Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 14 maja 2012 r.

II PK 231/11

Wydział II

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt II PK 231/11

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 14 maja 2012 r.

Sąd Najwyższy w składzie :

SSN Maciej Pacuda (przewodniczący)

SSN Małgorzata Gersdorf (sprawozdawca)

SSN Romualda Spyt

w sprawie z powództwa M.P.

przeciwko A.C.

o zapłatę,

po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Pracy, Ubezpieczeń

Społecznych i Spraw Publicznych w dniu 14 maja 2012 r.,

skargi kasacyjnej powoda od wyroku Sądu Okręgowego - Sądu Pracy i

Ubezpieczeń Społecznych w P. z dnia 11 lutego 2011 r., sygn. akt […],

oddala skargę kasacyjną powoda, nie obciążając go kosztami

postępowania kasacyjnego.

Uzasadnienie

Pozwem z dnia 26 lutego 2010 r. powód M.P. wniósł o orzeczenie nakazem

zapłaty w postępowaniu upominawczym, iż pozwany A.C. ma zapłacić powodowi

kwotę 15.510,00 zł wraz z ustawowymi odsetkami od dnia 20 grudnia 2007 r. do

2

dnia zapłaty oraz kosztami postępowania, a w przypadku złożenia przez

pozwanego sprzeciwu powód wniósł o zasądzenie od pozwanego na jego rzecz

kwoty 15.510,00 zł wraz z ustawowymi odsetkami od dnia 20 grudnia 2007 r. do

dnia zapłaty oraz kosztów postępowania.

Wyrokiem z dnia 3 listopada 2010 r. Sąd Rejonowy w S. zasądził od

pozwanego na rzecz powoda kwotę 15.510 zł wraz z ustawowymi odsetkami od

dnia 8 marca 2010 r. do dnia zapłaty. W pozostałej części powództwo oddalił oraz

zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 1.800 zł tytułem zwrotu kosztów

zastępstwa procesowego. Wyrokowi w pkt 1 nadał rygor natychmiastowej

wykonalności do wysokości kwoty 5.170 zł. Podstawę wyroku stanowiły

następujące ustalenia faktyczne i wywód prawny:

Powód był zatrudniony u pozwanego od dnia 15 listopada 2000 r., ostatnio

na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony w pełnym wymiarze na

stanowisku koordynatora ds. spedycji międzynarodowej. Powód był zobowiązany

wykonywać swoją pracę w zakładzie pracy w godzinach od 8:00 do 16:00, przy

czym w okresie kilku lat spośród całego okresu pracy u pozwanego obowiązywał

go czas pracy od godziny 8:00 do 17:00 z godzinną przerwą.

Powód w całym okresie zatrudnienia z różną częstotliwością pozostawał w

zakładzie pozwanego poza wyznaczonymi godzinami świadczenia pracy

wykonując obowiązki służbowe. Powód w całym okresie zatrudnienia z różną

częstotliwością przeprowadzał także telefoniczne rozmowy służbowe po godzinach

pracy, w związku ze zleceniami służbowymi na rzecz pozwanego. Pozwany miał

świadomość, że powód faktycznie wykonuje pracę poza wyznaczonymi godzinami

pracy. Pozwany jednak nie ewidencjonował czasu pracy powoda poza godzinami

pracy, w tym nie analizował bilingów rozmów powoda przez telefon służbowy i nie

ustalał jakiego rodzaju i w związku z którymi zleceniami powód wykonywał pracę

oraz w jakim rozmiarze.

Powód miał możliwość opuszczania miejsca pracy w wyznaczonym czasie

pracy i z możliwości tej korzystał, jednak ten czas przebywania poza miejscem

pracy nie był przez pozwanego ewidencjonowany i rozliczany z czasem pracy w

godzinach nadliczbowych. Powód faktycznie też, opuszczając miejsce pracy,

wielokrotnie świadczył pracę, jednak pozwany nie ewidencjonował czasu pracy

3

wykonywanego przez powoda poza wyznaczonym miejscem pracy w

wyznaczonym czasie pracy.

W oparciu o powyższe Sąd Rejonowy uznał, iż żądanie pozwu w zakresie

dotyczącym należności głównej zasługiwało na uwzględnienie w całości, zaś w

zakresie żądania odsetek uwzględnione zostało w uzasadnionej części.

Sąd I instancji podniósł, iż bezspornym w niniejszej sprawie było to, że

powód świadczył prace poza godzinami jego pracy zarówno na terenie zakładu

pracy, jak i po opuszczeniu miejsca pracy. Sąd Rejonowy wskazał, że nie powinno

ulegać wątpliwości, że pozwany będący pracodawcą winien był zorganizować

proces wykonywania pracy w taki sposób, aby normalne, stałe i typowe zadania

zakładu pracy mogły zostać przez pracowników wykonane w zwykłych godzinach

świadczenia przez nich pracy, w rozmiarze wynikającym z treści stosunku pracy.

Sąd zaznaczył, że pozwany, będąc pracodawcą miał także obowiązek

ewidencjonować czas pracy pracowników - w tym czas pracy powoda. Pozwany

nie może skutecznie uwolnić się odpowiedzialności za istniejący w jego zakładzie

stan rzeczy również taką okolicznością, iż nie wydawał on powodowi wprost

polecenia wykonywania pracy w godzinach nadliczbowych. Świadomość

pracodawcy, iż zatrudnieni przez niego pracownicy wykonują pracę w godzinach

nadliczbowych i akceptacja tego stanu rzeczy, choćby milcząca, jest wystarczająca

dla nabycia przez pracowników prawa do dodatkowego wynagrodzenia.

Na skutek apelacji pozwanego od tego wyroku, wyrokiem z dnia 11 lutego

2011 r., Sąd Okręgowy zmienił wyrok sądu I instancji i powództwo oddalił. Sąd

Okręgowy uznał, iż Sąd Rejonowy dokonał wadliwej oceny czasu pracy powoda co

doprowadziło do błędnego ustalenia jakoby powód świadczył prace w

nadgodzinach. Dokonana przez sąd odwoławczy analiza zebranego materiału

dowodowego pozwoliła ustalić, iż powód nie świadczył na rzecz pozwanego pracy

w godzinach nadliczbowych, a zatem pracodawca nie naruszył podstawowych

obowiązków polegających na nie ewidencjonowaniu takiej pracy, nie wypłacaniu

wynagrodzenia za pracę ponad wymiar czasu pracy bądź nie udzielenia czasu

wolnego. Wszystkie rozmowy, które wykonywał powód po godzinach pracy trwały

codziennie ok. 30-40 minut. Jednocześnie jednak powód, za zgodą pracodawcy, w

okresie od czerwca 2006 r. do grudnia 2007 r. codziennie wyjeżdżał w godzinach

4

pracy w celach prywatnych. Powód poza zakładem pracy przebywał co najmniej 20

minut, a czasem godzinę przy czym, bywało też, że nie był go w pracy nawet

półtorej godziny. Wyjścia z pracy miały miejsce również w celu odbioru małżonki i

dzieci, które powód zawozi z swojego starego miejsca zamieszkania do nowego

miejsca mieszkania. Bywały też sytuacje, gdy powód wyjeżdżał więcej niż raz

dziennie w celach prywatnych np. do fachowców na budowie domu. Przerwa ta nie

była wliczana do czasu pracy powoda. Wyjścia powoda nie były ewidencjonowane

przez powoda w zeszycie.

Ponadto w sierpniu 2003 r. powstał dział monitoringu, którego celem było

odciążenie spedytorów. Powód dobrowolnie nie przekazywał do tego działu

wszystkich numerów samochodów, które miały wyjechać w trasę i przez to sam

pilnował transportu pomimo, że miał przekazywać - po godz. 16 - wszystkie

czynności związane z transportem samochodów do działu monitoringu. Nie bez

znaczenia jest fakt, iż dział monitoringu pracuje przez 24 godz. Powód był tym

spedytorem, spośród zatrudnionych przez pozwanego, który po 16 godzinie, chciał

wiedzieć o wszystkich czynnościach związanych z jego transportami. Inni

spedytorzy pozostawiali zadania działowi monitoringu, przy czym wykonywali oni

sporadycznie rozmowy po godzinie 16 (kilka minut), choć zasadniczo nie było takiej

potrzeby.

Zdaniem sądu drugiej instancji zasadne jest stwierdzenie, iż wykazany

przez powoda okres 30 minut pracy powoda po godz. 16 rekompensował okres

niewykonywania pracy na rzecz pracodawcy w okresie do godz. 16 tzn. powód

„odpracowywał" czas przerwy poświęcony na prywatne cele. Zatem przez ten

czas, powód świadczył pracę w ramach dobowej normy czasu pracy. Codzienne

południowe przerwy w świadczeniu pracy przez powoda uzgodnione z

pracodawcą, przyrównać można do stałej przerwy w świadczeniu pracy jaka z

gospodarki państw zachodniej Europy zaczyna mieć miejsce także na polskim

rynku pracy jako tzw. przerwa obiadowa (na lunch). Uznał także, że czas

przepracowany po godzinie 16, był czasem przepracowanym bez polecenia

pracodawcy i bez rzeczywistej potrzeby, z własnej inicjatywy pracownika. Także z

tego powodu nie można mówić, że pracował w godzinach nadliczbowych.

5

Skargę kasacyjną od tego wyroku wywiódł pełnomocnik powoda,

zarzucając:

a/ naruszenie prawa materialnego przez błędną wykładnię art. 134 k.p., art. 149 §

1 zd. 1 k.p. oraz art. 151 § 1 pkt 2 k.p. poprzez przyjęcie przez Sąd Okręgowy, iż

powód nie świadczył pracy w godzinach nadliczbowych, a pozwany nie miał

obowiązku ewidencjonowania czasu pracy oraz przyjęciu, iż czas przerwy, w

którym wód przebywał poza zakładem pracy i nie świadczył pracy, nie może być

wliczany do czasu pracy, jako przerwa w rozumieniu art. 134 k.p.

b/ naruszenie prawa procesowego - art. 233 § 1 w związku z art. 328, a także art.

382 i 386 k.p.c. oraz nieprzestrzegania kompetencji rozpoznawczych i kontrolnych

sądu odwoławczego i niespełnienia jego procesowej funkcji (art. 382 k.p.c.), w

następstwie którego doszło do pominięcia części materiału zebranego w

postępowaniu, braku wyczerpujących ustaleń - i z obrazą przytoczonych

przepisów - pominięcia odmiennych ustaleń dokonanych w postępowaniu

pierwszoinstancyjnym.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Skarga kasacyjna nie zawierała zarzutów, uzasadniających uchylenie lub

zmianę prawidłowego rozstrzygnięcia sądu II instancji i z tego względu została

oddalona.

Odnosząc się w pierwszej kolejności do zarzutów naruszenia prawa

procesowego wypada przypomnieć, że zarzuty dotyczące ustalenia faktów lub

oceny dowodów nie mogą stanowić podstawy skargi kasacyjnej (art. 3983

§ 3

k.p.c.). Sąd Najwyższy nie pełni roli sądu merytorycznego III instancji, który miałby

obowiązek dokonywać własnych ustaleń faktycznych i ponownej oceny materiału

dowodowego. Wiążąca pozostaje bowiem ocena dokonana przez sąd II instancji,

chyba, że sąd popełniłby rażące błędy, dyskwalifikujące takie orzeczenie.

Wadliwości takiej zarzucić Sądowi Okręgowemu nie sposób. Wbrew górnolotnym

twierdzeniom ujętym w skardze kasacyjnej wypada stwierdzić, że to właśnie Sąd

Okręgowy dokonał po raz pierwszy pełnej i skrupulatnej oceny materiału

dowodowego, wywodząc z nich ustalenia faktyczne przydatne do oceny prawnej.

6

To sąd I instancji dokonał bowiem wycinkowych ustaleń faktycznych, pomijając w

ocenie część materiału dowodowego, co wymagało korekty w postępowaniu

odwoławczym. Nie ma przy tym podstaw do twierdzenia, że pominięto w II

instancji oceny zeznań świadka B.B. oraz pozwanego – w charakterze strony,

ujęto je bowiem w ramach oceny całości dowodów zgromadzonych w sprawie i

zasadnie wywiedziono, że powód nie wykonywał pracy w godzinach

nadliczbowych.

Strona powodowa skupia się w skardze kasacyjnej na wadliwej ocenie

faktu, że pozwany nie prowadził ewidencji czasu pracy powoda. Wywodzi z tego

faktu jednak wnioski zbyt daleko idące i nie dające się zaaprobować.

Trzeba w tym miejscu przypomnieć konsekwentnie prezentowane w

orzecznictwie Sądu Najwyższego poglądy na rolę prowadzenia ewidencji czasu

pracy oraz uchybienia pracodawcy temu obowiązkowi. Zaniechanie prowadzenia

ewidencji czasu pracy przez pracodawcę nie tworzy domniemania wykonywanie

pracy w godzinach nadliczbowych w wymiarze przedstawianym przez samego

pracownika (por. wyrok z dnia 2 czerwca 2010 r., sygn. II PK 369/09). Pracownik

może i powinien wobec tego oferować inne środki dowodowe, które podlegają

ocenie w ramach całokształtu materiału dowodowego (por. wyrok z dnia 27

kwietnia 2009 r., sygn. I PK 213/08).

Podnosząc ponad potrzebną miarę znaczenie ewidencji czasu pracy jako

źródła informacji o czasie pracy pracownika strona powodowa nie chce przy tym

zauważyć specyfiki niniejszej sprawy. Jak ustalił sąd II instancji pozwany

zobowiązywał pracowników do informowaniu o opuszczaniu miejsca pracy w

stosownej książce, jednak pracownicy – w tym szczególnie powód – nie

realizowali tego obowiązku. W podobnych okolicznościach faktycznych zapadło

rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego (wyrok z dnia 7 czerwca 2011 r., sygn. II PK

317/10) w którym przyjęto, że kierownik jednostki organizacyjnej, który – będąc do

tego zobowiązanym - nie gromadził danych o czasie pracy, nie może powoływać

się na to, że pracodawca czasu jego nie ewidencjonował. Okoliczność ta ma

znaczenie w świetle zasady nemo turpitudinem suam allegans (nikt nie może

powoływać się na własne zaniedbania). Zasada ta znajduje zastosowanie choćby

w formie ugruntowanej w judykaturze tzw. reguły czystych rąk przy ocenie

7

zasadności zarzutu niezgodności wykonywania prawa podmiotowego z zasadami

współżycia społecznego. W podobny sposób zachował się powód, najpierw nie

realizując obowiązku informowania o tym, kiedy i na ile opuszczał pracę (wpisy do

księgi wyjść), a następnie zarzucając, że pracodawca nie gromadził danych o jego

czasie pracy.

W konsekwencji przyjąć wypada, że pracownik, który uniemożliwia

pracodawcy ewidencjonowanie czasu pracy unikając składania informacji o

godzinach rozpoczęcia i zakończenia pracy a także przypadkach opuszczenia

pracy, nie może skutecznie podnosić zarzutu, że jego czas pracy nie był należycie

dokumentowany (art. 149 k.p.).

Tymczasem w realiach niniejszej sprawy właśnie ustalenie zakresu

czasowego przypadków opuszczenia przez powoda pracy okazywało się kluczowe

dla oceny, czy wykonywał pracę w godzinach nadliczbowych. Nie można bowiem

abstrahować przy dokonywaniu takiej oceny od podstawowej w tej mierze regulacji

tj. treści art. 128 § 1 k.p. Zgodnie z tym przepisem czasem pracy pozostaje czas,

w którym pracownik pozostaje do dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy lub

innym miejscu przeznaczonym do wykonywania pracy. Powód opuszczał pracę w

celach prywatnych, nie znajdował się zatem ani w miejscu pracy, ani w dyspozycji

pracodawcy. Nie można zatem, jak wadliwie uczynił to sąd I instancji, pominąć tej

okoliczności w ustaleniu zakresu, w jakim powód realizował swoje obowiązki

pracownicze.

Rzeczywiście, strona powodowa zasadnie zauważa, że ocena zachowań

powoda winna uwzględniać treść art. 134 k.p. Z przepisu tego wynika prawo

pracownika do przerwy w wymiarze 15 minut w przypadku, w którym dobowy

wymiar czasu pracy przekracza 6 godzin. Niemniej jednak zastosowanie tej

regulacji nie ma wpływu na ocenę żądania powoda. Przyznał on bowiem, że

opuszczał pracę na co najmniej 20 minut dziennie. Już zatem z tego wynika, iż

pozostawał poza pracą w rozmiarze przekraczającym przysługującą mu przerwę.

Ścisłe ustalenie zakresu, w jakim powód opuszczał pracę, było niemożliwe,

albowiem uchylał się on od obowiązku ewidencjonowania wyjść. Możliwa okazuje

się natomiast ocena, że powód sam udzielał sobie przerwy w wymaganym

rozmiarze, co czyni zarzut naruszenia art. 134 k.p. bezpodstawnym.

8

Zdaniem Sądu Okręgowego czas, w którym powód nie wykonywał pracy

można byłoby co najmniej skompensować z czasem, w którym powód wykonywał

telefony po godzinie zakończenia pracy, tj. po godzinie 16. Trafnie jednak sąd ten

daje wyraz dezaprobacie dla możliwości uznania tych czynności za pracę w

godzinach nadliczbowych.

Wypada bowiem przypomnieć, że przesłanką dopuszczalności pracy

nadliczbowej, obok prowadzenia akcji ratowniczej (art. 151 § 1 pkt 1 k.p.)

pozostają szczególne potrzeby pracodawcy (art. 151 § 1 pkt 2 k.p.). Przyjęło się

uważać, że potrzeby te wyraża pracodawca poleceniem, choć można także

wykonywać pracę nadliczbową za wiedzą i zgodą (choćby) milczącą pracodawcy,

gdy pracownik działa w jego interesie (por. np. jeszcze na tle art. 134 k.p. wyrok

Sądu Najwyższego z dnia 3 października 1978 r., sygn. I PRN 91/78). Niemniej

jednak, jak wynikało z ustaleń poczynionych w niniejszej sprawie, pozwany tak

zorganizował pracę, że wykonywanie telefonów po godzinie 16 przez spedytorów

nie było niezbędne, wręcz przeciwnie, stanowiło okoliczność wyjątkową. Można i

należało bowiem przekazywać sprawy do działu monitoringu, który prowadził je

pod nieobecność spedytorów. Powód z własnej inicjatywy i chęci pragnął

nadzorować te sprawy po zakończeniu pracy, wyraźnie odmawiając współpracy w

celu ich przekazania odpowiedniej służbie. Nie sposób zatem twierdzić, że

wykonywał czynności, dające się zakwalifikować jako praca nadliczbowa.

Postępował bowiem wbrew poleceniu, nie działając jednocześnie za zgodą

pracodawcy, skoro wiedział, że zgody takiej nie ma. Trudno oczekiwać, że w takiej

sytuacji pracodawca zabroni pracownikowi dodatkowej aktywności, pozostaje ona

bowiem w jego interesie. Nie można jej jednak traktować jako pracy

ponadwymiarowej-nadliczbowej.

Mając zatem na uwadze fakt, że czynności wykonywane przez Powoda po

godzinie 16 nie podlegają kwalifikacji z perspektywy art. 151 § 1 k.p. a także fakt,

że w normalnych godzinach pracy czynił on sobie przerwy, wykraczające poza

przysługujące pracownikowi 15 minut (art. 134 k.p.), Sąd Okręgowy trafnie uznał,

że nie ma mowy o wykonywaniu przez powoda pracy nadliczbowej.

W tym stanie rzeczy Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji.

9

/tp/

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.