Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 5 grudnia 2007 r.

I CSK 261/07

Wydział I

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt I CSK 261/07

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 5 grudnia 2007 r.

Sąd Najwyższy w składzie :

SSN Gerard Bieniek (przewodniczący)

SSN Jan Górowski (sprawozdawca)

SSN Mirosław Bączyk

Protokolant Beata Rogalska

w sprawie z powództwa „T.” Spółki z o.o.

przeciwko K.W.

o zapłatę,

po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 5 grudnia 2007 r.,

skargi kasacyjnej strony powodowej

od wyroku Sądu Apelacyjnego

z dnia 30 stycznia 2007 r., sygn. akt [...],

uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi

Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania i orzeczenia o

kosztach postępowania kasacyjnego.

2

Uzasadnienie

T. Spółka z o.o. zażądała zasądzenia od K.W., prowadzącego działalność

gospodarczą pod nazwą „M.”, nakazem zapłaty w postępowaniu upominawczym

kwoty 132 501,47 zł wraz z odsetkami i kosztami procesu tytułem zwrotu

wypłaconego mu wynagrodzenia.

Wyrokiem z dnia 8 maja 2006 r. Sąd Okręgowy w W. zasądził od pozwanego

na rzecz powódki kwotę 70,47 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 17 stycznia 2005

r. i w pozostałym zakresie powództwo oddalił. Ustalił, że powódka w ramach

prowadzonej działalności świadczy usługi telekomunikacyjne polegające na

realizowaniu połączeń telekomunikacyjnych na rzecz kontrahentów. Na podstawie

umowy zawartej przez strony w dniu 18 kwietnia 2003 r. oraz umowy agencyjnej z

dnia 31 października 2003 r. pozwany podjął się pozyskiwania klientów i za

pośredniczenie w zawieraniu umów miał otrzymać od powoda po 50 zł netto od

każdej osoby. Na podstawie pierwszej pozwany miał otrzymać wynagrodzenie za

pośredniczenie w zawieraniu umów „o świadczenie usług telekomunikacyjnych

poprzez preselekcję", a według drugiej, pozwany miał pośredniczyć przy zawieraniu

umów „o świadczenie usług telekomunikacyjnych".

Według umowy z dnia 31 października 2003 r., preselekcja oznaczała

zlecenie przez klienta kierowania połączeń przez sieć T.

Umowa, którą zawierał klient z T. za pośrednictwem pozwanego, była

„umową o świadczenie usług telekomunikacyjnych poprzez preselekcję" i zgodnie

z jej § 1 przedmiotem były usługi realizowane przez wybór wstępny - preselekcję.

Regulamin do tej umowy stanowił, że do czasu ustanowienia przez operatora

lokalnego preselekcji - po przekazaniu operatorowi przez abonenta podpisanego

zlecenia preselekcji wraz z upoważnieniem, operator zapewni dostęp do usługi

poprzez nr prefiksu.

Na podstawie pierwszej z umów zawartych przez strony, wynagrodzenie

należało się za „klienta aktywnego", którym zgodnie z definicją był klient, który

w ciągu 2 miesięcy od uruchomienia usługi nie wypowiedział umowy lub nie

zakończył umowy zawartej na piśmie i korzysta z usług oferowanych przez

powódkę.

3

Późniejsza umowa stron określała jako klienta aktywnego kontrahenta, który

w terminie 2 miesięcy od dnia rozpoczęcia przez powódkę realizacji umowy nie

wypowie lub w inny sposób nie rozwiąże jej i skorzysta z usług T. objętych

przedmiotem zawartej umowy.

Powódka była zobowiązana do świadczenia usług „tak szybko, jak to będzie

możliwe, odpowiednio do aktualnych możliwości technicznych, nie później niż

w ciągu 14 dni od dnia dostarczenia podpisanej przez abonenta umowy na

wskazany przez operatora adres.”

W terminie trzech dni roboczych od podpisania przez klienta umowy

pozwany miał obowiązek dostarczenia jej do Spółki lub podmiotu wskazanego

przez T. Raporty z wykonanych w danym dniu czynności w formie elektronicznej

pozwany miał obowiązek wysyłać codziennie. Po otrzymaniu umowy powódka

dokonywała jej rejestracji i przekazywała ją do TP, która na podstawie umowy z T.

włączała usługę preselekcji. Do czasu włączenia usługi preselekcji

(automatycznego dokonywania połączeń telefonicznych) klient - od momentu

wprowadzenia jego danych przez T. do systemu bilingowego, co następowało po

dostarczeniu powódce umowy, do chwili zrealizowania preselekcji - miał dostęp do

usługi poprzez wybieranie przed każdym połączeniem nr prefiks 1061.

Pozwany pozyskał dla powódki łącznie 15 349 klientów i wystawił z tytułu

wykonywania przedmiotowych umów 20 faktur na łączną kwotę 911 059,40 zł.

Po zweryfikowaniu umów powódka ustaliła, że 147 klientów figurowało już

wcześniej w bazie powódki jako jej abonenci, umowy z 244 klientami zawierały

błędy, a 4 680 klientów stało się nieaktywnymi, tj. w ciągu 2 miesięcy od

rozpoczęcia realizacji umów nie skorzystali z usług powódki. Z tego tytułu powódka

- według jej wyliczeń - nadpłaciła pozwanemu kwotę 132 431 zł.

Kwota 70,47 zł to koszty zrealizowanych połączeń na podstawie umów

nieważnych, gdyż zawartych przez osoby nieuprawnione.

Oceniając sporną kwestię, kogo należy uznać za klienta nieaktywnego, za

którego pozwanemu nie należało się wynagrodzenie, Sąd pierwszej instancji

najpierw przyjął, że był to kontrahent, któremu została włączona usługa prefiks

i który od tej chwili w ciągu 2 miesięcy nie zrealizował żadnego połączenia

międzystrefowego, międzynarodowego lub kierowanego do sieci komórkowych.

4

W dalszej części uzasadnienia wyraził stanowisko odwrotne i to stało się podstawą

rozstrzygnięcia sprawy. Odnosząc się do treści § 7.1 regulaminu, stanowiącego, że

świadczenie usług rozpoczyna się z chwilą zawarcia umowy z klientem, chyba iż

inaczej postanowiono oraz do postanowienia § 7.3 stwierdzającego, że do czasu

rozpatrzenia i zrealizowania przez operatora lokalnego zlecenia preselekcji -

operator zapewni dostęp do usługi preselekcji poprzez numer dostępowy, czyli

prefiks 1061, wyraził pogląd, że czym innym było zrealizowanie zlecenia

preselekcji, tj. wykonanie umowy, a czym innym zapewnienie dostępu do tej usługi.

Dodatkowo wskazał, że § 7.3 regulaminu wyraźnie stanowi, że do momentu

ustanowienia preselekcji - rozliczenie za dostęp do tej usługi za pomocą numeru

prefiks będzie następowało według cen przewidzianych dla preselekcji, z czego

wywiódł wniosek, że usługa prefiks jest inną usługą niż preselekcja. W rezultacie

przyjął, że za klienta nieaktywnego nie można uznać kontrahenta, który w okresie

między zawarciem umowy a włączeniem usługi preselekcji nie korzystał z połączeń

za pomocą nr prefiks.

Rozważając jako początek biegu dwumiesięcznego terminu dzień podpisania

umowy przez klienta, dzień jego wpisania do bazy danych powódki, dzień wpisania

danych klienta do bazy danych lokalnego operatora (TP) lub dzień włączenia usługi

preselekcji, uznał, że ten ostatni moment był właściwy dla oceny klienta

nieaktywnego w świetle okoliczności sprawy.

Podkreślając, że pozwany nie był informowany o dacie włączenia usługi

preselekcji i tym samym nie miał możliwości weryfikowania ilości klientów

nieaktywnych oraz że powódka nie wykazała, iż wskazywana przez nią liczba

klientów nieaktywnych odpowiada ilości klientów, którzy od momentu włączenia im

usługi preselekcji w ciągu dwóch miesięcy nie wykonali żadnego połączenia

międzystrefowego, międzynarodowego lub do sieci komórkowych, z odwołaniem

się do art. 6 k.c. powództwo o zwrot wynagrodzenia oddalił.

Wskazując, że w toku sporu pozwany nie wypowiedział się co do roszczenia

o zapłatę kwoty 70,47 zł z tytułu zwrotu należności za połączenia zrealizowane

na podstawie nieważnie zawartych umów, ocenił, że w tym zakresie powództwo

należy uwzględnić (art. 230 k.p.c., art. 481 k.c. i art. 455 k.c.).

5

Wyrok ten zaskarżyła powódka w części oddalającej powództwo, zarzucając

pominięcie przez Sąd pierwszej instancji art. 43 ust. 3 ustawy z dnia 21 lipca

2000 r. - Prawo telekomunikacyjne (Dz.U. Nr 73, poz. 832, dalej „ustawy") oraz

§ 4,5,6 i 7 Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 19 października 2002 r.

w sprawie szczegółowych warunków korzystania z uprawnień przez abonentów

publicznej sieci telefonicznej (Dz.U. Nr 188, poz. 157, dalej „rozporządzenia") przy

ocenie stanu faktycznego sprawy, naruszenie art. 65 § 2 k.c. przez błędną

wykładnię zawartych umów i w rezultacie nietrafne określenie pojęcia klienta

nieaktywnego, naruszenie art. 217 § 2 k.p.c. i art. 328 § 2 k.p.c. poprzez

nieprzeprowadzenie dowodu z zeznań świadka M.S., art. 230 k.p.c. i art. 233 k.p.c.

przez błędne ustalenie, że powódka w zestawieniach klientów nieaktywnych

wskazała jedynie datę zawarcia umowy i nie udowodniła zasadności żądania

zwrotu wynagrodzenia wypłaconego za umowy „zdublowane" oraz „błędne" (w

kwocie 19 550 zł). Powódka wniosła o zmianę zaskarżonego wyroku i zasądzenie

na jej rzecz kwoty 132 431 zł wraz z odsetkami i kosztami procesu.

Wyrokiem z dnia 30 stycznia 2007 r. Sąd Apelacyjny apelację powódki

oddalił, podzielając zarówno ustalenia faktyczne sądu pierwszej instancji, jak

również jego ocenę jurydyczną sprawy.

Wskazał, że art. 43 ust. 3 ustawy regulował prawo abonenta do wyboru

operatora i nie miał w związku z tym znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy,

zwłaszcza że przepisy Prawa telekomunikacyjnego nie definiowały pojęcia

preselekcji, podobnie jak przepisy rozporządzenia. W myśl ustępu 4 tego przepisu

abonent sieci stacjonarnej może wybrać operatora międzystrefowego poprzez

nr dostępu lub preselekcję. W braku takiego wyboru jego połączenia

międzystrefowe są realizowane przez operatora międzystrefowego wybranego

przez operatora publicznej sieci telefonicznej obsługującej urządzenie końcowe

abonenta. Wybór przez abonenta operatora międzystrefowego poprzez preselekcję

nie mógł ograniczać możliwości wyboru operatora międzystrefowego przez

nr dostępu. Wybór przez abonenta operatora międzystrefowego poprzez

preselekcję mógł być w każdym czasie przez abonenta zmieniony lub wycofany

i z tego tytułu nie przysługiwało roszczenie w stosunku do abonenta.

6

Wyraził pogląd, że unormowanie to przesądza o tym, że nr dostępu

i preselekcja nie są pojęciami tożsamymi. Odnosząc się do spornej kwestii, od

jakiego terminu należało liczyć okres dwóch miesięcy, w którym klient indywidualny

powinien skorzystać z usług świadczonych przez powódkę poprzez preselekcję,

odwołał się do zapisu umowy z dnia 18 kwietnia 2003 r. „klient, który w ciągu dwóch

miesięcy od uruchomienia usługi, nie wypowiedział się lub nie zakończył umowy

zawartej z przyczyn leżących po stronie zleceniobiorcy i korzysta z usług

oferowanych przez T., a zawartych w podpisanej umowie" i do § 11 pkt 1 lit. c

umowy agencyjnej z 31 października 2003 r., w świetle którego za klientów

aktywnych uznano tych, „którzy w terminie 2 miesięcy od dnia rozpoczęcia przez T.

realizacji zawartych z nimi umów telekomunikacyjnych skorzystają z usług T.

objętych przedmiotem zawartej z nimi umowy telekomunikacyjnej". Postanowienia

te nie wskazują dnia zawarcia umowy z klientem indywidualnym jako początku

biegu dwumiesięcznego terminu, czy też jego wprowadzenia do systemu

bilingowego powódki, lecz odnoszą się do chwili rzeczywistego rozpoczęcia

realizacji umowy przez pozwanego, przez którą należy rozumieć faktyczne

udostępnienie - uruchomienie preselekcji. Podkreślił, że celem zawartych umów

było doprowadzenie do takiej sytuacji, w której klient będzie korzystał z usług

świadczonych przez powódkę bez konieczności posługiwania się nr dostępu.

Zdaniem Sądu, ewentualne niejasności umowy zawartej z pozwanym co do

określenia rozpoczęcia biegu terminu dla określenia klienta nieaktywnego nie mogą

obciążać pozwanego.

Podzielił stanowisko Sądu pierwszej instancji, że powódka nie wykazała

jakoby termin dwumiesięczny decydujący dla określenia „klienta nieaktywnego"

miał być liczony od dnia wprowadzenia danych do systemu bilingowego.

Okoliczność ta, jako istotna dla rozstrzygnięcia sprawy, powinna być poparta

wnioskami dowodowymi zgłoszonymi już w pozwie i z tego względu z powołaniem

się na prekluzję unormowaną w art. 47912

§ 1 k.p.c. wniosek o przesłuchanie

świadka M.S. uznał za spóźniony. Zarzut dotyczący umów tzw. zdublowanych i

błędnych ocenił za „niezrozumiały", skoro z okoliczności podniesionych w pozwie

wynikało, że pozwany nie otrzymał za nie wynagrodzenia.

7

Powódka w skardze kasacyjnej opartej na podstawie naruszenia prawa

materialnego, tj. art. 65 § 2 k.p.c. i art. 384 § 1 k.c., art. 43 ust. 3 ustawy, oraz § 4,

5, 6 i 7 rozporządzenia, oraz na mającym istotny wpływ na wynik sprawy

naruszeniu przepisów postępowania, a to art. 217 § 2 k.p.c., art. 328 § 2 k.p.c. i art.

47912

§ 1 k.p.c. w zw. z art. 382 k.p.c. i art. 391 § 1 k.p.c. wniosła o uchylenie

zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Nietrafny był zarzut obrazy art. art. 328 § 2 w zw. z art. 391 § 1 k.p.c.

W judykaturze utrwalony jest pogląd, że obraza tych przepisów może stanowić

usprawiedliwioną podstawę skargi kasacyjnej tylko wtedy, gdy uzasadnienie

zaskarżonego wyroku nie zawiera wszystkich koniecznych elementów, bądź

posiada tak kardynalne braki, które uniemożliwiają kontrolę kasacyjną (por. np.

orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 8 października 1997 r., l CKN 312/97, z dnia

19 lutego 2002 r., IV CKN 718/00, z dnia 18 marca 2003 r., IV CKN 11862/00,

z dnia 20 lutego 2003 r., l CKN 65/01, z dnia 22 maja 2003 r., II CKN 121/01,

niepublikowane i z dnia 10 listopada 1998 r., III CKN 792/98, OSNC 1999, nr 4,

poz. 83). Uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego nie jest dotknięte uchybieniami

tej rangi.

Artykuł 382 k.p.c. ma charakter ogólnej dyrektywy, wyrażającej istotę

postępowania apelacyjnego i w zasadzie jego powołanie nie stanowi samodzielnej

podstawy kasacyjnej. W tym celu konieczne jest wytknięcie przepisów normujących

postępowanie rozpoznawcze, którym sąd drugiej instancji rozpoznając środek

odwoławczy uchybił (por. np. orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 7 lipca 1999 r.,

l CKN 504/99, OSNC 2000, nr 1, poz. 17 i z dnia 6 stycznia 1999 r., II CKN 109/98

niepublikowane). Skarżąca jednak spełniła to wymaganie wskazując, jako

naruszone, przepisy art. 217 § 2 k.p.c., w zw. z art. 47912

k.p.c. i art. 391 § 1 k.p.c.

Sąd drugiej instancji rozpoznaje sprawę i orzeka na podstawie materiału

zebranego w postępowaniu w pierwszej instancji oraz w postępowaniu apelacyjnym

z uwzględnieniem ograniczeń wynikających z jego prekluzji (por. wyrok Sądu

Najwyższego z dnia 22 lutego 2006 r., III CSK 128/05, OSNC 2006, nr 11, poz.

191).

8

W postępowaniu w sprawach gospodarczych unormowania zawarte w art.

47912

§ 1 k.p.c. i art. 47914

§ 2 k.p.c. nakładają na strony procesu - zgodnie

z zasadą równości - ten sam obowiązek przedstawienia okoliczności faktycznych,

zarzutów i wniosków dowodowych w określonych terminach; dla powoda już

w pozwie, a dla pozwanego w odpowiedzi na pozew. Wynika też z ich treści, kiedy

inne okoliczności, zarzuty i wnioski dowodowe niezgłoszone w tych pismach są

rozpoznawane przez sąd. Mają przy tym kategoryczne brzmienie wynikające

z wyrażenia „pod rygorem utraty prawa powoływania ich w toku postępowania".

Adresatem tych norm są nie tylko strony, lecz także sąd meriti, którym jest

w polskim systemie apelacji pełnej (cum beneficjio novorum) także sąd drugiej

instancji. Istotą bowiem postępowania drugoinstancyjnego jest kontynuacja

merytorycznego rozpoznania sprawy (por. uchwałę siedmiu sędziów Sądu

Najwyższego z dnia 23 marca 1999 r., III CZP 59/98, OSNC 1999, nr 7-8, poz.

124). Skoro prekluzja materiału procesowego ma miejsce już na dalszym etapie

postępowania przed sądem pierwszej instancji, to także występuje w postępowaniu

apelacyjnym (argumentum a minori ad maius).

Trzeba się zgodzić ze skarżącą Spółką, że wydruk z dnia 19 stycznia 2004 r.

z korespondencji elektronicznej pozwanego, w której stwierdził, iż w przesyłanych

mu przez powódkę zestawieniach klientów nieaktywnych „znajdują się klienci,

którzy od momentu - podłączenia usług wykonywali rozmowy z prefiksem

i otrzymywali już rachunki z T." został dołączony do odpowiedzi na pozew. Może

on świadczyć o tym, że pozwany takich klientów, którzy pomimo braku

uruchomienia na ich rzecz preselekcji, skorzystali z usług T. poprzez wybór prefiksu

uznawał za klientów aktywnych. Jest to okoliczność istotna zwłaszcza z punktu

widzenia wykładni spornych umów (o czym bliżej poniżej). Skoro były to

okoliczności i dowody podniesione w odpowiedzi na pozew, to niewątpliwie ich

pominięcie stanowiło obrazę przepisów o prekluzji dowodowej. Artykuł 382 k.p.c.

został w tym wypadku naruszony w stopniu mogącym stanowić podstawę

kasacyjną, gdyż sąd drugiej instancji pominął część zebranego w sprawie materiału

dowodowego (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 czerwca 2005 r., III CKN

674/04, niepublikowany).

9

Powódka wystąpiła z wnioskiem o wydanie upominawczego nakazu zapłaty,

a zatem choć sprawa należała do postępowania w sprawach gospodarczych, to

ponieważ nastąpiło to przed wejściem w życie ustawy z dnia 16 listopada 2006 r.

o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw

(Dz. U. Nr 235, poz. 1699), gdyby został wydany, system prekluzji w sprawie byłby

znacznie rozluźniony (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 3 grudnia 2003 r., l CK

363/02, OSP 2004, nr 11, poz. 142 i z dnia 25 lutego 2005 r., II CK 434/04, OSNC

2006, nr 2, poz. 32). Przewodniczący zarządzeniem z dnia 13 czerwca 2005 r.,

polecając powódce doręczyć odpowiedź na pozew, udzielił jej dwutygodniowego,

terminu do odniesienia się co do twierdzeń i zarzutów w niej zawartych pod

rygorem uznania faktów podniesionych przez pozwanego za przyznane. Spółka T.,

zachowując ten termin, w piśmie procesowym z dnia 1 lipca 2005 r. zgłosiła wnioski

dowodowe, w tym wniosek o przesłuchanie świadka M.S. W końcowym fragmencie

tego pisma powódka wskazała, że dowody zgłasza na wykazanie wysokości

wynagrodzenia, jakie powinien zwrócić jej pozwany dlatego, że K. W. przed

wytoczeniem procesu nie zakwestionował poprawności przesłanych mu zestawień

stwierdzających wysokość podlegającego zwrotowi wynagrodzenia i to nawet po

wezwaniu go do wystawienia faktur korygujących. Miała więc podstawy do

przyjęcia, że jeszcze w chwili wytoczenia powództwa ta istotna dla sprawy

okoliczność była niesporna. Spółka wykazała więc potrzebę zgłoszenia tych

wniosków dopiero w tym piśmie. W postępowaniu w sprawach gospodarczych

powódka może zgłosić nowe fakty i dowody na ich poparcie w toku sprawy, jeżeli

wykaże, że ich powołanie w pozwie nie było możliwe, bądź że ich potrzeba

zgłoszenia wynikła później, chociażby wprost nie powołała się na konieczność

wyłączenia prekluzji określonej w art. 47912

§ 1 k.p.c.

Ustalenie treści oświadczenia woli należy do ustaleń faktycznych (por. wyrok

Sądu Najwyższego z dnia 6 listopada 1996 r., II UKN 9/96, OSNCP 1997, nr 11,

poz. 201). Wykładnia oświadczenia woli stanowi natomiast zagadnienie prawne.

Odbywa się na podstawie art. 65 k.c. i podlega kontroli kasacyjnej, gdyż błędy

w tym zakresie stanowią naruszenie przepisów prawa materialnego przez błędną

ich wykładnię (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 lutego 1997 r., l CKN

90/96, niepublikowany).

10

Przystępując do oceny zarzutu obrazy art. 65 § 2 k.c., wstępnie trzeba

zauważyć, że przepis ten określa sposób wykładni oświadczeń woli stron umowy

odmiennie niż to ma miejsce przy interpretacji tekstu prawnego (por. wyrok Sądu

Najwyższego z dnia 8 czerwca 1999 r., II CKN 379/98, OSP 2000, nr 6, poz. 91).

W przeciwieństwie do norm prawnych czynności prawne, a w szczególności umowy

regulują stosunki prawne między ich stronami. W następstwie tego ustanowione

w umowie pomiędzy jej podmiotami powinności nie mają abstrakcyjnego

charakteru, jak normy prawne, lecz charakter indywidualny, służąc realizacji

interesów stron stosownie do ich woli.

Każde oświadczenie woli, niezależnie od formy w jakiej zostało złożone,

podlega wykładni sądowej. Przepis art. 65 k.c. dotyczy także oświadczeń woli

w formie pisemnej tylko, że wtedy podstawą interpretacji stają się przede wszystkim

reguły lingwistyczne, ale nie tylko, a więc także wtedy mają zastosowanie zasady

wykładni wynikające z paragrafu drugiego tego przepisu. Przy zastosowaniu

zawartych w nim reguł może się okazać, że wbrew brzmieniu umowy inna jest wola

stron.

Artykuł 65 § 2 k.c. nakazuje przy interpretacji oświadczenia woli brać pod

uwagę „okoliczności w których ono zostało złożone" a w tym tle raczej badać jaki

był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na dosłownym jej

brzmieniu. Przepis ten niewątpliwie pozwala sądom uwzględniać pozatekstowe

okoliczności, w tym cel, jaki strony miały na uwadze przy zawieraniu umowy i badać

je przy pomocy dowodu zeznań świadków i z przesłuchania stron (por. wyrok Sądu

Najwyższego z dnia 21 listopada 1997 r., l CKN 815/97, OSNC 1999, nr 2, poz. 38).

W praktyce zgodne określenie woli obydwu stron niejednokrotnie jest

utrudnione. Wymaga to analizy nie tylko samych postanowień umowy, ale może

mieć znaczenie dla stwierdzenia zgodnej woli stron ich wcześniejsze i późniejsze

oświadczenia oraz zachowania, czyli tzw. kontekst sytuacyjny. Tymczasem Sąd

Apelacyjny pominął, istotny z tego punktu widzenia, powołany wyżej wydruk

komputerowy z dnia 19 stycznia 2004 r.

Jeżeli na tej podstawie nie da się stwierdzić takiego samego rozumienia

przez strony postanowienia umowy, aktualne staje się przejście do następnej fazy

interpretacji umów mającej na względzie drugą, obok respektowania woli

11

oświadczającego, wartość tj. ochronę zaufania adresata oświadczenia woli.

Odbiorca oświadczenia woli może skutecznie powołać się na sens przez siebie

rozumiany tylko wtedy, gdy każdy uczestnik obrotu znajdujący się w podobnej

sytuacji a w szczególności dysponujący takim samym zakresem wiedzy

o oświadczeniu i okolicznościach jego złożenia, zrozumiałby tak samo jego

znaczenie. Decyduje zatem wtedy normatywny i zindywidualizowany punkt

widzenia odbiorcy, który z należytą starannością wymaganą w obrocie (art. 355 k.c.

stosowany w drodze analogii), a w stosunkach profesjonalnych z uwzględnieniem

zawodowego charakteru działalności dokonuje interpretacji zmierzającej do

odtworzenia treści myślowych składającego oświadczenie woli (por. uchwałę

siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 29 czerwca 1995 r., III CZP 66/95,

OSNCP 1995, nr 12, poz. 168).

Strona powinna rozumieć tekst umowny zgodnie z zasadami składniowymi

i znaczeniowymi języka, w którym ten dokument został sporządzony. Jak

podkreślono w literaturze, strony mogą inaczej rozumieć określony fragment tekstu

umowy, albo jedna ze stron miała dostateczne podstawy, aby przypisać mu różne

od powszechnego znaczenie. Wówczas taki stan w toku interpretacji oświadczeń

woli należy uwzględnić. Interpretując umowę na podstawie reguł językowych,

należy brać pod uwagę nie tylko kontrowersyjny fragment tekstu, ale jednocześnie

uwzględnić inne związane z nim postanowienia umowy, czyli tzw. kontekst

językowy. Strony zawarły dwie umowy, przy czym ich treść znacznie się różni. Sąd

Apelacyjny nie dokonał analizy tych różniących się postanowień. Trafny zatem

okazał się także zarzut obrazy prawa materialnego.

Z tych względów, orzeczono jak w sentencji (art. 39815

k.p.c.).

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.