Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 1 kwietnia 2011 r.

II PK 233/10

Wydział II

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt II PK 233/10

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 1 kwietnia 2011 r.

Sąd Najwyższy w składzie :

SSN Katarzyna Gonera (przewodniczący, sprawozdawca)

SSN Romualda Spyt

SSN Józef Iwulski

w sprawie z powództwa W. B.

przeciwko "A." S.A.

o zadośćuczynienie i rentę wyrównawczą,

po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Pracy, Ubezpieczeń

Społecznych i Spraw Publicznych w dniu 1 kwietnia 2011 r.,

skargi kasacyjnej powoda od wyroku Sądu Apelacyjnego

z dnia 27 kwietnia 2010 r.,

uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi

Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania i orzeczenia o

kosztach postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Sąd Okręgowy - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych wyrokiem z 30

grudnia 2008 r., zasądził od pozwanej „A.” S.A. na rzecz powoda W. B. rentę

2

wyrównawczą w łącznej wysokości 13.480 zł za okres od kwietnia 2002 r. do

października 2004 r. z ustawowymi odsetkami (z rozbiciem na poszczególne

miesiące) w związku z wypadkiem przy pracy oraz oddalił w pozostałym zakresie

powództwo o rentę wyrównawczą. Sąd oddalił również w całości powództwo o

zadośćuczynienie.

Sąd Okręgowy ustalił, że powód został zatrudniony w „A.” S.A. 8 sierpnia

2000 r. na stanowisku kierowcy. W chwili podjęcia zatrudnienia odbył szkolenie z

zakresu BHP i szkolenie stanowiskowe. Powód świadczył pracę kierowcy przy

przewozie towarów na terenie Polski oraz poza granicami kraju. Podczas przewozu

kierowcy używali różnych naczep samochodowych. U strony pozwanej

obowiązywały określone procedury załadunku, rozładunku i przepinania naczep. W

przypadku stwierdzenia podczas przepinania uszkodzenia naczepy kierowcy byli

zobowiązani do sporządzenia protokołu z wpisaniem stwierdzonych zastrzeżeń. O

wszelkich usterkach kierowcy mieli obowiązek informować dyrektora technicznego.

Kierowca odpowiadał za załadunek i wyładunek towaru, za ilość towaru na

naczepie i prawidłowe rozmieszczenie ładunku na naczepie. Naczepy były

serwisowane w bazie lub u producenta, wszystkie miały ważne badania techniczne.

W dniu 20 marca 2002 r. powód uległ wypadkowi przy pracy w D.. Tego

dnia podczas załadunku, który odbywał się z użyciem dźwigu wieżowego, powód

był obecny na naczepie i uczestniczył w czynnościach załadowczych. Ładowano

różne elementy stalowe, w tym pręty i kształtowniki. Z operatorem dźwigu

porozumiewał się pracownik przedsiębiorstwa załadowczego. Podczas załadunku

powód, obecny na naczepie, oparł się o deski stelaża (burty naczepy), które

wysunęły się z uchwytów i powód spadł z naczepy na ziemię z wysokości około

dwóch metrów. Został przewieziony do szpitala miejskiego w D., gdzie stwierdzono

u niego uraz kręgosłupa szyjnego, lewej łopatki i lewego stawu barkowego. Powoda

zaopatrzono w kołnierz ortopedyczny i w dniu 22 marca 2002 r. wypisano ze

szpitala do dalszego leczenia ambulatoryjnego w miejscu zamieszkania. Od 25

czerwca do 2 lipca 2002 r. powód był leczony w Klinice Ortopedii i Traumatologii

Pomorskiej Akademii Medycznej w S., gdzie wykonano u niego zabieg dekompresji

rdzenia i dekompresji tętnicy kręgowej lewej. Od 5 listopada do 28 listopada 2002 r.

przebywał na leczeniu sanatoryjnym.

3

W związku ze zdarzeniem z 20 marca 2002 r. pozwany pracodawca

sporządził 16 sierpnia 2002 r. protokół powypadkowy. W protokole jako przyczyny

wypadku wskazano porozginane uchwyty desek stelaża oraz pośpiech i

nieostrożność poszkodowanego. Powód zgłosił pisemne zastrzeżenia do treści

protokołu, podnosząc, że rzeczywistą przyczyną wypadku były wyłącznie

porozginane uchwyty desek, zły stan stelaża plandeki oraz brak kontroli ze strony

pracodawcy nad stanem technicznym naczep.

W wyniku zdarzenia z 20 marca 2002 r. u powoda powstał częściowy

niedowład lewej kończyny górnej, który wskutek zabiegu operacyjnego i rehabilitacji

w znacznym stopniu ustąpił. Dolegliwości w postaci słabszej lewej kończyny górnej

są jednak nadal odczuwalne, uniemożliwiają powodowi wykonywanie zawodu

kierowcy oraz innych czynności życia codziennego. Aktualnie powód cierpi na

ograniczenie ruchomości kręgosłupa szyjnego we wszystkich kierunkach oraz

niewielki zanik mięśni lewego ramienia. U powoda stwierdzono 35 % uszczerbku na

zdrowiu, będącego następstwem wypadku z 20 marca 2002 r. Od dnia zdarzenia

do końca grudnia 2002 r. powód przebywał na zwolnieniu lekarskim. Decyzją ZUS z

28 kwietnia 2003 r. został uznany za osobę częściowo niezdolną do pracy na okres

do maja 2005 r. Kolejnymi decyzjami ZUS powód został uznany za częściowo

niezdolnego do pracy do maja 2006 r. i następnie do maja 2008 r. Powód otrzymał

z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych jednorazowe odszkodowanie w wysokości

11.935 zł związane z wypadkiem przy pracy z 20 marca 2002 r. Ponadto otrzymał

odszkodowanie w wysokości 65% sumy ubezpieczenia wynoszącej 40.000 zł z

polisy obejmującej ubezpieczenie powoda jako kierowcy w komercyjnym

towarzystwie ubezpieczeniowym (umowę ubezpieczenia zawarł pracodawca

powoda). Od stycznia 2003 r. powód otrzymuje rentę z tytułu częściowej

niezdolności do pracy. Po wypadku nie podjął dodatkowej pracy

Sąd Okręgowy ustalił ponadto, że powód był doświadczonym kierowcą,

pracował w zawodzie kierowcy 27 lat. Z tytułu zatrudnienia u strony pozwanej

uzyskiwał średnio w 2001 r. dochód netto około 2.200 zł miesięcznie. Po wypadku

powód pobierał zasiłek chorobowy w kwocie 1.334 zł netto miesięcznie. Od

stycznia 2003 r. otrzymuje rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy.

4

Oceniając ustalony stan faktyczny Sąd Okręgowy stwierdził, że ciężar

udowodnienia wszystkich przesłanek odszkodowawczej odpowiedzialności

deliktowej pracodawcy spoczywa na pracowniku. Powód powinien był wykazać, że

działanie pracodawcy nosiło znamiona czynu niedozwolonego, że nastąpiła szkoda

i że występuje związek przyczynowy między szkodą a czynem niedozwolonym.

Analizując przeprowadzone dowody, Sąd pierwszej instancji stwierdził, że

powód przyczynił się w takim samym stopniu jak pracodawca do zdarzenia, które

miało miejsce 20 marca 2002 r. Powód nie kwestionował, że w chwili przyjęcia do

pracy u strony pozwanej został przeszkolony z zakresu BHP. Strona pozwana

twierdziła, że powód uczestniczył również w szkoleniu stanowiskowym, jednak w

toku postępowania nie został złożony żaden dokument potwierdzający, że powód

odbył tego rodzaju szkolenie. Na podstawie zeznań świadków Sąd ustalił, że

kierowca był odpowiedzialny za załadunek i rozmieszczenie towaru na naczepie

samochodu. W związku z tym nie może być nagannie ocenione, że powód wszedł

na naczepę pojazdu, aby sprawdzić, jak rozmieszczany jest towar. Niewłaściwym

zachowaniem powoda było natomiast przebywanie przez dłuższy czas na naczepie

podczas załadunku towaru dźwigiem wieżowym. To podczas tego załadunku

doszło do upadku powoda z naczepy. Sąd Okręgowy stwierdził jednocześnie, że

gdyby stelaż naczepy był w dobrym stanie, nie doszłoby do upadku. Osoby, które w

imieniu pracodawcy sporządzały protokół powypadkowy, przyznały w jego treści, że

porozginane uchwyty desek stelaża były jedną z przyczyn upadku powoda.

Sąd uznał, że powód przyczynił się do zdarzenia, ponieważ nie powinien był

przebywać na naczepie podczas całego procesu załadunku z użyciem dźwigu

wieżowego. Jeżeli miał zastrzeżenia co do sposobu załadunku, powinien był je

przekazać pracownikowi przedsiębiorstwa załadowczego. Strona pozwana

podnosiła w toku procesu, że powód w ogóle nie powinien wchodzić na naczepę w

czasie, gdy trwał załadunek. Sąd Okręgowy stwierdził jednak, że powód, który

odpowiadał za rozmieszczenie ładunku, mógł wejść na naczepę i sprawdzić jak

ładowany jest towar, lecz jego pobyt na naczepie nie powinien trwać przez cały

czas załadunku. Wchodząc na naczepę powód działał w interesie pracodawcy,

kontrolował załadunek.

5

Sąd Okręgowy ustalił, że w następstwie wypadku powód przebywał na

zwolnieniu lekarskim i zasiłku chorobowym do grudnia 2002 r., a następnie od

stycznia 2003 r. został uznany za osobę częściowo czasowo niezdolną do pracy, w

związku z czym przyznano mu rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy.

Powód przez 27 lat wykonywał zawód kierowcy, z opinii biegłego ortopedy wynika,

że aktualne dolegliwości powoda uniemożliwiają mu wykonywanie tego zawodu.

Powód praktycznie utracił możliwości zarobkowania w zawodzie, który wykonywał

do dnia wypadku. Mając na uwadze aktualne dolegliwości powoda oraz jego wiek

trudno przyjąć, aby powód mógł się przekwalifikować do pracy w innym zawodzie.

Sąd Okręgowy stwierdził, że pracodawca nie ponosi wyłącznej

odpowiedzialności za wypadek. Powód powinien był zachować większą ostrożność

przy załadunku naczepy dźwigiem wieżowym i ograniczyć czas przebywania na

naczepie. Sąd uznał, że powód przyczynił się do wypadku w połowie. Mając na

uwadze treść art. 444 § 2 k.c. Sąd Okręgowy zasądził na rzecz powoda rentę

wyrównawczą. Obliczając wysokość renty wyrównawczej, Sąd Okręgowy wyliczył

różnicę między średnim wynagrodzeniem powoda w 2001 r. a zasiłkiem

chorobowym otrzymywanym do grudnia 2002 r. oraz rentą z tytułu częściowej

niezdolności do pracy otrzymywaną od stycznia 2003 r. Tak otrzymaną różnicę Sąd

Okręgowy podzielił na dwa, mając na uwadze przyczynienie się powoda w połowie

do zdarzenia. Sąd oddalił w całości powództwo o zadośćuczynienie.

Apelację od wyroku Sądu Okręgowego wniosła strona pozwana, zaskarżając

wyrok ten w części zasądzającej na rzecz powoda rentę wyrównawczą oraz

rozstrzygającej o kosztach procesu. Apelacja została oparta na zarzutach

naruszenia: 1) prawa materialnego: art. 415 k.c., art. 4421

k.c., art. 444 § 2 k.c. i art.

445 § 1 k.c. poprzez niewłaściwe ich zastosowanie wobec przypisania pracodawcy

odpowiedzialności za wypadek bez określenia czynu niedozwolonego, 2) prawa

procesowego: art. 217 k.p.c. i art. 233 k.p.c. w wyniku nieuwzględnienia wniosków

dowodowych strony pozwanej oraz błędnej oceny materiału dowodowego, w

szczególności nieuwzględnienia skutku niezachowania przez powoda zakazu

przebywania na naczepie w czasie załadunku. Apelujący podniósł, że powód nie

zgłaszał zastrzeżeń do stanu technicznego przyczepy, a zatem pracodawca nie

może odpowiadać za wypadnięcie desek po oparciu się o nie powoda z dużą siłą w

6

sytuacji, gdy powód w ogóle nie powinien przebywać na naczepie. Powód postąpił

samowolnie wbrew znanym mu przepisom BHP.

Sąd Apelacyjny - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych wyrokiem z 27

kwietnia 2010 r., zmienił zaskarżony wyrok i oddalił powództwo.

Sąd Apelacyjny przeprowadził dowód z uzupełniającego przesłuchania

powoda i ustalił szczegóły zdarzenia z 20 marca 2002 r. W dniu wypadku powód

przyjechał do D. z częściowo załadowaną naczepą. Załadunek w K. odbywał się z

boku naczepy. W D. załadunek odbywał się z góry; po zdjęciu plandeki elementy

stalowe (w wiązkach o ciężarze od 1,5 do 2 ton i długości od 4 do 13 metrów) były

umieszczane na naczepie przez ramię dźwigu wieżowego. Na naczepie pracowało

dwóch pracowników przedsiębiorstwa załadowczego. Powód uznał, że układanie

elementów stalowych odbywa się nieprawidłowo. Wszedł na naczepę, stanął przy

burcie po prawej stronie (od strony pasażera), domagając się przełożenia jednej z

wiązek na miejsce przy burcie obok niego. Przeniesienie wiązki miało nastąpić przy

użyciu dźwigu. Powód cofnął się, opierając się plecami o drugą deskę od dołu w

burcie naczepy, która wypadła. Powód próbował bezskutecznie uchwycić się innej

deski; spadł z naczepy.

Powód zeznał, że już podczas załadunku w K. stwierdził wadliwość

uchwytów i dzwonił w tej sprawie do spedytora, który mimo to polecił mu odebrać

ładunek. Natomiast w D., po zdjęciu plandeki, stwierdził, że część desek po obu

stronach naczepy wypadła na jej podłogę, a uchwyty są porozginane. Sąd

Apelacyjny nie dał wiary powodowi w tej części jego zeznań.

Oceniając zasadność roszczeń powoda, Sąd drugiej instancji stwierdził, że

działalność pozwanej Spółki, z którą związane było zatrudnienie powoda, polegała

na transporcie ładunków przy użyciu samochodów. Odpowiedzialność cywilna

pozwanej powinna być w związku z tym oceniana na podstawie art. 435 § 1 k.c.

Wpadek z 20 marca 2002 r. miał miejsce w związku z wykonywaniem przez

powoda obowiązków w zakresie działalności przedsiębiorstwa pozwanej Spółki.

Odpowiedzialność cywilna strony pozwanej oparta jest zatem na zasadzie ryzyka, a

nie na zasadzie winy.

Sąd Apelacyjny podzielił pogląd Sądu Okręgowego, że powód mógł wejść na

naczepę, aby skontrolować sposób rozmieszczenia ładunku, jednak nie powinien

7

na niej przebywać podczas załadunku przy użyciu dźwigu wieżowego. Powód

przeszedł szkolenie z zakresu BHP, podczas którego został pouczony o zakazie

przebywania kierowcy na naczepie podczas załadunku przy pomocy dźwigu.

Powód pracował w charakterze kierowcy przy przewozie ładunków u różnych

pracodawców przez 27 lat, przewozy wykonywał na podobnych pojazdach jak te,

którymi posługiwała się strona pozwana. Przyznał, że wielokrotnie przy innych

załadunkach wchodził na naczepę i opierał się o deski burty, ponieważ uważał, że

konieczne jest dopilnowanie rozmieszczenia ładunku. Przed Sądem Okręgowym

nie twierdził, że po zdjęciu plandeki znalazł deski leżące na podłodze naczepy.

Zeznał natomiast, że nie jest możliwe, aby przy przesuwaniu plandeki przesunęły

się deski oraz że przy przesuwaniu plandeki nie zauważył przesuniętego słupka ani

rozgiętych uchwytów.

Przesłuchani w charakterze świadków inni kierowcy strony pozwanej zeznali,

że byli poinstruowani o zakazie przebywania na naczepie w czasie załadunku

dźwigiem lub suwnicą. Sąd Apelacyjny dał im wiarę, ponieważ w dacie składania

zeznań nie byli już pracownikami strony pozwanej. Powód został zapoznany z

zasadami obowiązującymi podczas załadunku. W czasie załadunku w dniu 20

marca 2002 r. świadomie postąpił sprzecznie z tymi zasadami i przepisami BHP, a

nawet — jak sam przyznał - czynił to również przedtem przy wcześniejszych

załadunkach. Argumenty powoda co do konieczności przypilnowania prawidłowego

rozmieszczenia załadunku na naczepie nie usprawiedliwiają naruszenia tych zasad.

Powód mógł jedynie zgłosić uwagi do ekipy załadowczej. Pozostawanie przez

powoda na naczepie w czasie przenoszenia przez dźwig wiązki elementów

stalowych o ciężarze 1,5 lub 2 ton i podczas układania jej obok jego nóg stanowiło

nie tylko naruszenie przepisów BHP, ale świadome narażenie się na

niebezpieczeństwo.

Sąd drugiej instancji stwierdził, że sytuacja, która doprowadziła do upadku

powoda z naczepy, została spowodowana wyłącznie przez jego własne działanie.

Powód świadomie złamał przepisy BHP, znajdując się na naczepie w czasie

załadunku; odsunął się napierając na deski naczepy, aby wiązka elementów

stalowych (kilkumetrowa, o wadze co najmniej 1,5 tony) nie spadła mu na nogi, bo

tam ją, zgodnie z poleceniem powoda, kierował operator dźwigu. Wykonywanie w

8

tych okolicznościach poleceń powoda przez ekipę załadowczą było ryzykowne.

Było to jednak, w rozumieniu art. 435 § 1 k.c., działanie osoby trzeciej, za którą

strona pozwana nie ponosi odpowiedzialności. Sąd Apelacyjny stwierdził, że w

ustalonych okolicznościach faktycznych strona pozwana nie ponosi

odpowiedzialności cywilnej za wypadek powoda, z tej przyczyny jego roszczenie o

rentę wyrównawczą jest niezasadne.

Skargę kasacyjną od powyższego wyroku wniósł w imieniu powoda jego

pełnomocnik, zaskarżając wyrok ten w całości. Skarga kasacyjna została oparta na

podstawach: 1) naruszenia prawa materialnego, poprzez: błędną wykładnię art. 435

§ 1 k.c., który był podstawą rozstrzygnięcia sprawy, a w konsekwencji jego

niewłaściwe zastosowanie przez uznanie, że powód poniósł uszczerbek na zdrowiu

wyłącznie z własnej winy; niezastosowanie art. 444 k.c. i art. 445 § 1 k.c., choć

bezsporny w sprawie jest fakt, że powód uległ wypadkowi przy pracy w pozwanym

zakładzie pracy; niezastosowanie art. 362 k.c., w oparciu o który ewentualne

przyczynienie się poszkodowanego do powstania szkody powoduje co najwyżej

odpowiednie zmniejszenie odszkodowania, a nie całkowite pozbawienie

pracownika należnego mu świadczenia od pracodawcy; 2) naruszenia przepisów

postępowania, a mianowicie: art. 233 § 1 k.p.c. poprzez dokonanie dowolnej oceny

dowodów zgromadzonych w sprawie, wbrew doświadczeniu zawodowemu i

życiowemu, wbrew zasadom logicznego rozumowania i bezzasadne

zdyskwalifikowanie dowodu z zeznań świadka będącego jedyną osobą, która

widziała przedmiotową naczepę tuż po zdarzeniu, w sposób ogólnikowy, a zatem

nienależycie uzasadniony, przy jednoczesnym daniu wiary innym świadkom -

pracownikom pozwanej; pominięcie przy wyrokowaniu dokumentu z 16 sierpnia

2003 r. - stanowiącego Protokół ustalenia okoliczności i przyczyn wypadku przy

pracy nr 1/2002, sporządzonego po upływie pięciu miesięcy od chwili wypadku,

jakiemu uległ powód, z którego wynika, że do wypadku doszło z winy obu stron

procesu; oddalenie powództwa przy istnieniu prawomocnej decyzji Zakładu

Ubezpieczeń Społecznych z 14 maja 2003 r. o przyznaniu powodowi renty z tytułu

częściowej niezdolności do pracy w związku z wypadkiem przy pracy w pozwanym

zakładzie pracy i orzeczenie odmiennie niż w wymienionej decyzji; wyrokowanie

mimo braku dowodu w sprawie w postaci zabezpieczenia przedmiotowej naczepy i

9

jej badania technicznego, z którego wynikałoby, że naczepa była w dobrym stanie

technicznym.

Skarżący wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku Sądu Apelacyjnego i

orzeczenie co do istoty sprawy oraz rozstrzygnięcie o kosztach procesu za

wszystkie instancje, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i

przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi drugiej instancji z

pozostawieniem temu Sądowi orzeczenia o kosztach postępowania kasacyjnego.

W uzasadnieniu skargi kasacyjnej skarżący podniósł, że w przedmiotowej

sprawie niewątpliwie doszło do wypadku przy pracy, co potwierdził jednoznacznie

protokół powypadkowy, sporządzony przez pracodawcę. W protokole tym przyjęto,

że do wypadku doszło z winy obu stron - powoda jako pracownika i pozwanego

pracodawcy. Powód doznał uszczerbku na zdrowiu, co potwierdziła dokumentacja

lekarska i biegli sądowi lekarze specjaliści. Sąd drugiej instancji rozstrzygnął

sprawę z naruszeniem przepisów prawa materialnego i procesowego. Błędnie

zastosował art. 435 § 1 k.c. i uznał, że do wypadku, w którym powód doznał

uszczerbku na zdrowiu, doszło wyłącznie z jego winy. Orzeczenie Sądu drugiej

instancji narusza również art. 362 k.c., z którego wynika, że zachowanie się

poszkodowanego, jeżeli pozostaje w normalnym związku przyczynowym ze

szkodą, może wpływać co najwyżej na wysokość odszkodowania, a nie na

całkowite pozbawienie poszkodowanego tego odszkodowania. Zaskarżony wyrok

wydany został również z naruszeniem art. 444 k.c. i 445 k.c. wobec ich

niezastosowania. Jeżeli powód uzyskał rentę z ZUS z tytułu wypadku przy pracy, to

może dochodzić od pracodawcy naprawienia szkody jako roszczeń

uzupełniających.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Skarga kasacyjna ma jedną uzasadnioną podstawę. Stanowi ją naruszenie

zaskarżonym wyrokiem art. 435 § 1 k.c.

Zgodnie z tym przepisem, prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo

lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności,

paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu,

10

wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że

szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub

osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności.

Cywilna odpowiedzialność odszkodowawcza strony pozwanej za skutki

wypadku przy pracy, jakiemu uległ powód 20 marca 2002 r., powinna być oceniana

na podstawie tego przepisu, ponieważ przedsiębiorstwo transportowe,

wykorzystujące w swojej działalności samochody ciężarowe, jest niewątpliwie

przedsiębiorstwem wprawianym w ruch za pomocą sił przyrody (w tym przypadku

paliw płynnych). Sąd Apelacyjny przyjął taką właśnie podstawę odpowiedzialności

strony pozwanej za skutki wypadku, jakiemu uległ powód, słusznie powołując się na

to, że związek przyczynowy pomiędzy ruchem przedsiębiorstwa a szkodą

występuje na gruncie art. 435 § 1 k.c. już wtedy, gdy uszczerbek nastąpił w wyniku

zdarzenia funkcjonalnie powiązanego z działalnością przedsiębiorstwa (wyrok Sądu

Najwyższego z 9 maja 2008 r., III CSK 360/07, LEX nr 360/07).

Odpowiedzialność pracodawcy za skutki wypadku przy pracy, oparta na

przepisach Kodeksu cywilnego, jest odpowiedzialnością subsydiarną

(uzupełniającą) w stosunku do odpowiedzialności instytucji ubezpieczeniowej (w

tym przypadku Zakładu Ubezpieczeń Społecznych), opartej na przepisach z

zakresu ubezpieczeń społecznych. Inne są przesłanki odpowiedzialności za skutki

wypadku przy pracy w prawie ubezpieczeń społecznych, a inne w prawie cywilnym.

Dlatego całkowicie nietrafna jest argumentacja pełnomocnika skarżącego, że skoro

powód uzyskał rentę z ZUS z tytułu wypadku przy pracy, to tym samym należy mu

się od pracodawcy naprawienie szkody w ramach odpowiedzialności

uzupełniającej. Odpowiedzialność cywilnoprawna pracodawcy opiera się na

zasadach obowiązujących w prawie cywilnym, a to oznacza, że dla jej przyjęcia

muszą być spełnione wszelkie jej przesłanki wynikające z prawa cywilnego. I to na

powodzie spoczywa obowiązek udowodnienia tych przesłanek. Przyznanie

świadczeń z ubezpieczenia społecznego nie przesądza o zasadności roszczeń

uzupełniających na podstawie Kodeksu cywilnego (wyrok Sądu Najwyższego z 24

czerwca 2008 r., I PK 298/07, OSNP 2009 nr 21-22, poz. 282). Samo stwierdzenie,

że określone zdarzenie było wypadkiem przy pracy, ma znaczenie i jest wiążące w

postępowaniu o świadczenia przysługujące na podstawie ustawy wypadkowej (np.

11

o jednorazowe odszkodowanie, o rentę z tytułu niezdolności do pracy w związku z

wypadkiem przy pracy), nie gwarantuje natomiast, że poszkodowanemu

uprawnionemu do jednorazowego odszkodowania albo renty na podstawie

przepisów z zakresu ubezpieczenia społecznego zostaną przyznane świadczenia

na podstawie przepisów prawa cywilnego. Do tego konieczne jest bowiem

spełnienie przesłanek cywilnej odpowiedzialności odszkodowawczej.

Podstawową przesłankę odpowiedzialności na podstawie art. 435 § 1 k.c.

stanowi ryzyko wyrządzenia szkody związane z działalnością gospodarczą.

Przesłaniem tego unormowania jest więc powinność naprawienia szkody przez

tego, kto prowadzi przedsiębiorstwo wprawiane w ruch m.in. za pomocą energii

paliw płynnych, nastawione na zysk. Odpowiedzialność ta powstaje bez względu na

winę prowadzącego przedsiębiorstwo, a także bez względu na to, czy szkoda

nastąpiła w warunkach bezprawnego zachowania odpowiedzialnego. Nie wyklucza

jej okoliczność, że działalność przedsiębiorstwa była w pełni zgodna z prawnie

określonymi wymaganiami. Pojęcie ruchu przedsiębiorstwa odnosi się przy tym do

jego funkcjonowania jako całości.

Skoro odpowiedzialność strony pozwanej za szkodę wyrządzoną powodowi

jest odpowiedzialnością ukształtowaną na zasadzie ryzyka (art. 435 § 1 k.c.), to

powstaje bez względu na to, czy pozwana jako przedsiębiorca prowadzący

przedsiębiorstwo ponosi winę. Wyłączenie tej odpowiedzialności może nastąpić

tylko w razie wykazania w toku procesu okoliczności egzoneracyjnych,

wyszczególnionych w art. 435 § 1 k.c., do których należy między innymi powstanie

szkody wyłącznie z winy poszkodowanego. Wina poszkodowanego jako

okoliczność wyłączająca odpowiedzialność sprawcy przy zasadzie ryzyka jest

pojęciem trudnym do precyzyjnego ujęcia, chociażby ze względu na brak jej

ustawowej definicji. Na gruncie prawa cywilnego przyjmuje się, że występuje ona

wtedy, gdy podmiot, któremu się ją przypisuje, w swoim postępowaniu nie dołożył

staranności, jaką powinien przejawiać człowiek rozważny. Zachowanie zawinione

ma miejsce wtedy, gdy można danej osobie postawić zarzut niewłaściwego

działania lub zaniechania w porównaniu do wzorca ujmowanego obiektywnie.

Oceny staranności, jakiej można wymagać od człowieka rozważnego, dokonać

należy w odniesieniu do konkretnych okoliczności, w jakich działała osoba, której

12

postępowanie poddaje się ocenie. Ustalenie, że w konkretnych okolicznościach

osoba ta zachowała się w sposób nienależyty, uzasadnia postawienie jej zarzutu

zawinienia. Przypisanie powodowi winy przez Sąd Okręgowy nie zostało przez

niego zakwestionowane.

Pozwana w toku postępowania kwestionowała swoją odpowiedzialność,

powołując się na wyłączną winę powoda, co miało wynikać z tego, że świadomie

naruszył zasady BHP, przebywając na naczepie podczas załadunku przy użyciu

dźwigu wieżowego, choć wszyscy kierowcy byli odpowiednio poinstruowani o

zakazie wchodzenia na naczepę w czasie załadunku. Rzeczą sądu rozpoznającego

roszczenie odszkodowawcze powoda było szczegółowe ustalenie okoliczności i

przyczyn zdarzenia, z którego wynikła szkoda, oraz przeprowadzenie oceny, czy

doszło do niego tylko i wyłącznie z winy powoda, czy też poza zawinionym

działaniem powoda istniała jeszcze jakaś inna przyczyna, którą można by przypisać

stronie pozwanej. Tylko w sytuacji, gdyby zdarzenie zostało spowodowane

wyłącznie zawinionym działaniem powoda, przy braku jakichkolwiek innych jego

przyczyn, w tym przyczyn leżących po stronie pracodawcy powoda, możliwe byłoby

wyłączenie odpowiedzialności cywilnej strony pozwanej ze względu na wystąpienie

jednej z przesłanek egzoneracyjnych. Z tego punktu widzenia rację ma skarżący,

że w kontekście dotychczas dokonanych ustaleń faktycznych zasadnicze

zastrzeżenia budzi prawidłowość dokonanej przez Sąd drugiej instancji oceny

prawnej co do istnienia okoliczności wyłączających odpowiedzialność pozwanej.

Już z protokołu powypadkowego, sporządzonego przecież przez pracodawcę,

wynikało, że przyczyny zdarzenia z 20 marca 2002 r. były dwie – pierwszą było

wypadnięcie desek ze stelaża burty naczepy z powodu porozginanych uchwytów;

drugą - pośpiech i nieostrożność poszkodowanego. Powód zgłosił pisemne

zastrzeżenia do treści protokołu powypadkowego, podnosząc, że wyłączną

przyczyną wypadku były porozginane uchwyty desek, zły stan stelaża plandeki oraz

brak kontroli ze strony pracodawcy nad stanem technicznym naczep. W toku

procesu uznał swoje zawinione przyczynienie się do wypadku, nie wnosząc apelacji

od wyroku Sądu Okręgowego. Sąd Apelacyjny pominął w swojej ocenie ujawnioną

w protokole powypadkowym przyczynę leżącą po stronie pozwanej (obciążającą

pozwaną w ramach jej ryzyka gospodarczego).

13

Nie budzi wątpliwości, że pozwana jest przedsiębiorstwem transportowym

wprawianym w ruch za pomocą sił przyrody w rozumieniu art. 435 § 1 k.c. W dniu

20 marca 2002 r. powód uległ wypadkowi w pracy – spadł z naczepy samochodu

ciężarowego podczas jej załadunku, ponieważ wypadły deski ze stelaża burty

naczepy. Zdarzenie z 20 marca 2002 r. zostało uznane za wypadek przy pracy

przez samego pracodawcę. Odpowiedzialność pozwanego pracodawcy, będącego

przedsiębiorstwem wprawianym w ruch siłami przyrody, za skutki wypadku przy

pracy opiera się na zasadzie ryzyka, czyli nie wymaga ustalania winy po stronie

pracodawcy. Nie jest to jednak odpowiedzialność absolutna - wykluczają ją

okoliczności, za które prowadzący przedsiębiorstwo wprawiane w ruch za pomocą

sił przyrody nie ponosi odpowiedzialności, zwane przesłankami egzoneracyjnymi.

W rozpoznawanej sprawie kwestią o istotnym znaczeniu było to, czy przyczyną

ocenianego zdarzenia było tylko i wyłącznie zachowanie powoda, czy też upadek

powoda z naczepy miał związek z jakimiś innymi okolicznościami, które mogłyby

zostać uznane za współprzyczyny wypadku.

Sąd Apelacyjny pominął w swoich rozważaniach ustalenia dotyczące

przyczyn wypadku ujęte w protokole powypadkowym, prawdopodobnie uznając te

okoliczności za nieistotne, ponieważ przyjął założenie, że sytuacja, która

doprowadziła do upadku powoda, została spowodowana przez jego własne

zawinione działanie. Inaczej mówiąc, Sąd drugiej instancji prawdopodobnie uznał,

że porozginane uchwyty desek stelaża naczepy nie miały znaczenia, gdyż

zawinione było wyłącznie zachowanie powoda, a stronie pozwanej nie można

przypisać winy. Jest to pogląd nietrafny, wynikający z błędnej wykładni art. 435 § 1

k.c. Przepis ten stanowi, że odpowiedzialność prowadzącego na własny rachunek

przedsiębiorstwo wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody za szkodę wyrządzoną

przez ruch tego przedsiębiorstwa jest wyłączona, gdy szkoda nastąpiła wskutek siły

wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie

ponosi odpowiedzialności.

Istotne znaczenie ma wykładnia zwrotu dotyczącego przesłanki wyłączającej

odpowiedzialność ze względu na to, że "szkoda nastąpiła wyłącznie z winy

poszkodowanego". Powszechnie – zarówno w literaturze jak i orzecznictwie (por.

uzasadnienie uchwały składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 11 stycznia

14

1960 r., I CO 44/59, OSN 1960 nr IV, poz. 92) - przyjmuje się, że sformułowanie

"wyłącznie z" odnosi się do przyczyny, a nie do winy poszkodowanego. Dlatego

ocena winy poszkodowanego jako okoliczności egzoneracyjnej musi być

dokonywana w kategoriach adekwatnego związku przyczynowego. Nie uchyla więc

odpowiedzialności prowadzącego przedsiębiorstwo wprawiane w ruch za pomocą

sił przyrody ustalenie, że wina może być przypisana jedynie samemu

poszkodowanemu, jeżeli równocześnie wystąpiły inne jeszcze przyczyny szkody w

rozumieniu adekwatnego związku przyczynowego, choćby niezawinione przez

prowadzącego przedsiębiorstwo. W rozpoznawanej sprawie zostało ustalone, że

deska, o która oparł się powód, wypadła, ponieważ uchwyty stelaża

podtrzymującego deski były porozginane (takie stwierdzenie znalazło się w

protokole powypadkowym sporządzonym 16 sierpnia 2002 r. przez pracodawcę,

jest to więc własne ustalenie pracodawcy).

W wyroku z 27 lipca 1973 r., II CR 233/73 (OSPiKA 1974 nr 9, poz. 190 z

glosą A. Rembielińskiego), Sąd Najwyższy wyjaśnił, że konstrukcja art. 435 § 1 k.c.

polega na przeciwstawieniu przyczyn powstania szkody w płaszczyźnie

przyczynowości, a nie winy. Dlatego, gdy odpowiedzialny broni się wykazywaniem,

że szkoda nastąpiła wyłącznie z winy osoby trzeciej (odpowiednio

poszkodowanego), nadal przyjmuje się jego odpowiedzialność, gdy udowodnione

zostanie, że obok tej przyczyny działała jeszcze inna, która istniała po jego stronie.

Podobnie w uchwale z dnia 13 listopada 1956 r., 1 CO 29/56 (OSPiKA 1957 nr 2,

poz. 34), Sąd Najwyższy stwierdził, że wyłączna wina poszkodowanego w

rozumieniu art. 152 k.z. (odpowiednik art. 435 k.c.) ma miejsce wówczas, gdy

jedynie i wyłącznie zachowanie się poszkodowanego - do tego zawinione -

spowodowało wypadek. Odpada także wyłączna wina poszkodowanego wówczas,

gdy wprawdzie poszkodowanemu można zarzucić niewłaściwe zachowanie się,

jednak nawet w razie braku zawinienia poszkodowanego wypadek i tak by nastąpił.

Ciężar udowodnienia wyłącznej winy poszkodowanego spoczywa na

odpowiedzialnym, a zatem chcąc się uwolnić od odpowiedzialności, powinien on

wykazać nie tylko winę poszkodowanego, ale zarazem brak jakiejkolwiek przyczyny

leżącej po jego stronie i "wyłączny" związek przyczynowy między zachowaniem się

poszkodowanego a wypadkiem.

15

Ustalenie, że wina może być przypisana jedynie poszkodowanemu, nie

uchyla odpowiedzialności prowadzącego na własny rachunek przedsiębiorstwo

wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody (art. 435 § 1 k.c.), jeżeli równocześnie

wystąpiły inne, choćby niezawinione przyczyny szkody w rozumieniu adekwatnego

związku przyczynowego, leżące po stronie odpowiedzialnego (wyrok Sądu

Najwyższego z 3 sierpnia 2007 r., I UK 367/06, OSNP 2008 nr 19-20, poz. 294).

Dotychczas dokonane ustalenia faktyczne (wiążące w postępowaniu kasacyjnym –

art. 39813

§ 2 k.p.c.) nie pozwalają na przyjęcie, że poza winą poszkodowanego nie

było żadnej innej przyczyny wypadku. Wypadnięcie desek ze stelaża naczepy,

przez co powód spadł z naczepy na ziemię, nie musiało być w żadnym stopniu

zawinione przez stronę pozwaną, jednakże okoliczność, że deski stelaża

poluzowały się i wypadły, leży po stronie pracodawcy, mieści się w ryzyku

gospodarczym, które obciąża pracodawcę.

Pośrednio uzasadniony jest również zarzut naruszenia zaskarżonym

wyrokiem art. 362 k.c. Przyczynienie się poszkodowanego do powstania szkody

powoduje odpowiednie zmniejszenie rozmiaru odszkodowania, nie może natomiast

prowadzić do całkowitego pozbawienia poszkodowanego należnego mu

odszkodowania. Sąd Okręgowy ustalił, że powód swoim nieostrożnym

zachowaniem przyczynił się do powstania szkody w połowie i odpowiednio do tego

przyczynienia obniżył wysokość należnej mu na podstawie art. 444 § 2 k.c. renty

wyrównawczej. Obliczając wysokość renty wyrównawczej, Sąd Okręgowy wyliczył

różnicę między średnim wynagrodzeniem powoda w 2001 r. a zasiłkiem

chorobowym otrzymywanym przez niego do grudnia 2002 r. oraz rentą z tytułu

częściowej niezdolności do pracy otrzymywaną od stycznia 2003 r. Tak otrzymaną

różnicę Sąd Okręgowy podzielił na dwa, mając na uwadze przyczynienie się

powoda w połowie do zdarzenia. Powód nie zakwestionował powyższej oceny

Sądu Okręgowego, ponieważ od wyroku tego Sądu nie wniósł apelacji, a zatem

można przyjąć, że kwestia przyczynienia się powoda do powstania szkody co

najmniej w połowie została w niniejszej sprawie prawomocnie przesądzona.

Oczywiście, przy ponownym rozpoznawaniu sprawy nie jest wyłączone przypisanie

powodowi - na podstawie art. 362 k.c. - wyższego stopnia przyczynienia.

16

Zarzut naruszenia art. 445 k.c. jest całkowicie chybiony. Sąd Apelacyjny nie

orzekał w żadnym zakresie o zadośćuczynieniu. Powództwo o zadośćuczynienie

zostało prawomocnie oddalone przez Sąd Okręgowy, a skarżący (powód) nie

wniósł apelacji od wyroku Sądu pierwszej instancji oddalającego powództwo w tej

części. W rozpoznawanej sprawie kwestia zadośćuczynienia została prawomocnie

zamknięta, przy ponownym rozpoznaniu sprawy aktualne będzie wyłącznie

roszczenie powoda o rentę uzupełniającą, dochodzoną na podstawie art. 444 § 2

k.c., bo tylko takie roszczenie pozostało do rozstrzygnięcia.

Zarzuty naruszenia prawa procesowego uchylały się spod kontroli sądu

kasacyjnego. W orzecznictwie Sądu Najwyższego utrwalone jest stanowisko, że

podstawą skargi kasacyjnej w żadnym przypadku nie może być zarzut naruszenia

art. 233 § 1 k.p.c., ponieważ reguluje on bezpośrednio i jednoznacznie zasady

oceny materiału dowodowego przez sąd, a podstawą skargi kasacyjnej nie mogą

być zarzuty dotyczące ustalenia faktów lub oceny dowodów (art. 3983

§ 3 k.p.c.).

Pozostałe zarzuty naruszenia przepisów postępowania nie zostały powiązane z

jakimkolwiek przepisem prawa procesowego, co również uniemożliwia ich

rozpoznanie w postępowaniu kasacyjnym.

Mając powyższe na uwadze, Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji na

podstawie art. 39815

k.p.c.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.