Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 26 czerwca 2013 r.

II CSK 605/12

Wydział II

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt II CSK 605/12

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 26 czerwca 2013 r.

Sąd Najwyższy w składzie:

SSN Henryk Pietrzkowski (przewodniczący)

SSN Maria Szulc

SSN Katarzyna Tyczka-Rote (sprawozdawca)

w sprawie z powództwa P. L. Polska -

Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w S.

przeciwko S. - Spółce Akcyjnej z siedzibą w W.

z udziałem interwenienta ubocznego po stronie pozwanej -

Towarzystwa Ubezpieczeń E. Spółki Akcyjnej

z siedzibą w S.

o zapłatę,

po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej

w dniu 26 czerwca 2013 r.,

skargi kasacyjnej strony pozwanej

od wyroku Sądu Apelacyjnego w […]

z dnia 23 maja 2012 r.,

oddala skargę kasacyjną.

2

UZASADNIENIE

Powódka – P. L. Polska Sp. z o.o. domagała się zasądzenia od pozwanej –

S. Spółki Akcyjnej kwoty 265.051,69 euro oraz kwoty 2.097.336,73 zł - obu z

ustawowymi odsetkami od dnia wytoczenia powództwa do dnia zapłaty i kosztami

postępowania, jako odszkodowania za szkodę wynikłą z nienależytego wykonania

zobowiązania. W sprawie brał udział interwenient uboczny po stronie pozwanej -

Towarzystwo Ubezpieczeń E. Spółka Akcyjna, w którym pozwana była

ubezpieczona w zakresie swojej odpowiedzialności za nienależyte wykonanie

umowy.

Wyrokiem wstępnym z dnia 28 czerwca 2010 r. Sąd Okręgowy w P. uznał

roszczenie powódki za usprawiedliwione co do zasady. Ustalił, że powódkę

i poprzednika prawnego pozwanej – E. S.A. łączyła umowa z 30 czerwca 2005 r.,

na podstawie której E. S.A. zobowiązała się dostarczyć powodowi, zamontować w

jego magazynie w S. oraz wdrożyć wykonany na jego indywidualne zamówienie

„Automatyczny Magazyn Pojemników" (tzw. systemem AKL). System miał spełniać

parametry techniczne – wykonywać operacje logistyczne w ilości 170 podwójnych

cykli (tzn. 340 załadunków i wyładunków) na godzinę przy wydajności na poziomie

97%. Ustalono harmonogram prac - ostateczny termin uruchomienia i wdrożenia

systemu AKL upływał 9 grudnia 2005 r. System przeznaczony był do koordynacji

dystrybucji tysięcy małych elementów do produkcji różnego typu samochodów

marki Volkswagen, które powódka była zobowiązana w odpowiednim czasie

dostarczyć na linie produkcyjne trzech zakładów firmy Volkswagen Polska. System

AKL stanowił komputerowo sterowany i w pełni zautomatyzowany magazyn

wysokiego składowania, jedyny tego typu magazyn w Polsce. Od jego

prawidłowego i nieprzerwanego funkcjonowania zależała produkcja samochodów

w obsługiwanych przez ten system zakładach. Miał być podłączony na stałe

poprzez serwer powoda do systemu informatycznego Volkswagen Polska tzw.

systemem LOGIS, za pomocą którego Volkswagen Polska na bieżąco zleca

powodowi poszczególne usługi logistyczne. W celu zapewnienia bezawaryjnej

pracy w skład serwera wchodził system „RAID" (system pamięci dyskowej

3

zapisujący wszystkie zlecenia logistyczne). Zabezpieczeniem niezakłóconej pracy

systemu AKL służyło tworzenie kopii danych na kasetach - tzw. back-up.

System AKL został uruchomiony w magazynie powódki w grudniu 2005 r., E.

S.A. jednak prowadziła przy nim dalsze prace. Dokumentację opisującą

postępowanie dotyczące tworzenia kopii back-up powódka otrzymała w formie

pięciopunktowego opisu czynności, które powinna przy tym procesie wykonać -

codziennie po zakończeniu zmiany należało zastępować taśmę zapisaną danymi

(back-up) kolejną taśmą. Wśród obowiązków powódki nie było kontroli

prawidłowości zapisu. Konfiguracją danych na taśmach back-up oraz nadzorem

nad prawidłowością ich zapisywania zajmowała się E. S.A. Sprawdzenie

prawidłowości zapisu wymagało zalogowania i uruchomienia oprogramowania

służącego do zapisu. Ponieważ funkcje administratora całego systemu pełniła

spółka E., powód nie uruchamiał tego oprogramowania. Zapisane taśmy

deponowano w osobnym miejscu. Były one stosowane rotacyjnie w systemie

tygodniowym. W dniu 16 maja 2006 r. komisja odbiorcza stwierdziła że system

AKL nie osiąga wymaganej wydajności ani dyspozycyjności, wobec czego Spółka E.

kontynuowała prace. W październiku 2006 r. testy systemu wykazały osiągnięcie

zakładanych parametrów i komisja zarekomendowała jego przyjęcie. Zanim jednak

doszło do odbioru, w dniu 22 listopada 2006 r. około godz. 14.00, nastąpiła awaria -

system zaprzestał pobierania pojemników do i z magazynu powódki. Pracownicy E.

S.A. przystąpili niezwłocznie do usuwania awarii. Wymiana kontrolera macierzy

dyskowej nie przyniosła efektu. Po dalszych poszukiwaniach ustalili, że przyczyną

awarii było uszkodzenie kontrolera Dual SCSI systemu dysków RAID do

oprogramowania sterującego systemem AKL i wymienili go. Przy restarcie systemu

doszło do utraty danych. Sięgnięto więc do zapisów zapasowych z taśm back-up i

wówczas okazało się, że były na nich jedynie stare dane, brakowało natomiast kopii

aktualnych zleceń. Dane udało się odzyskać bezpośrednio z dysku dopiero w nocy

z 23 na 24 listopada 2006 r. ściągniętym przez E. S.A. specjalistom z firmy O. Po

wystąpieniu awarii pracownicy powoda przez pewien czas ręcznie obsługiwali

magazyn, a zamówienia firma Volkswagen przesyłała faksem. Jednak ostatecznie

zastąpienie systemu AKL okazało się niemożliwe. W dniu 24 listopada 2006 r. godz.

2.00 uruchomiono ponownie system RAID i skopiowano odzyskane dane do

4

systemu AKL, który podjął pracę około godziny 4.30. Awaria trwała w sumie około

38 godzin. Volkswagen Polska zgłosił do powódki roszczenia odszkodowawcze z

tytułu przestoju w produkcji. W wyniku negocjacji powódka zobowiązała się pokryć

szkodę wyliczoną na kwotę 689.000 euro. Odbiór ostateczny systemu AKL nastąpił

w dniu 31 maja 2007 r. Spółka E. odmówiła zaspokojenia roszczeń

odszkodowawczych powoda, odpowiadających sumom odszkodowania na rzecz

Volkswagen Polska. Ubezpieczyciel spółki E. – interwenient uboczny w niniejszej

sprawie odmówił wypłaty odszkodowania, nie stwierdzając podstaw do przypisania

spółce E. odpowiedzialności odszkodowawczej na podstawie art. 471 k.c., która

uzasadniałaby jego odpowiedzialność.

Sąd Okręgowy poddał ocenie prawidłowość procedury usunięcia przez

pracowników spółki E. awarii systemu AKL i kwestię odpowiedzialności za

wykonanie kopii back-up. Posiłkując się opinią biegłego sądowego ustalił

dwojakiego rodzaju nieprawidłowości. Po pierwsze oprogramowanie nie

przewidywało odpowiednich do wielkości i znaczenia systemu zabezpieczeń

kopiowania danych ( niezbędny był przynajmniej kilkustopniowy back-up i kontrola

zapisu, co wprowadzono dopiero po awarii), a po drugie, usuwając awarię

i obsługując system zapisów kopii zapasowych back-up, E. S.A. dopuściła się winy

nieumyślnej w postaci lekkomyślności lub niedbalstwa, ponieważ po stwierdzeniu

braku połączenia z macierzą i niepełnej widoczności macierzy jej pracownicy

powinni byli przypuszczać, że awarii nie uległy dyski, lecz kontroler macierzy. Przed

jego wymianą należało wykonać wierną kopię dysków i na niej prowadzić próby

ponownego uruchomienia, co zabezpieczyłoby przed utratą dostępu do informacji

zapisanych na dyskach w razie błędów konfiguracji lub interpretacji danych przez

kontroler. W konsekwencji Sąd I instancji uznał, że pozwany ponosi

odpowiedzialność za nieprawidłową procedurę usunięcia awarii systemu i za

nieprawidłowe wykonywanie kopii back-up. Należyte wykonanie obu czynności

pozwoliłoby na usunięcie awarii po ok. 6-8 godzinach, a powódka i oraz firma

Volkswagen nie poniosłyby szkody z tytułu przestoju. Związek przyczynowy

pomiędzy działaniem i zaniechaniem pozwanego a szkodą Sąd uznał za oczywisty.

Z uwagi na sporną wysokość szkody Sąd Okręgowy wydał wyrok wstępny (art. 318

§ 1 k.p.c.).

5

Sąd Apelacyjny orzeczeniem z dnia 1 grudnia 2010 r. oddalił apelację

pozwanego. Wyrok ten został uchylony orzeczeniem Sądu Najwyższego z dnia 12

stycznia 2012 r., który przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi

Apelacyjnemu stwierdzając uchybienie art. 328 § 2 k.p.c. przez Sądy obu instancji,

polegające na niewskazaniu podstawy prawnej odpowiedzialności

odszkodowawczej pozwanej. Ograniczenie się do powołania art. 471 k.c. Sąd

Najwyższy uznał za niewystarczające. Po ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd

Apelacyjny wyrokiem z dnia 23 maja 2012 r. ponownie oddalił apelację pozwanego.

Zaakceptował ustalenia faktyczne Sądu pierwszej instancji, nie podzielając

zarzutów skarżącego odnoszących się do oceny dowodów, do potrzeby

przeprowadzania dalszego postępowania dowodowego z urzędu, ani też

podnoszących błędne pominięcie sprekludowanych wniosków dowodowych.

Wskazał, że powódka nie wywodziła roszczeń z faktu awarii systemu AKL czy też

ze zbyt długiego jej usuwania, ale łączyła je ze skutkami niestarannego działania

pracowników E. S.A. w czasie usuwania awarii, czego następstwem była utrata

danych niezbędnych do ponownego uruchomienia systemu. Sąd wytknął,

że pozwana zawarła w apelacji nowe twierdzenia o braku uprawnień powódki do

produkcyjnego wykorzystywania systemu przed odbiorem, z czym wiązała przyjęcie

przez powódkę na siebie ryzyka ewentualnych awarii. Za nowe uznał też

twierdzenie o braku po stronie poprzedniczki pozwanej obowiązku usunięcia awarii

w określonym terminie. Twierdzenia te Sąd zestawił z oświadczeniami zawartymi

w odpowiedzi na pozew, w której pozwany podkreślał, że system został powodowi

oddany w dniu 31 października 2006 r. do produkcyjnego wykorzystywania,

a pozostały jedynie do uzgodnienia szczegóły dotyczące jego konserwacji

i serwisu. Przeanalizował też postanowienia umowy stron, którą zakwalifikował jako

umowę o dzieło. Stwierdził, że zamówione dzieło w chwili awarii nie było jeszcze

wydane zamawiającemu w rozumieniu art. 643 k.c. i § 6 umowy, jednak stopień

jego komplikacji i konieczność zapewnienia jego funkcjonowania we współpracy

z systemem informatycznym producenta samochodów wykluczał wydanie w drodze

jednorazowej czynności. Konieczne było wcześniej sprawdzenie prawidłowości jego

działania w normalnych warunkach produkcyjnych. Od chwili zamontowania

w grudniu 2005 r. system był wykorzystywany w procesie magazynowania

6

i wydawania części do produkcji, jednak nie był oddawany powódce z uwagi na

nieosiąganie wymaganych parametrów. Stan istniejący do czasu przekazania

systemu w dniu 31 maja 2007 r. Sąd Apelacyjny uznał za okres wdrażania systemu

do normalnego działania i ocenił, że powódka nie eksploatowała go w tym czasie

„na własne ryzyko”. Zgodnie z umową dostarczony system miał być kompletny

i gotowy do pracy po zainstalowaniu, wobec czego powódka mogła, zdaniem Sądu,

działając w zaufaniu do pozwanej, za jej wiedzą, akceptacją i przy jej

współdziałaniu wykorzystywać system, którego prawidłowe działanie zostało

komisyjnie potwierdzone w końcu października 2006 r. Sąd podkreślił dodatkowo,

że do czasu ostatecznego oddania dzieła za monitorowanie jego pracy, w tym

sprawność elementów sterowniczych i informatycznych oraz kontrolę tworzenia

zapisów back-up odpowiadała poprzedniczka pozwanej. Kiedy doszło do awarii

w listopadzie 2006 r. powódka nie dysponowała jeszcze instrukcją obsługi systemu.

Obowiązek usuwania awarii spoczywał więc na pozwanej, gdyż to ją obciążało

niebezpieczeństwo przypadkowego uszkodzenia elementów systemu. W tym celu

pozwana utrzymywała na terenie zakładu powoda służby interwencyjne. Naprawa

awarii, której dotyczy spór, wykonana została z naruszeniem zasad staranności

wymaganej przez art. 355 § 2 k.c., co doprowadziło do wtórnego uszkodzenia

systemu i utraty danych z dysków. Odpowiedzialnością za szkodę z tego wynikłą

Sąd obciążył pozwaną, wskazując jako podstawę prawną art. 471 k.c. w zw. z art.

474 zd. 1 k.c. (w połączeniu z postanowieniami umowy zawartymi w jej § 11),

interpretowany przy zastosowaniu wnioskowania a fortiori. Zdaniem Sądu

z powołanych przepisów wynika nie tylko odpowiedzialność za szkody wynikające

z niewłaściwego wykonania umowy, ale także za szkody spowodowane jej

niewłaściwym wykonywaniem.

W skardze kasacyjnej opartej na obydwu podstawach z art. 3983

§ 1 k.p.c.

pozwana zarzuciła naruszenie prawa materialnego przez niewłaściwe

zastosowanie art. 65 § 2 k.c.; art. 471 k.c. w zw. z art. 627 k.c. i następnymi

zwłaszcza art. 636 § 1 k.c. i art. 471 k.c., a ponadto błędną wykładnię art. 472 k.c.

w zw. z art. 355 § 2 k.c. Naruszenie przepisów postępowania skarżąca dostrzegła

w uchybieniu art. 321 § 1 k.p.c. i art. 328 § 2 k.p.c. w zw. z art. 391 k.p.c.

7

We wnioskach domagała się uchylenia zaskarżonego wyroku i oddalenia

powództwa w całości oraz zasądzenia od powódki na rzecz pozwanej kosztów

procesu za całość postępowania; ewentualnie żądała uchylenia tego wyroku oraz

wyroku Sądu pierwszej instancji i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu do

ponownego rozpoznania, albo też uchylenia wyroku Sądu Apelacyjnego

i przekazania sprawy temu Sądowi do ponownego rozpoznania – w każdym

wypadku przy uwzględnieniu kosztów dotychczasowego postępowania.

W odpowiedzi na skargę kasacyjną powódka wniosła o jej oddalenie

i zasądzenie od pozwanego na jej rzecz kosztów zastępstwa procesowego

w postępowaniu kasacyjnym w wysokości dwukrotnej stawki minimalnej.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

W pierwszej kolejności rozpoznania wymagają zarzuty naruszenia przepisów

postępowania. Zarzut naruszenia art. 328 § 2 k.p.c. w zw. z art. 391 k.p.c. skarżący

uzasadnia niewskazaniem w treści uzasadnienia zaskarżonego wyroku pełnej

podstawy prawnej rozstrzygnięcia oraz nieustosunkowaniem się w nim do treści

protokołu odbioru instalacji z 31 października 2006 r., w którym zastrzeżono,

że ustalenia umowne dotyczące czasów reagowania w przypadku wystąpienia

awarii nie gwarantują terminowego ich usunięcia, a co za tym idzie terminowego

zaopatrywania firmy Volkswagen. Stanowisko pozwanej nie jest jednak

uzasadnione. W motywach rozstrzygnięcia Sąd Apelacyjny wyjaśnił, w jaki sposób

wyłożył art. 471 k.c. oraz jak zastosował go w ustalonych okolicznościach

faktycznych. Przyjął mianowicie, stosując metody wykładni a fortiori, że kontraktowa

odpowiedzialność odszkodowawcza obejmuje nie tylko szkody wynikające

z niewłaściwego wykonania umowy, ale także z niewłaściwego jej wykonywania

i powiązał tę podstawę odpowiedzialności z wadliwym działaniem pracowników

pozwanej przy usuwaniu awarii, którego konsekwencją było wtórne uszkodzenie

systemu polegające na utracie danych. Natomiast odrębne ustosunkowywanie

się do wskazanego przez pozwaną protokołu było zbędne, skoro Sąd Apelacyjny

nie przyjął za podstawę odpowiedzialności pozwanej nadmiernie długiego usuwania

awarii, przeciwnie, wskazał, że samo zlokalizowanie i usunięcie przyczyny awarii

8

trwało jedynie kilka godzin i nie spowodowało większych zakłóceń w pracy powoda

i zakładów firmy Volkswagen.

Nie miał uzasadnienia także zarzut naruszenia art. 321 § 1 k.p.c., który

pozwana uzasadniała przypisaniem jej odpowiedzialności za nienależyte

wykonywanie umowy polegające na uszkodzeniu systemu podczas usuwania

awarii, podczas gdy powódka domagała się odszkodowania za nienależyte

wykonanie umowy polegające na opóźnieniu spowodowanym wadliwym

usunięciem awarii. Już ze sformułowania zarzutu wynika, że różnica, na którą

wskazuje pozwana, dotyczy kwalifikacji prawnej okoliczności faktycznych, a nie

samych faktów, które legły u podstaw roszczenia. Kwalifikacja prawna jest

uprawnieniem sądu i nie stanowi orzekania ponad żądanie, jeśli rozstrzygnięcie

mieści się w granicach zgłoszonego żądania i wynika z okoliczności faktycznych

podanych przez powoda na uzasadnienie tego żądania. Powódka domagała się

odszkodowania pieniężnego wskazując, że poniosła szkodę, ponieważ pozwana

wadliwie wykonała naprawę systemu, przez co spowodowała półtoradniową

przerwę w dostarczaniu przez powódkę części do produkcji samochodów. Wyrok

wstępny dotyczył rozstrzygnięcia o zasadzie odpowiedzialności za tę właśnie

szkodę.

W konsekwencji zarzuty naruszenia przepisów procesowych okazały się

nieuzasadnione.

Zarzuty materialnoprawne skupiają się na zakwestionowaniu prawidłowości

stanowiska o istnieniu podstaw do przypisania pozwanej odpowiedzialności

za niewłaściwe wykonywanie zobowiązania, podczas gdy - zdaniem skarżącej -

podstaw do takiej odpowiedzialności próżno szukać w prawidłowo wyłożonej

umowie stron, nie uzasadnia jej także właściwie stosowany art. 471 k.c., który

w zakresie uchybień w toku wykonywania umowy jest wyłączony z uwagi na

szczególne postanowienia zawarte w art. 636 § 1 k.c.

Sąd Apelacyjny jako podstawę odpowiedzialności pozwanej wskazał art. 471

k.c. w powiązaniu z umownym postanowieniem zawartym w § 11 umowy stron.

Zarzuty skarżącej odnoszą się do niewłaściwej wykładni tej umowy w wyniku

nieprawidłowego zastosowania art. 65 § 2 k.c. oraz do nieprawidłowego

9

zastosowania art. 471 k.c. zamiast art. 636 k.c. Nie kwestionują natomiast

dokonanej przez Sąd Apelacyjny wykładni art. 471 k.c., mimo że w treści

uzasadnienia skarżąca podnosi wadliwość wniosków wynikających z powołanej

przez Sad drugiej instancji metody tłumaczenia kwestionowanego przepisu. Artykuł

3983

§ 1 k.p.c. wymaga jednak wskazania przez skarżącego sposobu naruszenia

przepisu stanowiącego podstawę skargi kasacyjnej, przy czym wskazany sposób

naruszenia jest wiążący dla Sądu Najwyższego, który – zgodnie z postanowieniem

art. 39813

§ 1 k.p.c. - rozpoznaje skargę kasacyjną w granicach zaskarżenia oraz

w granicach podstaw, a z urzędu bierze pod rozwagę wyłącznie nieważność

postępowania. Tym samym w rozpatrywanej sprawie nie podlega kontroli

prawidłowość wykładni art. 471 k.c. jako źródła odpowiedzialności za wykonywanie

zobowiązania. Poddać ocenie należy natomiast, czy właściwa była wykładnia

umowy stron, w szczególności jej § 11, który Sąd Apelacyjny uznał za kontraktową

podstawę odpowiedzialności pozwanej. Powołane postanowienie umowne zawiera

zobowiązanie wykonawcy „do ponoszenia odpowiedzialności odszkodowawczej

wobec zamawiającego za wszelkie szkody, jakie ewentualnie będą miały miejsce

w trakcie realizacji niniejszej Umowy w zakresie mienia zamawiającego lub osób

trzecich oraz w związku z uszczerbkiem na zdrowiu osób lub śmiercią osób, jeżeli

zdarzenia te będą wynikiem braku należytej staranności pracownika wykonawcy

lub innych osób działających na rzecz lub na zlecenie wykonawcy. (…)”. Skarżąca

powołując się na konieczność zastosowania wykładni językowej twierdzi,

że postanowienie to nie uzasadnia przypisania pozwanej odpowiedzialności za

nienależyte wykonywanie umowy. Tymczasem zastosowanie wskazanej metody

odtwarzania woli stron potwierdza prawidłowość stanowiska Sądu Apelacyjnego.

Odpowiedzialność odszkodowawcza za wszelkie szkody na mieniu lub na osobie

jakie będą miały miejsce w trakcie realizacji umowy, jeżeli będą wynikiem braku

należytej staranności pracownika wykonawcy lub innych osób działających na rzecz

lub zlecenie wykonawcy oznacza przyjęcie na siebie nie tylko obowiązku

osiągnięcia założonego rezultatu lecz także obowiązku starannego wykonywanie

czynności wiodących do tego rezultatu. Ze względu na specyfikę wykonywanego

dzieła, które musiało powstawać w szczególnych warunkach bieżącej działalności

logistycznej powódki i które wymagało możliwie bezkolizyjnego włączenia w tę

10

działalność, aby zbadać osiągnięty efekt i dopasować go do założeń umownych,

nie było możliwe – na co słusznie zwrócił uwagę Sąd Apelacyjny - ścisłe przyjęcie

założeń umowy o dzieło, przewidującej etap wykonywania dzieła przez wykonawcę

a następnie jego jednorazowe oddanie zamawiającemu. W stosunkach między

stronami istotne znaczenie miał etap pośredni, obejmującego wdrażanie systemu,

trwający blisko półtora roku (grudzień 2005 r. – 31 maj 2007 r.), kiedy to - za zgodą

obu stron -system był już wykorzystywany produkcyjnie, jednak nie osiągał jeszcze

wymaganych parametrów i był przedmiotem dalszych prac pozwanej. Przyjęte

w § 11 umowy zobowiązanie odszkodowawcze E. S.A. stanowiło zabezpieczenie

interesów powódki, która godziła się z bliskim pewności prawdopodobieństwem, że

system nie zapewni jej od początku zakładanej wydajności w obsłudze magazynu,

ani bezawaryjności funkcjonowania, jednak dążyła do zmotywowania wykonawcy

do zachowania profesjonalnej staranności, aby zminimalizować ryzyko awarii czy

przestojów zawinionych. Tego rodzaju postanowienia stanowiły rozszerzenie

odpowiedzialności wykonawcy w rozumieniu art. 473 k.c. i włączały w zakres

obowiązków umownych nie tylko należyty efekt końcowy wykonania i wdrożenia

systemu lecz także staranność w dążeniu do osiągnięcia tego efektu. Takie

ukształtowanie umowy stron nie naruszało dopuszczalnych granic swobody umów.

Nie było też sprzeczne z postanowieniami art. 636 § 1 k.c. Przepis ten przyznaje

zamawiającemu uprawnienie do żądania od wykonawcy zmiany sposobu

wykonywania dzieła, jeśli stwierdza, że jest ono realizowane w sposób wadliwy lub

sprzeczny z umową. Nie jest to jednak obowiązek zamawiającego ani też

przesłanka uwalniająca wykonawcę od odpowiedzialności za wynik prac.

Wprowadzenie tego uprawnienia nie wyłącza prawa odmiennego ukształtowania

przez strony wzajemnych obowiązków m.in. przez umowne przyjęcie przez

wykonawcę – jak w rozpatrywanym wypadku – odpowiedzialności za szkody

spowodowane niestarannym wykonywaniem umowy przez wykonawcę. W

konsekwencji przypisanie pozwanej odpowiedzialności za niestaranne usuwanie

awarii, którego skutkiem była długotrwała przerwa w dostarczaniu przez powódkę

części do produkcji samochodów, znajdowało uzasadnienie w treści § 11 umowy i

art. 471 k.c. Niezachowanie staranności polegało na doprowadzeniu przez

poprzedniczkę pozwanej do utraty dostępu do danych zapisanych na dysku i było

11

konsekwencją niedokonywania na bieżąco, a już co najmniej przed podjęciem

czynności naprawczych, które stwarzały ryzyko tego rodzaju uszkodzeń systemu,

sprawdzenia, czy na taśmach z zapisem back-up znajduje się aktualna kopia

zleceń od firmy Volkswagen, przy jednoczesnym niewykonaniu kopii dysków.

Niestaranność działań pozwanej dotyczyła więc zabezpieczenia zapisanych w

systemie danych powódki na czas usuwania awarii i spowodowała szkodę

polegającą na uniemożliwieniu przez kilkadziesiąt godzin wykonywania dyspozycji

firmy Volkswagen, mimo usunięcia awarii systemu obsługi magazynu, z uwagi na

brak dostępu do zapisanych zleceń, które należało realizować.

Z uwagi na to, że zarzuty podniesione przez pozwaną okazały się

nieuzasadnione, jej skargę kasacyjna należało oddalić na podstawie art. 39814

k.p.c.

Skarga dotyczyła wyroku wstępnego, wydane orzeczenie nie kończy więc

postępowania w sprawie, co usuwa konieczność orzekania o kosztach

postępowania kasacyjnego (art. 39821

k.p.c. w zw. z art. 391 § 1 k.p.c. i art. 108 § 1

k.p.c.).

jw

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.