Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 22 października 2013 r.

III UK 156/12

Wydział III

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt III UK 156/12

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 22 października 2013 r.

Sąd Najwyższy w składzie :

SSN Maciej Pacuda (przewodniczący)

SSN Zbigniew Korzeniowski (sprawozdawca)

SSA Magdalena Kostro - Wesołowska

w sprawie z odwołania M. spółki cywilnej w S. – W. O. i A. O.

od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych

z udziałem zainteresowanych: M. W., B. S. i P. W.

o podleganie ubezpieczeniom społecznym,

po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Pracy, Ubezpieczeń

Społecznych i Spraw Publicznych w dniu 22 października 2013 r.,

skargi kasacyjnej odwołującej się od wyroku Sądu Apelacyjnego w […]

z dnia 12 lipca 2012 r.,

uchyla zaskarżony wyrok i sprawę przekazuje Sądowi

Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania i orzeczenia o

kosztach postępowania kasacyjnego.

UZASADNIENIE

2

Sąd Apelacyjny uwzględnił apelację pozwanego organu rentowego i

wyrokiem z 12 lipca 2012 r. zmienił wyrok Sądu Okręgowego w S. z 7 lutego 2012

r. i oddalił odwołania wspólników spółki cywilnej M. Decyzjami z 3 lutego 2011 r.

pozwany stwierdził, że zainteresowani podlegali obowiązkowym ubezpieczeniom

emerytalnym i rentowym jako osoby wykonujące pracę nakładczą w spółce cywilnej

M. – M. W. od 7 do 20 października 2008 r., P. W. od 14 marca do 3 kwietnia 2007

r. oraz od 8 do 28 czerwca 2007 r. a B. S. od 22 października do 4 listopada 2008 r.

Decyzjami z 10 lutego 2011 r. pozwany stwierdził, że spółka cywilna jest

zobowiązania do opłacania składek na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń

Pracowniczych. Wspólnicy spółki cywilnej W. O. i A. O. domagali się zmiany decyzji

przez orzeczenie, że zainteresowani nie podlegali ubezpieczeniom emerytalnym i

rentowym. Sąd Okręgowy wyrokiem z 7 lutego 2012 r. uwzględnił odwołania

wspólników i zmienił decyzje pozwanego z 3 i 10 lutego 2011 r., stwierdził, że

zainteresowani nie podlegali ubezpieczeniom społecznym i wspólnicy spółki nie są

zobowiązani do opłacania składek. Ustalił, że małżonkowie W. O. i A. O. są

wspólnikami spółki cywilnej M. Zajmują się handlem i produkcją galanterii

papierniczej. Część wyrobów własnych to rzeczy wykonywane własnoręcznie przez

osoby współpracujące ze spółką w ramach umów o dzieło. Spółka podawała

zainteresowanym jedynie wzornik w oparciu o który mieli wykonać dzieło.

Dostarczała wykonawcom materiały niezbędne do produkcji artykułów

wykonywanych ręcznie. W umowach o dzieło strony każdorazowo określały

ostateczne terminy wykonania dzieła. W produkcji galanteryjnej papierniczej spółki

nie było ciągłości, ponieważ ilość pracy uzależniona była każdorazowo od

zapotrzebowania. Spółka wyszukiwała osoby mające własnoręcznie wykonać

galanterię papierniczą przez ogłoszenia w prasie, czy przez rekomendację. O

wyborze konkretnej osoby decydowały jej indywidualne zdolności, wyczucie smaku

i kompozycji. Przed zawarciem umowy o dzieło osoby zainteresowane musiały

udowodnić odwołującym, że potrafią wytworzyć dany produkt zgodnie z

przedstawionym im wcześniej wzorem, przy czym zainteresowani tworząc go mogli

używać dowolnych technik, w związku z czym, wytworzone produkty trochę różniły

się od siebie. M. W. 7 października 2008 r. zawarła ze spółką cywilną umowę o

3

dzieło, której przedmiotem było sklejenie torebek ozdobnych w ilości 2.400 sztuk. P.

W. zawarł dwie umowy o dzieło 14 marca 2007 r. oraz 8 czerwca 2007 r., ich

przedmiotem było każdorazowo wykonanie według dostarczonego wzoru karnetów

artystycznych w ilości 1.000 sztuk. B. S. zawarła umowę o dzieło, której

przedmiotem było sklejenie torebek ozdobnych w ilości 2.400 sztuk. Każda z tych

umów o dzieło zawierała zapis zgodnie z którym: „w przypadku wystąpienia w

dziele wad z winy wykonawcy, zobowiązuje się on w ciągu 7 dni od dnia ich

ujawnienia do usunięcia wad na swój koszt. Jeśli są to wady wynikające z

niestarannego wykonania dzieła i powodują nieodwracalne zmiany w zamawianym

dziele, dyskwalifikujące je jako towar handlowy, zamawiający obciąży wykonawcę

kwotą faktycznie poniesionej straty”. Przed odebraniem każdego produktu W. O.

kontrolowała sposób jego wykonania. Sąd Okręgowy wskazując na przepisy

dotyczące pracy nakładczej (rozporządzenie z 31 grudnia 1975 r. w sprawie

uprawnień pracowniczych osób wykonujących pracę nakładczą), umowy o dzieło

(627 k.c.), ocenił, że strony zawarły umowy o dzieło a nie umowy o pracę

nakładczą. Wykonanie poszczególnych przedmiotów sprowadzało się do powstania

konkretnie oznaczonego dzieła. Wprawdzie przed przystąpieniem do pracy

zainteresowani otrzymywali przykładowy wzór gotowego wyrobu, jednakże detale i

poszczególne ozdoby były od początku do końca wykonywane przez nich ręcznie,

tym samym posiadały cechy indywidualne i niepowtarzalne. Następnie

zainteresowani musieli samodzielnie skomponować wygląd kartki okolicznościowej,

czy torebki. Rezultat pracy miał charakter zindywidualizowany i twórczy. Jedną z

cech, które zwykle wskazują na zawarcie umowy o dzieło są między innymi

specyficzne kwalifikacje i umiejętności posiadane przez wykonawcę. Przedmiotowe

kompozycje zależały zarówno od poczucia estetyki danej osoby, jak również od jej

zdolności manualnych, plastycznych; zainteresowani mieli pełną swobodę co do

wyboru metody wykonania dzieła. Dla zamawiających liczył się efekt końcowy

spełniający określone kryteria estetyczne, dlatego nie narzucali techniki pracy

poszczególnym wykonawcom. Umów nie charakteryzował też element stałości,

ponieważ po wykonaniu danej partii produktów wykonawca nie oczekiwał, że

otrzyma kolejne zamówienie, odwołujący nie byli też zobowiązani do dostarczenia

materiałów na kolejne wyroby. Często odwołujący nie mieli do zaoferowania

4

kolejnej pracy, albo byli wykonawcy nie mieli ochoty na dalsze zawieranie umów.

Bacząc na przesłanki natury organizacyjnej dla stron korzystniejszy był wybór

umowy o dzieło. Sąd Apelacyjny w uzasadnieniu wyroku uwzględniającego

apelację pozwanego zauważył, że analogiczne sprawy były już przedmiotem

rozpoznania tego Sądu i w każdym przypadku toczyły się z odwołania płatnika M.-

s.c. od decyzji pozwanego stwierdzających podleganie obowiązkowym

ubezpieczeniom emerytalnym i rentowym szeregu osób z tytułu pracy nakładczej

świadczonej na rzecz tej spółki, a polegającej na ręcznym wykonywaniu, według

dostarczonego wzoru galanterii papierniczej. W sprawach o sygn. akt […]

wyrokami z 5 czerwca 2012 r. Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżone przez

pozwanego wyroki Sądu Okręgowego w S. i oddalił odwołania spółki. Aktualnie

rozpoznawana sprawa została rozstrzygnięta przez Sąd pierwszej instancji na

podstawie analogicznych ustaleń i oceny prawnej, jak we wskazanych sprawach.

Pozwany w apelacji powielił zarzuty sformułowane w tym sprawach. Sąd

Apelacyjny „aprobuje więc ocenę prawną przyjętą przez tutejszy Sąd we

wskazanych sprawach i czyni je integralną częścią uzasadnienia”. Z treści umowy

łączącej spółkę cywilną M. z zainteresowanymi, a w szczególności sposobu

realizacji umów wynika, że łączący strony stosunek prawny w przeważającym

stopniu wykazywał cechy umowy o pracę nakładczą, nie zaś umowy o dzieło.

Umowy były bowiem zawarte jako umowy na czas określony, ale nie zawsze termin

określany w umowie z wykonawcami był ściśle przestrzegany, jeśli bowiem któryś z

nich nie wykonał całości partii artykułów to rozliczał się dopiero po jej wykonaniu,

nie zaś z chwilą nadejścia terminu. Należało przyjąć, że umowy miały charakter

zawartych na czas wykonania określonej pracy, co przewiduje § 2 rozporządzenia z

31 grudnia 1975 r. w sprawie uprawnień pracowniczych osób wykonujących pracę

nakładczą. Umowy o pracę nakładczą niekoniecznie charakteryzuje element

ciągłości we współpracy, co przyjmował Sąd pierwszej instancji. Umowa o pracę

nakładczą daje zleceniobiorcy dużą elastyczność w wykonywaniu pracy –

możliwość samodzielnego planowania rozkładu pracy, i tę przesłankę spełniały

realizowane stosunki pracy. Również sposób obliczania wynagrodzenia wskazany

w umowach spełniał kryteria określone w § 12 tego rozporządzenia; wynagrodzenie

było uzależnione od ilości wykonanej pracy i płatne według stawek jednostkowych,

5

a ilość zleconej pracy, przy uwzględnieniu jej okresowego charakteru, spełniała

wymóg z § 3 ust. 1 rozporządzenia. Najistotniejszą okolicznością było jednak to, że

rezultat pracy zainteresowanych sprzeciwiał się naturze umowy o działo. Realizacja

zawartych umów nie prowadziła bowiem do stworzenia żadnego wytworu o

zindywidualizowanych cechach, o właściwościach określonych w umowie przy

użyciu obiektywnych jednostek metrycznych, czy parametrów technicznych, a

jedynie do wytworzenia określonej w umowie ilości produktów według określonego

schematu. Efektem była produkcja, nie zaś jednostkowy przedmiot, a fakt, że efekt

produkcji wykazywał walory estetyczne i wymagał szczególnych umiejętności

manualnych zatrudnionego, nie miał dla klasyfikacji umowy żadnego znaczenia

prawnego. Praca zainteresowanych sprowadzała się bowiem do własnoręcznego

odtworzenia dostarczonego wzoru, była więc pozbawiona innowacyjności,

elementu własnej twórczości, co jest istotną cechą wyróżniającą umowę o dzieło.

Należy też zauważyć, że zindywidualizowany rezultat pracy zainteresowanych nie

był każdorazowo określony w umowie, lecz konkretny produkt był oznaczony przez

nakładcę dopiero w momencie udzielenia indywidualnego zlecenia; tego rodzaju

sposób realizacji umowy jest właściwy dla umowy o pracę nakładczą, a nie umowy

o dzieło (w § 7 umów zamawiający zastrzegał uprawnienie do dowolnego

wyznaczania wzoru i rodzaju powierzonego do wykonania dzieła, w zależności od

aktualnych potrzeb). W rezultacie strony łączyły umowy o pracę nakładczą; ten

stosunek prawny uzasadniał prawidłowość decyzji pozwanego, obejmujących

zainteresowanych ubezpieczeniami emerytalnymi i rentowymi zgodnie z art. 6

ust. 1 pkt 2 oraz art. 13 pkt 2 ustawy systemowej oraz zobowiązujących płatnika do

opłacania za zainteresowanych składek na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń

Pracowniczych. Na podstawie art. 350 k.p.c. Sąd sprostował oczywistą

niedokładność w wyroku Sądu pierwszej instancji przez oznaczenia „M. spółka

cywilna w S. – W. O. i A. O.” w miejsce „A. O. i W. O.”, jako że adresatem decyzji i

stroną w postępowaniu była spółka cywilna dwóch wspólników (małżonków).

W skardze kasacyjnej wspólnicy pozwanej spółki cywilnej zarzucili

naruszenie: 1) art. 627 w związku z art. 65 oraz 3531

oraz 636 i 637 k.c. przez ich

niezastosowanie lub błędną interpretację, polegające na uznaniu, iż łączące

skarżącego z zainteresowanymi umowy nie były umowami o dzieło z uwagi na brak

6

możliwości zakwalifikowania rezultatu pracy zainteresowanych jako dzieła; 2) § 2 i

3 rozporządzenia Rady Ministrów z 31 grudnia 1975 r. w sprawie uprawnień

pracowniczych osób wykonujących pracę nakładczą przez niewłaściwe

zastosowanie, polegające na przyjęciu, iż umowy łączące skarżących z

zainteresowanymi ustalały minimalną ilość pracy w sposób zapewniający uzyskanie

co najemnej 50 % najniższego wynagrodzenia określonego przez Ministra Pracy i

Polityki Socjalnej na podstawie art. 774

pkt 1 k.p. w wyniku ich wykonania; 3) art. 6

ust. 1 pkt 2 w związku z art. 8 i 9 oraz art. 13 pkt 2 ustawy z 13 października 1998 r.

o systemie ubezpieczeń społecznych przez ich niewłaściwe zastosowanie, tj.

objęcie zainteresowanych ubezpieczeniami emerytalnymi i rentowymi wskutek

zakwalifikowania stosunku obligacyjnego łączącego skarżących z

zainteresowanymi jako umowy o pracę nakładczą wskutek naruszeń wskazanych w

punkcie pierwszym; 4) art. 328 § 2 w związku z art. 391 k.p.c. przez

nieprzytoczenie w uzasadnieniu wyroku podstawy prawnej i nieprzytoczenie

przepisów prawa w odniesieniu do wskazania wysokości minimalnego

wynagrodzenia za pracę w 2008 r. i sposobu jego proporcjonalnego przeliczenia; 5)

art. 378 k.p.c. przez orzekanie poza granicami apelacji, w szczególności w świetle

wniosku o orzeczenie „odmienne niż to uczynił Sąd I instancji”; 6) art. 382 k.p.c.

skutkujące brakiem orzeczenia w sprawie, wobec wskazania na str. 8 uzasadnienia

wyroku, że Sąd orzekł na podstawie ustaleń i oceny prawnej przedstawionych w

innych sprawach oznaczonych sygnaturami […]; 7) art. 102 k.p.c. przez wadliwe

przyjęcie, że w sprawie nie zachodzi szczególny przypadek uzasadniający

odstąpienie od obciążenia kosztami postępowania strony przegrywającej –

wnioskodawcy, a w konsekwencji naruszenie przez Sąd orzekający swobodnej

oceny faktów związanych zarówno z przebiegiem procesu, jak i sytuacją

skarżących; statutu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w szczególności § 2 ust. 2

przez brak wskazania umocowania osób wydających decyzję.

Pozwany wniósł o oddalenie skargi kasacyjnej i zasądzenie kosztów.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

7

Zarzuty skargi w części są zasadne i prowadzą do uchylenia zaskarżonego

wyroku. Zasadnie zarzucają, że Sąd Apelacyjny odwołuje się w zaskarżonym

wyroku do innych spraw tego Sądu jako podstawy orzekania (sprawy o sygn. III

[…]), co już na wstępie rodzi wątpliwość czy nie jest to kosztem wymagań

stawianych rozstrzygnięciu i jego uzasadnieniu w odrębnej sprawie innych

zainteresowanych. Sąd Apelacyjny podał w uzasadnieniu wyroku, że „w całości

aprobuje ocenę prawną przyjętą przez tutejszy Sąd we wskazanych sprawach i

czyni je integralną częścią uzasadnienia”. Nie wiadomo o jakie ustalenia i oceny

chodzi. Jeżeli chodziłoby o zasadniczą „nieprawidłowość” w działaniu skarżących,

to należy z urzędu zauważyć, że jedna z tych spraw Sądu Apelacyjnego [...],

została poddana wcześniej kontroli Sądu Najwyższego, który uwzględnił skargę

kasacyjną odwołujących się skarżących i wyrokiem z 8 października 2013 r., w

sprawie o sygn. III UK 126/12, uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego z 5 czerwca 2012

r., i oddalił apelację organu rentowego od wyroku Sądu Okręgowego w S. z 17

stycznia 2012 r., który uwzględnił ich odwołania, od decyzji pozwanego z 3 lutego

2011 r., stwierdzającej, że zainteresowana M. M. jako osoba wykonująca u płatnika

pracę nakładczą podlegała obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i

rentowym w okresie od 21 lutego do 12 marca 2008 r. Sąd Najwyższy w sprawie tej

uznał za prawidłowe stanowisko Sądu Okręgowego, że brak było podstaw do

kwalifikowania zawartej między stronami umowy jako umowy o pracę nakładczą,

bowiem faktycznie łączyła je umowa o dzieło, tym samym stwierdził, że apelacja

organu rentowego od wyroku tego Sądu zmieniającego decyzję organu rentowego

przez stwierdzenie, że w okresie od 21 lutego do 12 marca 2008 r. zainteresowana

nie podlega ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym jako osoba wykonująca

pracę nakładczą, była nieuzasadniona.

Wyprzedzając w tym miejscu oceną zarzutów obecnej skargi kasacyjnej, w

ocenie składu należy uznać za trafne stanowisko Sądu Najwyższego wyrażone w

pierwszej sprawie, czyli o sygn. III UK 126/12, dotyczące pracy nakładczej jako

podstawy podlegania ubezpieczeniom społecznym. Słusznie powiedziano w tej

sprawie, „że mimo wielu różnic praca nakładcza wykazuje szereg podobieństw do

pracy świadczonej w prawnym stosunku pracy. Z tej też przyczyny ustawodawca

przyznał osobom wykonującym ten rodzaj pracy szereg uprawnień pracowniczych

8

w celu upodobnienia sytuacji prawnej tych osób do sytuacji prawnej pracowników

zarówno w sferze prawa materialnego, jak i procesowego. Całokształt uprawnień

osób wykonujących pracę nakładczą reguluje wydane na podstawie delegacji

zawartej w art. 303 k.p. rozporządzenie Rady Ministrów z 31 grudnia 1975 r. w

sprawie uprawnień pracowniczych osób wykonujących pracę nakładczą. Obejmuje

ono swoją regulacją wszystkie osoby wykonujące ten rodzaj pracy. Najważniejszą

zaś cechą zawartych tam unormowań jest maksymalne zbliżenie statusu osób

wykonujących pracę nakładczą do statusu prawnego pracowników, z

jednoczesnym uwzględnieniem specyfiki tego rodzaju pracy. Postrzeganie

stosunku prawnego opartego na umowie o pracę nakładczą jako szczególnego

rodzaju zatrudnienia miało wpływ na ukształtowanie przez ustawodawcę uprawnień

wykonawców pracy nakładczej w zakresie ubezpieczenia społecznego. W związku

z tym praca nakładcza, traktowana wyłącznie jako umowa prawa cywilnego

(umowa o dzieło lub świadczenie usług), nie stanowi tytułu ubezpieczenia

społecznego; staje się tytułem ubezpieczenia tylko w pewnych warunkach, tj.

wtedy, gdy sposób wykonywania umowy pozwala na traktowanie wykonawcy jak

pracownika. Należy uwzględnić, że przedmiotem ubezpieczeń społecznych może

być tylko ryzyko utraty lub ograniczenia możliwości zarobkowych wskutek

ograniczenia zdolności do pracy zgodnej z kwalifikacjami, w związku z wiekiem lub

niezdolnością do pracy, a więc praca nakładcza może być uznawana za tytuł

ubezpieczeń społecznych tylko wówczas, gdy świadczenie jej ma charakter

zarobkowy, w sposób dostarczający stałego źródła utrzymania. Utrzymywanie się z

wykonywania pracy nakładczej, świadczenie jej w sposób zawodowy i uczynienie z

niej stałego źródła utrzymania stanowi ten element wspólny wykonywaniu umowy o

pracę nakładczą i zatrudnieniu w ramach stosunku pracy, który uzasadnił

przyznanie osobom wykonującym ten rodzaj zatrudnienia pewnych uprawnień

pracowniczych i zbliżenia ich sytuacji prawnej do sytuacji prawnej pracowników.

Miało to znaczenie zarówno w ukształtowaniu stosunków zatrudnienia, jak i

ubezpieczenia. Inaczej rzecz ujmując, wykonywanie pracy w ramach zawartej

między stronami umowy rezultatu tylko wtedy może być uznane za świadczenie jej

na podstawie umowy o pracę nakładczą, gdy można stwierdzić, że jej świadczenie

służy zapewnieniu wykonawcy stałego źródła utrzymania. Choć zatem umowa o

9

pracę nakładczą może być zawarta zarówno na czas określony, jak i na czas

wykonywania określonej pracy, nie może być wyłącznie krótkim epizodem w życiu

zawodowym wykonawcy, przynoszącym jednorazowo bardzo niewielki przychód. O

pracowniczym, a jednocześnie ubezpieczeniowym, statusie wykonawcy umowy o

pracę nakładczą decyduje wykonywanie miesięcznej ilości pracy określonej w

umowie, przy czym strony mają określić taką minimalną miesięczną ilość pracy

należącej do obowiązków wykonawcy, która pozwala na uzyskiwanie

wynagrodzenia w wysokości określonej co do swej dolnej granicy (§ 3

rozporządzenia z 31 grudnia 1975 r.). Określenie takiego minimum jest konieczne

(konstrukcyjne) dla możliwości potraktowania umowy o pracę nakładczą na równi

ze stosunkiem pracy. Właśnie wykonywanie pracy nakładczej w wymiarze nie

niższym od minimalnej miesięcznej ilości pracy i otrzymywane za to wynagrodzenie

uzasadnia domniemanie zawodowego świadczenia takiej pracy i czynienia z niej

źródła utrzymania, a w konsekwencji objęcie tego rodzaju źródła utrzymania

ochroną na wypadek zaistnienia ryzyk ubezpieczenia”. W okolicznościach

faktycznych sprawy (III […]) Sąd Najwyższy w sprawie III UK 126/12 uznał, że nie

można przyjąć, że taki charakter miała sporna umowa, skoro była incydentem w

życiu zawodowym zainteresowanej, trwała trzy tygodnie i przyniosła jej przychód w

kwocie 125 zł. Ustalenia w tej sprawie świadczą o tym, że żaden z wykonawców nie

mógł oczekiwać, że wykonywana na zlecenie skarżących praca będzie jego stałym

źródłem utrzymania, skoro, jak przyjęto w podstawie faktycznej wyroku, „po

oddaniu danej partii produktów wykonawca nie oczekiwał, że otrzyma kolejne

zamówienie i nie był zobowiązany do kontynuowania współpracy, podobnie jak

wspólnicy spółki”, a „w produkcji galanterii papierniczej spółki nie było ciągłości”.

„Wbrew stanowisku Sądu drugiej instancji, w takiej sytuacji nie można twierdzić, że

strony, które złożyły oświadczenia woli o zawarciu umowy o dzieło, w istocie

zawarły umowę o pracę nakładczą, albowiem w tym stosunku prawnym zabrakło

podstawowego elementu do takiej kwalifikacji tej umowy, jakim jest zamiar stron

zawodowego wykonywania tej działalności w sposób zbliżony do zatrudnienia

pracowniczego, które dostarcza stałego źródła utrzymania”.

Przy akceptacji dla powyższego stanowiska w ocenie składu nie można

zakończyć obecnego sporu i orzec co do istoty sprawy tak jak Sąd Najwyższy w

10

wyroku z 8 października 2013 r., w sprawie III UK 126/12. Praca nakładcza może

być wykluczona z uwagi na epizodyczność (według ustaleń) pracy

zainteresowanych i zapewne również niewielkie wynagrodzenie, choć to nie zostało

konkretnie ustalone i dlatego też nie można jednoznacznie i ostatecznie ocenić

zarzutu skargi o nieuprawnionym przyjęciu, że ilość pracy zapewniała

zainteresowanym uzyskanie co najmniej 50% najniższego wynagrodzenia (§ 2 i 3

rozporządzenia z 31 grudnia 1975 r. w sprawie uprawnień pracowniczych osób

wykonujących prace nakładczą). Przy pozytywnej dla skarżących weryfikacji tego

zarzutu można stwierdzić, że zasadny byłby też zarzut o naruszeniu przepisów o

ubezpieczeniu społecznym wynikającym z pracy nakładczej (art. 6 ust. 1 pkt 2 w

związku z art. 8 ust. 3 oraz art. 13 pkt 2 ustawy o systemie ubezpieczeń

społecznych).

Natomiast wątpliwa może być kwestia, czy można poprzestać na

stwierdzeniu, że wykonana praca nie była dziełem (art. 627 w związku z art. 65

oraz 3531

oraz 636 i 637 k.c.). Tu Sąd Apelacyjny przedstawił określoną

argumentację, która za podstawę przyjmuje trafne racje, zważając choćby na to, że

„efektem pracy była produkcja”, czyli powtarzalność w niemałych ilościach „dzieł”.

Jednak nawet podważenie efektu pracy jako dzieła w rozumieniu prawa cywilnego,

może rodzić kolejne pytanie czy Sąd powszechny powinien poszukiwać innej

kwalifikacji podstawy wykonywanej pracy i zarazem adekwatnej podstawy

podlegania ubezpieczeniom społecznym, skoro ma być arbitrem w sporze i

przyjmuje się, że generalnie tylko kontroluje decyzje, zatem w tej roli nie zastępuje

organu rentowego.

O uchyleniu wyroku i przekazaniu sprawy do ponownego rozpoznania

zdecydował też zarzut 6 skargi o naruszenia art. 382 k.p.c., jako że tak jak

zauważano już na wstępie Sąd Apelacyjny orzekał na podstawie ustaleń i ocen

prawnych przedstawionych w innych sprawach […], co z tej przyczyny nie poddaje

się kontroli kasacyjnej. W tym kontekście nie bezzasadny jest zarzut naruszenia art.

328 § 2 k.p.c.

Zarzuty 5 i 7 nie mają uzasadnienia w skardze i trudno uznać je za zasadne,

a przede wszystkim za mające znaczenie wobec uchylenia wyroku i przekazania

sprawy do ponownego rozpoznania. Apelacja organu rentowego zaskarżyła „w

11

całości” wyrok Sądu Okręgowego, dlatego nie naruszono art. 378 k.p.c., bowiem

Sąd Apelacyjny rozpoznał sprawę w granicach apelacji.

Nie został uzasadniony również zarzut 8 skargi. Naruszenie statutu ZUS

przez brak wskazania umocowania osób wydających decyzję, nie przekłada się na

wykazanie naruszenia przepisów o postępowaniu przed sądem powszechnym, w

szczególności takiego, które miałoby istotny wpływy na wynik sprawy (art. 3983

§ 1

pkt 2 k.p.c.), zwłaszcza, że skarga kasacyjna przysługuje od wyroku sądu drugiej

instancji (art. 3981

k.p.c.), a nie od decyzji pozwanego.

Z tych motywów orzeczono jak w sentencji, stosownie do art. 39815

§ 1 k.p.c.

oraz art. 108 § 2 k.p.c. w związku z art. 39821

k.p.c.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.