Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 9 grudnia 2011 r.

II PK 115/11

Wydział II

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt II PK 115/11

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 9 grudnia 2011 r.

Sąd Najwyższy w składzie :

SSN Józef Iwulski (przewodniczący, sprawozdawca)

SSN Katarzyna Gonera

SSN Romualda Spyt

Protokolant Grażyna Grabowska

w sprawie z powództwa B. S.

przeciwko PKP Polskim Liniom Kolejowym S.A. z siedzibą w Warszawie Zakład

Linii Kolejowych /…/

o zadośćuczynienie,

po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw

Publicznych w dniu 9 grudnia 2011 r.,

skargi kasacyjnej powoda od wyroku Sądu Okręgowego - Sądu Pracy i

Ubezpieczeń Społecznych w B.

z dnia 16 grudnia 2010 r.,

uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi

Okręgowemu - Sądowi Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w B. do

ponownego rozpoznania i orzeczenia o kosztach postępowania

kasacyjnego.

2

UZASADNIENIE

Wyrokiem z dnia 5 lipca 2010 r., Sąd Rejonowy-Sąd Pracy i Ubezpieczeń

Społecznych częściowo uwzględnił powództwo B. S. przeciwko PKP Polskim

Liniom Kolejowym Spółce Akcyjnej z siedzibą w Warszawie Zakładowi Linii

Kolejowych w B. o zapłatę kwoty 49.846 zł tytułem zadośćuczynienia za

nieudzielenie odpoczynku dobowego i tygodniowego w ten sposób, że zasądził od

strony pozwanej na rzecz powoda kwotę 10.000 zł z ustawowymi odsetkami od

dnia 27 listopada 2008 r. do dnia zapłaty, a w pozostałej części oddalił powództwo i

orzekł o kosztach procesu.

Sąd pierwszej instancji ustalił, że powód jest zatrudniony na kolei od

1 grudnia 1971 r., przy czym od 1 sierpnia 2000 r. pełni obowiązki zastępcy

naczelnika do spraw drogowo-budowlanych w sekcji eksploatacji Inowrocław

będącej jednostką organizacyjną pozwanej. Pracujący w tej sekcji naczelnik oraz

jego dwaj zastępcy wraz z pracą w wymiarze 8 godzin dziennie w dni powszednie,

raz, bądź dwa razy w miesiącu pełnili dyżury bez przerwy w okresach

tygodniowych. Dyżury wyznaczał pracodawca na podstawie tak zwanych „planów

osiągalności”, z reguły w nieprzerwanych okresach trwających od godz. 8:00 w

poniedziałek do godz. 8.00 w następny poniedziałek. W ramach planu osiągalności

powód był zobowiązany do pozostawania w domu „pod telefonem”. W razie

wystąpienia tak zwanych zdarzeń kolejowych (na przykład katastrofy, wypadku)

powód miał obowiązek stawić się na miejscu wypadku w ciągu 60 minut od

otrzymania informacji. Za czas pełnionych w ten sposób dyżurów powód nie

otrzymał od pracodawcy czasu wolnego.

Przy takich ustaleniach faktycznych Sąd Rejonowy doszedł do wniosku, że

tak zwane stany osiągalności to nic innego, jak dyżur domowy. W świetle zasad

doświadczenia życiowego i zwykłego racjonalnego rozumowania jest dla Sądu

oczywiste, że powód, będąc „pod telefonem”, pozostawał w dyspozycji pracodawcy

i nie mógł swobodnie dysponować swoim czasem prywatnym. Każdy telefon do

niego w tym czasie mógł oznaczać, że będzie zobligowany do stawienia się w

konkretnym miejscu celem wypełnienia swoich obowiązków służbowych. W zamian

3

za czas wyznaczony w ramach stanów osiągalności - faktycznie za czas dyżuru

domowego - nie przysługiwało powodowi ani wynagrodzenie za godziny

nadliczbowe, ani dni wolne. Zakładając, że stany osiągalności były w istocie

dyżurami domowymi, niewątpliwie naruszało to prawo powoda do odpoczynku, bo

pozostawał on wtedy do dyspozycji pracodawcy. Jednocześnie godziło to w dobro

osobiste powoda, to jest prawo do życia rodzinnego. Powód nie mógł w trakcie

stanu osiągalności towarzyszyć rodzinie w wyjazdach poza miejsce zamieszkania

ani uczestniczyć w imprezach rodzinnych (w szczególności nie mógł spożywać

alkoholu). Ze względu na ograniczenia związane z możliwością wezwania do pracy

przez pracodawcę w którymkolwiek momencie powód mógł czuć się pokrzywdzony.

Zachowanie strony pozwanej było bezprawne, bo naruszało prawo powoda do

odpoczynku wynikające z art. 1515

§ 2 zdanie drugie k.p., naruszało dobro osobiste

w postaci prawa do życia rodzinnego i wywołało u powoda poczucie skrzywdzenia.

Stąd też pozwana powinna ponosić odpowiedzialność przewidzianą w art. 23 w

związku z art. 448 k.c. Według Sądu Rejonowego odpowiednią - za okres trzech lat

- kwotą należnego powodowi zadośćuczynienia z tego tytułu jest 10.000 zł

(przeciętnie 3.300 zł na rok).

Od wyroku Sądu pierwszej instancji obie strony wniosły apelacje.

Wyrokiem z dnia 16 grudnia 2010 r., Sąd Okręgowy-Sąd Pracy i

Ubezpieczeń Społecznych, w uwzględnieniu apelacji strony pozwanej, zmienił

wyrok Sądu Rejonowego w ten sposób, że oddalił powództwo w całości i zasądził

od powoda na rzecz strony pozwanej kwotę 2.400 zł tytułem zwrotu kosztów

zastępstwa prawnego za pierwszą instancję, a także oddalił apelację powoda oraz

zasądził od powoda na rzecz pozwanej kwotę 2.430 zł tytułem zwrotu kosztów

procesu za drugą instancję. Sąd Okręgowy uznał, że Sąd pierwszej instancji

przeprowadził wyczerpujące postępowanie dowodowe i podzielił poczynione

ustalenia faktyczne. Sąd Okręgowy nie zgodził się jednak z wnioskami Sądu

Rejonowego i uznał, że błędnie przyjął on, iż powód w ramach planów osiągalności

pełnił w istocie dyżur domowy w rozumieniu art. 1515

§ 1 k.p. Dyżur pracowniczy to

pozostawanie pracownika poza normalnymi godzinami pracy w gotowości do

wykonywania pracy, zatem jego cechą charakterystyczną jest gotowość podjęcia

pracy na żądanie pracodawcy. Tymczasem w planach osiągalności nie

4

zobowiązywano powoda do pozostawania w domu w gotowości do wykonywania

pracy. Przekazując powodowi telefon komórkowy i wydając polecenie jego

odbierania, pracodawca dążył do zapewnienia sobie pewniejszego kontaktu z

powodem w dniach wyznaczonych w planach osiągalności, a taka potrzeba

wynikała ze specyfiki działalności strony pozwanej oraz z charakteru funkcji

pełnionej przez powoda. Powód nie wykazał przy tym, aby musiał być w gotowości

do wykonywania pracy, aby był nieustająco dyspozycyjny i aby pozostawanie „pod

telefonem” w jakikolwiek sposób ingerowało w jego życie prywatne. Plan

osiągalności nie wskazywał miejsca, w jakim pracownik powinien się znajdować.

Nie było polecenia, aby w tym czasie powód bezwzględnie przebywał w domu.

Powód nie musiał pozostawać w gotowości do pracy również w razie ewentualnego

wypadku kolejowego, gdyż - jak przyznał - do każdego wypadku indywidualnie

wyznaczany był skład komisji. Nawet gdyby nie istniały plany osiągalności, to

powód i tak musiałby zgłosić się do pracy, o ile zostałby wyznaczony do składu

komisji. Z tej przyczyny nie jest uprawniony wniosek, że w ramach planów

osiągalności powód w istocie pełnił dyżur domowy w rozumieniu art. 1515

§ 1 k.p. i

że te plany naruszały prawo powoda do odpoczynku. Skoro zaś w ramach planów

osiągalności powód nie pełnił dyżuru domowego, to wykluczone jest przyjęcie

jakoby pozwany pracodawca działał bezprawnie, nie udzielając powodowi w tym

czasie 11-godzinnego odpoczynku dobowego i 35-godzinnego odpoczynku

tygodniowego (art. 132 i 133 k.p.). Zdaniem Sądu Okręgowego, plany osiągalności

to nic innego, jak podkreślenie konieczności pozostawania dyspozycyjnym przez

powoda zajmującego stanowisko kierownicze. Działania pracodawcy zmierzające

do zapewnienia prawidłowego funkcjonowania zakładu pracy nie mogą zaś w

żaden sposób być uznane za działania bezprawne, czy zawinione. Przy

opracowywaniu planów osiągalności pracodawca działał zgodnie z prawem. Powód

wywodził swoje roszczenie z art. 448 k.c., wobec czego to na nim ciążył obowiązek

wykazania ziszczenia się przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej strony

pozwanej. Powód nie zgłaszał wniosków dowodowych mogących potwierdzić, że

doznał krzywdy, a jeśli tak, to w jakim rozmiarze. Nie wykazał też winy strony

pozwanej jako podstawy uwzględnienia roszczenia o zadośćuczynienie pieniężne.

5

Od wyroku Sądu Okręgowego powód wniósł skargę kasacyjną, w której

zarzucił naruszenie: 1) art. 316 § 1 i art. 381 oraz 382 k.p.c., przez bezpodstawne

pominięcie nowego dowodu (pisma z dnia 21 września 2010 r.) złożonego w

postępowaniu apelacyjnym, bez jednoczesnego ustosunkowania się Sądu

Okręgowego do wniosku dowodowego; 2) art. 233 § 1 i art. 328 § 2 w związku z

art. 382 k.p.c., przez pominięcie w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku oceny

części istotnego materiału dowodowego zebranego w sprawie w sytuacji, gdy Sąd

Okręgowy dokonał zmiany ustaleń faktycznych poczynionych w postępowaniu

pierwszoinstancyjnym, a także przez niewskazanie w treści uzasadnienia wyroku

motywów jego wydania, w szczególności braku wyczerpującej analizy zebranego

materiału dowodowego; 3) art. 1515

§ 1 k.p., przez jego błędną wykładnię,

polegającą na przyjęciu, że nie jest dyżurem pracowniczym sytuacja, w której

pracownik pozostaje poza godzinami pracy (w trakcie tak zwanego czasu

osiągalności) do dyspozycji pracodawcy i zobowiązany jest do stawienia się w

wyznaczonym przez pracodawcę miejscu, w określonym przez pracodawcę czasie,

celem podjęcia wykonywania obowiązków pracowniczych, bez jednoczesnego

wyznaczenia przez pracodawcę miejsca, w którym pracownik powinien przebywać,

będąc w trakcie czasu osiągalności; 4) art. 1515

§ 2, art. 132 § 1 oraz art. 133 § 1, 3

i 4 k.p., przez ich niezastosowanie w sprawie wskutek błędnego uznania, że powód

nie pełnił dyżurów w trakcie czasu osiągalności; 5) art. 23, art. 24 § 1 i art. 448 k.c.

w związku z art. 300 k.p. oraz art. 111

k.p., przez błędne uznanie, że nieudzielanie

dobowego i tygodniowego odpoczynku w przypadku pozostawania pracownika do

dyspozycji pracodawcy w związku z wyznaczeniem planu osiągalności, nie stanowi

działania naruszającego przepisy prawa pracy, a tym samym nie jest bezprawne

oraz zawinione i nieprzyznanie powodowi zadośćuczynienia w kwocie dochodzonej

pozwem, stanowiącej „zupełną i właściwą” rekompensatę naruszenia dóbr

osobistych powoda.

W uzasadnieniu skargi kasacyjnej powód wskazał w szczególności, że po

złożeniu apelacji przedstawił nowy dowód z dokumentu w postaci pisma

datowanego na dzień 21 września 2010 r., w którym dyrektor zakładu pracy wprost

poleca swoim podwładnym wycofanie się z wyznaczania pracowników do pełnienia

dyżurów w ramach planów osiągalności oraz takie rozwiązanie tej kwestii, aby nie

6

stanowiły one dyżurów w rozumieniu art. 1515

k.p. Pismo to stanowiło

konsekwencję postępowania prowadzonego przez Państwową Inspekcję Pracy.

Sąd Okręgowy nie tylko nie uwzględnił tego wniosku dowodowego, ale w ogóle się

do niego nie ustosunkował. Dalej powód wywiódł, że w związku z rozwojem

techniki, pracodawcy mają coraz więcej możliwości, aby zobowiązać pracowników

do pozostawania w gotowości do świadczenia pracy, jednocześnie nie wskazując

wyraźnie miejsca, w którym pracownik powinien w tym czasie przebywać.

Oczywiste jest przy tym, że opuszczenie przez pracownika pewnego obszaru wokół

miejsca zamieszkania oraz zakładu pracy spowodowałoby niemożność stawienia

się w określonym przez pracodawcę czasie w miejscu świadczenia pracy celem

wykonywania obowiązków służbowych. Tym samym działania pracodawców

polegające na wyznaczaniu okresów osiągalności mogą stanowić próbę obejścia

przepisów prawa pracy dotyczących pełnienia dyżurów. Skarżący dodał, że w takim

okresie jego wolność dysponowania prywatnym czasem poza normalnymi

godzinami pracy była znacznie, jeśli nie wręcz całkowicie, ograniczona. Miał

obowiązek stawić się w miejscu zdarzenia w ciągu 60 minut od chwili

zawiadomienia, a więc jest logiczne, że nie mógł przebywać w większej odległości

od miejsca zamieszkania, czy też uczestniczyć w spotkaniach towarzyskich,

zwłaszcza że członków komisji wypadkowej wyznaczano spośród osób pełniących

w tym czasie dyżury. Według powoda, w związku z powszechnością używania

telefonów komórkowych i ze względu na brak szczegółowych uregulowań w tym

zakresie, dyżur domowy należy traktować jako określenie umowne, tym bardziej że

kontakt z pracownikiem za pośrednictwem telefonu komórkowego jest możliwy bez

względu na to, czy aktualnie przebywa on w miejscu zamieszkania. Pracownik

„pozostający pod telefonem” jest ograniczony w dysponowaniu swoim czasem, co z

kolei uzasadnia zapewnienie mu z tego tytułu ochrony prawnej, w szczególności w

zakresie prawa do odpoczynku dobowego i tygodniowego. Nieudzielenie powodowi

wymaganych prawem okresów odpoczynku było zatem bezprawne i uzasadnia

odpowiedzialność pozwanego pracodawcy. Działanie pracodawcy, zwłaszcza w

sytuacji, gdy powód zgłaszał mu wielokrotnie zastrzeżenia co do sposobu

uregulowania kwestii planów osiągalności, nosi znamiona winy umyślnej.

7

Powód wniósł o rozpoznanie skargi kasacyjnej na rozprawie, o uchylenie

zaskarżonego wyroku i poprzedzającego go wyroku Sądu Rejonowego oraz

przekazanie sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania,

ewentualnie o zmianę zaskarżonego wyroku przez zasądzenie od strony pozwanej

kwoty 49.846 zł wraz z odsetkami od dnia 27 listopada 2008 r. do dnia zapłaty oraz

o zasądzenie od pozwanej na rzecz powoda kosztów postępowania za wszystkie

instancje.

W odpowiedzi na skargę kasacyjną strona pozwana wniosła o odmowę

przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania, ewentualnie o jej oddalenie oraz o

zasądzenie od powoda kosztów postępowania kasacyjnego.

Pismem procesowym z dnia 28 października 2011 r. (data nadania w

placówce pocztowej) powód osobiście cofnął skargę kasacyjną i wniósł o „nie

rozpoznawanie jej” oraz stwierdził, że „zrzeka się wszelkich roszczeń objętych

niniejszą sprawą”. Kolejnym pismem procesowym z dnia 30 października 2011 r.

(data nadania w placówce pocztowej) powód osobiście wniósł o „wycofanie pisma

procesowego (…) dotyczącego wycofania skargi kasacyjnej” i o rozpoznanie skargi.

Dodał również, że „nie zrzeka się wszelkich roszczeń objętych niniejszą sprawą” a

nadto, że do sporządzenia pisma o cofnięciu skargi kasacyjnej „zmusił go

podstępem i szantażem pracodawca”.

Obecny na rozprawie kasacyjnej pełnomocnik powoda podniósł, że nie ma

podstaw do umorzenia postępowania kasacyjnego, bowiem cofnięcie skargi

kasacyjnej zostało przez powoda odwołane, zaś on jako pełnomocnik powoda

podtrzymuje wniosek o rozpoznanie skargi na rozprawie. Ponadto pełnomocnik

powoda oświadczył, że jego mocodawca uchylił się od skutków prawnych

oświadczenia woli o zrzeczeniu się roszczeń wobec strony pozwanej w piśmie z

dnia 1 grudnia 2011 r. Z kolei pełnomocnik strony pozwanej podniósł na rozprawie,

że oświadczenia powoda o cofnięciu skargi kasacyjnej i o zrzeczeniu się roszczeń

są skuteczne, wobec czego postępowanie kasacyjne powinno zostać umorzone.

Nadto, pełnomocnicy obu stron podtrzymali wnioski zawarte odpowiednio w

skardze kasacyjnej i w odpowiedzi na skargę.

Sąd Najwyższy wziął pod uwagę, co następuje:

8

W pierwszej kolejności należało rozważyć, czy skarga kasacyjna w sytuacji

procesowej, do jakiej doszło już po jej wniesieniu, podlegała merytorycznemu

rozpoznaniu, czy też postępowanie kasacyjne powinno być umorzone. Po

wniesieniu skargi kasacyjnej do Sądu drugiej instancji i przesłaniu akt sprawy do

Sądu Najwyższego, jak również po wydaniu w dniu 6 września 2011 r.

postanowienia o przyjęciu skargi kasacyjnej do rozpoznania, powód w piśmie

procesowym samodzielnie cofnął skargę kasacyjną. Do dokonania takiej czynności

procesowej, bez zachowania przymusu adwokacko-radcowskiego (art. 871

k.p.c.),

powód był uprawniony z mocy art. 39821

k.p.c. Ta czynność procesowa powoda

była skuteczna, co powinno prowadzić do umorzenia postępowania kasacyjnego,

gdyż cofnięcie skargi kasacyjnej jako czynność procesowa nie podlega ocenie

Sądu Najwyższego na podstawie art. 203 § 4 w związku z art. 355 § 1 k.p.c.

(art. 391 § 2 w związku z art. 39821

k.p.c.), a w sprawach z zakresu prawa pracy

także na podstawie art. 469 k.p.c., gdyż skarga kasacyjna nie jest środkiem

odwoławczym (por. postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 3 września 1998 r., I

CKN 820/97, OSNC 1999 nr 2, poz. 40 oraz z dnia 16 kwietnia 2008 r., I CZ 13/08,

LEX nr 646318). Jednak w następnym piśmie powód oświadczył, że „wycofuje

złożony uprzednio wniosek o cofnięcie skargi kasacyjnej”. Ta czynność procesowa -

w przeciwieństwie do cofnięcia skargi kasacyjnej - powinna być dokonana z

zachowaniem przymusu adwokacko-radcowskiego (art. 871

§ 1 k.p.c.). Warunek

ten został spełniony, gdyż pełnomocnik powoda będący radcą prawnym na

rozprawie kasacyjnej oświadczył, że podtrzymuje odwołanie czynności procesowej

polegającej na cofnięciu skargi kasacyjnej i wnosi o jej rozpoznanie. Tak więc przed

umorzeniem postępowania kasacyjnego wskutek cofnięcia skargi doszło do

skutecznego procesowo odwołania tej czynności (por. orzeczenie Sądu

Najwyższego z dnia 23 kwietnia 1957 r., 4 CR 1036/55, OSPiKA 1958 nr 1, poz. 30,

z glosą Z. Resicha; postanowienie z dnia 20 stycznia 2004 r., II CK 80/03, LEX nr

602410 oraz wyroki z dnia 24 marca 2009 r., I PK 194/08, OSNP 2010 nr 23-24,

poz. 281 i z dnia 11 lutego 2011 r., I CSK 252/10, OSNC-ZD 2011 nr C, poz. 59), co

oznacza, że skarga podlegała rozpoznaniu w granicach zaskarżenia i w zakresie

9

powołanych podstaw, w odniesieniu do ustalonego stanu faktycznego (o skutkach

zrzeczenia się roszczenia - niżej).

Jeśli chodzi o istotę sporu, Sąd Najwyższy zgadza się ze skarżącym, że

czas pełnionego przez pracownika dyżuru „pod telefonem” nie może być

traktowany jako czas odpoczynku. Na wstępie trzeba rozważyć problem, czy dla

oceny, że stany osiągalności planowane przez pracodawcę nie były czasem

odpoczynku, w ogóle konieczne jest kwalifikowanie ich jako dyżurów

pracowniczych (tak zwanych dyżurów domowych) w rozumieniu art. 1515

k.p.

Powód nie dochodzi bowiem roszczeń wynikających z pełnienia takich dyżurów,

lecz roszczeń wywodzonych z pozbawienia go prawa do odpoczynku dobowego i

tygodniowego (kierując się zapewne poglądem prawnym wyrażonym w uchwale

składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 13 marca 2008 r., I PZP 11/07,

OSNP 2008 nr 17-18, poz. 247). Wobec tego możliwe byłoby ograniczenie się do

stwierdzenia, że opisane stany osiągalności nie były czasem odpoczynku w

rozumieniu art. 132 i 133 k.p., bez względu na to, czy były dyżurami według art.

1515

k.p. Takie uproszczenie jest jednak niemożliwe, ponieważ, gdyby te stany

osiągalności nie były dyżurem, o którym mowa w art. 1515

k.p., to byłyby czasem

odpoczynku według art. 132 i 133 k.p. Taki wniosek wynika z uwzględnienia

aktualnego stanu prawa unijnego.

Zgodnie z art. 2 dyrektywy 2003/88/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z

dnia 4 listopada 2003 r. dotyczącej niektórych aspektów organizacji czasu pracy

(Dz.U.UE Polskie wydanie specjalne Rozdział 05 Tom 04, s. 381), definicja „czasu

pracy” oznacza każdy okres, podczas którego pracownik pracuje, jest do dyspozycji

pracodawcy oraz wykonuje swoje działania lub spełnia obowiązki, zgodnie z

przepisami krajowymi lub praktyką krajową; zaś „okres odpoczynku” oznacza każdy

okres, który nie jest czasem pracy (podział dychotomiczny). Orzecznictwo

Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej jest jednoznacznie ustalone w

odniesieniu do dyżuru zakładowego i przyjmuje się w nim, że czas takiego dyżuru

podlega wliczeniu do czasu pracy (jest czasem pracy; por. postanowienie z dnia 11

stycznia 2007 r. w sprawie C-437/05, Jan Vorel przeciwko Nemocnice esky

Krumlov, ECR 2007, s. I-331). Natomiast w rozumieniu przepisów unijnych czas

dyżuru w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę poza zakładem pracy (dyżuru

10

domowego), jeśli pracownik nie wykonywał w jego trakcie obowiązków służbowych,

nie jest czasem pracy, a więc jest czasem odpoczynku. Sąd Najwyższy w

uzasadnieniach wyroków z dnia 13 maja 2009 r., III PK 8/09 (LEX nr 509014) i III

PK 9/09 (LEX nr 509018) przyjął, że Trybunał - jak dotąd - nie wypowiedział się

wyraźnie co do możliwości zaliczenia czasu dyżuru domowego do czasu pracy,

jednakże wypowiedzi takie można wyprowadzić pośrednio. W szczególności w

wyroku z dnia 3 października 2000 r. w sprawie C-303/98, Sindicato de Medicos de

Asistencia Publica (Simap) przeciwko Conselleria de Sanidad y Consumo de la

Generalidad Valenciana (ECR 2000, s. I-7963; LEX nr 82998) Trybunał przyjął, że

jeżeli pracownik odbywa dyżur w systemie oczekiwania na wezwanie poza

miejscem pracy, to czasem pracy jest tylko czas faktycznego świadczenia pracy,

gdy pracownik został wezwany do jej świadczenia. W sprawie tej Trybunał nie

podzielił opinii rzecznika generalnego, że czas dyżuru odbywanego w systemie

oczekiwania na wezwanie pracodawcy stanowi kategorię pośrednią między czasem

pracy i czasem odpoczynku ze względu na to, że pracownik nie może wtedy

całkowicie dobrowolnie dysponować swoim czasem (por. J. Skoczyński: Pojęcie

czasu pracy w prawie Unii Europejskiej [w:] Czas pracy, pod red. L. Florka,

Warszawa 2011, s. 20, także co do projektowanych zmian).

Jednakże regulacje zawarte w Kodeksie pracy dotyczące czasu pracy i

pełnienia dyżurów mają charakter bardziej korzystny dla pracownika niż przepisy

prawa wspólnotowego. W rozumieniu Kodeksu pracy czasem dyżuru jest czas, w

którym pracownik jest zobowiązany do pozostawania poza normalnymi godzinami

pracy w gotowości do wykonywania pracy wynikającej z umowy o pracę w

zakładzie pracy lub w innym miejscu wyznaczonym przez pracodawcę (art. 1515

§

1 k.p.). Jeżeli podczas dyżuru pracownik nie świadczył pracy, to czasu dyżuru nie

wlicza się do czasu pracy. Jednak czas pełnienia dyżuru nie może naruszać prawa

pracownika do odpoczynku, o którym mowa w art. 132 i 133 k.p. (art. 1515

§ 2 in

fine k.p.). Analiza przepisów Kodeksu prowadzi do wniosku, że uregulowane

zostały trzy przypadki dotyczące tego problemu: po pierwsze - czas pracy, a więc

czas w którym pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy (w

tym dyżur zakładowy) lub w innym miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy

(art. 128 § 1 k.p.), po drugie - czas odpoczynku, czyli czas, którym pracownik może

11

dysponować całkowicie swobodnie (czas prywatny), oraz po trzecie - czas dyżuru

poza zakładem pracy, w ramach którego pracownik nie wykonuje pracy, niebędący

czasem pracy, ale też niebędący czasem odpoczynku w rozumieniu art. 132 i 133

k.p. (por. A. Zwolińska: Dyżur [w:] Czas pracy, pod red. L. Florka, Warszawa 2011,

s. 168). Czas dyżuru pełnionego poza zakładem pracy (niekoniecznie w domu

pracownika), w ramach którego pracownik nie wykonuje pracy (art. 1515

k.p.), nie

jest więc ani czasem pracy, ani czasem odpoczynku pracownika. Miejsce

dyżurowania (inne miejsce poza zakładem pracy) może być wyznaczone przez

pracodawcę w różny sposób (podobnie, jak miejsce wykonywania pracy - art. 29 §

1 pkt 2 k.p.). Może to być adres (punkt) albo pewien obszar geograficzny. Taki

obszar może też być określony w sposób pośredni przez zobowiązanie pracownika

do stawienia się w pracy w odpowiednim czasie po wezwaniu go przez

pracodawcę. Pozostawanie pracownika w gotowości do wykonywania pracy po

wezwaniu go przez pracodawcę za pomocą środków porozumiewania się na

odległość („pod telefonem”), jeżeli pracownik ma obowiązek stawić się do pracy w

wyznaczonym czasie, jest więc dyżurem w innym wyznaczonym miejscu w

rozumieniu art. 1515

§ 1 k.p. Dyżurem pozazakładowym jest więc także dyżur „pod

telefonem komórkowym”, w trakcie którego pracownik musi mieć włączony telefon,

licząc się z koniecznością świadczenia pracy po wezwaniu przez pracodawcę i

stawieniu się w miejscu świadczenia pracy w określonym czasie. Pracownik

dysponuje wówczas dość znacznym marginesem swobody co do sposobu

spędzania tego czasu. Musi być jednak przez cały czas gotowy do świadczenia

pracy, a więc nie może podejmować żadnych czynności wyłączających zarówno

gotowość do pracy, jak i gotowość do stawienia się w określonym czasie w miejscu

jej wykonywania pracy (por. A. Chobot: Czas pracy w znowelizowanym kodeksie

pracy, Poznań 2003, s. 324; A. Sobczyk: Zasady prawnej regulacji czasu pracy,

Warszawa 2005, s. 140; Ł. Pisarczyk [w:] Kodeks pracy. Komentarz, wyd. VI, pod

red. L. Florka, Warszawa 2011, komentarz do art. 1515

k.p.).

Odnosząc powyższe uwagi do okoliczności faktycznych sprawy, stwierdzić

należy, że wyznaczenie powodowi przez pracodawcę obowiązków na podstawie tak

zwanych „planów osiągalności” miało wszystkie cechy dyżuru pozazakładowego z

art. 1515

k.p., polegające na: 1) pozostawaniu na polecenie pracodawcy w

12

gotowości do wykonywania pracy wynikającej z umowy o pracę (z tego punktu

widzenia obojętne jest, jakie konkretnie obowiązki pracownicze powód miał

wykonywać po stawieniu się w określonym miejscu wykonywania pracy); 2)

pozostawaniu w gotowości do wykonywania tej pracy poza normalnymi godzinami

pracy (gotowość ta polegała na obowiązku odbierania wezwania telefonicznego); 3)

pozostawaniu w gotowości do wykonywania tej pracy w innym miejscu

wyznaczonym przez pracodawcę, przy czym wyznaczenie tego miejsca zostało

dokonane przez określenie czasu, w którym powód ma się stawić do pracy po

wezwaniu telefonicznym. Powodowi należało więc udzielić czasu odpoczynku na

podstawie art. 132 i 133 k.p. (Sądy wobec braku stosownych zarzutów nie ustalały

faktów i nie oceniały, czy do powoda mógł mieć zastosowanie art. 1515

§ 4 k.p.).

Podniesiony w skardze zarzut naruszenia art. 132, 133 i art. 1515

k.p. stanowi więc

jej usprawiedliwioną podstawę.

Podstawą prawną powództwa o zadośćuczynienie w następstwie naruszenia

dobra osobistego był art. 448 k.c. Samo niezapewnienie powodowi wymaganego

ustawą odpoczynku dobowego i tygodniowego - co trafnie przyjął Sąd drugiej

instancji - nie wystarczało jeszcze do przypisania pozwanemu pracodawcy

odpowiedzialności z tego tytułu. Konieczne było wykazanie winy sprawcy

naruszenia dobra osobistego. Zarzut naruszenia art. 448 k.c. jest jednak zasadny,

gdyż w tym zakresie wystarczające było wykazanie winy w najlżejszej postaci

(culpa levissima; por. uzasadnienie uchwały składu siedmiu sędziów Sądu

Najwyższego z dnia 9 września 2008 r., III CZP 31/08, OSNC 2009 nr 3, poz. 36 i

wyroku Sądu Najwyższego z dnia 18 sierpnia 2010 r., II PK 228/09, LEX nr 599822;

OSP 2011 nr 9, poz. 89, z glosą J. Jankowiaka oraz wyrok z dnia 5 marca 2010 r.,

IV CSK 340/09, LEX nr 852529). W tym przedmiocie usprawiedliwioną podstawę

skargi kasacyjnej stanowi również zarzut naruszenia art. 316 § 1 i art. 381 oraz 382

k.p.c., przez bezpodstawne pominięcie nowego dowodu z pisma z dnia 21 września

2010 r., gdyż dowód ten został powołany właśnie dla wykazania winy pracodawcy w

naruszeniu dobra osobistego.

Zasadność wskazanych zarzutów prowadzi do uchylenia zaskarżonego

wyroku i przekazania sprawy Sądowi drugiej instancji do ponownego rozpoznania

(zarzuty dotyczące wysokości zadośćuczynienia są przedwczesne). Przy tym

13

rozpoznaniu rzeczą Sądu drugiej instancji będzie ocena skuteczności (ważności)

zrzeczenia się przez powoda roszczenia w aspekcie materialnoprawnym (czy

skuteczne było zrzeczenie się roszczenia po prawomocnym oddaleniu powództwa

ewentualnie, czy powód skutecznie uchylił się od skutków prawnych oświadczenia

woli ewentualnie, czy zrzeczenie się roszczenia było dopuszczalne z uwagi na

słuszny interes pracownika - w tym aspekcie art. 469 k.p.c. ma zastosowanie).

Z powołanych względów Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji na podstawie

art. 39815

§ 1 oraz art. 108 § 2 k.p.c.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.