Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 20 listopada 2013 r.

II PK 55/13

Wydział II

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt II PK 55/13

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 20 listopada 2013 r.

Sąd Najwyższy w składzie:

SSN Zbigniew Hajn (przewodniczący)

SSN Józef Iwulski (sprawozdawca)

SSN Zbigniew Korzeniowski

w sprawie z powództwa D. P. i in.,

przeciwko D. Polska Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością w L.

o wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych,

po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Pracy, Ubezpieczeń

Społecznych i Spraw Publicznych w dniu 20 listopada 2013 r.,

skargi kasacyjnej strony pozwanej od wyroku Sądu Okręgowego - Sądu Pracy i

Ubezpieczeń Społecznych w L.

z dnia 25 października 2012 r.,

uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi

Okręgowemu - Sądowi Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w L. do

ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach

postępowania kasacyjnego.

UZASADNIENIE

2

Wyrokami wstępnymi z dnia 16 marca 2012 r., z dnia 3 kwietnia 2012 r. i z

dnia 28 maja 2012 r., w sprawach z powództw P. K., M.P., J. S., A. W., D. P. i Z. T.

przeciwko D. Polska Spółce z ograniczoną odpowiedzialnością w L. o

wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych, Sąd Rejonowy - Sąd Pracy w

L. uznał roszczenia powodów za usprawiedliwione co do zasady.

Sąd pierwszej instancji ustalił, że D. Spółka z ograniczoną

odpowiedzialnością w L. (dalej "spółka D.") oraz Przedsiębiorstwo Usługowo-

Produkcyjne "G." w P. (dalej "Przedsiębiorstwo G.") wchodzą w skład grupy

kapitałowej utworzonej przez pozwaną spółkę. Wszystkie te podmioty w celu

realizacji umów ze wspólnym kontrahentem (K. S.A.) zawarły porozumienie o

współpracy. Pozwana spółka jest udziałowcem Przedsiębiorstwa G. (posiada 99%

udziałów). Na przełomie lat 2007-2010 powodowie byli zatrudnieni u jednego z

podmiotów wchodzących w skład grupy kapitałowej na podstawie umów o pracę

zawartych na czas określony w pełnym wymiarze czasu pracy na stanowiskach

związanych z ochroną mienia, a jednocześnie świadczyli usługi ochroniarskie na

rzecz innego podmiotu należącego do tej grupy w oparciu o umowy zlecenia. Na

podstawie zawartych z tymi podmiotami umów o pracę i umów zlecenia powodowie

wykonywali czynności w zakresie ochrony mienia na obiektach ZG "R." i ZG "L".

Powodowie w okresach zatrudnienia, w których świadczyli pracę zarówno na

podstawie stosunku pracy, jak i umów zlecenia, wykonywali te same czynności i

korzystali z tego samego ubioru roboczego oraz wartowni, jadalni i magazynu na

broń zlokalizowanych na ochranianych obiektach. Odnotowywali obecność w

miejscu pracy w jednej książce służb. Powodowie nie byli w stanie odróżnić, czy w

danym momencie świadczą obowiązki służbowe w ramach umowy o pracę, czy też

na podstawie umowy zlecenia. Rozliczaniem czasu pracy "etatowej" w oparciu o

wpisy książki służb zajmowała się A. S., która sumowała wszystkie przepracowane

przez powodów w danym miesiącu godziny i zaliczała ich liczbę przekraczającą

normatyw na poczet umów zlecenia. Z tytułu umów o pracę powodowie otrzymywali

wynagrodzenie według stawki określonej w umowach o pracę, a z tytułu umów

zlecenia wynagrodzenie przewidziane w tych umowach, adekwatnie do godzin

przepracowanych ponad normatywny czas pracy w danym miesiącu. Powodowie

świadczyli pracę w oparciu o comiesięczne grafiki sporządzane przez dowódcę, w

3

których odnotowywano pracę w rozłożeniu na cały miesiąc. Z końcem każdego

miesiąca przełożony sporządzał karty pracy, w których były wyszczególniane

godziny przepracowane w normatywnym czasie pracy (w ramach "etatu"). Spółka G.

nie ewidencjonowała godzin pracy powodów zatrudnionych na podstawie umów

zlecenia. Po zakończeniu miesiąca pracownik pozwanej Spółki wystawiał spółce G.

rachunek za wykonane usługi ochroniarskie, pod którym podpisywali się powodowie.

W oparciu o takie ustalenia Sąd Rejonowy uznał powództwa za

usprawiedliwione co do zasady. Według Sądu, w spornych okresach powodowie

świadczyli pracę wyłącznie na rzecz pozwanej spółki, mimo zawarcia umów

zlecenia z innymi podmiotami należącymi do tej samej grupy kapitałowej. Z tej

przyczyny praca wykonywana przez powodów na podstawie umów zlecenia była w

rzeczywistości pracą "etatową" świadczoną na rzecz strony pozwanej w godzinach

nadliczbowych, wobec czego powinna być odpowiednio wynagradzana.

Podejmowane przez pozwaną spółkę działania zmierzały wyłącznie do obejścia

przepisów ustawowych o czasie pracy. Bez znaczenia pozostaje, że powodowie

dobrowolnie i świadomie podpisywali umowy zlecenia i że je wykonywali za

wynagrodzeniem. Wskutek wadliwego działania pozwanej spółki powodowie

otrzymywali zaniżone wynagrodzenie za pracę (z pominięciem gratyfikacji za pracę

nadliczbową). O tym, że pozwana świadomie działała w celu obejścia przepisów

świadczy po pierwsze to, że powodowie podpisali umowy zlecenia z podmiotami,

które należą do tej samej grupy kapitałowej co pozwana, przy czym strona pozwana

sprawuje kontrolę nad tymi spółkami i osiąga korzyści ekonomiczne z ich

działalności, a składy osobowe zarządów pozwanej spółki oraz spółki D. są tożsame.

Po drugie, chociaż umowy zlecenia były zawierane z innymi niż strona pozwana,

wyodrębnionymi prawnie spółkami (w ramach tej samej grupy kapitałowej), to

zawarcie tych umów nie było przypadkowe i oderwane od stosunku pracy

łączącego powodów ze stroną pozwaną. Do zawierania umów zlecenia dochodziło

najczęściej już w momencie nawiązywania stosunku pracy, a we wszystkich

czynnościach związanych z nawiązywaniem umów o pracę oraz umów zlecenia, jak

i z ich realizacją, podmioty zatrudniające powodów były reprezentowane przez te

same osoby (ich role - jako przedstawicieli poszczególnych spółek - w sposób

nieczytelny i niejednoznaczny pokrywały się). Na działanie strony pozwanej w celu

4

obejścia prawa wskazuje również przyjęty w pozwanej spółce sposób rozliczania

godzin pracy pracowników i okoliczność, że pracownicy strony pozwanej nie byli w

stanie odróżnić, czy w danym momencie świadczą pracę na podstawie umowy o

pracę, czy też w oparciu o umowę zlecenia. Ponadto, każda obecność osób

zatrudnionych w miejscu pracy - niezależnie, czy wynikała z realizacji umowy o

pracę, czy też umowy zlecenia - była odnotowywana w jednej książce służb. Istotne

jest także to, że pracownicy wykonywali stale te same obowiązki, przy zachowaniu

wszystkich cech stosunku pracy określonych w art. 22 k.p. Praca była więc przez

powodów wykonywana na rzecz strony pozwanej w ramach realizowanego przez

nią kontraktu handlowego z K. S.A. Pozwanej spółce przysługiwały zyski

bezpośrednio z tego kontraktu, jak i korzyści ekonomiczne z funkcjonowania spółek

zależnych (D. i G.). Pozwana nie dysponowała wystarczającą liczbą pracowników,

która pozwoliłaby - przy uwzględnieniu norm czasu pracy przewidzianych w

Kodeksie pracy - zapewnić całodobową ochronę powierzonemu jej obiektu. Mając

zatem na uwadze, że opisana praktyka była stosowana pod kierownictwem

pozwanej spółki, z jej inicjatywy i - w efekcie - dla jej zysku, Sąd Rejonowy przyjął,

że to właśnie strona pozwana dopuściła się obejścia przepisów o czasie pracy, a

jednocześnie korzystała z wyników wszelkiej pracy świadczonej przez powodów. W

konsekwencji pozwana spółka była legitymowana biernie w procesie, zaś

roszczenia powodów co do zasady są usprawiedliwione.

Wyrokiem z dnia 25 października 2012 r., Sąd Okręgowy - Sąd Pracy i

Ubezpieczeń Społecznych w L. oddalił apelację strony pozwanej od wyroków

wstępnych Sądu Rejonowego. Sąd odwoławczy podzielił ustalenia faktyczne Sądu

pierwszej instancji oraz argumentację prawną zawartą w uzasadnieniach jego

orzeczeń. W szczególności zgodził się z oceną, że powodowie wykonywali te same

czynności zarówno na podstawie umowy o pracę, jak i na podstawie umowy

zlecenia. Nie budzi również wątpliwości, że pracownicy strony pozwanej w okresach,

na jakie opiewały umowy zlecenia oraz umowy o pracę, wykonywali swoje

obowiązki pod kierownictwem przełożonego w rozumieniu art. 22 § 1 k.p. Praca

świadczona przez powodów tak w ramach umowy zlecenia, jak i w ramach

stosunku pracy, była dokładnie wykonywana w ten sam sposób, w tym samym

miejscu i pod kierownictwem tych samych osób, a następnie rozliczana przez te

5

same osoby. Praca wykonywana przez powodów na podstawie umów zlecenia,

niezależnie od ich obiektywnej woli zawarcia konkretnej umowy, stanowiła w

rzeczywistości pracę wykonywaną w ramach pracowniczego stosunku pracy na

rzecz pozwanej spółki. W tych okolicznościach nie zachodziły podstawy do zmiany

rozstrzygnięć przyjętych w orzeczeniach Sądu pierwszej instancji.

Od wyroku Sądu Okręgowego strona pozwana wniosła skargę kasacyjną, w

której zarzuciła naruszenie: 1) art. 22 § 1, § 11

i § 12

k.p. w związku z art. 1511

k.p.

oraz art. 734 i 735 k.c. przez przypisanie pozwanej "odpowiedzialności za

wynagrodzenie za nadgodziny" w sytuacji, gdy strona pozwana w stosunku do

powodów D. P. i Z. T. (w całości) oraz P. K. i J. S. (częściowo) nie była pracodawcą,

lecz zleceniodawcą, wobec czego pozwana spółka nie posiada przymiotu biernie

legitymowanej w procesie; 2) art. 22 § 1 i § 11

k.p. oraz art. 734 i 735 k.c. a także art.

65 § 1 i 2 k.c. w związku z art. 300 k.p. przez potraktowanie umów zlecenia

zawartych z powodami A. W., M. P. (w całości) oraz P. K. i J.S. (częściowo) jako

zatrudnienia na podstawie stosunku pracy; 3) art. 219 k.p.c. przez wspólne

rozstrzygnięcie "jednym wyrokiem zwykłym trzech spraw apelacyjnych" i pominięcie

obowiązku odrębnego rozstrzygnięcia każdej z połączonych spraw, nawet jeżeli

doszło do skutecznego połączenia tych spraw. W uzasadnieniu podstaw

kasacyjnych wywiedziono w szczególności, że w spornym okresie pozwana spółka

była nie tylko pracodawcą powodów, ale przez część tego okresu była ich

zleceniodawcą, bądź w ogóle nie pozostawała z nimi w jakimkolwiek stosunku

prawnym. W tych okresach skarżąca nie może więc odpowiadać za brak wypłaty

wynagrodzenia z tytułu pracy nadliczbowej, bo nie jest w tym zakresie

legitymowana. W tym przedmiocie legitymacja bierna przysługuje spółce D.

(poprzednio: D.) jako ówczesnemu pracodawcy powodów. Zarzut braku legitymacji

biernej był przez stronę pozwaną konsekwentnie podnoszony w toku postępowania,

a mimo tego Sąd Okręgowy nie wziął go pod uwagę. Okolicznością bezsporną było,

że pozwana wypłaciła powodom całe należne im wynagrodzenie z tytułu umowy

zlecenia, natomiast powodowie niesłusznie dochodzą od pozwanej spółki po raz

kolejny zapłaty wynagrodzenia za tę samą pracę, tyle że z innej podstawy prawnej.

Według skarżącej sporne umowy zlecenia, które pozwana zawierała z powodami,

nie spełniają warunków, o których mowa w art. 22 § 1 k.p. Skarżąca wniosła o

6

uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy Sądowi

Okręgowemu do ponownego rozpoznania oraz o zasądzenie kosztów postępowania.

W odpowiedzi na skargę kasacyjną powodowie wnieśli o odmowę przyjęcia

skargi do rozpoznania, ewentualnie o jej oddalenie, a ponadto o zasądzenie

kosztów postępowania kasacyjnego.

Sąd Najwyższy wziął pod uwagę, co następuje:

W pierwszym rzędzie należy ocenić jako niezasadny zarzut naruszenia

art. 219 k.p.c. Zgodnie z tym przepisem, sąd może zarządzić połączenie kilku

oddzielnych spraw toczących się przed nim w celu ich łącznego rozpoznania lub

także rozstrzygnięcia, jeżeli są one ze sobą w związku lub mogły być objęte jednym

pozwem. Połączenie kilku spraw na podstawie art. 219 k.p.c. w celu ich łącznego

rozpoznania lub także rozstrzygnięcia jest zabiegiem technicznym, który nie

prowadzi do powstania jednej nowej sprawy, nie pozbawia połączonych spraw ich

odrębności i nie zmienia, że łącznie rozpoznawane i rozstrzygane sprawy są nadal

samodzielnymi sprawami (por. przykładowo postanowienia Sądu Najwyższego: z

dnia 2 lipca 2009 r., III PZ 5/09, LEX nr 551888; z dnia 21 kwietnia 2011 r., III UZ

8/11, LEX nr 1213421 i z dnia 3 lutego 2012 r., I CZ 164/11, LEX nr 1254636). W

sprawie rzeczywiście doszło do połączenia kilku spraw zarządzeniem. Nie wdając

się jednak w analizę, jaką prawidłową formę (zarządzenia, czy postanowienia)

powinna przybrać decyzja wydawana w trybie art. 219 k.p.c., należy stwierdzić, że

zarzut w tym przedmiocie nie może stanowić podstawy kasacyjnej, gdyż takie

uchybienie nie mogło mieć wpływu na wynik sprawy (art. 3983

§ 1 pkt 2 k.p.c.).

Co do zarzutów naruszenia prawa materialnego, to Sąd Najwyższy podziela

ocenę skarżącej, że w sprawie naruszono art. 22 § 1, § 11

i § 12

k.p. w związku z

art. 1511

k.p. oraz art. 734 k.c. i art. 735 k.c. o tyle, że zastosowano je do

niedostatecznie jasno ustalonego stanu faktycznego w sytuacji, gdy - jak twierdzi

skarżąca - była ona stroną jedynie stosunków zlecenia łączących ją z powodami

(por. przykładowo wyroki Sądu Najwyższego z dnia 5 września 2001 r., I PKN

615/00, OSNP 2003, nr 15, poz. 352 oraz z dnia 20 maja 2011 r., II UK 346/10, LEX

nr 898705). Skoro w toku postępowania kwestionowano podstawę prawną roszczeń

7

o wypłatę wynagrodzenia, to konieczne było dokonanie szczegółowych ustaleń i

kwalifikacji w zakresie, czy sporne roszczenia wynikają ze stosunku pracy

łączącego powodów z pozwaną spółką, czy też ich źródłem jest stosunek prawny

innego rodzaju. W niniejszej sprawie nie dokonano takiej dogłębnej analizy w

odniesieniu do sytuacji prawnej poszczególnych powodów. Z tej przyczyny

rozstrzygnięcie o ponoszeniu przez pozwaną spółkę odpowiedzialności za

roszczenie wynikające ze stosunku pracy należy uznać za przedwczesne.

Trafność zarzutu naruszenia art. 22 § 1, § 11

i § 12

k.p. oraz art. 734 i art. 735

k.c. w związku z art. 65 § 1 i 2 k.c. w związku z art. 300 k.p. powoduje konieczność

uchylenia zaskarżonego wyroku Sądu drugiej instancji i przekazania sprawy do

ponownego rozpoznania, ale nie przesądza o wyniku sprawy. Należy zauważyć, że

motywy zaskarżonego orzeczenia opierają się na dwóch wzajemnie wykluczających

się koncepcjach teoretycznych dotyczących nawiązywania stosunków pracy u

różnych pracodawców (spółek) należących do tej samej grupy kapitałowej i

przepływów pracy między tymi podmiotami. Nie można przy tym racjonalnie

zakładać - jak uczynił to Sąd Okręgowy - że sporne w okolicznościach sprawy

umowy zlecenia były ważnymi umowami o pracę (stanowiącymi podstawę

zatrudnienia w ramach stosunku pracy z uwagi na treść art. 22 § 11

k.p.) i

jednocześnie nieważnymi umowami cywilnoprawnymi (art. 58 k.c.). Prawidłowe

rozstrzygnięcie sprawy powinno nastąpić przy założeniu, że sporne umowy -

niezależnie od ich nazwy - albo były (ważnymi) umowami o pracę (bo zatrudnienie

powodów na ich podstawie wyczerpywało przesłanki art. 22 § 1 k.p.), albo były

umowami nieważnymi w rozumieniu art. 58 § 1 i 2 k.c. Z pisemnych motywów

wyroku można wnioskować, że sporne umowy były ważne. Należy jednak zauważyć,

iż rzeczywisty problem wymagający gruntownej analizy wynikał z tego, że umowy

zlecenia były zawierane z innymi podmiotami prawnymi niż pracodawca, z którym

powodowie pozostawali w stosunku pracy.

Sąd Okręgowy nie określił jednoznacznie podstawy prawnej rozstrzygnięcia,

lecz posłużył się dwiema koncepcjami, które nie dają się łącznie zastosować i

prowadzą do odmiennych skutków. Sąd odwoławczy co do zasady wyszedł z

założenia, że zawieranie - obok umów o pracę - umów cywilnoprawnych z innymi

podmiotami należącymi do tej samej grupy kapitałowej jest nadużywaniem przewagi

8

ekonomicznej w stosunku do powodów jako pracowników. Aby wyeliminować

konsekwencje tego, Sąd Okręgowy zaaprobował przyjęte przez Sąd Rejonowy

stanowisko, że umowy zlecenia zawierane z powodami należy zakwalifikować jako

nieważne, bo zmierzające do obejścia przepisów prawa pracy w rozumieniu art. 58

§ 1 k.c. w związku z art. 300 k.p. W tym wariancie Sąd zakwestionował więc

skuteczność (ważność) nawiązania przez powodów "dodatkowych" - obok stosunku

pracy - stosunków prawnych. W konsekwencji praca świadczona przez powodów w

ramach takich stosunków zobowiązaniowych - uznanych za nieważne - podlega

łącznej ocenie z pracą wykonywaną na rzecz pozwanej spółki w ramach stosunku

pracy. Z drugiej jednak strony Sąd Okręgowy wskazał, że za pracodawcę powodów

można uznać nie tyle samą pozwaną spółkę, ile całą grupę kapitałową, w skład

której wchodzi skarżąca i powołał się przy tym na koncepcję tzw. "pracodawcy

ekonomicznego".

Rozbieżność w ocenie, kto był pracodawcą powodów (pozwana spółka, czy

też grupa kapitałowa) rodzi konsekwencje w sposobie zastosowania w

okolicznościach sprawy art. 22 § 1 k.p. oraz co do dopuszczalności stosowania

umów zlecenia. Gdyby bowiem przyjąć, że pracodawcą powodów była cała grupa

kapitałowa, to w grę wchodziłyby umowy cywilnoprawne występujące u tego

samego pracodawcy obok stosunku pracy, co jest zjawiskiem znanym i już

ocenianym w orzecznictwie Sądu Najwyższego (por. przykładowo wyroki z dnia 16

grudnia 1998 r., II UKN 392/98, OSNAPiUS 2000, nr 4, poz. 157; z dnia 30 czerwca

2000 r., II UKN 523/99, OSNP 2002, nr 1, poz. 22 oraz z dnia 15 września 2006 r.,

I PK 80/06, OSNP 2007, nr 23-24, poz. 343). Zastosowanie tego wariantu wymaga

jednak analizy, czy (w świetle poglądów prezentowanych w dotychczasowym

orzecznictwie) koncepcja tzw. pracodawcy ekonomicznego (własnościowego) jest

możliwa do przyjęcia w indywidualnym prawie pracy. W literaturze zakwalifikowanie

grupy spółek (holdingu) jako swoistej jednostki organizacyjnej będącej pracodawcą

w rozumieniu art. 3 k.p. budzi bowiem poważne zastrzeżenia (por. M. Raczkowski,

Powiązania kapitałowe pracodawcy a stosunek pracy, PiP 2009, nr 3, s. 69). Ze

względów procesowych wymagałoby to także podjęcia oceny legitymacji biernej

takiego "pracodawcy", a więc ustalenia, jaki podmiot powinien występować w

charakterze strony pozwanej w procesie.

9

Sądy obu instancji odwołały się w istocie do szeroko pojętej koncepcji

nadużycia osobowości prawnej. W literaturze (na tle rozwiązań przyjętych w

Niemczech, USA lub Wielkiej Brytanii) bywa ona określana jako pomijanie

osobowości prawnej, pomijanie prawnej odrębności osób prawnych lub "przebijanie

welonu korporacyjnego", stanowiąc wyraz dezaprobaty dla przypadków, w których

korzystanie ze swobody w kreowaniu osób prawnych, prowadzi do szczególnie

negatywnych konsekwencji dla pozostałych uczestników obrotu (por. T. Targosz:

Nadużycie osobowości prawnej, Kraków 2004, s. 116 i następne). W odniesieniu do

polskich regulacji prawnych, na możliwość zastosowania tej koncepcji w celu

wsparcia argumentacji o tzw. pracodawcy ekonomicznym na gruncie zbiorowego

prawa pracy, wskazał Sąd Najwyższy w uzasadnieniu uchwały z dnia 23 maja

2006 r., III PZP 2/06, (OSNP 2007, nr 3-4, poz. 38). Sytuację, w której zatrudnienie

pracownicze było łączone z wykonywaniem umowy cywilnoprawnej na rzecz innego

podmiotu powiązanego ekonomicznie z pracodawcą, Sąd Najwyższy analizował

również w wyroku z dnia 3 czerwca 2008 r., I PK 311/07 (OSNP 2009, nr 19-20, poz.

258), w którym uznał, że art. 22 § 1 i 11

k.p. dotyczą także pracy odpowiadającej

cechom stosunku pracy, objętej formalnie umową wiążącą jej wykonawcę z innym

podmiotem niż pracodawca, na którego rzecz praca ta była faktycznie wykonywana.

Takie działanie niesie ze sobą cechy tzw. przebicia przez przypisanie (por. A.

Opalski: Prawo zgrupowań spółek, Warszawa 2012, s. 474 i n.) i polega na tym, że

określone działania, podejmowane przez jeden podmiot (uczestnika obrotu) uznaje

się w istocie za działania innego podmiotu (por. M. Litwińska-Werner [w:] System

Prawa Prywatnego, tom 16, Prawo spółek osobowych, pod red. A. Szajkowskiego,

s. 422 i n.). Chodzi o sytuacje, w których majątek różnych podmiotów (np.

wspólnika i spółki) jest zmieszany w taki sposób, że osoba trzecia nie jest w stanie

odróżnić do kogo on należy. Analogiczne przemieszanie może mieć miejsce także w

zakresie działania piastunów organów osób prawnych w sytuacjach, gdy te same

osoby fizyczne pełnią funkcje w organach różnych osób prawnych i nie czynią tego

w sposób czytelny dla kontrahenta, który w takim wypadku może mieć uzasadnione

wątpliwości w czyim imieniu działają.

Oceny te nie prowadzą jeszcze do rozstrzygnięcia problemu w świetle

polskich regulacji prawnych. O ile bowiem możliwe jest - przy pomocy

10

przedstawionych kryteriów - zidentyfikowanie stanu nadużycia osobowości prawnej,

o tyle zasadniczą trudność stanowi dobór instrumentu prawnego, który miałby temu

przeciwdziałać. Można posłużyć się w tym celu konstrukcją obejścia prawa (art. 58 §

1 k.c.), aczkolwiek nie w celu uznania utworzenia podmiotu (spółki) za takie

działanie, lecz jako narzędzie zapobiegania nadużyciu prawa w następstwie

posłużenia się konstrukcją spółki. Na tej podstawie można zatem uznać za

nieważne czynności prawne dokonane w warunkach "przemieszania sfer". W razie

przyjęcia koncepcji nieważności czynności prawnych zawartych w celu obejścia

prawa, można osiągnąć efekt w postaci przypisania jednemu z podmiotów w

obrębie grupy kapitałowej zadań pracodawcy, a co za tym idzie przypisania mu

odpowiedzialności np. z tytułu wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych.

Działanie takie może mieć jednak charakter wyjątkowy, ograniczony do określonego

przypadku i uzasadnionego jego okolicznościami. Nie można bowiem co do zasady

zakwestionować w obowiązującym stanie prawnym zasady prawnej odrębności - a

także odpowiedzialności - poszczególnych spółek wchodzących w skład grupy

kapitałowej. Można natomiast - korzystając z instytucji nieważności czynności

prawnej ze względu na obejście prawa - niwelować przypadki skrajne, w których

nadużywana jest swoboda tworzenia tych podmiotów a właściwie swoboda umów,

które takie podmioty zawierają.

Zdaniem Sądu Najwyższego, ustalony stan faktyczny sprawy uzasadnia

przyjęcie, że sporne umowy zlecenia de facto nie były w ogóle wykonywane, przez

co nie ma potrzeby ich weryfikowania z punktu widzenia ich skuteczności. Nie

chodzi bowiem o przypisanie spółkom zależnym od strony pozwanej chęci obejścia

prawa (czy zawierania pozornych umów z powodami), lecz o ocenę stanu

faktycznego, w którym praca powodów była wykonywana w rzeczywistości pod

kierunkiem i na zlecenie strony pozwanej oraz była przez nią oceniana co do ilości

a następnie sumowana. Pozwana spółka pełniła stale funkcje kierownicze i

nadzorcze wobec pracujących powodów. Natomiast kwestią techniczno-

organizacyjną było "papierowe" przypisywanie tej pracy spółkom zależnym

wówczas, gdy jej ilość przekraczała normy czasu pracy. Wtedy (ex post) dochodziło

do "obciążania" spółek zależnych tą pracą, w czym pracownicy nie uczestniczyli

czynnie i o czym nie wiedzieli w momencie zawierania umów zlecenia ze spółkami

11

zależnymi. Te umowy (zlecenia) nigdy jednak nie zostały wypełnione konkretnymi

poleceniami. Następcze rozliczanie pracy nie potwierdza realizowania stosunku

zlecenia w sytuacji, gdy ta sama praca była już zorganizowana i wykonana na rzecz

innego podmiotu (pracodawcy). W gruncie rzeczy wszystkie czynności kierownicze,

zależność co do czasu, miejsca i sposobu wykonania pracy odbywały się w ramach

więzi prawnej istniejącej pomiędzy pozwaną spółką i zatrudnionymi u niej

pracownikami (powodami). Ta więź wypełniała znamiona stosunku pracy. Układ

stosunków zatrudnienia powstały w ustalonym stanie faktycznym wskazuje, że

praca świadczona przez powodów była stale wykonywana na rzecz jednego

podmiotu (pracodawcy), tj. pozwanej spółki, a zawarte dodatkowo z innymi

podmiotami umowy zlecenia nie zostały wypełnione konkretną treścią. Można więc

stwierdzić, że sporne umowy zlecenia były nie tyle pozorne, co nie były

wykonywane (pozostawały "w uśpieniu"). Nie jest bowiem tak, że umowa zlecenia

rodzi stosunek obligacyjny przez samo jej sporządzenie (zawarcie na piśmie) w

sytuacji, gdy nie jest realizowana, a więc, gdy nie są wykonywane ani obowiązki

zleceniodawcy, ani obowiązki zleceniobiorcy, a praca uzgodniona w umowie

zlecenia jest realizowana w ramach stosunku pracy nawiązanego z innym

podmiotem.

Niezależnie od powyższego, w skardze kasacyjnej podniesiono, że

powodowie z tytułu umów zlecenia zawartych z podmiotami należącymi do grupy

spółek zależnych od pozwanej, otrzymali swoje wynagrodzenia. Zarzut ten jest

bezzasadny na obecnym etapie postępowania. W rozpoznawanej sprawie ocenie

podlegają bowiem wyroki wstępne, przesądzające jedynie o zasadzie

przysługiwania powodom wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych, a

nie o jego wysokości.

W tym stanie rzeczy Sąd Najwyższy, uwzględniając skargę kasacyjną, orzekł

jak w sentencji na podstawie art. 39815

§ 1 oraz art. 108 § 2 k.p.c.

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.