Lexeva to wyłącznie wyszukiwarka aktów prawnych. Nie udzielamy porad prawnych i nie oceniamy spraw. Czym Lexeva nie jest

Sąd Najwyższy Wyrok · 16 kwietnia 2010 r.

IV CSK 494/09

Wydział IV

Przepisy powołane w orzeczeniu

Treść orzeczenia

Sygn. akt IV CSK 494/09

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 16 kwietnia 2010 r.

Sąd Najwyższy w składzie :

SSN Mirosława Wysocka (przewodniczący)

SSN Teresa Bielska-Sobkowicz (sprawozdawca)

SSN Józef Frąckowiak

Protokolant Izabela Czapowska

w sprawie z powództwa Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego Ł.

Spółki z o.o.

przeciwko Gminie Miasta G.

o zapłatę,

po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej

w dniu 16 kwietnia 2010 r.,

dwóch skarg kasacyjnych: strony powodowej i strony pozwanej

od wyroku Sądu Apelacyjnego

z dnia 20 maja 2009 r.,

1. oddala skargę kasacyjną powoda;

2. uchyla zaskarżony wyrok w punkcie I (pierwszym)

i III (trzecim) i w tym zakresie przekazuje sprawę do

ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu,

pozostawiając temu Sądowi rozstrzygnięcie o kosztach

postępowania kasacyjnego.

2

Uzasadnienie

Wyrokiem z dnia 3 listopada 2008 r. Sąd Okręgowy w G. oddalił powództwo

Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego przeciwko Gminie Miasta G. o

zasądzenie kwoty 1 530 000 zł stanowiącej równowartość kwoty potrąconej tytułem

kary umownej z należnego wynagrodzenia za wykonanie zadania inwestycyjnego.

Podstawą rozstrzygnięcia były następujące ustalenia faktyczne i oceny prawne.

W dniu 26 kwietnia 2006 r., w wyniku przeprowadzonego przetargu, strony

zawarły umowę na wykonanie zadania pod nazwą „Przebudowa torów w ul. W. na

odcinku od ul. B. do pętli O”. W umowie ustalono wynagrodzenie ryczałtowe na

kwotę 13 904 937,80 zł. Termin zakończenia robót, potwierdzony protokołem

odbioru końcowego ustalono na dzień 9 sierpnia 2006 r. Za niedotrzymanie terminu

zakończenia robót strony zastrzegły karę umowną w wysokości 30 000 zł za każdy

dzień zwłoki. Pozwana umowę podpisała 22 maja 2006 r. W trakcie prowadzenia

robót doszło do powstania opóźnień i odbiór końcowy nastąpił ostatecznie w dniu

29 września 2006 r.

Pozwany dokonał potrącenia z należnego powodowi wynagrodzenia kwoty

1 530 000 zł tytułem kary umownej za przekroczenie terminu realizacji zadania

i zapłacił kwotę 11 459 938,80 zł.

Sąd Okręgowy nie uwzględnił twierdzeń powoda, że doszło do przesunięcia

terminu wykonania zadania do dnia 30 września 2006 r., bowiem w umowie strony

przewidziały dla zmiany jej warunków formę pisemną pod rygorem nieważności,

a w tej formie zmiany umowy nie dokonano. Zdaniem Sądu, umowa zaczęła

obowiązywać między stronami od dnia 26 kwietnia 2006 r. to zaś, że została

podpisana przez pozwanego dopiero w dniu 22 maja 2006 r. nie miało wpływu na

zmianę terminu zakończenia prac, skoro strony nie zakwestionowały - z uwagi na

opóźnienie w jej podpisaniu - określonych w umowie terminów.

W ocenie Sądu Okręgowego, opóźnienie było wynikiem złej organizacji

pracy przez powoda i zachowanie pozwanego nie miało na nie wpływu.

3

Sąd pierwszej instancji stwierdził ponadto, że nie był władny do obniżenia

kary umownej, gdyż miarkowanie jej wysokości jest możliwe jedynie na żądanie

zobowiązanego, powód zaś nie wnosił o obniżenie kary umownej, lecz ją całkowicie

zanegował.

Po rozpoznaniu sprawy na skutek apelacji powoda Sąd Apelacyjny wyrokiem

z dnia 20 maja 2009 r. zmienił powyższy wyrok i zasądził od pozwanego na rzecz

powoda kwotę 420 000 zł z odsetkami ustawowymi od dnia 16 grudnia 2006 r.,

apelację w pozostałym zakresie oddalił.

Sąd Apelacyjny nie podzielił zarzutów powoda odnoszących się do daty

zawarcia umowy. W ocenie tego Sądu, określona w treści umowy data 26 kwietnia

2006 r. stanowiła datę jej zawarcia, co znalazło potwierdzenie w okolicznościach

zawarcia umowy, zachowaniu stron po jej zawarciu oraz sposobie jej wykonania.

Za chybiony uznał Sąd Apelacyjny również zarzut błędnego przyjęcia zasadności

naliczenia kary umownej za nieterminowe wykonanie umowy. W ocenie Sądu,

powód nie wykazał, że opóźnienie było wynikiem okoliczności, za które nie ponosi

odpowiedzialności.

Odnosząc się do zarzutów wskazujących na przyczynienie się pozwanego

do powstania opóźnienia, związane z faktem podpisania umowy dopiero w dniu

22 maja 2006 r. oraz zatwierdzenia dokumentacji projektowej z dwudziestodniowym

opóźnieniem w stosunku do ustalonego w umowie terminu Sąd Apelacyjny

stwierdził, że okoliczności te mogły zostać uwzględnione jedynie w ramach wniosku

podniesionego na podstawie art. 484 § 2 k.c. Wskazał, że powód żądania takiego

nie zgłosił, powołując się wyłącznie na przepis art. 362 k.c. W ocenie Sądu drugiej

instancji, przepis art. 362 k.c. nie może zaś stanowić samoistnej podstawy

do zmniejszenia kary umownej. Jednocześnie Sąd Apelacyjny przychylił się do

wyrażonego w orzecznictwie Sądu Najwyższego poglądu, że tylko wyraźne

i umotywowane żądanie może być podstawą miarkowania kary umownej na

podstawie art. 484 § 2 k.c.

Sąd Apelacyjny uznał jednak, że potrącona przez pozwaną z wynagrodzenia

powódki kwota nie odpowiada wysokości przysługującej pozwanemu kary

umownej. Brak było bowiem podstaw do naliczenia kary umownej za okres od

4

zgłoszenia przez powoda zakończenia zadania i zgłoszenia go do odbioru do dnia

odbioru końcowego, tj. od 15 września do 29 września 2006 r. Kara umowna

przysługiwała za każdy dzień zwłoki powódki w zakończeniu robót, a po dniu

zgłoszenia zakończenia robót powód w zwłoce nie pozostawał. Potrąceniu mogła

zatem podlegać jedynie kwota 1 110 000 zł, nie zaś kwota 1 530 000 zł, wobec

czego różnicę tych kwot należało na rzecz powoda zasądzić.

Wyrok Sądu Apelacyjnego skargą kasacyjną zaskarżyły obie strony.

Powód w skardze, opartej na pierwszej podstawie kasacyjnej (art. 3983

§ 1

pkt 1 k.p.c.), zarzucił naruszenie: 1) art. 362 k.c. poprzez przyjęcie, że

przyczynienie się wierzyciela nie stanowi samoistnej przesłanki zmniejszenia kary

umownej; 2) 484 § 2 k.c. poprzez przyjęcie, że miarkowanie kary umownej może

nastąpić jedynie na wyraźne żądane zobowiązanego; 3) art. 61 § 1 k.c. poprzez

jego niewłaściwe zastosowanie i uznanie, że zawarta między stronami umowa

obowiązywała od 26 kwietnia 2006 r., mimo że została podpisana 22 maja 2006 r.;

4) art. 65 § 2 poprzez jego błędne zastosowanie i uznanie, że zgodną wolą stron

było zawarcie umowy w dniu 26 kwietnia 2006 r. W konkluzji wnosił o uchylenie

zaskarżonego wyroku i uwzględnienie powództwa w całości, ewentualnie o jego

uchylenie w części oddalającej apelację co do kwoty 1 110 000 zł i przekazanie

sprawy Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania.

Pozwany w skardze, opartej na pierwszej podstawie kasacyjnej (art. 3983

§ 1

pkt 1 k.p.c.), zarzucił naruszenie: 1) art. 647 k.c. poprzez błędną wykładnię

i przyjęcie, że zawiadomienie inwestora o zakończeniu robót budowlanych, bez

dokonanego odbioru, wystarcza do uznania, że umówione świadczenie zostało

spełnione, a inwestor zobowiązany jest do zapłaty wynagrodzenia, podczas gdy

umowa o roboty budowlane jako umowa obligacyjna pozostawia stronom swobodę

indywidualnego określenia jej treści; 2) art. 65 w zw. z art. 483 § 1 i 498 k.c.

poprzez błędną wykładnię polegającą na uznaniu, że wykładnia umowy może

pomijać treści zwerbalizowane na piśmie, gdy treść umowy jest jednoznaczna;

3) art. 6 w zw. z art. 471 i 483 § 1 w zw. z art. 484 § 1 k.c. poprzez błędną

wykładnię i wadliwe przyjęcie, że zawiadomienie przez wykonawcę inwestora

o zakończeniu robót budowlanych, bez dokonanego odbioru, wystarcza do

5

uznania, że nienależyte wykonanie umowy jest następstwem okoliczności, za które

powód nie ponosi odpowiedzialności. W konkluzji wnosił o uchylenie zaskarżonego

wyroku w części zmieniającej wyrok Sądu Okręgowego i oddalenie apelacji powoda

w całości ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku w tym zakresie

i przekazanie sprawy Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje.

Skarga kasacyjna powoda nie jest zasadna. Zasadnicze znaczenie dla

wykazania tezy, że nie ma podstaw do naliczenia kary umownej za nieterminowe

wykonanie umowy, skarżący przywiązywał do kwestii ustalenia daty, w jakiej

umowa została zawarta. Zarzucał, że przyjmując datę 26 kwietnia 2006 r., a nie

22 maja 2006 r., Sąd Apelacyjny błędnie zastosował przepisy art. 61 § 1 i art. 65

§ 2 k.c. Zarzutu tego nie można podzielić. Przede wszystkim trzeba zwrócić

uwagę, że art. 61 § 1 k.c. nie określa momentu zawarcia umowy, lecz jedynie to,

w jakiej chwili zostało złożone oświadczenie woli adresowane do innej osoby.

Zgodnie z tym przepisem, oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie,

jest złożone w chwili, w jakiej mogła się zapoznać z jego treścią. W okolicznościach

sprawy nie ma wątpliwości odnośnie do tego, że oświadczenia woli obu stron

zostały złożone w taki sposób, że druga strona mogła się z jego treścią zapoznać.

Kwestia zaś, w jakiej dacie to nastąpiło, należy w istocie do sfery ustaleń

faktycznych, których kwestionowanie w skardze kasacyjnej jest niedopuszczalne

z uwagi na zakaz określony w art. 3983

§ 3 k.p.c. Skarżący może jedynie

wykazywać, że naruszone zostały normy regulujące postępowanie prowadzące do

poczynienia ustaleń faktycznych, jednak na takiej podstawie skarga kasacyjna nie

została oparta.

Wymaga też podkreślenia, że przepisy regulujące zawarcie umowy zawarte

zostały w dziale II tytułu IV księgi pierwszej kodeksu cywilnego. Z uwagi na fakt, że

umowa zawarta została w drodze przetargu publicznego, dla określenia chwili jej

zawarcia zastosowanie mają przepisy art. 703

§ 3 k.c. oraz art. 70 § 1 k.c.,

wyrażający regułę interpretacyjną usuwającą wątpliwości dotyczące określenia tej

chwili, a także art. 94 ustawy z dnia 29 stycznia 2004 r. Prawo zamówień

publicznych (tekst jedn. Dz. U. z 2007 r., Nr 223, poz. 1655), których w skardze

6

kasacyjnej nie przytoczono, co zwalnia Sąd Najwyższy od dalszych rozważań

w tym przedmiocie.

Nie można też podzielić zarzutu naruszenia art. 65 § 2 k.c. Wykładnia

umowy w kwestii określenia chwili jej zawarcia nie narusza przyjętych w tym

zakresie reguł, zważywszy na fakt, że data 26 kwietnia 2006 r. została w sposób

wyraźny określona, skarżący – przed naliczeniem kary umownej - nigdy tej daty nie

kwestionował, nie domagał się jej sprostowania w tekście umowy,

a w korespondencji dotyczącej umowy powoływał się na nią. Sam zatem fakt, że

tekst umowy podpisany został przez pozwanego w terminie późniejszym nie

prowadzi do wniosku, że właśnie w tym późniejszym terminie ją zawarto.

Kolejną kwestią, wymagającą wyjaśnienia wobec podnoszonych w skardze

zarzutów, jest kwestia wysokości kary umownej. Skarżący zarzucał bowiem, że

wysokość ta powinna być obniżona, niezależnie od możliwości jej miarkowania

określonej w art. 484 § 2 k.c., z uwagi na przyczynienie się pozwanego do

nienależytego wykonania zobowiązania (art. 362 k.c.).

Problem możliwości obniżenia kary umownej z uwagi na przyczynienie się

wierzyciela do niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania był

przedmiotem kontrowersji zarówno w orzecznictwie Sądu Najwyższego jak

i w literaturze przedmiotu i nadal w doktrynie nie jest postrzegany jednolicie.

Wyrażane są opinie zarówno negujące jak i dopuszczające taką możliwość, a także

dopuszczające jednoczesne obniżanie kary umownej wobec przyczynienia

się wierzyciela i miarkowanie tak obniżonej kary umownej na podstawie art. 484

§ 2 k.c.

W orzecznictwie Sądu Najwyższego stanowisko, że art. 362 k.c. może

stanowić samoistną podstawę zmniejszenia kary umownej wyrażone zostało

w wyrokach z dnia 23 stycznia 1974 r., II CR 788/73 (OSPiKA 1975, nr 2, poz. 36),

z dnia 5 czerwca 1998 r., III CKN 534/97 oraz w dwóch wyrokach z dnia

9 października 2003 r., to jest I CK 137/02 i V CK 319/02 (niepublikowane).

Orzeczenia te oparte zostały na założeniu, że do kary umownej stosuje się ogólne

zasady odpowiedzialności kontraktowej, bowiem przepisy normujące tę instytucję

nie są kompletne. Uzasadnia to odwołanie się do przepisów ogólnych, w tym do art.

7

363 k.c., z tym, że według części orzeczeń odwołanie to następuje „wprost”,

a według innych jedynie „odpowiednio”. Wskazano także na znaczenie lokaty art.

362 k.c. wśród przepisów ogólnych, co uzasadnia jego zastosowanie, w braku

regulacji odmiennej, do instytucji uregulowanych przez szczególne przepisy

o odpowiedzialności kontraktowej.

Odmienny pogląd wyrażono w wyroku z dnia 9 listopada 1965 r., I CR

545/63 (OSPiKA 1967, poz. 97), a także w zapadłych później niż przytoczone

powyżej wyrokach z dnia13 czerwca 2003 r., III CKN 50/01 (niepubl.), z dnia 8 lipca

2004 r., IV CK 522/03 (OSNC 2005, nr 7-8, poz. 1300, z dnia 4 marca 2008 r.,

IV CSK 457/07 (niepubl.). Zwracano w nich uwagę, że istnieją zasadnicze różnice

pomiędzy karą umowną a odszkodowaniem na zasadach ogólnych (art. 471 k.c.),

bowiem wysokość kary umownej, w przeciwieństwie do odszkodowania, nie jest

zależna od wysokości szkody. Przyczynienie dłużnika do powstania lub

zwiększenia szkody może być zatem brane pod uwagę tylko w ramach podstaw

decydujących o miarkowaniu kary umownej na podstawie art. 484 § 2 k.c.

Zasadniczy wpływ na zmianę stanowiska Sądu Najwyższego w omawianej

kwestii miała uchwała składu siedmiu sędziów z dnia 6 listopada 2003 r., III CZP

61/03 (OSNC 2004, nr 5, poz. 69). Zgodnie z uchwałą, której nadano moc zasady

prawnej, zastrzeżenie kary umownej na wypadek niewykonania lub nienależytego

wykonania zobowiązania nie zwalnia dłużnika z obowiązku jej zapłaty w razie

wykazania, że wierzyciel nie poniósł szkody. Uchwała ta przesądziła

niejednoznacznie pojmowaną dotychczas kwestię charakteru kary umownej

wyjaśniając, że nie jest ona zależna od wysokości poniesionej szkody i należy się

nawet wtedy, gdy wierzyciel żadnej szkody nie poniósł.

W ocenie Sądu Najwyższego w obecnym składzie, nie istnieją podstawy do

odmiennego pojmowania kary umownej, wobec czego nie ma powodu do

wdrażania trybu prowadzącego do odstąpienia od powyższej zasady prawnej.

Oznacza to również, że przepis art. 362 k.c. nie może znaleźć zastosowania do

kary umownej. Zgodnie z tym przepisem, odszkodowanie ulega obniżeniu, jeżeli

wierzyciel przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody. Musi zatem istnieć

szkoda, tymczasem kara umowna należy się – w razie jej zastrzeżenia –

8

niezależnie od tego, czy szkoda w ogóle powstała. Nie ma tym samym znaczenia

to, czy wierzyciel przyczynił się do jej powstania lub zwiększenia. Przesłanką

uzasadniającą zapłatę kary umownej nie jest więc szkoda, lecz niewykonanie lub

nienależyte wykonanie zobowiązania, za które ponosi odpowiedzialność dłużnik

(art. 483 § 1 i art. 484 § 1 k.c.). Jeżeli dłużnik odpowiedzialności nie ponosi,

roszczenie z tytułu kary umownej w ogóle nie powstaje, co wynika z ogólnej zasady

wyrażonej w art. 471 k.c. W sytuacji zaś, w której wierzyciel przyczynił się do

niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, można mówić jedynie

o miarkowaniu kary umownej w ramach przesłanek określonych w art. 484 § 2 k.c.

Wypada podkreślić, że zawarcie umowy nakłada na obie strony obowiązek jej

należytego wykonania i współdziałania (art. 354 k.c.). Brak współdziałania

wierzyciela może prowadzić do uznania kary umownej za rażąco wygórowaną.

Powstaje w tym stanie rzeczy pytanie, czy miarkowanie kary umownej

następuje z urzędu, czy na wniosek dłużnika. Odrzucenie możliwości stosowania

do kary umownej art. 362 k.c. oraz brak jego odpowiednika w przepisach

dotyczących kary umownej oznacza, że przyczynienie się wierzyciela do

niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania nie podlega

uwzględnieniu z urzędu. Musi zatem istnieć żądanie miarkowania tej kary. Wnosząc

powództwo o zasądzenie kwoty niesłusznie potrąconej kary umownej dłużnik

wyraził tym samym pogląd, że kara umowna w ogóle się nie należy. W skardze

kasacyjnej podniósł zarzut, że takie żądanie zawiera w sobie implicite również

żądanie jej miarkowania na podstawie art. 484 § 2 k.c., a nieuwzględnienie tego

żądania stanowi naruszenie tego przepisu.

Problem ten również jest przedmiotem odmiennych ocen zarówno

w doktrynie jak i w orzecznictwie Sądu Najwyższego. Wyrażane są opinie, że

żądanie oddalenia roszczenia kary umownej zawiera w sobie żądanie jej

miarkowania. Przeciwne stanowisko zakłada, że żądanie oddalenia roszczenia

o zapłatę kary umownej i żądanie jej miarkowania są odmienne i nie mogą być

utożsamiane.

Pierwszy pogląd znalazł wyraz w wyrokach Sądu Najwyższego z dnia

14 lipca 1976 r., I CR 221/76 (OSNC 1977, nr 4, poz. 76), z dnia 16 lipca 1996 r.,

9

I CKN 802/97 (OSNC 1999, nr 2, poz. 32) i z dnia 27 lutego 2009 r., II CSK 511/08

(niepubl.).

Przeciwne stanowisko zajęto w wyrokach z dnia 18 czerwca 2003 r., II CKN

240/01 (niepubl.), z dnia 23 marca 2006 r., IV CSK 89/05 (OSNC 2007, nr 1, poz.

15), z dnia 6 lutego 2008 r., II CSK 421/07 i z dnia 26 listopada 2008 r., II CSK

168/08 (oba niepubl.).

Sąd Najwyższy w obecnym składzie podziela pogląd, że żądanie

miarkowania kary umownej musi być konkretnie sprecyzowane przez

zgłaszającego. Przemawia za tym możliwość oparcia tego żądania na dwóch

różnych przesłankach określonych w art. 484 § 2 k.c., a także to, że żądanie

oddalenia roszczenia o karę umowną w ogóle może nie odnosić się do jej

wysokości. Jego podstawą może być twierdzenie, że kara umowna nie należy się,

ponieważ dłużnik nie ponosi odpowiedzialności za niewykonanie lub nienależyte

wykonanie zobowiązania, albo np. dlatego, że roszczenie uległo przedawnieniu.

Nie można też pomijać faktu, że roszczenie to powstaje z reguły w stosunkach

pomiędzy przedsiębiorcami, czy profesjonalistami, od których należy wymagać

dokładnego precyzowania swoich żądań lub zarzutów procesowych. Nie ma

powodu, aby przypisywać im żądania czy zarzuty, których nie wyrazili. Należy

zatem uznać, że żądanie miarkowania kary umownej powinno być wyraźnie

sformułowane.

W świetle powyższych rozważań skarga kasacyjna powoda okazała się

nieuzasadniona.

Pozwany w skardze kasacyjnej zarzucał naruszenie szeregu wskazanych na

wstępie przepisów, prowadzącego do uznania przez Sąd Apelacyjny, że

zakończenie zadania inwestycyjnego przez wykonawcę nastąpiło w dacie

faktycznego zawiadomienia inwestora o tym fakcie, to jest 15 września 2006 r.

Skarżący zarzucał, że spełnienie obowiązku wykonania robót budowlanych przez

wykonawcę następuje z chwilą odbioru obiektu, a samo zgłoszenie faktu

zakończenia robót nie jest wystarczające. Odnosząc się do tej kwestii należy

zwrócić uwagę, że przepis art. 647 k.c. zobowiązuje inwestora m.in. do odebrania

obiektu i zapłaty wynagrodzenia, a na wykonawcę nakłada obowiązek oddania

10

obiektu. Jest oczywiste, że odbiór obiektu może nastąpić po jego oddaniu, oddanie

zaś obiektu winno być poprzedzone zakończeniem robót, a wynika to także z art.

654 k.c., zgodnie z którym w braku odmiennej umowy inwestor obowiązany jest na

żądanie wykonawcy przyjmować wykonane roboty częściowo, w miarę ich

ukończenia. Końcowy odbiór zatem także winien nastąpić po zakończeniu całego

zadania. Kodeks cywilny nie przesądza formy odbioru i jakkolwiek w praktyce ma to

miejsce w formie pisemnej, nie jest wykluczony odbiór nawet w drodze czynności

faktycznych, jednak uchylanie się przez inwestora od odbioru robót nie może

usprawiedliwiać zwłoki w zapłacie wynagrodzenia. W orzecznictwie Sądu

Najwyższego wskazano, że zasada powiązania momentu powstania obowiązku

zapłaty wynagrodzenia z przyjmowaniem robót, nawet przed odbiorem obiektu,

wynika wprost z art. 654 k.c. (por. wyrok z dnia 7 kwietnia 1998 r., II CKN 673/97,

niepubl.). Przepis ten nie przesądza jednak, z jakim zdarzeniem należy wiązać

uzasadniające naliczanie kary umownej nieterminowe wykonanie zobowiązania.

W tej sytuacji należy odwołać się do zawartej przez strony umowy. Ma to

zasadnicze znaczenie dla oceny zasadności skargi kasacyjnej pozwanego, skoro

pomimo powołania kilku przepisów prawa materialnego w rzeczywistości skarżący

koncentrował się na kwestii wykładni zawartej przez strony umowy. Zdaniem

skarżącego, zapisy umowy jednoznacznie prowadzą do wniosku, że terminem

zakończenia robót jest termin ich odbioru, a odmienna wykładnia umowy narusza

art. 65 k.c.

Sąd Apelacyjny powołał się na § 10 pkt 1 umowy, zgodnie z którym kara

umowna przysługuje za każdy dzień zwłoki w zakończeniu robót i powiązał

zakończenie robót ze zdarzeniem polegającym na zgłoszeniu tego faktu.

Nie można jednak uznać, aby prowadząca do tej konstatacji wykładnia umowy

uwzględniała reguły określone w art. 65 k.c. Wskazać trzeba, że umowa zawarta

przez strony – wbrew ocenie Sądu, lecz również wbrew twierdzeniom skarżącego -

nie posługuje się jednoznacznymi pojęciami. W § 3, określającym „terminy

realizacji” wskazano w pkt 2 dzień 9 sierpnia 2006 r. jako „dzień zakończenia robót

potwierdzony protokołem odbioru końcowego”, § 7 pkt 3 zawiera określenie „termin

zakończenia przedmiotu umowy (§ 3 ust. 2)”, § 10 ust. 1 posługuje się pojęciem

„termin zakończenia robót”, a § 11 używa pojęć „data odbioru przedmiotu

11

zamówienia” i „dzień odbioru końcowego”. Sąd Apelacyjny w istocie nie dokonał

wykładni umowy, ograniczając się do stwierdzenia, że chodzi o termin zgłoszenia

zakończenia prac. Wykładnia umowy nie może polegać na odczytywaniu jej

pojedynczych fragmentów, powinna prowadzić bowiem do wszechstronnej oceny

zwerbalizowanej na piśmie treści, przy uwzględnieniu innych postanowień umowy,

a także okoliczności pozatekstowych, jak np. rokowań poprzedzających zawarcie

umowy, celu umowy, rozumienia tekstu, zachowania stron, kontynuowania prac

także po terminie zgłoszenia ich zakończenia itd. Wykładnia pomijająca takie

okoliczności narusza art. 65 k.c., co wielokrotnie w orzecznictwie Sądu

Najwyższego podkreślano (por. np. wyroki z dnia 19 lipca 2002 r., V CKN 679/00;

z dnia 8 lipca 2004 r., IV CKN 582/03; z dnia 22 września 2004 r., III CK 400/03,

niepubl.). Wysokość kary umownej pozostaje zaś w oczywistym związku

z prawidłową wykładnią umowy, pozwalającą na ocenę, jakiego zdarzenia dotyczy

uzasadniające naliczanie kary „niedotrzymanie terminu zakończenia robót”.

Wobec powyższego Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji, oddalając skargę

kasacyjną powoda na podstawie art. 39814

k.p.c. i uchylając zaskarżony wyrok na

podstawie art. 39815

k.p.c. w uwzględnieniu skargi kasacyjnej pozwanego.

db

/tp/

Lexeva pokazuje treść orzeczenia, nie udziela porad prawnych i nie ocenia, co z niego wynika w konkretnej sprawie. Moc prawną ma wyłącznie dokument wydany przez sąd.