p. Dlatego wyrok wymagał uchylenia, bez

konieczności badania, czy wypowiedzenie było zgodne z prawem i uzasadnione,

czy też nie. Niezachowanie przez pracownika terminu do zaskarżenia

wypowiedzenia umowy o pracę wyłącza potrzebę rozważania zasadności i

legalności przyczyn tego wypowiedzenia (por. wyrok SN z 23 czerwca 2005 r., II PK

287/04, Pr. Pracy 2006/1/33).

Rozważania należy rozpocząć od stwierdzenia, że w świetle utrwalonego

orzecznictwa terminy określone w art. 264 k.p. mają charakter materialnoprawny,

co ma daleko idące konsekwencje w zakresie instytucji przywracania terminów.

Mianowicie ten właśnie charakter nie pozwala na zastosowanie do nich norm

procesowych odnoszących się do przywrócenia terminu. Takie jest utrwalone od

1986 r. orzecznictwo Sądu Najwyższego (por. uchwała składu siedmiu sędziów z

dnia 14 marca 1986 r., II PZP 8/86, OSNCP 1986 nr 12, poz. 194; wyrok SN z 18

grudnia 2003 r., I PK 117/03 M.Prawny 2004/3/107; a ostatnio wyrok SN z 18 maja

2010 r., I PK 15/10 – LEX 602201). Innymi słowy sąd zobowiązany jest do

oddalenia powództwa, jeżeli pozew wniesiony został po upływie terminów

określonych w art. 264 k.p., których nie przywrócono na zasadzie art. 265 § 1 k.p.

oraz po upływie terminu określonego w art. 265 § 2 k.p.

Instytucja przywrócenia terminu, o której stanowi art. 265 k.p., nie jest

tożsama z tą, o której traktuje art. 168 i następne k.p.c. Art. 265 § 1 k.p. stanowi, iż

sąd pracy przywróci pracownikowi na jego wniosek termin do zgłoszenia

roszczenia, przekroczony z przyczyn przez niego niezawinionych. W myśl hipotezy

zawartej w normie powołanego przepisu przywrócenie uchybionego terminu

możliwe przy spełnieniu przesłanki braku winy pracownika w przekroczeniu

terminu. Przy czym może to być zarówno postać winy umyślnej, jak i nieumyślnej.

Przepis nie reguluje bowiem tej materii, stanowiąc tylko o braku winy. O istnieniu

winy lub jej braku należy wnioskować na podstawie całokształtu okoliczności

sprawy, w sposób uwzględniający obiektywny miernik staranności, jakiej można

wymagać od strony należycie dbającej o swoje interesy. Muszą zatem zaistnieć

6

szczególne okoliczności, które spowodowały opóźnienie w wytoczeniu powództwa

oraz związek przyczynowy pomiędzy tymi okolicznościami a niedochowaniem

terminu do wystąpienia strony na drogę sądową (por. wyrok Sądu Najwyższego z

dnia 22 listopada 2001 r., I PKN 660/00, OSNP 2003, nr 20, poz. 487). Za

przyczyny te judykatura najczęściej uznaje stan zdrowia pracownika,

uniemożliwiający mu fizycznie dochowanie terminu lub utrudniający właściwą ocenę

sytuacji i podjęcie prawidłowych działań (wyroki Sądu Najwyższego z dnia 25

sierpnia 1998 r., I PKN 270/98, OSNP 1999, nr 18, poz. 576; z dnia 7 sierpnia 2002

r., I PKN 480/01, OSNP 2004, nr 8, poz. 138 i z dnia 11 maja 2006 r., II PK 277/05,

OSNP 2007, nr 9-10, poz. 130), niedopełnienie przez pracodawcę wynikającego z

art. 30 § 5 k.p. obowiązku pouczenia o przysługującym pracownikowi prawie

odwołania się od rozwiązania stosunku pracy (wyroki Sądu Najwyższego z dnia 5

września 1997 r., I PKN 285/97, OSNP 1998, nr 11, poz. 323; z dnia 12 stycznia

1998 r., I PKN 468/97, OSNP 1998, nr 23, poz. 678; z dnia 23 listopada 2000 r., I

OKN 117/00, OSNP 2002, nr 13, poz. 304; z dnia 5 lutego 2002 r., I PKN 845/00,

OSNP 2004, nr 3, poz. 46; z dnia 18 grudnia 2003 r., I PK 100/03, LEX nr 320015 i

z dnia 17 listopada 2004 r., II PK 62/04, OSNP 2005, n 8, poz. 111).

Brakuje natomiast jednolitości podglądów Sądu Najwyższego, co do braku

winy pracownika w niedochowaniu terminu na wnoszenie pozwu z uwagi na mylne

subiektywne przeświadczenie, że zatrudnienie będzie kontynuowane lub z uwagi

na prowadzone negocjacje w przedmiocie ugodowego załatwienia konfliktu (por. w

tym względzie wyrok Sądu Najwyższego z z 21 stycznia 1999 r., I PKN 546/99,

OSNP 2000, nr 5, poz. 182 oraz wyroki Sądu Najwyższego z dnia 7 września 1994

r., I PRN 55/94, OSNP 1995, nr 4, poz. 45 i z dnia 21 lutego 2002 r., I PKN 925/00,

PiZS 2002, nr 10, s. 38, wyrok z 1 grudnia 1999, I PKN 429/99 - OSNP

2001/8/265.). Nie ma tu zatem żadnej reguły ogólnej wypracowanej przez

judykaturę, na którą można by się powoływać rozstrzygając sprawę. Okoliczności

świadczące ewentualnie o braku winy w niedochowaniu terminu muszą być

konfrontowane z całokształtem stanu faktycznego sprawy, a także z indywidualnymi

cechami pracownika, by ocenić ich wpływ na procesy decyzyjne strony i w

konsekwencji, by móc przyjąć istnienie lub nieistnienie winy w uchybieniu terminu

do wystąpienia z roszczeniami na drogę sądową. Przesłankę z art. 265 § 1 k.p.

7

trzeba zatem analizować przy uwzględnieniu z jednej strony subiektywnej zdolności

wnioskodawcy do oceny rzeczywistego stany rzeczy, mierzonej zwłaszcza

poziomem wykształcenia, skalą posiadanej wiedzy prawniczej i życiowego

doświadczenia, z drugiej zaś - zobiektywizowanego stopnia staranności, jakiej

można oczekiwać od osoby należycie dbającej o swoje interesy (por. wyrok Sądu

Najwyższego z dni 13 maja 1994 r., I PRN 21/94, OSNP 1994, nr 5, poz. 85).

Przenosząc te ogólne rozważania na stan faktyczny występujący w niniejszej

sprawie wypada wziąć pod uwagę fakt, iż w okolicznościach spornego przypadku

nie były prowadzone ani formalne negocjacje nad przyjęciem powoda do pracy, ani

też nie wystąpiły żadne okoliczności faktyczne po stronie powoda lub po stronie

pracodawcy, które uniemożliwiałyby powodowi świadome rozeznanie sytuacji. Jak

wynika z motywów wyroku Sądu Okręgowego – powód już 8 grudnia 2008 r.

dowiedział się od A. K. o wysłanym do niego piśmie zawierającym wypowiedzenie.

Natychmiast bezpośrednio po tej rozmowie spowodował, że sekretarz powiatu 10

grudnia 2008 r. poinformował pozwaną Spółkę o statusie zatrudnieniowym powoda.

Powód miał zatem świadomość, że wypowiedzenie było wysłane i że trzeba

działać. Wybrał jednak drogę nieformalnego działania. Powód nie udowodnił też, by

nie mógł się zapoznać z pismem zawierającym wypowiedzenie, po otrzymaniu

pierwszego awizo, zatem już 8/9 grudnia 2008 r. Brakuje przyczyny, dla której

trzeba przyjmować, iż termin otrzymania oświadczenia woli od pracodawcy drogą

pocztową trzeba liczyć 7 dni od daty otrzymania drugiego awizo. Po upływie prawie

2 miesięcy od otrzymania pierwszego awizo, tj. dopiero na początku lutego 2009 r.

powód wszczął rozmowy z A.K. o ewentualnym ugodowym zakończenia sporu (s.

11 motywów wyroku). Nie mógł zatem uważać, że konflikt rozwiązał się wcześniej.

Nie stanowi też wystarczającej ekskulpacji dla niedochowania terminu do

wniesienia pozwu przebywanie powoda w sanatorium. Pobyt w sanatorium ze swej

istoty nie uniemożliwia podejmowania koniecznych działań procesowych. Pacjent

rehabilituje się, ale może podejmować czynności życiowe. Ponadto pobyt powoda

w sanatorium trwał przez styczeń 2009 r. Termin zaś złożenia pozwu upływał w

grudniu 2008 r.

Wreszcie nie można oceniać, że powód był nieświadomy swych obowiązków

związanych z kwestionowaniem dokonanego przez pracodawcę wypowiedzenia.

8

Trzeba raczej uznać, iż wiedzę taką posiadał. Świadczy o tym nie tylko fakt

przyjęcia przez niego i piastowanie funkcji radnego powiatu oraz funkcji dyrektora

Delegatury Urzędu Marszałkowskiego, które to funkcje teoretycznie wskazują na

pewien poziom znajomości prawa, ale także świadczą o tym realne działania, jakie

podjął, a w szczególności - po rozmowie, jaką odbył z A. K. 8 grudnia 2008 r. –

niezwłoczny kontakt z sekretarzem rady powiatu, celem zmobilizowania go do

podjęcia stosownych kroków, które miały zmierzać do przekazania pracodawcy

wiadomości o ochronie przed wypowiedzeniem. Takie czynności zostały nota bene,

na skutek interwencji powoda szybko podjęte.

Nie można przeto uważać, że powód nie respektuje terminów z art. 264 §1

k.p. nie ze swej winy, czego wymaga art. 265 § 1 k.p., w sytuacji – powtórzmy to

raz jeszcze – gdy po uzyskaniu wiadomości o wysłanym do niego pisma z

oświadczeniem woli pracodawcy o rozwiązaniu stosunku pracy, nie zaznajamia się

z tym pismem, nie odbiera go w urzędzie pocztowym, lecz podejmuje kroki

organizacyjne, mające uświadomić pracodawcy wadliwość czynności prawnej. W

takiej bowiem sytuacji nic nie stało na przeszkodzie złożeniu pozwu w sądzie, z tą

samą argumentacją.

Z tych względów orzeczono, jak w sentencji.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.