Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 9 listopada 2011 r.

II CNP 25/11

Wydział II

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt II CNP 25/11

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 9 listopada 2011 r.

Sąd Najwyższy w składzie :

SSN Jan Górowski (przewodniczący, sprawozdawca)

SSN Anna Kozłowska

SSA Agnieszka Piotrowska

po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej

w dniu 9 listopada 2011 r.,

skargi Michała Ś.

o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku

Sądu Okręgowego w Ł. z dnia 7 kwietnia 2009 r.,

wydanego w sprawie z powództwa Michała Ś.

przeciwko Towarzystwu Ubezpieczeń Wzajemnych w P.

o zapłatę kwoty 57.045,00 zł,

oddala skargę.

Uzasadnienie

Wyrokiem z dnia 13 października 2008 r. Sąd Rejonowy w Ł. tytułem

odszkodowania z umowy auto cassco za skradziony pojazd zasądził od

Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych w P. na rzecz Michała Ś. kwotę 50.345 zł

2

wraz z ustawowymi odsetkami i kosztami procesu oraz umorzył postępowanie w

pozostałym zakresie.

Sąd I instancji ustalił, że w dniu 15 lutego 2005 roku Michał Ś. nabył

samochód ciężarowy marki Mercedes Sprinter 412 D za kwotę 65.000,00 zł netto

(79.300,00 zł brutto). Pojazd został kupiony za kredyt w SC Bank Spółce Akcyjnej z

siedzibą w W. z cesją praw z umowy ubezpieczenia AC. Na podstawie § 2 ust. 1 i 2

umowy z dnia 3 sierpnia 2006 roku powód zawarł z kredytodawcą umowę

powrotnego przelewu praw z umowy ubezpieczenia w celu dochodzenia roszczeń

przeciwko ubezpieczycielowi.

W dniu 22 lutego 2005 roku powód zawarł z pozwanym umowę

ubezpieczenia A.C. samochodu od utraty, zniszczenia lub uszkodzenia w okresie

od 23 lutego 2005 roku do dnia 22 lutego 2006 roku z sumą ubezpieczenia 65.300

złotych. W umowie wskazano, że samochód posiada 2 komplety kluczy

nieoryginalnych oraz dwa rodzaje sprawnych i atestowanych zabezpieczeń przeciw

kradzieży, tj. autoalarm Tytan i blokadę mechaniczną dźwigni zmiany biegów

Niedźwiedź Lock. W dniu 22 lutego 2005 r. zawierający umowę agent

ubezpieczeniowy dokonał oględzin samochodu i wykonał dwa zdjęcia.

Według § 5 ust. 2 pkt 2 ogólnych warunków ubezpieczenia A.C. (dalej

o.w.u.), obowiązujących do umów zawartych po 1 stycznia 2004 roku (§ 50),

warunkiem odpowiedzialności ubezpieczyciela za kradzież pojazdu, którego

wartość przekraczała 30.000 zł było zainstalowanie dwóch sprawnych technicznie

i atestowanych zabezpieczeń uaktywnionych w momencie kradzieży. Urządzenia

te, to w szczególności fabrycznie zamontowane: autoalarm, mechaniczna blokada

skrzyni biegów, czy immobiliser. Zgodnie z § 5 ust. 3 o.w.u., urządzenia

zabezpieczające przed kradzieżą winny być sprawne technicznie i posiadać

certyfikat skuteczności wydany przez Państwowy Instytut Motoryzacji lub Instytut

Techniki Samochodowej. Z kolei w myśl § 9 ust. 3 pkt 5 o.w.u. ubezpieczenie nie

obejmowało szkód w wyniku kradzieży pojazdu, jeśli w chwili dokonania kradzieży

pojazd nie był należycie zabezpieczony lub nie były uruchomione wszystkie

znajdujące się w nim urządzenia zabezpieczające, określone w § 5 o.w.u.

3

W dniu 4 sierpnia 2005 roku przy ulicy P. w Ł., na parkingu przed

hipermarketem doszło do kradzieży samochodu Mercedes Sprinter. W dniu

zdarzenia pojazd prowadził ojciec powoda, Jerzy Ś., który jechał razem z żoną -

Zdzisławą Ś. Przed opuszczeniem pojazdu na parkingu kierujący założył blokadę

na dźwignię skrzyni biegów, zamknął zabezpieczenie typu „laska" na kierownicy

i drzwi samochodu na klucz oraz uruchomił autoalarm, który wydał dźwięk.

Po powrocie na parking samochodu nie było. W tym samym dniu w trakcie

przesłuchania przeprowadzonego w ten sposób, że policjant zadawał pytania,

a świadkowie odpowiadali, Jerzy Ś. zeznał, że zamknął pojazd na zamki fabryczne

i uruchomił blokadę kierownicy pilotem od zamków. Następnie sprostował,

że w samochodzie nie było centralnego zamka, a blokadę kierownicy uruchomił

mechanicznie, a nie przy pomocy pilota. Jerzy Ś. stwierdził tedy też,

że zabezpieczeniem dodatkowym, które zostało zamontowane obok istniejących

była laska na kierownicę.

Jerzy Ś. posiadał dwa komplety kluczy z osobnym pilotem do każdego z

nich, jednakże w dniu kradzieży miał ze sobą tylko jeden z tych kompletów, zaś

drugi pozostawił w domu. W skład kompletu wchodziły klucze do stacyjki i kabiny.

Osobno Jerzy Ś. nosił dwa klucze do zabezpieczeń, tj. do laski na kierownicy i do

blokady skrzyni biegów łącznie z autoalarmem. Do zabezpieczeń posiadał tylko

jeden komplet kluczy. W trakcie przesłuchania bezpośrednio po zdarzeniu okazał

policjantowi tylko klucze od drzwi i stacyjki pojazdu, natomiast nie okazał kluczy od

zabezpieczeń, gdyż nie był o to poproszony. Postępowanie w sprawie kradzieży

zostało umorzone z powodu nie wykrycia sprawców.

Sąd Rejonowy wskazał, że w aktach sprawy znajduje się 5 kluczyków,

z których trzy są od drzwi samochodowych i były stosowane przez producenta

pojazdów marki mercedes w 1999 roku. Jeden z tych kluczyków mógł być

kluczykiem oryginalnym do zabezpieczenia typu laska oraz jeden - nieoryginalnym

kluczykiem stosowanym do zabezpieczenia Niedźwiedź Lock. Sąd ten ustalił,

że wartość skradzionego pojazdu w dacie szkody wynosiła 51.800,00 zł. netto,

a także że powód zalegał z zapłatą dwóch rat składki ubezpieczeniowej na kwotę

1.455,00 zł. Pozwany odmówił wypłaty odszkodowania. Powód wzywał pozwanego

do zapłaty, jednakże pozwany nie zmienił swego stanowiska.

4

Sąd pierwszej instancji pominał wniosek biegłego W. T. zawarty w pkt 6

opinii, że w komplecie kluczy brak było w dniu zdarzenia klucza oznaczonego nr 5,

czyli do blokady skrzyni biegów, co uniemożliwiało uruchomienie tej blokady w tym

dniu, oceniając, że wniosek ten wykraczał poza tezę dowodową zakreśloną dla

biegłego w postanowieniu o powołaniu tego dowodu z dnia 11 lipca 2005 roku.

Uznał, że skradziony pojazd miał dwa wymagane zabezpieczenia w postaci

autoalarmu Tytan i blokady skrzyni biegów Niedźwiedź Lock.

Wskazując, że sporną okolicznością było uruchomienie ich przez kierującego

bezpośrednio przed zdarzeniem wyrządzającym szkodę, ocenił jednak, że brak

w protokole policyjnego przesłuchania informacji o założeniu blokady skrzyni

biegów i włączeniu alarmu nie przesądzał o tym, że zabezpieczenia nie zostały

faktycznie dokonane. Sąd Rejonowy stwierdził, że pełnomocnik pozwanego nie

wnosił o złożenie przez świadka - policjanta przyjmującego od J. Ś. zgłoszenie

kradzieży - listy (algorytmu) pytań, które standardowo w sytuacjach kradzieży

pojazdów były zadawane w trakcie przesłuchań dla wykazania, iż policjanci pytali

wówczas o wszystkie, a nie tylko o dodatkowe zabezpieczenia pojazdów.

Według Sądu pierwszej instancji nie zasługiwał na uwzględnienie zarzut

pozwanego braku posiadania przez J. Ś., bezpośrednio przed zdarzeniem

wyrządzającym szkodę, kluczyków od zabezpieczeń pojazdu. Podkreślił,

że z zeznań J. Ś., złożonych przed sądem, wynikało, że posiadał on dwa komplety

kluczy do spornego pojazdu z osobnym pilotem do każdego z tych kompletów,

jednakże w dniu kradzieży miał ze sobą tylko jeden z tych kompletów, zaś drugi

pozostawił w domu. Ponadto Sąd nie uwzględnił zarzutu pozwanego, że dorobienie

zapasowego kluczyka do blokady stanowiło naruszenie ogólnych warunków umowy

autocasco, skoro z treści wniosku o ubezpieczenie i umowy wynikało

jednoznacznie, że klucze były nieoryginalne. Sąd nie podzielił również zarzutu

pozwanego, że autoalarm zamontowany w pojeździe nie posiadał należytego

atestu. Stwierdził, że przeczyła temu treść punktu 12 opinii biegłego W. T., a także

fakt zamieszczenia w umowie ubezpieczenia jako zabezpieczenia sprawnego i

atestowanego autoalarmu marki Tytan.

W wyniku apelacji pozwanego ubezpieczyciela, wyrokiem z dnia 7 kwietnia

2009 r. Sąd Okręgowy zmienił zaskarżony wyrok i powództwo oddalił.

5

Sąd Okręgowy uzupełnił postępowanie dowodowe i dokonał po części odmiennych

ustaleń faktycznych na podstawie przeprowadzonej z urzędu uzupełniającej

opinii biegłego W. T. W opinii złożonej na piśmie, odpowiadając na pytanie o rodzaj

zabezpieczeń włączonych w dniu kradzieży biegły wskazał, że na podstawie

zabezpieczonego materiału dowodowego można wnioskować, iż samochód miał

zamknięte drzwi, założoną na kierownicę „laskę" i załączony z pilota autoalarm. Z

kolei z zeznań świadka Z. Ś. można wnioskować, że w dniu zdarzenia samochód

mógł mieć zamknięte drzwi, założoną na kierownicę „laskę" i załączony autoalarm

oraz uruchomioną blokadę dźwigni zmiany biegów, a z zeznań J. Ś., że były to

zamknięte drzwi, założona na kierownicę „laska" i załączony autoalarm. Tylko

jednoznaczne ustalenie, jakie kluczyki od mechanizmów zabezpieczających w

samochodzie były w posiadaniu kierującego tym pojazdem w dniu zdarzenia,

pozwoliłoby na wnioskowanie, że zabezpieczenie dźwigni zmiany biegów w postaci

obejmy na dźwignię również było uruchomione. Biegły wskazał, że ze złożonych w

toku sprawy zeznań świadków, opisu przez nich blokady dźwigni zmiany biegów

oraz danych konstrukcyjnych mechanizmu zabezpieczającego Niedźwiedź Lock

(Bear Lock) wynika, iż w dniu zdarzenia w samochodzie urządzenie to nie mogło

być uruchomione, bo nie było w nim zamontowane. Z przedstawionych przez

świadków opisów blokady dźwigni zmiany biegów wynikało, że było to inne

urządzenie – nie był to mechanizm zabezpieczający firmy Niedźwiedź Lock - Bear

Lock.

Odnośnie dołączonych do akt pilotów biegły stwierdził, że pochodzą one

od alarmów samochodowych typu „Tytan". W opinii ustnej, uzupełniającej

na rozprawie apelacyjnej w dniu 27 marca 2009 roku biegły potwierdził,

że w skradzionym samochodzie nie było zabezpieczenia blokady „Niedźwiedź

Lock". Montowane jest ono przy dźwigni biegów pod elementami przykrywającymi

urządzenia skrzyni biegów w kabinie samochodu. Na zewnątrz widoczne jest tylko

miejsce, w które należy włożyć kluczyk oraz otwór, w który wkłada się trzpień

ryglujący będący przedmiotem metalowym wyglądającym jak walec o rozmiarach

ołówka i kształcie jak na zdjęciu nr 18 - opinii na piśmie - k. 109. Biegły też

stwierdził, że brak jest oryginalnego klucza od tej blokady, bowiem nie był nim

kluczyk nr 5. Podobny profil kluczyka mógł służyć do obsługi mechanizmu

6

zamykającego zabezpieczenie w kształcie podkowy. Podkowa nie jest jednak

zabezpieczeniem typu Niedźwiedź Lock. Występowała na rynku wcześniej, niż

„Niedźwiedź Lock" i również służyła do zabezpieczania skrzyni biegów. Również

„laska" o której zeznają świadkowie jest odrębnym od „Niedźwiedź Lock"

urządzeniem służącym do zabezpieczenia kierownicy. Biegły wskazał, że nie jest

mu wiadome czy zabezpieczenie w kształcie podkowy miało jakieś certyfikaty,

natomiast blokada „Niedźwiedź Lock" ma certyfikat. Ponadto biegły wyjaśnił,

że w opinii uzupełniającej nie wskazywał istnienia zabezpieczenia w kształcie

podkowy, gdyż urządzenia te miały zamykania zatrzaskowe. Stwierdził, że świadek

J. Ś. nie złożył na komendzie kluczyków od blokady w kształcie podkowy. Gdyby

świadek zeznał, że podkowę założył i zatrzasnął, to mógłby uznać że

zabezpieczenie w kształcie podkowy zostało założone, gdyż znane są mu tylko

podkowy zatrzaskowe, otwierające się na kluczyk.

Opierając się na przeprowadzonej w drugiej instancji opinii uzupełniającej,

Sąd Okręgowy wskazał, że zgodnie z treścią § 5 ust. 2 pkt 2 o.w.u. warunkiem

odpowiedzialności ubezpieczyciela za kradzież pojazdu było zainstalowanie

w samochodzie, którego wartość przekraczała 30.000 złotych dwóch sprawnych

technicznie i atestowanych zabezpieczeń uaktywnionych w momencie kradzieży.

Urządzenia te, w szczególności fabrycznie zamontowane: autoalarm, mechaniczna

blokada skrzyni biegów czy immobiliser, a zgodnie z § 5 ust. 3 o.w.u., powinny być

sprawne technicznie i posiadać certyfikat skuteczności wydany przez Państwowy

Instytut Motoryzacji lub Instytut Techniki Samochodowej. Zgodnie natomiast z § 9

ust. 3 pkt 5a o.w.u., ubezpieczenie nie obejmowało szkód powstałych w wyniku

kradzieży pojazdu, jeśli w chwili dokonania kradzieży pojazd nie był należycie

zabezpieczony lub nie były uruchomione wszystkie znajdujące się w nim

urządzenia zabezpieczające, określone w § 5, a ponadto gdy w chwili dokonania

kradzieży pojazd nie posiadał zainstalowanych sprawnych urządzeń

zabezpieczających przed kradzieżą, (podpunkt b). Za niesporne Sąd Okręgowy

uznał, że w umowie ubezpieczenia powód wskazał jako dodatkowe zabezpieczenie

przeciwkradzieżowe autoalarm typu „Tytan" i blokadę mechaniczną dźwigni zmiany

biegów „Niedźwiedź - Lock", zgodne z wymogami § 5 ust. 2 pkt 2 o.w.u.

7

Artykuł 815 § 1 k.p.c. w brzmieniu obowiązującym w dniu zawarcia umowy

(Dz. U. z 2004; Nr 281; poz. 2783) przewidywał, iż ubezpieczający obowiązany jest

podać do wiadomości zakładu ubezpieczeń wszystkie znane sobie okoliczności,

o które zakład ubezpieczeń zapytywał w formularzu oferty albo przed zawarciem

umowy w innych pismach. Jeżeli zakład ubezpieczeń zawarł umowę ubezpieczenia

mimo braku odpowiedzi ubezpieczającego na poszczególne pytania, pominięte

okoliczności uważa się za nieistotne. Wskazany przepis, w ocenie Sądu, nakładał

na ubezpieczającego obowiązek podania do wiadomości ubezpieczyciela

okoliczności istotnych dla oceny ryzyka przyjmowanego przez ubezpieczyciela.

Nie przewidywał obowiązku sprawdzania prawdziwości wskazanych danych przez

ubezpieczyciela. Umowa ubezpieczenia zaliczana jest bowiem do umów

najwyższego zaufania. Wyraził pogląd, że bez znaczenia jest w związku z tym dla

oceny dochodzonego roszczenia, że w momencie zawierania umowy osoba

zawierająca ją w imieniu pozwanego dokonała oględzin samochodu i wykonała dwa

zdjęcia. Nie przejęła w ten sposób na rzecz pozwanego ryzyka prawdziwości

danych podanych przez powoda we wniosku. Wskazał, że z przeprowadzonego

uzupełniającego postępowania dowodowego wynika, że w samochodzie nie było

zamontowane zabezpieczenie typu „Niedźwiedź Lock" deklarowanego przez

powoda w umowie. Występujące w samochodzie zabezpieczenia, o których

zeznawali świadkowie, nie było tym urządzeniem. Z opinii biegłego wynika,

że urządzenie „Niedźwiedź Lock" montowane było w skrzyni biegów, pod jej

obudową, niewidoczne w kabinie z wyjątkiem miejsca do włożenia kluczyka

i trzpienia ryglującego. O istnieniu takiego zabezpieczenia świadkowie nie

zeznawali, w kompletach kluczyków brak było kluczyka od takiego zabezpieczenia,

a powód nie przedstawił innego dowodu świadczącego o jego zamontowaniu.

W świetle dokonanych ustaleń Sąd Okręgowy uznał, że powód wskazał w umowie

nieprawdziwe informacje o istnieniu w samochodzie zabezpieczenia typu

„Niedźwiedź Lock". W samochodzie istniało tylko jedno deklarowane

zabezpieczenie w postaci autoalarmu „Tytan" co jednak nie spełniało warunków § 5

ust. 2. 2 o.w.u. Według art. 815 § 3 k.c. jeżeli ubezpieczający podał niezgodnie

z prawdą do wiadomości zakładu ubezpieczeń okoliczności, o których mowa

w paragrafach poprzedzających, zakład wolny jest od odpowiedzialności, chyba

8

że okoliczności te nie mają wpływu na zwiększenie prawdopodobieństwa wypadku

objętego umową. Z opinii złożonej przed Sądem Rejonowym wynika, że urządzenie

„Niedźwiedź Lock" posiada certyfikat IMP klasy „C" do roku 2009 co oznacza, że

blokada ta powinna stwarzać utrudnienie włamania, gdyż pokonanie jej powinno

trwać minimum 6 minut. Wskazany czas niewątpliwie utrudnił by kradzież o ile w

ogóle ewentualny włamywacz podjąłby w środku dnia na ruchliwym i

monitorowanym parkingu przed dużym marketem - tak jak to miało miejsce

w rozpoznawanej sprawie - próbę pokonania blokady i kradzieży samochodu.

Brak zatem w samochodzie blokady „Niedźwiedź Lock" miało niewątpliwy wpływ

na zwiększenie prawdopodobieństwa kradzieży, co zgodnie z art. 815 § 3 k.c.

obowiązującym w czasie objętym sporem, zwalnia stronę pozwaną

od odpowiedzialności za kradzież spornego samochodu. Wskazał ponadto,

że żądanie pozwu niezasadne jest również na podstawie § 9 ust. 3 pkt 5b o.w.u.,

gdyż w chwili dokonania kradzieży pojazd nie posiadał zainstalowanych sprawnych

urządzeń zabezpieczających przed kradzieżą określonych w § 5. o.w.u.

Wyrok Sądu Okręgowego został zaskarżony przez powoda skargą

o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia z dnia 6 kwietnia

2011 r. Powód oparł swoją skargę na podstawie naruszenia przepisów

postępowania, tj. art. 3 k.p.c. i art. 232 k.p.c. oraz prawa materialnego, tj. art. 815

§ 1 i § 3 k.c.; art. 815 § 3 k.c.; art. 816 § 2 k.c. Powód wskazał, że zaskarżony

wyrok jest niezgodny z art. 3 k.p.c., art. 232 k.p.c. oraz art. 815 § 1 i § 3 k.c. i art.

816 § 2 k.c. i wniósł o stwierdzenie jego niezgodności z tymi przepisami oraz

zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kosztów postępowania według norm

przepisanych.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia

przysługuje od prawomocnego wyroku sądu w zasadzie drugiej instancji,

kończącego postępowanie w sprawie, jeżeli przez jego wydanie stronie została

wyrządzona szkoda, a jego zmiana lub uchylenie w drodze innych środków

prawnych, nie było i nie jest możliwe (art. 4241

§ 1 k.p.c.). Zasadą jest,

9

że prawomocność, tworzy nowy stan prawny pomiędzy stronami albo erga omnes,

jak też sanuje wszelkie ewentualne naruszenia prawa; którymi orzeczenie

ewentualnie jest dotknięte. Dlatego przy wykładni zawartego w art. 4241

§ 1 k.p.c.

pojęcia „niezgodności z prawem” należy uwzględnić istotę i sens

odpowiedzialności państwa przewidzianej w art. 4171

§ 2 k.c. w zw. z art. 77

Konstytucji oraz naturę władzy sądowniczej. Swoboda ocen sędziego wynika nie

tylko z jej istoty, ale często z pojęć niedookreślonych, czy klauzul generalnych.

W związku z tym w teorii prawa trafnie przyjmuje się istnienie możliwości wyboru

przez sędziego jednego z możliwych rozwiązań.

Poza tym treść orzeczenia zależy od wyników wykładni, które mogą być

różne w zależności od przedmiotu i stosowanych jej metod. W związku

z otwartością semantyczną języka, w tym także języka prawnego mogą mieć

miejsce różne poprawne z punktu widzenia metod interpretacje. Z tych przyczyn

tezę o istnieniu jedynego trafnego orzeczenia należy odrzucić. Dlatego też trzeba

uznać, że różnej treści orzeczenia wydane w podobnej sprawie mogą być „zgodne

z prawem” (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 września 1991 r., III ARN

32/91, PUG 1992, nr 2-3, poz. 4).

Z tych wszystkich względów definicja bezprawności dotycząca art. 4241

§ 1

k.p.c. jest odmienna od tego ogólnego pojęcia funkcjonującego na gruncie prawa

materialnego i procesowego. Prawomocne orzeczenie jest w tym znaczeniu

niezgodne z prawem, gdy jest sprzeczne z niepodlegającymi różnej wykładni

przepisami i z ogólnie przyjętymi standardami rozstrzygnięć (por. np. wyroki Sądu

Najwyższego z dnia 7 lipca 2006 r., I CNP 33/06, OSNC 2007, nr 2, poz. 35,

z dnia 31 marca 2006 r., IV CNP 25/05, OSNC 2007, nr 1, poz. 17, z dnia

14 grudnia 2006 r., I BP 13/06, M. Pr. 2007, nr 5, poz. 253).

Przeprowadzenie dowodu z urzędu nie świadczy ani o braku niezależności

ani bezstronności czy niezawisłości organu orzekającego, co wyjaśnił Sąd

Najwyższy w wyroku z dnia 22 luty 2006 r., III CK 341/05 (OSNC 2006, nr 10, poz.

174; por. także wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 grudnia 1997 r., II UKN 394/97,

OSNP 1998, nr 20, poz. 614).

10

Pomimo wielu zmian ustawodawczych wzmacniających zasadę

kontradyktoryjności pozostawiono w systemie prawnym unormowanie zawarte

w zdaniu drugim art. 232 k.p.c., które jest wyrazem nadal funkcjonującej

w ograniczonym zakresie zasady prawdy materialnej (por. uchwałę Sądu

Najwyższego z dnia 17 lutego 2004 r., II CZP 115/03, OSNC 2005, nr 5, poz. 77).

Obecny stan prawny jest podobny do unormowania zawartego w art. 244 k.p.c.

z 1930 r. (według tekstu jednolitego z 1932 r.). Podejmowane w piśmiennictwie

próby ograniczenia stosowania art. 232 k.p.c. nie są przekonywające.

Władza sędziego, nie może być w tym wypadku w drodze pozajęzykowych metod

wykładni zwężona, skoro jej nie ogranicza jasne brzmienie przepisu.

Gdyby ustawodawca chciał ją zredukować to przy okazji wielu kolejnych nowelizacji

kodeksu postępowania cywilnego dokonałby tego w sposób wyraźny. W związku

z tym, można sądowi zarzucić, że nie dopuścił jakiegoś dowodu z urzędu, mimo,

że zachodziły ku temu powody, nie można natomiast wytykać mu, że jakiś dowód

dopuścił, czyli, że skorzystał z przyznanej mu dyskrecjonalnie władzy

(por. np. uchwałę składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 19 maja

2000 r., III CZP 4/00, OSNC 2000, nr 11, poz. 195). Nie był więc trafny podniesiony

przez skarżącego zarzut naruszenia powołanych w skardze przepisów prawa

procesowego.

Podstawę obrazy prawa materialnego, tj. art. 815 § 1 i 3 k.c. i art. 816 § 2

k.c. skarżący po części oparł na kwestionowaniu ustaleń faktycznych.

Tymczasem niedopuszczalne jest oparcie skargi na zarzutach dotyczących

ustalenia faktów lub oceny dowodów (art. 4244

k.p.c.). W związku z tym

należy zauważyć, że wbrew stanowisku skarżącego nie można się zgodzić

jakoby zeznania J. Ś. i Z. Ś. były do końca konsekwentne i spójne, co wynika już z

części wstępnej uzasadnienia np. jeżdżący tym samochodem w celu wykonywania

działalności gospodarczej jako kierowca J. Ś. w zawiadomieniu o przestępstwie

wskazał tyko 2 klucze, tj. od stacyjki i od drzwi samochodu.

Skarżący przeoczył, że Sąd Okręgowy oddalił powództwo także z innej

przyczyny niż bezpośrednio kwestionowana w skardze, tj. że w chwili kradzieży

w pojeździe nie były uruchomione urządzenia zabezpieczające określone w § 5

o.w.u. Paragraf 9 ust. 3 pkt 5 o.w.u. jednoznacznie w takim wypadku wyłączał

11

odpowiedzialność ubezpieczyciela. Według postanowień zawartych w § 5 ust 2 i 3

o.w.u. co najmniej dwa znajdujące się w samochodzie zabezpieczenia powinny być

atestowane w Polsce i posiadać certyfikat skuteczności wydany przez Państwowy

Instytut Motoryzacji lub Instytut Techniki Samochodowej. W świetle dokonanych

przez Sąd drugiej instancji uzupełniających ustaleń w skradzionym samochodzie

powoda znajdowało się tylko jedno takie urządzenie tj. auto alarm uruchamiany

z pilota, natomiast laska na kierownicę i zakładana na dźwignię biegów tzw. obejma

takimi urządzeniami nie były.

Odnosząc się bezpośrednio do zarzutów materialnych podniesionych

w skardze, zauważyć należy, że podpisany przez powoda wniosek o ubezpieczenie

pojazdu w interesującym zakresie zawierał pozycję: sprawne i atestowane

urządzenia przeciwko kradzieżowe i w tych pozycjach jak twierdzi się w skardze

agent ubezpieczeniowy wpisał autoalarm Tytan i blokada Niedźwiedź – Lock.

W takim wypadku brak było podstawy do przyjęcia, że na to istotne dla zaistnienia

odpowiedzialności ubezpieczyciela pytanie nie została udzielona odpowiedź

w rozumieniu art. 815 § 1 in fine k.c. Gdyby ubezpieczający działał z należytą

starannością i tylko uważnie przeczytał podpisany wniosek, to powinien był nabrać

wątpliwości i zgłosić je ubezpieczycielowi, co do tego, czy ewentualnie znajdująca

się wtedy w pojeździe zwykła obejma zakładana ręcznie na dźwignię zmiany

biegów, jest atestowaną blokadą skrzyni biegów Niedźwiedź Lock umieszczoną

wewnątrz pod elementami przykrywającymi urządzenia skrzyni biegów.

Niezgłoszenie tej wątpliwości mogło zostać ocenione jako niepodanie okoliczności,

o które ubezpieczyciel zapytał we wniosku. Można więc było w drodze niewadliwej,

we wskazanym wyżej znaczeniu, wykładni przyjąć, że wskazany przepis,

niezależnie od powinności informacyjnych agenta wobec ubezpieczyciela, nakładał

także na ubezpieczającego obowiązek podania do wiadomości towarzystwa

ubezpieczeniowego okoliczności istotnych dla oceny ryzyka przyjmowanego przez

ubezpieczyciela i nie przewidywał obowiązku sprawdzania prawdziwości

wskazanych danych przez pozwanego. Umowa ubezpieczenia zaliczana jest

bowiem do umów najwyższego zaufania.

12

W sprawie istotne dla rozstrzygnięcia sprawy postanowienia ogólnych

warunków ubezpieczenia (§ 5 i 9) nie budziły wątpliwości znaczeniowych i nie

zostały zinterpretowane w sprawie na niekorzyść powoda.

Ze wskazanych względów należało przyjąć, że skarga jest nieuzasadniona,

gdyż zaskarżone orzeczenie nie jest bezprawne w wyżej zasygnalizowanym

znaczeniu.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.